Reklama

Wiadomości

USA: Debata Trump-Biden zdominowana przez personalne ataki

Wyzwiska i personalne ataki zdominowały pierwszą telewizyjną debatę przedwyborczą Donalda Trumpa i Joe Bidena. Kandydaci walczący o Biały Dom, przerywając sobie wzajemnie, spierali się w kwestii napięć społecznych oraz reakcji państwa na pandemię koronawirusa.

2020-09-30 07:24

[ TEMATY ]

USA

debata

Donald Trump

debata prezydencka

PAP/EPA/JIM LO SCALZO

Przez całą wtorkową debatę w Cleveland w stanie Ohio walczący o reelekcję Republikanin Trump i były wiceprezydent USA Demokrata Biden nie szczędzili sobie ostrych słów.

"Jesteś najgorszym prezydentem, jakiego kiedykolwiek miała Ameryka" - mówił o Trumpie Biden. Nazwał szefa państwa "klaunem" i "pieskiem Putina". "Przez 47 lat nie zrobiłeś niczego" - stwierdził natomiast obecny gospodarz Białego Domu, nawiązując do tego jak długo w polityce działa jego 78-letni rywal.

Reklama

Gorącą atmosferę próbował temperować moderator Chris Wallace, doświadczony dziennikarz telewizji Fox News. Już na początku starcia upomniał Trumpa, by nie przerywał i przestrzegał ustalonych przez sztaby zasad debaty.

Przedwyborczy pojedynek rozpoczęło pytanie o Sąd Najwyższy, ale szybko przerodził się on w gorący spór o odpowiedź państwa na pandemię koronawirusa.

Wchodzący w okres debat z sondażową przewagą Biden przypominał, że za rządów Trumpa na Covid-19 zmarło w USA ponad 200 tys. osób. Zarzucił gospodarzowi Białego Domu bezduszność i to, że nie ma planu jak przeciwdziałać pandemii.

Reklama

"Nigdy nie wykonałbyś takiej pracy, jak my" - ripostował Trump. Republikanin narzekał też, że media traktują go w kwestii Covid-19 nieuczciwie i podkreślał, że za walkę z pandemią chwalą go nawet niektórzy gubernatorzy Partii Demokratycznej. Za wybuch epidemii - tak jak już to robił wielokrotnie - prezydent obwiniał Chiny.

Zirytowany ciągłym przerywaniem mu przez Trumpa Biden w pewnym momencie powiedział do prezydenta: "czy ty zamkniesz się człowieku?" i ocenił, że jego zachowanie "jest nieprezydenckie". Republikanin nie pozostawał dłużny i stwierdził m.in., że Biden "nie jest w ogóle bystry". Dodał, że jego rywal miał słabe wyniki w szkole.

W trakcie debaty kandydat Republikanów pytany był o swoje podatki. Trump oświadczył, że zapłacił w 2016 i 2017 roku "miliony dolarów" federalnego podatku dochodowego. Zgodnie z doniesieniami dziennika "New York Times" Trump w latach 2016-2017 zapłacił zaledwie 750 dolarów tego podatku. Prezydent określił jeszcze przed debatą informacje gazety jako "totalny fake news".

Szeroko komentowana w amerykańskich mediach jest odpowiedź prezydenta na pytanie Wallace'a czy jest "gotów dziś potępić białych suprematystów". W trakcie zadawania go Trump odparł cicho "sure" (pewnie). Dodał później, że "jest do tego skłonny".

Ponaglany przez moderatora i Bidena do deklaracji potępiającej białych suprematystów Trump stwierdził, że przemoc "to nie jest problem prawicy, lecz lewicy". Antifę, skrajną lewicową organizację, nazwał radykalną i niebezpieczną.

Biden stwierdził, że Antifa to "idea, a nie organizacja", zaznaczając że mówił tak szef FBI Christopher Wray. Zarzucił Trumpowi, że ten "nie chce uspokoić sytuacji", nie próbuje współpracować, a zamiast tego "dolewa oliwy do ognia". W ten sposób odniósł się do reakcji prezydenta na masowe gwałtowne protesty przeciwko rasizmowi pod koniec wiosny. Podczas niektórych z nich dochodziło do przemocy ze strony radykalnych grup politycznych.

Prezydent - tak jak zapowiadał to na wyborczych wiecach - zaatakował w debacie syna Bidena, Huntera. Mówił, że wyrzucono go z wojska za branie kokainy oraz że "dorobił się fortuny na Ukrainie i w Chinach".

"Mój syn, podobnie jak wiele ludzi których znamy, miał problem z narkotykami. Przezwyciężył go. Pracował nad tym i jestem z niego dumny" - odpowiedział na to Biden.

Trump powtórzył swoje obawy dotyczące uczciwości procesu wyborczego, mówiąc, że będzie namawiał swoich zwolenników do udziału w nich i "bardzo uważnego przyglądania się im". Sugerował, że może dojść do fałszerstw. Nie zgodził się z tym Biden, który zauważył, że "nikt nie dowiódł oszustwa związanego z kartami wyborczymi w głosowaniu korespondencyjnym". Możliwość głosowania w tej formie została w tym roku znacznie w USA poszerzona i do wtorku głos oddało w ten sposób już ponad milion Amerykanów.

W pierwszych komentarzach amerykańskich mediów po debacie dominuje poczucie rozgoryczenia. "Burzliwa debata pod znakiem ataków i ostrych wymian zdań" - pisze "Washington Post". Portal The Hill ocenia, że starcie polityków było "okrutne i brzydkie". "To była najgorsza debata jaką widziałem w moim życiu" - stwierdził George Stephanopoulos ze stacji ABC News.

Wtorkowe starcie kandydatów rozpoczęło cykl trzech prezydenckich debat przedwyborczych. Kolejną zaplanowano na 15 października w Miami, a ostatnią na 22 października w Nashville. Ekscytujące opinie publiczną pojedynki transmitowane są przez wszystkie największe amerykańskie stacje telewizyjne. Każdą - według szacunków - obejrzy w domach i barach dziesiątki milionów Amerykanów.

Ponad 70 proc. uprawnionych do głosowania w USA twierdzi, że seria debat nie będzie miała większego wpływu na ich polityczny wybór. Jednocześnie - jak wynika z sondażu dla "Wall Street Journal" - co dziesiąty wyborca nie podjął jeszcze decyzji kogo poprze w tegorocznym wyścigu o Biały Dom. W spolaryzowanym amerykańskim społeczeństwie to właśnie na tej grupie w ostatnim miesiącu kampanii koncentrować się będą oba sztaby.

Biden, który odbywa mniej spotkań z wyborcami niż Trump, z Cleveland zamierza pojechać w kampanijną trasę pociągiem. Po drodze ma zatrzymywać się w zachodnim Ohio i Pensylwanii i rozmawiać z wyborcami, często robotnikami i ich rodzinami.

Oparte w znacznym stopniu na przemyśle Michigan, Wisconsin, Ohio i Pensylwania (stany tzw. pasa rdzy) w 2016 roku opowiedziały się za Trumpem. Utrata znacznej części robotniczego elektoratu uznawana jest za jedną z głównych przyczyn porażki Demokratów w 2016 roku.

Wybory prezydencie w USA odbędą się 3 listopada.

Z Waszyngtonu Mateusz Obremski (PAP)

mobr/ ap/

Ocena: +1 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

USA: mieszkańcy Luizjany zagłosują w sprawie poprawki chroniącej życie nienarodzonych

2020-10-29 11:39

[ TEMATY ]

USA

aborcja

Zffoto/fotolia.com

Mieszkańcy stanu Luizjana w USA zdecydują 3 listopada, przy okazji wyborów prezydenckich, w sprawie poprawki konstytucyjnej, zainicjowanej przez obrońców życia z Partii Demokratycznej. Poprawka uniemożliwiłaby sądom stanowym Luizjany powoływanie się na rzekome „prawo do aborcji” i skutecznie zablokowałoby finansowanie procederu z pieniędzy publicznych.

Zgodnie z propozycją, znaną jako „Love Life Amendment”, zaktualizowana ustawa zasadnicza Luizjany będzie stwierdzała, że „nic w tej konstytucji nie będzie interpretowane jako zabezpieczenie lub ochrona prawa do aborcji lub wymóg finansowania aborcji”.

Autorem zaproponowanych zmian jest stanowa senator Katrina Jackson, reprezentująca skrzydło pro-life wśród demokratów. Poprawkę poparli licznie przedstawiciele obu głównych partii w USA. Gdyby weszła w życie, sądy nie mogłyby w uzasadnieniu swych postanowień powoływać się na „prawo do aborcji” w stanowej konstytucji i obchodzić w ten sposób przepisy chroniące życie na terenie stanu. Jak tłumaczy Jackson, poprawka nie jest zakazem aborcji, lecz wskazuje, że kwestię tę powinni regulować ustawodawcy, a nie sądy.

Kristen Day, dyrektor wykonawczy „Demokratów za Życiem”, przypomniała, że kilkanaście stanów wprowadziło propozycje, by wpisać „prawo do aborcji” do swoich konstytucji stanowych. Najbardziej zaawansowanym legislacyjne w tej sprawie jest stan Vermont, który, jeśli zgłoszona tam propozycja zostanie zaakceptowana przez parlament i zatwierdzona przez wyborców w wyborach w listopadzie 2022 roku, będzie pierwszym stanem, które uzna aborcję za „prawo konstytucyjne”.

Właśnie w przeciwnym kierunku idzie propozycja poprawki w Luizjanie. Ma ona uniemożliwić sądom stanowym powoływanie się na rzekome prawo do aborcji lub wskazywać na wymóg finansowania jej z pieniędzy publicznych.

CZYTAJ DALEJ

Apel do prezydenta, by nie wprowadzał nowej formy eugeniki

2020-10-30 11:17

[ TEMATY ]

Andrzej Duda

Jakub Szymczuk/KPRM

– Nie twórzmy prawa, które będzie nową odsłoną pogardy dla życia człowieka – apeluje Wojciech Zięba w liście otwartym do prezydenta Andrzeja Dudy. Prezes Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka z rozczarowaniem przyjął słowa głowy państwa o chęci doprecyzowania przepisów dotyczących aborcji eugenicznej.

Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka uważnie śledzi wypowiedzi polityków po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego z 22 października br. Z wdzięcznością przyjęło słowa Prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego, który stając na straży Konstytucji stwierdził: „Wolność wyboru, prawo wyboru jest rzeczywiście kwestią fundamentalną. Ale chyba wszyscy zgodzimy się z tym, żeby zrealizować tę wolność wyboru, trzeba żyć. Ten, kto nie żyje, nie może realizować prawa do wolności wyboru. Dlatego, jakkolwiek wolność wyboru jest ważnym prawem, to jest ograniczona podstawowym prawem do życia, od którego zależy w ogóle to, czy wolność wyboru może być realizowana”. Pozytywnie PSOŻC przyjęło też słowa wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego, który powiedział: „ten wyrok jest całkowicie zgodny z Konstytucją. Co więcej, w świetle Konstytucji, innego wyroku w tej sprawie być nie mogło”.

„Z wielkim bólem i rozczarowaniem” Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka przyjęło słowa prezydenta Andrzeja Dudy na antenie Polsat News, gdzie stwierdził, że „liczył na to, że Trybunał Konstytucyjny zostawi czas na doprecyzowanie przepisów” oraz że „trzeba te przepisy precyzyjnie napisać. Jeśli kobieta ma urodzić martwe dziecko lub takie, które umrze zaraz po śmierci, to jest to dramat”.

W kontekście tych wypowiedzi prezydenta PSOŻC wystosowało list otwarty zatytułowany „O poszanowanie konstytucyjnego prawa do życia oraz inicjatywę ustawodawczą w sprawie radykalnego zwiększenia pomocy dla rodzin wychowujących dzieci z niepełnosprawnością”. Wojciech Zięba przypomina w nim, że Konstytucja RP w art. 38. zapewnia każdemu człowiekowi prawo do życia, nie wprowadzając w tym zakresie żadnych wyjątków. – Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego potwierdziło jedynie ten stan prawny. Nie rozumiemy zatem, w jaki sposób pan prezydent zamierza doprecyzować przepisy zezwalające na aborcję eugeniczną, skoro jakakolwiek forma prenatalnej selekcji dzieci z powodów zdrowotnych jest niezgodna z obowiązującą ustawą zasadniczą – pisze w liście otwartym prezes Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka.

Druga część wypowiedzi prezydenta została przez obrońców życia odczytana jako „propozycja wprowadzenia nowej formy eugeniki”. – Eugeniki, która będzie naruszać porządek konstytucyjny i zarazem eugeniki, która jest największą niesprawiedliwością. Aborcja dokonana na dziecku chorym, które przez nas, dorosłych, powinno być otoczone jak najlepszą opieką, jest najwyższą formą przemocy – silniejszy zabija słabszego – podkreśla Wojciech Zięba.

W dokumencie zwrócono uwagę, że aborcje eugeniczne wykonywane są najczęściej na dzieciach, które za kilka lub kilkanaście tygodni mają się narodzić. – Dzieci te odczuwają ból, są pozbawione opieki paliatywnej i często konają w męczarniach przez kilka godzin, pozostawione samym sobie – napisano w liście do prezydenta Andrzeja Dudy. Obrońcy życia rozumieją obawy rządzących przed skrajnie agresywnymi protestami odbywającymi się obecnie na ulicach, ale zaznaczają, że należy rozważyć, czy są one spowodowane wyłącznie próbą podważenia orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego i czy wyrok Trybunału nie jest jedynie pretekstem do wystąpień antyrządowych.

W liście przypomniano także, że w 2017 r. pod obywatelskim projektem „Zatrzymaj Aborcję”, którego celem było całkowite zniesienie aborcji eugenicznej, podpisało się 830 tys. obywateli i była to jedna z najszerzej popieranych inicjatyw społecznych. Ponadto co roku w kilkudziesięciu polskich miastach odbywają się wielotysięczne marsze dla życia. – Obecne milczenie praworządnych obywateli ma charakter konstruktywny. Nie chcą bowiem konfrontować się z przemocą uliczną i dążą do uniknięcia eskalacji konfliktu. Uznają kompetencję aparatu państwowego do zapobieżenia ulicznym awanturom, ponieważ to na nim w pierwszej kolejności spoczywa obowiązek utrzymania porządku publicznego. Interwencję obywatelską w tym zakresie postrzegają jako rozwiązanie ostateczne – czytamy w dokumencie.

Wojciech Zięba zwraca uwagę, że Andrzej Duda wielokrotnie w trakcie kampanii wyborczej zapewniał swoich wyborców, że podpisze ustawę znoszącą przesłankę eugeniczną, zyskując tym samym głosy Polaków popierających ochronę życia człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci. – Obecnie jednak dąży Pan do wypracowania przepisów mających podtrzymać proceder aborcyjny. Lojalność wobec deklaracji wyborczych jest sprawdzianem wiarygodności polityka – podkreśla prezes PSOŻC.

Obrońcy życia zauważają, że każda próba wstrzymania publikacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 22 października br. czy próba nowelizacji ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży w kierunku zasygnalizowanym przez prezydenta będzie niekonstytucyjna i niezgodna z oczekiwaniami „milczących na razie milionów obywateli”.

– W naszej ocenie jedyną drogą rozładowania niepokojów społecznych, związanych wyłącznie z kwestią aborcji, jest realne zwiększenie pomocy państwa dla rodzin z dziećmi z niepełnosprawnością, tak aby była ona adekwatna do ponoszonych kosztów leczenia i rehabilitacji – podkreśla Wojciech Zięba.

Na końcu dokumentu przypomniano list kondolencyjny, który prezydent w maju 2018 r. przysłał do PSOŻC na okoliczność pogrzebu śp. dr. inż. Antoniego Zięby, założyciela stowarzyszenia. Dziękując za jego wieloletnie zaangażowanie, Andrzej Duda napisał wówczas: „Studiując historię XX i XXI wieku, przyszłe pokolenia będą czytać o zdumiewających i przerażających aktach pogardy dla fundamentalnej wartości, jaką jest życie człowieka”. – Niestety, taką pogardą jest zabijanie w łonach matek dzieci z wadą letalną. Cywilizacja, która odrzuca najsłabszych, nie zasługuje na to miano. Nie twórzmy prawa, które będzie nową odsłoną pogardy dla życia człowieka – zaapelował Wojciech Zięba, prezes Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka.

CZYTAJ DALEJ

Krajowy duszpasterz służby zdrowia: modlimy się i wspieramy chorych i lekarzy

2020-10-30 20:31

[ TEMATY ]

duszpasterz

służba zdrowia

chorzy

lekarze

PAP

Modlitwa oraz towarzyszenie cierpiącym ludziom i lekarzom to dziś szczególnie ważna misja kapelanów w szpitalach – powiedział KAI ks. Arkadiusz Zawistowski. Krajowy duszpasterz służby zdrowia zwraca uwagę, że także kapelani zarażają się koronawirusem, ale pomagają im księża-wolontariusze.

„Pracujemy jak pracowaliśmy, służymy jak służyliśmy dotychczas” – mówi duchowny dodając, że kapelani pełniący posługę w szpitalach zawsze są gotowi do pracy. Przyznaje, że obecna sytuacja związana rozprzestrzenianiem się koronawirusa jest wielkim wyzwaniem. „Patrzymy z nadzieją, wierzymy, że Bóg nam pomoże w tym wszystkim. To jest próba, ale wierzę, że sobie poradzimy” – powiedział ks. Zawistowski.

„Myślę, że w tej sytuacji najważniejsze jest modlitwa, wytrwała, tak jak modlił się Mojżesz wznosząc ramiona do nieba” – zaznaczył krajowy duszpasterz służby zdrowia dodając, że o znaczeniu posługi modlitwy szczególnie często mówią mu dziś szpitalni kapelani. Drugim istotnym zadaniem jest wspieranie, towarzyszenie i gotowość niesienia pomocy cierpiącemu człowiekowi. „Czasami wystarczy nawet jedno słowo czy krótkie zdanie” – zaznacza duchowny.

Kapelani szpitalni starają się wpierać także personel medyczny. „Jeśli ich zabraknie na tym polu walki, to któż nam pomoże?” – pyta duchowny zauważając, że część medyków już uległa zakażeniu koronawirusem, stąd coraz głośniej zachęca się do pomocy wolontariuszy.

Jako wolontariusze zgłaszają się także księża, chcący służyć jako szpitalni kapelani. „Są oni naprawdę bardzo potrzebni, ponieważ duszpasterze szpitalni także się zakażają i ‘wypadają’ z codziennej służby, więc ktoś musi ich zastąpić” – podkreśla krajowy duszpasterz służby zdrowia.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję