Reklama

Niedziela Wrocławska

Wrocław złożył hołd Powstańcom Warszawskim

Oficjalne uroczystości upamiętniające Powstanie Warszawskie – z udziałem prezydenta miasta Jacka Sutryka, wicewojewody dolnośląskiego Bogusława Szpytmy, przedstawicieli Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Okręgu Dolnośląskiego, organizacji patriotycznych i kombatanckich, przedstawicieli instytucji oraz wojskowej asysty honorowej – rozpoczęły się kilka minut przed godz. 17 pod pomnikiem rotmistrza Witolda Pileckiego przy Promenadzie Staromiejskiej we Wrocławiu.

2020-08-01 21:47

Marzena Cyfert

Złożenie wieńców pod pomnikiem rotmistrza Witolda Pileckiego


O godz. 17 zabrzmiały syreny alarmowe, a zebrani stanęli w milczeniu. Po charakterystycznym hołdzie oddanym powstańcom miały miejsce przemówienia, Apel Pamięci, salwa honorowa i złożenie kwiatów pod pomnikiem.


Wśród przemawiających byli m.in. prezes Okręgu Dolnośląskiego Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej prof. Stanisław Ułaszewski i kpt. Stanisław Wołczaski, żołnierz Armii Krajowej i powstaniec.

Reklama

Prezes Stanisław Ułaszewski zauważył, że sierpień to czas szczególnej refleksji historycznej i wielu rocznic. Za kilka dni będziemy obchodzić 100. rocznicę zwycięskiej bitwy nad bolszewikami a kilka dni później 40. rocznicę powstania NSZZ „Solidarność”. – A dzisiaj bardzo ważne miejsce w zbiorowej pamięci narodu polskiego zajmuje Powstanie Warszawskie. 1 sierpnia 1944 r. o godz. 17, oznaczonej kryptonimem godzina „W”, rozpoczął się bohaterski nierówny bój powstańców warszawskich z niemieckim, hitlerowskim okupantem, bój o wyzwolenie stolicy, który trwał do 2 października, a więc 63 dni.

Prof. Stanisław Ułaszewski podkreślił, że Powstania Warszawskiego nie można rozpatrywać i zrozumieć tylko w kategoriach ocen politycznych i wojskowych. Należy je analizować również w aspekcie moralnym i duchowym. – Prawdą jest, że Powstanie Warszawskie zakończyło się klęską, ponieważ nie osiągnięto zamierzonych celów strategicznych i wojskowych. Prawdą jest, że straty w ludziach i straty materialne były przeogromne, trudne do oszacowania, ale prawdą też jest, że była to, i jest, wartość dodana, która stanowiła inspirację dla późniejszych zrywów niepodległościowych i powstania Solidarności. Ta wartość dodana procentowała i procentuje i będzie jeszcze długo owocować jako wzór odwagi i patriotyzmu, wzór godny do naśladowania dla młodzieży i dla następnych pokoleń. Mówię to głośno w imieniu tych powstańców, którzy zginęli w Powstaniu Warszawskim, w imieniu ich rodzin, w imieniu tych, którzy zostali zamordowani i odeszli na wieczną wartę po wojnie i w imieniu tych powstańców, którzy są tutaj razem z nami: trzeba pamiętać, że to było pokolenie, które było wychowane w duchu głębokiego patriotyzmu, miłości do Ojczyzny i służby dla Ojczyzny. W Powstaniu Warszawskim mówili światu, że chcą być wolni i niepodlegli. Wspaniała, piękna młodzież – dziewczęta i chłopcy znad Wisły

Wspomnieniami z Powstania Warszawskiego podzielił się powstaniec kpt Stanisław Wołczaski. – Powstanie Warszawskie to walka o wolną, niepodległą i suwerenną Polskę. W 1944 r. skończyłem II klasę gimnazjalną na tajnych kompletach i zostałem przydzielony do tajnych, wojskowych zakładów wydawniczych – placówka nr 1. W tej drukarni drukowano dziennie m.in. 20 tys. Biuletynu Informacyjnego i 10 tys. Robotnika. Dostałem jako region całe centrum Warszawy i roznosiłem prasę. Pierwsze dni biegałem pochylony, bo aktywni snajperzy niemieccy strzelali bardzo celnie.

Reklama

Kapitan wspominał też różne trudne wydarzenia, jak to, gdy bojąc się wejść do kanału, wolał przebiec odcinek pod obstrzałem niemieckim. – Przeżyłem zasypanie, spadłem z I piętra. Ludzie jednak bardzo czekali na tę prasę, bo w niej były informacje z życia Warszawy, Europy i świata, a także zasady postępowania np. w przypadku wybuchów. Pod koniec powstania już nie było dużo prasy, ponieważ wszystkie drukarnie zostały zbombardowane. Rozlepiałem wtedy afisze – m.in. „Bora” Komorowskiego i „Montera” płk. Chruściela. Najbardziej podobała mi się odezwa „Montera” - do ludności i żołnierzy: „Idziecie do niewoli, nie pokonani przez nieprzyjaciela, ale z powodu braku środków do dalszej walki i braku żywności”. Nie było kapitulacji.

Wicewojewoda dolnośląski Bogusław Szpytma w swoim przemówieniu podkreślił, że stajemy w tym miejscu, aby upamiętnić ten wielki czyn i spojrzeć na niego z 3 perspektyw. – Pierwsza perspektywa to kilka dni przed wybuchem powstania. Pogoda prawdopodobnie taka, jak teraz, słonecznie, ciepło. Ale w mieście dzieją się rzeczy niespotykane. 23-25 lipca ulicami Warszawy ciągną Niemcy rozbici przez front białoruski. Są to inni Niemcy niż Ci, którzy 1 września weszli do stolicy – brudni, żmęczeni. Teraz Polacy patrzą na to z satysfakcją i nadzieją. Minęło 5 lat strasznych mordów, podczas których zginęło w Warszawie ponad 500 tys. ludzi. Nigdy nie było jeszcze takiej kaźni w stolicy. Słychać było zbliżający się front. Atmosfera była napięta i właśnie w tym momencie padł rozkaz. Z nadzieją i brawurą ruszyli Polacy do walki.

Chciałbym przedstawić też drugą perspektywę historyczną. Kiedy mówimy o Powstaniu, umieszczamy je w czasach II wojny światowej, jako jej największą bitwę. Rzadko widzimy ciągłość historyczną tego bohaterskiego miasta, które od zarania często walczy o swoją niepodległość, często jest też celem barbarzyńskich napadów.

I trzecia perspektywa – współczesna. Czym powstanie jest dla nas. Widzimy 3 postawy. Pierwsza, chyba najbardziej bolesna: obojętność. Część ludzi nie pamięta, nie wie, część pyta, czy było warto. I to pytanie boli najbardziej, bo powinny paść inne pytania. Raczej takie, co się stało z narodem Schillera, Goethego, narodem filozofów, poetów, kompozytorów, naukowców, że potrafił zejść do tak niskiej, podłej akcji przeciw drugiemu człowiekowi. Inne pytanie: Dlaczego armia, która nazywała się czerwoną na cześć proletariatu, widzi jak odbywa się rzeź proletariatu Woli, Śródmieścia, Starego Miasta, i stoi, nie rusza, nie pozwala amerykańskim samolotom lądować na swoim terenie. Nasuwa się pytanie, dlaczego w 1946 r. Polacy nie biorą udziału w Londyńskiej Paradzie Zwycięstwa? dlaczego 40 następnych lat musimy cierpieć pod komunistycznym reżimem? To są pytania, nad którymi warto się zastanawiać a nie pytać ofiar, dlaczego tak a nie inaczej się zachowały.

Zwracając się do powstańców wojewoda powiedział: – Państwa czyn, Państwa postawa jest dla nas inspiracją i naszym zadaniem dziś jest nie tylko oddać szacunek dla Państwa, ale zbudować takie postawy, żeby już nigdy nikt nie odważył się podnieść ręki na Polskę. Bo nie zginęła i nie zginie.

Z kolei prezydent Wrocławia Jacek Sutryk zauważył, że Warszawiacy, który wyszli 76 lat temu na ulice walczyć, walczyli o wolność Warszawy, ale i całej Polski. – Dzięki temu, że oni wówczas wyszli, my po 76 latach także możemy wyjść na ulice naszych miast i miasteczek, możemy wyjść na ulice Wrocławia. Mamy tę przyjemność i zaszczyt, że możemy się cieszyć z tej wolności i demokracji, o którą oni wówczas walczyli. Mówiłem o tym w ubiegłym roku w tym miejscu: Wrocław pamiętał, pamięta i pamiętał będzie o tej walce. Wychodząc dzisiaj na ulice, w roku jubileuszu 75 lat powojennego Wrocławia, także wychodzimy, aby Wam za tę walkę podziękować, aby się z tej wolności cieszyć, rozmawiać, jak wspólnie budować Polskę, nasz region i Wrocław. Nie wychodzimy po to, aby oceniać, czy to było sensowne, czy bezsensowne. Nie wolno tak myśleć o żadnym zrywie powstańczym, nie wolno tak myśleć, kiedy ocenia się wydarzenia, podczas których walczy się o niepodległą Polskę. One zawsze mają sens, one zawsze były potrzebne, one zawsze są ważne.

Prezydent podziękował zebranym również za minione 75 lat budowania powojennego Wrocławia. Zauważył, że wielu powstańców poprzez obozy trafiło tutaj i brało udział w budowaniu miasta. – Dzisiaj słuchałem wypowiedzi p. Wandy Traczyk-Stawskiej, która stała nad mogiłami swoich kolegów z Powstania Warszawskiego i powiedziała tak: „Wszyscy ruszyliśmy do walki 1 sierpnia, byli wśród nas rzymscy katolicy, byli ewangelicy, żydzi, wierzący, niewierzący. To nie miało znaczenia, mieliśmy jeden wspólny cel – wolną i niepodległą Polskę i wolną od okupanta Warszawę”. Dzisiaj zbyt prostym byłoby tylko wspominanie tamtych wydarzeń i osób, dzisiaj musimy zrobić coś więcej. Pamiętając o tych, którzy zapłacili najwyższą cenę życia, ale także z uwagi na tych żyjących pośród nas, winni jesteśmy im troskę i zapewnienie, że razem będziemy naszą Ojczyznę i nasze miasto budować. Niech żyje Polska, niech żyje Wrocław! Cześć i chwała Bohaterom! Powstańcom Warszawy!

Po Apelu Pamięci, salwie honorowej i złożeniu kwiatów zebrani przeszli do bazyliki garnizonowej pw. św. Elżbiety przy wrocławskim rynku, gdzie została odprawiona Msza św. w intencji poległych i żyjących uczestników Powstania Warszawskiego. Eucharystię celebrował ks. płk. Janusz Radzik, proboszcz i Dziekan Dekanatu Sił Powietrznych.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Każdy modli się inaczej

[ TEMATY ]

modlitwa

pixabay.com/ CC0 Public Domain

Zdarza się, że w kościele lub na spotkaniu modlitewnym przyglądamy się komuś z boku. Zachwyca nas często jego modlitwa, to, jak mówi, jak przeżywa swoje spotkanie z Bogiem. Ogarnia nas czasem święta zazdrość, ale i – pewnego rodzaju kompleksy: ja tak nie umiem się modlić. Czy porównywanie na modlitwie jest rzeczą dobrą? Z pewnością inni mogą nas zmobilizować do modlitwy, mogą dać nowy impuls naszym osobistym spotkaniom z Bogiem, ale zawsze nasze modlitwy będą tylko nasze, bo modlitwa – tak jak człowiek – jest niepowtarzalna. I choć chciałbyś na modlitwie powielić cudzy sposób kontaktu z Bogiem, to uda ci się co najwyżej być zwykłą kopią, a nie oryginałem. Bóg chce się spotkać na modlitwie z tobą, a nie z odbiciem innego człowieka w tobie. Tak jak nie ma dwóch takich samych kwiatów, dwóch takich samych gwiazd, tak nie ma dwóch identycznych ludzi. Również modlitwa, która jest odniesieniem do Boga i wyrazem powiązania człowieka z Nim, w przypadku każdego z nas bywa inna. Nie istnieją dwie podobne do siebie modlitwy.

Nie bój się, że modlisz się inaczej

Nawet gdy mówisz to samo słowo, które wypowiadają setki ludzi, ty zawsze mówisz je inaczej. Te same sylaby i te same zdania, a nawet to samo brzmienie głosu – to tylko zewnętrzne podobieństwa modlitwy, bo w środku każdy z nas jest inny. Nie bój się, że modlisz się i czujesz inaczej. Niepowtarzalność twojej modlitwy jest też znakiem, że modlisz się w Duchu Świętym, bo Duch Święty jest Tym, który nadaje różne formy modlitwie i który ją ożywia. On nie powtarza się nigdy i tchnie zawsze świeżością. Módl się więc swoimi słowami, nawet, gdy gramatyka twych słów jest uboższa niż tych, którzy modlą się z tobą. Proś Pana w tobie znanych sprawach i troskach, bo przez ciebie Bóg chce uzdrawiać zupełnie inne obszary choroby niż te, za które modli się drugi człowiek. Twoja modlitwa nie może być taka jak innych, bo Bóg zna cię po imieniu i traktuje bardzo indywidualnie. Nie chciej się ukrywać na modlitwie za cudzymi plecami, za cudzymi słowami i za cudzymi gestami. Stań przed Panem tak, jak umiesz i taki jaki jesteś.

Oryginalność modlitwy pochodzi z nieba a nie z ziemi

Wiesz już, że to, co różni modlitwę, to nie tyle słowa, co serce, nie tyle ziemia, co niebo. Na modlitwie nie wolno zapomnieć, że rozmawia się z Bogiem. W tej rozmowie są jakby dwa bieguny: jeden bardzo mały i nędzny – moja dusza i drugi ogromny i wszechpotężny – Bóg! Tak naprawdę to Bóg bardziej niż ja pragnie mojej modlitwy. To Bóg bardziej niż ja, pragnie, abym rozmawiał z Nim w sposób wyjątkowy i bardzo osobisty. Dlatego twoja szczerość na modlitwie jest największym pragnieniem Boga. Twoja modlitwa jest inna od wszystkich modlitw nie tylko dzięki twoim staraniom i twojej odrębności, ale dzięki temu, że Bóg ma dla każdego z nas inny plan. Dlatego wyjątkowość twojej modlitwy zaczyna się na pustyni, kiedy stajesz sam na sam z Bogiem, bez świadków, tak, aby inny człowiek nie zniszczył twojej intymności i abyś nie zapomniał o Bogu, zaczynając grać przed innym człowiekiem, naśladując jego zachowania.

CZYTAJ DALEJ

W modlitwie i deszczu - [40. PPW - dzień 2] [RELACJA]

2020-08-04 20:41

Michalina Stopka

Mimo padającego deszczu, pielgrzymi grup 1 - pokutnej i 18 - karmelitańskiej z uśmiechem na twarzach, a jednocześnie w skupieniu modlitewnym przemierzali kolejne kilometry, aby przedłużyć “Sztafetę do Maryi”.

Pierwszym punktem dnia była Msza św. w Sanktuarium św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy.

Homilię wygłosił ks. bp Jacek Kiciński.

Więcej tutaj

Następnie pielgrzymi udali się na trasę w kierunku Boleścina. Był to najtrudniejszy odcinek, dzisiejszej drogi. Spowodował to padający deszcz. Podczas tego etapu konferencję wygłosił ks. prof. Włodzimierz Wołyniec, przewodnik gr. 1. Na pierwszym postoju, w miejscowej kaplicy pielgrzymi odmówili z Liturgii Godzin, Godzinę Czytań

GALERIA ZDJĘĆ nr 1

Niestety z powodu problemów technicznych, nie udało się nam zarejestrować konferencji.

Na drugim etapie z Boleścina do Jaksonowic przewidziany był etap ciszy oraz konferencja o. Krzysztofa Piskorza, karmelity bosego, przewodnika gr. 18. Na postoju, w kościele pielgrzymi odmówili Modlitwę Południową z Liturgii Godzin.

GALERIA ZDJĘĆ nr 2

 

Trzeci etap rozpoczął się różańcem. W tym roku zmieniła się miejscowość postoju. Zamiast w Jenkowicach był w Dobrej. Tam pątnicy odmówili Modlitwę w ciągu dnia z Liturgii Godzin.

GALERIA ZDJĘĆ nr 3

Czwarty etap prowadził z Dobrej do Oleśnicy. Tam mieszkańcy przywitali pielgrzymów. A dzisiejszy etap zakończył się w Bazylice pw. św. Jana Apostoła.

GALERIA ZDJĘĆ nr 4

O godz. 21:00 w kościele pw. Trójcy Świętej w Oleśnicy odbył się Apel Jasnogórski.  

Jutro na trasę wyruszą pielgrzymi z Ziemi Oławskiej i Oleśnickiej. Pójdą do Namysłowa. 

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję