Reklama

Kościół

Turno: rekolekcje duszpasterzy sportowców

Ponad 30 diecezjalnych duszpasterzy sportowców uczestniczyło w rekolekcjach zorganizowanych w tym roku w Ośrodku Edukacyjno-Charytatywnym Diecezji Radomskiej „Emaus” w Turnie w dniach 22-25 września.

[ TEMATY ]

sport

duszpasterz

drohiczynska.pl

Rekolekcje duszpasterzy sportowców

Rekolekcje duszpasterzy sportowców

Ćwiczeniom duchowym przewodniczył bp Wojciech Osial, biskup pomocniczy diecezji łowickiej, który oparł swoje rozważania na pismach mistrzów życia duchowego, szczególnie dużo uwagi poświęcając cnotom kardynalnym w życiu kapłana. Jak co roku w rekolekcjach uczestniczył delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Sportowców – bp Marian Florczyk.

Żegnając uczestników rekolekcji ks. Edward Pleń sdb, Krajowy Duszpasterz Sportowców powiedział: Rekolekcje można porównać do rozgrzewki przed prawdziwymi zawodami. Każdy sportowiec wychodząc na arenę swoich zmagań musi mieć świadomość, że dobrze się do nich przygotował. Zanim pójdziecie do swoich podopiecznych, sportowców różnych dyscyplin, pogłębiliście waszą więź z Chrystusem i rozgrzaliście swoje serca, aby jeszcze bardziej kochały Boga i bliźniego”.

Reklama

Rekolekcje poprzedziło jesienne spotkanie diecezjalnych duszpasterzy sportowców, podczas którego Prezes SALOS RP prof. Zbigniew Dziubiński zaprezentował swoją najnowszą książkę „Sport w służbie osoby i wspólnoty w perspektywie papieża Franciszka”. Poruszono również bieżące tematy duszpasterstwa sportowców, m.in. obowiązku stosowania reżimu sanitarnego podczas prowadzenia zajęć i organizacji imprez w stowarzyszeniach sportowych i klubach w okresie rozprzestrzeniania się wirusa Covid 19.

Zebrani podsumowali także XIX Międzynarodowe mistrzostwa duchowieństwa w szachach w lipcu tego roku, oraz zapoznali się z regulaminem XVI Mistrzostw Polski księży w piłce halowej, które odbędą się w Bochni w kwietniu 2021 r.

W spotkaniach diecezjalnych duszpasterzy sportowców udział biorą kapłani diecezjalni i zakonni towarzyszący w swoich diecezjach ludziom sportu, w tym roku obecni byli kapelani drużyn piłkarskich Ekstraklasy – m.in. Jagiellonii Białystok, Rakowa Częstochowa i Zagłębia Lubin.

2020-09-28 19:04

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zmarł utytułowany szermierz i architekt Wojciech Zabłocki

2020-12-05 12:47

[ TEMATY ]

sport

śmierć

Pixabay.com

W sobotę, dzień przed 90. urodzinami, zmarł Wojciech Zabłocki, drużynowy srebrny (1956, 1960) i brązowy (1964) medalista olimpijski w szabli oraz czterokrotny drużynowy mistrz świata - poinformowały Polski Związek Szermierczy i PKOl. Był także uznanym architektem i znawcą starej broni.

Urodzony 6 grudnia 1930 r. w Warszawie Zabłocki uczestniczył w czterech igrzyskach - od 1952 do 1964 roku. Poza trzema medalami olimpijskimi miał w dorobku dziewięć medali mistrzostw świata, pięciokrotnie zdobył tytuł mistrza Polski. Zaczął jednak od tytułu mistrza świata juniorów w 1953 r. Potem posypały się kolejne sukcesy, m.in. 1961 roku indywidualnie został trzecim szablistą świata.

"Był ostatnim z wielkich, ostatnim pamiętającym czasy wielkiej świetności polskiej szabli. Bardzo mądry człowiek, do tego ciepły i miły. Zawsze był blisko szermierki, blisko związku. Jako środowisko mogliśmy na niego liczyć, bardzo godnie nas reprezentował. Planowaliśmy jego benefis na 90. urodziny, ale na przeszkodzie stanęła pandemia, a teraz wiadomo, że... nie zdążyliśmy" - powiedział PAP prezes PZS Adam Konopka.

"Drogi Wojtku, na zawsze pozostaniesz w naszej pamięci! Byłeś i zawsze będziesz Kimś ważnym i niezastąpionym w naszej Olimpijskiej Rodzinie!" - napisał w oświadczeniu prezes PKOl Andrzej Kraśnicki.

Zabłocki był jednym z "cudownych dzieci" węgierskiego fechmistrza Janosa Keveya, który wiele lat (1947-58) pracował z kadrą polskich szablistów. Oprócz niego do tego grona zaliczani byli też m.in. Jerzy Pawłowski, Andrzej Piątkowski, Emil Ochyra czy Ryszard Zub.

"Zasługą Keveya - trenera i przyjaciela Polaków - było stworzenie specyficznej szkoły szabli, która wdrożona u nas przyniosła w krótkim czasie doskonale rezultaty. W tamtych latach, gdy na planszach panowali finezyjni technicy z dużym doświadczeniem, Węgier wykorzystał atut naszej młodości i szybkości. Wpoił nam styl walki oparty na rzutach, krótkich akcjach, wykonywanych w wybranym tempie i zaczynanych w dużej odległości od przeciwnika. Styl bardzo ofensywny, skuteczny. Poza tym Kevey miał charyzmę i autorytet, który ułatwił mu pracę z młodą kadrą szablistów" - opisywał Zabłocki.

Jedynym niespełnionym celem sportowym w jego karierze, w czasie której reprezentował barwy MKS Katowice, Budowlanych Kraków, KKS Kraków i Marymontu Warszawa, był indywidualny tytuł mistrza olimpijskiego bądź świata.

Współczesna szabla bardzo się różni od rywalizacji z jego udziałem.

"Od czasu, gdy ja walczyłem, szabla bardzo się zmieniła. Za moich czasów dominującym atakiem był rzut, flesz, obecnie zabroniony. Uległa zmianie technika walki i taktyka, która teraz nie odgrywa takiej roli, jak dawniej z racji zwiększenia szybkości. Walki stały się krótsze. Dawniej czekało się na odpowiednie tempo, teraz atakuje się za wszelką cenę. Sędziowanie też jest inne" - tłumaczył PAP Zabłocki w jednym z wywiadów.

Po zakończeniu kariery sportowej w 1964 r. poświęcił się architekturze. Był absolwentem Wydziału Architektury krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej. W 1968 roku obronił doktorat, w 1982 został doktorem habilitowanym, a w 1999 r. otrzymał tytuł profesora zwyczajnego.

Jako architekt zajmował się przede wszystkim projektowaniem obiektów sportowych w kraju i za granicą. Jest też autorem projektu architektonicznego Pomnika Powstańców Śląskich w Katowicach (wraz z rzeźbiarzem Gustawem Zemłą).

"Moje najbardziej spektakularne projekty zostały jednak zrealizowane za granicą, choć za bardzo udany uważam np. tor kolarski w Pruszkowie. Z Latakią w Syrii to było tak - wygrałem międzynarodowy konkurs architektoniczny i potem zostałem głównym projektantem wszystkich obiektów, stadionów, hal i pływalni. Jestem zadowolony z tej realizacji, przygotowanej na Igrzyska Śródziemnomorskie w 1987 roku" - wspominał.

Był też wykładowcą w Instytucie Architektury Politechniki Łódzkiej oraz na Wydziale Architektury Wyższej Ekologii i Zarządzania w Warszawie.

W latach 90. był orędownikiem, wraz z nieżyjącym już kolegą z planszy szermierczej i prawnikiem Ryszardem Parulskim, idei organizacji w Warszawie igrzysk olimpijskich. Zabłocki odpowiadał za koncepcję architektoniczną przedsięwzięcia, które jednak nie wyszło nigdy poza sferę planów.

Równie sprawnie jak szablą władał piórem. Napisał sporo książek, zarówno o architekturze, jak i wspomnienia ze swej kariery szermierczej, a także prace z zakresu historii oręża i walki białą bronią. Został odznaczony Krzyżami Kawalerskim, Oficerskim i Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, a także medalem MKOl Sport and Science oraz medalem Pierre de Coubertina.

Był również prezesem, a później prezesem honorowym Polskiej Akademii Olimpijskiej, kawalerem medalu Kalos Kagathos i członkiem kapituły tego odznaczenia, przyznawanego wybitnym sportowcom, którzy osiągnęli sukcesy również w innych dziedzinach życia.

Jego żoną była zmarła w 2017 roku znana aktorka Alina Janowska, a jednym z czworga ich dzieci jest poeta, scenarzysta i reżyser Michał Zabłocki.(PAP)

CZYTAJ DALEJ

Nagrania do świątecznego koncertu z Jasnej Góry

2020-12-04 16:17

[ TEMATY ]

Jasna Góra

wigilia

TVP

koncert kolęd

Karol Porwich/Niedziela

Nagrania do wyjątkowego koncertu kolęd: ‘Gdy się Chrystus rodzi’ odbyły się w jasnogórskiej bazylice 2 i 3 grudnia. Organizatorem koncertu jest TVP oraz Fundacja Niedziela. Instytu Mediów. Patronat nad koncertem objął Tygodnik Katolicki Niedziela. 

Na emisję koncertu będziemy musieli jednak poczekać do świąt. Koncert kolęd z Jasnej Góry zostanie pokazany w programie 1. TVP w Wigilię Bożego Narodzenia, czyli 24 grudnia, o godz. 17.00.

Podczas koncertu wystąpią znani polscy artyści i muzycy: Olga Szomańska, Olga Bończyk, Alicja Majewska, Łukasz Zagrobelny, Kasia Moś, Piotr Kupicha, Krzysztof Kiljański, Golec uOrkiestra, Pectus, Halinka Mlynkowa, Kasia Cerekwicka, Monika Borzym oraz Alicja Majewska. Zagra orkiestra pod kierunkiem Grzegorza Urbana, kierownika muzycznego koncertu, a muzykom towarzyszyć będzie chór Gospel Rain. Reżyserem koncertu jest Beata Szymańska-Masny, a kierownikiem produkcji - Barbara Wróbel. Koncert prowadzą Małgorzata Kożuchowska i Artur Żmijewski.

Jak powiedział w rozmowie dla Radia Jasna Góra kustosz sanktuarium o. Waldemar Pastusiak, to ogromna radość, że po raz kolejny przesłanie o Narodzeniu Pańskim popłynie z Jasnej Góry: „Będzie wspaniały koncert, będzie wiele znakomitych gwiazd, tak jak w zeszłym roku, z czego się bardzo cieszymy. Chcemy, żeby przesłanie pełne radości, życia, które się rodzi, gościło w polskich domach, że Jezus rodzi się w Betlejem, i chce urodzić się w sercu każdego z nas”.

„100 minutowy koncert jest planowany na Wigilię na godz. 17.00. Jest to taka pora, kiedy zasiada się do wigilijnej wieczerzy, łamie się opłatkiem - mówi Beata Szymańska-Masny, reżyser koncertu - Bardzo zależy mi na tym, żeby to był bardzo radosny koncert. To jest przepiękny czas, pełen nadziei, która szczególnie dzisiaj jest wszystkim bardzo potrzebna. Przesłanie będzie pełne radości, nadziei wbrew wszystkiemu i pomimo wszystko. Ta siła jest nam cały czas potrzebna”.

„Podczas koncertu usłyszymy 32. kolędy i pastorałki, zespołów i solistów będzie ok. 20 osób - mówi Grzegorz Urban, kierownik muzyczny koncertu - Aranżuję kolędy któryś raz z kolei, i co roku staram się tchnąć w nie coś nowego. Zawsze też myślę o tym, kto będzie tę kolędę czy pastorałkę wykonywać - zupełnie inaczej na wokalistę rockowego, a inaczej na soulowego. Kolędy to jest tak wdzięczny temat, od dziecka lubiłem grać na pianinie kolędy przy choince, i to zaprocentowało dzisiaj, że mam jakieś pomysły na te kolędy i mam nadzieję, że się spodobają przede wszystkim telewidzom”.

Artyści, z którymi rozmawialiśmy, zgodnie podkreślają, że będzie to koncert pełen nadziei na trudny czas.

„Taki koncert jest zawsze wyjątkowy, bo jest w Wigilię, czyli wtedy, kiedy wszyscy już przygotowują wieczerzę wigilijną albo zasiadają już do stołu, i jest takie poczucie wspólnoty, które niosą święta Bożego Narodzenia, a tego, myślę, że w te święta będzie nam szczególnie brakowało - mówi aktorka Małgorzata Kożuchowska, prowadząca koncert, i wykonująca jedną z kolęd - Pewnie nie będziemy mogli spotkać się z tymi wszystkimi, z którymi chcielibyśmy się spotkać w te święta, i osobiście złożyć sobie życzenia i przełamać się opłatkiem, tylko zrobimy to za pomocą elektroniki, telefonów, i też telewizji. Więc cieszę się, że mogę być elementem tego wielkiego święta, i uczestniczyć w takiej próbie poczucia na nowo wielkiej wspólnoty nas wszystkich, nie tylko ludzi wierzących, ale w ogóle wszystkich Polaków”.

„Jasna Góra jest to bliskie mojemu sercu miejsce. I kiedy stanęłam tu, na scenie i zaczęłam śpiewać kolędę, a śpiewam kolędę ‘Gdy śliczna Panna’, to nie wiedziałam, czy dam radę do końca, bo byłam taka wzruszona. To jest miejsce przepiękne i też bardzo dla mnie ważne. W chwilach cięższych w życiu moje myśli i serce tutaj wędrują zawsze w pierwszej kolejności” - dodaje artystka.

„Czas mamy bardzo trudny, czas pandemii, nie możemy się przemieszczać, ale musimy czuć obecność ludzi najbliższych - podkreśla Tomasz Szczepanik z zespołu Pectus - A jeżeli tak się zdarzy, że jedna czy kilka osób będą w tym dniu samotne, to poprzez ekran telewizora mają się takie nie czuć, bo my, ludzie sceny, którzy kochają śpiewać kolędy, będziemy się starali być w każdym domu właśnie ze śpiewem na ustach i z rozśpiewanymi sercami. Po to tu jesteśmy, żeby tę piękną polską tradycję podtrzymać. Ja osobiście uważam, że nasze polskie kolędy są najpiękniejsze na świecie, i wspólnie z moimi rodzonymi braćmi taki pierwiastek rodziny będziemy się starali też państwu poprzez ekran telewizorów przekazać”.

„Jasna Góra to miejsce szczególne. Nie jesteśmy tu pierwszy raz, dlatego tym bardziej z wielką pokorą, ale też z radością, z podniesionym czołem będziemy śpiewać dla państwa te kolędy. I mam wielką nadzieję, a właściwie jestem przekonany, że państwo również przed telewizorami, spożywając wieczerzę wigilijną z osobami najbliższymi, będziecie śpiewać z nami te kolędy, które dobrze znacie i lubicie, i poczujecie tę prawdziwą magię Świąt” - dodaje wokalista.

„To jest tak trudny czas dla wszystkich z nas, dla nas artystów również, kiedy nie mamy możliwości wychodzenia na scenę i możliwości spotkania się z Państwem, i pracy w ogóle, więc świadomość tego, że możesz wyjść i śpiewać, i cieszyć się tym, jest bardzo ważna. A przesłanie koncertu powinno być takie, że niezależnie, w jakim jesteśmy momencie swojego życia, powinniśmy być przy sobie blisko, być dobrzy dla siebie” - mówi wokalistka Olga Szomańska.

„Myślę, że ten koncert przede wszystkim powinien nieść nam wszystkim dużo radości, i mimo panującej sytuacji, trudnej dla nas wszystkich sprawiać, żeby te Święta były takie, jak co roku, rodzinne, w zdrowiu, szczęściu - podkreśla piosenkarka Kasia Cerekwicka - Cieszę się, że podczas koncertu będę mogła występować w takim miejscu i wielbić kolędami Pana w te Święta”.

„Myślę, że zawsze śpiewanie kolęd jest dla wszystkich nas jest wyjątkowym czasem. Mamy taką możność tylko raz w roku - zaznacza piosenkarka Kasia Moś - To jest niezwykły czas. Bardzo się cieszę, bo Jasna Góra to jest piękne, znaczące miejsce. Bardzo zachęcam wszystkich do zobaczenia tego koncertu, do posłuchania tych pięknych aranżacji”.

„Moim zdaniem przesłanie tego koncertu jest bardzo proste, ale to przesłanie dotyczy praktycznie każdego roku jeśli chodzi o święta Bożego Narodzenia, trzeba po prostu wybaczać, przebaczać, trzeba być blisko tych, których kochamy i w ogóle blisko ludzi, i wtedy te święta będą wyjątkowe i będą piękne. Pandemia nam na pewno w tym nie pomaga, ale to wszystko jest w naszych rękach, w naszym sercu jakie będą te święta, więc zbliżajmy się do tych, których kochamy, z którymi jesteśmy blisko, szanujmy się i te święta naprawdę powinny być wyjątkowe, może jeszcze bardziej wyjątkowe, niż kiedy było po prostu normalnie, zwyczajnie” - mówi lider zespołu Feel Piotr Kupicha.

„Koncerty kolędowe od wielu lat to są dla mnie dużo emocje, bo jestem ‘starą kolędniczką’. Śpiewam te piękne kolędy od 30. lat – opowiada piosenkarka Alicja Majewska – Ucieszyłam się na propozycję udziału w koncercie kolęd, zwłaszcza jak dowiedziałam się, że będzie się odbywał w Częstochowie, w miejscu kultowym, pięknym. Życzyłabym i sobie i nam wszystkim, żeby te najpiękniejsze w świecie kolędy polskie dodały nam otuchy i wiary na najbliższą przyszłość, że będzie dobrze, że będzie lepiej”.

CZYTAJ DALEJ

Wierzyła, że dla Boga nie ma nic niemożliwego

2020-12-05 20:16

[ TEMATY ]

Maria Okońska

archikatedra warszawska

Instytut Prymasa Wyszyńskiego

Łukasz Krzysztofka/Niedziela

W archikatedrze warszawskiej dziękowano Bogu za życie i dzieło Marii Okońskiej, założycielki Instytutu Prymasa Wyszyńskiego, z okazji setnej rocznicy jej urodzin.

Koncelebrowanej Eucharystii, w czasie które proszono Boga także o rychłe ogłoszenie daty beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia, przewodniczył kard. Kazimierz Nycz. - Pragniemy podziękować Bogu za życie Marii Okońskiej, za jej wkład w dzieło w Kościoła w Polsce i Kościoła powszechnego, w życie i dzieło kard. Wyszyńskiego, ale równocześnie modlić się, jak modlimy się za wszystkich, którzy od nas odeszli do Domu Ojca, o miłosierdzie Boga i otwarte niebo – powiedział rozpoczynając liturgię metropolita warszawski.

Homilię wygłosił abp Edmund Piszcz, emerytowany metropolita warmiński. Hierarcha zwrócił uwagę, że Bóg do budowania Królestwa Bożego na ziemi potrzebuje współpracowników. Dlatego powołuje ludzi, których znamionuje głęboka wiara i ofiarna miłość. - Taki był właśnie Jezus. On mówił wyraźnie, że nie szuka własnej woli, ale pełni wolę Tego, Który Go posłał – Ojca. A gdy chodzi o miłość, to wyjaśnił nam to św. Jan Apostoł w swoim pierwszym Liście, gdy napisał, że Bóg jest Miłością, a kto trwa w Miłości, w Bogu trwa, a Bóg trwa w nim – powiedział abp Piszcz.

Nawiązując do osoby Prymasa Tysiąclecia, kaznodzieja przypomniał, że budował on Królestwo Boże w naszej Ojczyźnie w czasie bardzo trudnym, w którym bardzo potrzebował współpracowników. Znalazł ich w grupie dziewcząt z Marią Okońską na czele i we wspólnocie, która potem przerodziła się w Instytut Prymasowski Kard. Stefana Wyszyńskiego. - Stała się bardzo piękna rzecz – dziewczęta zyskały ojca duchownego, który je prowadził, którego myśli i słowa były dla nich wskazówkami w życiu, a Ksiądz Prymas zyskał bardzo wartościowe grono współpracowniczek. A więc tych, które w imię Boga i Matki Bożej budowały razem z nim Królestwo Boże na ziemi – podkreślił hierarcha i dodał, że członkinie Instytutu stały się apostołkami, które postanowiły swoje życie w szczególny sposób związać z Jezusem i z Jego Matką Maryją

Abp Piszcz wskazał, że Maria Okońska w szczególny sposób uczyniła to poprzez wiarę i miłość. Była człowiekiem głębokiej wiary, która polegała na zaufaniu i zawierzeniu, ale przede wszystkim na prawdzie, że u Boga wszystko jest możliwe. - Ta cecha swoistego męstwa znamionowała Marię Okońską do ostatnich chwil życia. Miała świadomość, która płynęła z pokory: nie ja, ale Bóg przez mnie. Miała również głębokie przeświadczenie, że ważne są w życiu słowa, gdy chodzi o budowanie Królestwa Bożego na ziemi, ale ważniejsze od słów są czyny – przypomniał arcybiskup i wskazał, że świadectwo życia jest najbardziej korzystnym i realnym odblaskiem Ewangelii.

- Maria umiała spojrzeć na siebie w świetle prawdy. Była wobec niej bardzo krytyczna. Ta prawda uczyła ją pokory, a z prawdy rodziła się miłość. Przede wszystkim była to miłość, która dawała zadanie do spełnienia, bo miłość jest tą wartością, w wyniku której człowiek najbardziej zbliża się do Boga, nawet z Nim utożsamia – powiedział hierarcha z Olsztyna.

Akcentując fakt, że istotą miłości jest wierność, abp Piszcz zaznaczył, że Maria Okońska była wierna Bogu, Matce Bożej i również swojemu duchowemu ojcu, jakim był Prymas Tysiąclecia. Jej wierność Matce Bożej związana była szczególnie z Jasną Górą. - Maria Okońska naśladowała Ją w tym, co jest może najkrótszą, ale realną definicją miłości – że miłość to po prostu obecność. Miała świadomość, że Matka Boża, ogarniając ją miłością, jest Tą, która jest zawsze przy niej – zauważył kaznodzieja i dodał, że jednocześnie poprzez Matkę ku Bogu prowadził cały swój program Ksiądz Prymas Wyszyński.

Maria Okońska nawet w bardzo trudnych sytuacjach, w których realizację nie wierzono, nie traciła wiary. Ufała, że Matka Boża, prosząca swego Syna o łaski, nigdy jej nie zawiedzie. - Była również nacechowana wiernością do ojca duchowego, jakim był Prymas Tysiąclecia, który wiedział bardzo dobrze, że w chwilach trudnych może na zespół liczyć, zyskać gwarancję, że będzie szturm do Boga, aby udzielił łask – powiedział abp Piszcz i przypomniał, że modlitwa Instytutu wyrażała się nie tylko poprzez słowa. Były to także adoracje na Jasnej Górze, piesze, indywidualne pielgrzymowanie poszczególnych dziewcząt na Jasną Górę i ofiarowanie swoich cierpień, ale przede wszystkim życia za Prymasa Tysiąclecia.

- Droga Marysiu, dziękujemy ci za świadectwo Twojego życia, za Twoją wierność Bogu, Matce Bożej i Prymasowi Tysiąclecia. Jesteś, ufamy, u Boga i dlatego prosimy - wypraszaj nam łaskę, byśmy przez Maryję wielbili każdego dnia swoim życiem Boga – podkreślił metropolita-senior warmiński.

Po Mszy św. swoimi wspomnieniami o Marii Okońskiej podzielili się ci, którzy dobrze ją znali – m.in. Zbigniew Okoński, którego ojciec był stryjecznym bratem Marii Okońskiej, Anna Rastawicka z Instytutu Prymasa Wyszyńskiego i ks. prof. Dominik Zamiatała z UKSW.

Maria Okońska urodziła się 16 grudnia 1920 r. w Warszawie. Ukończyła polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim i psychologię na Uniwersytecie Ziem Zachodnich. Była uczestniczką Powstania Warszawskiego ps. “Emmanuela”. Współpracowała z kard. Stefanem Wyszyńskim od 1942 r. W roku 1948 została aresztowana przez UB za działalność duszpasterską i organizowanie obozów wakacyjnych dla dziewcząt z całej Polski. Była jedynym świadkiem składania przez kard. Wyszyńskiego w odosobnieniu Jasnogórskich Ślubów Narodu. Zmarła 6 maja 2013 r.

Więcej o Marii Okońskiej piszemy w najnowszym (49. - z datą 6.12.2020 r.) numerze „Niedzieli w Warszawie”.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję