Reklama

Kościół

Jasna Góra: dotarli kolejni pielgrzymi mimo upału i większych zasad bezpieczeństwa

Nie zniechęciła ich ani konieczność stosowania dodatkowych zasad bezpieczeństwa, ani upały. Na Jasną Górę dotarły kolejne pielgrzymki piesze i to te z najodleglejszych regionów Polski. „Długostansowcy” przyszli aż z Helu, Gdańska, Białegostoku czy Olsztyna. Do celu dotarły kolejne tysiące duchowych pielgrzymów, wśród których też widać wielką mobilizację i determinację.

[ TEMATY ]

Jasna Góra

pielgrzymka

pielgrzymi

materiały prasowe

Niektóre pielgrzymki, jak sandomierska czy gdańska szły sztafetowo, inne duchowo i zaledwie w kilku etapach, jak zielonogórsko-gorzowska, a jeszcze inne w małych grupach do 150 osób, przemierzały tradycyjny szlak z noclegami w namiotach, jak warmińska.

W czas pielgrzymowania sztafetowego z Helu wpisało się prawie 300 pątników. 20 osób stanowiło stały skład zabezpieczający pielgrzymkę organizacyjnie: służby sanitarne, porządkowe, diakonia muzyczna, kierowcy i oni pokonali całą drogę. Jak zapewnia ks. Robert Jahns, kierownik pielgrzymki, nie było opcji, żeby Kaszubi na Jasną Górę nie przyszli. - Kaszubi to jest naród dzielny, uparty, różne sytuacje i różne rzeczy w historii się działy, a z Kaszub ludzie zawsze pielgrzymowali. Oczywiście z poszanowaniem wszystkich zasad, chcieliśmy. żeby tegoroczne pielgrzymowanie było bezpieczne, więc w mniejszej grupie, w formie pielgrzymki sztafetowej, ale wyruszyliśmy, żeby ta historyczna ciągłość pielgrzymowania była podtrzymana - powiedział kapłan.

Tradycyjnie Kaszubi odśpiewali na jasnogórskich błoniach swą pieśń „Kaszëbskô Królewô!”. - W tej pieśni śpiewamy o naszej Kaszubskiej Królowej, która dla każdego z nas jest bliska i która zawsze w trudnych chwilach jest przy nas - powiedziała Małgorzata z diakonii muzycznej pielgrzymki kaszubskiej.

Reklama

Wśród intencji niesionych przez pielgrzymów dominują dziś te za Kościół i o nowe powołania.

- Mamy też za co przepraszać, dużo dzieje się w obecnym świecie. Wiadomo, że Kościół nie zginie, bo Chrystus go ochrania i nie może nic złego Kościołowi się stać, ale my w drodze jesteśmy słabi, dlatego bardzo potrzebujemy tego wsparcia – mówili pielgrzymi. Anna z Sandomierza podkreślała, że na pewno ta modlitwa jest bardzo potrzebna, bo w dzisiejszych czasach „coraz bardziej atakują księży, by też pokazać innym, że można żyć inaczej, nie tylko atakować”.

38. Piesza Pielgrzymka Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej na Jasną Górę w tym roku miała głównie charakter duchowy. Pątnicy zostali zaproszeni do pielgrzymowania wewnątrzdiecezjalnego w dwóch jednodniowych etapach. Natomiast ostatniego dnia pielgrzymki przedstawiciele diecezji spotkali się na Przeprośnej Górce, skąd przyszli do sanktuarium. Ostatni etap pielgrzymki wraz z reprezentantami wszystkich grup pokonał także ordynariusz diecezji.

Reklama

- Idziemy przez Częstochowę z hasłem „Samemu Bogu przez Maryję”, to jest nawiązanie do Sługi Bożego kard.Stefana Wyszyńskiego, ale także Jana Pawła II, obaj postawili na Maryję - powiedział bp Tadeusz Lityński.

W kompanii zielonogórsko - gorzowskiej byli także przedstawiciele polskich nauczycieli z grupy „Warsztaty w Drodze”, którzy przynieśli modlitwę za polską szkołę.

Obok przedstawicieli pieszych pielgrzymek na Jasną Górę dociera także wiele grup rowerowych. Też są mniej liczne i trwają krócej, ale organizatorzy także troszczą się o ich kontynuację.

- Jedzie na początku grupy krzyż, on nas prowadzi i od razu wszyscy wiedzą, że to jest pielgrzymka, że nie jedziemy na wycieczkę. Na Jasną Górę jedzie się ze względu na Matkę, na Maryję, to dla Niej pielgrzymujemy - powiedział jeden z cyklistów.

Wszyscy uczestnicy pielgrzymek modlą się o ustanie epidemii, dziękują za Cud nad Wisłą, za św. Jana Pawła II i o rychłą beatyfikację kard. Stefana Wyszyńskiego.

2020-08-12 19:14

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Abp Depo do chorych: Sursum corda, w górę serca!

2020-09-14 15:38

[ TEMATY ]

Jasna Góra

abp Wacław Depo

Dekanalny Dzień Chorych

Elżbieta Spałek / Biuro Prasowe Jasnej Góry

– Sursum corda, w górę serca! Pokładamy nadzieję w Chrystusie, który nie tylko wskazuje na niebo, ale przeprowadza nas sam przez bramę cierpienia i śmierci – mówił w homilii abp Wacław Depo. Metropolita częstochowski, w święto Podwyższenia Krzyża Świętego przewodniczył Mszy św. w kaplicy Matki Bożej na Jasnej Górze, w intencji osób starszych, chorych i cierpiących na rozpoczęcie dekanalnych i regionalnych dni chorych. Msza św. była transmitowana przez Telewizję Trwam.

Tradycyjnie we wrześniu w archidiecezji częstochowskiej odbywają się Dekanalne i Regionalne Pielgrzymki Chorych i Starszych Wiekiem. Z uwagi na stan epidemiczny panujący w Polsce, dekanalne dni chorych, które zwykle odbywały się w różnych sanktuariach archidiecezji, w tym roku przybrały zmienioną formę. Księża proboszczowie zostali poproszeni o zorganizowanie Mszy Świętej z dodatkowymi nabożeństwami w intencji chorych w dowolnym terminie w miesiącu wrześniu br.

Elżbieta Spałek / Biuro Prasowe Jasnej Góry

W homilii abp Depo podkreślił, że „tajemnicy krzyża Chrystusa nie należy nigdy oddzielać od Jego zmartwychwstania”. – Zwycięstwo ukrzyżowanego Chrystusa ukazane w tajemnicy zmartwychwstania jest najpełniejszą odpowiedzią miłości miłosiernej Ojca niebieskiego – powiedział abp Depo dodał za św. Janem Pawłem II: „Wszystko na tym świecie, a zwłaszcza człowiek z jego godnością i grzesznością opieczętowany jest paschalną tajemnicą Chrystusa i radykalnym objawieniem miłosierdzia”.

– Jego wywyższenie na krzyżu na Golgocie stało się darem miłości i zbawienia. Wszystko to, co możemy ogarnąć słowem krzyż – cierpienie, choroby, wszelki ból, niesprawiedliwość, prześladowanie i śmierć – jest zupełnie niezrozumiałe, jeżeli jest dostrzegane tylko przez pryzmat tego świata i jego złudnej przemądrzałości – kontynuował arcybiskup.

Metropolita częstochowski wskazał, że „w spojrzeniu wiary te wszystkie doświadczenia jawią się jako forma jedności z Chrystusem, który pierwszy nas umiłował. Cierpienie, choroby nie są przeżywane jako cel sam w sobie, ale stają się formą współuczestnictwa w tajemnicy Chrystusa i Jego niezwykłej solidarności z człowieczeństwie z nami. Ta droga choć trudna jest drogą kroczenia za Nim z własnym krzyżem”.

– W świecie, w którym grozi nam, że będziemy ufać tylko w skuteczność i moc ludzkich środków wyzwolenia nas z cierpienia i śmierci, tak jak w przypadku pandemii koronawirusa, jesteśmy wezwani do odkrywania mocy Boga, dzięki której możemy wzrastać w upodobnieniu naszego życia do życia Chrystusa – kontynuował.

Arcybiskup zacytował również dwa świadectwa sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego. „Mam w pamięci zdarzenie, które przeżyłem wkrótce po upadku Powstania Warszawskiego. Do wojskowego szpitala frontowego koło Izabelina, wróciła grupa oficerów niemieckich – lekarzy, którzy tam pracowali. Jeden z nich zatrzymał mnie, gdy biegłem od jednego chorego do drugiego. Wyciągnąwszy z kieszeni jakąś fotografię, gwałtem niemal kazał mi ją oglądać. Rzuciłem okiem. Niezwykłe wydało mi się to spotkanie i swoisty przymus żołnierza niemieckiego. Spieszyło mi się bardzo, mnóstwo chorych i cierpiących czekało. A on swoje: Zobacz – powiada – zobacz. Przyglądam się więc – i cóż widzę? Chrystus z frontonu kościoła Świętego Krzyża w Warszawie, leżący na bruku ulicznym. Zdjęcie zrobione od strony Kopernika. Chrystus, leżący na bruku warszawskim, dłonią – przedziwnym zbiegiem okoliczności zachowaną – pokazywał w kierunku kościoła. Dłoń ta kierowała się na napis, który pozostał nietknięty na cokole: «Sursum Corda». Patrzyłem, ale jeszcze nie mogłem zrozumieć żołnierza: Czego ode mnie chciał? Co go w tym uderzyło? W pewnym momencie z ust jego wyrywają się słowa, od których niemal odzwyczaiło się nasze ucho, dawno już ich nie słyszeliśmy: «Ist noch Polen nicht verloren – Jeszcze Polska nie zginęła». Zdumiałem się. Po chwili podeszło bliżej jeszcze kilku oficerów. Spojrzałem na nich pytającym wzrokiem… Jeden z nich zawołał: «Sursum corda! Sursum corda!»… Było to na kilka miesięcy przed wyjściem [tej] «zwycięskiej armii» z powalonej Warszawy. Zdarzeniem tym byłem dogłębnie wstrząśnięty. Niewątpliwie i ja to wiedziałem. Niewątpliwie i ja tak wierzyłem. Ale nie przypuszczałem, że w chwilach smutku i tragizmu naszego Narodu, będę miał taką pociechę – i to z pomocą ludzi, których uważaliśmy za nieprzyjaciół. Tymczasem ich właśnie uderzyło to «Sursum corda». Na warszawskim bruku zburzonego miasta, zamienionego w popioły i zgliszcza – pozostał Chrystus. Obalony wprawdzie, niemocny, leżący na swym krzyżu, ale dłonią pokazujący zburzonej stolicy niebo, aby nie przestała wierzyć, iż może się odrodzić. Jednego tylko potrzeba – nadziei! «Sursum corda, w górę serca!»” – wspominał kard. Wyszyński.

– Ten obraz dedykuję wam ludzie chorzy. „Sursum corda”. Pokładamy nadzieję w Chrystusie, który nie tylko wskazuje na niebo, ale przeprowadza nas sam przez bramę cierpienia i śmierci – dodał abp Depo i przypomniał kolejne świadectwo Prymasa Tysiąclecia: „Już pod koniec powstania, idąc przez las, zobaczyłem stertę spopielonych kart przyniesionych przez wiatr. Na jednej z nich został niedopalony środek, a na nim słowa: „Będziesz miłował…”. Nic droższego nie mogła nam przynieść ginąca Stolica. To najświętszy apel walczącej Warszawy do nas i do całego świata. Apel i testament… „Będziesz miłował…”.

– Przez tajemnicę własnych powołań, własnych cierpień i choroby macie swoją cząstkę współuczestnictwa w cierpieniach samego Chrystusa za zbawienie świata, za zbawienie każdego bez wyjątku człowieka – mówił arcybiskup i zwracając się do lekarzy, pielęgniarek i wszystkich opiekujących się chorymi i cierpiącymi przypomniał, że „oddają przysługę samemu Chrystusowi w chorych i cierpiących”.

Początki Pielgrzymek Chorych w archidiecezji częstochowskiej sięgają roku 1993. Ich inicjatorem był abp Stanisław Nowak pierwszy metropolita częstochowski.

CZYTAJ DALEJ

Szwecja: narastają napięcia społeczne, chrześcijanie są bezsilni

2020-09-17 18:25

[ TEMATY ]

migranci

Szwecja

antysemityzm

Vatican News

„Wspólnoty chrześcijańskie starają się zażegnać narastające w Szwecji napięcia między migrantami i rdzenną ludnością.

Ale w rzeczywistości mogą zrobić niewiele. Ich ten konflikt nie dotyczy” – mówi w wywiadzie dla agencji SIR katolicki diakon Björn Håkonsson. Przyznaje, że kiedy idzie ulicami Malmö, odnosi wrażenie, że znajduje się gdzieś na Bliskim Wschodzie czy na Bałkanach. Rośnie liczba migrantów, coraz mniej jest rdzennych Szwedów.

Jego zdaniem problemy wywołują fanatycy, którzy chcą przeszczepić na teren Szwecji konflikty z innych krajów. Posługują się w tym młodymi. Wykorzystują ich frustrację, podżegają ich do ataków na policję, podpalania samochodów i antysemityzmu. „Ja w stroju katolickiego diakona nie obawiam się wyjść na ulicę, ale gdybym był ubrany jak ortodoksyjny Żyd, to mógłbym usłyszeć negatywne komentarze albo mogłoby mi się przytrafić coś gorszego” – przyznaje Björn Håkonsson.

Jego zdaniem problem polega na tym, że Szwecja począwszy od lat 90-tych przyjęła bardzo dużo migrantów, ale nie zdołała ich zintegrować. Dostali pieniądze, mieszkanie, ale nie znaleźli pracy. W ten sposób wyrasta już drugie pokolenie bezrobotnych. To jest bomba społeczna z opóźnionym zapłonem. „Bo bez pracy dla czego żyjesz? Dla radykalnego islamu, narkotyków, dla samego siebie?” – pyta szwedzki diakon. Przyznaje on, że państwo dużo zrobiło na rzecz integracji. Są kursy językowe, są muzułmańskie instytucje naukowe, które otrzymują pokaźną pomoc ze strony państwa. „Ale są też dziwne grupy, które spotykają się w piwnicach i nikt nie wie, co tam głoszą”.

Z drugiej strony narasta też nietolerancja wśród rodzimych Szwedów. Zdaniem Björna Håkonssona językiem skrajnej prawicy przemawiają już w tym kraju nawet „demokraci” i partie lewicowe. Wszelkie problemy zrzucane są na karb imigracji i idealizuje się to, co jest wyłącznie szwedzkie. Nastroje antymigracyjne są zbyt silne, aby politycy mogli je ignorować. Na to wszystko nakłada się problem przestępczości. „W Malmö policja nie ma już kontroli nad miastem, a przynajmniej nad niektórymi dzielnicami. Narasta lęk, niekiedy giną niewinni ludzie, w tym również dzieci” – dodaje posługujący w tym mieście diakon.

CZYTAJ DALEJ

Światowy Dzień Sybiraka w Wieluniu

2020-09-18 09:29

[ TEMATY ]

Wieluń

Światowy Dzień Sybiraka

Zofia Białas

17 września, w 81. rocznicę napaści Związku Radzieckiego na Polskę, w kościele Ojców Franciszkanów w Wieluniu odbyła się uroczystość z okazji Światowego Dnia Sybiraka. Jej mottem były słowa Adama Mickiewicza: „Jeśli zapomnę o nich, Ty Boże na niebie zapomnij o mnie!”.

Uroczyste obchody rozpoczęły się zbiórką pocztów sztandarowych na placu przed kościołem. Przybyły chorągwie powiatu wieluńskiego, gminy Wieluń, Koła Związku Sybiraków w Wieluniu i II LO im. Janusza Korczaka. Sztandary zostały uroczyście wprowadzone do kościoła, gdzie była sprawowana Msza św. w intencji zmarłych i zamordowanych na zesłaniu Polaków oraz tych, którzy przeżyli. Podczas Liturgii śpiewał zespół wokalny II LO pod kierunkiem Jakuba Jurdzińskiego.

Zobacz zdjęcia: Światowy Dzień Sybiraka w Wieluniu

– Wywiezieni na Sybir i na stepy Kazachstanu dali świadectwo o tym, że nawet w nieludzkich warunkach, na nieludzkiej ziemi można było przeżyć, jeśli wierzyło się w Boga i dbało o swoją tożsamość a w tej nieludzkiej rzeczywistości znalazło się ok. 52 tys. Polaków. Towarzyszyły im każdego dnia: tęsknota, cierpienie i pamięć, a jednocześnie głęboka ufność Bogu i wielka cierpliwość oraz wytrwałość w drodze do Polski, bo wierzyli, że kiedyś do ojczyzny powrócą – powiedział o. Błażej w słowie skierowanym do uczestników Eucharystii.

Po Mszy św. wszyscy zebrali się przed Pomnikiem Sybiraków, gdzie po okolicznościowych przemówieniach odbył się Apel Pamięci. Prowadzili go harcerze pod kierunkiem phm. Grzegorza Żabickiego, komendanta V Szczepu Harcerskiego w Wieluniu.

Następnie delegacje złożyły biało-czerwone wiązanki kwiatów, zostały też zapalone Znicze Pamięci. Uroczystości zakończyła modlitwa w intencji zmarłych i zamordowanych na zesłaniu Polaków.

Uroczystość z okazji Światowego Dnia Sybiraka w Wieluniu zorganizowali: Zarząd Koła Związku Sybiraków w Wieluniu, starosta wieluński i burmistrz miasta. Współorganizatorem było II LO im. Janusza Korczaka w Wieluniu.

Koło Związku Sybiraków w Wieluniu powstało w 1990 r. Liczyło wtedy 43 członków. Dziś żyje tylko 13.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję