Reklama

Niedziela w Warszawie

Modlitwa przy krzyżu z Lesbos

- Chcemy budzić nasze sumienia, otwierać nasze serca, żeby nie być niewrażliwymi na to, co jest tak dramatycznym wołaniem, a zarazem wstydem dla chrześcijańskiej Europy, także dla Polski – powiedział kard. Kazimierz Nycz podczas ekumenicznego nabożeństwa w intencji uchodźców.

[ TEMATY ]

ekumenizm

Tydzień Modlitw za Uchodźców

Archiwum Wspólnota Sant’Egidio

Metropolita warszawski zauważył, że czas pandemii z jednej strony wyostrzył nasz wzrok i wrażliwość na człowieka chorego i potrzebującego, ale z drugiej strony przytępił nasze spojrzenie na pewne sprawy. Na dalszym planie postawił między innymi „ostry problem uchodźców, którzy uciekają przed śmiercią, prześladowaniami”. – Potrzeba nam takich spotkań modlitewnych, z których by potem wypływało nasze działanie pełne miłości, poświęcenia, empatii i wrażliwości na tych tak bardzo dotkniętych przez los – zaznaczył kard. Nycz, który przewodniczył ekumenicznej modlitwie w parafii św. Barbary.

Reklama

Nabożeństwo odbyło przy krzyżu wykonanym z drewna łodzi migrantów, która rozbiła się u wybrzeży Lesbos.

Metropolita warszawski zaapelował, abyśmy obudzili nasze sumienia i otworzyli serca na dramatyczne wołanie uchodźców. – Mamy swoje różne usprawiedliwienia. Czasem mówimy: my pomagamy Ukraińcom, my pomagamy tam na miejscu, bo to jest lepsze i skuteczniejsze. Jedno i drugie trzeba czynić, a trzeciego nie zaniedbywać – podkreślił kard. Nycz. Podkreślił, że wobec ludzi pukających do bram Europy musi nas być stać przynajmniej na tak symboliczną odpowiedź, jak korytarze humanitarne.

2020-09-30 17:21

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bp Zadarko przewodniczył modlitwie za uchodźców

[ TEMATY ]

Tydzień Modlitw za Uchodźców

fotolia.com

W całym kraju trwa Tydzień Modlitwy za Uchodźców. W piątek modlitwie w koszalińskiej katedrze przewodniczył bp Krzysztof Zadarko - przewodniczący Rady ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek przy KEP.

Bp Zadarko w słowach homilii przypomniał, że Jezus próbujący wytłumaczyć swoim uczniom pojęcia wielkości i małości postawił przed nimi dziecko. Hierarcha podkreślił, że to właśnie bezbronne dziecko jest symbolem wielkości w oczach samego Boga.

- Jeżeli człowiek, który staje na naszej drodze życia jest widziany przez nas jako dar, jako ktoś, kto może stać się naszym bratem i siostrą - zaczniemy dostrzegać perspektywę samego Boga. Pokora jest właściwą miarą rozumienia Królestwa Bożego. Dopóki w swoim sercu nie przyjmiemy tej perspektywy, drugi człowiek będzie zawsze dla nas przeszkodą i obciążeniem. Będziemy albo go unikać, albo w skrajnych przypadkach usuwać ze swojego życia – zauważył biskup.

Bp Zadarko przypomniał, że na całym świecie jest 70 milionów uchodźców. Podkreślił jednak, że w wielkich liczbach i światowych statystykach kryją się niewyobrażalne, indywidualne tragedie i dramaty.

- Jeżeli nie poznamy prawdziwych życiorysów konkretnych ludzi, będziemy posługiwać się skrótami - bardzo uproszczonymi obrazami z telewizji i Internetu. Najczęściej przekazami silnie zideologizowanymi, upolitycznionymi, bardzo emocjonalnie negatywnie nastawionymi. Warto w tym dniu zaapelować do wszystkich, którzy zabierają głos w tej dziedzinie – szczególnie do osób decyzyjnych. Zacznijmy mówić prawdę o migrantach i uchodźcach – zachęcał biskup.

- W Polsce mamy od pewnego czasu ponad milion pracujących Ukraińców, coraz więcej będzie Białorusinów. Są migranci zarobkowi z Azji – z Filipin, z Bangladeszu, z Indii. W większości znajdują oni miejsce pracy, ale czy znajdują również wśród nas serce i zrozumienie? Bez znajomości języka trudno będzie im powiedzieć o swoich problemach, ale jeżeli po sięgniemy po nasz wspólny język miłości dowiemy się o nich więcej – wskazał bp Zadarko.

Przed Mszą św. wierni odmówili różaniec w intencji zmarłych migrantów i uchodźców. W czasie nabożeństw wymieniane były imiona i historie konkretnych osób, które zginęły uciekając do Europy przed wojną, przemocą i biedą.

Tydzień Modlitwy za Uchodźców to inicjatywa założonej we Włoszech Wspólnoty Sant'Egidio. 2 października w kilku miejscach diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej odbyły się specjalne nabożeństwa – m.in. w Koszalinie, Słupsku i Szczecinku.

CZYTAJ DALEJ

Kapucyn, który został kardynałem

2020-11-25 11:05

Niedziela Ogólnopolska 48/2020, str. 20-21

[ TEMATY ]

wywiad

kapucyni

Cantalamessa

L’Osservatore Romano

O. RanieroCcantalamessa, 86-letni włoski kapucyn, słynny kaznodzieja domu Papieskiego, znalazł się w gronie 13 nowych kardynałów. na zdjęciu: spotkanie z Janem Pawłem II

O. RanieroCcantalamessa, 86-letni włoski kapucyn, słynny kaznodzieja domu Papieskiego, znalazł się w gronie 13 nowych kardynałów. na zdjęciu: spotkanie z Janem Pawłem II

– Przyjąłem tę nieoczekiwaną nominację ze zdziwieniem. Myślę, że jest to uznanie znaczenia słowa Bożego w życiu Kościoła, a nie mojej osoby. Tak długo, jak Bóg da mi siłę, wciąż będę je głosił. Nowy tytuł zwiększy moje zaangażowanie we wspieranie posługi Ojca Świętego modlitwą i słowem – powiedział nowy kardynał o. Raniero Cantalamessa.

Włodzimierz Rędzioch: Kiedyś Ojciec wyznał: „W wieku 12 lat poczułem wezwanie Pana, i to tak wyraziste, że przez resztę życia nigdy nie miałem wątpliwości. To jest niezwykła łaska”. Czy zastanawiał się Ojciec nad swoim tak wczesnym, a jednocześnie tak ugruntowanym powołaniem?

Kard. Raniero Cantalamessa: Zawsze uważałem to za szczególny i niezasłużony dar od Chrystusa, za który mogłem tylko dziękować. Zdarzało mi się czasem mówić o tym przy okazji rekolekcji dla młodych ludzi, aby pomóc im odkryć znaki powołania, albo dla osób konsekrowanych, aby je zachęcić do ponownego odkrycia – mimo różnych wydarzeń w życiu – ziarna, z którego wszystko wyrosło, ?i znaleźć w nim siłę do nowego początku.

Rozpoczął Ojciec swą posługę kapłańską w Loreto, w maryjnym sanktuarium Świętego Domku, u boku Matki Bożej…

W 1958 r., czyli 62 lata temu, przyjąłem święcenia kapłańskie w Loreto, w sanktuarium Świętego Domku, gdzie odbyłem studia teologiczne. Loreto zawsze było celem pielgrzymek chorych, tak jak Lourdes. Z górnych pięter Pałacu Apostolskiego, gdzie pochylałem się nad księgami teologicznymi, słuchałem wezwań chorych, którzy na noszach czekali na przyniesienie Najświętszego Sakramentu. Dla mnie było to coś zbawiennego – przejście od idei teologicznych do żywej wiary ludu Bożego. Wciąż pamiętam słowa pieśni, która zawsze mnie wzruszała: „Matko, słodka nadziejo, niech wzrasta nasza wiara: o to prosi Cię chory, który pokłada w Tobie nadzieję”. Pierwszą rzeczą, o którą prosili chorzy, nie było uzdrowienie, ale wiara!

Po pobycie w Loreto studiował Ojciec w szwajcarskim Fryburgu i w Mediolanie…

Z Loreto zostałem wysłany do Fryburga, gdzie ukończyłem teologię ze specjalizacją z Ojców Kościoła, a następnie do Mediolanu na Uniwersytet Katolicki, gdzie ukończyłem literaturę klasyczną. Celem studiów nie było zdobywanie kolejnych tytułów naukowych, lecz pogłębianie znajomości języków klasycznych, aby poświęcić się studiom Ojców Kościoła. Kiedy ukończyłem naukę, poproszono mnie, abym został i objął katedrę Historii starożytnego chrześcijaństwa. Idealny przedmiot do kultywowania studiów biblijnych i patrystycznych.

Na początku 1980 r. został Ojciec kaznodzieją Domu Papieskiego. To było dla Ojca „drugie wyzwanie”. Jakie jest zadanie kaznodziei w Watykanie?

Zadaniem kaznodziei Domu Papieskiego jest głoszenie medytacji w obecności papieża, kardynałów i prałatów Kurii Rzymskiej oraz niektórych osób świeckich w każdy piątek okresu Adwentu i Wielkiego Postu. Raz w roku natomiast, w Wielki Piątek, w Bazylice św. Piotra kaznodzieja głosi kazanie w czasie liturgii upamiętniającej Mękę Pańską – papież przewodniczy liturgii, ale nie wygłasza homilii. Święty Jan Paweł II wybrał mnie na ten urząd na początku 1980 r., Benedykt XVI zatwierdził ten wybór w 2005 r., a papież Franciszek – w 2013 r. Uważam, że ten fakt jest znakiem pokory i świętości ostatnich papieży. W tym przypadku role są odwrócone – to papież znajduje czas (św. Jan Paweł II przez 25 lat), aby pójść i posłuchać prostego kapłana. Kiedyś Jan Paweł II opuścił moją piątkową medytację, ponieważ był w podróży apostolskiej w Ameryce Środkowej. Gdy spotkaliśmy się następnym razem, przeprosił mnie, że nie był na moim kazaniu. Czasami opowiadam ludziom ten fakt i dodaję: Czy zdarzyło ci się, że poszedłeś do swojego proboszcza, aby przeprosić go za nieobecność podczas homilii w poprzednią niedzielę?.

Jest Ojciec znanym autorem, także w Polsce, gdzie ukazało się już kilkadziesiąt książek Ojca. Jakie jest ich główne przesłanie?

Moje książki – obok tych o charakterze czysto naukowym – są w dużej mierze owocem mojego nauczania w Domu Papieskim. Nie mówię, że jest to gwarancja prawdy lub że papieże zatwierdzili wszystko, co powiedziałem, ale myślę, że gdyby to były herezje, nie pozwoliliby mi działać tak długo. Jakie przesłanie chcę przekazać? Żadnego osobistego, tylko niewyczerpane przesłanie Ewangelii, ożywione i wzbogacone przez rozważania doktorów i świętych Kościoła, czyli Tradycję. We wszystkich kazaniach, które wygłosiłem, jest wspólny element, lecz nie temat a osoba – Duch Święty. Było to nowe doświadczenie działania Ducha Świętego, tzw. chrzest w Duchu, które skłoniło mnie – jeszcze zanim zostałem mianowany kaznodzieją Domu Papieskiego – do odejścia od nauczania uniwersyteckiego i całkowitego poświęcenia się kaznodziejstwu. Od tamtego czasu zrozumiałem, że „to Duch daje życie”. Innymi słowy – że wszystko w Kościele: kaznodziejstwo, liturgia, duszpasterstwo, otrzymuje życie i skuteczność od Ducha Świętego. Bez Niego wszystko jest tylko ludzkim aktywizmem. To nie jest moje odkrycie – po soborze cały Kościół świadczy o tej prawdzie. Już w 1981 r. św. Jan Paweł II napisał: „Całe dzieło odnowy Kościoła, które Sobór Watykański II tak opatrznościowo zaproponował i zainicjował, może się dokonać tylko w Duchu Świętym, tzn. przy pomocy Jego światła i mocy”.

Kiedy w 2014 r. rozmawiałem z papieżem emerytem Benedyktem XVI, powiedział on znaczące słowa: „To, że Jan Paweł II był święty, przez lata wspólnej pracy stawało się dla mnie ciągle na nowo i coraz bardziej oczywiste”. Przez ćwierć wieku był Ojciec kaznodzieją Jana Pawła II. Czy i Ojciec odnosił takie wrażenie?

Byłem pod wrażeniem Jana Pawła II od pierwszej chwili, kiedy zobaczyłem, jak potrafił on na oczach całego świata, stale przed kamerami, być jednocześnie w obecności Boga – nigdy nie był przytłoczony przez rzeczy zewnętrzne. Widok, jak klęczy rano, przygotowując się do Mszy św., był dla mnie obrazem jego skupienia i głębokiego zjednoczenia z Bogiem. Podobnie jak Jezus, był „pochłonięty gorliwością o dom Boży” (por. J 2, 17), czyli o Kościół. W czasie jego długiej choroby nikt nigdy nie słyszał, żeby wypowiadał słowa rozgoryczenia czy lamentu. Nigdy nie zapomnę naszego ostatniego spotkania, po kazaniu wygłoszonym na 10 dni przed jego śmiercią. Poszedłem wówczas do jego apartamentu, gdzie słuchał przez radio mojej medytacji. Był to obraz „cierpiącego sługi”. Dla mnie to już jest świętość, a przecież zarówno za jego życia nie brakowało, jak i po śmierci nie brakuje cudownych znaków z nim związanych, które są pieczęcią Boga na życiu człowieka.

Obecnie mieszka Ojciec w klasztorze wspólnoty sióstr klauzurowych. Czy to następny etap w życiu Ojca – „etap kontemplacyjny”?

Zawsze odczuwałem potrzebę połączenia pracy kaznodziejskiej z rekolekcjami i modlitwą. Kiedy nie jeżdżę po świecie jako kaznodzieja, żyję i pełnię posługę kapłańską na rzecz małej wspólnoty klarysek kapucynek. Żyjemy w duchu tzw. reguły pustelni, napisanej przez św. Franciszka dla małych grup, które pragnęły poświęcić się wyłącznie kontemplacji. W czasie pandemii daje mi to możliwość ochrony przed zarażeniem, przebywam bowiem poza skupiskami ludzkimi. Udaję się tylko do Rzymu, aby głosić medytacje w Domu Papieskim.

Nie mogę nie zadać Ojcu jeszcze pytania: czym dla Ojca jest wyniesienie do godności kardynała?

Przyjąłem tę nieoczekiwaną nominację ze zdziwieniem. Myślę, że jest to uznanie znaczenia słowa Bożego w życiu Kościoła, a nie mojej osoby. Biorąc pod uwagę mój wiek i czysto honorowy charakter mojej nominacji, nie sądzę, żeby wiele zmieniło się w moim życiu. Tak długo, jak Bóg da mi siłę, będę głosił słowo Boże, również na piśmie. Nowy tytuł zwiększy moje zaangażowanie, we wspieranie posługi Ojca Świętego modlitwą i słowem. Chciał on, abym nadal był kaznodzieją Domu Papieskiego, a Adwent to dla mnie czas głoszenia medytacji.

CZYTAJ DALEJ

Jasna Góra: Pielgrzymka Dziewic i Wdów Konsekrowanych

2020-12-05 19:57

[ TEMATY ]

Jasna Góra

dziewica konsekrowana

wdowy konsekrowane

bp Arkadiusz Okroj

Karol Porwich /Niedziela

O tym, że katolik nie może pozwolić narzucić sobie „narracji, która paraliżuje ewangelizację”, nie może dawać się ograbiać z nadziei a ma być promotorem potęgi dobra – mówił na Jasnej Górze bp Arkadiusz Okroj, który przewodniczył Mszy św. w ramach duchowej pielgrzymki dziewic i wdów konsekrowanych.

Bp Arkadiusz Okroj, nawiązując w homilii do protestów na polskich ulicach, zauważył, że żyjemy w świecie, w którym ludzie wystawieni są na niewyobrażalne pokusy i przeżywają potężny kryzys wiary. W sercach wielu jest „gruz, hałas, a światło łaski nie może się przebić”. Uwrażliwiał, by katolicy byli czujni i umieli odczytywać znaki czasu, zauważali działania złego ducha, który próbuje, szczególnie w ostatnim czasie, „narzucić narrację, która paraliżuje ewangelizację’. Szatan chce nam zamknąć usta. A wobec zła mnie można milczeć – apelował bp Okroj.

– Właśnie dlatego zuchwalstwo ateistyczne sięga już w naszej ojczyźnie niemal do naszego gardła, sądząc w swoim zuchwalstwie, że będziemy milczeć. Bo gdybyśmy coś mówili, ale my jesteśmy uprzejmi dla wszystkich nieprzyjaciół Boga. Jeszcze moglibyśmy być uprzejmi dla prawdziwych nieprzyjaciół Boga, ale tu idzie o zwykłych handlarzy niewiary, którzy z ateizmu urządzili sobie po prostu zwykły sposób życia, bytowania”. Przestrzegał, że bierność ludzi wierzących wobec zła rozbroiła już wiele katolickich krajów.

- Nie możemy wpisać się do grona ludzi, również ludzi Kościoła, którzy kontemplują zło, którzy dają się w ten sposób ograbiać z nadziei. Naszym powołaniem jest promocja tego, co buduje nasze człowieczeństwo: wolności wewnętrznej, wiary, dobra, które jest owocem pracy i życia ludzi wiary. Jesteśmy uczniami Chrystusa i o tym nie możemy zapominać. Uczeń Chrystusa to ten, który ewangelizuje, głosi o potędze dobra. To co się dzieje ma nas wybić z bierności - apelował hierarcha

Zwrócił uwagę, że i w Kościele jest wiele gruzu, brudu, lęku ludzi przestraszonych, ale to w Kościele jest światło, którym są tez dobrzy ludzie, którzy nie dali się zastraszyć, walczą o odgruzowanie serca swojego i innych, którzy wierzą w życie, podejmują inicjatywy „wobec których szatan jest bezradny i nie da się ich zakrzyczeć, obrzucić błotem wulgaryzmów”. Do takich promotorów dobra bp Okroj zaliczył osoby konsekrowane.

Wskazując na stan dziewic konsekrowanych, wdów i wdowców konsekrowanych podkreślił, ze „wbrew wszystkiemu zainteresowanie tą formą życia nie maleje, przeciwnie – wzrasta”.

Podkreślił ich świadectwo w codziennym życiu, kiedy podejmują szereg inicjatyw, które są adresowane do ludzi, którzy potrzebują wsparcia. - W czasach spektakularnej manifestacji zła bądźcie znakiem nadziei. Bądźcie promotorkami Dobrej Nowiny, promotorkami wartości ewangelicznych, czystości, wewnętrznej wolności. Niech Pani Jasnogórska nie przestaje was wspierać w życiu konsekrowanym, które realizujecie w świecie, w stanie dziewic i wdów. Dobrze, że jesteście w tych czasach pośród nas - mówił bp Okroj.

Dziewice i wdowy konsekrowane nie tworzą zgromadzeń, składają swoje śluby na ręce biskupa ordynariusza. Takie życie wybrało do tej pory w Polsce ponad 340 dziewic i 360 wdów.

Przed aktem konsekracji zarówno kandydatki do stanu dziewic i wdów konsekrowanych przechodzą odpowiednią formację, poznają istotę powołania, historię danego stanu oraz współczesnych wymagań Kościoła.

Dziewice i wdowy konsekrowane składają swoje śluby na ręce biskupa ordynariusza. Obrzęd konsekracji ma uroczysty i publiczny charakter.

Kobiety, które włączane są do grona dziewic konsekrowanych, przyjmują z rąk biskupa symbole: obrączkę - znak zaślubin z Chrystusem oraz brewiarz - narzędzie osobistego uświęcenia przez modlitwę.

Do stanu wdów może wejść ktoś, kto żył w sakramentalnym związku małżeńskim, który ustał z powodu śmierci współmałżonka. Znany ze starożytności wymóg jednego małżeństwa już nie obowiązuje. Nie ma też wyznaczonej dolnej granicy wieku, choć przyjmuje się, że nie może to być osoba zbyt młoda. Kandydat lub kandydatka musi cieszyć się dobrą opinią, wyrazić gotowość do zaangażowania – w miarę możliwości i predyspozycji – na rzecz parafii i diecezji oraz odbyć odpowiednie przygotowanie. Ostateczną decyzję podejmuje biskup lub delegowany przez niego kapłan. Musi on mieć moralną pewność, że wdowa wytrwa w życiu czystym i poświęconym Bogu.

Stan dziewic i wdów konsekrowanych w Kościele jest starszy od zgromadzeń zakonnych. Po wiekach przerwy Kościół powrócił do konsekracji dziewic w latach 60. ubiegłego stulecia dzięki papieżowi Pawłowi VI, a w 1994 r. w czasie Synodu Biskupów w Rzymie Jan Paweł II przypomniał o praktyce wdowieństwa konsekrowanego.

W 2018r. Stolica Apostolska wydała Instrukcję o dziewicach konsekrowanych „Ecclesia Sponsae Imago”. Jest to pierwszy tej rangi dokument na temat.

Obok dziewic i wdów konsekrowanych, w Polsce rozwija się też trzecia forma indywidualnego życia konsekrowanego – życie pustelnicze.

CZYTAJ DALEJ
NIE PRZEGAP
#NiezbednikAdwentowy

Reklama

Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję