Reklama

Abp Depo: katolickie rozgłośnie powinny być niezależne od poprawności politycznej

2013-08-10 12:09

ks. mf / Częstochowa

Biuro Prasowe Kurii Metropolitalnej w Częstochowie

„Monopol przekazu nie może być w rękach tych, którzy z Ewangelią i Kościołem nie mają nic wspólnego” - podkreślił abp Wacław Depo, przewodniczący Rady ds. Środków Społecznego Przekazu KEP w rozmowie z Archidiecezjalnym Radiem Fiat w Częstochowie. Zaapelował też, by katolickie radia były "niezależne od czynnego nurtu dzisiejszej poprawności politycznej". Rozmowa odbyła się z okazji przypadającej 10 sierpnia 22. rocznicy powstania Radia Fiat.

Abp Depo w rozmowie z dziennikarzem Jackiem Jarawką wskazał na duże znaczenie zrywu solidarnościowego w latach 80. - Dzięki „Solidarności” otrzymaliśmy transmisję Mszy św. z Kościoła św. Krzyża w Warszawie i to była pierwsza szczelina, która zwiastowała pewną nadzieję, która spełniła się już po 1989 roku - przypomniał abp Depo.

Metropolita częstochowski podkreślił, że powstające po okresie transformacji kolejne stacje katolickie „to był wielki dar”. - Ja ośmielam się to również uznać za dar Ducha Świętego - podkreślił.

Zdaniem Przewodniczącego Rady ds. Środków Społecznego Przekazu KEP „dzisiaj już nie tylko chodzi w przekazie radiowym czy telewizyjnym i innym przekazicielom o prawdę, tylko dzisiaj kłócimy się przede wszystkim o warunki ekonomiczne i pieniądze”. - To nie pieniądze powinny stymulować i wyznaczać odcinki pracy i odpowiedzialności, a przede wszystkim głoszenie prawdy i służba prawdzie, która dopiero służy prawdziwemu dobru ludzi - zaznaczył abp Depo.

Reklama

Przewodniczący Rady ds. Środków Społecznego Przekazu KEP przypomniał, że wyzwaniem jakie stoi przed katolickimi rozgłośniami radiowymi jest „jedność poprzez prawdę”. - Wcześniej mówiłem i podkreślałem „wolność budowania na prawdzie”, a dzisiaj nie ma ważniejszego zadania jak „jedność poprzez prawdę” – powiedział abp Depo.

Metropolita częstochowski zaapelował, aby katolickie radia „były niezależne od tego czynnego nurtu dzisiejszej poprawności politycznej”. Przypomniał także o otwartości „na inne stacje, które do tej pory pozostają niestety, powiedzmy w dawnym układzie Eurozetu, czy dzisiaj już rozsypanego Eurozetu Radia Plus”.

Abp Depo podkreślił również rolę Radia Maryja, które „postrzegane jest błędnie jako imperium, a to jest miejsce ewangelizacji i dzieło jej promieniowania, które mieści się w Toruniu”.

Pytany o rolę jaką odgrywa praca dziennikarzy w rozgłośniach katolickich, przewodniczący Rady ds. Środków Społecznego Przekazu KEP przypomniał, że w swojej pracy powinni oni zaangażować własny umysł i serce w to, co robią. - Jest to niełatwy odcinek zmagań o prawdę wobec tych, którzy są silniejsi pod względem technicznego czy innego przekazu - podsumował abp Depo.

Katolickie Radio Fiat to pierwsze katolickie radio, które powstało w Polsce po przemianach z 1989 r. Początki rozgłośni wiążą się z VI Światowym Dniem Młodzieży, który odbył się na Jasnej Górze pod przewodnictwem Jana Pawła II w dniach 14-15 sierpnia 1991 r. Z tej okazji Komitet Organizacyjny Dnia uzyskał od Ministra Łączności prawo nadawania programu radiowego na UKF także dla jednoczesnego tłumaczenia na różne języki słów Jana Pawła II. Promotorem tego dzieła był ks. prał. Marian Duda. Pierwsze studio zostało zorganizowane w posesji Wacława Woszczyka, w Alei Najświętszej Maryi Panny 79. Radio rozpoczęło nadawanie 10 sierpnia 1991 r. o godz. 12.00 modlitwą Anioł Pański.

Po zakończeniu ŚDM przekształciło się w radio diecezjalne. 3 maja 1992 r. abp Stanisław Nowak erygował Katolicką Rozgłośnię Radiową Fiat w Częstochowie. Jej pierwszym dyrektorem został ks. prał. Stanisław Jasionek. Obecnie funkcję dyrektora pełni ks. Piotr Zaborski. W ciągu 22 lat powstały też stałe złącza radiowe i niezależne studia i redakcje programów radiowych w Dolinie Miłosierdzia, w Wyższym Seminarium Duchownym i w Tygodniku Katolickim "Niedziela".

Archidiecezjalne Radio Fiat ma stronę internetową www.radiofiat.com.pl

Tagi:
Częstochowa media biskup radio

Nikt za nas tego nie zrobi

2019-05-28 13:30

Michał Karnowski
Niedziela Ogólnopolska 22/2019, str. 35

Mogą nas być miliony, ale bez mediów (i prawych ludzi w redakcjach) będziemy tylko masą ludności do przerobienia

wellphoto/fotolia.com

Lata mijają, a ja wciąż nie mogę pojąć mechanizmu, który powoduje ściganie za każdy niewłaściwie postawiony przecinek obecnych „Wiadomości” telewizji publicznej, a komercyjnej głównej konkurencji pozwala uprawiać codzienny łomot z użyciem medialnych kijów. Albo maniakalne wręcz skupienie mediów liberalnych na Radiu Maryja. Pomijam już, że większość krytyków stacji tej nie słucha i opowiada jakieś bzdury. Dlaczego jednak prawdziwe, największe nawet obrzydlistwa w rozgłośniach komercyjnych przechodzą bez komentarza? Bo to publiczne, a tamto prywatne? Bzdura. Ktoś najwyraźniej zapomniał, że koncesja na nadawanie ogólnopolskie to również dobro publiczne, a zapisy koncesyjne są jasne – rzetelność wymagana jest od każdego. Myślę, że nie o jakość programów tu tak naprawdę chodzi, a o wymuszenie monopolu.

Dyskryminacja mediów konserwatywnych, chrześcijańskich, a jeszcze szerzej patrząc, zwyczajnie innych niż lewicowe ma w dzisiejszej Polsce wiele wymiarów. Z automatu niejako, na podstawie jakichś tajnych prawideł w stylu ustaw norymberskich, wykluczane są one z 99 proc. (i więcej) dużych kampanii reklamowych zlecanych przez producentów. W związku z tym ich redakcje są uboższe, a promocja tych tytułów wśród potencjalnych odbiorców jest słabsza, podobnie dystrybucja. Za tym idą mniejsze „zasięgi” – czyli kolejny argument, by nie dawać im reklam. I kółko się zamyka.

Osobną sprawą jest tzw. dystrybucja prestiżu – wszystkie większe nagrody dziennikarskie (z chwalebnym wyjątkiem Nagród Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich) są jakby zarezerwowane dla redakcji lewicowych i liberalnych. Gdy przegląda się spisy nagrodzonych, można by pomyśleć, że tytuły konserwatywne nic ciekawego i wartego pochwalenia nigdy nie opublikowały, a ich czytelnicy to masochiści, którzy katują się nudnymi pismami. To, oczywiście, nieprawda. Źródłem tego przechyłu jest przyjęcie fałszywego założenia, że rzetelność dziennikarska równa się lewicowemu podejściu. Plus towarzyskie powiązania nagradzających i nagradzanych.

Co zatem robić? Jak działać? Strona próbująca przerobić Polaków na ludzi bez właściwości ma jeszcze jedną przewagę, którą my sami im dajemy. To nawyk wspierania własnych mediów. Nie od czasu do czasu, nie „później” – ale regularnie, konsekwentnie. Gazeta czy rozgłośnia reprezentujące bliski mi światopogląd są nie tylko elementami do użycia, przeczytania. To także mózg i organizacja, która walczy o nasze wartości, która działa w imieniu czytelników na scenie publicznej.

Rozumieli to nasi przodkowie na początku XIX wieku, jeszcze pod zaborami. Rozumie dziś lewica. Musimy rozumieć i my, bo inaczej nic nie zatrzyma pukającej do drzwi szkół demoralizacji, nic nie zastopuje ataku na Kościół. Mogą nas być miliony, ale bez mediów (i prawych ludzi w redakcjach) będziemy tylko masą ludności do przerobienia. Inną dziedziną, w której trzeba się wziąć do pracy, jest samoorganizacja społeczna. Nikt za nas tego też nie uczyni, nikt inny nas nie obroni. Ale to już temat na kolejny felieton.

* * *

Michał Karnowski
Publicysta tygodnika „Sieci” oraz portalu internetowego wPolityce.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: ks. Franciszek Ślusarczyk nie jest już kustoszem Sanktuarium Bożego Miłosierdzia

2019-06-19 14:28

md / Kraków (KAI)

Ks. prałat Franciszek Ślusarczyk został zwolniony z funkcji rektora Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach i mianowany proboszczem w parafii NMP Matki Kościoła na Prądniku Białym w Krakowie. Listę zmian personalnych duchowieństwa opublikowano dziś na stronie internetowej Archidiecezji Krakowskiej.

diecezja.pl
ks. Franciszek Ślusarczyk

Dotychczasowego kustosza zastąpi go ks. kanonik dr Zbigniew Bielas, proboszcz parafii Matki Bożej Dobrej Rady w Krakowie-Prokocimiu.

Z łagiewnickim sanktuarium ks. F. Ślusarczyk był związany od 2002 r. Posługę kustosza i rektora pełnił pięć lat. Rektorem świątyni został w 2014 r. po tym, jak dotychczasowy kustosz - bp Jan Zając - przeszedł na emeryturę.

W Roku Miłosierdzia znalazł się w gronie powołanych przez papieża Franciszka misjonarzy miłosierdzia. Jako gospodarz sanktuarium Bożego Miłosierdzia przyjmował podczas Światowych Dni Młodzieży Ojca Świętego, który w łagiewnickiej bazylice wyspowiadał grupę młodzieży i na krótko spotkał się z chorymi. Był również odpowiedzialny za przygotowanie przyjęcia w Łagiewnikach młodych pielgrzymów z całego świata, którzy w trakcie ŚDM odbywali tam Pielgrzymkę Miłosierdzia.

Ksiądz Ślusarczyk jest również autorem Drogi Miłosierdzia - nabożeństwa, które po raz pierwszy zostało odprawione wieczorem 2 kwietnia 2016 r., w wigilię Niedzieli Miłosierdzia.

Franciszek Ślusarczyk urodził się 26 lipca 1958 r. w Dobczycach. Święcenia kapłańskie przyjął 20 maja 1984 roku z rąk kard. Franciszka Macharskiego. Przez pierwsze lata kapłaństwa posługiwał jako wikariusz najpierw w Żywcu-Zabłociu (1984-1988), a następnie w Wieliczce (1988-1989). Rok później zamieszkał w parafii w Gaju. Od 1990 r. pełnił funkcję prefekta w krakowskim Seminarium Duchownym, a w latach 1997-2002 był jego wicerektorem.

Był pracownikiem Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II, wieloletnim adiunktem w Katedrze Homiletyki, jest doktorem teologii.

W grudniu ub. roku został mianowany biskupem pomocniczym Archidiecezji Krakowskiej. Kilka dni później "po refleksji i modlitwie zdecydował o nieprzyjmowaniu święceń biskupich i złożył na ręce Ojca Świętego dymisję z tego urzędu", jak poinformował w swoim komunikacie abp Marek Jędraszewski.

Ks. dr kanonik Zbigniew Bielas przyjął święcenia kapłańskie w 1992 r. Od 2012 r. do dnia nominacji na kustosza łagiewnickiego sanktuarium pełnił posługę proboszcza parafii Matki Bożej Dobrej Rady w Krakowie-Prokocimiu Starym. Jest członkiem Rady Duszpasterskiej Archidiecezji Krakowskiej oraz Komisji Nadzorującej Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie się!”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przedstawiciel Stolicy Apostolskiej przy FAO: pustynnienie gleby przyczyną migracji

2019-06-20 18:05

vaticannews.va / Rzym (KAI)

Susza przynosi negatywne skutki dla rozwoju rolnictwa oraz produkcji żywności. Stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa oraz jest przyczyną globalnej migracji i przemieszczania się ludzi – zauważył ks. Fernando Chica Arellano, stały przedstawiciel Stolicy Apostolskiej przy Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO). Zabrał on głos podczas seminarium: „Susza i rolnictwo” zorganizowanego przy okazji Międzynarodowego dnia walki z suszą.

klimkin/pixabay.com

Watykański dyplomata podkreślił, że to niszczące zjawisko postępuje od dłuższego czasu i wywiera negatywny wpływ na osoby, zwierzęta, zbiory oraz koszty żywności. Stanowi przyczynę kryzysu żywieniowego oraz głodu powodującego ofiary wśród osób najsłabszych w różnych częściach świata.

Przedstawiciel Watykanu wskazał na kilka ważnych punktów, które mogą ograniczyć oraz przeciwdziałać zjawisku pustynnienia. Przypomniał po pierwsze apele papieża Franciszka dotyczące dostępu do wody, której zasoby powinny być właściwie zarządzane i zachowywane. Brak wody oraz jej niedostatek i niesprawiedliwy dostęp są bowiem przyczyną cierpień wielu ludzi.

Zwrócił też uwagę na potrzebę użycia nowych technologii, począwszy od satelitów obserwujących ziemię, które mogą pomóc w prowadzeniu monitoringu i przeciwdziałaniu katastrofom naturalnym oraz ich skutkom. Oprócz działań prewencyjnych istnieje dobre doświadczenie z ubezpieczeniami upraw rolnych, wspieranymi przez państwo oraz sektor prywatny.

Ks. Arellano stwierdził ponadto, że potrzeba dzisiaj elastycznego rolnictwa, które jest w stanie stawić czoła zmianom klimatycznych oraz brakowi wody. Trzeba przeznaczać również odpowiednie środki finansowe na odkrywanie i stosowanie praktyk oraz technik służących bardziej skutecznemu zarządzaniu wodą, aby nie zabrakło tego podstawowego dobra. Przedstawiciel Watykanu zwrócił uwagę na tworzenie infrastruktury oraz urządzeń chroniących uprawy przed zagrożeniami ze strony niszczących zjawisk atmosferycznych, takich jak lód czy grad. „Ludzka elastyczność” wyraża się w zdolności narodów do zmierzenia się z wyzwaniami czasów oraz w znalezieniu środków, które ograniczą i zatrzymają negatywne skutki zmian klimatycznych. To jest droga prowadząca do przywrócenia nadziei rodzinie ludzkiej oraz planecie, którą zamieszkuje – podsumował obserwator Stolicy Apostolskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem