Reklama

Polityka

5 pytań do… Pana Ambasadora Tomasza Orłowskiego

[ TEMATY ]

5 pytań do...

Materiał Prasowy

Ambasador Tomasz Orłowski

Ambasador Tomasz Orłowski

Piotr Grzybowski: W międzywojniu mieliśmy „Przepisy protokolarne, etykietalne i ceremonialne”. Czy właśnie one stały się podstawą stworzenia polskiego protokołu dyplomatycznego?

Tomasz Orłowski: Przepisy, które zostały spisane w okresie międzywojennym przez ambasadora Stefana Przezdzieckiego są jednym ze źródeł polskiego obowiązującego protokołu dyplomatycznego. Można powiedzieć, że po pierwsze: przepisy protokolarne, ceremonialne, etykietalne, które zostały spisane, w jakiejś (chociaż nie olbrzymiej) części nawiązywały do tradycji jeszcze starszej, czyli można by było szukać odległych wzorów w okresie jeszcze I RP. Mogę np. powiedzieć, że ceremonia wręczania przez ambasadorów listów uwierzytelniających w okresie międzywojennym, która się odbywała po roku 1926 na Zamku Królewskim. Otóż ta ceremonia w bardzo dużej mierze przejmowała zapisy dotyczące XVIII wiecznej ceremonii wręczenia listów przez ambasadorów, czy też posłów królowi na tymże Zamku Królewskim. Można powiedzieć, że zachowały się zapisy przechodzenia dokładnie tą samą drogą, przez te same komnaty, z oczekującymi osobistościami w każdej z komnat jak to było w ceremoniale XVIII- wiecznym. Druga rzecz - protokół dyplomatyczny był kształtowany również przez wzorce międzynarodowe, czyli obce. Stefan Przezdziecki korzystał z wielu praktyk francuskich (w tamtych czasach to było jedno z nielicznych w Europie państw republikańskich), plus pewnych doświadczeń wyniesionych z dworów: czy to rosyjskiego, czy austro-węgierskiego. Przykładowo: polski protokół dyplomatyczny posługiwał się w okresie międzywojennym tzw. zbiorem kurtuazji dworu wiedeńskiego. Kurtuazją nazywano tytulatury, które się stosowało w korespondencji z głowami państw obcych. Jest zachowany w Archiwum Akt Nowych cały zestaw kurtuazji dawnego Ministerstwa C. K. z Wiednia, który był używany przez Polski protokół dyplomatyczny. Zatem mogę powiedzieć, że w ten sposób pewne rzeczy zostały przeniesione do współczesności. Gwoli może zupełnie drobniutkiego przykładu: w precedencji stanowisk kierowniczych, która została ustalona w okresie międzywojennym (oczywiście nie można było się doszukiwać wzorów I RP, która była monarchią, państwem stanowym, a zatem inne były nazwy najwyższych stanowisk) np. kolejność biskupów, którzy występowali podczas uroczystości publicznych była wyznaczona przez datę erygowania diecezji, czyli pochodziła jeszcze z czasów I RP. To jest jakby stan, w którym przyszło nam żyć w okresie współczesnym. Ten spis, który został stworzony w okresie międzywojennym, został zaadaptowany po wojnie w 1945 roku przez Adama Gubrynowicza, który był pracownikiem protokołu dyplomatycznego przed wojną, również na potrzeby państwa, które się odrodziło po II wojnie światowej. Mogę powiedzieć, że te przepisy w dużej mierze (ale oczywiście nie całkowicie) korzystały w kontaktach z obcym korpusem dyplomatycznym.

PG: Protokół dyplomatyczny owiany jest nimbem tajemniczości. Czy jednak, wbrew rozpowszechnianej opinii, nie utrudnia lecz ułatwia życie, dając rozwiązania wielu sytuacji nietypowych i trudnych?

TO: Są jakby dwie strony użyteczności protokołu dyplomatycznego. Pierwsza (i wydaje mi się, że ważniejsza) odpowiada pojęciu międzynarodowo zrozumiałego kodu uprzejmości. Taka jest definicja, która została stworzona jeszcze w XIX wieku przez Paula Praider-Fodéré, autora słynnego francuskiego podręcznika prawa międzynarodowego. Otóż my chcemy, dzięki formułom protokolarnym, wyrazić naszym partnerom i państwom, które reprezentują ci partnerzy, z którymi się spotykamy, pełen szacunek im należny, a w konsekwencji tworzyć warunki, w których będzie nasz rozmówca dobrze do nas dysponowany, bo jak dobrze wiemy - każdy lubi być potraktowany z szacunkiem, każdy lubi napotkać osobę, która jest wobec niego grzeczna, zatem to jest pierwszy wymiar. My możemy, dzięki protokołowi, w dosyć standardowy sposób w świecie zróżnicowanym kulturowo wyrazić szacunek wobec naszego partnera, a to jest bardzo ważne. Natomiast druga rzecz, to oczywiście możliwość wychodzenia z sytuacji, które bywają trudne, niezręczne. Rzeczywiście dzięki protokołowi można ,powiedziałbym, ograniczyć wszystkie niedogodność, które się wiążą z błędem.

PG: Czym różni się protokół dyplomatyczny i savoir vivre ? Czy jest dla każdego i pomoże nie popełniać gaf?

TO: Są to pojęcia, które się nakładają na siebie. Oczywiście protokół dyplomatyczny przede wszystkim określa stosunki pomiędzy państwami i ich oficjalnymi przedstawicielami. Zatem jakby to już jest zawężenie do pewnej dziedziny. Z drugiej strony, w protokole dyplomatycznym poza formami zachowania (czyli w jaki sposób rozmawiamy, witamy, przyjmujemy, gościmy), które są rzeczywiście formami dobrego wychowania savoir- vivre, protokół dyplomatyczny posiada inne sfery, w których musi działać, jak choćby precedencja państwowa - czyli wyznaczenia kolejności stanowisk kierowniczych w państwie, jak choćby etykieta flagowa - czyli w jakiej kolejności, w jakim porządku należy wywieszać flagi. Muszę powiedzieć, że i jedna, i druga dziedzina są niezwykle wrażliwe i bardzo często spotykamy się z pytaniami, czy właściwie zostały ułożone flagi, czy też nie. Często spotyka się nawet w prasie jakieś kąśliwe uwagi, że nastąpiła prawdopodobnie pomyłka w ustawieniu flag itd. Przyznam tutaj, że czasem to zwracanie uwagi na pomyłki wcale nie jest prawdziwe. Podam przykład: otóż my w Polsce przyjęliśmy zwyczaj - w momencie, kiedy pałac Belwederski przestał być rezydencją, w której mieszka prezydent RP, że mogą mieszkać w nim głowy państw zaproszonych z wizytą oficjalną do Polski. Jak państwo wiedzą, na Belwederze zawsze powiewa flaga biało- czerwona, ale w momencie, kiedy zamieszkuje tam obca głowa państwa (pamiętam, że pierwszą obcą głową państwa, która mieszkała w Belwederze była królowa Elżbieta II, zatem wtedy na Belwederze wisiała flaga brytyjska), powiewa flaga danego państwa. Otóż proszę sobie wyobrazić, że któregoś razu była z wizytą w Polsce pani prezydent Indonezji. Wszyscy raczej wiedzą, że Indonezja posiada dokładnie te same kolory flagi, co Polska, tylko w odwróconym porządku, czyli na górze czerwony, na dole biały. Kiedy wywieszono flagę indonezyjską na Belwederze, w Protokole Dyplomatycznym odezwały się niezliczone telefony protestujących obywateli Warszawy, jaki to popełniono skandaliczny błąd i okazano brak szacunku dla flagi narodowej, że pomylono kolory. Podaję ten przykład, jak nie zawsze wiedza idzie w parze z doświadczeniem protokołu.

PG: Czy istnieją duże różnice pomiędzy współcześnie stosowanymi protokołami dyplomatycznymi ?

Zawsze są różnice. Istnieje jakby sfera wspólna, która pozwala nam rozumieć pewien gest. Jeśli zapraszamy obcego gościa, to w naszym interesie leży, żeby on dobrze zrozumiał, co chcemy pewnym gestem jemu przekazać. Z tego punktu widzenia istnieje cała sfera wspólna protokołu. Z drugiej strony istnieje wszystko, co jest związane z własną tradycją narodową, historyczną, z przynależnością do pewnego kręgu kulturowego, czy wyznaniowego i to powoduje, że każdy kraj ma oczywiście swoją różnorodność. Przykładowo taka ceremonia, jak składanie listów uwierzytelniających głowie państwa przez ambasadorów obcych państw, która jest rozpoczęciem misji ambasadorskiej w obcym kraju, czy przy organizacji międzynarodowej, odbywa się we wszystkich państwach świata. Nie sądzę jednak, że istnieją dwa kraje, w których jest identyczna; mogą być podobne, mogą mieć wiele punktów wspólnych, są rzeczy, natomiast zawsze przebiegają w sposób nieco inny. Mogę powiedzieć - jako były szef protokołu, wprowadzający często ambasadorów do prezydenta właśnie na ceremonię złożenia listów uwierzytelniających, ale później - jako ambasador sam składający listy obcym głowom państw - mogę zatem powiedzieć, że za każdym razem mamy do czynienia z drobnymi różnicami. To nie muszą być zasadnicze różnice, jakie np. dotyczą ceremoniału królewskiego, jak w Londynie, gdzie dwór królewski wysyła powozy po ambasadora, natomiast różnice pomiędzy Polską i Francją, czy Polską i Niemcami są już bardzo ograniczone w przebiegu ceremonii, ale jednak są. Obowiązuje inny ubiór, inaczej oddawane są honory wojskowe, jest odgrywany lub też nie hymn narodowy państwa, którego ambasador składa listy.

PG: Polska stała się miejscem organizacji wielu spotkań na najwyższym szczeblu . Ostatnio byliśmy świadkami zaprzysiężenia Prezydenta Andrzeja Dudy. Czy możemy poprosić o komentarz i jakieś ciekawostki odnośnie realizacji protokołu dyplomatycznego przy okazji organizacji tego typu wydarzeń?

TO: Oczywiście, bardzo różne ceremonie miałem okazję, a czasem przywilej organizować. Niektóre polegały również na tym, że były to ceremonie jednorazowe, które nie miały wzoru do bezpośredniego zastosowania. Kiedy mówimy np. o ceremonii zaprzysiężenia głowy państwa, to w Polsce po roku 1990, kiedy został przywrócony urząd prezydenta RP. Ceremonia wiążąca się z inauguracją mandatu prezydenckiego była bardzo ograniczona, dlatego że składało się na nią zaprzysiężenie w Sejmie, a później przejęcie obowiązków zwierzchnika sił zbrojnych w trakcie uroczystości wojskowej - i to wszystko. W 2005 roku ustępujący prezydent Aleksander Kwaśniewski, w porozumieniu z prezydentem elektem- Lechem Kaczyńskim zdecydowali, że ta uroczystość powinna być bardziej wzniosła, bardziej widoczna, mniej prawnicza (bo zaprzysiężenie w Sejmie ma przede wszystkim walor prawa, od tego momentu Prezydent urzęduje), żeby nadać temu coś, co będzie odnosiło się trochę do naszej przeszłości, do dziejów. Z polecenia obu prezydentów miałem możliwość przygotować taką ceremonię, w trakcie której prezydent odbierał - i teraz każdy kolejny prezydent odbiera - insygnia najwyższych odznaczeń polskich, którymi jest udekorowany z tytułu swojego wyboru, plus uroczystość o charakterze religijnym, czyli mszę za Ojczyznę. Obecnie elementem tej uroczystości jest również zejście do krypty prezydentów II RP i oddanie hołdu znajdującym się tam albo grobom, albo grobom symbolicznym trzech prezydentów Polski międzywojennej. Miałem okazję opracować scenariusz tych ceremonii i jestem bardzo dumny z tego, że ta forma miała już miejsce trzykrotnie, a zatem została przyjęta jako element naszej tożsamości państwowej i narodowej. Oczywiście, są z drugiej strony uroczystości wyjątkowe, bo jednorazowe. Taką dla mnie była niezwykle poważna, dużo bardziej wymagająca przygotowania w skrajnie krótkim czasie i w poczuciu wielkich emocji przeżywanych przez cały naród , uroczystość żałobna Lecha i Marii Kaczyńskich w Krakowie, którą ja organizowałem. Postanowiłem w ewidentny sposób nawiązać do przebiegu pogrzebu marszałka Piłsudskiego. Nie jest to kwestia żadnych porównań osób. Mogę powiedzieć natomiast, że niektóre porównywane zdjęcia obu ceremonii są uderzające w pewnych podobieństwach. Znowu posłużenia się pewnym wzorem, który pozwala uszanować naszą tożsamość, naszą przeszłość, pozwala trwać i podkreślać ciągłość. Myślę, że w odniesieniu do państwa, ciągłość jest kwestią niezwykle istotną i ta ciągłość również przedstawia się za pomocą takich symboli jak przebieg uroczystości. Poza uroczystościami jednorazowymi, bardzo liczne były wizyty głów państw obcych, niektóre bardzo dla mnie interesujące, choćby ze względu na przybywanie gości z odległych kręgów kulturowych. Jako przykład szczególnych przedsięwzięć przytoczę np. wizytę króla Arabii Saudyjskiej. Jak wiadomo, muzułmanie mają 5 obowiązkowych modlitw dziennie. Te modlitwy to nie jest tylko kwestia ich pobożności, że mogą się pomodlić kiedy chcą, ale są obowiązkowo wyznaczone przez kalendarz księżycowy godziny modlitw i każdego dnia przypadają one w innym czasie. W związku z tym pouczono mnie, że w internecie znajduje się taki kalendarz na każdy dzień, gdzie są wskazane godziny. Muszę powiedzieć, że było olbrzymią łamigłówką zrobienie programu wizyty, który musiałby być przerywany w nierównych godzinach (czyli to nie jest kwestia, że 12.00, tylko tak, jak wypada w tymże kalendarzu księżycowym). Trzeba było się na to szykować, po czym, kiedy już wszystko było przygotowane, szef protokołu saudyjskiego – z czego byłem niezwykle zadowolony, powiedział mi: „ale wiesz, nam w podróży wolno nie przestrzegać tych godzin” (trochę tak, jak my mamy w podróży możliwość zawieszenia wymogu postu, jakieś podobieństwo w tym jest). Okazało się, że wbrew takiemu wizerunkowi islamu, który jest strasznie zasadniczy i sztywny, istnieje możliwość tego rodzaju harmonijnego podejścia. To jest dla mnie kwintesencją protokołu.

2020-08-07 10:43

Ocena: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

5 pytań do… ministra Zbigniewa Gryglasa

2020-09-12 08:58

[ TEMATY ]

wywiad

5 pytań do...

Ministerstwo Aktywów Panstwowych

Zbigniew Gryglas

Zbigniew Gryglas

Piotr Grzybowski: - Panie Ministrze, co stało za decyzją ustanowienia pełnomocnika rządu ds. rozwoju morskiej energetyki wiatrowej i dlaczego morskiej?

Zbigniew Gryglas: - Przede wszystkim rozwój w Polsce morskiej energetyki wiatrowej jest projektem przemysłowym, a nie wyłącznie energetycznym. Bardzo ważne jest, byśmy wykorzystali wszelkie możliwości, które - można powiedzieć - dał nam Stwórca, bo Bałtyk jest bardzo dobrym terenem do rozwoju branży energetycznej. Fachowcy twierdzą, że mamy na Bałtyku nawet lepsze warunki, niż na Morzu Północnym, gdzie ta gałąź się bardzo mocno rozwija. Grzechem byłoby więc nie wykorzystać tego, tym bardziej, że jesteśmy zobowiązani dokonać transformacji naszego sektora elektro-energetycznego, krótko mówiąc przestawić się na trochę inne źródła energii. Obok dotychczasowych paliw kopalnych, głównie węgla, musimy postawić także na nowe źródła energii, w tym przypadku źródła odnawialne.

- Po co nam energia z wiatru?

- My potrzebujemy wszystkich źródeł energii. Potrzebujemy pracującej w podstawie energetyki jądrowej przyszłości. Długi czas jeszcze będziemy korzystali z naszych zasobów węgla, ale w takim zakresie jak dzisiaj, nie jest to już możliwe z kilku powodów: nie tylko dlatego, że mamy do czynienia ze stałą presją UE, ale mamy też do czynienia z coraz większą presją ogólnoświatową. Kilka lat temu, pamiętamy, odbywał się w Polsce szczyt klimatyczny, na którym szefowie państw, czy osoby odpowiedzialne za energetykę, doszli do konkretnego wniosku, że świat będzie powoli odchodził od paliw kopalnych, troszcząc się o klimat i zdrowie obywateli. Dlatego musimy w większym stopniu wykorzystać źródła odnawialne i w ten kierunek bardzo dobrze wpisuje się morska energetyka wiatrowa. Ona jest w wielu aspektach mniej konfliktowa, powodująca mniej napięć społecznych, bo mówiąc kolokwialnie, wiatraków na morzu widzieć nie będziemy. Jako żeglarza często denerwują mnie wiatraki górujące nad pięknymi miasteczkami na Mazurach. Czasem mam ochotę doprowadzić do tego, żeby one stamtąd zniknęły, bo rzeczywiście ingerują w krajobraz.

Natomiast podkreślę raz jeszcze: wypoczywając nad polskim Bałtykiem, z plaży tych wiatraków nie zobaczymy, one będą w odległości kilku do kilkudziesięciu kilometrów od wybrzeży. Są tak świetnie przemyślane i zlokalizowane, że nie będą przeszkadzały rybakom, ani naszym dzielnym marynarzom ćwiczącym na Bałtyku.

Wyciągnęliśmy wnioski płynące z rozwoju energetyki wiatrowej lądowej i na morzu tych błędów nie popełnimy, będziemy już bardziej rozumni i w taki sposób skonstruujemy ten sektor energetyki. To są źródła odnawialne, które dzisiaj stają się z roku na rok coraz bardziej efektywne. Obecnie jest likwidowana pierwsza farma wiatrowa, która powstała na morzu u wybrzeży Danii w roku 1991. Wtedy, proszę sobie wyobrazić, moc takiej pojedynczej turbiny wynosiła 450kW. Dzisiaj ta moc jest ponad dwudziestokrotnie większa, więc zamiast 20 wiatraków w przeszłości, dzisiaj stawiamy jeden, który daje nam taki sam uzysk energii. Nie musimy być fachowcami, nawet jako laicy wiemy, że wiatr na morzu wieje niemal w sposób ciągły, więc produkcja energii na morzu jest dużo bardziej efektywna, przynosi większe korzyści. Mówiłem już o tym, że jest to projekt bardziej gospodarczy niż energetyczny i wiążemy z nim ogromne nadzieje, bo w Polsce już ponad 100 firm produkuje na rzecz Polskiej energetyki.

- Jaki jest potencjał Bałtyku do produkcji energii?

- Potencjał jest olbrzymi i Polska może zająć tutaj zdecydowanie pierwsze miejsce. Opracowaliśmy plan zagospodarowania obszarów morskich, czyli krótko mówiąc wiemy już, gdzie będziemy lokalizować farmy wiatrowe, tak, żeby nikomu nie przeszkadzały i szacujemy ich pojemność na ponad 20 GW. Żeby odnieść to do dzisiejszych mocy, które mamy zainstalowane, to oznacza prawie 40% wszystkich mocy, które mamy w naszym systemie. Oczywiście Polska będzie się w kolejnych latach bardzo dynamicznie rozwijała, więc energii będziemy potrzebować więcej. Finalnie liczymy, że około 20% energii będziemy pokrywali właśnie z morza.

- Czy będziemy wykorzystywali polskie technologie i polskie firmy do budowy farm wiatrowych?

- Tu jesteśmy w całkiem dobrej sytuacji wyjściowej. Powiem tak: jak Brytyjczycy zaczynali swoją przygodę z energetyką morską, zaczęli od 5% swojego wkładu (to znaczy, że tylko 5% produktów, usług pochodziło z rynku brytyjskiego, wszystkie inne były importowane). Naszą ambicją jest to, by zacząć z poziomu ok 40%, a nawet 50% i mamy na to wielkie szanse, bo produkujemy dzisiaj fundamenty, wieże do morskich farm, a także kable podmorskie, które są istotnym elementem infrastruktury (trzeba wspomnieć, że firma krajowa, która produkuje te kable jest liderem światowym w takiej produkcji). Trwają dzisiaj prace nad polskim transformatorem, trafostacją, która jest potrzebna do rozwoju usług. Nasza stocznia w przeszłości wyprodukowała statek służący do budowy morskich farm, tak zwany jack-up, a więc jesteśmy w stanie wytworzyć flotę. Jesteśmy w stanie wytworzyć właściwie wszystkie komponenty, poza jednym- sercem elektrowni wiatrowej, którą jest turbina. Turbiny nie produkujemy, ale - ja to często powtarzam - niestety nie było nas w tej grze przez 50 lat i bardzo trudno zapóźnienia z okresu PRL nadrobić. Liczę na to, że jeden, czy może kilku światowych producentów zdecyduje się na zlokalizowanie produkcji turbin w Polsce i że polskie firmy będą dostarczały komponenty. Może w przyszłości uda nam się także wyprodukować naszą polską turbinę. Tak się stało w Danii, która jak wspomniałem była pionierem w rozwoju energetyki morskiej, więc tak się stać może także w Polsce.

- Kiedy popłynie pierwszy prąd z naszych farm wiatrowych do naszych gniazdek ?

- Dzisiaj mamy prywatną firmę polską, która jest inwestorem oraz firmy z udziałem kapitału państwowego. Myślę o PGE i PKN ORLEN, bo to są liderzy tych projektów w Polsce. Te dwie wspomniane przeze mnie firmy są już na etapie zgód środowiskowych, a więc rozpoczną pracę nad konkretnym projektem budowlanym i w przyszłości uzyskają pozwolenie na budowę. Tak więc czas, który nas dzieli od pierwszego uruchomienia jest już niewielki. Ja się spodziewam, że w roku 2024 do polskich odbiorców popłynie już prąd z Bałtyku.

CZYTAJ DALEJ

Pilny komunikat Biskupa Świdnickiego na temat uczestnictwa dzieci i młodzieży w katechezie szkolnej

2020-09-17 12:35

[ TEMATY ]

katecheza

bp Marek Mendyk

diecezja świdnicka

ks. Marek Korgul

ks. Damian Mroczkowski

Archiwum WSD w Częstochowie

Praktyki katechetyczne kleryków WSD w Częstochowie

Praktyki katechetyczne kleryków WSD w Częstochowie

Biskup Marek Mendyk przypomina rodzicom o zapisywaniu dzieci i młodzieży na katechezę szkolną.

Biskup ordynariusz przypomina, że każdy człowiek ochrzczony w wieku szkolnym ma obowiązek uczestniczyć w szkolnej katechezie. Wynika to z prawa i obowiązku pogłębiania swojej wiary, poznawania Osoby i nauki Jezusa Chrystusa i Kościoła. Katoliccy rodzice mają obowiązek zatroszczyć się o edukację religijną swoich dzieci.

Hierarcha przypomina, że udział w katechezie dotyczy nie tylko dzieci szkół podstawowych, ale młodzieży szkół średnich, która znajduje się w szczególnym okresie swojego życia. - Katecheza szkolna nie przygotowuje jedynie do przyjęcia I Komunii św. i sakramentu bierzmowania, ale przygotowuje do życia w wierze. Przyjęcie sakramentu bierzmowania nie kończy więc obowiązku edukacji religijnej, ale domaga się dalszego ciągu poprzez katechezę. Katecheci przychodzą rodzicom z pomocą w wypełnieniu ich obowiązku poprzez systematyczne prowadzenie katechezy w szkole – pisze w komunikacie bp Mendyk

- Docierają do nas niepokojące informacje, że sporo młodych ludzi nie uczestniczy w zajęciach z religii lub się z nich wypisuje, gdyż odbywają się one w niedogodnym dla nich czasie (przed godziną 8.00 lub nawet po godz. 15.00). W przypadku, gdyby plan zajęć lub sposób ich organizacji uniemożliwiał lub znacznie utrudniał realizację prawa do udziału w zajęciach z religii, zalecam reakcję ze strony rodziców i domaganie się od dyrekcji takiego ułożenia planu zajęć, by ich dzieci mogły korzystać z katechezy. Rodzice mają do tego prawo, gdyż są pierwszymi wychowawcami swoich dzieci. Nie wolno być w tak ważnej sprawie obojętnym! – apeluje biskup.

ks. Mirosław Benedyk

bp Marek Mendyk apeluje o zapisywanie dzieci i młodzieży na religię.

bp Marek Mendyk apeluje o zapisywanie dzieci i młodzieży na religię.

- Odwołując się do wiary rodziców, ich sumienia i odpowiedzialności przed Bogiem, zwracam się z gorącym apelem: zapiszcie swoje dzieci na religię. Jako pierwsi katecheci przekonujcie je, że warto pogłębiać więź z Panem Bogiem – zachęca pasterz diecezji świdnickiej.

Pełna treść komunikatu znajduje się na stronie diecezji świdnickiej.

CZYTAJ DALEJ

Światowy Dzień Sybiraka w Wieluniu

2020-09-18 09:29

[ TEMATY ]

Wieluń

Światowy Dzień Sybiraka

Zofia Białas

17 września, w 81. rocznicę napaści Związku Radzieckiego na Polskę, w kościele Ojców Franciszkanów w Wieluniu odbyła się uroczystość z okazji Światowego Dnia Sybiraka. Jej mottem były słowa Adama Mickiewicza: „Jeśli zapomnę o nich, Ty Boże na niebie zapomnij o mnie!”.

Uroczyste obchody rozpoczęły się zbiórką pocztów sztandarowych na placu przed kościołem. Przybyły chorągwie powiatu wieluńskiego, gminy Wieluń, Koła Związku Sybiraków w Wieluniu i II LO im. Janusza Korczaka. Sztandary zostały uroczyście wprowadzone do kościoła, gdzie była sprawowana Msza św. w intencji zmarłych i zamordowanych na zesłaniu Polaków oraz tych, którzy przeżyli. Podczas Liturgii śpiewał zespół wokalny II LO pod kierunkiem Jakuba Jurdzińskiego.

– Wywiezieni na Sybir i na stepy Kazachstanu dali świadectwo o tym, że nawet w nieludzkich warunkach, na nieludzkiej ziemi można było przeżyć, jeśli wierzyło się w Boga i dbało o swoją tożsamość a w tej nieludzkiej rzeczywistości znalazło się ok. 52 tys. Polaków. Towarzyszyły im każdego dnia: tęsknota, cierpienie i pamięć, a jednocześnie głęboka ufność Bogu i wielka cierpliwość oraz wytrwałość w drodze do Polski, bo wierzyli, że kiedyś do ojczyzny powrócą – powiedział o. Błażej w słowie skierowanym do uczestników Eucharystii.

Po Mszy św. wszyscy zebrali się przed Pomnikiem Sybiraków, gdzie po okolicznościowych przemówieniach odbył się Apel Pamięci. Prowadzili go harcerze pod kierunkiem phm. Grzegorza Żabickiego, komendanta V Szczepu Harcerskiego w Wieluniu.

Następnie delegacje złożyły biało-czerwone wiązanki kwiatów, zostały też zapalone Znicze Pamięci. Uroczystości zakończyła modlitwa w intencji zmarłych i zamordowanych na zesłaniu Polaków.

Uroczystość z okazji Światowego Dnia Sybiraka w Wieluniu zorganizowali: Zarząd Koła Związku Sybiraków w Wieluniu, starosta wieluński i burmistrz miasta. Współorganizatorem było II LO im. Janusza Korczaka w Wieluniu.

Koło Związku Sybiraków w Wieluniu powstało w 1990 r. Liczyło wtedy 43 członków. Dziś żyje tylko 13.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję