Reklama

Jubileusz 30-lecia parafii Niemstów

Adam Łazar
Edycja zamojsko-lubaczowska 39/2010

W niedzielne południe 5 września br., dzięki życzliwości dziekana i proboszcza mojej parafii ks. kan. Józefa Dudka, który zabrał mnie do swojego samochodu, pojechałem do Niemstowa. Powodów było kilka. Niemstów należał w przeszłości do rodziny Sieniawskich, a potem Czartoryskich, którzy władali miastem Oleszyce. Należał także do oleszyckiej parafii. W Niemstowie była cerkiew drewniana greckokatolicka już w 1696 r., potem nowo zbudowana w 1822 r., z pięknym ikonostasem przedstawiającym tajemnice Różańca św. Interesowało mnie, co pozostało z pamiątek tamtego okresu. Okazało się, że niewiele. Cerkiew drewniana już nie istnieje. Ikonostas został przekazany do cerkwi w Jarosławiu. W latach 1910-12 zbudowana została okazała murowana cerkiew, która jest obecnie kościołem parafialnym pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Właśnie 5 września świętowano w nim 30-lecie powstania parafii, odpust oraz parafialne dożynki. To potrójne święto wypadło okazale. Jak słusznie zauważył ks. prał. Stefan Wójtowicz, takiej uroczystości nie powstydziłby się kościół konkatedralny w Lubaczowie czy katedralny w Zamościu. W święcie tym uczestniczyło 23 kapłanów, z dziekanem cieszanowskim ks. kan. Józefem Dudkiem i dziekanem lubaczowskim ks. kan. Andrzejem Stopyrą na czele, władze samorządowe - burmistrz Cieszanowa Zdzisław Zadworny, jego zastępca Janusz Mazurek oraz wójt gminy Stary Dzików Aniela Hulak. Witając wszystkich, proboszcz parafii ks. Jerzy Truś przypomniał, że 100 lat temu ludzie wiary wybudowali tę świątynię, by oddawać cześć Bogu na tym miejscu niemstowskiej ziemi, a 30 lat temu administrator apostolski archidiecezji w Lubaczowie ks. prof. bp Marian Rechowicz posłał tu ojca Władysława Niemca, by tworzył strukturę tej parafii rzymskokatolickiej. Stworzona została tym samym możliwość gromadzenia się tej wspólnocie w celu uwielbiania Boga Stwórcy. W dzisiejszym świecie, często rozbitym, doświadczanym przez kataklizmy, wojującym z Bogiem i Bożą prawdą, jeszcze bardziej uświadamiamy sobie potrzebę wznoszenia rąk do Pana Boga, do budowania naszego życia na skale, którą jest Jezus Chrystus i Jego Kościół.
Eucharystii przewodniczył rodak Niemstowa ks. Marian Wyrwa z Zamościa wraz z innym rodakiem ks. Markiem Pereszluchą, pracującym w diecezji sandomierskiej oraz najdłużej pracującym w tej parafii, bo 6 lat, ks. Mieczysławem Startkiem. On też wygłosił homilię. Przypomniał, że święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny nazywamy świętem Matki Boskiej Siewnej. Święcimy w kościołach ziarno pod nowy zasiew. Ziarnem tym są też nasze słowa, czyny, praca, dobry przykład. Oczekujemy na lepszy świat. Będzie on lepszy, gdy my staniemy się lepsi. Gdy będziemy żyli wartościami chrześcijańskimi. To, co mówimy, robimy, wraca do nas, jak fala obijająca się od brzegu. Kaznodzieja zwrócił uwagę na odpowiedzialność rodziców za wychowanie młodego pokolenia. Nawiązując do obchodzonego jubileuszu, podziękował kapłanom pracującym w tej wspólnocie i życzył kolejnych jubileuszy, jeszcze bardziej radosnych i owocnych w dokonania materialne i duchowe. By ziarno, rzucane na glebę serc, przyniosło obfity plon.
Celebrans poświęcił wieńce dożynkowe. Zespół śpiewaczy z Ułazowa, należącego do tej parafii, zaśpiewał piękną ułożoną przez siebie ludową pieśń. Również dzieci, ubrane w stroje ludowe, wierszem i piosenką prosiły Maryję o zdrowie i siły dla rolników, podziękowały za łaskę „zebrania plonów w naszej wiosce” i za „upieczony bochen chleba pszenicznego”, przyniesionego do kościoła, by „ręką Bożą został pobłogosławiony”. Były także życzenia jubileuszowe od wójt A. Hulak i burmistrza Z. Zadwornego. Dziekan cieszanowski ks. kan. J. Dudek wyraził radość i wdzięczność, że ta świątynia tak pięknie wygląda, jest zadbana, tak pięknie kwitnie w niej życie duchowe oraz że została uratowana przed zniszczeniem. Wiceburmistrz Cieszanowa, rodak tej miejscowości Janusz Mazurek przypomniał historię parafii Niemstów, którą erygował 9 lipca 1980 r. bp Marian Rechowicz. Do parafii została włączona wieś Ułazów z parafii Stary Dzików. W niej zbudowany został nowy kościół filialny i poświęcony 20 czerwca 1993 r. przez bp. Jana Śrutwę. 12 września 1982 r. wmurowano kamień węgielny pod budowę plebanii w Niemstowie, a w roku następnym 4 kwietnia, w dniu Zmartwychwstania Pańskiego po odprawionej Rezurekcji poświęcił ją bp M. Rechowicz W 1992 r. zamontowano dzwony. W ostatnim 10-leciu z Niemstowa wyświęconych zostało trzech kapłanów. Oprócz wspomnianych dwóch odprawiających jubileuszową Mszę św. jeszcze Dominik Chomyszyn. Piękny wygląd kościoła i kościoła filialnego w Ułazowie to zasługa pracujących w nich proboszczów: Władysława Niemca, Władysława Bednarczyka, Stanisława Tymosza, Ryszarda Basznianina, Romana Kulczyckiego, Mieczysława Startka, Stefana Kuka, Marka Krzyżana i obecnego Jerzego Trusia.

Reklama

Cuda uzdrowienia za wstawiennictwem kard. Wyszyńskiego!

2019-10-21 14:16

Znany jest cud uzdrowienia niedługo po śmierci Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego. Uzdrowione zostało wówczas dziecko, które uległo poparzeniom. To ten cud był badany na potrzeby beatyfikacji. Ale znane są także inne przypadki interwencji wstawienniczej kardynała. Pisze o tym Milena Kindziuk w biografii „Kardynał Stefan Wyszyński. Prymas Tysiąclecia”.

Pierwszy ślad cudownego uzdrowienia za wstawiennictwem Stefana Wyszyńskiego sięga dnia pogrzebu Prymasa w 1981 roku. Zrozpaczona matka modliła się wtedy o zdrowie dla swojej rocznej córki. Dziewczynka była tak mocno poparzona, że wszystko wskazywało na to, iż wkrótce umrze. Kobieta, wracając od dziecka ze szpitala, na dworcu kolejowym oglądała transmisję z pogrzebu Prymasa. Wówczas resztkami sił zaczęła go błagać o pomoc. Kiedy następnego dnia lekarz powiedział jej, że dziecko będzie jednak żyło, była niezwykle zdumiona.

Ten właśnie przypadek miał zostać zbadany pod kątem cudu potrzebnego do beatyfikacji Kardynała. Pogrzeb bowiem stanowi szczególny moment, w którym utrwala się sława świętości kandydata na ołtarze. Okazało się jednak, że zaginęła dokumentacja medyczna dotycząca dziewczynki.

Znane są przypadki innych uzdrowień za wstawiennictwem prymasa Wyszyńskiego.

Czterdziestopięcioletnia mieszkanka Łodzi zachorowała na nowotwór złośliwy narządów wewnętrznych. Lekarze mówili wprost, że nie ma dla niej ratunku. Diagnoza brzmiała jak wyrok.

„I wtedy zaczęłam prosić o pomoc prymasa Wyszyńskiego, o jego wstawiennictwo za mną u Boga” – wyznawała kobieta. W szpitalu miała ze sobą obrazek z wizerunkiem Prymasa. – „Patrząc na niego, dostrzegłam w pewnym momencie, jakby wyszły z niego promienie, które objęły mnie całą. Wszystko trwało około minuty. Miałam wrażenie, jakby ze mnie coś spływało, i od razu poczułam się lepiej na duchu”.

Tydzień później nowotwór się wchłonął. Lekarze byli zdumieni, gdyż z medycznego punktu widzenia stan zdrowia nie miał prawa się poprawić. Kobieta żyje. Uważa, że dzięki wstawiennictwu kard. Wyszyńskiego.

Inny przykład to ksiądz z archidiecezji częstochowskiej, który zachorował na raka prostaty. Po operacji lekarz uznał, że choroba w tym stadium jest nieuleczalna. Wtedy wiele środowisk zaczęło się modlić o zdrowie dla niego za wstawiennictwem Prymasa. Sam kapłan natomiast udał się na Jasną Górę i całą noc modlił się przed cudownym obrazem Matki Bożej – także za przyczyną Wyszyńskiego. Nagle usłyszał wewnętrzny głos: „Zostań w domu!”. „Następnego dnia miałem jechać do Katowic na kolejną operację. Nagle zostałem olśniony łaską zdrowia. Odczułem natychmiastowe, cudowne uzdrowienie. Organizm zaczął normalnie działać, a ból całkowicie ustąpił” – wspominał kapłan. Lekarz powiedział mu wtedy: „Jeżeli ksiądz przeżyje jeden tydzień, uznam to za cud”. Po upływie tygodnia ten sam lekarz stwierdził: „Uważam ten przypadek za cud Miłosierdzia Bożego”. A duchowny jest przekonany, że uratował go Prymas.

Materiały prasowe

Powyższy tekst jest fragmentem książki Mileny Kindziuk „Kardynał Stefan Wyszyński. Prymas Tysiąclecia”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Benedykt XVI zasmucony tym, co się dzieje w niemieckim Kościele

2019-10-22 07:08

Krzysztof Bronk - Watykan/Vatican News

Benedykt XVI kocha Kościół w Niemczech, ale to co się w nim teraz dzieje w większości sprawia mu ból – powiedział sekretarz abp Georg Gänswein.

Mazur/episkopat.pl

Podkreślił on, że Papieża Seniora najbardziej niepokoi swoiste „zaćmienie Boga”, które dokonuje się w jego ojczystym Kościele. Benedykt XVI ostrzegał przed tym od dawna. Fakt, że teraz sprawdzają się jego prorocze słowa, bynajmniej nie daje mu satysfakcji. Jedyne pokrzepienie znajduje on w modlitwie za Kościół w Niemczech – powiedział osobisty sekretarz Papieża Seniora i prefekt Domu Papieskiego.

Pochodzący z południowych Niemiec arcybiskup krytycznie wypowiada się o sytuacji swego rodzimego Kościoła. Jego zdaniem panuje w nim zamęt, ponieważ większość wiernych nie chce kierować się Katechizmem i nie uznaje nauczania Apostołów. Nowa ewangelizacja nie może się odbywać kosztem wierności nauczaniu Kościoła – podkreślił abp Gänswein w wywiadzie dla niemieckiego tygodnika Tagespost.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem