Reklama

Kościół

Międzyrzecz: ponad tysiąc uczestników Diecezjalnej Pielgrzymki Mężczyzn

„Nowe czasy, nowe zadania” – to hasło Diecezjalna Pielgrzymka Mężczyzn do sanktuarium Pierwszych Męczenników Polski w Międzyrzeczu. Ósmej pielgrzymce 17 września przewodniczył metropolita szczecińsko-kamieński – abp Andrzej Dzięga.

[ TEMATY ]

Pielgrzymka mężczyzn

Karolina Krasowska

Wojownicy Maryi wręczyli abp Andzrejowi Dziędze różańce i wizerunki Maryi

Wojownicy Maryi wręczyli abp Andzrejowi Dziędze różańce i wizerunki Maryi

W tym roku spotkanie rozpoczęło się na międzyrzeckim zamku. Tu mężczyźni wspólnie wysłuchali konferencji zatytułowanej: „Nowe czasy, nowe zadania”, którą wygłosił ks. prof. Paweł Bortkiewicz. – Pierwsi Męczennicy Polski i wszyscy męczennicy świadczą o prymacie sumienia, o jego niezniszczalnej godności. O prymacie ducha nad ciałem, o prymacie wieczności nad doczesnością. Nie lękajmy się świętości. Weźmy te słowa Jana Pawła II i wpiszmy je w nasze bycie Polakiem, bycie katolikiem, bycie mężem i ojcem. Wpiszmy je w naszą codzienność życia – apelował kapłan.

Później uczestnicy pielgrzymki w uroczystej procesji przeszli ulicami Międzyrzecza do sanktuarium Pierwszych Męczenników Polski, gdzie wzięli udział we Mszy św. sprawowanej pod przewodnictwem abp. Andrzeja Dzięgi, metropolity szczecińsko-kamieńskiego. Koncelebrował ją bp Paweł Socha, a także wielu kapłanów diecezji i metropolii.

Reklama

– Nie możesz panować nad kimś, czy nad czymś jeśli najpierw nie opanujesz siebie, swoich myśli, swoich emocji i swoich wyborów, aby to wszystko służyło dobru. Dopiero, gdy opanujesz siebie i zapanujesz nad swoim życiem, wtedy dopiero jesteś w stanie panować nad sprawami, nad relacjami ludzkimi, nad stworzeniem, aby to wszystko było ciągle po Bożemu – mówił w homilii abp Dzięga.

Arcybiskup przypomniał, że wolność i rozumność jest jednością. – Jeśli więc chcesz być panem siebie i spraw po Bożemu, to masz być wolny w sposób rozumny. Wolność nierozumna staje się dowolnością, swawolą, a nawet zniewoleniem. Wolność rozumna pozwala człowiekowi rozkwitać, wzrastać, pomnażać dobro, przeżywać radość i szczęście oraz dzielić się tym szczęściem z innym – podkreślił kaznodzieja.

W pielgrzymce wzięło udział przeszło tysiąc mężczyzn z różnych zakątków diecezji zielonogórsko-gorzowskiej i nie tylko. – Misja mężczyzna to misja przewodzenia i służby swojej rodzinie. Wtedy mężczyzna jest szczęśliwy, gdy wykonuje tę misję – podkreślił ks. Henryk Grządko, jeden z organizatorów.

W międzyrzeckim sanktuarium znajdują się relikwie Pierwszych Męczenników Polski. Kościół pod ich wezwaniem został erygowany w 1999 r. Natomiast 13 listopada 2012 bp Stefan Regmunt ustanowił kościół

2020-09-20 11:25

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Męskie oblężenie

Niedziela toruńska 42/2020, str. VI

[ TEMATY ]

Jasna Góra

uwielbienie

Pielgrzymka mężczyzn

Mateusz Kacpura

Mężczyźni uwielbiali Boga

Mężczyźni uwielbiali Boga

W ostatnią sobotę września faceci, którzy umieją dzielić się tym, w jaki sposób przeżywają wiarę w swoich rodzinach, wspólnotach czy miejscach pracy, szukali inspiracji u Pani Częstochowskiej.

Kolejny raz udałem się wraz ze współbraćmi z diecezji na Jasną Górę, by we wspólnocie mężczyzn z całej Polski wsłuchiwać się w wołanie Boga. Męskie Oblężenie Jasnej Góry jest dla mnie kolejną inspiracją do dalszego męskiego rozwoju w oparciu o relację z Jezusem Chrystusem. Bóg przez słowa, które usłyszałem z ust kapłanów i świeckich, odnowił mnie wewnętrznie. Wróciłem z nowym spojrzeniem na moje codzienne zmagania się z wyzwaniami, które stawia przede mną świat, nowym zapałem do rozwijania się jako katolik, mąż, ojciec, pracownik.

Męska wędrówka

Podczas spotkania kolejny raz utwierdziłem się, że w Kościele są mężczyźni, którzy potrafią świadczyć o swojej wierze, żyć według niej i wdrażać do codziennego życia. Są faceci, którzy umieją dzielić się tym, w jaki sposób przeżywają wiarę w swoich rodzinach, wspólnotach czy też miejscach pracy. To niezwykle cenny dar, który wskazuje mi azymut mojej męskiej wędrówki. Mocnym doświadczeniem były świadectwa, w których mężczyźni wskazywali na swoje grzechy z przeszłości – bez owijania w bawełnę, mówili prosto z mostu o swoim taplaniu się w różnych bagnach współczesnego świata. Co najważniejsze, mówili przede wszystkim o tym, jak Bóg wyprowadził ich z ciemności, w której tkwili.

Tematem przewodnim pielgrzymki było hasło: Mężczyzna jako kapłan w rodzinie. Mocno wybrzmiało to, że kapłan to ktoś, kto jest pośrednikiem między Bogiem a ludźmi. Co za tym idzie, jeśli mam być dla mojej żony i dzieci takim pośrednikiem, konieczne jest to, abym wszedł w relację z Jezusem Chrystusem. Powinienem swoją męskość przeżywać od wewnątrz, budując relację z Najwyższym i Jedynym Kapłanem, którym jest Jezus Chrystus. Dzięki codziennej wewnętrznej przemianie i głębszemu wchodzeniu w tę relację będę mógł coraz lepiej realizować swoje kapłaństwo.

Intymna relacja

Trudne pytania postawił mi abp Grzegorz Ryś. Pytał: – Ile z postaw Jezusa stało się moimi postawami, ile od Niego przejąłem? Kolejny raz uzmysłowiono mi, że swojego życia, w tym męskości, nie mogę przeżywać bez Boga. Niby proste, a bardzo trudne. Wnioskuję z tego, że każdego dnia muszę pochylać się nad sobą, nad swoim postępowaniem, aby móc się zmieniać. Zaczynam rozumieć, jak ważnym jest robienie codziennego rachunku sumienia. Zanim jednak to zacznę realizować, muszę wpierw połączyć się w intymnej relacji z Jezusem Chrystusem.

Łódzki arcybiskup wskazał także w tym kontekście na ważne słowa ks. Franciszka Blachnickiego, założyciela Ruchu Światło-Życie (w tym rodzinnej jego gałęzi, którą jest Domowy Kościół): nikt nie daje tego, czego nie ma. Jeśli chcę być autentycznym świadkiem Chrystusa, prawdziwie o Nim mówić, zachęcać innych do wchodzenia w podobną relację z Nim, sam muszę Jezusa mieć w sobie. Chcę naśladować Go w swoim życiu codziennym w tym celu, jak to powiedział jeden z prelegentów, „aby moja rodzina była świadectwem Chrystusa dla innych”.

CZYTAJ DALEJ

„… Oraz, że cię nie opuszczę aż do śmierci”. Historia Adama i Kasi

2020-12-02 15:07

[ TEMATY ]

Caritas

apel o pomoc

Mat.prasowy

Adam i Kasia. Kasia i Adam. Od 10 lat razem, nierozłączni. 2 lata temu, wzięli ślub. Po wielu latach narzeczeństwa wiedzieli już na pewno, że są sobie przeznaczeni.

„… oraz, że cię nie opuszczę aż do śmierci”. W obecności rodziny i przyjaciół przysięgali, że będą razem na dobre i na złe, w słońcu i w niepogodzie. Nie spodziewali się jak szybko przyjdzie im sprawdzić wartość tych słów.

Adam przed chorobą pracował jako monter konstrukcji stalowych. Pracował dużo i intensywnie. Często jeździł na budowy w Polsce, dużo przebywał poza domem. Wiodło im się nieźle.

Adam to pracoholik. Bardzo lubił i lubi swoją pracę. Ma wielką nadzieję, że powróci do zawodu jak zakończy rehabilitację związaną z założeniem implantów. - mówi Kasia

W imieniu Adama wypowiada się Kasia. Adam słyszy nas, ale nie będzie mówił sam. Osoba z implantami musi przyzwyczajać się do nowego głosu przez pewien czas, aby zrozumieć wypowiedź.

To było 2 miesiące po ślubie. Adam wrócił z delegacji. Czuł się źle, objawy typowo grypowe, bóle mięśni, gorączka. Położył się z nadzieją, że jutro będzie lepiej. Nie było. Do grypowych objawów doszły zaburzenia równowagi. Kilka godzin później, bez żadnego ostrzeżenia, Adam przestał słyszeć.

Trudno to sobie wyobrazić. Nagle świat wokół przestaje istnieć. Nie słyszysz żadnego dźwięku z zewnątrz, ale to nie znaczy, że w głowie jest cisza. Wręcz przeciwnie. Adama dręczyły szumy, jazgoty, piski. W pewnym momencie słyszał 15 różnych, nieprzyjemnych dźwięków. Żaden z nich nie pochodził ze świata zewnętrznego. Osoby niesłyszące tracą kontakt ze światem zewnętrznym, nie docierają do nich żadne dźwięki i odgłosy, jakie do tej pory słyszeli. Wszystko to, co dotąd było blisko, nagle staje się nieosiągalne. Pojawia się strach, że nie usłyszysz sygnałów niebezpieczeństwa.

Laryngolog, do którego trafili prywatnie, natychmiast skierował Adama do szpitala. Po wstępnych badaniach Adam znalazł się na oddziale neurologicznym. Przez jakiś czas było z nim bardzo źle. Choroba zaatakowała centralny układ nerwowy. Po serii badań i testów stwierdzono, że przyczyną choroby jest bakteryjne zapalenie opon mózgowych. To ono spowodowało całkowitą utratę słuchu i zaburzenia równowagi. Po 3 tygodniach w szpitalu Adam wrócił do domu. Według lekarzy został wyleczony. Niestety w trakcie leczenia Adam nie odzyskał słuchu.

Zostali sami z problemem, ale Kasia, niepoprawna optymistka, ani na chwilę nie zaakceptowała możliwości, że tak już będzie zawsze. Szybko dotarli do specjalistów z Kajetan - najlepszego w Polsce ośrodka zajmującego się leczeniem słuchu. Pojawiła się nadzieja, że Adam powróci jeszcze do świata słyszących.

Zaczęło się od prywatnej wizyty i audiometrii tonalnej. Ta metoda pozwala ocenić próg słyszenia. Dzięki badaniu można określić rodzaj i głębokość upośledzenia zmysłu. Sprawdza się stopień ubytku słuchu w zależności od częstotliwości dźwięku. Badanie nie pozostawiło żadnych wątpliwości. Adam nie słyszał właściwie nic. Jedynym rozwiązaniem w jego przypadku było wszczepienie implantów ślimakowych. Adam miał wyjątkowe szczęście - szybko zakwalifikował się do zabiegu implantowania.

Pierwsza operacja trwała 4 godziny. W jej trakcie wykonano nacięcia za uchem i wywiercono otwór u podstawy czaszki. Pod skórą umieszczono implant ślimakowy, połączony elektrodami z procesorem dźwięku, który znajduje się na zewnątrz, za uchem. Implant ślimakowy jest zaawansowanym urządzeniem elektronicznym, składającym się z części zewnętrznej (procesor dźwięku, który przetwarza słyszane dźwięki otoczenia) oraz z części wewnętrznej, czyli wprowadzonych do ślimaka elektrod. Implant ślimakowy pozwala na rehabilitację osoby z głębokim niedosłuchem zmysłowo-nerwowym. Pacjent zyskuje nie słuch fizjologiczny, ale słuch zbliżony do niego jakościowo.

Moment w którym Adam usłyszał słowa po operacji był najpiękniejszym w jego życiu. Płakał z radości, gdy usłyszał i zrozumiał wypowiedziane do niego słowa. Druga operacja odbyła się w styczniu 2020. Adam znowu miał szczęście. Zdążył przed pandemią, a na implanty czekał relatywnie niedługo.

Okres niesłyszenia powoduje ogromne straty i dlatego po operacji założenia implantów Adam nie mógł wrócić do pracy. Musi najpierw przejść około dwuletnią rehabilitację z psychologiem i logopedą.

Tak jak powiedziała w ślubnej przysiędze, Kasia była z Adamem przez cały ten trudny czas. Adam nie mógł pogodzić się z utratą słuchu. Do głowy przychodziły mu różne myśli. Czuł się gorszy, kwestionował swoją wartość jako męża i partnera. Kasia podtrzymywała go na duchu, wspierała, zapewniała o swojej miłości. Choroba pokazała jak mocny jest ich związek. Z tej trudnej próby jako małżeństwo wyszli zwycięsko.

Poznaliśmy się na przyjęciu sylwestrowym u znajomych. Zaiskrzyło między nami i zaczęliśmy się spotykać. - wspomina z uśmiechem Kasia.

Były wzloty i upadki. Smutki i radości. Potrzebowaliśmy czasu aby się dotrzeć, ale jak braliśmy ślub to już byliśmy pewni, że to na zawsze. A przecież nie wiedzieliśmy jeszcze co przyniesie los. – dodaje.

Mieszkają w niewielkim mieszkaniu, na osiedlu bloków w Płocku. Żyją w trójkę - Adam, Kasia i brat Kasi, Patryk. Patryk ma w tej chwili orzeczenie o upośledzeniu w stopniu umiarkowanym. Kasia czeka na decyzję komisji lekarskiej, żeby tę kwalifikację zamienić na stopień głęboki. Jest opiekunem prawnym brata. Dzięki zmianie kwalifikacji będzie mogła wystąpić o rentę opiekuńczą. Patryk jest pogodny i przyjazny, ale nie może zostać sam w domu. Mógłby skrzywdzić siebie lub innych. Kasia zdecydowała się na wzięcie brata pod opiekę, gdy w wieku 18 lat znalazł się na ulicy. Nie radził sobie, był wielokrotnie pobity. Policja zatrzymała go w pewnym momencie jako NN. Patryk nigdy nie będzie samodzielny. Ich sytuacja finansowa jest trudna. Adam nie pracuje, otrzymuje niewielki zasiłek. Trochę pieniędzy dostaje Patryk, a Kasia dorabia sezonowo przy zbiorach truskawek i cukinii. Może pracować tylko wtedy, gdy ktoś zostaje w domu z Patrykiem.

Niestety niedawno ich życiem znowu wstrząsnął nieszczęśliwy wypadek. Od 8 lat mają psa, mieszanka golden retrievera i lokalnego kundla. Kochany pies, ale podczas spaceru pociągnął Adama, tak, że ten stracił równowagę i boleśnie upadł. Konsekwencje upadku okazały się dużo poważniejsze niż potłuczenie. Adam stracił zewnętrzną część implantu ślimakowego - procesor mowy, który przekazuje dźwięki do mózgu. Stracił zdolność słyszenia, a głowę wypełniły znów trzaski i szumy.

Wydatek jakim jest zakup nowego procesora mowy jest całkowicie poza ich zasięgiem. Muszą uzbierać blisko 40 tys. złotych. Mają wokół siebie dużo życzliwych ludzi, przyjaciół, którzy pomagają i wspierają, ale to kwota zbyt duża nawet dla nich. Kasia nie płacze i nie załamuje się. Wypadek Adama zainspirował ją do szukania nowych kontaktów. Kasia nie boi się prosić o pomoc. Często słyszy uprzejmą lub mniej uprzejmą odmowę. Dziękuje grzecznie i idzie dalej. Robi wszystko dla ukochanego męża i przyjaciela. Jest pewna, że pieniądze uda się zebrać.

W serwisie uratujecie.pl została uruchomiona zbiórka na zakup procesora mowy dla Adama. Bez naszej pomocy nie ma szans na zebranie tak dużej sumy. Każdy może dołożyć swoją cegiełkę. Darowizny można przekazywać bezpośrednio poprzez stronę uratujecie.pl: Zobacz lub przelewem na konto 47 1160 2202 0000 0003 2305 9331 wpisując tytuł przelewu: APARAT.

CZYTAJ DALEJ

Ukochaj opuszczonego Jezusa – od 23 do północy

2020-12-03 14:56

Ks. Jarosław Staszewski TChr

Obraz Najświętszego Serca Pana Jezusa znajdujący się w sanktuarium Księży Chrystusowców w Szczecinie

Obraz Najświętszego Serca Pana Jezusa znajdujący się w sanktuarium
Księży Chrystusowców w Szczecinie

Krakowscy jezuici w pierwsze czwartki miesiąca zapraszają do udziału w Godzinie Świętej - adoracji Najświętszego Sakramentu od godz. 23 do północy.

- Celem tej modlitwy jest pocieszanie Jezusa, który został opuszczony przez najbliższych apostołów. Ta modlitewna praktyka jest też doskonałym narzędziem dla uśmierzenia gniewu Bożego, błagając przy tym o miłosierdzie tak dla grzeszników, jak dla złagodzenia w pewien sposób goryczy, którą czuł Chrystus z powodu osamotnienia i duchowej walki z mocami ciemności – mówi w rozmowie z „Niedzielą” o. Mariusz Balcerak SJ.

Chrystus powiedział o tym nocnym czuwaniu Małgorzacie Marii Alacoque podczas trzeciego objawienia w 1674 r.:

"A we wszystkie noce z czwartku na piątek dam ci uczestnictwo w tym śmiertelnym smutku, który odczułem w Ogrodzie Oliwnym. I żeby Mi towarzyszyć w tej pokornej modlitwie, którą zanosiłem wówczas do mego Ojca wśród wszystkich Moich udręczeń, będziesz wstawać między godziną jedenastą a północą, by w ciągu godziny klęczeć wraz ze Mną z twarzą pochyloną ku ziemi.''

Zakonnicy zapraszają do włączenia się w modlitwę w bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa przy ul. Kopernika 26 w Krakowie.

Dołącz do wydarzenia na Facebooku:

www.facebook.com/events/422808235543150/

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję