Reklama

Jeden z niezłomnych

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 19/2011

Ks. Piotr Oborski - doktor filozofii, wykładowca w Seminarium, proboszcz w Wolbromiu - to jedna z kieleckich ofiar komunistycznego reżimu, skierowanego przeciw ludziom Kościoła. Po dwóch latach ciężkiego, momentami bestialskiego więzienia i śledztwa ks. Oborski zmarł 18 maja 1952 r. w więzieniu w Rawiczu. Ofiara, męczennik - tak mówili o nim bliscy współpracownicy, m.in. ks. prof. A. L. Szafrański, odnosząc się do jego życia, a przede wszystkim do uwikłania go w tzw. sprawę wolbromską

W procesie z 16-18 i 20 stycznia 1951 r. Wojskowy Sąd Rejonowy w Krakowie skazał na dożywocie proboszcza z Wolbromia - ks. dr. Piotra Oborskiego i jego wikariusza ks. Zbigniewa Gadomskiego. Oskarżenie księży z Wolbromia w pewnym sensie przygotowało „klimat” do aresztowania i pokazowego procesu biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka. Dla ks. Oborskiego sprawa i pobyt w więzieniu zakończyły się śmiercią.
- Jak do tego doszło? Dlaczego zaliczamy go w poczet „kieleckich niezłomnych?” - Na to pytanie najlepiej może odpowiedzieć badacz problemu w diecezji kieleckiej, ks. Daniel Wojciechowski. - Niezłomny, bo opierał się twardo aż do śmierci - uważa ks. Wojciechowski, który zbadał akta zmarłego (m.in. w IPN), przestudiował dokładnie jego życie kapłańskie, przeprowadził setki rozmów ze świadkami wydarzeń - tych niestety z każdym rokiem pozostaje mniej, z rodziną. - Był inwigilowany, nachodzony, nakłaniany do współpracy - uważa. - Gdy jako niewinna ofiara tzw. sprawy wolbromskiej znalazł się w więzieniu, kto wie, gdyby poszukał pomocy u księży patriotów, znanych mu z Warszawy, może uniknąłby śmierci. Ale właśnie z nimi nie chciał wejść w kompromis - twierdzi ks. Wojciechowski.

Wybrał kapłaństwo

Ks. Oborski urodził się 10 lutego 1907 r. w Jastrzębcu k. Stopnicy (parafia Kargów). Dorastał w wielodzietnej rodzinie rolniczej Ignacego i Rozalii z domu Janik. Atmosfera rodzinnego domu musiała być na wskroś religijna, skoro nie tylko Piotr poszedł za głosem powołania. Jego 90-letni brat jeszcze w 2000 r. był misjonarzem w Brazylii, siostra jako nazaretanka zmarła w Wadowicach. W rodzinnej miejscowości w 1920 r. Piotr ukończył szkołę powszechną. Uczęszczał do prywatnego gimnazjum w Stopnicy, a następnie był uczniem szkoły średniej w Równem na Wołyniu. W 1926 r. wstąpił do Seminarium Duchownego w Kielcach. Święcenia kapłańskie przyjął 21 czerwca 1931 r. z rąk bp. Augustyna Łosińskiego.
Naturalną koleją rzeczy młody kapłan zaczął pracę jako wikariusz kolejno w parafiach: Sułoszowa, Miechów, Kije. W 1935 r. rozpoczął studia filozoficzne na Uniwersytecie Warszawskim. W 1938 r. z wynikiem bardzo dobrym obronił egzamin magisterski. W tamtym okresie tak pisał o nim rektor konwiktu: „Na wydziale należy do zdolniejszych i pilniejszych studentów (…) w konwikcie zachowuje się bardzo dobrze”. Ks. Oborski ten etap warszawskich studiów zakończył w marcu 1939 r. obroną pracy doktorskiej na wydziale teologicznym. Na czas wakacji 1939 r. planował wyjazd do Rzymu. Tego zamiaru nie zrealizował, zapewne z powodu atmosfery zbliżającej się wojny.

W okupacyjnej zawierusze

Na początku okupacji niemieckiej ks. Oborski wykładał filozofię i był prefektem kleryków w Seminarium w Kielcach. Nie był to czas spokojny - doświadczał, podobnie jak inni księża ze środowiska profesorskiego, częstych wizyt gestapo, a seminarzyści wraz z profesorami tułali się z wykładami także po prywatnych mieszkaniach. Gdy gmach Seminarium został zajęty przez Niemców, usunęli oni dotychczasowych mieszkańców.
W 1941 r. ks. Oborski zrzekł się stanowiska prefekta, a w 1942 r. profesora filozofii w Seminarium. Na własną prośbę został mianowany proboszczem w Bolminie. Choć opuścił Kielce, utrzymywał liczne kontakty z dawnymi znajomymi, zaangażowanymi w działalność społeczną, oświatową, konspiracyjną. Pomimo okupacji, plebania ks. P. Oborskiego była miejscem spotkań i dyskusji (m.in. u proboszcza często gościła rodzina Braunów czy prof. K. Tymieniecki z Poznania).
Nie angażował się bezpośrednio w zbrojną działalność konspiracyjną, ale od 1943 r. wykładał w Kielcach na tajnych kursach uniwersyteckich w ramach konspiracyjnego Uniwersytetu Ziem Zachodnich - logikę matematyczną i historię filozofii, na kierunku chemia z farmacją. Z tajnymi wykładami jeździł także - zużytą „damką” - do Jędrzejowa.
Mniej więcej w tym okresie w Bolminie miał miejsce groźny incydent. Okupanci postanowili rozstrzelać kilku mieszkańców i spalić wioskę w odwecie za zabicie niemieckiego żołnierza. Ks. Oborski, świetnie władający niemieckim, ubrany w komżę i stułę udał się do dowódcy niemieckiego i skutecznie interweniował, tłumacząc, że Niemiec nie został zabity przez miejscowych.
Po wojnie ks. Oborski wrócił do Seminarium, gdzie wykładał logikę i biologię. Latem 1946 r. rozpoczął pracę naukową na Uniwersytecie Warszawskim. Był asystentem ks. Piotra Chojnackiego, profesora filozofii chrześcijańskiej. Z tego okresu pochodzą jego prace „Neoscholastyka w swojej genezie, teorii i praktyce” oraz „Z psychologii szkolnego lenistwa”. Choć zbliżył się do redakcji tygodnika „Dziś i Jutro”, to - jak uważa ks. D. Wojciechowski - „szybko poznał judaszowską rolę czasopisma wobec Kościoła, zerwał z jego środowiskiem, wrócił do Kielc, ale UB nie dawał mu spokoju”. Był śledzony, nachodzony w mieszkaniu. Chciał przejść do diecezji warmińskiej, ale biskup skierował go w lipcu 1948 r. do Wolbromia.

Reklama

Na probostwie w Wolbromiu

Jako proboszcz Wolbromia ks. Oborski w krótkim czasie zdobył zaufanie i szacunek u parafian. Był przeciwnikiem komunistycznej ateizacji (o czym mówił w kazaniach, także do młodzieży akademickiej Kielcach) i kapłanem wiernym doktrynie wiary, cieszył się autorytetem uczonego.
Historia procesu i śmierci ks. Oborskiego ma swe źródło w zawiązaniu się w parafii organizacji o nazwie „Armia Podziemna” i wykonaniu przezeń wyroku na 14-letnim chłopcu Waldemarze Grabińskim (niektóre źródła podają, że miał on 17 lat). Sprawa była o tyle dramatyczna, że przeciw synowi, a za wyrokiem - opowiedziała się matka, która była w organizacji. Chłopiec został zastrzelony rewolwerem należącym do wikariusza parafii ks. Zbigniewa Gadomskiego, z polecenia dowództwa organizacji - i za zgodą matki. „Nie miał on najlepszej opinii w Wolbromiu, a matce stwarzał wiele kłopotów. Odgrażał się złożeniem donosu na MO o istnieniu organizacji, do której należała matka” - pisze ks. Wojciechowski (chłopak kradł, opuszczał szkołę, groził denuncjacją). Po śmierci chłopca nastąpiły liczne aresztowania i masowe osadzanie w olkuskim wiezieniu ludzi z Wolbromia i okolicy.

Więzień

Ks. Oborskiego aresztowano 19 kwietnia 1950 r. i zatrzymano w Krakowie, gdzie odbył się proces. Był oskarżony o przywództwo w podziemnej organizacji i o to, że nakłonił matkę, by zgodziła się na zamordowanie syna. Ks. Oborski, do którego doszły informacje o planowanym zabójstwie młodzieńca, miał wezwać do siebie matkę. Usilnie i na różne sposoby próbował zmienić jej zdanie co do zabójstwa syna. I był przekonany, że cel osiągnął. Na procesie zeznał: „Gdybym tak nie myślał, to bym tego chłopca jakoś zabrał, ukrył...” i dalej: „Ja tego chłopca broniłem licząc i stawiając na serce i sumienie matki, uważałem, że to jest najkrótsza droga, na której mogę ten cel osiągnąć. Jeśli tego nie osiągnąłem, to może dlatego, że nie znałem takiej matki (...) Gdyby dziś można było to młode życie przywrócić kosztem mojej głowy, chętnie ją jako kapłan ofiaruję”.
Ks. Oborskiemu zarzucono, iż nie powiadomił MO o planowanym mordzie. Ks. Oborski bronił się tajemnicą spowiedzi. W sądzie oświadczył m.in.: „Były to wiadomości otrzymane przy okazji roztrząsania spraw sumienia, co było związane ściśle z moim urzędem duszpasterskim. W takich wypadkach obowiązuje mnie zachowanie tajemnicy”. Żądano od niego informacji potrzebnych do rozpracowania tajnej organizacji. Ks. Oborski - choć jak można sądzić nie popierał tej organizacji - nikogo z konspiratorów nie zdradził.
Od 1 czerwca 1950 r. ks. Oborski był osadzony w więzieniu dla politycznych w Rawiczu.
Siostrzenica, Barbara Błaszczak, której jesienią 1951 r. udało się go tam odwiedzić, tak to zapamiętała: „Wujek wyglądał strasznie. Był tak chudy, że kiedy wyszłam stamtąd z ciocią - rozpłakałam się”. Na temat tego widzenia zachował się list więźnia do rodziny, w którym pisał: „Przed tygodniem miałem widzenie z siostrą i Basią (siostrzenicą). Bardzo się tym ucieszyłem. Zrozumiałem ze słów Basi, że są jakieś starania w mojej sprawie. Róbcie co możecie. Wczoraj otrzymałem list od księży wikarych z Wolbromia. Bardzo im jestem za to wdzięczny, jak i za wszystko o czym mówisz. Cieszę się, że moja więź duchowa z parafią nie słabnie”.
W tym czasie funkcjonariusze UB „skłaniali” matkę zamordowanego Waldemara do zeznań, aby obciążyć współwiną ks. Oborskiego. Z relacji m.in. współwięźnia i lekarza wynika, że jej stopy umieszczano w skrzynce ze szczurami, była bita do krwi w piwnicach olkuskiego UB. Po sześciu dniach takiego „śledztwa” wyznała, jak chciało UB, że ks. Oborski nakłonił ją do zgody na zamordowanie syna.
Siostra zamordowanego w czasie procesu miała 16 lat. Przed tragedią z „Armią Podziemną”, ks. Oborski po kryjomu płacił za jej naukę. W 1951 r. pozwolono jej na widzenie z ks. Oborskim w więzieniu w Rawiczu. O tej rozmowie pisze w swoich pracach ks. Wojciechowski. Pytała np. ks. Oborskiego, czy potrafi wybaczyć (jej, matce, rodzinie?). Odpowiedział: „Ty nie masz nic do tego…”. „Ale moja matka…”. „Pamiętasz czwarte przykazanie?... To się odnosi do wszystkich rodziców”. Ksiądz był chudy jak szkielet, ubrany w więzienny drelich. Przy nagłym przerwaniu widzenia, ręką zrobił nad nią znak krzyża.
Współoskarżony z Wolbromia i więzień w Rawiczu wspomina, że księży trzymano na ostatnim piętrze, gdzie było najzimniej. Rozmawiał z ks. Oborskim dwukrotnie. Ksiądz powiedział, że dostaje po pięć-sześć karcerów po kolei („z karca nie wychodzę, wykończą mnie”); karcer w Rawiczu to cela metr na metr. W takim karcerze stał całymi dniami do kolan w wodzie. Inny z kolei więzień - ze słynnego procesu krakowskich księży - zeznał, że ks. Oborskiego trzymano nagiego w bunkrze, w środku zimy, bez jedzenia. Strażnicy znęcali się nad nim, „Miał na sobie zniszczoną sutannę, to ich podniecało. Jeździli na nim jak na koniu, poganiali kijem…”.
8 czerwca 1952 r. ks. Piotr pisze ostatni, wzruszający list do siostry: „Droga Halu! (…). Serdecznie Ci także dziękuję za troskę o mnie i o staruszka ojca. Chciałbym Ci się kiedyś dobrze za to odwdzięczyć (…). U mnie nic nowego. Ze zdrowiem czuję się zawsze jednakowo, chociaż obecnie jestem bardzo chudy. 24 maja br. byłem na prześwietleniu - płuca i serce w porządku. Mam nadzieję, że jeszcze dłuższy czas pociągnę”.

Tragiczna śmierć, tragiczny pogrzeb

10 dni później, 18 czerwca 1952 r. ks. Oborski zmarł. Zdaniem ks. Daniela Wojciechowskiego, opierającego się m.in. na informacjach zebranych przez Marka Skupina, który dotarł do świadków ostatnich dni życia księdza, przyczyną zgonu było brutalne pobicie, w wyniku którego uszkodzone zostały narządy wewnętrzne. Zmaltretowany kapłan trafił do miejskiego szpitala, gdzie na nieprzytomnym dokonano operacji. Zarząd więzienia w oficjalnym dokumencie jako przyczynę zgonu wymienił zapalenie otrzewnej.
Z relacji ks. Gadomskiego wynika, że więźniów chowano bez trumny, ciało wrzucając do grobu. Jednak na wieść o śmierci księdza więźniowie buntem wymusili pochowanie go w sutannie i w trumnie. Po przybyciu rodziny księdza do Rawicza, z pomocą proboszcza miejscowej parafii, ks. dr. Wiktora Koperskiego, świtem zorganizowano potajemny pogrzeb. Ciało przeniesiono do grobu na terenie cmentarza parafialnego, na starym miejscu usypując kopczyk i zostawiając tabliczkę z numerem. Otworzono trumnę, proboszcz nałożył swoją stułę, odprawił nabożeństwo. Do 1956 r. grób księdza był bezimienny, potem rodzina to zmieniła. Obecny pomnik ufundowali dla swojego profesora w 1970 r. księża wyświęceni w roku 1945, w 25. rocznicę święceń. Mszę św. w Rawiczu odprawił i poświęcił pomnik, w obecności kilku księży przybyłych z różnych stron, ks. Zbigniew Gadomski.

W tekście korzystałam z informacji własnych oraz zawartych w: „Księża niezłomni. Męczennik tajemnicy sumienia” („Niedziela kielecka” 2/2004); Sławomir Sztaba, „Sprawa ks. dr. Piotra Oborskiego”, strona diecezji sosnowieckiej, Ks. Daniel Wojciechowski: „Męczennik tajemnicy sumienia” („Wiara”, 11 X 2007), „Przegląd Olkuski”, 20 V 2010, „50 lat służby kapłańskiej Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie” pod red. ks. E. Chata.

W następnym numerze sylwetka Michała Ćwierza ze wspólnoty W Pieczy Najwyższego

Bp Piotr Sawczuk nowym biskupem drohiczyńskim

2019-06-17 12:02

tk / Warszawa (KAI)

Biskup Piotr Sawczuk, 57-letni biskup pomocniczy diecezji siedleckiej, został mianowany przez papieża Franciszka nowym biskupem drohiczyńskim. Zastąpił on bp. Tadeusza Pikusa, który złożył rezygnację z tego urzędu.

Episkopat.pl
Bp Piotr Sawczuk

Publikujemy komunikat Nuncjatury Apostolskiej w Polsce:

Komunikat

Ojciec Święty Franciszek:

1. Przyjął rezygnację księdza biskupa Tadeusza Pikusa z posługi biskupa drohiczyńskiego.

2. Mianował biskupem drohiczyńskim dotychczasowego biskupa pomocniczego diecezji siedleckiej Piotra Sawczuka.

Warszawa, 17 czerwca 2019 roku.

ks. prał Kryspin Dubiel Chargé d'Affaires a.i.

Piotr Henryk Sawczuk urodził się 29 stycznia 1962 r. w małżeństwie Henryka i Zofii z d. Guberska. Jego rodzice prowadzili własne gospodarstwo rolne w miejscowości Kornica w woj. mazowieckim. Został ochrzczony 25 lutego 1962 r. w kościele parafialnym w Kornicy, a 1 września 1979 r. przyjął sakrament bierzmowania. Szkołę Podstawową ukończył w 1977 r. w Kornicy, a Liceum Ogólnokształcące im. J. I. Kraszewskiego w Białej Podlaskiej w 1981 r. otrzymując świadectwo dojrzałości.

Zaraz po maturze zgłosił się do Wyższego Seminarium Duchownego w Siedlcach. Po sześciu latach studiów filozoficzno-teologicznych, 6 czerwca 1987 r. w katedrze siedleckiej otrzymał świecenia kapłańskie z rąk bpa dra Jana Mazura. Następnie przez dwa lata był wikariuszem w parafii Wisznice. W tym czasie na Wydziale Teologicznym KUL napisał pod kierunkiem ks. prof. dra hab. Czesława Stanisława Bartnika pracę pt. Komunijność Kościoła wg kardynała Karola Wojtyły i uzyskał 21 czerwca 1988 r. tytuł magistra teologii.

W roku 1989 rozpoczął studia specjalistyczne na Wydziale Prawa Kanonicznego ATK w Warszawie. W 1992 r. uzyskał tytuł magistra prawa kanonicznego, na podstawie pracy pt. Teoria rozdziału Kościoła od państwa w świetle nauki Soboru Watykańskiego II, napisanej pod kierunkiem o. prof. dra hab. Stanisława Pasternaka. Dnia 27 czerwca 1996 r. obronił rozprawę doktorską pt. «Communicatio in sacris» w kanonicznym prawie karnym, napisaną pod kierunkiem ks. prof. dra hab. Jerzego Syryjczyka, uzyskując stopień naukowy doktora prawa kanonicznego. W okresie studiów kanonistycznych pełnił przez 6 lat funkcję kapelana Sióstr Loretanek, w domu głównym, przy ul. Ks. Kłopotowskiego w Warszawie i w siedzibie Wydawnictwa Ss. Loretanek, przy ul. Żeligowskiego w Warszawie-Rembertowie.

W diecezji siedleckiej ks. Piotr Sawczuk pełnił i pełni następujące urzędy i funkcje: był notariuszem w Sądzie Biskupim (1989-1990); od 1993 r. jest sędzią w Sądzie Biskupim; w latach 1996-2003 pełnił urząd notariusza Kurii Diecezjalnej; od 1 lipca 2003 r. do chwili obecnej pełni urząd kanclerza Kurii Diecezjalnej Siedleckiej, a od 7 listopada 2009 r. funkcję wikariusza generalnego. Ponadto od 1996 r. jest wykładowcą prawa kanonicznego w Wyższym Seminarium Duchownym Diecezji Siedleckiej im. Jana Pawła II oraz w Instytucie Teologicznym w Siedlcach.

Przez cały czas pracy w Kurii angażował się w funkcjonowanie różnych agendach kurialnych, szczególnie w ostatnim czasie w pracach II Synodu Diecezji Siedleckiej. Wielokrotnie występował jako delegat Biskupów Siedleckich: bp. Jana Wiktora Nowaka i bp. Zbigniewa Kiernikowskiego w rozwiązywaniu różnych, bieżących spraw administracyjnych i duszpasterskich w diecezji, jako szafarz sakramentu bierzmowania oraz przeprowadzał wizytacje kanoniczne w parafiach.

23 stycznia 2003 r. został mianowany kanonikiem honorowym Kapituły Katedralnej Siedleckiej, a 23 stycznia 2009 r. kanonikiem gremialnym i prałatem scholastykiem tejże Kapituły Katedralnej. 20 września 2010 r. Ojciec Święty Benedykt XVI podniósł ks. kan. Piotra Sawczuka do godności Kapelana Jego Świątobliwości.

19 stycznia 2013 r., Ojciec Święty Benedykt XVI mianował ks. prał. dr. Piotra Sawczuka biskupem pomocniczym Diecezji Siedleckiej, ze stolicą tytularną w Ottana.

17 czerwca 2019 r. został mianowany przez papieża Franciszka nowym biskupem drohiczyńskim.

Ks. Sawczuk opublikował drukiem książkę pt.: Kornica – dzieje pisane krwią i kredą, poświęconą 100-leciu powstania parafii rodzinnej oraz wiele artykułów w „Wiadomościach Diecezjalnych Siedleckich” i w tygodniku diecezjalnym „Podlaskie Echo Katolickie” i „Echo Katolickie”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

UNHCR: ponad 70 mln uciekinierów na całym świecie

2019-06-19 13:47

tom (KAI) / Berlin

Po raz pierwszy od zakończenia II wojny światowej na całym świecie jest ponad 70 milionów uchodźców, wysiedleńców i azylantów - wynika z raportu Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR). W porównaniu z poprzednim rokiem ich liczba wzrosła o 2,3 mln do 70,8 mln.

Wikipedia

"Global Trends Annual Report", ogłoszony 19 czerwca w Berlinie, stwierdza ponadto, że liczba uciekinierów na świecie jest dwukrotnie większa niż 20 lat temu. Według tej utworzonej w 1950 instytucji ONZ, nigdy wcześniej nie było tak dużej liczby uchodźców, wysiedleńców i azylantów.

Z danych UNHCR wynika, że w Austrii (podobnie jak w Niemczech i większości innych krajów Unii Europejskiej) liczba wniosków o azyl w 2018 r. spadła do 13 746 wniosków, w porównaniu z 24 735 w 2017 r. Wnioski o azyl w Austrii są zatem na podobnym poziomie, jak dziesięć lat temu.

Największą, bo 41,3-milionową grupą, są tzw. uchodźcy wewnętrzni, w granicach swoich ojczyzn. 20,4 miliona osób opuściło swój kraj jako uchodźcy z powodu wojen i prześladowań. Ponadto 5,5 miliona Palestyńczyków znajduje się pod mandatem Agendy Narodów Zjednoczonych ds. Pomocy Uchodźcom Palestyńskim na Bliskim Wschodzie (UNRWA). Dalszych 3,5 miliona osób wciąż czeka na decyzję w sprawie wniosku o azyl.

Według UNHCR 6,7 mln uchodźców pochodzi z samej Syrii, 2,7 mln z Afganistanu i 2,3 mln z Sudanu Południowego. Inne kraje, będące "dostarczycielami" dużej ich liczba, to Mjanma, Somalia, Sudan i Demokratyczna Republika Konga.

Uchodźstwem szczególnie dotknięte są dzieci – co drugi uchodźca ma mniej niż 18 lat, a 11 tys. dzieci zostało oddzielonych od swoich rodzin podczas ucieczki, informuje UNHCR. W samej tylko Ugandzie żyje 2800 dzieci-uchodźców poniżej szóstego roku życia, samotnych lub oddzielonych od rodziców. „Dane pokazują, że liczba osób uciekających przed wojną, konfliktami i prześladowaniami stale wzrasta” - powiedział na prezentacji raportu w Berlinie Filippo Grandi, Wysoki Komisarz ONZ ds. Uchodźców. Dodał: "Chociaż język, którym się operuje w odniesieniu do uchodźców i migrantów jest często zatruty jadem, to istnieją przykłady hojności i solidarności na całym świecie. Musimy opierać się na tych pozytywnych przykładach i podwoić naszą solidarność z wieloma tysiącami niewinnych ludzi, którzy każdego dnia są wysiedlani. Jednak dobre rozwiązania ich sytuacji mogą zaistnieć tylko wtedy, gdy wszystkie kraje zaczną współpracować ze sobą".

Według UNHCR prawie 600 tys. osób mogło wrócić w 2018 r. do swoich domów, a dalszych 60 tys. otrzymało obywatelstwo kraju, w którym znaleźli schronienie. Nieco ponad 90 tys. przybyło do bezpiecznego kraju przyjmującego za pośrednictwem systemu przesiedleń i stanowią oni niespełna 7 procent uchodźców.

„Bez względu na to, jak długo to potrwa i gdziekolwiek to będzie, należy skupić się na rozwiązaniach i usuwaniu przeszkód, które uniemożliwiają powrót uchodźców do swoich ojczyzn” – oświadczył Grandi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem