Reklama

Wiadomości

Maląg: rządowe programy społeczne PiS są i będą realizowane

Rządowe programy społeczne PiS są i będą realizowane; w okresie epidemii COVID-19 to szczególne wsparcie polskiej gospodarki - napisała w poniedziałek szefowa MRPiPS Marlena Maląg. Zdaniem Związku Przedsiębiorców i Pracodawców z części świadczeń społecznych należałoby zrezygnować lub zawiesić ich wypłatę.

[ TEMATY ]

program

PiS

Marlena Maląg

Sashkin/pl.fotolia.com

Związek Przedsiębiorców i Pracodawców w poniedziałek przedstawił stanowisko w sprawie projektu budżetu państwa na 2021 r. Zdaniem organizacji założenia przyjęte do opracowania tego budżetu "wydają się zbyt optymistyczne". Wskazano, że przewidywany wysoki deficyt budżetowy na rok 2021 może dodatkowo wzrosnąć, jeśli nie uda się wygenerować przewidzianych w projekcie budżetu wpływów podatkowych w pełnej wysokości.

"Rząd może skorzystać z prostej rezerwy i zrezygnować z części dodatkowych programów socjalnych (500 plus na pierwsze dziecko bez progu dochodowego, 13. i 14. emerytury, program +Dobry start+), by obniżyć deficyt o ponad połowę. Tego rodzaju posunięcie zapewniłoby też komfort możliwości uruchomienia dodatkowych środków w razie wyraźnej potrzeby spowodowanej nieprzewidzianym rozwojem sytuacji epidemicznej" - czytamy w stanowisku ZPP.

Reklama

W opinii ZPP, z części świadczeń społecznych należałoby zrezygnować (bądź ewentualnie zawiesić ich wypłatę w przyszłym roku). Zdaniem organizacji, pozwoliłoby to obniżyć planowany na 2021 rok deficyt o ponad 40 mld zł, bądź też wygenerować tej wysokości zapas możliwy do uruchomienia w przypadku konieczności poniesienia dodatkowych wydatków w związku z sytuacją epidemiczną.

W odpowiedzi na tę opinię minister rodziny pracy i polityki społecznej Marlena Maląg zapewniła, że "rządowe programy społeczne PiS są i będą realizowane".

"To realne wsparcie rodzin. W okresie epidemii COVID-19 to szczególne wsparcie polskiej gospodarki, środki z #Rodzina500plus czy 13. emerytury są kołem zamachowym dla gospodarki. Rządy PiS to gwarancja realizacji programów społecznych" - napisała minister na Twitterze.(PAP)

Reklama

autorka: Olga Zakolska

ozk/ mhr/

2020-09-21 18:24

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Fogiel: możliwość zamknięcia szkół nie jest w tej chwili rozpatrywana

2020-10-09 09:14

[ TEMATY ]

szkoła

PiS

wpolityce.

Możliwość zamknięcia szkół nie jest w tej chwili rozpatrywana – powiedział w piątek wicerzecznik PiS Radosław Fogiel. Podkreślił jednak, że wiele zależy od przestrzegania restrykcji w najbliższych tygodniach. Dzisiaj coś może nie być na tapecie, a za cztery dni tak – dodał.

Od soboty z powodu rozszerzenia się epidemii trzeba będzie zakrywać usta i nos m.in. w sklepach, w autobusach i na ulicach. Obostrzenie nie obejmuje np. lasów i plaż. Z wyjątkiem 32 powiatów i 6 miast, które będą czerwoną strefą z surowszymi restrykcjami, cała Polska znajdzie się w strefie żółtej.

O dalsze działania w związku z pandemią w piątek na antenie Polsat News pytany był zastępca rzecznika PiS Radosław Fogiel.

Fogiel podkreślał, że sukcesywnie wzrasta liczba łóżek dla pacjentów z COVID-19. "Podobnie z innym sprzętem" – dodał.

"Oczywiście największym wyzwaniem są lekarze i personel medyczny – łóżka można dostawić, a lekarzy nie zaimportujemy, więc musimy bardzo mocno troszczyć się o pracujących w służbie zdrowia. Ale, co ważne, żebyśmy wszyscy o tym wiedzieli – nawet najlepiej przygotowany rząd nie załatwi sprawy, jeśli faktycznie dojdzie do zatoru w służbie zdrowia, stąd te nowe obostrzenia" – powiedział.

Pytany, czy 1 listopada będą otwarte cmentarze, Fogiel odparł, że nie ma planów ich zamykania. "Ale nie zmienia to faktu, że jest to bardzo nierozsądne i należy trzy razy się zastanowić, zanim weźmie się udział w jakimkolwiek większym zgromadzeniu" – podkreślił. Jak mówił, dobrze byłoby odwiedzić cmentarz kilka dni wcześniej lub później. "Mówiąc brutalnie, chodzi o to, żebyśmy nie musieli tych cmentarzy odwiedzać w innym terminie, nie wtedy, kiedy sami byśmy sobie tego życzyli" – stwierdził.

Na pytanie o to, jak będzie wyglądać sytuacja ze szkołami, wicerzecznik PiS odparł, że dotychczasowy system się sprawdza. "Prawie 99 proc. placówek szkolnych funkcjonuje w trybie stacjonarnym" – powiedział. "Musimy też znaleźć jakiś środek ciężkości. Mieliśmy półroczny lockdown szkolny, mieliśmy naukę zdalną, to z kolei wszyscy eksperci od edukacji mówili, że to się na dłuższą metę nie sprawdzi, rodzice już prawie organizowali protesty" – mówił.

Dodał, że w tej chwili opcja zamknięcia szkół nie jest rozpatrywana. "Sytuacja jest taka, że my w ciągu najbliższych tygodni będziemy decydować naszymi działaniami, czy zahamujemy wzrost, czy będziemy mieli naprawdę spory problem. Naprawdę trudno coś prorokować. Dzisiaj może coś nie być na tapecie, za cztery dni okaże się, że trzeba to rozważyć" – podkreślił Fogiel.(PAP)

Autorka: Sonia Otfinowska

sno/ joz/

CZYTAJ DALEJ

Aktualizacja: Zmarł wieloletni proboszcz i dziekan skoczowski ks. prałat Alojzy Zuber. Publikujemy jego wspomnienia

2020-10-21 10:48

[ TEMATY ]

kapłan

pogrzeb

prałat

Monika Jaworska

Ks. prałat Alojzy Zuber

Ks. prałat Alojzy Zuber

Zmarł emerytowany ks. prałat Alojzy Zuber – wieloletni proboszcz parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Skoczowie i kustosz sanktuarium św Jana Sarkandra na Kaplicówce, a także dziekan dekanatu skoczowskiego. Ks. prałat Alojzy Zuber przyjmował papieża Jana Pawła II w maju 1995 roku na skoczowskiej Kaplicówce.

W ostatnim czasie przebywał na emeryturze w Domu Sióstr Sercanek w Kamesznicy. Zachorował na koronawirusa Covid-19...

Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie…

Za diecezja.bielsko.pl podajemy szczegóły dotyczące uroczystości pogrzebowych Księdza Prałata w kościele Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Skoczowie, które odbędą się w piątek 23 października br.:

W związku z obostrzeniami sanitarnymi, które obowiązują w czasie pandemii, w kościele może jednorazowo przebywać 135 osób; pamiętamy o zakrywaniu nosa i ust maseczką. Bardzo prosimy o przestrzeganie tych zaleceń. Prosimy o dostosowanie się do poniższego planu uroczystości pogrzebowych:

Piątek, 23 października 2020 r.

7.30 Wprowadzenie trumny do kościoła parafialnego Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Skoczowie

8.00 Msza św. z udziałem wiernych pod przew. ks. prob. Witolda Grzomby

8.45 – 9.30 Różaniec w intencji zmarłego, w tym czasie czuwanie przy trumnie

10.00 Msza św. sprawowana przez kapłanów pod przew. Dziekana Skoczowskiego ks. Ignacego Czadera, bez udziału wiernych

11.30 Msza św. z udziałem wiernych pod przew. ks. Juliusza Kropacza

11.30 Msza św. w Szpitaliku (50 osób) z udziałem wiernych pod przew. ks. Tomasza Gwoździewicza

11.30 Msza św. w Wiślicy (65 osób) z udziałem wiernych pod przew. ks. Dariusza Byrskiego

12.15 – 13.00 Różaniec w intencji zmarłego, w tym czasie czuwanie przy trumnie

13.15 Odczytanie zamówionych intencji mszalnych, przemówienia i pożegnania przez władze lokalne, grupy parafialne i społeczne.

14.00 MSZA ŚW. POGRZEBOWA POD PRZEW. BISKUPA Piotra Gregera z udziałem najbliższej Rodziny oraz osób zaproszonych imiennie (nie ma koncelebry z Biskupem – Księża odprawiają o 10.00) Po Mszy św. wyprowadzenie trumny i przejazd na Stary Cmentarz (najbliższa Rodzina).


Poniżej publikujemy wspomnienia ks. prał. Alojzego Zubra z 2013 roku z okazji przeżywanego przez niego wówczas złotego jubileuszu kapłaństwa. Wspomnienia napisał do pisma „Effatha” (nr 7/2013) wydawanego w parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Skoczowie, gdzie ks. Alojzy Zuber posługiwał wówczas jako proboszcz.

Dnia 1 września 1939 r. rozpoczęła się II wojna światowa. Była ona nie tylko dramatem dla Ojczyzny, ale także nieszczęściem dla rodziny – w tym także i mojej. Wskutek działań wojennych spłonął nasz rodzinny dom, a także stodoła ze zbożem, chlew i stajnia. Szczęśliwie tata zdołał wyprowadzić całą rodzinę na bezpieczniejsze miejsce przy skarpie rzeki Pszczynki. Ocalała babcia, stryj Józef, ciocia Wiktoria, mama Zofia, tata Franciszek, niespełna dwuletni brat Stanisław i ja – trzymiesięczny niemowlak. Wojsko niemieckie ewakuowało po pożarze rodzinę do sąsiedniej wioski Studzionka, z dala od linii frontu. Z moich rodzinnych Brzeźc to 5 km. Po odbudowaniu naszych budynków spędzałem szczęśliwe dzieciństwo u dziadków w Brzeźcach, gdzie – jak każde wiejskie dziecko – na miarę sił pomagałem na gospodarstwie: przy sianie, żniwach, wykopkach, pasaniu krów i innych czynnościach. Tam byłem do I Komunii św., chodziłem do szkoły podstawowej, a od V klasy byłem ministrantem. W Brzeźcach przyjąłem bierzmowanie. Tam rozwijało się w moim sercu powołanie do kapłaństwa. Oprócz starszego brata Stanisława żyją jeszcze także moje dwie siostry – Bronisława i Monika, a także najmłodszy brat Jan, który przejął gospodarstwo.

Po podstawówce uczęszczałem do Liceum Ogólnokształcącego im. Bolesława Chrobrego w Pszczynie. Szkoła ta powstała w latach 40. XVIII w. (a więc jeszcze czasy I Rzeczpospolitej), jako Gimnazjum Książęce. Po zdaniu matury w 1957 r. wstąpiłem do Śląskiego Seminarium Duchownego. Pierwszy rok studiów był w Tarnowskich Górach, a pozostałe pięć lat w Krakowie. Święcenia diakonatu przyjąłem w marcu 1963 r. z rąk ks. biskupa Józefa Kurasa, a prezbiterat 23 czerwca 1963 r. w Katedrze Chrystusa Króla w Katowicach z rąk biskupa Herberta Bednorza.

Pierwsza parafia - Niedobczyce

Po krótkich wakacyjnych zastępstwach u sióstr Jadwiżanek w Bogucicach i w parafii Św. Józefa w Katowicach -Załężu otrzymałem w sierpniu1963 roku dekret wikariusza w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Niedobczycach. Pojechałem tam autobusem, aby się przedstawić miejscowemu księdzu proboszczowi. Był nim od wielu lat ks. Jan Tomala, wyświęcony we Wrocławiu jeszcze przed powstaniem diecezji katowickiej. Ponieważ był doktorem nauk biblijnych i przedwojennym katechetą, toteż przed II wojną światową wziął udział w pielgrzymce do Ziemi Świętej. Było to wtedy ogromną rzadkością. Ksiądz proboszcz uczył religii aż do 70 roku życia. Nauczał dzieci klas II Szkoły Podstawowej nr 1. Podziwialiśmy jego piękny śpiew w czasie Mszy świętych. Moim współwikariuszem był ks. Alojzy Majnusz, który rok przede mną przybył do Niedobczyc ze Skoczowa. Podziwiałem go zwłaszcza za dwie rzeczy. Wspaniale potrafił z ambony przekonać słuchaczy do wszelkich inicjatyw duszpasterskich, np. do licznego udziału w porannych roratach, nabożeństwach różańcowych i majowych. Potrafił skłonić rodziców do troski o wczesną Komunię dzieci. Ogromna ich większość przystępowała do I Komunii św. w wieku 7 lat. W katechezach i comiesięcznej Komunii św. towarzyszyli im rodzice, zwłaszcza matki. Niezwykłe było i to, że tak małe dzieci potrafił prostym i zrozumiałym językiem katechizować.

Kolejnym współwikarym od 1965 roku był ks. Emil Dyrda mający wtedy 9 lat kapłaństwa. Ciepło wspominam swe poprzednie parafie, zwłaszcza Szopienice i Mariacką w Katowicach. Barwnie opowiadał o proboszczach tych parafii, szczególnie o ks. prałacie Maślińskim, byłym rektorze Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego w Krakowie. Ks. Emil był powszechnie lubiany przez wiernych, odznaczał się ogromną kulturą osobistą nawet w trudnych problemach w kancelarii. Przez wiele lat był proboszczem w Podraju koło Czechowic -Dziedzic, a potem Kozach, do czasu przejścia na emeryturę. Dzieci i młodzież katechizowaliśmy w domu katechetycznym. W 1961 roku sejm niemy uchwalił ustawę o szkole świeckiej i tak wyrugowano religię ze szkół, aby osłabić życie religijne młodego pokolenia. Oprócz księży katechizowała też jedna siostra służebniczka i katechetka. W pamięci pozostały mi wrześniowe piesze pielgrzymki do Pszowa, a także coroczne pielgrzymki na Górę św. Anny.

Niezwykłym doświadczeniem w mej pracy kapłańskiej było zetknięcie się z Anną Kwiotek, która od dziesiątego roku życia miała jednostronny silny paraliż i zupełną utratę słuchu. Nie tylko nie potrafiła chodzić czy wstać, ale nawet siedzieć. Od czterdziestoletniego wtedy leżenia miała na plecach bolesne odleżyny. Mogła więc leżeć tylko na brzuchu. Aby uchronić się przed uduszeniem zwłaszcza w czasie snu, umieszczała od łóżka do pobliskiej szafki kij podobny do kija w miotle, kładła na nim swą lewą dłoń i na niej wspierała głowę. W takiej pozycji sypiała. Jakże to było niewygodne! Księża wikarzy codziennie zanosili jej Komunię św. Nieraz mówiła, że ona daje jej siłę do udźwignięcia tego krzyża. Bóg dał jej niezwykłą pamięć. Rozpoznała kogoś, kto przed 25 laty jako 10-letni chłopiec był ją odwiedzić z mamą, a teraz odtwarzał św. Mikołaja. O jej inteligencji niech świadczy fakt, że czytała i rozumiała trudne książki teologiczne. Czytała Pismo Św. i zdobyła wielką jego znajomość. Chociaż nie miała słuchu, to jednak doskonale się z nią porozumiewaliśmy przez bardzo wyraźną artykulację poszczególnych wyrazów, jak przyjmowała te cierpienia? Przed urlopem wakacyjnym powiedziałem jej, że teraz nie będę przychodził z Komunią, bo wyjeżdżam. Poprosiła o odprawienie Mszy świętej. Zapytałem: W jakiej intencji? Odpowiedziała: „Z podziękowaniem za łaskę cierpienia, z prośbą o wytrwanie”. Kto z nas potrafiłby Bogu dziękować za cierpienie? Ze swej niewielkiej renty wspierała kleryków z biednych rodzin ze zgromadzenia Księży Sercanów. Na jej pogrzebie duży ich zastęp celebrował mszę świętą otwierając jej bramy nieba. Trzy lata pobytu związały mnie z parafią i dały dużo doświadczeń bardzo przydatnych w kolejnych parafiach. Pozostała tam cząstka mego serca. Nie przypuszczałem wtedy, że ta więź będzie się utrwalać przez fakt zamieszkania w niej mej siostry. Z pewnym sentymentem celebruję tam od czasu do czasu Mszę św. i ogarniam parafię swą modlitwą.

Wspomnienia z Miedźnej

Od września 1966 roku rozpocząłem posługę kapłańską w Miedźnej w powiecie pszczyńskim, w parafii pod wezwaniem świętego Klemensa, który był papieżem i męczennikiem z końca I wieku. Piękny drewniany barokowy kościół z XVII w. otoczony jest cmentarzem. Do parafii należały też wioski Frydek i Gilowice. Tam dojeżdżałem do punktu katechetycznego uczyć religii młodzież i dzieci od II klasy wzwyż. W ważniejsze uroczystości młodzieńcy w czasie sumy prezentowali się z dużymi świecami na modlitwę eucharystyczną. Podziwiałem bardzo liczny udział młodzieży w I-piątkowych mszach św. i równie liczne jej przystępowanie do Komunii świętej. Panny w pszczyńskich strojach ludowych uświetniały procesje Bożego Ciała i odpusty.

Dojrzewały tam wtedy 3 powołania kapłańskie i 3 powołania zakonne dziewcząt do zgromadzenia Sióstr Służebniczek Śląskich Proboszczem był wtedy ks. Stanisław Czerwionka - rodem z Łąki. Święcenia przyjął w grudniu 1939 r. jako młody wikariusz został zaciągnięty do oddziałów sanitarnych niemieckiego wojska. Znosił rannych, odprawiał pogrzeby różnych wyznań, a gdy było spokojnie, to stawiał stół jako ołtarz i odprawiał mszę św. Miejscowi ludzie całowali ziemię, na której stał ołtarz, bo „nie mieliśmy tu mszy św. od 20 lat”. Z kilkoma kolegami uciekł z sowieckiej niewoli, do której się dostał. Otrzymał za to Żelazny Krzyż Zasługi, jako proboszcz miał nieraz utarczki z komunistycznymi władzami powiatowymi w Pszczynie, np. w sprawie rejestracji punktów katechetycznych. Przed peregrynacją obrazu Matki Bożej jasnogórskiej w 1967 roku jak i inni proboszczowie był wezwany do władz powiatowych. Przewodniczący zadał wreszcie pytanie: „Jak będziecie urządzali tę peregrynację?” Na to wzburzony proboszcz odpowiedział: „Czy ja się was pytam, jak wy będziecie urządzać obchody 1 Maja?” Wtedy urzędnik mówi: „My też tu mamy coś do gadania, bo to jest zabytkowy kościół”. Ksiądz pyta: „Czy daliście na remont tego kościoła chociaż jeden gwóźdź?”. Na tym rozmowa skończyła. Podziwiałem go jako dzielnego kapłana.

W sanktuarium św. Mikołaja

Od września 1969 roku do stycznia 1973 roku byłem wikariuszem w Pierśćcu koło Skoczowa w parafii św. Mikołaja. Wierni od wieków upraszają sobie tu u tego św. orędownika wiele łask, np. uzdrowień, nawet z ciężkich chorób, pojednanie w małżeństwie, dar potomstwa, opiekę nad dobytkiem i inne. Za otrzymane łaski przyjeżdżają podziękować. Katechizowałem w Pierśćcu i w Zaborzu. Proboszczem był ks. Wilhelm Kareta. W 1943 roku został aresztowany pod zarzutem pomocy udzielanej partyzantom. Dwóch jego braci zostało jednego dnia rozstrzelanych w Oświęcimiu. W więzieniu w Mysłowicach był katowany za spowiadanie więźniów i udzielanie Komunii św. Był też straszliwie bity, by zdradził tajemnicę spowiedzi. Potem wywieziony był do obozu w Dachau, gdzie doczekał wyzwolenia 29.04.1945 roku. Jesienią 1945 r. został proboszczem w Pierśćcu.

U św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Chwałowicach

Od stycznia 1973 r. do sierpnia 1976 r. byłem wikariuszem w tej dzielnicy Rybnika razem z ks. Henrykiem Bolczykiem, który potem przez 15 lat krajowym duszpasterzem ruchu oazowego. Po wprowadzeniu stanu wojennego w 1981 roku jako proboszcz w Katowicach wspierał górników kopalni „Wujek.” W pamięci pozostał mi wspaniały śpiew w kościele i wielkie szkody górnicze niszczące wiele domów i pól oraz tworzące duże rozlewiska. Ogromny procent ludności pracował w pobliskich kopalniach Proboszczem był ks. Henryk Rothkegel, wspaniały kaznodzieja i dobry gospodarz parafii. W czasie wojny był zaciągnięty do wojska.

Ponownie w Pierśćcu

Od września 1976 r. byłem w Pierśćcu, ale już w charakterze adjutora, czyli administratora. Do mnie należały już decyzje dotyczące spraw duszpasterskich oraz finansowych (utrzymanie parafii, remonty, inwestycje itp.). W 1980 roku zostałem proboszczem. W tym też roku jesienią zmarł poprzedni proboszcz Wilhelm Kareta. Od stycznia 1981 roku były starania o budowę kościoła w Zaborzu. Parafianie mieli stamtąd do kościoła w Pierśćcu ponad 5 km. Po wielu staraniach otrzymaliśmy zgodę na budowę kaplicy punktem katechetycznym. Kopanie fundamentów zaczęliśmy w lipcu 1982 r. Wierni wykazywali wiele zapału do pracy. Wiosną 1983 roku zostałem mianowany dziekanem dekanatu skoczowskiego. Budowie przewodziłem do września 1983 roku.

W mieście św. Jana Sarkandra

W dzień pogrzebu ks. kan. Karola Pichy ze Skoczowa 10.09.1983 r. ks. bp Herbert Bednorz mianował mnie administratorem, a po kilku miesiącach proboszczem parafii p.w. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Skoczowie. Parafia ta liczy ok. 8 tys. katolików. Jest to najstarsza i największa parafia w tym mieście. Chociaż miasto istnieje ponad 700 lat, to obecna barokowa świątynia była zbudowana w 1762 r. po kolejnym pożarze. Od 1992 roku Śląsk Cieszyński a więc i Skoczów zaczęły należeć do nowej diecezji bielsko-żywieckiej, której ordynariuszem jest ks. bp Tadeusz Rakoczy.

Bł. Jan Sarkander został współpatronem diecezji obok św. Maksymiliana Kolbego i św. Jana Kantego. W 1993 r. został ogłoszony w Watykanie dekret kanonizacyjny Jana Sarkandra. Biskup Tadeusz Rakoczy udał się do Watykanu, aby zaprosić Ojca Świętego do Skoczowa, do miasta narodzenia Jana Sarkandra. W ślad za biskupem pojechała zaprosić go także czteroosobowa delegacja ze Skoczowa z burmistrzem i ks. dziekanem na czele. Papież przyjął nas 29 września 1994 r. w Castel Gandolfo. Ojciec Święty odpowiedział: „Zobaczymy”. Okazało się, że te marzenia się spełniły. Dzień po kanonizacji Jana Sarkandra w Ołomuńcu, gdzie poniósł męczeńską śmierć i gdzie są jego relikwie Ojciec Święty przyjechał do Skoczowa 22.05.1995 roku, aby przewodniczyć na Kaplicówce dziękczynnej Mszy św. za dar kanonizacji w otoczeniu ponad stu biskupów, siedmiuset kapłanów i trzystu tysięcy pielgrzymów. Trwałą pamiątką po papieskiej pielgrzymce jest kościół filialny w Wiślicy pw. Bożego Miłosierdzia wybudowany w latach 1998 - 2004, wyraźnie przypominający wygląd papieskiego ołtarza.

Od 2002 r. rozpoczęliśmy gruntowny remont parafialnego kościoła, zaczynając od odprowadzenia wód i osuszania kościoła. Wymieniono tynki, okna, wyremontowano wieżę, znacznie wymieniono więźbę, pokryto dach i wieżę blachą miedzianą. Potem remontowano wnętrze: wymieniono wiele instalacji, malowano sklepienia, ściany i wszystkie ołtarze. Poprzedni proboszczowie, każdy w swej epoce, też dokonywali renowacji, ale ta obecna jest najbardziej kompleksowa. Dobiega końca renowacja głównego ołtarza i odnowienie wszystkich stacji Drogi Krzyżowej.

Miejscem pielgrzymkowym naszej parafii jest Kaplicówka, gdzie stoi papieski krzyż z Katowic-Muchowca, oraz kaplica św. Jana Sarkandra, obok której stanął w 1995 r. papieski ołtarz. Pielgrzymi i turyści nawiedzają pięknie odnowiony, bogato zdobiony wspaniały kościół parafialny, na Rynku zaś kaplicę narodzenia św. Jana Sarkandra i jego muzeum, czy też kościół jego chrztu (100 m od Rynku).

Troską proboszcza jest nie tylko dbałość o kościół jako budynek, ale o Kościół jako wspólnotę. Ostatnie dziesięciolecia są czasem, kiedy utworzyło się wiele grup i wspólnot parafialnych, poczynając od dzieci, przez grupy młodzieżowe i dorosłych. Echem tego jest wydanie dekretu ks. biskupa Tadeusza Rakoczego o ogłoszeniu kaplicy św. Jana Sarkandra sanktuarium. Prężnie rozwija się ruch Nowenny pompejańskiej, który rozszerzył się na około 70 parafii naszej diecezji, ale rozszerza się także na inne diecezje oraz inne kraje. Z radością wspominam pięć święceń prezbiteratu w latach 1991-2001 oraz zrodzone w tej parafii powołania zakonne. Modlimy się o nowe powołania kapłańskie, zakonne i misyjne.

W 1994 roku ks. bp Tadeusz Rakoczy mianował mnie kanonikiem naszej diecezji, zaś w 1997 r. Ojciec Święty obdarował mnie tytułem swego kapelana (prałatem), co uważam za największe wyróżnienie. Funkcję dziekana pełniłem w latach 1983-1989, a potem znów od 1993 do chwili obecnej, jestem diecezjalnym opiekunem Apostolatu Maryjnego Cudownego Medalika oraz Apostolstwa Dobrej Śmierci.

Rok Złotego Jubileuszu święceń kapłańskich jest tez rokiem 30-lecia mojej posługi proboszczowskiej w tutejszej parafii. Dziękuję Panu Bogu za niezliczone łaski, którymi mnie obdarza przez cale życie. Mile wspominam każdą parafię, w której posługiwałem.

x. Prałat Alojzy Zuber

CZYTAJ DALEJ

Patrzcie, jak są uczczeni przyjaciele Boży

2020-10-22 08:27

[ TEMATY ]

abp Stanisław Gądecki

św. Jan Paweł II

Ks. dr Leszek Gęsiak SJ

Adam Bujak/Arturo Mari/ Biały Kruk

O spotkaniach z kardynałem Wojtyłą, głównych liniach pontyfikatu Jana Pawła II i osobistej świętości Papieża Polaka - z Przewodniczącym Episkopatu abp. Stanisławem Gądeckim rozmawia rzecznik KEP ks. Leszek Gęsiak SJ.

Ks. LG: Ksiądz Arcybiskup był świadkiem momentu, kiedy Karol Wojtyła został wybrany na Stolicę Piotrową. Czy mógłby nam Ksiądz Arcybiskup powiedzieć kilka słów o okolicznościach, w których to się dokonało i jaka była reakcja Księdza Arcybiskupa na ten wybór.

- W praktyce było nas wtedy wielu na Placu Świętego Piotra, także wielu Polaków. Miałem szczęście, że mogłem znaleźć się tam razem z innymi i być świadkiem tego wyjątkowego, historycznego momentu, gdy padło nazwisko Karola Wojtyły. Oprócz normalnego wzruszenia, jakie towarzyszy takim momentom, pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy, brzmiała: wydarza się coś, co ma miejsce raz na tysiąc lat dla chrześcijańskiego Narodu, dla Polaków, i być może nigdy już się to nie powtórzy.

Myśląc o tej sytuacji, w jakiej znajduje się nowy papież, zastanawiałem się nad tym, jak on da sobie radę z całą tą machiną watykańską. Wydawało się wtedy, że nie ma on takiego przygotowania do przewodzenia Kościołem jak wielu zachodnich kardynałów, ale okazało się, że papież – odsuwając na drugi plan całą administrację Kościoła i poświęcając się głównemu zadaniu piotrowemu czyli nauczaniu – świetnie sobie poradził.

To, co się rozpoczęło wraz z wyborem Karola Wojtyły na papieża, rozwinęło się w przepiękny program, którego zasadniczym tematem był człowiek. „+Człowiek jest drogą Kościoła+. I to począwszy już od pierwszej encykliki papieża, która rozpoczęła się od tych znamiennych słów Redemptor hominis. Podczas gdy w określeniu Redemptor mundi czy Redemptor genesis humani podkreśla się zazwyczaj uniwersalizm odkupieńczego dzieła Chrystusa, to papież właśnie mówi o Odkupicielu człowieka, gdyż każdy człowiek jest drogą Kościoła. I to właśnie podniosło ten pontyfikat na niebywale wysoki poziom.

Poza tym Ojciec Święty miał duże szczęście i towarzyszenie Ducha Świętego w tym sensie, że dobrał sobie bardzo silnych kardynałów, którzy prowadzili pracę bezpośrednią, którą on moderował i programował.

Ks. LG: Czy Ksiądz Arcybiskup znał Karola Wojtyłę także wcześniej, przed wyborem, jako biskupa, kardynała. Czy miał Ksiądz Arcybiskup okazję się z nim spotkać, rozmawiać? Jakim był człowiekiem zanim został papieżem?

- Znałem go z dorocznych spotkań z okazji uroczystości św. Wojciecha w Gnieźnie. Przyjeżdżał do Gniezna zazwyczaj razem z kardynałem Wyszyńskim i raz miałem okazję wysłuchać także jego kazania. Zazwyczaj bowiem odprawiał on Mszę Świętą, podczas gdy kardynał Wyszyński głosił kazanie. Jeden jedyny raz byłem świadkiem tego, jak on sam wygłosił kazanie, które wywołało u nas zdumienie, ponieważ było dość niezrozumiałe w porównaniu z tym co słyszeliśmy od sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego.

Następnie spotkałem go również w Instytucie Polskim w Rzymie i podczas kolacji w szerszym gronie. To wszystko przybliżało trochę jego postać. Z pewnością charakteryzowało go takie szczególne otwarcie na drugiego człowieka. Ciekawą rzeczą jest również to, że po wyborze na papieża, kardynał Wojtyła stał się bardziej zrozumiały, to znaczy myśli, które przekazywał, stały się prostsze. Mniej filozoficzne, a bardziej teologiczne czy teologiczno-moralne. Ten przełom obserwowaliśmy, gdy Wojtyła przybył do nas do Instytutu już jako papież i do nas przemawiał. Wszyscy byliśmy pod wrażeniem odwagi tego człowieka, do czego nawiązywał na ingresie swojego pontyfikatu. Była to więc silna osobność, chociaż wydawało się, że jest serdecznym człowiekiem i że umie z każdym rozmawiać. Przede wszystkim musiał być jednak niezwykle odważny, bowiem w krótkim czasie zaczął kierować Watykanem i to w sposób zdecydowany.

Ks. LG: Ksiądz Arcybiskup miał też pewnie wiele okazji późniejszego spotykania się z Janem Pawłem II, ale czy było takie spotkanie, może niekoniecznie znane mediom, które szczególnie zostało Księdzu Arcybiskupowi w pamięci?

Z pewnością były to spotkania, na które chodziliśmy z tytułu kolędy jak i później z racji wizyt Ad Limina. Przy tych wizytach najbardziej byłem zaskoczony tym, że on więcej wiedział o Polsce niż my. Podpierał podbródek ręką, kiwał głową – nasze wyjaśnienia nie były mu do niczego potrzebne. Porównując go z papieżem Benedyktem czy Franciszkiem, widać wyraźnie, że Jan Paweł II wychodził do Kościoła powszechnego z doświadczenia Kościoła w Polsce.

Ks. LG: Gdybyśmy spróbowali nakreślić główne linie pontyfikatu Jana Pawła II, jak mógłby Ksiądz Arcybiskup ten czas 27 lat scharakteryzować?

Idąc po myśli ks. prof. Andrzeja Szostka, można wskazać osiem głównych linii tego pontyfikatu. Mianowicie: poszanowanie życia każdego człowieka, szacunek dla rodziny, nauczanie społeczne, głoszenie Ewangelii całemu światu, dialog religijny i pojednanie, nowe oblicze jedności Kościoła, przybliżenie Boga bogatego w miłosierdzie i osobista świętość Papieża.

Pierwszym zadaniem, jakie stawiał sobie Papież, była troska o poszanowanie życia każdego człowieka. Życie bowiem nie jest jednym z wielu dóbr obok innych, ale jest fundamentem, na którym można rozwijać wszelkie inne zdolności i talenty. Troska o życie każdego człowieka pociągała za sobą u Papieża troskę o rodzinę, w której człowiek się rodzi i dojrzewa w miłości i do miłości. Z kolei nauczanie społeczne Jana Pawła II dopominało się o to, aby każdy człowiek miał szansę do godziwego życia i włączenia się w twórczy sposób w pomnażanie dobrobytu. Jeśli chodzi o dialog z religiami niechrześcijańskimi, to według Papieża jest on elementem misyjnego wyzwania, którego Kościół nie może zaniechać, skoro jest powołany do głoszenia Ewangelii całemu światu. Również ważny jest dialog religijny i pojednanie, gdyż rozłam dzielący wyznawców Chrystusa jest zgorszeniem dla świata oraz zubaża wiernych poszczególnych Kościołów o to bogactwo, które wypracowała przez wieki pobożność innych chrześcijańskich wspólnot. Dialog ten musi obejmować również niechrześcijan, w pierwszym rzędzie wyznawców judaizmu, naszych starszych braci w wierze. Szóstą sprawą jest jedność Kościoła, w trosce o zachowanie i umocnienie tejże Papież podjął szereg kroków. Szczególnym tematem dla Papieża jest miłosierdzie – św. Jan Paweł II gorąco pragnął przybliżyć ludziom Boga bogatego w miłosierdzie. I na koniec, ósmy temat, to osobista świętość Papieża. Trudno ją uznać za jedną z linii pontyfikatu Jana Pawła II, ale bez tego jego nauczanie nie miałoby tak wielkiej mocy i nie poruszałoby do głębi ludzkich serc. Za wszystkimi bowiem słowami i czynami Papieża stała jego osobista świętość. I to ona nadaje mocy wszystkiemu co mówił i co czynił (por. homilia z okazji 100-leciaq urodzin Karola Wojtyły w Bazylice Ofiarowania NMP w Wadowicach).

Dlatego kochajmy św. Jana Pawła II, który żył wiarą, która widzi inaczej, nadzieją, która widzi dalej, miłością, która widzi głębiej. Wśród przemian, które zachodzą i w których niekiedy gubimy właściwą miarę i ocenę rzeczy, spraw i ludzi – jak mawiał Prymas Tysiąclecia –tak łatwo można by zatracić wrażliwość na człowieka, który przybity rzeczywistością materialną zatracił swoją właściwą godność. I w takich czasach trzeba podnosić wysoko pod niebiosa Bożych przyjaciół i mówić: Patrzcie, jak są uczczeni przyjaciele Boży.

Ks. LG: Księże Arcybiskupie, bardzo dziękuję za tę szeroką panoramę i osiem głównym linii pontyfikatu. Jest to kopalnia wiedzy i inspiracji, gdyż 27 lat pontyfikatu i te główne linie pokazują niezwykłe bogactwo zarówno osobowości jak i dzieła Jana Pawła II. I na koniec podsumowujące pytanie. Kończył Ksiądz Arcybiskup refleksją o osobistej świętości Papieża. Czy jest może jakaś jedna rzecz w tej osobowości, w jego wyjątkowej postaci, która dzisiaj, może w sposób szczególny, powinna nam się przydać, by móc ją naśladować i by być lepszymi?

Wydaje mi się, że takim centralnym punktem była cześć dla Eucharystii. Ojciec Święty przywrócił procesje Bożego Ciała w Rzymie. Zaczął procesje od Bazyliki św. Jana na Lateranie do Bazyliki Matki Bożej Większej. Wtedy kiedy mógł chodzić i później kiedy już nie mógł chodzić, patrzenie na jego zachowanie i jego cześć do Eucharystii było rzeczą niezwykle budującą. I myślę, że jest to dzisiaj potrzebne dla całego Kościoła.

Ks. LG: Księże Arcybiskupie, dziękuję bardzo za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję