Reklama

Kościół

Bp Jarecki: mamy wielki problem z prawdą w przestrzeni publicznej i również w Kościele

O tym, jak wielki mamy problem z prawdą w przestrzeni publicznej i również w Kościele, o relacjach między duchownymi i świeckimi oraz o kwestii zaangażowania Kościoła w wojnę kulturową – rozmawiali bp Piotr Jarecki i red. Tomasz Krzyżak podczas spotkania organizowanego w związku z 11 rocznicą powstania portalu Deon. Spotkanie, które odbyło się za pośrednictwem transmisji live było też związane z promocją książki „Obudzić proroków” – wywiadu - rzeki przeprowadzonego przez Tomasza Krzyżaka z bp. Piotrem Jareckim. Uczestnicy spotkania zgodzili się, że być może w Kościele w Polsce przyszedł czas na Synod.

2020-09-17 06:55

[ TEMATY ]

bp Piotr Jarecki

Łukasz Krzysztofka

Biskup Piotr Jarecki

Biskup Piotr Jarecki

Jak podkreślił na wstępie prowadzący rozmowę Karol Kleczka z redakcji Deon, książka to doskonała propozycja diagnozy tego, co w Kościele dziś szwankuje. Zwrócił też uwagę, że główna teza książki, sformułowana przez bp. Jareckiego brzmi: to kryzys prorocki jest największym wyzwaniem naszych czasów.

Bp Jarecki wyjaśnił, że kryzys ten związany jest z poszukiwaniem, mówieniem i czynieniem prawdy – czyli tym, co było misją proroków. – Mamy z tym dziś wielki problem – podkreślił. Dodał, że kryzys ten dotyka nie tylko Kościoła, ale całej współczesnej cywilizacji, choć od Kościoła można by było w tym względzie więcej oczekiwać. Zwrócił uwagę, że problem przemilczania prawdy w Kościele w Polsce dotyczy w największym stopniu kwestii społecznych, tego, jak mamy rozumieć politykę, na czym polega władza, jakie powinny być relacje między mniejszością a większością, jaka jest chrześcijańska wizja ekonomii, pracy itp.

Reklama

Tomasz Krzyżak zaznaczył, że problem prawdy w Kościele wiąże się również z kwestią wyjaśniania przestępstw seksualnych dokonywanych przez ludzi Kościoła. Nawiązując do słów papieży Benedykta XVI i Franciszka zaznaczył, że to Kościół powinien przekształcać świat, a często niestety jest odwrotnie. – Za dużo jest świata w Kościele, interesów, które zasłaniają nam rzeczy istotne – mówił.

Obaj rozmówcy zgodzili się, że po 30 latach być może czas w Kościele w Polsce na nowy synod, który wprowadziłby we wspólnocie ferment i nową jakość w relacjach między duchownymi i świeckimi, wpływając na aktywizację tych ostatnich. Bp Jarecki ubolewał nad brakiem zaangażowania świeckich w Kościele, Tomasz Krzyżak z kolei zwracał uwagę, że gdy świeccy wychodzą z inicjatywą, hierarchia ich nie słucha. Zaznaczył jednak, że obecny kryzys powołań spowoduje nieuchronne zmiany, wymuszając niejako większe zaangażowanie świeckich tam, gdzie będzie to możliwe.

Uczestnicy spotkania poruszyli też tematy związane z toczącą się obecnie w Polsce wojną kulturową. Bp Jarecki skrytykował pomysł angażowania Kościoła w zbiórkę podpisów pod ustawą „Stop LGBT” będącą inicjatywą fundacji Życie i Rodzina. – Jeśli hierarchia się na to godzi to się myli – powiedział. Odniósł się również do dyskusji i wielu głosów krytycznych nt. opublikowanego podczas 386. zebrania plenarnego Konferencji Episkopatu Polski stanowiska KEP ws. LGBT. Jego zdaniem dokument ten nie był potrzebny. – W lutym 2019 r. wyszedł wspaniały dokument Kongregacji Wychowania Katolickiego nt. gender. Był on bardzo wyważony i zamiast tworzyć nowy, ten właśnie dokument należało upowszechnić – powiedział.

Reklama

Nawiązując do dyskusji nt. konwencji stambulskiej wyraził opinię, że nie jest to dokument niebezpieczny. - Jest w nim kilka sformułowań niejasnych, natomiast można je zinterpretować w duchu chrześcijańskim – powiedział.

Tomasz Krzyżak mówiąc o problemie przestępstw seksualnych w Kościele, wyraził ubolewanie, że za wielokrotnie powtarzanymi okrągłymi słowami nie idą czyny Przyznał, że wiele już zrobiono jeśli chodzi o ochronę dzieci i młodzieży oraz o rozwiązywanie bieżących spraw. Problem jest z przeszłością i odpowiedzialnością za nadużycia i zaniechania. Te sprawy, jak zaznaczył, obciążają również biskupów, którzy często jeszcze nie mają świadomości, że mogą ponieść konsekwencje swoich złych decyzji.

Spotkanie z bp Piotrem Jareckim i red. Tomaszem Krzyżakiem było pierwszym z trzech spotkań organizowanych przez redakcję Deon w związku z 11. rocznicą urodzin portalu.

Jutro, 17 września, Eucharystii w intencji redakcji portalu i jego czytelników przewodniczyć będzie abp Grzegorz Ryś. W piątek 18 września, zaplanowane jest spotkanie Włodka Markowicza, (który razem z Karolem Paciorkiem tworzy kanał „Lekko Stronniczy” na YouTube) oraz o. Tomasza Nowaka OP, (który wraz z o. Adamem Szustakiem OP współtworzy inspirowany kanałem „Lekko Stronniczy” program „Mocno Stronniczy”). Rozmowę poprowadzi redaktor naczelny Deonu, Piotr Żyłka. Oba spotkania transmitowane będą na żywo za pośrednictwem profilu facebookowego Deonu oraz na kanale Deon Live na YouTube.

Portal Deon wystartował w 2009 r. 18 września, we wspomnienie św. Stanisława Kostki. Od lat cieszy się dużym zainteresowaniem odbiorców. Czyta go średnio 120 tys. osób dziennie. W lipcu 2019 r. portal odwiedziło ponad 2 miliony użytkowników.

Książka "Obudzić proroków. Rozmowy o Kościele, polityce i życiu w prawdzie" - wywiad - rzeka, jaki z bp. Piotrem Jareckim przeprowadził red. Tomasz Krzyżak, ukazała się własnie w Wydawnictwie WAM.

Ocena: +1 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Siły czerpał z Boga

Niedziela warszawska 35/2020, str. I

[ TEMATY ]

wywiad

bp Piotr Jarecki

Łukasz Krzysztofka

Biskup Piotr Jarecki

Biskup Piotr Jarecki

O profanacji figury Chrystusa przy Krakowskim Przedmieściu, integracji europejskiej i duchowej sile Prymasa Tysiąclecia z bp. Piotrem Jareckim rozmawia Łukasz Krzysztofka.

Łukasz Krzysztofka: Księże Biskupie, pandemia skróciła cykl popularnych debat „Myśląc z Wyszyńskim”. Czy można wskazać aspekt nauczania kard. Wyszyńskiego, który jest najbardziej aktualny dzisiaj?

Bp Piotr Jarecki: Nauczanie Prymasa Tysiąclecia to pewna organiczna całość. Przede wszystkim uczy nas on dzisiaj jednego – aby Kościół nie zajmował się tylko sobą, ale żeby wypełniał swoją misję, a jest nią wpływanie na przekształcanie świata w kierunku królestwa niebieskiego. Kard. Wyszyński wskazuje nam także, że misją Kościoła jest troska o godność każdego człowieka.

Jak Prymas Tysiąclecia patrzył na ówczesną rzeczywistość społeczno-ekonomiczną, gospodarczą i polityczną?

Nie patrzył na rzeczywistości w kolorach czarno-białych, podkreślając, że komunizm to jest zło, a kapitalizm – dobro. Był bardzo krytyczny wobec kapitalizmu. Jednak całkowicie także nie potępiał nowego systemu, dlatego że w pewnym sensie z systemem wprowadzonym po II wojnie światowej wiązał pewne nadzieje.

Jak to?

Nie chciał tylko, aby łączyć go z ateizmem. Chciał rozmawiać, aby dojść do wspólnych punktów, dzięki którym człowiek i społeczeństwo będą mogły się lepiej rozwijać niż to było przed wojną. Poza tym był człowiekiem, który nikogo nie potępiał, nie spisywał na straty, potrafił rozróżnić człowieka od błędu. Człowieka zawsze darzył szacunkiem, dawał mu szansę, a błąd odrzucał.

Jesteśmy w Polsce świadkami coraz częstszych ataków na Kościół, rodzinę i polskość. Co dzisiaj powiedziałby na to Prymas Tysiąclecia?

Przypominałby w swoich wystąpieniach, memoriałach i listach, że kto niszczy rodzinę, ten podcina gałąź, na której siedzi. Tak samo i Kościół, który właściwie wypełnia swoją misję. Zwraca uwagę nie tylko na wartości materialne, ale mówi także o całym wymiarze duchowym i nadprzyrodzonym, wiecznym życia człowieka. Kościół pomaga człowiekowi oraz państwu bardziej całościowo i integralnie patrzeć na misję człowieka. Nawet niewierzący światli ludzie dostrzegają pozytywną misję Kościoła i cywilizacji chrześcijańskiej.

Znane są słowa Prymasa, że kocha Ojczyznę więcej niż własne serce…

Ojczyzna dla kard. Wyszyńskiego była wielką wartością. Przeżywamy dzisiaj pewien kryzys patriotyzmu i polskości. Prawdziwy patriotyzm trzeba także połączyć z szerszymi procesami, jak integracja europejska, aby nigdy patriotyzm nas nie izolował od globalnego, europejskiego czy światowego wymiaru rzeczywistości społecznej. Jesteśmy Europejczykami, ponieważ ta europejskość idzie przez polskość. Nie tyle mamy ulegać globalizacji, ale musi zaistnieć glokalizacja, czyli łączenie tych dwóch elementów. Nie rozpływanie się, ale i nie separowanie. Sądzę, że kard. Wyszyński ten wątek dzisiaj by rozwijał. Ale rzeczywistość współcześnie jest inna.

Wtedy nie do pomyślenia byłoby sprofanowanie figury Chrystusa przy Krakowskim Przedmieściu. Czy zabrzmiałoby dziś z ust Prymasa dobitne „non possumus”?

Myślę, że zareagowałby bardzo zdecydowanie. Na pewno by się nie godził z tym. Rozważałby wszystko. Jedni by się z nim zgadzali, inni nie. Z pewnością powiedziałby, że na rzeczy święte nie podnosi się ręki. Wzywałby, żeby mieć szacunek. Prymas był bardzo wyrazisty, potrafił błędy zdecydowanie i ostro punktować. Miał taką osobowość. Z błędami moralnymi nie dialogował, ale wprost je ucinał.

Skąd kard. Wyszyński czerpał siły do sprostania tak wielu trudnym sytuacjom, które go spotykały?

Uważam, że to były siły ponadludzkie. To nie była tylko kwestia jego inteligencji i pracowitości. Gdyby nie miał kontaktu z Bogiem i nie był otwarty na moc Ducha Świętego, to by się załamał. Musiał być człowiekiem modlitwy. Mnie urzekło u niego, że był postrzegany jako gigant, natomiast sam na modlitwie przed Bogiem korzył się i mówił o sobie jak o kimś nic nieznaczącym, maleńkim. Mówił, że jest niegodny sprawowanej misji. On przed Bogiem po prostu ogałacał siebie.

To jest sposób, aby Bóg wlewał moc i łaskę w serce człowieka?

Tak. Kard. Wyszyński przed Bogiem opróżniał siebie z siebie i wtedy Bóg dawał mu swoją łaskę w kształcie mądrości, mocy i pewności, że jest nie tylko głosem, ale narzędziem samego Boga. Myślę, że to jest wytłumaczenie, dlaczego on w trudnych sytuacjach miał siły tak postępować, jak postępował.

Kard. Wyszyńskiemu zarzucano zbytnie stawianie na katolicyzm ludowy. Czy słusznie?

Okazało się, że to Prymas miał rację. Osobiście sądzę, że katolicyzm ludowy w tamtych czasach był wyrazem wielkiej mądrości. Gdyby kard. Wyszyński ograniczył się do elit, to Kościół nie miałby takiego wymiaru, jak ma dzisiaj. Dzięki katolicyzmowi ludowemu obroniliśmy wiarę i wolność Kościoła w Polsce w konfrontacji z władzą komunistyczną.

Ksiądz Biskup należy do rocznika diakonów, który był jako ostatni święcony przez kard. Wyszyńskiego. Czy osobiście odczuwa Ekscelencja wstawiennictwo Prymasa Tysiąclecia?

Coraz częściej. Mam na biurku jego zdjęcie i często z nim rozmawiam. A kiedy jeżdżę na rowerze, to zawsze podjeżdżam pod jego pomnik przy kościele Sióstr Wizytek i też z Prymasem dialoguję. Łączy nas duchowa więź. Proszę go, aby był inspiracją także dla mnie w mojej misji biskupa. Nie ma dnia, abym nie patrzył na jego zdjęcie i nie prosił o pomoc.

Czy zawieszony ze względu na pandemię cykl debat poświęconych nauczaniu kard. Wyszyńskiego będzie kontynuowany?

Powinniśmy debaty kontynuować. Chcielibyśmy, żeby w debatach uczestniczyli ludzie także spoza kręgów kościelnych. Myśl Prymasa kierowana była nie tylko do Kościoła, ale do całego społeczeństwa. Kwestia debat pozostaje otwarta. Mogę powiedzieć, że jeśli będzie wyznaczony termin beatyfikacji, to na pewno podejmiemy kontynuację.

CZYTAJ DALEJ

W Rzymie pożegnano legendarnego opiekuna polskich pielgrzymów

2020-09-29 14:33

[ TEMATY ]

Rzym

Włodzimierz Rędzioch

Dziś rano, o godz. 9:30 w Kaplicy św. Franciszka Borgiasza w Kurii Generalnej jezuitów w Rzymie odbył się pogrzeb zmarłego na zawał serca jezuity o. Kazimierza Przydatka.

Ten powszechnie znany opiekun polskich pielgrzymów we Włoszech i współpracownik Radia Watykańskiego ostatnie lata swojego życia spędził w infirmerii Towarzystwa Jezusowego przy rezydencji św. Piotra Kanizego w Rzymie, gdzie zmarł 26 września.

Mszy św. przewodniczył współbrat zmarłego, o. Władysław Gryzło, dawny redaktor naczelny polskiego wydania L’Osservatore Romano, wicerektor Kolegium Russicum, koncelebrowało kilkunastu księży a homilię wygłosił o. Leszek Rynkiewicz, wieloletni pracownik Radia Watykańskiego. Zmarłego pożegnali również Polacy mieszkający w Rzymie oraz siostrzenica, która przyjechała na pogrzeb z Polski.

O. Przydatek urodził się w Tarnowskich Górach w 1933 r. Jako młody chłopak wraz z rodziną został wywieziony na Syberię. Tam w 1944 r. zmarła jego matka, natomiast jego ojciec, kapitan Adam Przydatek, został rozstrzelany przez Sowietów w Katyniu. Wrócił do kraju dopiero w 1947 r. a trzy lata później, w 1950 r. wstąpił do Towarzystwa Jezusowego. Został wyświęcony na kapłana przez bpa Zygmunta Choromańskiego w kościele św. Andrzeja Boboli w Warszawie w 1960 r. Po zakończeniu studiów na Wydziale Teologicznym „Bobolanum” w Warszawie w 1961 r., był wychowawcą młodzieży zakonnej, a następnie wyjechał na dalsze studia, ale i leczenie, do Rzymu - w 1970 r. uzyskał doktorat z teologii duchowości na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. W czasie studiów rozpoczął współpracę z Radiem Watykańskim, która trwała aż do 1981 r. Był też pracownikiem Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych.

Włodzimierz Rędzioch

Włodzimierz Rędzioch

Jednak szczególnym polem jego kapłańskiej misji było duszpasterstwo pielgrzymów. Najpierw został sekretarzem polskiego Komitetu Obchodów Roku Świętego 1974-75, a następnie członkiem Papieskiej Konsulty Duszpasterskiej dla Pielgrzymów przy działającym w Watykanie ośrodku „Peregrinatio ad Petri Sedem”, instytucji zajmującej się opieką nad pielgrzymami przybywającymi do grobów apostolskich. Były to czasy, kiedy Polaków nie stać było na wynajęcie hotelu i na korzystanie z restauracji w czasie pobytu w Rzymie. W tej sytuacji o. Przydatek wykazał się wielkim zmysłem organizatorskim – zorganizował na kempingu Tiber, który znajduje się na północnych peryferiach miasta, przy starożytnej drodze via Tiburtina, obok zakola Tybru, pole namiotowe. Dzięki znajomościom (będąc kapelanem w słynnej rzymskiej klinice Paideia poznał wiele wpływowych osób) otrzymał duże namioty wojskowe, które postawiono na kempingu - utworzyły coś w rodzaju placu, na którym postawiono maszt z polską flagę i długie, drewniane stoły. Pielgrzymi przyjeżdzali wówczas autokarami i przywozili ze sobą prowiant na cały czas podróży. Posiłki spożywano przy stołach a spano na rozkładanych łóżkach lub w śpiworach. To właśnie w tamtych latach poznałem o. Kazimierza, gdy jako pielgrzym po raz pierwszy przybyłem do Rzymu.

Byłem zafascynowany Wiecznym Miastem, ale nie mogłem przewidzieć, że kiedyś Rzym stanie się moim drugim miastem rodzinnym. Po powrocie do kraju pozostałem w kontakcie z o. Przydatkiem i to od niego dowiedziałem się – już po wyborze Jana Pawła II, że Papież powierzył mu zorganizowanie ośrodka dla pielgrzymów polskich. I tak przy ulicy via Pffeifer, w jednym ze skrzydeł wielkiego kompleksu Kurii Generalnej salwatorianów, tuż obok placu św. Piotra powstał dom „Corda Cordi”, przez wiele lat punkt odniesienia dla Polaków pielgrzymujących do Watykanu. Dowiedziałem się wtedy, że do pomocy o. Kazimierzowi przyjechał do Rzymu ks. Ksawery Sokołowski, znany mi z duszpasterstwa akademickiego w Częstochowie. Ci dwaj organizatorzy polskiego ośrodka zaproponowali mi pracę w „Corda Cordi”. Ja byłem po studiach inżynierskich na Politechnice Częstochowskiej więc praca w centrum dla pielgrzymów nie miała nic wspólnego z moim zawodem ale perspektywa służenia Janowi Pawłowi II, który podbił serca Polaków, w tym i moje, sprawiła, że zrezygnowałem z kariery zawodowej i przyjechałem do Rzymu 1 marca 1980 r. Moim pierwszym zadaniem, które zlecił mi o. Kazimierz była pomoc w przetłumaczeniu i wydaniu małego przewodnika po Rzymie i Watykanie. W pierwszych latach pontyfikatu Jana Pawła II wydawało się, że cała Polska przyjeżdzała do Rzymu, a punktem odniesienia dla pielgrzymów był dom „Corda Cordi” i o. Przydatek. Zapewniał on Polakom nie tylko dach nad głową, ale także opiekę duszpasterską i odpowiednich przewodników, by owocnie przeżyć pielgrzymowanie do miejsc świętych. Ale jego najważniejszym zadaniem było wprowadzanie grup na audiencje i Msze św. do Papieża, a wówczas tych spotkań było dużo, bo Ojciec Święty bardzo chciał mieć ciągły kontkat z rodakami. O. Przydatek gościł w domu przy via Pfeiffer tysiące Polaków, w tym krakowskich przyjaciół Jana Pawła II z tzw. „Środowiska” – warunki były spartańskie, ale każdy się cieszył, że może mieszkać dwa kroki od Watykanu, blisko Papieża. Wspólna kuchnia znajdująca się w piwnicach domu była również miejscem spotkań towarzyskich i rozmów. (Jako ciekawostkę powiem, że piwnicę odwiedził również pan Lech Wałęsa z małżonką, gdy w styczniu 1981 r. delegacja „Solidarności” przyjechała do Rzymu. Ten epizod utkwił mi w pamięci, bo ktoś wtedy zrobił nam zdjęcie, które przechowuję w archiwum).

Nasze drogi rozeszły się, gdy w 1981 r. zacząłem pracę w L’Osservatore Romano. Ale byłem z nim na placu św. Piotra w dniu 13 maja 1981 r., gdy po zamachu ustawił na pustym, papieskim fotelu kopię obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej i wezwał ludzi do odmawiania różańca. Tamtej nocy spędziłem wiele godzin w pokoju o. Przydatka oglądając telewizję, która podawała wiadomości z polikliniki Gemelli.

Gdy po kilku latach, odgórną decyzją o. Przydatek przestał być dyrektorem domu Corda Cordi, w 1986 r. mianowano go rektorem kościoła św. Andrzeja na Kwirynale – to miejsce bardzo bliskie Polakom, bo tu spoczywa ciało św. Stanisława Kostki. Następnie przeniósł się do jezuickiej wspólnoty przy kościele Il Gesù w Rzymie, gdzie był cenionym spowiednikiem. Po czym przełożeni wysłali go do Neapolu – był duszpasterzem i spowiednikiem w jezuickim kościele Il Gesù nuovo. Schorowany wrócił do Rzymu i ostatnie lata swojego życia spędził w infirmerii Towarzystwa Jezusowego przy rezydencji św. Piotra Kanizego w Rzymie, gdzie zmarł.

Doczesne szczątki o. Kazimierza Przydatka, legendarnego duszpasterza polskich pielgrzymów w Rzymie, spoczną w grobowcu jezuitów na cmentarzu w Castel Gandolfo.

CZYTAJ DALEJ

Ku prawdziwej wspólnocie. Wizytacja w Olchowcu

2020-10-01 06:58

Grzegorz Jacek Pelica

Parafia Maksymiliana Marii Kolbego w Olchowcu przeżywała czas wizytacji kanonicznej.

Spotkaniem z radą parafialną, powitaniem w progach świątyni, modlitwą o łaskę Ducha Świętego i obfite błogosławieństwo Boże, w niedzielę 27 września rozpoczęła się wizytacja kanoniczna w Olchowcu (dekanat turobiński). Erygowana w 1984 r. parafia liczy 886 wiernych; proboszczem jest ks. Franciszek Kliza.

Bp Adam Bab rozpoczął swoją pierwszą posługę wizytacyjną od cichej modlitwy u stóp ołtarza. - Wspólnie powierzmy się Duchowi Świętemu, na którego oczekuje młodzież. To jest przyszłość Olchowca, która prawdopodobnie wyjedzie z Olchowca, ale wyniesie stąd dobro, z którego będzie czerpać przez całe życie - powiedział biskup. Wizytacja i uroczystość bierzmowania, która jest „zwieńczeniem dotychczasowych trudów wychowawczych, wynikających ze zobowiązań małżeńskich i rodzicielskich”, przyciągnęła do kościoła wielu parafian. - To jest największa miłość: tym, których kochamy, podarować Boga - przekonywał ich pasterz.

Więcej na łamach „Niedzieli Lubelskiej” w wydaniu z datą 11 października.

Fotorelacja na www.facebook.com/Niedziela-Lubelska-112621833628172



CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję