Reklama

Polska

Kard. Nycz: tłumów już nie będzie, cieszmy się z każdej osoby

Nie dopilnowaliśmy do końca równowagi miejsc katechezy, a więc domu rodzinnego, parafii i szkoły. I do tego trzeba wrócić – mówi KAI kard. Kazimierz Nycz, podsumowując 30 lat ponownej obecności religii w polskich szkołach. Wskazuje też, że Polska należy do krajów w których laicyzacja w młodym pokoleniu dokonuje się najszybciej. „Dziś musimy nauczyć się radować spotkaniem nawet z jednym człowiekiem, jeśli przyszedł tylko ten jeden” – wskazuje były przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego KEP.

2020-09-13 12:15

[ TEMATY ]

wywiad

katecheza

laicyzacja

kard. Kazimierz Nycz

Episkopat.news

- No właśnie, gdzie one tkwią?

- Na pewno nie tylko po stronie młodzieży i rodziców, ani nie tylko po stronie szkoły lecz także po stronie Kościoła, katechetów i ich formacji katechetycznej – i o tych rzeczach także dużo mówiliśmy.

- O tej formacji jest mowa także w wydanym niedawno watykańskim dyrektorium katechetycznym. Mówi się w nim, że Kościół powinien szukać nowych sposobów przekazu wiary w obliczu wyzwań, które stawia świat cyfrowy i globalizacja kultury. Jak realizacja tego wskazania powinna wyglądać w polskich realiach?

- Wspomniałem, że na katechezie szkolnej nie można zrealizować wszystkich celów, jakim powinna ona służyć. A watykańskie dyrektorium dokładnie pokazuje, dlaczego nie jest to możliwe. Otóż dokumenty Kościoła - nowe i poprzednie dyrektoria, adhortacja Jana Pawła II „Catechesi Tradendae” ale i nasze dyrektorium sprzed 20 lat – poświęcają katechezie w szkole mniej więcej jedną czwartą tekstu. Natomiast większa część dotyczy natury, istoty, celów katechezy. Jest ona zawsze posługą słowa w Kościele ku umacnianiu wiary, przy czym na pierwszym miejscu – i tak jest od czasu Soboru – mówi się o katechezie dorosłych, w tym rodziców. Na drugim: o katechezie studentów, młodzieży i dzieci. Wydaje się więc, że gdzieś zagubiliśmy pewną proporcję pomiędzy tymi trzema rodzajami katechezy.
Powinniśmy zacząć inaczej myśleć na temat współpracy rodziny, parafii i szkoły ale także o tym, co proponujemy w katechezie dorosłych po to, żeby dorośli, rodzice byli pierwszymi katechetami swoich dzieci. Tak, jak w parafii pierwszym katechetą jest proboszcz i jego współpracownicy. Natomiast jeśli ograniczymy się tylko do szkoły, to jak gdyby pozbawiamy się tych dwóch wielkich przestrzeni: rodziny i parafii. Nie można uważać szkoły za jedyne miejsce katechezy, choć jest to miejsce bardzo ważne.
Trzeba też mieć na uwadze, i o tym mówi nowe dyrektorium, inność współczesnej młodzieży i inność jej oczekiwań wobec nauczycieli, wychowawców i katechetów. Dziś dominującą pozycję w wychowaniu i nauczaniu zajął internet i nowoczesne środki przekazu, także w procesie nauczania i wychowania. Niestety, często te środki, źle wykorzystywane, stają się wielkim antywychowawcą. Kościół jednak nie ucieknie od tej nowoczesności, jeśli pragnie znaleźć drogę do młodego pokolenia, by ich podprowadzić do ewangelii.
Dlatego dziś, zarówno w katechezie parafialnej jak i, zwłaszcza, szkolnej należy mówić o wykorzystywaniu nowoczesnych środków elektronicznych w przekazie treści katechetycznej. W przeciwnym razie z młodzieżą po prostu się nie spotkamy. To jest wielkie wyzwanie stojące przed dzisiejszą katechezą. Kościół nie może zastępować głoszenia Słowa Bożego w katechezie i na ambonie ale to głoszenie musi być wspierane w innych przestrzeniach.
Konieczne jest też przemyślenie podstawy programowej katechezy szkolnej w kierunku tego, co z celów i zadań katechezy można zrobić w szkole, określając jednocześnie, co trzeba pozostawić do realizacji w parafii. Jeżeli bowiem weźmiemy pod uwagę cztery główne zadania katechezy, jakimi są: preewangelizacja, ewangelizacja, wtajemniczenie i właściwa katecheza, to dwa pierwsze założenia można owocnie zrealizować w szkole, natomiast pozostałe, powiedzmy to sobie szczerze, są nieosiągalne do końca bez udziału parafii.
Co do szkoły, to musimy się programowo przestawić, także poprzez właściwą formację katechetów, w kierunku dwóch pierwszych zadań, a więc preewangelizacji i ewangelizacji. Myślę, że próba głoszenia od razu głębokiego orędzia kerygmatycznego, bez poprzedzenia tego procesu pewną bazą kulturową jest czymś bardzo ograniczającym możliwości religii w szkole. Ponadto, jeśli chcemy być przyjęci przez tych, którzy na te lekcje przychodzą, choć z ich wiarą jest jeszcze bardzo różnie, to możemy do nich trafić właśnie tymi elementami preewangelizacji i kultury i to bardzo szeroko pojętej. Bo nawet jeśli ktoś poprzez takie zajęcia nie dojdzie do wiary głębokiej (może stanie się to za 10 czy 20 lat?), to już dziś możemy mu dać przygotowanie i wiedzę, która pomoże mu żyć w świecie i rozumieć ten świat który wyrasta z kultury chrześcijańskiej. I o tym ewangelizacyjnym wymiarze katechezy mówi dużo nowe Dyrektorium o Katechezie.

- Bo nie o wszystkim trzeba mówić wprost, a miejscem spotkania z religią, sacrum, duchowością, etyką może być właśnie kultura...

- Tak, tą płaszczyzną może być literatura, architektura, malarstwo, muzyka. To jest pole do szerokiej współpracy ze szkołą, to jest szansa na integrację międzyprzedmiotową. Bo przecież współpraca historyka, nauczyciela muzyki i katechety może przynieść świetne rezultaty na polu wspomnianej preewangelizacji czy nawet ewangelizacji.

- Czy uda się zatem powstrzymać proces pełzającego ale widocznego jednak, wykruszania się uczniów ze szkolnej katechezy?

- Myślę, że jest to nie tylko problem katechezy. Należymy do tych krajów świata, w których tzw. laicyzacja w młodym pokoleniu dokonuje się najszybciej. Nie można powiedzieć, że pewne procesy nas nie dotyczą czy nie będą dotykać. Trzeba się z nimi liczyć, ale też mądrze robić swoje, żeby tymi procesami się zmierzyć. Jak? Przede wszystkim przez solidną formację duszpasterzy i katechetów, zarówno duchownych jak i świeckich, a wśród nich na pierwszym miejscu rodziców. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że bez rodziców większości nowych wyzwań nie udźwigniemy.
Przyznajmy, że czasem, może nie z zaniedbania ale z pewnej wygody lub zbytniego zaufania do możliwości szkoły, nie dopilnowaliśmy do końca tej równowagi miejsc katechezy, a więc domu rodzinnego, parafii i szkoły. I do tego trzeba wrócić. Natomiast resztę zostawmy Panu Bogu.
Jeżeli ktoś uważa, że jeżeli do parafii na formację w grupach, nie przyjdzie 100 czy 50 procent uczniów, to nie warto robić spotkania, to z takim myśleniem nie ujedziemy za daleko. Musimy nauczyć się cieszyć małą grupką, cieszyć się tymi, którzy pojawili się, żeby przechodzić wtajemniczenie chrześcijańskie we wspólnocie przy parafii czy w ruchu - Neokatechumenacie, Odnowie w Duchu Świętym czy Ruchu Światło-Życie. Trzeba się nimi cieszyć. Już pewnie nigdy nie będzie takich tłumów jak wówczas, gdy na powakacyjnych rekolekcjach Ruchu Światło-Życie w diecezji warszawskiej, katowickiej czy krakowskiej pojawiały się grube tysiące młodych ludzi. Dziś musimy nauczyć się radować spotkaniem nawet z jednym człowiekiem, jeśli przyszedł tylko ten jeden. A jeżeli jest to nieduża choćby wspólnota - cieszyć się tym jeszcze bardziej.
Niezbędne jest więc “dopełnianie” szkolnej lekcji religii w parafii propozycją żywych grup, ruchów, wspólnot, żeby spełnić ten postulat wtajemniczenia i katechezy jako głoszenia Słowa Bożego wierzącym. Ale zanim to będzie możliwe, trzeba do tej wiary “podprowadzić”. I to robimy między innymi w szkole. Nie znaczy to, że nasza obecność w szkole jest mniej ważna. Nie, jest bardzo ważna, bo jeżeli będziemy czekać na ludzi tylko w kościele, to na niektórych możemy się nigdy nie doczekać. Przez katechezę w szkole, młodzież nam zostaje “dana i zadana”.
W nowym watykańskim dyrektorium jest powiedziane, że parafia musi być misyjna, ewangelizacyjna, musi wychodzić do ludzi. Szkoła jest w tym kontekście miejscem doskonałym. A pandemia pokazała, że w tym czasie skuteczniej mogli zaprosić uczniów do parafii ci katecheci, którzy wcześniej mieli z młodymi dobry kontakt także w szkole.

- I w ten sposób dochodzimy do tematu tegorocznego Tygodnia Wychowania - “Budujmy więzi”...

- Pandemia pokazała, że przed komputerem brakuje tej realnej więzi, spotkania osób, grupy i żywego kontaktu z nauczycielem. Nie wszystkie cele katechezy i nauczania udawało się zrealizować w nauczaniu zdalnym. Budowanie więzi jest naszym zadaniem, także w katechezie i poprzez nią.
Jest rzeczą bardzo ważną, by nie zabrakło nam dobrych katechetów i dobrych kandydatów do katechezy. Nie ma co ukrywać: zaczyna to być problemem społecznym czy demograficznym. 30 lat temu do katechezy wyszło ponad 10 tysięcy nowych katechetów. Pełnią piękną i ważną misję Kościoła katechizującego. Trzeba myśleć o ich następcach, żeby za 5-10 lat byli ludzie dobrze przygotowani do przejęcia ich zadań.

Ocena: +6 -18

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Obserwator

Niedziela Ogólnopolska 4/2020, str. 5-8

[ TEMATY ]

Polska

Unia Europejska

Polska

Franciszek

laicyzacja

Putin

Twitter/@rozathun

Sprawą reform sądownictwa zainteresowali instytucje unijne politycy polskiej opozycji, zachęcani do tego przez elitę sędziów. Spotkanie marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego z europosłami

Sprawą reform sądownictwa zainteresowali instytucje unijne politycy polskiej opozycji, zachęcani do tego przez elitę sędziów. Spotkanie marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego z europosłami

Polska-UE

Polska na grillu

To nie były dobre dni dla Polski, Unii Europejskiej i ich wzajemnych relacji. Przypomniały, że Traktat Europejski to dokument, za którego sprawą można ingerować w sprawy innych państw bez uzasadnienia, a który silniejsi mogą omijać. A że wszystkie kraje UE są równe, ale niektóre są równiejsze, to Polska jest ulubionym krajem do grillowania przez instytucje Unii. Grillowania w związku z reformowaniem sądownictwa – którego sprawy należą do krajowej kompetencji. Nowy pretekst to ustawa o odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów za działania utrudniające funkcjonowanie sądownictwa. Tak jak wcześniej, gdy oprotestowano m.in. powoływanie Krajowej Rady Sądownictwa – teraz sprawą zainteresowali instytucje unijne politycy polskiej opozycji, zachęcani do tego przez elitę sędziów.

To nie przypadek, że Parlament Europejski przyjął rezolucję w sprawie praworządności w Polsce, w której stwierdza, że sytuacja się pogarsza, i apeluje do instytucji unijnych o wykorzystanie dostępnych narzędzi „w obronie traktatów” i o uzależnienie przyznawania środków unijnych od stanu praworządności. Europarlamentowi pomogły głosy polskiej opozycji. Ci sami europosłowie, którzy chcieli, żeby odbyła się debata o Polsce, odrzucili wniosek o debatę o Francji i pobiciu przez policję sędziów w Paryżu. Padł argument, że nie, bo to Francja. Wcześniej w Trybunale Sprawiedliwości UE znalazł się wniosek o wstrzymanie działania przepisów o systemie dyscyplinarnym sędziów. Jeśli trybunał przyjmie ten wniosek, Izba Dyscyplinarna SN zostanie zawieszona.

Europoseł PiS Beata Szydło wskazuje, że rozwiązania polskich reform sądownictwa są wzorowane na już funkcjonujących w innych krajach. – Dlaczego to, co w innych krajach jest normą, u nas jest kwestionowane? – pyta. – Warto się zastanowić, czy nie powinno się przeprowadzić debaty nie nad tym, co się dzieje w Polsce, lecz nad tym, co się dzieje w instytucjach unijnych – powiedziała dziennikarzom była premier. Warto. >>n

Wojciech Dudkiewicz

Rosja

Pierestrojka Putina

Co zmienić, żeby nic się nie zmieniło – taka myśl najpewniej przyświecała prezydentowi Władimirowi Putinowi, gdy w orędziu do parlamentu ogłaszał ustrojową pierestrojkę w rządzonym twardą ręką państwie. A na pewno żeby nic się nie zmieniło w dzierżonej przez niego władzy.

Pierwsza część, koncentrująca się na nowych elementach polityki socjalnej – rozbudowany pakiet obietnic – była odpowiedzią na pogarszające się nastroje społeczne: miała je zneutralizować, zademonstrować troskę władzy o obywateli i stanowiła wstęp do kampanii przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi. Czy obietnice zostaną dotrzymane – to mało prawdopodobne.

Druga część mówiła o zmianach instytucjonalnych i była wyraźnym sygnałem do rozpoczęcia procesu sukcesji władzy w Rosji. Początek to 2024 r., gdy zakończy się obecna, druga z rzędu – i ostatnia dozwolona przez konstytucję – kadencja prezydencka Putina. Po jej zakończeniu będzie miał już 72 lata. Teraz myśli on o tym, jak zapewnić sobie ciągłość realnej władzy bez sprawowania urzędu prezydenta. Chce jej, jednak na innym stanowisku – być może szefa Rady Państwowej lub parlamentu.

Znana rosyjska gazeta Kommiersant ocenia, że Putin w istocie zaproponował „przekształcenie Federacji Rosyjskiej z tak zwanej superprezydenckiej republiki w republikę prezydencko-parlamentarną”. Ktoś inny będzie kierować państwem, ktoś inny – naprawdę rządzić.

w.d.

Watykan

Pierwsza kobieta

Po raz pierwszy w historii kobieta będzie pełnić tak wysoką funkcję w Sekretariacie Stanu. Francesca Di Giovanni, prawniczka związana z Ruchem Focolari, została wiceszefową watykańskiej dyplomacji. Jako podsekretarz ds. relacji z państwami będzie współpracować z ks. Mirosławem S. Wachowskim, który zajmuje podobne stanowisko. – Papież podjął nowatorską decyzję, co świadczy o wadze, jaką przywiązuje do roli kobiet – powiedziała dziennikarzom Di Giovanni.

j.k.

Sudan Płd.

Zainspirowani Franciszkiem

Czy porozumienie pokojowe w wojnie domowej w tym kraju przetrwa, to się okaże. Jest nadzieja: podpisane dzięki mediacji Wspólnoty św. Idziego w Rzymie porozumienie stron konfliktu weszło w życie 15 stycznia. – Zainspirował nas gest papieża. Wstydzimy się, że wywołaliśmy tę wojnę i tak długo nie umieliśmy osiągnąć pokoju – powiedział Pa’gan Amun Okiech, rzecznik ugrupowań opozycyjnych. Barnaba Marial Benjamin, reprezentant rządu, poprosił wspólnotę, by nadal wspierała proces pokojowy. – Przed nami jeszcze długa droga – podkreślił. – Tym porozumieniem Sudańczycy odpowiadają na niewiarygodny gest Franciszka, który uklęknął przed politykami i ucałował ich stopy, błagając, by budowali pokój – powiedział dziennikarzom sekretarz generalny wspólnoty Marco Impagliazzo. W wyniku wojny, która doprowadziła do ruiny gospodarkę kraju, zginęło kilkadziesiąt tysięcy osób, 3 mln musiały opuścić domy, a 7 mln jest uzależnionych od pomocy humanitarnej. Zamieszkany w większości przez chrześcijan Sudan Płd. jest najmłodszym krajem afrykańskim – uzyskał niepodległość w 2011 r., odrywając się od Sudanu rządzonego przez fundamentalistów islamskich. Wkrótce wybuchły walki między plemionami i klanami.

w.d.

Tolerancja

Europejska chrystianofobia

W bezpiecznej, wydawałoby się, Europie w 2019 r. odnotowano ponad 3 tys. aktów wandalizmu skierowanych przeciwko obiektom chrześcijańskim: kościołom, szkołom i cmentarzom. Eskalację ataków odnotowano we Francji, ale wzrost ich liczby nastąpił też w Niemczech, Belgii i Irlandii – czytamy w raporcie amerykańskiego Instytutu Gatestone. Liczba aktów nietolerancji wzrosła we Francji oraz w Niemczech proporcjonalnie do zwiększonej fali imigracji ze świata muzułmańskiego. W Hiszpanii głównymi sprawcami ataków na kościoły i krzyże byli w większości anarchiści, radykalne feministki oraz prawicowi ekstremiści. Raport wymienia cztery przyczyny napadów: wandalizm, który nie ma motywacji antyreligijnej; motywy ekonomiczne – kradzieże dzwonów, metalowych przedmiotów kultu oraz elementów instalacji elektrycznej; racje polityczne – ataki głównie w katolików radykalnych feministek oraz zwolenników świeckości państwa; motywy religijne – chęć okazania pogardy wierzącym.

j.k.

Hiszpania

Służcie wszystkim!

Biskupi wezwali nowy rząd premiera Pedra Sáncheza – utworzony przez Hiszpańską Socjalistyczną Partię Robotniczą (PSOE) i skrajnie lewicowy blok Unidas Podemos (UP) – do służby na rzecz wszystkich obywateli. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Hiszpanii kard. Ricardo Blázquez przyznał, że „prosi Boga o mądrość” dla gabinetu Sáncheza. – Jesteśmy gotowi do lojalnej i hojnej współpracy – zapewnił. Większość hiszpańskich biskupów wypowiadała się sceptycznie o możliwości współpracy z rządem Sáncheza, który zapowiedział legalizację eutanazji, usunięcie oceny z religii ze średniej końcowej w szkołach i redukcję środków z budżetu dla rodziców posyłających swoje dzieci do szkół prowadzonych przez Kościół. Sceptycznie rząd ocenia arcybiskup Walencji kard. Antonio Canizares Llovera. Jego list pasterski zwrócił uwagę całego kraju. „Marksizm-komunizm, który wydawało się, że zakończył się po upadku muru berlińskiego, powraca i będzie rządził Hiszpanią.

Zasady, które budowały nasz kraj, są w niebezpieczeństwie” – napisał.

j.k.

Quebec

Likwidują religię

Laicyzacja tej francuskojęzycznej prowincji Kanady następuje w szybkim tempie. Władze zapowiadają wycofanie ze szkół zajęć z etyki i religii, co ma być konsekwencją prawa o świeckości państwa. Religia ma zniknąć z podręczników, bo... dyskryminuje ateistów. Biskupi Quebecu wezwali władze do przemyślenia decyzji. Zajęcia, które miały w istocie formę religioznawstwa, przyczyniały się do wzajemnego poznania i poszanowania mieszkańców. Biskupi przypomnieli też, że to rodzice powinni mieć decydujące zdanie w kwestii wychowania swych dzieci.

j.k.

USA-Chiny

Kończy się wojna

Hurraoptymistyczne doniesienia, że to już koniec wojny handlowej USA i Chin, są przedwczesne. Zawarto na razie tylko część porozumienia – nie wiadomo kiedy dojdzie do podpisania całości choć zależy na tym i prezydentowi Donaldowi Trumpowi, którego jesienią czekają wybory, i Chinom, których gospodarka słabnie. Ustalono, że Chiny w 2 lata zwiększą import z USA o ponad 200 mld dol., w tym m.in. kupią wyroby przemysłowe o wartości 80 mld i energię za 53 mld. Zobowiązały się też do powstrzymywania się od dewaluacji juana. Waszyngton zarzucał Pekinowi, że sztucznie zaniża kurs waluty, by podnosić konkurencyjność towarów. USA wstrzymały podnoszenie ceł na chińskie produkty, ale wciąż obowiązują odwetowe 25-procentowe taryfy nałożone na chiński eksport, o wartości 250 mld dol. rocznie, co stanowi ponad połowę rocznej wartości chińskiego eksportu do USA. Jak wyjaśnił Trump, cła nadal obowiązują, bo chce mieć argumenty w dalszych rozmowach z Chinami. Prawdopodobnie dotyczyć one będą m.in. drażliwej kwestii chińskich podróbek. W liście do Trumpa prezydent Chin Xi Jinping podkreślił, że umowa stanowi przykład, jak na drodze dialogu dwa mocarstwa mogą rozwiązać problemy. Oby.

w.d.

Turcja

Odblokowali Wikipedię

Po 3 latach rząd Turcji odblokował dostęp do Wikipedii. Nie stało się to przypadkowo: decyzję wymusił Trybunał Konstytucyjny, który orzekł, że blokada narusza zasadę wolności słowa. Dostęp do wszystkich wersji językowych Wikipedii zablokowano internautom w 2017 r., a powodem miało być zamieszczanie przez nią informacji sugerujących, że kraj wspiera organizacje terrorystyczne. Artykuły opublikowane w anglo- i niemieckojęzycznej wersji Wikipedii o Turcji i tureckim prezydencie Recepie Tayyipie Erdoganie zawierały m.in. krytykę reformy konstytucyjnej i nacisków wywieranych przez władze na media i opozycję. Władze zażądały usunięcia tekstów, a gdy Wikipedia odmówiła, wprowadzono blokadę. Werdykt trybunału może mieć precedensowe znaczenie. Turcja po próbie wojskowego zamachu stanu w 2016 r. ogranicza wolność słowa i blokuje dostęp do tysięcy stron internetowych. Zablokowała dostęp do YouTube’a z powodu filmów rzekomo obrażających prezydenta Erdogana. Administracja Twittera twierdzi, że z Turcji otrzymuje najwięcej żądań usunięcia i cenzury publikowanych treści.

w.d.

Abchazja

Tradycyjna dymisja

Raul Chadżymba – prezydent samozwańczej republiki, nieuznawanej przez większość państw świata – ustąpił ze stanowiska. Oświadczył, że zrobił to z własnej woli, w trosce o „pokój i bezpieczeństwo kraju”, ale prawda jest bardziej skomplikowana. Chadżymba, prezydent od 2014 r., zapewnił sobie niewielką przewagą głosów reelekcję w wyborach we wrześniu 2019 r., choć jego rządy nie przyniosły oczekiwanej poprawy sytuacji gospodarczej i społecznej. Gdy na początku stycznia br. doszło do protestów społecznych – protestujący, którzy kwestionowali wyniki wyborów, m.in. wdarli się do rezydencji Chadżymby – prezydent zagroził wprowadzeniem stanu wyjątkowego. Zmienił zdanie pod presją wysłanników Kremla, m.in. wiceszefa Rady Bezpieczeństwa Rosji Raszida Nurgalijewa. Chadżymba złożył dymisję i ogłosił, że nie będzie startował w przedterminowych wyborach, które mają się odbyć w marcu. Wymuszona dymisja prezydenta wpisuje się w abchaską tradycję polityczną, zawierającą elementy demokracji wiecowej. W 2014 r. do ustąpienia został zmuszony poprzednik Chadżymby – Aleksandr Ankwab.

w.d.

Szkocja

Nie ma zgody

Żadnych marzeń. Brytyjskie władze formalnie nie zgodziły się na przeprowadzenie w tym roku drugiego referendum niepodległościowego w Szkocji. W liście do szefowej autonomicznego rządu Szkocji Nicoli Sturgeon premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson przypomniał, że przed 6 laty zarówno ona, jak i jej poprzednik Alex Salmond obiecywali, iż przeprowadzone wtedy referendum będzie jedynym w tym pokoleniu. Szkoci zaś opowiedzieli się wtedy za pozostaniem w Zjednoczonym Królestwie. Szef brytyjskiego rządu podkreślił, że jego obowiązkiem jest stanie na straży tej decyzji.

w.d.

Łomża

Bronił życia i rodziny

W wieku 83 lat zmarł bp Stanisław Stefanek, emerytowany ordynariusz diecezji łomżyńskiej.

Był biskupem pomocniczym szczecińsko-kamieńskim (1980-96), a w latach 1996 – 2011 biskupem diecezji łomżyńskiej. Przez wiele lat był członkiem Papieskiej Rady ds. Rodziny, a także Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Rodziny. Prowadził zajęcia z zakresu teologii biblijnej, małżeństwa i rodziny w ATK w Warszawie. Przez ponad 30 lat był związany z Instytutem Studiów nad Rodziną w Łomiankach.

Uroczystości pogrzebowe odbyły się 23 stycznia br. w Łomży. Ciało zmarłego złożono w miejscowej katedrze.

j.k.

Himalaizm

W drodze na K2

Jeśli wszystko poszło z planem, ośmiu polskich himalaistów biorących udział w wyprawie na Batura Sar (7795 m n.p.m.) w Pakistanie – szczyt jeszcze niezdobyty zimą – znajduje się już w bazie. Kilkudniowe dojście w to miejsce musiało zmęczyć wspinaczy, bo na trasie z Passu spadło bardzo dużo śniegu, a temperatury utrzymują się poniżej 20°C na minusie. To jednak fraszka w porównaniu z tym, co czeka ich na miejscu, pod szczytem. Batura Sar, 30. co do wysokości szczyt świata, leży w Karakorum, gdzie zimą panują trudne warunki. Inna sprawa, że to właśnie takie warunki przygnały tam polskich himalaistów, uczestniczących w programie Polski Himalaizm Zimowy. Batura Sar jest kolejnym etapem przygotowań do wyprawy na K2 – jedyny ośmiotysięcznik dotychczas niezdobyty zimą. Ma ona wyruszyć do Pakistanu w sezonie zimowym 2020/2021.

w.d.

Spis Narodowy

Samospiszemy się

Przyszłoroczny narodowy spis powszechny ludności i mieszkań, będzie pierwszym, w którym nadrzędną metodą zbierania danych będzie samodzielne wypełnianie formularza internetowego. Osoby niemające dostępu do internetu będą mogły skorzystać z punktów spisowych w wojewódzkich biurach spisowych, urzędach statystycznych czy w urzędach gmin. Będziemy pytani m.in. o: zawód, pracę, przynależność do Kościoła lub związku wyznaniowego, ale także o nasze mieszkania: metraż, sposób ogrzewania, wyposażenie w sanitariaty, itp.

j.k.

Lublin

Akademickie wyróżnienie

Metropolita lubelski abp prof. Stanisław Budzik 23 stycznia otrzymał tytuł doktora honoris causa Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie. W uzasadnieniu Senat UP podkreślił, że abp Budzik jest wybitnym uczonym i doskonałym organizatorem życia religijnego w Polsce i na Lubelszczyźnie. Zwrócono uwagę na jego troskę o integrację środowiska akademickiego oraz zaangażowanie w dialog ekumeniczny i międzyreligijny. Sylwetkę laureata przedstawimy w kolejnym wydaniu Niedzieli.

buk

Z nędzarza bogacz

Powiedzenie: za życia nędzarz, po śmierci bogacz – może nie w pełni pasuje do prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, ale czy wszystko musi być w pełni? Skoro politycy zmarłego tragicznie samorządowca i polityka wzięli na sztandary, to niech mają. Odkrycie wielkości ludzi po śmierci dotyczy zwykle artystów, ale czy politycy nie wyprzedzają epok, nie bywają artystami?

Z braniem na sztandary trzeba uważać, ale pokusa bywa silniejsza. Taka okazja: chęć wylania pomyj na adwersarzy z okazji rocznicy śmierci Adamowicza jest mocniejsza niż powściągliwość i cisza nad trumną. Liczy się bieżąca polityka. Kto by tam pamiętał, że oskarżany przez prokuraturę Adamowicz był sekowany przez kolegów z PO? Że namawiali go do rezygnacji ze startu w wyborach na prezydenta Gdańska, powtarzali, że to zły pomysł, że jest obciążeniem, że lepszy jest Wałęsa jr.?

Dziś jest inaczej. W rocznicę śmierci w Gdańsku uroczyście otworzono aleję im. Adamowicza. Pośpiech był wielki i choć aleja przypominała plac budowy, to pomalowano trawę, dopchano kolanem i była na czas. Szkoły w Gdańsku stają się szkołami Adamowicza, a na konferencji prasowej Piotr Adamowicz, poseł KO, mówi, że jego brat był ofiarą nagonki, która teraz dotyka prezydent Gdańska Dulkiewicz i marszałka Senatu Grodzkiego. A rzecz jasna, „organy państwowe nie robią nic, aby temu zapobiec”.

Donald Tusk napisał tweet. Plącze wszystko, obarcza odpowiedzialnością za śmierć sprzed roku „aparat władzy”, co rzecznik PiS Radosław Fogiel nazywa nikczemnością. Rzecznik przesadził, mógł użyć „małych liter”, nazwać dziadostwem, bo potem brakuje słów. Bo jakich słów użyć, by nazwać to, że stołeczni politycy PO-KO, na czele z prezydentem Rafałem Trzaskowskim, od lat nie dopuszczają do tego, by jedną z ulic Warszawy nazwać ulicą Lecha Kaczyńskiego? Za to inną, błyskawicznie, nazywają aleją Pawła Adamowicza. Po śmierci bogacza, za życia nędzarza.

Wojciech Dudkiewicz

CZYTAJ DALEJ

Świat nienawidzi chrześcijan

2020-09-16 11:30

Niedziela Ogólnopolska 38/2020, str. 16-18

[ TEMATY ]

prześladowania

chrześcijanin

Adobe.Stock.pl

„Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować” (J 15, 20). Te Jezusowe słowa zapowiadają i wyjaśniają występujące na przestrzeni wieków zjawisko prześladowania chrześcijan. Dziś technicznie nazywa się to fobią antychrześcijańską, chrystianofobią. Gdzieniegdzie, np. w Wielkiej Brytanii, sugeruje się, aby – ze względu na skalę zjawiska – karać przejawy chrystianofobii na równi z aktami antysemityzmu czy islamofobii.

Przy okazji Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 podkreślano, że liczba ofiar prześladowań z czasów rzymskich jest nieporównywalna z liczbą chrześcijan eksterminowanych w XX wieku. To prawdziwy „wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków” (Ap 7, 9), co podkreślił w swojej książce Stulecie męczenników. Świadkowie wiary XX wieku prof. Andrea Riccardi. Wyczulony był na to św. Jan Paweł II, świadek dwóch systemów, które w XX wieku miały najwięcej krwi chrześcijan na rękach: niemieckiego nazizmu i sowieckiego komunizmu. Od 2000 r. minęło już 20 lat. Nic nie wskazuje, żeby gehenna chrześcijan miała się skończyć. Globalne „polowanie” na wyznawców Chrystusa trwa w najlepsze, a ponieważ w zglobalizowanym świecie terytorium jakby się skurczyło, naganiacze są coraz bliżej nas. Także w starych chrześcijańskich krajach, w tym w Polsce, narasta zjawisko chrystianofobii. Przybiera ono różne formy, a o większości zdarzeń w ogóle się nie dowiadujemy. Może nawet nie dlatego, że są skrywane, ale że jest ich tak wiele. Po prostu spowszedniały.

Pełzająca nienawiść

Na stronie Obserwatorium Nietolerancji i Dyskryminacji Chrześcijan w Europie – niezależnej austriackiej organizacji zajmującej się monitorowaniem nietolerancji wobec chrześcijan w Europie – czytamy o najświeższych przypadkach chrystianofobii na Starym Kontynencie. W niemieckim Durlangen w Badenii-Wirtembergii ktoś, raczej nie dla żartu, obciął głowę Jezusa z pasyjki. W nadreńskim miasteczku Velbert, znanym z produkcji zamków i okuć, inny sprawca pomalował czerwonym sprayem znajdującą się na frontonie kościoła św. Józefa figurę Chrystusa. We włoskim Pavignano złoczyńca napadł na plebanię. Zdemolował, co tylko się dało, i skradł wartościowe rzeczy, w tym obraz Matki Bożej. W leżącej przy granicy z Portugalią hiszpańskiej Plasencji ktoś podpalił najstarszy w mieście kościół. Ogień był duży, ale na szczęście szybka interwencja strażaków ograniczyła straty. W nadmorskim włoskim Baia Verde komuś przeszkadzały z kolei kropielnice przy ołtarzu polowym. W tym samym dniu „zapalił się” kościół w Wülfrath w Niemczech. Jako przykład nietolerancji austriackie obserwatorium wymienia również wywieszenie tęczowej flagi na figurze Chrystusa w Warszawie.

W ostatnim z raportów wspomnianej organizacji, podsumowującym 2018 r. w Europie, wymienia się ponad 325 udokumentowanych przypadków nienawiści do chrześcijan w ich codziennym życiu. Przypadki te są różne: od łamania wolności wyznania i sumienia (czym jest choćby zmuszanie chrześcijańskich lekarzy oraz pielęgniarek do wykonywania aborcji), przez barbarzyńskie ataki na kościoły czy cmentarze, aż po fizyczną napaść na duchownych i świeckich chrześcijan. Raport zastrzega, że to tylko wycinek, który w 100% nie przedstawia całej opresji wobec chrześcijaństwa na Starym Kontynencie. Nie opisuje, bo trudno to uchwycić w faktach, wydarzeń mających charakter systematyczny, swego rodzaju procesu, np.: że chrześcijanom przeszkadza się w działalności gospodarczej właśnie dlatego, iż są chrześcijanami; że przez stosowanie różnych zakazów nie pozwala się publicznie manifestować swoich przekonań moralnych, bo klasyfikuje się je jako tzw. mowę nienawiści, że w różny sposób sekuje się przyznających się do tradycyjnych wartości profesorów na uniwersytetach, a nawet, w niby tak wrażliwym na imigrantów świecie zachodnim, odmawia się azylu uciekinierom właśnie dlatego, iż są chrześcijanami. Paradoksalnie, w rzekomo chrześcijańskim świecie chrześcijańscy uciekinierzy z Syrii, Iraku czy z innych miejsc już na starcie mają „pod górkę”. O nastawieniu świata wobec tego, co kościelne i chrześcijańskie mówi morze antychrześcijańskiego hejtu, którym wypełniony jest internet.

Obudźmy się!

Przypadków nietolerancji wobec chrześcijan, antychrześcijańskiego uprzedzenia i chrystianofobii jest dziś na Starym Kontynencie oraz w świecie zachodnim znacznie więcej niż było 20 czy 30 lat temu. Raport niemieckiej policji za 2017 r. wzbudził niepokój konserwatywnych polityków. Wskazał bowiem na blisko 100 przestępstw motywowanych niechęcią wobec chrześcijaństwa i chrześcijan. W Szkocji, według wspomnianej austriackiej organizacji non-profit, już na początku XXI wieku 95% wszystkich przestępstw motywowanych niechęcią do religii było wymierzonych w chrześcijan. We Francji aż 85 aktów wandalizmu wymierzonych zostało w miejsca kultu chrześcijańskiego, choć samych chrześcijan jest już nad Sekwaną nieco ponad 50%. Zresztą na terytorium „najstarszej córy Kościoła” liczba przestępstw godzących w katolików wzrasta. Według danych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, w 2019 r. zanotowano 1052 przypadki antychrześcijańskich przestępstw. Czynów karalnych motywowanych antysemityzmem było 2 razy mniej, a przypadków islamofobii aż 10 razy mniej. To pokazuje, kto jest najbardziej prześladowaną grupą religijną nad Sekwaną, i tłumaczy, dlaczego francuscy katolicy nie czują się we Francji jak u siebie w domu, a milczenie opinii publicznej na dotykającą ich krzywdę budzi prawdziwy niepokój. Najświeższe ostrzeżenie o wzrastającej agresji wobec chrześcijan pochodzi z Irlandii Północnej. Według policyjnych statystyk, w ciągu ostatnich 5 lat w tym niewielkim kraju odnotowano aż 601 aktów napaści na budynki sakralne i parafialne oraz cmentarze. Najczęściej na kościoły katolickie.

Porównanie twardych, oficjalnych danych z badaniem opinii na ten sam temat pokazuje, że opinia publiczna nie dostrzega problemu pełzającej chrystianofobii. Według danych ze Stanów Zjednoczonych za 2018 r., przestępstwa motywowane niechęcią do chrześcijaństwa były na podobnym poziomie do tych popełnionych przeciw muzułmanom, podczas gdy opinia publiczna (badanie Pew Research Center z 2019 r.) jest przekonana, że to muzułmanie są najbardziej dyskryminowaną grupą religijną. Społeczeństwa zachodu żyją w oparach złudzeń i częściej traktują chrześcijan jako opresorów niż ofiary. Fakty jednak pokazują, że jest odwrotnie. Sytuacja jest zła na całym świecie, a w niektórych częściach już bardzo zła.

Milczenie świata

Według oficjalnego raportu zleconego przez brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych w 2019 r., w niektórych częściach globu (szczególnie często wymienia się tam Bliski Wschód), prześladowanie chrześcijan wypełnia międzynarodową definicję ludobójstwa. I co? I nic! Politycy oraz sądy ignorują problem chrystianofobii. Winę za to ponosi kanon politycznej poprawności, swoisty kodeks postępowania, który sugeruje, aby nie widzieć, że czarne jest czarne, a białe jest białe. – To, o czym zapomnieliśmy w atmosferze politycznej poprawności, to fakt, że prześladowani chrześcijanie należą do najbiedniejszych ludzi na ziemi – przyznał szczerze, poruszony wynikami raportu, brytyjski minister spraw zagranicznych Jeremy Hunt. – Następny Holokaust będzie chrześcijański – powiedział rok temu podczas jednej z konferencji filipiński odpowiednik Teodoro Lopez Locsin, a gehennę wyznawców Chrystusa na Bliskim Wschodzie nazwał obrazowo ofiarą wotywną złożoną przez Zachód na ołtarzu bogatego w ropę regionu. Szef węgierskiego MSZ Péter Szijjártó stwierdził wprost, że chrystianofobia jest dziś jedyną akceptowalną formą dyskryminacji, i to globalnie. W mainstreamie panuje na to ciche przyzwolenie. Międzynarodowa wspólnota nie jest wrażliwa na prześladowania chrześcijan. Dlaczego? Jednym z wytłumaczeń jest to, że dzieje się tak, bo żyjemy w społeczeństwach postchrześcijańskich, w których chrześcijaństwo z natury nie jest respektowane. Eksperci są zgodni. Tylko zdecydowana i silna odpowiedź większości podmiotów oraz osób indywidualnych jest w stanie postawić tamę nasilającej się agresji wobec chrześcijaństwa w Europie i na świecie.

Nasza chata nie jest z kraja

Podobną sytuację obserwujemy w Polsce. Kościół, ludzie Kościoła, szczególnie duchowni, ale także własność kościelna padały ofiarą przestępstw od dawna. Wcześniej jednak, to znaczy przed 15, 20 laty, przestępstwa były motywowane rabunkowo. Kościół był przedstawiany przez niechętne mu media jako instytucja majętna, co wprost zachęcało pospolitych rabusiów do napadów na plebanie czy kościelne puszki. Nie pamiętam jednak jakiegoś skoku stulecia, w którym złodzieje „obłowiliby się”, bo dużych pieniędzy Kościół, wbrew opinii, nie miał i nie ma. Łupem padały niewielkie sumy pieniędzy, ale zdarzało się, że przy okazji bito i torturowano księży. Dziś te napady praktycznie zniknęły. Pojawiły się natomiast motywowane nienawiścią do Kościoła i katolików akty wandalizmu, napaści fizyczne czy bluźniercze ataki na symbole religijne. Tylko w ostatnich dniach byliśmy świadkami ataku na kościół w Przemyślu, na pomnik św. Jana Pawła II w Gdańsku czy zbezczeszczenia ołtarza w Tyńcu. Kolejna obraza Matki Bożej przez rozpowszechnianą w internecie grafikę czy niedawny atak na figurę Chrystusa na Krakowskim Przedmieściu... Ataki fizyczne? Przypomnijmy tylko wydarzenia z ostatnich 2 lat: zaatakowani zostali księża we Wrocławiu, Szczecinie, Łodzi czy w wielkopolskim Turku. W Berlinie 61-letni ksiądz odprawiał niedzielną Mszę św., gdy nagle jeden z wiernych wstał z ławki, splunął na podłogę kościoła, podszedł do księdza i zadał mu potężny cios. Czarno na białym widać, że fizyczne ataki na obrońców życia mają już charakter zorganizowanej działalności, podobnie jak zorganizowane jest nękanie abp. Marka Jędraszewskiego. Milczenie w tych sprawach jest zachętą do kolejnych ataków.

CZYTAJ DALEJ

Abp Ryś: przyszłością Kościoła jest parafia wychodząca

2020-09-23 08:39

[ TEMATY ]

parafia

abp Grzegorz Ryś

ks. Paweł Kłys

- Przyszłością Kościoła jest parafia wychodząca. Parafia jest najważniejszym narzędziem misji Kościoła jaką jest ewangelizacja - mówił abp Grzegorz Ryś, który wygłosił konferencję podczas spotkania ewangelizacyjnego w kościele pw. św. Matki Teresy z Kalkuty w Kaliszu. Administrator apostolski diecezji kaliskiej pobłogosławił ewangelizatorów, którzy będą prowadzić akcję „Ewangelizacja od drzwi do drzwi”.

Swoją konferencję abp Grzegorz Ryś rozpoczął od modlitwy w intencji kapłanów. Poprosił zgromadzonych wiernych, aby pomodlili się za proboszczów i wikariuszy ze swoich parafii.

Administrator apostolski diecezji kaliskiej omówił szczegółowo dokument

„Nawrócenie duszpasterskie wspólnoty parafialnej w służbie misji ewangelizacyjnej Kościoła” posługując się wieloma konkretnymi przykładami.

Cytując papieża Franciszka stwierdził, że każdy katolik jest odpowiedzialny za przyciągniecie bliźniego do Chrystusa. – Powinniśmy się wstydzić, że tylu naszych braci nie doświadczyło przyjaźni z Jezusem Chrystusem. Nie doświadczyło wspólnoty, która nie cieszy się tylko sobą, ale jest gotowa ich przygarnąć. Nasi bracia przez to, że nie doświadczyli przyjaźni z Chrystusem nie mają poczucia sensu i celu. To jest misja, która ciągle każe nam patrzeć poza siebie – powiedział metropolita łódzki.

Akcentował, że najważniejszym narzędziem misji jest parafia. – Podczas spotkania papieża Franciszka z biskupami polskimi w Krakowie padło pytanie: czy przyszłość Kościoła jest w parafii czy poza nią? Papież zdecydowanie odpowiedział, że przyszłością Kościoła jest parafia, która nie jest biurem, ale jest wspólnotą – zaznaczył duchowny, który stwierdził, że parafia jest pierwszym miejscem, w którym człowiek spotyka się z Bogiem i nie można jej zredukować do biura, ale musi to być parafia wychodząca.

Przekonywał, że w parafii liczy się wspólnota poczynając od wspólnoty księży.

Kładł mocny akcent na posługę stałych diakonów. – Stały diakon jest rodzajem mostu między prezbiterium a ludźmi świeckimi, bo on najczęściej żyje w małżeństwie, rodzinie, wychowuje dzieci, a jednocześnie przyjął sakrament święceń. Jest łącznikiem, który buduje wspólnotę – podkreślał administrator apostolski diecezji kaliskiej.

Wskazywał, że w parafii swoje miejsce muszą mieć osoby prowadzące życie konsekrowane, czyli siostry i bracia zakonni, ludzie, którzy wybrali dziewictwo konsekrowane, czy życie pustelnicze konsekrowane.

Dodał, że w parafii potrzebne są wspólnoty, które wyrastają z jakiegoś charyzmatu, a także rady: duszpasterska, ekonomiczna. - To wszystko jest potrzebne, żeby stworzyć wspólnotę, która jest ciałem a nie parlamentem – stwierdził metropolita łódzki.

Zaznaczył, że parafia jest narzędziem misji Kościoła jaką jest ewangelizacja i powinna być przestrzenią kultury spotkania. - Jak czytamy Pismo Święte widzimy, że Bóg przez całą historię zbawienia nie robi nic innego tylko zbiera ludzi, a szatan nie robi nic innego tylko ich rozprasza, a Bóg robi wszystko, żeby ich zgromadzić. Narzędziem tej misji jest wspólnota, która potrafi gromadzić pod warunkiem, że nie jest celem dla siebie, ale ma misję zgromadzania wszystkich, którzy jeszcze do niej nie należą – przekonywał abp Ryś.

Po błogosławieństwie ewangelizatorów dla misji ewangelizacyjnej w Ostrowie Wielkopolskim abp Grzegorz Ryś udzielił wszystkim błogosławieństwa pasterskiego.

Spotkanie ewangelizacyjne zakończyła modlitwa o nawrócenie serca, a także za kapłanów, którzy w Kaliszu przeżywają swoje rekolekcje.

Organizatorem spotkania ewangelizacyjnego była Szkoła Nowej Ewangelizacji Świętej Rodziny w Ostrowie Wielkopolskim. Jak wyjaśnia ks. kan. Dominik Wodniczak od kilku lat w Kaliszu organizowane są Fora Nowej Ewangelizacji. Dodaje, że spotkania ewangelizacyjne i kursy odbywają się w parafii Świętej Rodziny w Ostrowie Wielkopolskim.

Duchowny zaznacza, że w związku ze zbliżającą się 125. rocznicą powstania parafii Świętej Rodziny w Ostrowie Wielkopolskim w sobotę, 26 września, w parafii rozpoczną się ośmiodniowe misje ewangelizacyjne, które poprowadzi ks. Robert Grzybowski z Drohiczyna z dwoma małżeństwami.

– Będziemy prowadzić akcję „Ewangelizacja od drzwi do drzwi”. Kilkudziesięciu ewangelizatorów będzie głosić Dobrą Nowinę odwiedzając domy. Są to osoby ze Szkoły Nowej Ewangelizacji i kilku wspólnot Odnowy w Duchu Świętym z naszej diecezji. Ta akcja ewangelizacyjna odbywa się za wiedzą administratora apostolskiego diecezji kaliskiej ks. arcybiskupa Grzegorza Rysia – mówi w rozmowie z KAI ks. Dominik Wodniczak.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję