Reklama

Jasna Góra

Mimo trudności i ograniczeń pielgrzymowanie na Jasną Górę trwa

Mobilizacja dodatkowych służb, np. odkażających i logistycznych, wybór nowych tras, ograniczenia w liczbie osób, to tylko niektóre z wyzwań, przed którymi stanęli organizatorzy i pielgrzymi udający się na Jasną Górę w czasie utrzymującego się stanu pandemii. Mimo trudności i zmienionych form pielgrzymowania ruch pątniczy na Jasnej Górze trwa. Wciąż wielu katolików nie wyobraża sobie lata bez pielgrzymki do Częstochowy.

2020-07-31 11:27

[ TEMATY ]

Jasna Góra

pielgrzymi

Bożena Sztajner/Niedziela

Ducha nie gaście - idźcie duchowo

W tym roku ze względu na pandemię to właśnie duchowa forma stała się głównym trzonem pielgrzymowania do częstochowskiego sanktuarium. Tak ma być np. w 309. Warszawskiej Pielgrzymce Pieszej – zapowiadają organizatorzy. By nie przerwać wielowiekowej tradycji, na pątniczy szlak wyruszy reprezentacja ok. 50 osób. Mając na uwadze bogatą historię tej pielgrzymki oraz jej przyszłość, przewodnik kompanii, o. Krzysztof Wendlik, zachęca, aby w tym wyjątkowym czasie - gdzie cały świat zmaga się z pandemią koronawirusa – włączyć się w duchowe pielgrzymowanie.

Duchowe pielgrzymowanie odbywa się też z wielką pomocą „sieci”, przede wszystkim dzięki transmisjom na Facebooku i kanale YouTube.

Często – sztafetowo

Częsta forma wybierana przez dotychczasowe duże grupy to sztafeta z zachowaniem reżimu sanitarnego. Każdego dnia inna grupa udaje się na trasę bez noclegu. Tak idą pielgrzymki, które mają najdalsze trasy, jak np. gdańska. Tak w drogę wyruszyli wierni z Kujaw, którzy już dziś będą na Jasnej Górze. W tej pielgrzymce, z diecezji bydgoskiej, każdego dnia na trasę w poszczególnych 9 grupach wychodziły 4 nowe osoby z księdzem przewodnikiem, wieczorem wracały do domu. W ten sposób w ciągu 11 dni wędrówki do Częstochowy mogło w sumie w niej uczestniczyć około pół tysiąca osób. Jak przyznał ks. Krzysztof Klóska, główny koordynator bydgoskiej pielgrzymki, na początku były obawy, czy znajdą się chętni, bo i trud logistyczny związany z dojazdem na trasę i powrotem do domu większy, ale okazało się, że „chętnych było ponad miarę”. Po raz pierwszy zorganizowano też grupę duchową i tu odzew też był ogromny, już na początku pielgrzymki, na takie rekolekcje zapisało się ponad tysiąc osób. Dla nich opracowano specjalne materiały.

Reklama

„Jeden za wszystkich”

Niektóre grupy wybierają formę w myśl zasady „jeden za wszystkich”, czyli dużą kompanię reprezentuje mała delegacja, tak np. idą górale, Warszawska Piesza Pielgrzymka czy rybniczanie. W imieniu tych ostatnich idzie pięciu kapłanów. W pielgrzymce góralskiej drogę na Jasną Górę pokonuje pieszo tylko kierownik grupy ze skromną delegacją i są to rodziny. - Staramy się przestrzegać wszelkich zasad bezpieczeństwa, rodziny same się „pielgrzymkowo zorganizowały” – informował o. Jonasz Sowiński, paulin. Ułatwieniem jest to, że członkowie rodzin nie muszą dbać o tzw. dystans społeczny, a pielgrzymka góralska od dawna należała do jednych z „najbardziej dzietnych”. - Modlimy się o to, by nasze rodziny były wychowywane w wierze i miłości, nie ulegając strachowi, o ustanie epidemii, by z radością wychwalać Boga, wrócić do pieszego pielgrzymowania - mówił o. Jonasz i wyraził nadzieję, że będzie jeszcze możliwe chodzić licznie i z radością do Matki Bożej i pokazywać ludziom, że warto się starać o życie wieczne.

Decyzje o wyjściu pielgrzymkowej reprezentacji podjęła m.in. pielgrzymka drohiczyńska. Tu pójdą kapłani przewodnicy, klerycy i siostry zakonne.

Delegacje wybierają zazwyczaj tę samą trasę, którą grupa pokonuje co roku. Taką decyzję podjęli też m.in. wierni z paulińskiej placówki z Ostravy-Přívoz w Czechach. Grupę reprezentowało 6 osób, które prowadzili paulini: o. Dominik Partyka i o. Franciszek Gajewski. - W tej dobie, gdy człowiek odczuwa strach, gdy człowiek boi się spotkania czy przychodzenia do kościoła, to zawierzyliśmy siebie i swoją parafię Matce Bożej” – podkreślił o. Dominik.

Reklama

Śląsk przesiadł się na kółka

Piesze pielgrzymowanie z tego regionu od dziesięcioleci było mocno wpisane w program duszpasterski. Ślązacy najczęściej przychodzili w czerwcu i lipcu, podkreślając też swoje regionalne tradycje i patriotyzm. Teraz z powodu pandemii stało się inaczej. Ślązacy głównie dojeżdżają na Mszę św. wspólnotową na Jasną Górę. Dla wiernych z Górnego Śląska to w tym roku także wielkie dziękczynienie za ks. Jana Machę, śląskiego kapłana - męczennika, którego beatyfikacja planowana jest na 17 października br.

Z „nieprzerwanego łańcucha modlitwy” cieszyli się m.in. tyszanie, którzy po raz pierwszy od 37 lat przybyli nie piechotą, ale samochodami. Mieszkańcy Tychów powierzyli opiece Matki Bożej swoje miasto.

- Pragnienie spotkania z Matką Bożą sprawia, że człowiek idzie z pasją. Pielgrzymka uczy pokory, świadomości własnej niemocy, ale też daje duchową siłę - zapewniali pątnicy z parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Miasteczku Śląskim w diecezji gliwickiej. W ciągu jednego dnia pokonali około 50 km. Tradycja tej pielgrzymki sięga lat 40. ubiegłego wieku - opowiada proboszcz, ks. Marcin Królik. Wtedy to, w 1946 r. ks. Władysław Branny wyruszył pieszo do Częstochowy. Było to wypełnienie ślubu złożonego w obozie koncentracyjnym, że za ocalone życie do końca dni będzie szedł na Jasną Górę. Zwyczaj pieszego pielgrzymowania na Jasną Górę przejęli jego parafianie.

Pielgrzymowanie Ślązaków na Jasną Górę ma długą tradycję. Już Jan Długosz (1460) i Grzegorz z Sambora (zm. 1587) pisali o pielgrzymach ze Śląska. Zaborcy, okupanci, komuniści, zakazywali tej formy kultu lub uporczywie przeszkadzali, jednak z każdym stuleciem liczba pątników rosła. I teraz, mimo pandemii, Ślązacy, choć w skromnych reprezentacjach starają się nie przerwać tradycji.

Dodatkowe służby – i teściowa pomoże

- Trzeba było zmobilizować dodatkowe służby, np. odkażające. Pogoda „rozpieszczała”; niekiedy w słońcu temperatura sięgała 50 stopni, ale udało się, jesteśmy! – cieszyli się ci, którzy na Jasną Górę przybiegli w sztafetowej Tarnobrzeskiej Pielgrzymce Biegowej. Najmłodszy pątnik miał 14 lat, najstarszy 71. W 3 dni pokonali 226 km, w systemie sztafetowym biegło 40 osób. Organizator Zenon Dziadura, prezes Klubu Biegacza Witar w Tarnobrzegu, podkreśla, że pielgrzymowanie w czasie stanu epidemii było zorganizowane perfekcyjnie. Pielgrzymi przestrzegali wszystkich zaleceń Ministerstwa Zdrowia, mieli maseczki, rękawiczki, płyny odkażające, a za bezpieczeństwo odpowiadała grupa zaplecza logistycznego - 8 osób. Jednorazowo biegła grupa 6-7 osób w odstępach od siebie, pozostali jechali w autokarze w maseczkach.

Grupa miała służby kwatermistrzowskie, które przygotowywały posiłki, pielęgniarkę, która codziennie mierzyła temperaturę, karetkę, wóz strażacki i autokar. Grupę zabezpieczała Policja. - Musieliśmy uzyskać mnóstwo różnego rodzaju pozwoleń. Wiadomo, pielgrzymka nietypowa, musieliśmy powołać bardzo dużo służb, m.in. służbę odkażającą pomieszczenia, w których spaliśmy. Było to ogromne wyzwanie, ale za wszelką cenę chcieliśmy kontynuacji pielgrzymki - za rok będzie jubileuszowa, 25-ta. Pielgrzymi byli szczęśliwi, że biegli bezpiecznie” - podkreśla organizator.

Każdego dnia rano, na rozpoczęcie dnia, biegacze uczestniczyli we Mszy św. Ponieważ pielgrzymka przebiegała systemem sztafetowym, to ci, którzy aktualnie nie biegli, mogli w autokarze uczestniczyć w modlitwie różańcowej i słuchać konferencji. Wieczorem wspólnie modlili się Apelem Jasnogórskim.

Niektórzy korzystają z dodatkowych służb, tzw. zaplecza gastronomicznego. I tak np. biegaczom z Kobierna, którzy w ciągu doby (głównie nocą) pokonali 192 km, towarzyszyły w trasie w samochodzie teściowe, które przygotowywały posiłki. I w taki też sposób pielgrzymi starają się zachowywać bezpieczeństwo sanitarne.

Kościoły stacyjne

Nowością tegorocznych pielgrzymek są kościoły stacyjne, ustalone w tych miejscach, w których formowały się poszczególne grupy pielgrzymkowe lub na stałej trasie. W nich odbywać się będą spotkania grupy duchowego uczestnictwa.

W kościołach stacyjnych sprawowana będzie Msza św., będzie też wspólna modlitwa, śpiew oraz Apel Jasnogórski. Tak będzie np. w pielgrzymce legnickiej czy jest już w grupie góralskiej.

O powrót do normalności

– Korzystam z tej wiary i odwagi, którą mają pielgrzymi, oni są dla nas znakiem – mówił, witając pielgrzymów na Jasnej Górze, o. Mariusz Tabulski, przeor z krakowskiej Skałki. – Z jednej strony pokuta – to, co zawsze jest potrzebne człowiekowi, a w czasie pandemii tym bardziej, żeby Boga przebłagać; taki był sens tej pielgrzymki warszawskiej (z 1711 r.) i innych. Pielgrzymi są teraz znakiem dla ludzi, którzy żyją w lęku i strachu, a którzy jednak wychodzili, witając nas; i dla tych, którzy wyruszyli w drogę i też przezwyciężyli obawy swoje i bliskich. Ta wiara jest nam wszystkim potrzebna – zapewniał o. Tabulski.

W programach pielgrzymkowych zwraca się uwagę na tajemnicę Eucharystii, pielgrzymi modlą się o przymnożenie wiary w realną obecność Chrystusa w Eucharystii, o pogłębienie duchowości eucharystycznej. - Na strach, na lęk, na śmierć, jest nadzieja i lekarstwo - Ciało i Krew Chrystusa – przekonywali np. pątnicy z krakowskiej Skałki, którzy jako motto obrali: „Boskie Lekarstwo”.

Wśród głównych pielgrzymich intencji są modlitwa o rychłą beatyfikację kard. Stefana Wyszyńskiego, za rodziny i o ducha jedności w narodzie. W program tegorocznych „jasnogórskich rekolekcji” zostały wpisane również wydarzenia związane z 100. rocznicą urodzin Karola Wojtyły i „Cudu nad Wisłą”.

- Brak perspektywy pieszego pielgrzymowania na Jasną Górę w wymiarze masowym, jak było to do tej pory, to w tym roku to pewna lekcja pokory i uczenia się przyjmowania rzeczywistości takiej, jaka jest. To też okazja, aby spróbować pomyśleć nad wartością życia z punktu widzenia jego kruchości, przemijalności, cierpienia i choroby – podkreślają sami pielgrzymi.

A najczęstsze intencje, z którymi przyjeżdżają Polacy na Jasną Górę, to te o ustanie epidemii i o powrót do normalnego życia. Modlą się za ofiary koronawirusa, zmarłych i ich rodziny oraz lekarzy, ratowników, pielęgniarki, personel medyczny, wolontariuszy, a także wszystkich, którzy niosą pomoc chorym.

Ocena: +1 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Abp Jędraszewski dziękuje pielgrzymom z Podhala za świadectwo ducha

2020-07-31 17:54

[ TEMATY ]

Jasna Góra

pielgrzymka

abp Marek Jędraszewski

górale

Joanna Adamik/Archidiecezja Krakowska

Za „świadectwo ducha, który rośnie mocą Bożą, a którego żadne siły zewnętrzne nie zdołają zniszczyć” podziękował dziś góralom abp Marek Jędraszewski. Metropolita krakowski sprawował na Jasnej Górze Mszę św. z udziałem pielgrzymów z Podhala. 39. Piesza Pielgrzymka Góralska miała w tym roku przede wszystkim charakter duchowy. Na tradycyjny szlak wyruszyli tylko reprezentanci.

Trzech braci, z których jeden jest paulinem, szło "w imieniu" Nowego Targu, dwie rodziny reprezentowały Rabkę, rodzinnie było też w delegacjach z Bachledówki i Orawy. W ten sposób górale utrzymali tradycję pieszego pielgrzymowania na Jasną Górę. Dziś na ostatnich metrach dołączyli do nich pielgrzymi duchowi, którzy przez tydzień w swoich parafiach przez udział we Mszy św. i adoracji Najświętszego Sakramentu, przeżywali rekolekcje w drodze.

Abp Marek Jędraszewski nazwał w tym roku pielgrzymi szlak górali niezwykłym. – Mieliście odwagę iść w tym roku do swojej Matki i Królowej, jeden za drugim, z różańcem w ręku, czyli w wielkim rozważaniu historii Jezusa i Maryi – mówił w homilii. Zwrócił uwagę, że przez różaniec pielgrzymi otwierali się na Boga i Jego słowo.

Metropolita krakowski przypomniał nauczanie św. Jana Pawła II o Jasnej Górze jako miejscu wolności, o które w trudnych dziejowych momentach opierała się nadzieja polskiego narodu. - Naród ginie, gdy znieprawia swojego ducha - przypomniał słowa polskiego papieża.

- Zdajemy sobie sprawę z tego, ile jest sił na zewnątrz naszej ojczyzny, ale także wewnątrz, które chciałyby znieprawić ducha naszego narodu w imię haseł otwartości, postępu, tolerancji, ale przecież moi kochani pielgrzymi, wasz szlak na Jasną Górę był szczególną droga, podczas której wasz duch rósł i rósł duch tych, którzy na was patrzyli – mówił kaznodzieja.

Abp Jędraszewski wyraził wdzięczność góralom za ich „świadectwo ducha, który rośnie mocą Bożą, a takiego ducha żadne siły zewnętrzne nie zdołają zniszczyć”. Zachęcał do modlitwy o zwycięstwo takiego ducha w życiu pielgrzymów i całej Ojczyzny.

Górali z Bachledówki na Jasną Górę prowadził krzyż z okaleczonym Chrystusem. To krucyfiks, który z likwidowanego jednego z kościołów w Niemczech trafił na śmietnik, później na pchli targ, a następnie zakupiony - do Polski - do jednego z mieszkańców Nowego Targu. 23 lipca trafił na pielgrzymkowy szlak.

Wojciech Pawlikowski, który szedł z pięcioosobową rodziną, podkreślił, że Chrystus bez rąk, był dla nich mocnym symbolem. – To my staliśmy się Jego rękami niosąc intencje tych, którzy nam je powierzyli, którzy nie mogli iść, modląc się też za ten tak okaleczany nasz świat - powiedział pielgrzym z Podhala.

CZYTAJ DALEJ

Abp Hoser o Medjugorje: po 40 latach kontrowersji sytuacja się poprawiła

2020-08-03 15:48

[ TEMATY ]

abp Henryk Hoser

Medjugorie

Po 40 latach kontrowersji wokół Medziugoria sytuacja się poprawiła. Opinię taką wyraził wizytator apostolski tamtejszej parafii abp Henryk Hoser.

Zaznaczył on, że od 40 lat trwają kontrowersje na temat Medziugoria, związane zarówno z kwestią objawień, jak i działalności duszpasterskiej. Jedni są żarliwymi zwolennikami Medziugoria, inni zaś przeciwnikami. - Mówię im: przyjedźcie i zobaczcie, a będziecie mogli dać świadectwo – wskazał polski hierarcha.

Przypomniał, że od czasu, gdy w maju 2019 roku Stolica Apostolska zniosła zakaz organizowania pielgrzymek do Medziugoria przez księży i biskupów, przyjechało tu wielu kardynałów i biskupów, ale „pandemia przerwała wszystko”. – Nie wiemy, ile osób będzie mogło teraz przyjeżdżać, ile będzie mogło przekroczyć granicę [Bośni i Hercegowiny – KAI] z testem na koronawirusa, który potwierdza dobry stan zdrowia – zaznaczył abp Hoser.

Według niego „podejście Stolicy Apostolskiej wobec Medziugoria jest bardzo dobre i pozytywne, ale Kościół działa spokojnie i powoli”.

Wizytator apostolski zwrócił uwagę, że „Medziugorie faktycznie jest międzynarodowym sanktuarium, choć prawnie jesteśmy tylko parafią i nie mamy tytułu sanktuarium, ani narodowego, ani międzynarodowego”. Jego zdaniem „sytuacja się wciąż poprawia”, co ma także związek z nominacją nowego biskupa diecezji Mostar-Duvno, na której terenie leży Medziugorie.

Medziugorie, położone 20 km od Mostaru w Bośni i Hercegowinie, to – według grupy wizjonerów – miejsce trwających od 1981 r. objawień Matki Bożej. Ich autentyczność nie została, jak na razie, uznana przez Kościół. Negatywie o nich wypowiadali się kolejni biskupi diecezji Mostar-Duvno: Pavao Žanić (1980-1993) i Ratko Perić (1993-2020).

Papież Benedykt XVI utworzył w 2010 roku specjalną komisję ds. zbadania objawień, złożoną z kardynałów, biskupów i teologów, której przewodniczył kard. Camillo Ruini. Prace komisji obejmowały m.in. spotkania z poszczególnymi wizjonerami, którzy, jak twierdzą, od 1981 roku odbierają przesłania Matki Bożej. Poddano ich także badaniom lekarskim. W 2014 roku komisja zakończyła swoje prace. Jej raport papież Franciszek przekazał Kongregacji Nauki Wiary, która ma wydać ostateczne orzeczenie.

W 2017 roku abp Henryk Hoser został mianowany specjalnym wysłannikiem papieża Franciszka w Medziugoriu. Jego misja miała na celu dokładniejsze poznanie tamtejszej sytuacji duszpasterskiej. Po zakończeniu misji abp Hoser został w 2018 roku wizytatorem apostolskim o charakterze specjalnym parafii w Medziugoriu. Jego zadaniem jest wdrożenie rozwiązań duszpasterskich służących temu, by Kościół mógł lepiej wyjść naprzeciw potrzebom przybywających do tego miejsca pielgrzymów z całego świata. Nie ma on natomiast rozstrzygać o autentyczności domniemanych objawień.

CZYTAJ DALEJ

Watykańskie dementi: stan zdrowia Benedykta XVI nie budzi niepokoju

2020-08-03 20:18

[ TEMATY ]

zdrowie

Benedykt XVI

Grzegorz Gałązka

Stan zdrowia Benedykta XVI nie budzi szczególnego niepokoju. Tymi słowami jego osobisty sekretarz abp Georg Gänswein zdementował podawane dziś w mediach informacje o poważnej chorobie papieża seniora.

Watykańskie biuro prasowe rozpowszechniło oświadczenie abp Gänsweina, w którym uspokaja, że 93-letni Benedykt XVI „przechodzi fazę nasilenia bolesnej, ale nie poważnej choroby”. Nie podaje jednak na co konkretnie cierpi były biskup Rzymu.

Źródłem wiadomości o chorobie Benedykta XVI był niemiecki dziennik „Passauer Neue Presse”, powołujący się na papieskiego biografa Petera Seewalda, który w minionych dniach był w Watykanie. Miał on powiedzieć że podczas spotkania Benedykt XVI był „optymistą pomimo choroby”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję