Reklama

Jubileuszowe pielgrzymki z Radomia i Włocławka

2013-08-14 08:18

o. Stanisław Tomoń BPJG/ mś, es

Bożena Sztajner

Po godz. 15.00 pod jasnogórski Szczyt wmaszerowała 35. Piesza Pielgrzymka Diec. Radomskiej. W tym roku w jej szeregach przyszło 7 tys. 133 osób. Hasłem pielgrzymki były słowa: „Wierzę”.

„Specyfika naszej pielgrzymki jest taka, że organizujemy ją w naszych parafiach, i teraz wracamy do parafii, wracamy po rekolekcjach w drodze, i chcemy, żeby owoce tych rekolekcji było widać właśnie w życiu parafii, bo tam się urzeczywistnia Kościół, a my jesteśmy Kościołem. I w tym roku jeszcze mocniej żeśmy odczuli, przez te trudne wydarzenia w naszym mieście, że musimy bronić wartości, musimy bronić Kościoła, musimy bronić krzyża, Ewangelii, że my jesteśmy świadkami wiary, i nikt nas w tym nie wyręczy” – mówi ks. Mirosław Kszczot, przewodnik pielgrzymki nawiązując do zdarzenia, jakie miało miejsce na Komendzie Miejskiej Policji w Radomiu, gdzie niedawno ze ściany zdjęto krzyż. Tym właśnie krzyżem bp Henryk Tomasik podczas Mszy św. we Mstowie koło Częstochowy błogosławił uczestników 35. Pieszej Pielgrzymki.

„Jesteśmy wdzięczni policjantom, którzy włączyli się tak ofiarnie w pielgrzymkę, którzy zabezpieczali pielgrzymkę. Jesteśmy bardzo zobowiązani za ich trud. Naprawdę bardzo wiele z tych służb, i policja, i straż miejska, i straż pożarna, i służba więziennicza włączyły się w zabezpieczenie naszej pielgrzymki. Wiem, że wielu z nich czyniło to nie tylko z rozkazu, ale z potrzeby serca, bo wierzą w Boga – podkreśla ks. Mirosław Kszczot – I za nich też modliliśmy się, żeby mogli nie wstydzić się swojej wiary w miejscu pracy, żeby mogli tam, gdzie pracują, przyznać się do swojej wiary, i żeby nikt za to nie wyciągnął względem nich żadnych konsekwencji. I mamy nadzieję, że ta modlitwa przemieni również serca tych, którzy mają jakąś niechęć wobec ludzi, którzy wierzą, którzy chcą postępować w świetle zasad wiary”.

Reklama

Pielgrzymka utworzona jest z 5 kolumn: dwie radomskie, i po jednej ze Skarżyska-Kamiennej, Opoczna i Starachowic, a z kolei kolumny podzielone są na 45 grup. Pielgrzymka łączy się w całość w ostatnim dniu rano, we Mstowie koło Częstochowy, i wspólnie wchodzi na Jasną Górę. Nad całością czuwał ks. Mirosław Kszczot, a wspierało go 113 kapłanów, 51 kleryków, 11 sióstr zakonnych i 5 braci zakonnych.

W zalezności skąd wychodzą poszczególne grupy, pątnicy pokonują 200-270 km w czasie 8-10 dni. Diecezjan powitał bp Henryk Tomasik, biskup radomski. Do pieszej poielgrzymki dołączyło 60 rowerzystów i 50 biegaczy.

Jarosław Wojtuniak uczestniczył w 2. Pielgrzymce Biegowej, która swoją trasę pokonała w ciągu 3 dni. „Zaczynamy oczywiście Mszą św., a później ustawiamy się w sztafety, grupy, gdzie pełnimy obowiązkowe dyżury 15 minutowe i zmieniamy się co 15 minut na trasie biegu” – wyjaśnia pielgrzym.

W pielgrzymce uczestniczyli policjanci, przedstawiciele straży miejskiej, państwowej straży pożarnej, pracownicy więziennictwa, a wraz z nimi dyrektor więzienia oraz komendant straży miejskiej.

Ppłk Sławomir Grzyb, dyrektor Aresztu Śledczego w Radomiu pielgrzymował w grupie mundurowej: „To była inicjatywa komendanta miejskiego Policji w Radomiu – wyjaśnia - W zaszłym roku szliśmy pierwszy raz, w tym roku idzie nas dużo więcej. Mam nadzieję, że ta tradycja spowoduje, że będzie na coraz więcej szło w tej pielgrzymce”.

„Pielgrzymka dla mnie jest przede wszystkim trudem, który ponoszę w intencjach, w których idę. Te intencje dotyczą moich najbliższych i ten trud cały ofiaruję właśnie im – wyznaje Piotr Prokopczyk z grupy 12 A - kilka lat temu doznałem nawrócenia i zostałem pociągnięty przez tą formę rekolekcji, gdzie co roku moje serce się zmienia, i pociąga mnie, żebym z roku na rok gdzieś szedł i pielgrzymował dalej”.

Jak powiedział kapłan z grupy nr 5, całe te rekolekcje w drodze oparte były o słowo ‘wierzę’. „Widać, nawet tutaj, jak wchodzimy na Jasną Górę, że wcale ta wiara nie jest, zamknięta w kościele, taka martwa, nudna, zamknięta w czterech ścianach, ale ta wiara jest autentyczna, żywa i spontaniczna” – stwierdza kapłan.

„Pielgrzymka była bardzo trudna – wyznaje siostra z grupy nr 8 z parafii św. Teresy, która posługiwała w służbie medycznej - Pomagaliśmy pielgrzymom, mówiliśmy, jak się ubierać, co na głowę, jak się odżywiać w ciągu dnia, i przed wszystkim, żeby dużo napojów, dużo płynów uzupełniać w ciągu dnia, ale daliśmy radę. Ta pielgrzymka była jak każda bardzo bogata duchowo, a na owoce będziemy czekać cały rok”.

25. Jubileuszowa Piesza Pielgrzymka Diec. Włocławskiej zgromadziła 971 pątników, którym posługiwało 36 kapłanów, 22 kleryków i 7 sióstr zakonnych.

Pielgrzymka składała się z dwóch członów, pierwszy to Włocławek, drugi - Konin, Turek i Dzierżawy. W zależności od tego pielgrzymi w czasie 7-8 dni pokonali od 230 do 290 km. W pielgrzymce uczestniczyła tradycyjnie grupa niepełnosprawnych, poruszających się na wózkach inwalidzkich (17 osób), którym pomagali wolontariusze grupy „Caritas”.

Maszerowano pod hasłem: „Być solą ziemi”. Najmłodszy pątnik miał 1,5 roku, najstarszy 81 lat. Diecezjan w jasnogórskim sanktuarium powitał bp Wiesław Mering.

„Jubileusz to szczególna okazja, kiedy te wszystkie lata, które minęły, podsumowuje się – powiedział ks. Rafał Bogus, kierownik pielgrzymki - To szczególny czas, kiedy wspólnie razem odbywamy rekolekcje w drodze, modlimy się, wielbimy Boga, oddajemy mu cześć”.

„Pielgrzymka Włocławska to pielgrzymka radosna, bo od pierwszego dnia wyjścia do ostatniego mamy wielu dobrodziejów, którzy nas wspomagają robiąc kanapki, gotując zupę, czy tak jak dzisiaj mieliśmy nawet spaghetti – dodaje kapłan - Jestem bardzo zadowolony i dumny z moich pielgrzymów, z którymi razem kroczyliśmy na Jasną Górę, za radość, za każdy uśmiech”.

„Wszyscy, jak widzimy, we wspaniałej radości i z entuzjazmem dotarli do celu swojej pielgrzymki, by z tą wiarą, z tym entuzjazmem wrócić także do swoich domów i dawać świadectwo swojej wiary w Jezusa Chrystusa oraz w opiekę Naszej Matki” – powiedział ks. Marcin Olejniczak z Konina.

„Pielgrzymka to wspaniałe przeżycie, poznaje się dużo wspaniałych ludzi, przeżywa się wspaniałe chwile i naprawdę taka pielgrzymka zostaje w sercu do końca życia” – podkreśla Anna Cieślińska z grupy amarantowej.

Diecezjalnym duszpasterzem pielgrzymki był ks. Marek Molewski. „Na pielgrzymce było dużo czasu na modlitwę, centralnym punktem była Eucharystia, konferencje, dużo intencji o zdrowie w czasie modlitwy różańcowej – wylicza ks. Molewski – Myślę, że poprzez konferencje, przemyślenia mają świadomość tego, że mają być ‘solą ziemi’ tam, gdzie wrócą, czyli do swoich domów, do swoich parafii. Wiedzą, że nie idą tylko żeby przejść, ale że treści, które są przekazywane, które omadlają, to treści, które stają się też programem na dalsze życie” - mówi ks. Molewski.

Tagi:
Jasna Góra pielgrzymka

Reklama

Nowenna trwa

2019-08-18 17:18

Beata Pieczykura

Pierwszego dnia nowenny przed uroczystością Matki Bożej Częstochowskiej 17 sierpnia na Jasną Górę Mszy św. na Szczycie Jasnogórskim przewodniczył abp Wacław Depo. Ksiądz Arcybiskup modlił się o światło prawdy w Duchu Świętym.

Beata Pieczykura/Niedziela
Zobacz zdjęcia: Nowenna trwa

Dziś 18 sierpnia w nowennie uczestniczyć będą częstochowskie parafie: św. Antoniego z Padwy, św. Andrzeja Świerada i Benedykta, św. Jacka, św. Zygmunta, św. Jana z Dukli i Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czy oglądać „Kod da Vinci”?

Z ks. prof. Józefem Naumowiczem z UKSW w Warszawie, znawcą antyku chrześcijańskiego, rozmawia Milena Kindziuk
Niedziela Ogólnopolska 21/2006, str. 9

Artur Stelmasiak
Ks. prof. Naumowicz

Gdyby Jezus był żonaty, z pewnością pisaliby o tym czterej Ewangeliści,
a Kościół nie miałby powodu, by to ukrywać.

Milena Kindziuk: - Dlaczego watykański arcybiskup Angelo Amato wezwał do bojkotu filmu według powieści Dana Browna „Kod Leonarda da Vinci”?

Ks. prof. Józef Naumowicz: - Ponieważ zarówno w powieści, jak i w filmie nie tylko roi się od błędów historycznych i teologicznych, ale pojawiają się wprost obelgi i kalumnie skierowane przeciw Jezusowi i Kościołowi. Stanowią one jawne zafałszowanie prawdy. Stąd ostrzeżenie przed tym filmem jest potrzebne.

- Dan Brown posuwa się nawet do twierdzenia, że Kościół ukrył prawdę, iż Jezus był żonaty z Marią Magdaleną i miał z nią potomstwo, czy tak?

- To jedno z fałszerstw tej książki. Oczywiście, Kościół nie bałby się mówić o małżeństwie Jezusa, ani nie ukrywałby takiej wiadomości, gdyby ona była prawdziwa. Bo dlaczego miałby ją zatajać? Przede wszystkim, gdyby Jezus był żonaty, z pewnością pisaliby o tym czterej Ewangeliści. W sposób całkiem normalny wspominają, że Jezusowi, oprócz Apostołów i innych uczniów, towarzyszła także grupa kobiet, że Jezus, ku zdziwieniu uczniów, rozmawiał z Samarytanką, że zatrzymywał się w domu Marii i Marty, że Maria Magdalena jako pierwsza rozmawiała z Chrystusem Zmartwychwstałym itd. Nie ma żadnej prawdy historycznej o Chrystusie, którą Ewangeliści by ukrywali.

- Skąd zatem problem powoływania się na wiedzę ukrytą lub zakrywaną?

- Ze złego i bałamutnego wykorzystania niektórych apokryfów, zwłaszcza gnostyckich. Pisma te powstawały od połowy II wieku, gdy od dawna istniały już cztery Ewangelie przyjęte przez Kościół. Niektóre z nich mają ciekawy charakter katechetyczny. Inne były zupełnie sekciarskie, napisane w złym guście, takie antyczne odpowiedniki Kodu. Przykładem są apokryficzne „ewangelie”, w których różne odłamy gnostyków propagowały swoją doktrynę. Powoływały się one na tajemne, ukryte objawienia. Nie chodziło jednak o to, że przechowywały jakąś historyczną tradycję, która była powszechnie nieznana lub zakazana, ale o wewnętrzne objawienia, jakie miał otrzymywać dany gnostyk. W istocie rzeczy autorzy tych nowych „ewangelii” prezentowali własne pomysły i refleksje, w sumie propagowali doktrynę gnostycką.

- Czy nowy film „Kod da Vinci” może być niebezpieczny dla ludzi wierzących?

- Znam reakcje studentów, którzy przeczytali książkę Kod Leonarda da Vinci. Zdecydowana większość z nich nie widzi w ogóle podstaw, by zajmować się prawdziwością historyczną tej książki, uważając, że to zupełna fikcja literacka, której nikt nie weźmie dosłownie ani poważnie. Niektórzy zostali nawet zainspirowani, by pogłębić wiedzę na temat powstania Ewangelii, Bóstwa Chrystusa, roli Marii Magdaleny czy też prawdziwego oblicza Opus Dei. Ale spotkałem też czytelników, wprawdzie pojedynczych, którzy po lekturze nabrali podejrzeń, że Kościół ukrywa prawdę. Sprawdzają się więc słowa Woltera: „Kłamcie, kłamcie, a coś z tego zostanie”.

- Film ten może być zatem niebezpieczny...

- Tak, ale przede wszystkim dla widzów, którzy słabo znają chrześcijaństwo i z filmu zaczerpną całą wiedzę o nim. Nie mając innych wiadomości, nie będą umieli wyrobić sobie zdania na ten temat. Będzie to także pożywka dla nielicznej, jak sądzę, grupki tych, którzy szukają argumentów przeciw wierze, by usprawiedliwić swoje uprzedzenia, stereotypy czy własne trudności. Po obejrzeniu dawki fałszerstw będą mieli obraz jeszcze bardziej zafałszowany. Jeszcze bardziej będą podejrzliwie patrzeć na Kościół, że np. ukrywa prawdę o Jezusie, o jego związku z Marią Magdaleną.

- Znów wracamy do Jezusa i Marii Magdaleny. Istnieje wiele świadectw biblijnych wyraźnie potwierdzających, że Jezus nie był żonaty. A jak jest w apokryfach?

- Podobnie. Co ciekawe: mimo że w pierwszych wiekach krążyło wiele apokryficznych „ewangelii”, niekiedy zupełnie fantastycznych, to jednak żaden z tych tekstów nie mówi o tym, że Jezus był żonaty, ani tym bardziej, że miał potomstwo. Autorzy typu Dana Browna znajdują jednak „podstawy” w jednym tekście - w gnostyckiej „Ewangelii Filipa”, którą interpretują fałszywie i tendencyjnie.

- Dlaczego?

- Tekst ten, z końca II wieku, w jednym zdaniu wspomina, że Maria Magdalena była „towarzyszką” Jezusa i że On ją „całował”. Ale pismo to, jak inne teksty gnostyckie, posługuje się całym systemem symboliki. Nie chodzi w nim o historyczną postać Marii Magdaleny, ale o symbol Mądrości i Ducha Świętego, które towarzyszą stale Jezusowi. Podobnie pocałunek nie ma tu znaczenia fizycznego, ale duchowe. Trzeba być zupełnym dyletantem albo mieć całkowicie złą wolę, aby to jedno zdanie wyrwać z kontekstu symbolicznego i rozumieć je w sensie historycznym, fizycznym, dosłownym.

- Nie ma więc w tym apokryfie mowy o faktycznym związku z Marią Magdaleną?

- Oczywiście, że nie. Wskazuje na to nie tylko symboliczny charakter gnostyckiego tekstu, ale i fakt, że gnostycy z zasady negowali wartość ciała, stworzenia, materii, małżeństwa. Trzeba też wziąć pod uwagę całe morze pism, jakie powstały w pierwszych wiekach. Z nich wszystkich jasno wyłania się obraz Jezusa bezżennego.

- Dan Brown mówi, że w słynnym obrazie Leonarda da Vinci „Ostatnia Wieczerza” zakodowana jest tajemnica: postać po prawej stronie, utożsamiana ze św. Janem, jest w rzeczywistości Marią Magdaleną...

- Kolejny wymysł autora, budzący niesmak. Wiadomo, że Jan był najmłodszym z Apostołów. W czasie Ostatniej Wieczerzy był z pewnością młodzieńcem. Dlatego na obrazie przedstawiony jest bez brody, w odróżnieniu od innych Apostołów. Nie można zaprzeczyć, że na obrazie, przy samym Jezusie, przedstawiony jest Jan, umiłowany uczeń, który - jak podaje Ewangelia - oparł głowę na piersi Chrystusa, gdy Ten powiedział, że zostanie wydany.

- W takim razie „Ostatnia Wieczerza” nie zawiera żadnego sekretu, czyli kodu?

- Na pewno nie taki, o którym mówi Brown. Ani też Leonardo da Vinci nie był członkiem tajnego stowarzyszenia, które wywodziło się z potomstwa Marii Magdaleny i miało przechowywać tajną wiedzę.

- A na jakiej podstawie mówi się, że z tego potomstwa wywodziła się królewska dynastia frankijskich Merowingów?

- To już na podstawie innej średniowiecznej legendy francuskiej. Gdy Maria Magdalena stała się patronką wielkiego sanktuarium w Burgundii, w Vézalay, powstały legendy, które wyjaśniały, jak jej relikwie trafiły do tego kościoła. Według jednej z nich, Maria, Marta i Łazarz - skazani na banicję po ukrzyżowaniu Jezusa - wsiedli do łodzi i wiosłując przybyli do Francji. Marię, siostrę Marty, połączono nawet z Marią Magdaleną. Zresztą, tradycyjnie mieszano ze sobą trzy Marie, o których mówią Ewangelie. W każdym razie istniała średniowieczna legenda o przybyciu Marii Magdaleny do Francji. Reszta jest wymysłem Browna.

- O błędach historycznych zawartych w książce Browna napisano już całe tomy. Ale autor ten popularyzuje też pogląd, że cesarz Konstantyn wymyślił naukę o Boskości Chrystusa na soborze nicejskim w 325 r. z przyczyn politycznych.

- To oszczerstwo jest bardzo bolesne dla wszystkich ludzi wierzących, ale też dla każdego, kto uczciwie szuka prawdy. Na soborze nicejskim sformułowano wyznanie wiary, a nie - wymyślono naukę o Boskości Jezusa. Już Nowy Testament oraz najwcześniejsze pisma chrześcijańskie wyrażają wiarę w Bóstwo Chrystusa. O tym mówi liturgia i cała pobożność wczesnych chrześcijan, w tym męczenników, którzy umierali za Chrystusa.

- Czy Kościół zakaże oglądania tego filmu?

- Nie chodzi o zakazywanie oglądania filmu ani o nadawanie mu większej reklamy. Należy natomiast zachęcać do rzetelnych, prawdziwych poszukiwań. Wiara rodzi się z serca, czyli z miłości, ale szuka też zrozumienia, uzasadnienia, musi mieć podstawy intelektualne, racjonalne. Zamiast więc gonić za tanią sensacją i fałszywymi nowinkami, warto zadbać o pogłębienie wiary.

Ks. prof. Józef Naumowicz - kierownik Katedry Historii Wczesnochrześcijańskiej Literatury Greckiej na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego, wykładowca patrologii w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie; opublikował m.in. Filokalię, Genezę chrześcijańskiej rachuby lat, Dwie są drogi. Przewodnik chrześcijański oraz wiele przekładów tekstów patrystycznych z języka greckiego i łacińskiego.

Bojkot filmu „Kod da Vinci”

W związku z planami dystrybucji na terenie Polski filmu Kod Leonarda da Vinci Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Księdza Piotra Skargi w Krakowie proponuje swoją stronę internetową, na której można wyrazić sprzeciw wobec tego antychrześcijańskiego obrazu. Stowarzyszenie zaprasza do odwiedzenia strony, przesłania protestu oraz przekazania tej informacji znajomym.
Adres: www.protestuj.pl

Oszustwo „Kodu...”

Książka Oszustwo „Kodu Leonarda da Vinci” stanowi poprzedzoną starannymi badaniami, popularnie napisaną krytykę powieści Dana Browna Kod Leonarda da Vinci, która rości sobie pretensje do bycia opartą na faktach i poważnej tradycji naukowej. Oszustwo „Kodu Leonarda da Vinci” obala te roszczenia, ukazując, jak Brown wykorzystuje fałszywe informacje i naciągane hipotezy na potwierdzenie swej przedziwnej tezy, według której Jezus i Maria Magdalena byli małżeństwem i dali początek uświęconej linii potomków, zaś tradycyjne chrześcijaństwo w czasie całej swej historii spiskowało, by zataić tę prawdę.
Oszustwo „Kodu Leonarda da Vinci” odkrywa kilka zaskakujących prawd na temat powieści Browna, jest definitywną odpowiedzią na Kod Leonarda da Vinci oraz krytyką tej powieści.

Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu, ul. Żeromskiego 4, 27-600 Sandomierz, tel. (0-15) 64-40-400, fax (0-15) 832-77-87, marketing@wds.pl, www.wds.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kielce: pół tysiąca osób wyruszyło rowerami na Jasną Górę

2019-08-20 11:19

dziar / Kielce (KAI)

500 osób – tyle, ile maksymalnie jest to możliwe, wyruszyło dzisiaj z Kielc rowerami w VII Rowerowej Pielgrzymce Diecezji Kieleckiej na Jasną Górę, która odbywa się pod hasłem „W mocy Bożego Ducha”. Jest to prawdopodobnie największa pielgrzymka rowerowa w Polsce. Potrwa do piątku 23 sierpnia.

KD

Pielgrzymów błogosławił i wyprawił w trasę bp Marian Florczyk.

- Jasna Góra i Cudowny Obraz Matki Bożej są pierwszym i głównym celem pielgrzymki, który nie jest łatwo osiągnąć. Potrzebna jest pomoc drugiego człowieka (…). Myślę, że z Bożą pomocą i motywacją wewnętrzną spotkamy się na Jasnej Górze – powiedział bp Florczyk, który będzie tam sprawował Mszę św. dla pielgrzymów.

Pielgrzymka rowerowa wyruszyła sprzed kościoła św. Maksymiliana w Kielcach. - W tradycji było tak, że ludzie szli pieszo. Ta pielgrzymka na rowerach to jednak znak czasu, bo widzimy codziennie, że dużo ludzi jeździ na jednośladach. Stąd też pomysł, aby zorganizować taką modlitewną wędrówkę – dodał biskup.

Pielgrzymi mają przed sobą cztery dni i ponad 250 kilometrów. Jeszcze dziś pielgrzymi dotrą do Kaczyna, żeby przez Pierzchnicę i Chmielnik udać się do Wiślicy. W tamtejszym sanktuarium o godzinie 20.30 wezmą udział w uroczystej Mszy św. Dzisiaj pokonają ponad 70 kilometrów.

Pięciuset pielgrzymom towarzyszy ośmiu księży i pięć sióstr zakonnych, jadą całe rodziny, np. małżeństwo z Buska – Zdroju, z 4-letnim Kubą i 7- letnią Hanią. Z mamą jedzie także zaledwie 3-letnia Ania. Uczestniczą pielgrzymi m.in. z Krakowa i Warszawy.

Popularność wydarzenia jest z każdym rokiem większa – już z ostatnim dniem lipca zamknięto zapisy. Liczba pielgrzymów musi być ograniczona ze względów bezpieczeństwa i logistyki.

Pielgrzymi codziennie pokonują od 50 do 70 km. Trasa jest podzielona na 15-kilometrowe odcinki, pomiędzy którymi są postoje z czasem na modlitwę, gorący posiłek i odpoczynek. Tempo jest dostosowane do możliwości osób w różnym wieku.

Tradycyjnie pielgrzymka odbywa się z wątkiem dobrych uczynków. Na trasie pielgrzymi zaangażują się w pomoc dla podopiecznych Domu Pomocy Społecznej w Mnichowie. Na postoju w Węgleszynie odbędzie się kiermasz, podczas którego będzie można kupić ręcznie wykonane prace podopiecznych DPS-u, aby wspomóc działanie ośrodka. Prace zostały zamieszczone na stronie internetowej pielgrzymki. Odbędzie się także akcja pomocowa dla dzieci z Kenii, którą zaproponowała wolontariuszka misyjna Monika Motyczyńska.

W ubiegłych latach organizowano akcję pozyskiwania dawców szpiku kostnego lub zbiórkę na tandem dla niewidomego uczestnika, który potem odbył pielgrzymkę na nowym rowerze.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem