Reklama

Świat

Eksperci ONZ: Hagia Sophia musi pozostać miejscem wymiany kulturalnej

Narody Zjednoczone ostrzegają przed polityczną instrumentalizacją Hagia Sophii w Stambule. Rząd Turcji musi się zatroszczyć o to, aby obiekt przekształcony ponownie w meczet pozostał nadal miejscem dialogu międzykulturowego, oświadczyli eksperci ONZ 30 lipca w Genewie. Przypomnieli, że w tej kwestii grupy religijne i kulturowe w Turcji nie mogą zostać podzielone.

2020-08-01 18:41

[ TEMATY ]

Hagia Sophia

pl.wikipedia.org

ONZ-owscy eksperci dostrzegają niebezpieczeństwo, że decyzja o przekształceniu i jej pośpieszna realizacja może spowodować, że Hagia Sophia utraci posiadane od 1985 roku miejsce na Liście Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO. Dlatego rząd Turcji musi pamiętać także o wypełnianiu związanych z tym warunków. Hagia Sophia jest najczęściej odwiedzanym zabytkiem w Turcji i „pomnikiem o znaczeniu ogólnoświatowym” - taką opinię ekspertów zacytowała niemiecka agencja katolicka KNA.

Eksperci wyrazili też zaniepokojenie, że przekształcenie muzeum w meczet, które na świecie odbiło się szerokim echem, może doprowadzić do coraz większej nienawiści wobec muzułmanów. Dlatego dyskusja musi być koniecznie otwarta i prowadzona w sposób wolny od dyskryminacji.

Reklama

Hagia Sophia przez niemal tysiąc lat (537-1453) była jedną z najważniejszych świątyń chrześcijaństwa i siedzibą patriarchów prawosławnych. Po zdobyciu Konstantynopola przez Turków osmańskich w 1453 r. służyła przez kolejnych 500 lat jako najważniejszy meczet Cesarstwa Osmańskiego, a od 1934 r., decyzją twórcy Republiki Tureckiej Mustafy Kemala Atatürka, pełniła funkcję muzeum. Tę decyzję anulował 10 lipca br. turecki sąd. Tego samego dnia dekret o przekształceniu symbolu Stambułu w meczet wydał prezydent Recep Tayyip Erdoğan. Pierwsze piątkowe modlitwy islamskie odbyły się 24 lipca.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Syria: prez. B. Asad zapowiada zbudowanie repliki Hagii Sofii w swoim kraju

2020-07-30 08:37

[ TEMATY ]

Hagia Sophia

Adobe Stock

Prezydent Syrii Baszar Asad zapowiedział 27 lipca, że w jego kraju mogłaby powstać nowa Hagia Sofia – replika tej ze Stambułu, która od 24 bm. ponownie jest meczetem, mimo ostrych sprzeciwów chrześcijan i rządów wielu państw. Według władz syryjskich przyszła świątynia zostałaby wzniesiona w prowincji Hama w środkowo-zachodniej części kraju przy materialnym i finansowym wsparciu Rosji.

Największymi krytykami władz tureckich w sprawie przywrócenia do kultu dawnej świątyni chrześcijańskiej, później muzułmańskiej, a w 1934 zamienionej na muzeum, byli dotychczas chrześcijanie różnych wyznań, zwłaszcza prawosławni, oraz rządy Grecji i Rosji. Ale także niektóre kraje o większości islamskiej, np. Iran czy Arabia Saudyjska wyrażały niezadowolenie z decyzji prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğan. Czyniły to głównie ze względów politycznych, obawiając się wzrostu siły i wpływów Ankary w regionie bliskowschodnim. Obecnie dołączyła do tego grona Syria, pogrążona od 2011 w krwawej wojnie domowej, ale z udziałem sił zagranicznych, przede wszystkim właśnie Turcji, która od prawie 4 lat jest zaangażowana wojskowo w walkach w tym kraju.

Głównym, jeśli nie jedynym sojusznikiem Damaszku w obecnej sytuacji jest Moskwa, toteż właśnie w porozumieniu z nią reżym Asada wystąpił ze wspomnianą propozycją budowy repliki świątyni ze Stambułu. Dziennik libański „al-Modon” podał, powołując się na władze syryjskie, że „Hagia Sofia w miniaturze” powstanie w miejscowości as-Suqaylabiyah koło Hamy, w której do dziś przeważają prawosławni. Działkę tę podarował władzom centralnym Nabeul al-Abdullah, dowodzący miejscową milicją lojalną wobec rządu w Damaszku, za aprobatą prawosławnego metropolity Hamy Mikołaja (Nicolasa) Baalbakiego.

Z kolei w rozmowie z palestyńskim dziennikarzem Abdel Bari Atwanem z gazety „Rai al-Jum” rosyjski parlamentarzysta Witalij Miłonow stwierdził, że Syria nadaje się idealnie jako miejsce budowy nowej bazyliki Mądrości Bożej, gdyż „w odróżnieniu od Turcji jest krajem, pokazującym jasno możliwość pokojowego i pozytywnego dialogu międzyreligijnego”. Taki właśnie wizerunek swego kraju chce uzyskać od wielu lat rząd Asada (pełniącego swój urząd już 20 lat), a jeszcze bardziej od wybuchu wojny w 2011 r. Powoływał się na to sam prezydent, podkreślając ważność „pokojowego dialogu” między głównymi wyznaniami religijnymi w Syrii.

Mimo wspomnianego konfliktu zbrojnego, który spowodował dotychczas śmierć ponad pół miliona osób i zmusił miliony mieszkańców kraju do porzucenia swych domostw, czyniąc z nich wewnętrznych uchodźców i uciekinierów, Asad niezmiennie jawi się jako obrońca i protektor chrześcijan w swym kraju. Ale oprócz czynnika wizerunkowego decyzja o budowie kopii świątyni jest też wyzwaniem rzuconym Turcji, z którą północny front wojenny pozostaje wprawdzie zamrożony, ale daleki od pokojowego.

Dla Rosji natomiast zaangażowanie się w ten projekt, nie mający żadnego znaczenia strategicznego i który zmusi ją do rokowań z Turcją, aby zminimalizować ewentualny konflikt dyplomatyczny, ma wymiar przede wszystkim praktyczny. Otóż poparcie idei budowy „miejsca dialogu religijnego” jest pożyteczne dla Moskwy, aby usprawiedliwić jej obecność wojskową w Syrii obroną wspólnot chrześcijańskich. Poza tym w ostatnich lat coraz widoczniejsze jest wykorzystywanie przez Rosję czynnika religijnego w jej polityce zagranicznej i silnych więzi Kremla z Patriarchatem Moskiewskim.

Istotnie Rosja gra kartą cywilizacji chrześcijańskiej w swej polityce zagranicznej już od czasu podboju chanatów środkowoazjatyckich w drugiej połowie XIX w., gdy uzasadniała w ten sposób przed światem chęć podporządkowania sobie Taszkientu i Kokandu, aby następnie rozszerzyć swe panowanie na Bucharę i Chiwę (wszystko to są ziemie dzisiejszego Uzbekistanu), dochodząc do posiadłości brytyjskich na terenie dzisiejszych Indii i Pakistanu.

W ostatnim czasie prezydent Rosji Władimir Putin mówił o tym przy wielu okazjach, np. podczas poświęcenia i otwarcia wielkiej świątyni rosyjskich sił zbrojnych 22 czerwca pod Moskwą, w 79. rocznicę napaści Niemiec hitlerowskich na ZSRR. W listopadzie ub.r. spotkał się na Kremlu z delegacją Autonomii Palestyńskiej, której towarzyszył prawosławny patriarcha jerozolimski Teofil III. Putin obiecał mu ochronę chrześcijan na Bliskim Wschodzie i własności Kościoła prawosławnego w Jerozolimie. W lutym br. podczas wizyty w Palestynie spotkał się w Betlejem, a nie w Ramallahu – stolicy palestyńskiej – z prezydentem Abu Mazenem, chcąc podkreślić w ten sposób znaczenie miejscowych chrześcijan i pokazać własne podejście do problemu bliskowschodniego, odmienne od planu amerykańskiego.

CZYTAJ DALEJ

W sprawie drugiego ślubu Jacka Kurskiego

2020-07-28 12:29

[ TEMATY ]

komentarz

ślub

opinie

PAP

Niedawno w mediach pojawiła się informacja o ślubie kościelnym Pana Jacka Kurskiego. Chciałbym choć ogólnie odnieść się do niektórych zarzutów, które pojawiły się po tym fakcie, a do napisania tego artykułu skłoniły mnie rozmowy z ludźmi, którzy wyrażali swój niepokój, a także pewne prasowe tytuły, między innymi takie jak: „Być jak Jacek Kurski. Jak unieważnić ślub kościelny”.

Oczywiście z różnych komentarzy możemy się dowiedzieć, jakie ekspresowe tempo przybrał sam proces, a także jakie znajomości i ile pieniędzy trzeba mieć, aby uzyskać stwierdzenie nieważności małżeństwa. Mam świadomość, że nie da się w krótkim tekście opisać całej procedury kanonicznej, ale kilka jej wątków może rozwiać niektóre wątpliwości, które rodzą się także w ludziach wierzących. Moim moralnym obowiązkiem jest trzymanie się faktów, a więc od początku…

Pierwszą sprawą jest terminologia. Świeccy dziennikarze zachowali pewną dozę przyzwoitości, ujmując w cudzysłów sformułowanie „rozwód kościelny”. Ostatecznie czytelnik dowie się, że w Kościele nie ma rozwodów, ale pojęcie „unieważnienia małżeństwa” jest nagminnie nadużywane.

Prawda jest taka, że biskupi nie „unieważniają małżeństwa”, a sam proces dotyczy ewentualnego stwierdzenia nieważności małżeństwa, czyli czy zaistniała ważna umowa małżeńska, czy też na skutek jakiejś przyczyny lub przyczyn małżeństwo od samego początku nie było ważnie zawarte.

Biskup diecezjalny jest oczywiście pierwszym sędzią, ale w praktyce rzadko korzysta z tego przywileju i to kolegium sędziowskie zwane składem czy turnusem, po przeprowadzeniu całego dochodzenia, wydaje decyzję w postaci wyroku.

Sprawy o stwierdzenie nieważności małżeństwa zastrzeżone są dla kolegium składającego się z trzech sędziów (czasami są wyjątki od tej zasady: jeżeli w diecezji lub sąsiednim trybunale nie ma możliwości ustanowienia trybunału kolegialnego może orzekać sędzia jednoosobowy, będący duchownym, który jednak winien sobie dobrać dwóch asesorów; w Rocie Rzymskiej zdarza się, że sądzenie spraw o nieważność małżeństwa powierzone jest kolegium składającemu się z pięciu sędziów). Rozwodów kościelnych więc nie ma, nie istnieje pojęcie „unieważnienia” małżeństwa, ale każdy z małżonków po rozpadzie związku ma prawo do procesu i do zbadania ewentualnej nieważności małżeństwa.

Czas postępowania, czyli ile trwa proces?

Nie wiem na ile fakty mieszały się z plotkami w przekazach medialnych dotyczących Pana Kurskiego, ale w jednej relacji pisano o 2-letnim procesie, w innych o trochę krótszym.

Okraszone było to czasami obraźliwymi komentarzami, ile i komu trzeba zapłacić za przyśpieszenie procesu. Nie wiem czy 2 lata procesu to jest ekspresowe tempo. Jak powinno być i ile powinien trwać proces? Prawodawca kościelny podpowiada, aby „sprawy w trybunale pierwszej instancji nie przeciągały się powyżej roku”, sędziowie i trybunały mają zatem starać się jak najszybciej, ale z zachowaniem sprawiedliwości, zakończyć sprawy. Wiadomo, że wskazany czas to pewien ideał i od obsady personalnej sądu, ilości spraw w konkretnym trybunale, miejsca przebywania stron i świadków zależy, czy da się w tym czasie przeprowadzić cały proces, ale znam sądy kościelne, które spokojnie radzą sobie z przeprowadzeniem instrukcji dowodowej i wydaniem wyroku w przeciągu roku od złożenia skargi powodowej. Zupełnie inny czas postępowania przewidziany jest na przeprowadzenie tzw. procesu skróconego, ale jest to proces rzadki, w którym nieważność małżeństwa wydaje się oczywista. Taka forma procesu zastrzeżona jest dla biskupa diecezjalnego (biskupa stojącego na czele kościoła partykularnego). Rozumiem, że czasami wierni porównują swój czas oczekiwania na wyrok czy dekret, ale proszę pamiętać, że przed wejściem w życiu dokumentu Mitis Iudex Dominus Iesus postępowanie w przypadku decyzji pozytywnej było dwuinstancyjne, a czasami sprawa trafiała do trybunału trzeciego stopnia postępowania, natomiast po reformie papieża Franciszka wyrok stwierdzający po raz pierwszy nieważność małżeństwa może stać się wykonalny (gdy strony i obrońca węzła małżeńskiego rezygnują ze złożenia apelacji) i taki sposób niewątpliwie przyczynił się do skrócenia całej procedury. Nie da się zatem jeden do jednego porównać i przełożyć procesów przed 2015 rokiem i po tym czasie.

Meritum procesu, czyli przyczyna nieważności

Tak naprawdę nie wiemy, jaka była przyczyna nieważności małżeństwa w przypadku Pana Jacka Kurskiego, a także jakie argumenty i okoliczności zostały wskazane i zebrane w instrukcji dowodowej. Fakt jest taki, że kolegium sędziowskie uznało z moralną pewnością, że wspomniane małżeństwo zostało zawarte w sposób nieważny. Nie będę wymieniał przyczyn nieważności małżeństwa, ale dotyczą one zarówno przeszkód do zawarcia małżeństwa, braku przepisanej prawem formy kanonicznej i wreszcie wad zgody małżeńskiej. Przyczyn jest sporo, ale nie oznacza to automatycznie, że dla każdego coś się trafi. Niektórzy, zaskarżając swoje małżeństwo, wskazują w skardze powodowej prawie wszystkie przyczyny wymienione w Kodeksie prawa kanonicznego, ale działa to bardziej według metody „na chybił trafił” i niekoniecznie ma przełożenie na pozytywny wyrok. Adwokaci kościelni, którzy pomagają stronom w redakcji skargi powodowej, wiedzą, że należy „dobrać” jeden lub kilka najbardziej prawdopodobnych tytułów ewentualnej nieważności, odpowiadających historii poznania się stron, kojarzenia się małżeństwa i przebiegu życia małżeńskiego. Czas trwania małżeństwa, posiadanie dzieci, błogosławieństwo papieskie nie mają aż tak wielkiego znaczenia (są to tylko okoliczności, które mogą, ale nie muszą potwierdzać domniemanie o ważności związku małżeńskiego). Należy pamiętać, że generalnie małżeństwo cieszy się przychylnością prawa i uznaje się je za ważne, dopóki nie udowodni się czegoś przeciwnego.

Zamiast zakończenia

Nie ma wątpliwości, że Pan Jacek Kurski jest osobą publiczną i w stosunku do niego łatwiej formułować zarzuty niż do wielu wiernych, którzy uzyskali pozytywny wyrok stwierdzający nieważność małżeństwa. Im nikt nie wypomina, w jakim kościele i z udziałem ilu gości brali ślub kościelny. Wydaje mi się, że nie ma co spekulować czy obligować Kościół do wypowiedzenia się w tej sprawie. Rokrocznie sądy kościelne w Polsce wydają kilka tysięcy decyzji i nie trzeba się tłumaczyć z poszczególnych wyroków. Sędziowie i współpracownicy trybunału są zobligowani do zachowania tajemnicy urzędowej i nie ma podstawy, aby formułować wnioski w stosunku do określonego sądu kościelnego, aby publicznie wypowiadał się o przebiegu tego konkretnego postępowania. Natura spraw o nieważność małżeństwa dotyczy bardzo często delikatnych i intymnych spraw, których nie powinno się ujawniać na forum publicznym.

CZYTAJ DALEJ

Wieliczka: koronawirus w klasztorze ojców franciszkanów

2020-08-04 20:23

[ TEMATY ]

koronawirus

franciszkanie.pl

"Jeden z naszych ojców przebywa w szpitalu z powodu zarażenia koronawirusem" - piszą na stronie internetowej i w mediach społecznościowych franciszkanie z klasztoru w Wieliczce. Kościół, w którym znajduje się m.in. cudowny obraz Matki Bożej Łaskawej, został zdezynfekowany.

Jeden z zakonników trafił do szpitala, a czterech innych objęto kwarantanną. Bracia objęci kwarantanną mieszkają w odosobnionej części klasztoru, zaś pozostali, którzy pełnią posługę w kościele, mieszkają w Liceum Franciszkańskim z oddzielnym wejściem, kuchnią i refektarzem, i nie mają kontaktu ze współbraćmi objętymi kwarantanną.

Kościół został poddany dezynfekcji. Msze św. i nabożeństwa są sprawowane przez tych kapłanów, którzy byli w ostatnim czasie na urlopie i nie mieli styczności z pozostałymi, przebywającymi do tej pory w klasztorze.

Franciszkanie apelują, aby przed wejściem do świątyni zakładać maski i dezynfekować dłonie. Osoby, które w ostatnim czasie miały bezpośredni kontakt z chorym o. Arturem, winny zgłosić się do wielickiego sanepidu.

"Informujemy również, że współbracia objęci kwarantanną nie mają żadnych objawów choroby i czują się dobrze. Będą przebywać w klasztorze przez dwa tygodnie bez możliwości kontaktu z innymi" - dodają zakonnicy, zawierzając Matce Bożej Łaskawej Księżnej Wieliczki przebywającego w szpitalu kapłana oraz braci objętych kwarantanną.

Franciszkanie w Wieliczce są kustoszami sanktuarium Matki Bożej Łaskawej, która otaczana jest czcią przez mieszkańców miasta, zwłaszcza górników. Tutaj spoczywa również sługa Boży Alojzy Kosiba. Zakonnicy prowadzą także w Wieliczce liceum ogólnokształcące.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję