Reklama

Niedziela Częstochowska

Abp Depo: Bóg nie przymusza ludzkich sumień

– Bóg nie przymusza ludzkich sumień. Okazuje zawsze szacunek dla ludzkiej wolności – mówił w homilii abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, który 1 sierpnia przewodniczył Mszy św. w Kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze. Uczestnicy liturgii modlili się w intencji ojczyzny, dzieł Tygodnika Katolickiego „Niedziela”, za członków Krucjaty Wyzwolenia Człowieka oraz za poległych w obronie ojczyzny w 76. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego.

Modlono się o to, aby ofiara poległych w Powstaniu Warszawskim „w Polsce nigdy nie została zapomniana”.

Mszę św. z metropolitą częstochowskim koncelebrowali m.in. o. Wojciech Dec – podprzeor Jasnej Góry, ks. Jarosław Grabowski – redaktor naczelny „Niedzieli” i ks. Robert Grohs – moderator Krucjaty Wyzwolenia Człowieka Archidiecezji Częstochowskiej.

W homilii abp Depo wskazał na aktualne przesłanie dwóch proroków: Jeremiasza i Jana Chrzciciela. – Na jednego wydano wyrok śmierci, a na drugim wykonano wyrok śmierci. Prorok Jeremiasz wzywał lud do przemiany życia. To wołanie w imię Boga sprowadziło na niego niebezpieczeństwo utraty życia – mówił abp Depo.

Reklama

– Porównanie Jana Chrzciciela do Jezusa przejawia się przez całą niemal Ewangelię. Często zadają mu pytanie: „Kim jesteś?”. Jan przygotował Jezusowi drogę, wzywając do nawrócenia nawet króla. I przypłacił to życiem – kontynuował metropolita częstochowski i dodał: – Jego śmierć była świadectwem prawdy o Jezusie. To on wskazuje na Jezusa jako Baranka Bożego, który życie daje, żeby ludzie mogli żyć życiem Bożym.

Arcybiskup zaznaczył, że „w naszych czasach zdają się triumfować Herodzi, Herodiady, Salome, Piłaci i tłum wołający: „Barabasza, a nie Jezusa”. – Dotykamy tajemnicy krzyża Jezusa na Golgocie. Tajemnicy, która nie przemija, ale jest obecna w każdej Eucharystii. Chrystus ukrzyżowany i zmartwychwstały został z nami, aby człowiek zwyciężał prawdą i łaską – podkreślił.

– Niech umocnieniem będzie dla nas przykład proroków w podprowadzaniu nas do głębi naszego spotkania z Jezusem i dla dawania świadectwa – zakończył metropolita częstochowski.

Reklama

Przed końcowym błogosławieństwem, jak sam zaznaczył od Ołtarza Ojczyzny, arcybiskup zaapelował o „nieustanną pamięć o uczestnikach wszystkich powstań i wojen, którzy ponieśli swoją ofiarę, abyśmy mogli żyć w wolności”.

Mieszkańcy Częstochowy o godz. 17 pod pomnikiem – Grobem Nieznanego Żołnierza w al. Sienkiewicza, w podjasnogórskich parkach uczcili ofiary Powstania Warszawskiego.

9 sierpnia o godz. 10 w bazylice archikatedralnej Świętej Rodziny w Częstochowie zostanie odprawiona Msza św. w intencji częstochowian, którzy brali udział w powstaniu, szczególnie za sierż. „Wojtka” Omyłę i kpt. hm. Eugeniusza Stasieckiego. Po Eucharystii nastąpi złożenie kwiatów i zniczy pod tablicą przy ul. Krakowskiej 36, upamiętniającą „Wojtka”. Organizatorem obchodów jest Stowarzyszenie „Solidarność i Niezawisłość”.

Od wybuchu Powstania Warszawskiego jego i powstańców losami interesowali się mieszkańcy Częstochowy. 14 sierpnia 1944 r. na pomoc powstańcom warszawskim, po mobilizacji oddziałów Armii Krajowej, wyruszyło 2,5 tys. żołnierzy, a z nimi zgrupowania Jerzego Kurpińskiego „Ponurego” i Marcina Tarchalskiego „Marcina”.

W nocy z 16 na 17 sierpnia na Starym Mieście w Warszawie zginął Eugeniusz Stasiecki, który w 1944 r. pełnił funkcję zastępcy naczelnika Szarych Szeregów, twórca konspiracyjnego harcerskiego hufca częstochowskiego „Obraz”. Z Częstochową związany był m.in. Wojciech Omyła, który walczył m.in. o zdobycie obozu „Gęsiówka”. Zginął 8 sierpnia 1944 r. na terenie cmentarza ewangelickiego na Woli.

Z Częstochową związany był również Antoni Zębik, twórca radiostacji „Błyskawica”. W Warszawie w czasie powstania obecny był również ks. Antoni Marchewka, późniejszy redaktor naczelny „Niedzieli” w latach 1945-53, który w schronach spowiadał powstańców.

Częstochowianie starali się wspierać także materialnie uciekinierów i wysiedlonych z Warszawy. 13 września 1944 r. otwarto biuro dla ewakuowanych z Warszawy, pomocy udzielał także Polski Komitet Opiekuńczy. Mieszkańcy powstańczej Warszawy uzyskiwali wsparcie od Kościoła. 7 października 1944 r. biskup częstochowski Teodor Kubina wydał Odezwę Arcypasterską w sprawie zbiórki dla wysiedlonych z Warszawy. 19 października Siostry Zmartwychwstanki uruchomiły kuchnię w barakach przy ul. Chłopickiego. Mieszkańcy stolicy znaleźli też schronienie i opiekę w domach zakonnych i przy parafiach. Szczególną rolę odegrała parafia św. Jakuba i jej proboszcz ks. Wojciech Mondry (pierwszy redaktor naczelny „Niedzieli”, w latach 1926-37). Przy kościele św. Jakuba schronienie i opiekę odnaleźli kapłani, których losy wojenne przywiodły do Częstochowy.

Po Powstaniu Warszawskim swoje miejsce w Częstochowie odnaleźli ludzie kultury, inteligencja, m.in. Zofia Kossak-Szczucka, która wraz z ks. Antonim Marchewką podjęła starania o wznowienie wydawania Tygodnika Katolickiego „Niedziela”. Z Warszawy przybyli po powstaniu do Częstochowy również: Tadeusz Różewicz, Marek Hłasko, Lesław Bartelski i Zofia Trzcińska-Kamińska, która otworzyła pracownię rzeźbiarską w obserwatorium astronomicznym w parku Staszica, a także duże grono warszawskich muzyków, pracowników naukowych Uniwersytetu Warszawskiego, Szkoły Głównej Handlowej i Politechniki Warszawskiej.

Pod kierownictwem prof. Romana Pollaka i prof. Tadeusza Woyno powstał w Częstochowie największy w Polsce „podziemny uniwersytet” kształcący 700 młodych ludzi. Dzięki klasztorowi jasnogórskiemu, który ofiarował budynek, powstał w mieście Szpital Warszawski.

W Częstochowie działał także warszawski Szpital Maltański, zwany szpitalem walczącego podziemia. Kierujący nim dr Jerzy Dreyza osiedlił się na stałe w Częstochowie. Organizował m.in. opiekę medyczną dla pielgrzymów przybywających na Jasną Górę.

Po Powstaniu Warszawskim w Częstochowie zamieszkał również dr Bolesław Stypułkowski, specjalista chorób płuc, który zorganizował w Częstochowie pierwszy oddział gruźliczy, a w czasie powstania był lekarzem-komendantem szpitala powstańczego przy ul. Hożej 13.

W Częstochowie od 7 października 1944 r. przebywał także gen. Leopold Okulicki, szef Armii Krajowej, skąd obejmował dowództwo nad całością prac konspiracyjnych. W okresie od października 1944 r. do stycznia 1945 r. Częstochowa była stolicą podziemnej Polski.

Ocena: +5 -5

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Tabor – umocnienie wiary

2020-08-02 17:02

[ TEMATY ]

parafia Przemienienia Pańskiego

Tygodnik Katolicki Niedziela

Niedziela z Niedzielą

Częstochowa‑Gnaszyn

ks. Czesław Kieras

Krzysztof Walaszczyk/Niedziela

Niedziela z "Niedzielą" w Gnaszynie

– Tygodnik Katolicki „Niedziela” pomaga mi w codziennej przemianie, w umacnianiu wiary – powiedziała „Niedzieli” Agnieszka z parafii Przemienienia Pańskiego w Częstochowie-Gnaszynie. W niedzielę 2 sierpnia z wiernymi parafii spotkali się redaktorzy i pracownicy „Niedzieli”. Parafia przeżywała również duchowe przygotowanie do uroczystości odpustowych ku czci tajemnicy Przemienienia Pańskiego.

– Ciszę się, że w naszej parafii gościmy redakcję „Niedzieli”. Ta obecność jest bardzo ważna dla nas, kiedy duchowo już przygotowujemy się do zewnętrznej uroczystości odpustowej ku czci tajemnicy Przemienia Pańskiego – podkreślił ks. Czesław Kieras, proboszcz parafii.

Zobacz zdjęcia: Niedziela z „Niedzielą” w Gnaszynie

– Nasi wierni już wracają do świątyni, wracają do Boga – dodał w rozmowie z „Niedzielą”.

– Ciągle przecież chodzi o przemianę w naszym życiu. Moją radością jest to, że są dzisiaj w naszym kościele całe rodziny z małymi dziećmi. To jest iskierka nadziei, że będzie dobrze. Tygodnik Katolicki „Niedziela” pomaga nam w naszej ciągłej przemianie, tak aby dobro zawsze zwyciężało w naszym życiu osobistym i rodzinnym. I za to jestem bardzo wdzięczny „Niedzieli” – kontynuował kapłan.

Na wszystkich Mszach świętych homilię wygłosił ks. Mariusz Frukacz, redaktor „Niedzieli”.

Podkreślił, że „w Piśmie Świętym jest ukazana jakaś mistyka gór”. – Takie góry jak: Synaj, Moria, Góra Kuszenia, Wniebowstąpienia, Góra Oliwna, Golgota i Tabor wpisują się w historię zbawienia. Są one miejscem działania Bożego i spotkania z Bogiem – mówił ks. Frukacz.

– W tajemnicy Przemienienia Pańskiego uzewnętrznia się chwała Jezusa i dokonuje się to po tym, jak Jezus oświadczył uczniom, że idzie do Jerozolimy, by tam cierpieć, umrzeć i zmartwychwstać. W Przemienieniu Jezus nie zmienia się, ale objawia swoją boskość. Góra Tabor to miejsce kontemplacji światła Bożego. Jezus przemienia się dla umocnienia uczniów wobec wydarzeń Wielkiego Piątku, przed zmierzeniem się z tajemnicą krzyża – dodał.

Za Benedyktem XVI kaznodzieja przypomniał, że „Jezus pragnie, aby światło Boże oświeciło serca uczniów, gdy będą przechodzili przez wielki mrok Jego męki i śmierci, kiedy zgorszenie krzyża będzie dla nich nie do zniesienia. Jezus będzie w nich wewnętrznym światłem i ochroni uczniów przed ogarniającymi ich ciemnościami”.

Ksiądz Frukacz zacytował również św. Augustyna, który napisał: „Tym, czym jest dla oczu ciała słońce, które widzimy, tym jest Chrystus dla oczu serca”.

– Bóg jest światłem. Potrzebujemy Go w chwilach trudnych, pełnych bólu i ciemności. Jest wewnętrzna więź pomiędzy górą Tabor a górą Oliwną i Golgotą. Na górze Oliwnej Jezus stoczył duchową walkę, na Golgocie oddał życie. To na Golgocie rozbłysła tajemnica krzyża. Tam krzyż stał się światłem – kontynuował redaktor „Niedzieli”.

– W naszym życiu są momenty Taboru, czas radości, zachwytu i chwały. Jednak one przeplatają się z tajemnicą Golgoty, z dramatem trudnych doświadczeń. Przyjmijmy umocnienie naszej wiary, które płynie z Przemienienia Pańskiego – podkreślił.

– Pan Bóg przemienia mnie każdego dnia. Jestem Mu wierna i staram się, aby moja wiara była żywa. Kiedy jestem na Eucharystii, to wiem, że wtedy mam siłę do tego, aby dzień przeżywać w relacji z Bogiem. Z Nim mogę łatwiej przeżywać każdą trudność w moim życiu i oddawać Mu chwałę – powiedziała w rozmowie z „Niedzielą” Agnieszka.

– Tygodnik Katolicki „Niedziela” pomaga mi w codziennej przemianie, w umacnianiu wiary. Czytam także książki religijne, Pismo Święte. To bardzo pomaga mi w życiu. Należę również do Szkoły Nowej Ewangelizacji przy parafii św. Stanisława, biskupa i męczennika w Częstochowie. Wzrastam w Bogu i Pan mnie formuje każdego dnia – kontynuowała.

Podkreśliła, że „w „Niedzieli” jest dużo ciekawych artykułów nie tylko o Kościele, ale również są świadectwa o ludziach, którzy doświadczają Bożej łaski. Myślę, że to jest naprawdę ważne. Bóg działa, dzieją się cuda”.

CZYTAJ DALEJ

Człowiek uzależniony

Uzależnienie to choroba umysłu, ciała i ducha. Największym problemem uzależnionego nie są wódka, hazard czy narkotyki, lecz brak zgody na własne życie.

Mało było w historii naszego kraju okresów tak sprzyjających rozwojowi jak ten, w którym żyjemy. Przyzwyczailiśmy się do niepodległości. Prawo decydowania o sobie na arenie międzynarodowej jawi nam się dziś jako oczywistość. Wraz z odzyskiwaniem podmiotowości przez naszą ojczyznę wdarła się jednak w nasze granice z siłą tsunami antykultura konsumpcji i użycia.

Potwór

Kredyty, zakupomania, seksualizacja wtargnęły na początku lat 90. ubiegłego wieku w nasze tu i teraz i utworzyły krainę „tysiąca jezior”. W każdym z nich czyha na nas nieco inny, ale w swej istocie podobny potwór z Loch Ness. Sam w sobie oryginalny i egzotyczny, w dotyku miły i bardzo dużo obiecujący. Złota rybka przy nim ze swoimi trzema życzeniami to uboga krewna. Potwór, który wkroczył do owych jezior i milionów serc, zamienił nasze życie w użycie, a nasze być w ciągłą potrzebę mieć. Dlaczego mu się to udało?

Niewolnicy

„Wszystko Ci dam, tylko padnij i złóż mi pokłon”. Czym było owo „wszystko” wówczas, na Pustyni Judzkiej? I co mógł zaproponować Szatan samemu Bogu? To jasne, że ta pokusa musiała być odparta. Co innego dziś, gdy gama dóbr i możliwości jest tak szeroka, a ścieżka użycia, proponowana przez ojca kłamstwa, tak obiecująca. Ten, który zna nasze słabości i na nie liczy, umie tak ruszyć strunami naszego ego, byśmy uznali, że nie kiedyś, po śmierci, ale dziś należy nam się spełnienie życzeń „wszystkiego najlepszego”. Mamy mentalność rozpieszczonego dziecka: „Chcę mieć wszystko natychmiast i od razu, dużo i na bogato”. Ta postawa biorcy, konsumenta żyjącego ponad stan, wiecznie nie dość dojrzałego człowieka to bardzo czule i z pietyzmem hodowana roślina, która jak chwast oplata nasze serca.

Świat żeruje dziś na naszych uzależnieniach, i to nie tylko tych starych jak historia Noego, czyli pijaństwa czy cudzołóstwa. To fakt, że seksoholizm jest dziś wielkim problemem, na pewno większym niż kiedykolwiek wcześniej. Statystyki rozwodów, konsumpcja pornografii, przemoc na tle seksualnym wyraźnie tego dowodzą. Pijemy także bardzo dużo. Sprzedaż alkoholu obecnie to blisko dziesięciokrotność tego, co kupowano w Polsce 100 lat temu. Pijemy bez opamiętania. Alkohol stał się towarem traktowanym na równi z innymi produktami spożywczymi. Można go kupić wszędzie, choćby na stacjach benzynowych, o każdej porze dnia i nocy, nawet bladym sierpniowym świtem. Kosztuje niewiele i jest wszędzie. Dla uzależnionych alkohol jest narkotykiem. Mimo to jest w pełni legalny, a nawet oficjalnie reklamowany. Jest zawsze w pierwszej trójce głównych sprawców zgonów. To dlatego podpisuję się pod apelami o abstynencję, i to nie tylko w sierpniu. Abstynencja alkoholowa to doskonały sposób na poprawę zdrowia i szansa na rozwój w wielu dziedzinach życia, zwłaszcza dla najmłodszych abstynentów. Obecnie uzależnienia to jednak nie tylko alkohol.

Kingsajz dla każdego

Jednym z najbardziej powszechnych, toksycznych i darmowych uzależnień jest pornografia. Strzał dopaminy, który towarzyszy oglądaniu pornografii, jest prawie tak duży jak przy spożyciu amfetaminy. O ile spożycie białego proszku daje nam ten zastrzyk na kilka, kilkanaście minut, to tkwienie w pornografii utrzymuje podwyższony stan hormonu przyjemności przez cały czas korzystania z tego bodźca. Powodem jest błędne odczytanie przez mózg stymulacji jako nadziei na prokreację i podtrzymanie gatunku. Ta euforia uzależnia. Masturbacja i pornografia stały się dziś towarem codziennego użytku dla tysięcy młodych ludzi. Łatwość dostępu i darmowość potęgują to uzależnienie, przez co czynią z młodych ludzi niewolników własnych żądz.

Pornografia nie ma nic wspólnego z prawdą o intymnej relacji między dwojgiem kochających się ludzi. Ma za to wiele wspólnego z przemocą, łatwością, gigantomanią, użyciem. Aktorzy i aktorki są jak Ken i Barbie z koszmarnego snu. Wszystko tu jest idealne i wyolbrzymione, i na pstryknięcie palca, czyli kliknięcie. Prasa młodzieżowa, film, przemysł muzyczny wtórują macherom od przemysłu porno w podsycaniu apetytów na użycie, bo to się opłaca. Antykoncepcja i aborcja kosztują, ale dają iluzję bezkarnego posmakowania wszystkiego. Trudno przewidzieć, jak będzie wyglądał świat rządzony przez tych, którzy od 7. roku życia byli narażeni na kontakt z pornografią. Dziś nie trzeba umieć pisać, żeby dostać się w takie zakamarki internetu, gdzie każda perwersja ma swoje katalogi klipów wideo, często za darmo i w full HD.

Mieć, jeść, kupować...

Kolejną plagą dzisiejszej filozofii użycia jest uzależnienie od zakupów, hazardu i kredytów. W Warszawie, w Stowarzyszeniu Integracji Społecznej Klub Poznańska 38, wystartował pierwszy mityng wspólnoty 12-krokowej Anonimowi Zadłużeni (spotkania we wtorki o godz. 18). Niewątpliwie żyjemy ponad stan. Kupujemy setki zbędnych rzeczy, otaczamy się nimi. Popadamy w gadżetomanię i w system wymiany na nowszy model. To moda, która wciąga i uzależnia. Coraz częściej rozmowy między kolegami w szkole, w pracy, na wakacjach przestają dotyczyć tego, kim jesteśmy, co robimy, co czytamy, a zmieniają się w targowisko próżności, w pokaz gadżetowej mody: smartwatche, telefony, airPodsy i co tam jeszcze. Bombardowanie promocjami, zdrapkami, okazjami też robi swoje. Nawet karty z systemem lojalnościowym mogą sprawić, że kupujemy więcej i głupiej, niezgodnie z potrzebami. Wchodzisz po masło i mleko, a wychodzisz z marketu z koszykiem pełnym wszystkiego. Niewątpliwie także hazard z różnymi swymi odmianami, jak zakłady bukmacherskie czy wirtualne kasyna w telefonach, jest coraz większym problemem.

Wszystko może nas uzależnić – nawet tak pozytywna i trwała wartość jak praca. Pracoholizm sprawia, że czując się społecznie użyteczni, tracimy kontakt z rodziną, sobą samym i przestajemy się dziwić 18-godzinnym dniem i 7-dniowym tygodniem pracy. Jedzenie i lęk przed jedzeniem, bulimia, obżarstwo, anoreksja – to kolejne sposoby na nałogowe poprawianie swojego samopoczucia. Nie chcę czuć tego, co czuję. Muszę dostarczyć sobie swojego narkotyku znieczulającego, a czy to będą praca ponad siły, dwadzieścia pączków czy amfetamina, to już mało ważne. Ksiądz Marek Dziewiecki w swojej właśnie wchodzącej na rynek książce Człowiek uzależniony podaje trafną definicję tego zjawiska. Wyjaśnia, że człowiek uzależniony to ktoś ślepo zakochany w swoim śmiertelnym wrogu. Owo zakochanie sprawia, że jesteśmy w stanie poświęcić wszystko i wszystkich, nawet siebie, by móc wpaść w ramiona kochanek. I nie ma znaczenia, że dawno przestały nas one głaskać i tulić, a zaczynają dusić i niszczyć. Zniewolony umysł i zraniony duch tego nie zauważają.

Ból

Czy człowiek uzależniony jest w sytuacji beznadziejnej? Program Ocaleni, który od 2 lat prowadzę w Telewizji Polskiej (wtorek, TVP1, godz. 22.30), pokazuje, że nie ma sytuacji bez wyjścia, że z każdym, nawet najbardziej podstępnym uzależnieniem możemy wygrać. Jaka jest do tego droga? Po pierwsze, muszę sam uznać, że potrzebuję pomocy. Zwykle, by tak się stało, potrzebny jest ból. Czasami ból ponad siły, ale ból własny, odczuwany przez chorego, a nie ból czy błagania jego bliskich. Człowiek ślepo zakochany w śmiertelnym wrogu zmierza ku zatraceniu, nie bacząc na miłość i cierpienia bliskich. Jeśli przestaniemy brać na siebie konsekwencje jego nałogu, prędzej czy później dopadną go one i ciężko mu będzie oszukiwać samego siebie, że „ogarnia” i daje radę. To dlatego pierwszy z dwunastu kroków anonimowych alkoholików i innych wspólnot pracujących na tym programie mówi o bezsilności. Tylko wtedy, gdy ją uznam, w moim życiu możliwy jest szczęśliwy ciąg dalszy. Możliwy, ale niepewny, gdyż wychodzenie z uzależnienia to długotrwały proces naprawiania swojej teraźniejszości i zadośćuczynienia za przeszłość.

Nadzieja

Jest nadzieja dla każdego. Niezmiernie jednak ważne jest uznanie tego, że twoim problemem nie są narkotyk, alkohol, hazard czy seks, lecz jest nim fakt, że nie godzisz się na siebie i swoje życie. Że uciekasz przed życiem w użycie, że wolisz iluzję niż codzienne konfrontowanie się z trudem życia i gamą niechcianych uczuć. Jeśli jednak zgodzisz się na ten oczywisty fakt, że potrzebujesz pomocy, i wskrzesisz w sobie wiarę, choćby tak niewielką jak ziarenko gorczycy, to wtedy Ten, który przyszedł na świat, by nas ocalić, ocali i Ciebie. Nie wyręczy Cię w niczym, co jest w Twojej mocy, ale da Ci wsparcie tam, gdzie nie masz mocy. Gdy będziesz wybierać miejsce, do którego zapukasz po pomoc, oprócz kratek konfesjonału, miej w sobie pewność, że osoba uzależniona choruje równie mocno ciałem, umysłem, jak i duszą. Tak jak z próchnicą górnej szóstki nie idę na Jasną Górę, lecz do dentysty, podobnie w obliczu uzależnienia mam szukać specjalistów, grup wsparcia, klubów abstynenta. Ostatecznie Tym, do kogo odwołują się owi specjaliści, a których skuteczność działań jest weryfikowana tysiącami ocalonych, jest miłujący Bóg. Ten, który wymyślił ciebie z miłości i do miłości, do wolności, a nie do zniewoleń i upokorzeń.

CZYTAJ DALEJ

Watykańskie dementi: stan zdrowia Benedykta XVI nie budzi niepokoju

2020-08-03 20:18

[ TEMATY ]

zdrowie

Benedykt XVI

Grzegorz Gałązka

Stan zdrowia Benedykta XVI nie budzi szczególnego niepokoju. Tymi słowami jego osobisty sekretarz abp Georg Gänswein zdementował podawane dziś w mediach informacje o poważnej chorobie papieża seniora.

Watykańskie biuro prasowe rozpowszechniło oświadczenie abp Gänsweina, w którym uspokaja, że 93-letni Benedykt XVI „przechodzi fazę nasilenia bolesnej, ale nie poważnej choroby”. Nie podaje jednak na co konkretnie cierpi były biskup Rzymu.

Źródłem wiadomości o chorobie Benedykta XVI był niemiecki dziennik „Passauer Neue Presse”, powołujący się na papieskiego biografa Petera Seewalda, który w minionych dniach był w Watykanie. Miał on powiedzieć że podczas spotkania Benedykt XVI był „optymistą pomimo choroby”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję