Reklama

W wolnej chwili

Pióra pingwinów i sierść niedźwiedzi inspiracją w pracach nad nowymi włóknami izolującymi

Pióra pingwinów czy sierść niedźwiedzi polarnych to materiały biodegradowalne, lekkie, mające świetne właściwości izolacyjne. Dla laureatki grantu ERC, prof. Urszuli Stachewicz są one inspiracją dla tworzenia nowych materiałów, które pozwolą skuteczniej chronić elektronikę czy budynki przed utratą energii.

2020-09-14 07:34

[ TEMATY ]

natura

Adobe.Stock.pl

Pingwiny żyją na Antarktydzie, a niedźwiedzie polarne - w Arktyce. "Mają więc szanse spotkać się ze sobą tylko w zoo" - śmieje się w rozmowie z PAP dr hab. Urszula Stachewicz, profesor z AGH. Mimo to gatunki te coś ze sobą łączy - sporą część swojego życia spędzają na śniegu, a w dodatku są świetnymi pływakami - mogą nurkować w lodowatej wodzie. Co sprawia, że nie marzną?

Zespół prof. Stachewicz z Centrum Mikroskopii Elektronowej AGH postanowił w nanometrowej skali zbadać, jak zbudowane są pióra pingwinów i sierść niedźwiedzi polarnych. I okazało się, że zwierzęta te wytworzyły w miarę podobne sposoby ochrony przed mrozem. "Zarówno pióro, jak i włos niedźwiedzia polarnego - w których skład wchodzi keratyna - są porowate w środku. Wykształciła się tam podobna geometria, która daje tym strukturom świetne właściwości izolacyjne" - mówi badaczka.

Reklama

Tłumaczy, że znaczenie ma ukierunkowanie włókien, a także wielkość i struktura porów - maleńkich, niewidocznych gołym okiem otworów.

"Próbujemy zrozumieć geometrię i budowę struktur we wnętrzu piór i włosów, a dzięki temu samemu stworzyć materiały polimerowe o podobnych własnościach. Naśladujemy to, czego natura szukała przez biliony lat" - mówi prof. Stachewicz.

Na przeprowadzenie tych badań naukowiec otrzymała prestiżowy Starting Grant przyznawany przez Europejską Radę ds. Badań Naukowych (ERC). Dzięki środkom tym będzie mogła przez pięć lat zatrudnić zespół 10 osób, które pomogą jej w pracach badawczych.

Reklama

Grant dotyczy prac nad nowymi elektroprzędzonymi włóknami polimerowymi. W ramach projektu mają powstać różne warianty membran, które - jak liczy prof. Stachewicz - będzie można dopasować czy to do efektywniejszego chłodzenia, czy to ogrzewania, czy do wprowadzenia oszczędności w zużyciu energii.

Wyjaśnia, że materiały o takich właściwościach mogłyby się przydać np. do termicznej izolacji budynków, osłony kabli, czy urządzeń, aby nie przedostawało się tamtędy ciepło. "To się też może przydać w produkcji inteligentnych materiałów czy tekstyliów" - dodaje laureata grantu ERC.

Prof. Stachewicz ma też nadzieję, że uda się jej wytwarzać membrany, które będą odbierać ciepło z urządzeń i pozwolą odzyskiwać potem tę energię. I tak np. w komputerze dużo energii zużywa wiatrak. A jeśli ciepło z procesora odbierałby polimer, a potem energię z tego materiału dałoby się odzyskać i ponownie wykorzystać - można byłoby osiągnąć spore oszczędności w zużyciu energii - uważa prof. Stachewicz. Podaje przykład serwerowni czy superkomputerów, które zużywają ogromną ilość energii na samo chłodzenie urządzeń. Jej zdaniem dzięki wykorzystaniu nowoczesnych materiałów można byłoby ograniczyć takie straty energii.

"Włókna polimerowe, nad którymi pracuję, to membrany, które z wyglądu trochę kojarzyć się mogą z chusteczką higieniczną. Ich porowatość jest jednak znacznie większa - sięga 90 proc." - mówi. Każde z włókien, na które składa się membrana, ma rozmiary poniżej 1 mikrona (jest ok. sto razy cieńszy niż włos ludzki). Pory w tych membranach są tak małe, że nie widać ich gołym okiem, jednak jest ich tak dużo, że powietrze - świetny izolator - stanowi aż 90 proc. objętości materiału. A to dodatkowo oznacza, że struktura taka jest wyjątkowo lekka.

Polimery wytwarzane mają być ze znanych na rynku i dostępnych już biodegradowalnych polimerów. A to oznacza, że rozłożą się w środowisku.

Badaczka tłumaczy, że w ramach projektu jej zespół będzie opracowywał nowe elektroprzędzone włókna. Jak powstają takie struktury? Najpierw przygotowuje się lepki roztwór polimeru, przykłada napięcie elektryczne, a strumień polimeru wyciągany jest przez dyszę. Rozpuszczalniki wtedy odparowują, a ze strumienia polimerów powstaje membrana - siatka nieuporządkowanych włókien.

Projekt ma ruszyć w styczniu. "Na razie przebadaliśmy strukturę piór pingwinów i niedźwiedzi, żeby zobaczyć, jak wygląda zoptymalizowana struktura izolująca. A teraz trzeba zacząć gromadzić sprzęt i ludzi, aby opracować membrany, które będą te naturalne struktury naśladować" - tłumaczy prof. Stachewicz. (PAP)

Autorka: Ludwika Tomala

lt/ ekr/

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Białowieża w Bieszczadach

2020-09-02 10:38

Niedziela Ogólnopolska 36/2020, str. 28-29

[ TEMATY ]

ekologia

natura

Bieszczady

www.facebook.com/NadlesnictwoStuposianyLasyPanstwowe

Leśnicy od czasów IIi wojny światowej odnawiali ten las, a teraz „ekolodzy” chcą go im odebrać

Leśnicy od czasów IIi wojny światowej odnawiali ten las,
a teraz „ekolodzy” chcą go im odebrać

Po kilkumiesięcznej ciszy w czasie pandemii i kampanii wyborczej uaktywniły się organizacje „ekologiczne”. Celem ataków są Lasy Państwowe, a wśród postulatów ochrona ponad 100-letnich drzew, co mogłoby oznaczać koniec przemysłu drzewnego w Polsce.

Do absurdalnych zarzutów organizacji aktywistów „ekologicznych” polska opinia publiczna zdążyła się już przyzwyczaić. Efekt ich działań najlepiej widać w Puszczy Białowieskiej, gdzie można zobaczyć całe połacie martwego lasu. Teraz chcą „uszczęśliwić” mieszkańców innych terenów Polski. – Ci sami aktywiści, którzy protestowali w Puszczy Białowieskiej, teraz robią zamieszanie na Podkarpaciu – mówi Niedzieli Mariusz Agiejczyk, nadleśniczy z Hajnówki.

Okazuje się, że lewicowe organizacje znalazły sobie kolejny „pierwotny las” w Bieszczadach, na krańcu południowo-wschodniej Polski. – Te tereny przed wojną miały lesistość 40% i gospodarowały je spółki leśne zrębami zupełnymi – mówi Niedzieli nadleśniczy Jan Mazur z Nadleśnictwa Stuposiany. – Kolejne pokolenia leśników w bardzo trudnych warunkach pielęgnowały ten las, by wyglądał pięknie i zdrowo. Dziś natomiast przyjeżdżają z innych części Polski aktywiści, którzy chcą nam ten las zabrać, a nas, leśników, szkaluje się jako największych wrogów tego lasu – dodaje nadleśniczy Mazur.

Aktywiści atakują lasy

Działalność protestacyjna przeniosła się więc z Puszczy Białowieskiej na Podkarpacie. Ale to jeszcze nie koniec działalności organizacji „ekologicznej”, bo atrakcyjne tereny są w całej Polsce. – Aktywiści z Greenpeace Polska wytyczyli sobie kilkanaście obszarów w naszych najpiękniejszych lasach referencyjnych, gdzie prowadzimy edukację leśną i turystyczną. Żądają, by 15% lasów zostało oddanych i wyjętych spod gospodarki leśnej. Kolejny raz odkryto więc „naturalne, prastare lasy” w różnych naszych nadleśnictwach – opowiada Anna Malinowska, rzecznik prasowy Lasów Państwowych.

Aktywiści postulują, by objąć pełną ochroną wszystkie „lasy stare”, a do takich zaliczają drzewostany ponad 100-letnie, czyli posadzone przed 1920 r. – To jakiś absurd, bo wiek 100--120 lat jest właśnie okresem rębności wielu gatunków drzew. Do 100 lat moglibyśmy wycinać np. topole, brzozy i osiki. Ale co z drzewami, które sadzili leśnicy? – wskazuje Mariusz Agiejczyk.

Organizacje „ekologiczne”, na przykładzie Puszczy Białowieskiej, udowodniły już swoją skuteczność. Po ogłoszeniu wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wiadomo było, że znajdą sobie one nowy teren do walki o wygonienie leśników z lasu. Najostrzejszy konflikt jest w Bieszczadach, ale organizacje postulują także o odebranie Puszczy Augustowskiej, Boreckiej i np. lasów trójmiejskich. Gdyby postulat zakazu wycinki ponad 100-letnich drzew został zrealizowany, to w Polsce zabrakłoby surowca do przemysłu drzewnego, czyli głównie meblarstwa i budownictwa. – Realizacja tych żądań oznaczałaby koniec Lasów Państwowych i całego sektora gospodarki – dodaje Malinowska.

Przejrzyste finansowanie

Skomasowany atak aktywistów ekologicznych może mieć jeszcze jedną przyczynę. Minister środowiska Michał Woś już w marcu zapowiadał, że planuje nowelizację prawa prześwietlającego finansowanie organizacji pozarządowych. Najwyraźniej mogło się to nie spodobać takiej organizacji jak Greenpeace, która na medialnej akcji protestacyjnej w Białowieży pozyskuje pieniądze zarówno w Polsce, jak i w całej Europie oraz Ameryce. – Jeśli nasza propozycja wejdzie w życie, to organizacje będą musiały informować o swoim statusie. Od 10% do 30% finansów zagranicznych będzie podlegało obowiązkowi informowania, a powyżej 30% będzie musiało informować o fakcie takiego finansowania we wszystkich materiałach, w publikacjach, na filmach i stronach internetowych – tłumaczył podczas konferencji minister Woś. – Proponowane zmiany dotyczą nie tylko organizacji ekologicznych, ale całego sektora organizacji pozarządowych. Polakom należy się informacja o tym, z kim mają do czynienia, jakie cele są realizowane i kto stoi za środkami finansowymi danej organizacji – dodał minister.

Proponowane zmiany prawa przeanalizował mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris. – To bardzo dobra propozycja, jest ona oparta na rozwiązaniach, które funkcjonują już w innych państwach. Te informacje zwiększą transparentność życia publicznego w Polsce, bo za tymi finansami kryją się także cele społeczne. Takie organizacje naciskają, lobbują politycznie, gospodarczo i edukacyjnie. Informacja o tym, kto za granicą stoi za tym lobbingiem, pogłębi naszą świadomość obywatelską, ale może też zwiększyć suwerenność podejmowanych przez nas decyzji – podkreśla mec. Kwaśniewski. – Dzięki tym zmianom możemy się dowiedzieć wielu ciekawych informacji – zarówno o lobbingu gospodarczym, ekologicznym, jak i o źródłach finansowania lewicowych organizacji, których celem jest atak na konserwatywne wartości – dodaje prezes Ordo Iuris.

Współpraca z naturą

W Puszczy Białowieskiej leśnicy mogą jedynie eliminować stan zagrożenia, ale drzewa, które ścinają, muszą pozostać w lesie. Efekt jest taki, że w puszczy było już osiem pożarów tylko w tym roku. Po tym, jak obumarły tu świerki, zaczęły się problemy także z innymi gatunkami, bo zmieniły się warunki hydrologiczne. Osłabione drzewa przewracają się, bo straciły osłonę przed wiatrem. – Pojawił się także kornik ostrozębny, który atakuje sosny. Tych drzew też nie możemy ratować – wskazuje Mariusz Agiejczyk. – Gdybyśmy mogli ratować puszczę, to zapewnilibyśmy ciągłość tego lasu bez straty dla jego bioróżnorodności. Obecnie nawet nie możemy sadzić nowych drzew. Polacy będą musieli czekać na odrodzenie się Puszczy Białowieskiej kilkaset lat – dodaje nadleśniczy z Hajnówki.

Kornik drukarz powoli się wynosi z Białowieży, bo nie ma już gdzie żerować. Nie ma też aktywistów protestujących w puszczy, bo wielu z nich teraz zwalcza leśników w Bieszczadach. – U nas najpierw była wielka wycinka, później wojna i akcja „Wisła”, a w latach 70. ubiegłego wieku mieliśmy wielką gradację kornika, której nie mogliśmy powstrzymać, bo nie było ludzi do pracy. Teraz, gdy las jest zdrowy i zadbany, mamy następny problem – z aktywistami, którzy twierdzą, że jest to kolejna dziewicza puszcza – mówi nadleśniczy ze Stuposian. – Wbrew manipulacji, leśnicy nie hodują tu desek, wycinamy tylko te drzewa, by zrobić miejsce i dostarczyć światło następnym pokoleniom tego lasu. Współpracujemy z naturą, a nie jesteśmy jej przeciwnikami – dodaje Jan Mazur.

Klimatyczna hipokryzja

Organizacje „ekologiczne” bardzo często podnoszą temat zmian klimatycznych i konieczność redukcji emisji CO2. Twierdzą, że lasy pochłaniają węgiel z atmosfery, ale mijają się z prawdą ws. działalności Lasów Państwowych. – To prosta fizyka. Drzewa pochłaniają najwięcej CO2, gdy rosną i przybierają na masie, a nie wtedy, gdy są stare i schorowane – wskazuje Mazur.

Najbardziej ekologicznym i proklimatycznym rozwiązaniem jest zatem wycinanie dojrzałych drzew, by w ich miejsce posadzić nowe drzewa albo dać szansę naturalnym odnowieniom. Z pozyskanego drewna, które jest naturalnym magazynem węgla, można przecież wykonać meble lub zbudować dom. Emisja CO2 jest przy produkcji betonu, plastiku i stali, a przy produkcji drewna CO2 zostaje pochłaniane. – Ale dziś żyjemy w czasach, jakby nikt tej prostej zasady nie rozumiał – mówi Jan Mazur.

Pozostawione w lesie martwe drewno, czego domagają się aktywiści, to emisja węgla do atmosfery. – U mnie, w Puszczy Białowieskiej, są rejony, gdzie jest tak wielki rozkład drewna, że na pewno większa jest emisja CO2 niż jego pochłanianie. Gleba już nie jest w stanie przyjąć więcej węgla – podkreśla Agiejczyk.

Niestety, zbyt mało Polaków zdaje sobie sprawę, że martwy białowieski las i dodatkowa emisja CO2 to efekt uboczny działalności Komisji Europejskiej i m.in. Greenpeace Polska.

CZYTAJ DALEJ

Złota Zasada Ewangelii w praktyce

2020-09-22 12:30

Fot. Skauci Króla/www

Po wakacyjnej przerwie swoją formację rozpoczynają Skauci Króla. Oprócz zbiórek i biwaków, czeka na nich spotkanie z Panem Jezusem w Eucharystii. Skautem Króla może zostać dziecko, którego rodzice są wierzący.

Dlaczego jest to takie ważne? Ponieważ jest to uzupełnienie formacji duchowej rodziców. Skauting jest metodą rozwoju człowieka, dlatego Skauci Króla kierują swój program do najmłodszych - Często bywa tak, że dzieci pozostają w cieniu, a małżonkowie bardzo angażują się we wspólnotę czy pracę na rzecz parafii. My proponujemy pomoc i dobre zagospodarowanie czasu młodego człowieka – mówi hm Paweł Chwiłkowski, Komendant Główny.

Każdy wrocławski szczep jest bardzo mocno osadzony we wspólnotę macierzystą, która deleguje do pracy instruktorów. - Ta idea przyświecała nam na początku organizacji Skautów Króla i powoływania do życia tej formacji – dodaje hm Chwiłkowski.

We Wrocławiu są 4 szczepy. Szczep nr 1 przy Wspólnocie Dom Boży, szczep nr 7 przy Wspólnocie i Szkole Nowej Ewangelizacji Zacheusz, szczep nr 9 przy Wspólnocie Lew Judy oraz szczep „na próbie” przy wspólnocie Hallelujah.

Formacja duchowa odbywa się każdego roku pod innym hasłem. Nie jest ono narzucone z góry, każdy dostosowuje je do planu pracy wspólnoty w której działa. Tematem roku szczepu nr 1 jest „Nawracajcie się i wierzcie Jezusowi”. Będzie on realizowany poprzez ukazywanie skautom postaci biblijnych jako wzór do naśladowania. Każda zbiórka jest przystosowana w taki sposób, aby ten temat był realizowany. Będzie część modlitewna, czas na dobrą zabawę oraz tradycyjne szkolenie skautowe.

Podczas różnych biwaków i obozów skautom towarzyszy zawsze ksiądz. Dzieci czekają na kapłana ponieważ zależy im na kontakcie, rozmowie, a te starsze korzystają chętnie np. z sakramentu pokuty.

- Czasami jest tak, że ten ksiądz jest daleko, a w skautach kapłan biega razem z podopiecznymi, bierze udział w grach patrolowych, nosi mundur. Można przytoczyć słowa papieża Franciszka, że „pasterz musi pachnieć owcami, a nie perfumami” – mówi ks. hm Mateusz Ciesielski, Komendant Okręgowy.

I dodaje, że większość dzieci, które należą do Skautów Króla mają rodziców we wspólnotach. To oznacza, że często na zbiórkach pojawiają się do księdza pytania o wiarę czy sprawy teologiczne, które wymagają dobrego przygotowania merytorycznego i metodycznego.

Skauci Króla kierują się Złotą Zasadą Ewangelii: „Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie (Mt 7, 12).

CZYTAJ DALEJ

Białoruś: Opozycja wzywa do obywatelskiego nieposłuszeństwa

2020-09-23 12:29

[ TEMATY ]

Białoruś

Adobe Stock

Białoruska opozycja wezwała do natychmiastowego obywatelskiego nieposłuszeństwa po objęciu w środę przez Alaksandra Łukaszenkę funkcji prezydenta. Ceremonia inauguracji odbyła się bez wcześniejszych zapowiedzi.

„Apelujemy do wszystkich o natychmiastowe rozpoczęcie akcji obywatelskiego nieposłuszeństwa” – napisał członek opozycyjnej Rady Koordynacyjnej Paweł Łatuszka w poście na Facebooku.

Łatuszka podkreślił, że on i jego sojusznicy nigdy nie pogodzą się ze „sfałszowanymi wyborami” Łukaszenki, i zażądał ponownego głosowania.

„Dziś staliśmy się świadkami bezprecedensowej sytuacji. Ustępujący prezydent, który twierdzi, że zdobył ponad 80 proc. głosów w wyborach, przeprowadził specoperację swojej inauguracji. Pod ochroną OMON-u, w warunkach tajności, w wąskim kręgu zwiezionychnaprędce urzędników” – oświadczył Łatuszka, podkreślając, że nie był obecny korpus dyplomatyczny.

Łatuszka napisał, że Łukaszenka miał szansę odejść, ale żądza władzy i paranoiczny strach sprawiły, że po raz kolejny złamał prawo. „Od dzisiaj nie jest on już prezydentem Republiki Białoruś” – zaznaczył.

O inauguracji Łukaszenki nie poinformowano publicznie, a rzeczniczka prezydenta odmówiła wcześniej podania jej daty. Jak podał portal TUT.by, telewizja państwowa nie prowadziła transmisji z uroczystości, chociaż przewiduje to ustawa „O prezydencie Republiki Białorusi”.

Od 9 sierpnia na Białorusi trwają protesty przeciwko sfałszowaniu wyborów prezydenckich. Oficjalnie z wynikiem 80,1 proc. wygrał je Alaksandr Łukaszenka. Inauguracja według przepisów powinna się odbyć nie później niż 9 października. (PAP)

mw/ kar/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję