Reklama

Obrońca słabych i pokrzywdzonych

W tych dniach obchodzimy 30. rocznicę Sierpnia. Przypomnijmy sylwetkę pierwszego kapelana strajkujących robotników, który swoją posługą i całym życiem uosabiał piękną, dziś, niestety, często zapominaną ideę solidarności

Niedziela toruńska 35/2010

Jego głównym motorem działania była miłość bliźniego. Miał niezwykły dar skupiania tej miłości wokół siebie i przekazywania jej innym, mówiąc: „Ja dziś pomogłem tobie, ty idź i pomóż innym”
Marek Lewandowski

Hilary Jastak urodził się 3 kwietnia 1914 r. w Kościerzynie. Jego ojciec, Jakub, był działaczem społecznym i narodowym. Do przyjaciół rodziny należał m.in. ks. Leon Heyke - pisarz kaszubski, popularyzator kultury i historii Kaszub (jego sylwetka - „Głos z Torunia, nr 2½010). „Miał on po rodzicach największy wpływ na ukształtowanie świadomości i dumy kaszubskiej, a zarazem polskiego patriotyzmu Hilarego” (por. Piotr Szubarczyk, „Nasz Dziennik” nr 17/2007). Matka przyszłego kapłana, Maria, zmarła, gdy miał 7 lat. Boleśnie to odczuł i pamiętając o tym przeżyciu z dzieciństwa przez całe swoje długie życie: tak jak jego starszy o 3 lata brat Edmund, także ksiądz, szczególną troską otaczał rodziny osierocone. „Nic nie zapowiadało jednak późniejszego powołania - pisze Piotr Szubarczyk. - Hilary jako gimnazjalista był niepokorny i czupurny. Z gimnazjum klasycznego w Kościerzynie został relegowany do Chełmna na skutek sztubackiej niesubordynacji i negatywnego liderowania w grupie rówieśników. Po latach przyjmował niejeden raz rolę lidera tam, gdzie trzeba było odwagi, by bronić zasad, które mu wpojono w dzieciństwie”. Po maturze zdanej w gimnazjum chełmińskim w 1934 r. przekroczył próg Seminarium Duchownego w Pelplinie. Jego nazwisko znajdujemy w spisie duchowieństwa chełmińskiego z 1939 r. wśród 24 alumnów piątego kursu. Ostatni rok studiów ukończył jednak konspiracyjnie, w Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie.

Konspiracyjne kapłaństwo

7 czerwca 1941 r. przyjął święcenia z rąk administratora archidiecezji, sędziwego abp. Stanisława Galla. Przebywał wtedy w podwarszawskim Piasecznie, gdzie Jastakowie zamieszkali po wypędzeniu przez Niemców z Pomorza. Pierwszy wikariat odbył w Józefowie k. Otwocka, później były jeszcze 4; wszystkie na terenie Generalnej Guberni. Pracę duszpasterską powiązał z działalnością konspiracyjną. W drugim roku wojny w Kamieńczyku k. Wyszkowa nawiązał kontakt z organizacją Zakon Krzyża i Miecza. Później organizował tajne nauczanie, stał się kapelanem w tamtejszej AK, opiekował się młodzieżą zaangażowaną w konspiracyjnych Szarych Szeregach. Po doświadczeniach okupacji hitlerowskiej (zapamiętał m.in. esesmana zrywającego mu koloratkę) przyszły kolejne, związane z „wyzwoleniem” sowieckim, gdy w zrujnowanej plebanii nachodzili go skośnoocy enkawudziści, pijani, wygrażający pistoletami, dopytujący o Armię Krajową (por. P. Szubarczyk, j.w.). Gdy wrócił do rodzimej diecezji, został na krótko wikarym w Pogódkach k. Kościerzyny, później wikarym w toruńskiej parafii Mariackiej.

W służbie Caritas

Reklama

W 1946 r. został dyrektorem Caritasu jednego z trzech ówczesnych okręgów - gdyńskiego. Wiadomo, czym była pomoc, szczególnie dla osieroconych dzieci, na wyniszczonym okupacją i walkami frontowymi Pomorzu. Ks. Hilary podjął w tym celu współpracę z podobnymi placówkami w USA, Szwecji, Anglii, Szwajcarii i Danii, co było solą w oku komunistycznej władzy. W nadmorskiej Białogórze w prowadzonym przez siebie sierocińcu dla chłopców organizował „Wakacje z Bogiem”, gdzie podopieczni uprawiali ziemię, uczyli się rzemiosła, wyrabiając m.in. na sprzedaż kaszubskie rzeźby drewniane. „Przede wszystkim uczyli się normalnego życia, które odebrała im wojna” - pisze Piotr Szubarczyk. Władza „ludu pracującego miast i wsi” zapłaciła mu za te sukcesy po bolszewicku: szykanami policyjno-administracyjno-skarbowymi, którym towarzyszyły ataki prasy kłamliwie donoszących o rzekomych nadużyciach. 15 lutego 1950 r. został aresztowany. Zwolniono go po 2 miesiącach, gdy rozeszły się pogłoski, że został przez UB zamordowany w celi. Chwalebną rolę w uwolnieniu ks. Jastaka odegrał jego przyjaciel, przedwojenny kolega z seminarium, ks. Jan Skwiercz. Nadal był jednak otoczony kuratelą władz bezpieczeństwa, która miała mu towarzyszyć przez prawie 4 dekady, aż do końca lat 80. (por. Krzysztof Wójcicki, „Hilary Jastak: ksiądz pod specjalnym nadzorem”, „Dziennik Bałtycki” z 17 stycznia 2010 r.).

Gdyński proboszcz

Pracę charytatywną ks. Hilary łączył ze sprawowaniem opieki duszpasterskiej nad studentami Wyższej Szkoły Handlu Morskiego w Gdyni i nauczaniem religii w tamtejszym Liceum Drogistów oraz studiami na Wydziale Teologii Katolickiej Uniwersytetu Gdańskiego. Gdy w 1953 r. obronił doktorat z teologii, od czterech lat był proboszczem parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gdyni. Biskup chełmiński Kazimierz Józef Kowalski powierzył mu probostwo nowo powołanej placówki duszpasterskiej z misją wybudowania kościoła w miejscu prowizorycznej kaplicy. Dopiero po odwilży październikowej, w 1957 r. mógł przystąpić do budowy świątyni, która w jego zamyśle była realizacją przedwojennej idei wymarzonej przez bp. Stanisława W. Okoniewskiego, bazyliki Morskiej. Nieprzypadkowo na dzwonie kościoła możemy przeczytać napis: „Boże, błogosław marynarzom, rybakom, portowcom, stoczniowcom i wiernym w Gdyni”. Mimo kłód rzucanych przez władze w ciągu 4 lat postawił kościół, konsekrowany w milenijnym roku 1966. Rok wcześniej zakończył się Sobór Watykański II. Ks. Jastak organizował w nowo postawionej świątyni konferencje posoborowe. Z czasem władze kościelne uhonorowały go prałaturą i kanonią. Tymczasem czas spokojnej pracy duszpasterskiej gdyńskiego proboszcza dobiegał końca.

Obrońca ofiar Grudnia ’70

4 lata później na terenie parafii rozegrały się najtragiczniejsze wydarzenia Grudnia. Od kul wojska zginęli robotnicy spieszący do pracy w stoczni, w tym trzech jego parafian. 17 grudnia ulicami parafii ks. Jastaka, m.in. Świętojańską, przeszedł pochód z ciałem 18-letniego Zbigniewa Godlewskiego (stał się pierwowzorem Janka Wiśniewskiego z ballady Krzysztofa Dowgiałły, która weszła do kanonu polskiego śpiewnika patriotycznego). Tego samego dnia ks. Hilary odprawił Mszę św. w intencji pomordowanych; pierwszą w Polsce. Wiedząc, że komuniści będą zacierali ślady swojej zbrodni, niezwłocznie powołał parafialną komisję lekarską i sporządził odpisy tych obdukcji, które wskazywały na rany postrzałowe. Zbierał informacje o zabitych i rannych oraz wspierał rodziny poległych i poszkodowanych. Później orędował w intencji postawienia pomnika Ofiar Grudnia ’70 w Gdyni, a w swoim kościele urządził kaplicę Ofiar Grudnia ’70, w której znalazł się symbol „krwawego czwartku” - drzwi, na których niesiono poległego stoczniowca.

Kapelan „Solidarności”

Reklama

Niespełna dekadę później, 17 sierpnia 1980 r., poproszony przez strajkujących pracowników Stoczni Komuny Paryskiej, odprawił Mszę św. polową - prawdopodobnie pierwszą w komunistycznym zakładzie pracy. Na początku udzielił jej uczestnikom absolucji generalnej, co później tłumaczył następująco: „Nikt nie miał pewności, czy Ofiara Eucharystyczna nie zostanie przerwana atakiem wrogich sił. Wychodziłem z założenia, że absolucja jest w pełni uzasadniona ze względu na bezpośrednie zagrożenie życia. Wiadomo, że zdeterminowani robotnicy ryzykowali, że przygotowywany był desant w stoczni i że jednostki floty sowieckiej stały w pogotowiu na redzie”. Jego kazanie, określone przez SB jako pełne „wrogich treści”, zagłuszał odgłos śmigłowców unoszących się nad stocznią, co kojarzyło się z masakrą grudniową z 1970 r. „Wtedy poczułem, co znaczy jedność” - wspominał. - Do stołu Pańskiego przystąpiły niezliczone rzesze ludzi, a mieliśmy tylko 2 tys. komunikantów, więc trzeba było je dzielić na pół, na ćwierć, na odrobinki i okruszki, by starczyło dla wszystkich” (por. P. Szubarczyk, j.w.). W stanie wojennym pierwszy kapelan „Solidarności” podtrzymywał wiernych na duchu, udzielał schronienia działaczom zagrożonym internowaniem. Po jego kazaniach z kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa wyruszały pochody protestacyjne. Na terenie parafii znajdowało się centrum pomocy osobom poszkodowanym przez stan wojenny w Gdyni.
Za swoją działalność Ksiądz Prałat był znienawidzony przez władze PRL-u, które stosowały wobec niego wymyślne represje oraz intrygi. SB usiłowała skonfliktować go z innymi księżmi, z biskupem (por. K. Wójcicki, j.w.). „Pamiętam taką notatkę milicjanta, który nałożył karę na księdza za leżący na chodniku koks. W trakcie nakładania mandatu milicjant dowiedział się jakoś, że ksiądz ma brata w NRF (jego brat, ks. Edmund, posługiwał w Niemczech, w diecezji trewirskiej - przyp. W.W.). Nie omieszkał na końcu notatki tego zaznaczyć. Nawet w takich drobiazgach widać, że ks. Jastak był uważany za wroga” - wspominał w wywiadzie (por. „Gazeta. Trójmiasto”, 17 stycznia 2010 r.) Arkadiusz Rybicki, członek opozycji demokratycznej na Wybrzeżu (poseł na Sejm od 2005 r., zginął 10 kwietnia 2010 r. w katastrofie smoleńskiej), jeden z wielu działaczy opozycji z końca lat 70., którym ks. Hilary pomógł. Dodajmy, że przed Sierpniem udostępniał mieszkanie na konspiracyjne zebrania Studenckich Komitetów Solidarności i Ruchu Młodej Polski.

„Król Kaszubów”

Ks. Hilary demonstrował swoją kaszubską tożsamość pojmowaną zgodnie z hasłem: „Nie ma Kaszëb bez Polonii, a bez Kaszëb Polśczi”. Znakiem tej łączności historycznej był pierścień wrzucony przez gen. Józefa Hallera 10 lutego 1920 r. w wody Zatoki Puckiej w akcie symbolicznych zaślubin Polski z morzem. W 1985 r. dla upamiętnienia tego faktu razem z proboszczem puckim ks. prał. Janem Felskim zorganizował na rynku w Pucku i w tamtejszej farze wspaniałe uroczystości patriotyczno-religijne z udziałem Prymasa kard. Józefa Glempa, ostatniego biskupa chełmińskiego Mariana Przykuckiego i cieszącego się wtedy wielką sympatią i uznaniem Lecha Wałęsy, przewodniczącego nielegalnej wówczas „Solidarności”. W 1993 r. w 73. rocznicę zaślubin z morzem ks. Jastak wygłosił oryginalny tekst przemówienia ks. Józefa Wryczy, kapelana wojsk gen. Hallera przejmujących Pomorze dla Polski. Nie było godniejszego zastępstwa. Nazywano go przecież powszechnie „królem Kaszubów”, tak jak jego legendarnego poprzednika z 1920 r., a w czasie niewoli - wejherowskiego proboszcza, ks. prał. Walentego Dąbrowskiego i działacza kaszubskiego Antoniego Abrahama.
Zapamiętano go jako człowieka, który zawsze stał po stronie pokrzywdzonych i słabszych, także tych najmniejszych (do legendy przeszła księga, w której zamiast kartek trzymał cukierki dla dzieci); już na emeryturze stworzył fundusz stypendialny dla pragnącej się kształcić niezamożnej młodzieży. Rodzinna Kościerzyna i Gdynia, której służył przez pół wieku, wyróżniły go honorowym obywatelstwem, Rzeczpospolita - Krzyżem Komandorskim. Zmarł 17 stycznia 2000 r. 11 dni później żegnały go rzesze gdynian, dla których - jak powiedział w homilii pogrzebowej 28 stycznia abp Edmund Piszcz - „ten kościół, ta plebania i ten człowiek to były punkty odniesienia”.
W drodze do domu Ojca poprzedził o kilka miesięcy swojego brata ks. Edmunda, laureata Medalu św. Brata Alberta, doskonale znanego w Toruniu, gdzie zamieszkał po wielu latach posługi w Niemczech. Ks. Edmund służył rodakom pomocą, szczególnie w stanie wojennym, był mecenasem fundacji i stowarzyszeń charytatywnych, m.in. w Toruniu, Nowym Mieście Lubawskim i Chełmnie oraz toruńskich świątyniach, w których posługiwał w ostatnich latach życia: Miłosierdzia Bożego na Koniuchach i Podwyższenia Krzyża Świętego w Kaszczorku. Droga życia obu braci była zgodna ze znaczeniem imienia młodszego z nich - pogodna i radosna, bo takie było ich kapłaństwo - odnajdujące radość, mimo przeciwności, w niesieniu pomocy potrzebującym.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Księżna i zakonnica

[ TEMATY ]

święci

św. Kinga

Grzegorz Czarnic/pl.wikipedia.org

CZYTAJ DALEJ

Znak obecności Pana

2021-07-20 10:22

Niedziela Ogólnopolska 30/2021, str. IV

[ TEMATY ]

homilia

Adobe Stock

Słowo, które Pan daje nam na 17. niedzielę w ciągu roku, rozpoczyna się sceną zaczerpniętą z religijności Izraela Starego Testamentu. Nieznany z imienia człowiek z Baal-Szalisza przynosi prorokowi Elizeuszowi chleb z pierwocin tamtego roku: „dwadzieścia chlebów jęczmiennych i świeże zboże w worku”. Gdyby nie to, że chodzi o chleb pierwocinowy, można by przyjąć, że to tylko prezent złożony w celu zaspokojenia głodu. Bliższe wyjaśnienie sensu tego czynu podaje nam Katechizm Kościoła Katolickiego, przypominając, że w Starym Przymierzu taki dar ofiarowywano na znak wdzięczności wobec Stwórcy. W kontekście Wyjścia z Egiptu ten czyn otrzymał również nowe znaczenie: niekwaszony chleb, który Izraelici spożywają co roku w święto Paschy, upamiętnia pośpiech wyzwalającego wyjścia z Egiptu (por. n. 1334).

CZYTAJ DALEJ

Na Święto Policji – rowerem z Lubelszczyzny na Jasną Górę

2021-07-24 09:39

[ TEMATY ]

Jasna Góra

pielgrzymka

policja

Jasna Góra News

Pielgrzymka Policjantów z Lubelszczyzny na Jasną Górę

Pielgrzymka Policjantów z Lubelszczyzny na Jasną Górę

Za wszystkich przedstawicieli służb mundurowych wspierających budowanie ładu i bezpieczeństwa w Ojczyźnie i za poległych na służbie w obchodzone dziś Święto Policji modlili się na Jasnej Górze uczestnicy 8. Rowerowej Pielgrzymki Policjantów Lubelszczyzny.

Przy pamiątkowej tablicy złożono hołd funkcjonariuszom Policji Państwowej II Rzeczypospolitej zamordowanym na Kresach Wschodnich przez Sowietów po 17 września 1939 r. Dokładnie 102 lata temu, 24 lipca 1919 r. Sejm powołał Policje Państwową.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję