Reklama

Wiadomości

MEN: kuratorzy zatwierdzili 19,7 tys. wyjazdów i półkolonii

Kuratorzy zatwierdzili 19,7 tys. zgłoszeń zorganizowanego wypoczynku letniego dla dzieci i młodzieży: wyjazdów, kolonii, półkolonii i obozów; łącznie skorzysta z nich 635,5 tys. uczniów – podało Ministerstwo Edukacji Narodowej (MEN).

[ TEMATY ]

kolonie

wakacje

wypoczynek

Materiały prasowe

Z myślą o rodzicach MEN stworzyło kilka lat temu publiczną internetową bazę danych wypoczynku https://wypoczynek.men.gov.pl/. Dzięki niej każdy może sprawdzić, czy organizator zgłosił turnus do właściwego kuratorium oświaty. Organizator ma obowiązek zrobić to na 21 dni przed terminem rozpoczęcia wypoczynku, a w przypadku półkolonii i wypoczynku organizowanego za granicą – na 14 dni przed.

Z uwagi na bezpieczeństwo dzieci organizator w zgłoszeniu ma obowiązek podać m.in. dane o miejscu wypoczynku i rodzaju zakwaterowania, o warunkach sanitarno-higienicznych, liczbie uczestników, zatrudnionej kadrze i o programie pracy z dziećmi. Musi również zapewnić dostęp do opieki medycznej. Dzięki temu wizytatorzy mogą kontrolować miejsca wypoczynku dzieci i młodzieży. Podobne kontrole może przeprowadzić straż pożarna i sanepid zarówno przed rozpoczęciem wypoczynku, jak i w czasie jego trwania.

Reklama

"W systemie bazy wypoczynku MEN kuratorzy oświaty zatwierdzili do tej pory 19 706 kolonii i obozów. Na wakacje planuje wyjechać 635 519 dzieci i młodzieży" - podało MEN.

Liczba zgłoszeń zmienia się od początku wakacji, wciąż zgłaszane są nowe wypoczynki.

W tym roku ze względu na pandemię koronawirusa, obozy, kolonie czy półkolonie odbywają się przy uwzględnieniu określonych ograniczeń sanitarnych. Wytyczne dla organizatorów wypoczynku dzieci i młodzieży zostały przygotowanego przez resorty edukacji, zdrowia i głównego inspektora sanitarnego.

Reklama

Zgodnie z nimi uczestnicy wypoczynku w dniu wyjazdu muszą być zdrowi. Mają to poświadczać rodzice dziecka w pisemnym oświadczeniu o braku u uczestnika wypoczynku infekcji i objawów chorobowych sugerujących chorobę zakaźną. Rodzice poświadczają też, że dziecko nie mieszkało z osobą przebywającą na kwarantannie i nie miało kontaktu z osobą podejrzaną o zakażenie w okresie 14 dni przez rozpoczęciem wypoczynku.

Uczestnicy wypoczynku mają być przygotowani do stosowania się do wytycznych i regulaminów uczestnictwa, związanych z zachowaniem dystansu i z przestrzeganiem wzmożonych zasad higieny. Rodzice muszą też zaopatrzyć uczestnika wypoczynku w indywidualne osłony nosa i ust do użycia podczas pobytu na wypoczynku.

W wytycznych znalazły się też zapisy o organizacji warunków zakwaterowania, transportu i wyżywienia.

W dniu zakończenia roku szkolnego 2019/20, czyli 26 czerwca, do bazy wypoczynku wpisanych było ok. 7 tys. wyjazdów i półkolonii. (PAP)

Autorka: Danuta Starzyńska-Rosiecka

dsr/ pat/

2020-08-08 09:10

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Aktywnie z kulturą

Niedziela świdnicka 32/2020, str. VI

[ TEMATY ]

kolonie

wakacje

Facebook/Salezjańskie „Boskie Soboty” – Dzierżoniów

Radosna rekreacja nad jeziorem w Osiecznej

Radosna rekreacja nad jeziorem w Osiecznej

To hasło kolonii letnich dla dzieci i młodzieży, zorganizowanych przez wspólnotę sióstr salezjanek z Dzierżoniowa.

Nawakacyjny wyjazd w drugiej połowie lipca zapisało się blisko pięćdziesięcioro uczestników. Koloniści wraz z animatorami gościli w Ośrodku „Relax” w Osiecznej k. Leszna. Od 2 lat główną organizatorką i pomysłodawczynią dziecięco-młodzieżowych salezjańskich wyjazdów jest s. Katarzyna Okrzejska FMA, która pochodzi z Bielawy. To dzięki zaangażowaniu siostry po raz kolejny w dużej mierze uczniowie z Niepublicznej Szkoły Podstawowej Sióstr Salezjanek w Dzierżoniowie, a także uczestnicy salezjańskiego duszpasterstwa „Boskie Soboty” mogli uczestniczyć w wakacyjnym wypoczynku.

Zaczynamy od modlitwy

Kolonie zorganizowane były w duchu i stylu salezjańskim. – Podejmowane działania miały na celu umacnianie wiary uczestników i pogłębianie przyjaźni z Panem Jezusem. Wszystko to działo się przez sport, zabawę, aktywny wypoczynek i warsztaty z różnych dziedzin. Dzieci były objęte trzema blokami tematycznymi: programem sportowo-rekreacyjnym Aktywni na start, programem artystycznym Artosfera, programem profilaktyczno-formacyjnym Lepiej z kulturką – mówi s. Katarzyna.

Kolonie rozpoczęły się od Mszy św., a wielu uczestników pojednało się z Bogiem w sakramencie pokuty. Tak samo wyglądało świętowanie niedzieli. Tego dnia Eucharystię w intencji całej kolonii, a szczególnie dzieci, które obchodziły urodziny i imieniny w czasie wyjazdu, sprawował gościnnie ks. Łukasz Basisty z Bielawy. Codziennie była prowadzona modlitwa dla dzieci, która była połączona z godzinną katechezą, dostosowaną do poziomu uczestników. – Dużym wsparciem była profesjonalna i wykształcona kadra kolonijna. Składała się ona ze sprawdzonych wolontariuszy, którzy już wcześniej uczestniczyli w podobnych wyjazdach – dodaje salezjanka.

Plan dnia wypełniony był wieloma atrakcjami, a zaangażowanie dzieci było tak duże, że pod koniec dnia wszyscy byli zmęczeni, ale zadowoleni. Nawet brak telefonów komórkowych, z których korzystać można było tylko przez godzinę dziennie, nie był tak odczuwalny. Codzienne relacje, które kadra wychowawcza prowadziła na facebookowym profilu Salezjańskie „Boskie Soboty” – Dzierżoniów, cieszyły się dużą oglądalnością, nie tylko wśród rodziców uczestników kolonii.

Czas zabawy i ciekawych spotkań

Każdy dzień obfitował w moc wrażeń oraz mądrych i pouczających spotkań. Wśród atrakcji można wymienić: emocjonujące i zacięte pojedynki z wykorzystaniem laserowego paintballa, rozwijające kreatywność gry planszowe własnego pomysłu, zwiedzanie Muzeum Młynarstwa i Rolnictwa połączone z warsztatami rękodzielniczymi, warsztaty taneczne, oraz modelowania balonów i robienia baniek mydlanych. Koloniści uczestniczyli także w ważnych pogadankach, które dotyczyły savoir-vivre’u, oraz w prowadzonym przez policję szkoleniu z bezpiecznego plażowania i rekreacji wodnej nad jeziorem. Dużym zainteresowaniem cieszyły się warsztaty z mażoretkami, podczas których uczestnicy uczyli się układów tanecznych z pomponami i batonami.

– W ramach programu kulturalnego Artosfera przeżyliśmy spotkanie z grupą cyrkową z Poznania. Wszystko rozpoczęło się pokazem artystów oraz pogadanką i świadectwem jednego z gości na temat dążenia do realizacji swoich pasji i rozwoju talentów. Następnie każda z grup wychowawczych wzięła udział w godzinnych warsztatach: chodzenia po linie, żonglerki, chodzenia na szczudłach i ekstremalnego skakania przez dwie liny – relacjonowali wychowawcy.

Dzień przeważnie kończył prowadzony w duchu salezjańskim „pogodny wieczór”, wypełniony zabawami i grami integracyjnymi, czy ogniskiem z kiełbaskami. Koloniści mieli też możliwość udziału w zabawach tanecznych, czy w wieczorze filmowym.

Działanie Pana Boga

– Choć koronawirus zasiał trochę lęku, jak ten wyjazd zorganizować, to jednak wszystko, poczynając od bazy noclegowej, sprzyjało zachowaniu bezpiecznych warunków, a jednocześnie dzieleniu rodzinnego ducha salezjańskiego wśród kadry i uczestników kolonii. Pogoda sprzyjała nam każdego dnia. Niemal wszyscy nasi podopieczni przystąpili do spowiedzi, aby w pełni móc uczestniczyć w niedzielnej Eucharystii, co było dla nas największą radością. To był naprawdę błogosławiony czas – mówi s. Katarzyna, która jako salezjanka od 10 lat zajmuje się duszpasterstwem dzieci i młodzieży. – Te kolonie naprawdę były czasem doświadczania Bożego prowadzenia, Bożej opieki nad nami. Dostrzegamy to i odczuwamy wielką radość, zarówno wychowawcy, jak i sami uczestnicy – dodaje. – Praca z dziećmi nie zamyka się tylko na etapie kolonii. Z większością mamy kontakt na co dzień w szkole, czy też przez duszpasterstwo „Boskie Soboty”. Widzimy, jak te dzieci się rozwijają i czynią postępy w zachowaniu i nauce, a przede wszystkim w sferze duchowej. I dla nas jest to powód do satysfakcji – podsumowuje siostra organizatorka.

CZYTAJ DALEJ

Wszystko było inne niż się spodziewałam. Renata Czerwicka o kulisach autobiografii ks. Pawlukiewicza

2020-09-24 07:22

[ TEMATY ]

ks. Piotr Pawlukiewicz

Renata Czerwicka /RTCK

Czwartek 24 września 2020 r. to data wyjątkowa. To właśnie dziś swoją premierę ma, stworzona tuż przed śmiercią ks. Piotra Pawlukiewicza - jedyna na świecie - autobiografia tego wielkiego kaznodziei pt. "Z braku rodzi się lepsze". Książka ma formę rozmowy. O historii, wierze, tajemnicach i nieznanych faktach z ks. Piotrem rozmawiała Renata Czerwicka, redaktor naczelna Wydawnictwa RTCK. W specjalnym wywiadzie dla „Niedzieli” p. Renata zdradza kulisy postawania wyczekiwanej autobiografii.

Damian Krawczykowski: Jak zaznacza Pani na początku książki – kilka lat musiało minąć, aby ks. Pawlukiewicz zgodził się na tę autobiograficzną rozmowę.. Co nareszcie przekonało ks. Piotra aby się przed Panią otworzyć?

Renata Czerwicka: Nie znam tego jednego konkretnego powodu i już się nie dowiem. Myślę, że ten temat pracował w księdzu Piotrze od dłuższego czasu. Może pogarszający się stan zdrowia dawał mu znaki, że warto w końcu się zdecydować… bo nie wiadomo, jak będzie? Na pewno duży wpływ miała płyta Krzyśka Antkowiaka z tekstami ks. Piotra, która miała wyjść razem z książką, a ksiądz Piotr bardzo czekał na tę płytę. A może uznał, że nie wytrzyma już dłużej moich namów i uległ (uśmiech) Znamy się od kilku lat i naprawdę się lubiliśmy.

Czy „wywiad-strumyk” jak nazwał Waszą książkę sam ks. Pawlukiewicz układał się wg Pani planu? Odpowiedzi, których udzielił ks. Piotr, były takie jakich Pani oczekiwała?

Wszystko podczas tego wywiadu było inne niż się spodziewałam. Wszystko. Ksiądz Piotr po pierwsze był w trudnej sytuacji zdrowotnej, poruszał się na wózku, wiele czynności sprawiało mu ból, co w oczywisty sposób odbiło się na rozmowie, podczas której musieliśmy robić liczne przerwy. Nie dało się też rozmawiać długo, rozłożyliśmy nasz wywiad na 5 dni. Rozmowa jednak ewoluowała i to widać w książce, że dość zachowawcze odpowiedzi na początku później stają się o wiele bardziej otwarte, dotykamy głębszych spraw, o których ks. Piotr mówi więcej. Bardzo mnie te pięć dni rozmów zaskoczyło swoją nieoczywistością, notatki przygotowywane przez kilka tygodni okazały się prawie bezużyteczne. To było spotkanie z człowiekiem, takim prawdziwym z krwi i kości, takim z wadami i zaletami, silnym i słabym... I z pewnością ta rozmowa zaskoczy czytelnika, który zna ks. Piotra głównie jako legendę i wspaniałego kaznodzieję.

Czuła Pani, że przy pracach nad książką ks. Piotr uchyla rąbka tajemnicy swojego życia? Z książki możemy dowiedzieć się dotąd nieznanych faktów o „legendzie polskiego kaznodziejstwa”?

„Uchyla” rąbka tajemnicy to dobre określenie, bo tylko czasami, jakby niechcący mówił więcej, niż tylko trochę. To nie przypadek, że ks. Piotr nie wypowiadał się wcześniej o sobie. Na początku rozmowy widać było, że to jest dla niego trudne i że nie jest do tego przyzwyczajony. Każdego dnia pytał mnie, czy to na pewno dobry pomysł, aby robić ten wywiad. Zastanawiał się, czy ludzi chcą go poznać takiego, jakim naprawdę jest, zamiast żyć jego legendą…Na końcu jednak przyznał, że był to dla niego rodzaj terapii, coś, co bardzo dużo mu dało.

Prawda jest taka, że najwięcej o księdzu Piotrze dowiemy się z książki „Z braku rodzi się lepsze…” czytając między wierszami, czytając sercem, z dużą wrażliwością. On był niezwykle wrażliwym i głębokim człowiekiem, choć z drugiej strony, tak bardzo zwyczajnym.

Co Panią najbardziej zaskoczyło w tym wywiadzie? Jakiś szczególny fragment, historia?

Wiedziałam, że muzyka jest dla niego ważna, ale nie wiedziałam, że aż tak. Duża część naszych rozmów łączyła się ze wspólnym słuchaniem jego ulubionych piosenek. Kiedy włączałam piosenki SBB albo Grechuty, całkiem się zmieniał. Dosłownie, fizycznie. Twarz mu promieniała, prostował się na kanapie, uśmiechał. Kiedy słuchał muzyki, zatapiał się w nią, jednoczył wręcz. Coś niezwykłego. Chyba nigdy nie spotkałam kogoś, kto tak przeżywałby muzykę… Jak o tym myślę teraz, to chyba jednak wizja powstania płyty muzycznej z jego tekstami była dla niego dużą motywacją do tego wywiadu. Nie zdążył posłuchać całej płyty Krzyśka „Zostanie mi muzyka…”, ale na pewno bardzo by się nią cieszył. Na pewno. Marzył, aby ktoś zrobił taką płytę. Sądzę, że bardzo warto sięgnąć po jego biografię właśnie razem z tą płytą, bo w jego tekstach i kompozycjach Krzyśka Antkowiaka można odnaleźć jeszcze więcej księdza Piotra.

A jaki był Ksiądz Piotr podczas tworzenia tej książki? Wiemy, że było to na niedługo przed śmiercią. Czy znane mu poczucie humoru nadal mu towarzyszyło? Widać było że jego wiara wraz z rozwojem choroby się zmienia? Pogłębia, pogarsza?

I znów nie mogę odpowiedzieć w prosty sposób. Myślę, że dla samego księdza Piotra jego stan ducha był zagadką i wyzwaniem. Relacja z Chrystusem i to jak ją przeżywał była dynamiczna, zmieniała się, tak o tym mówił, choć nie dosłownie. Jak sam przyznał, Parkinson nie przymnożył mu wiary, ale powiększył pole do przemyśleń. To co mnie zaskoczyło, to że ani razu nie próbował Boga nazwać prosto, opisać jednym zdaniem i zamknąć w krótkiej definicji. Uderzało to, jak bardzo zachwycał się Jego majestatem. W jednym miejscu powiedział:

„Teraz szykuję sprytny manewr. Jak już wrócę na ambonę, mam ochotę powiedzieć: Ludzie, Pan Bóg jest tak inny, tak fanta­stycznie przerastający nasze pojmowanie, że… nie ma o czym gadać. Co tu gadać…? Nie możemy ogarnąć rozumem ko­mórek nowotworowych, a Boga chcemy zrozumieć?!”

Poczucie humoru, z którym ksiądz Piotr jest tak bardzo kojarzony oczywiście się nie zmieniło, ale tym razem znacznie więcej było wzruszeń, poważnych min i wspólnego milczenia, niż śmiechu.

Moją rolą w tym wywiadzie, oprócz zadawania pytań i rozmowy w dużej mierze było także uszanowanie granic księdza Piotra. Tego o czym chciał mówić i o czym nie chciał. Wiele wątków nie dokończyliśmy, niektóre przerwaliśmy... Kiedy odszedł, nie wiedziałam, jak ogarnąć temat nad tekstem. Ale wyszło naturalnie… Co niedopowiedziane, zostało niedopowiedziane. I to dobrze, bo człowiek nie jest prostym zbiorem pytań i odpowiedzi, ale najbardziej skomplikowanym stworzeniem na ziemi. I zawsze jest i pozostaje jakąś tajemnicą… Ja osobiście czułam, że podczas tej rozmowy miejscami obcowałam z pewną mistyką, czymś, co mnie przerastało. Nigdy tej rozmowy nie zapomnę… Nigdy.

Na koniec krótko: Ks. Piotr Pawlukiewicz jest dla mnie….

Tajemnicą… Inspiracją.

Dziś tytuł książki „Z braku rodzi się lepsze…” nabiera zupełnie nowego wymiaru. W książce widać, że wszystko co najlepsze w życiu ks. Piotra, rodziło się z jakiejś słabości, jakiegoś braku… Dziś brak księdza Piotra. Co lepszego się tego urodzi?... Bardzo jestem ciekawa. A że tak będzie – nie mam wątpliwości.

_____________________________________________________

Ks. Pawlukiewicz /fragmenty z autobiografii:

Czy jest coś, co chciałby Ksiądz powiedzieć teraz ludziom, którzy będą czytać tę książkę?

(Zamyśla się..)

Chciałbym powiedzieć: Trzymajcie się swoich księży w para­fiach. Trzymajcie się tradycyjnego duszpasterstwa i uważajcie na takich księży, jak Pawlukiewicz. Bo tu łatwo o chęć błysku i popisu.

______________________

Przede wszystkim trzeba kochać. Kocham człowieka, jeśli za­leży mi na tym, żeby on poszedł do Nieba. Myślę sobie, że przed każdymi rekolekcjami ksiądz powinienem usiąść i skon­centrować się, czy chce, żeby te zakonnice czy ci księża, czy ci świeccy poszli do Nieba. Czy zależy mu na nich, czy na tym, żeby zabłysnąć.

Zachwycić ludzi można dość łatwo. Można skleić z Ewangelii jakiś tekścik całkiem tęgi intelektualnie, ale czy ja chcę, żeby ci moi słuchacze poszli do Nieba?

Ktoś przyjeżdża z głoszenia rekolekcji i mówi: „Ale miałem rekolekcje! Tysiące ludzi przychodziło”. Ale czy ty, brachu, chciałeś, żeby oni poszli do Nieba, czy tylko chciałeś ich przekonać o nieomylności Kościoła albo potrzebie głębokiej modlitwy? No właśnie. Nie szarżuj. Nie szarżuj, bo możesz zagubić główny cel nauczania, jakim jest doprowadzenie ludzi do bram Nieba.

_______________________________

Więcej o książce: Zobacz

RTCK

CZYTAJ DALEJ

Zakończyła się kolejna tura rozmów liderów PiS ws. przyszłości Zjednoczonej Prawicy

2020-09-24 20:34

[ TEMATY ]

polityka

Adobe.Stock.pl

W czwartek po godz. 20 zakończyło się kolejne posiedzenie kierownictwa PiS w sprawie przyszłości Zjednoczonej Prawicy.

Dotyczyło ono oceny osiągniętego porozumienia w ramach Zjednoczonej Prawicy. Istotą tego porozumienia jest wola wspólnej i solidarnej pracy dla Polski - poinformowała w czwartek rzeczniczka PiS Anita Czerwińska.

W spotkaniu, które trwało ok. 3 godzin, uczestniczyli prezes PiS Jarosław Kaczyński, premier Mateusz Morawiecki, wicepremier minister kultury Piotr Gliński, szef MON Mariusz Błaszczak, szef MSWiA Mariusz Kamiński, szef klubu PiS Ryszard Terlecki, wiceprezesi PiS Adam Lipiński oraz Antoni Macierewicz, b. marszałek Sejmu Marek Kuchciński.

Wiceminister obrony Marcin Ociepa z Porozumienia poinformował w czwartek w RMF FM, że członkowie Zjednoczonej Prawicy umówili się, żeby kontynuować rozmowy koalicyjne w piątek. (PAP)

ipa/ brw/ par/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję