Reklama

Nowa zawodowa armia a duszpasterstwo wojskowe

Z płk. dypl. Jarosławem Kraszewskim, dowódcą 23. Śląskiej Brygady Artylerii w Bolesławcu, rozmawia ks. Andrzej Jarosiewicz
Edycja legnicka 19/2011

Ks. Andrzej Jarosiewicz: - W ostatnim czasie media szeroko informowały o zmianach w polskich siłach zbrojnych, które mają postawić Wojsko Polskie wśród nowoczesnych armii świata. W jaki sposób Pan Pułkownik określiłby te zmiany i które - Pańskim zdaniem - są najistotniejsze?

Płk Dypl. Jarosław Kraszewski: - Do najistotniejszych zmian, jakie ostatnio zostały przeprowadzone w Wojsku Polskim w mojej opinii należy zaliczyć dwie. Pierwsza to profesjonalizacja sił zbrojnych połączona z przejściem ze struktur organizacyjnych z poboru, na struktury organizacyjne związane z umiejscowieniem korpusu szeregowych w kategoriach wykonywanego zawodu. Z tym są związane inne przedsięwzięcia, które obecnie Siły Zbrojne RP realizują, a polegają np. na przewartościowaniu całego systemu szkolenia oraz zmianie i nowym wykorzystaniu obiektów szkoleniowych. W tym przypadku rozmawiamy o atrakcyjności procesu szkolenia oraz walce z bylejakością. Armia zawodowa i w pełni profesjonalna wymaga również znaczącego wzrostu limitów środków bojowych i materiałowych przeznaczonych na szkolenie współczesnego żołnierza. A zatem proces ten dokonuje się od właściwego wykorzystania nakładów finansowych z konkretnym przeznaczeniem inwestycyjnym (atrakcyjność służby jako żołnierz zawodowy), poprzez środki pozoracji pola walki, na amunicji bojowej oraz uzbrojeniu i sprzęcie wojskowym skończywszy. Drugą najistotniejszą zmianą jest modernizacja techniczna. Dobitnym tego przykładem jest Bolesławiecka Brygada. W zeszłym roku zakończyliśmy proces wdrażania nowych wyrzutni rakietowych WR 40 LANGUSTA, które zastąpiły stare i wysłużone BM-21. Otrzymaliśmy także nowy radiolokacyjny zestaw rozpoznania artyleryjskiego LIWIEC, który jest niezwykle przydatny na współczesnym polu walki. Obecnie, w Polsce są trzy egzemplarze takiego zestawu. Dwa pracują w kraju, jeden w Afganistanie. Na wyposażenie pododdziałów dowodzenia i łączności weszła zintegrowana platforma sieciocentryczna JAŚMIN, która pozwala na spięcie teleinformatyczne podległych mi dowódców. Dzięki niej mogę teraz prowadzić wideo telekonferencje z moimi podwładnymi, zobrazować pole walki w czasie zbliżonym do rzeczywistego oraz wymieniać wszystkie niezbędne dla artylerzystów i zwiadowców informację elektronicznym traktem informacyjnym. W roku bieżącym czeka nas jeszcze wdrożenie nowoczesnego systemu kierowania ogniem, który w połączeniu z JAŚMINEM, LIWCEM i dedykowanym środkiem ogniowym pozwoli na znaczące skrócenie czasu reakcji ogniowej.

- Pan Pułkownik miał okazję kształcić się także w USA, jak zdobyte tam na uczelniach wojskowych doświadczenie przydaje się w szeroko zakrojonych zmianach strukturalnych, szkoleniowych, taktycznych, w całej współczesnej strategii obronności kraju?

- System kształcenia i szkolenia w USA jest w pełni dostosowany do struktur armii zawodowej i pozwala na osiągnięcie zakładanego poziomu profesjonalizmu. Jego obecna forma zewnętrzna to efekt wielu lat doświadczeń i zmian mających na celu dostosowanie form i metod do wymogów współczesnego pola walki. Niestety, jest to bardzo kosztowny system. Siły Zbrojne RP, w warunkach armii zawodowej i profesjonalnej przy obecnych możliwościach budżetowych państwa, stawiają dopiero pierwsze kroki i zbieramy wnioski z pierwszego roku szkolenia pododdziałów zawodowych. Jest to właśnie miejsce do realizacji dla ludzi, którzy kończyli zachodnie uczelnie wojskowe i mają podstawę do komparatystycznej egzemplifikacji spektrum funkcjonowania zawodowych formacji wojskowych. Również niezbędna jest implementacja naszych doświadczeń zbieranych podczas misji poza granicami kraju. Takie podejście pozwala na kreowania nowych wzorców postępowania, kształcenia i szkolenia oraz tworzenie wizji i kierunków rozwoju sił zbrojnych w naszym kraju. Muszę też podkreślić, że moje osobiste doświadczenie przydaje się przede wszystkim tutaj w Brygadzie. Właśnie tutaj, gdzie spinają się w praktyce wizje nowych sił zbrojnych z praktyką, jaką niesie codzienne życie. Jestem dziś w stanie podejść zupełnie inaczej do dowodzenia i pokazać ludziom, że mają już dziś prawo do dobrego dowodzenia, co w praktyce stawia przed nami wszystkimi zupełnie inne standardy. Żołnierz ma niezaprzeczalne prawo do tego by być dobrze dowodzonym, już bez odwoływania się dzisiaj do minionych lat, czy minionej epoki. Jestem zdania, że obecnie powinniśmy budować przywództwo nie na zasadzie autorytetu ideologicznego, ale przede wszystkim na zasadzie autorytetu profesjonalizmu w wykonywaniu zawodu żołnierza.
Doświadczenie zdobyte też poza granicami kraju zaowocowało w pracy w strukturach Biura Bezpieczeństwa Narodowego. To jest organ, który zajmuje się ukierunkowaniem wizji strategii. Wchodziłem w skład zespołu, który opracował nową strategię bezpieczeństwa narodowego, której pochodną jest strategia obronności. Reasumując, ważne byłoby, aby zebrane doświadczenia zdobyte poza granicami kraju racjonalnie spożytkować w różnych sektorach funkcjonowania profesjonalnych sił zbrojnych. To szczególna wartość, która znacząco przyczynia się do uzyskania efektu synergii w realizowanych przedsięwzięciach transformacyjnych.

- Co zdaniem Pana Pułkownika jest bezsprzecznym osiągnięciem trudnego procesu współczesnych zmian w Wojsku Polskim, a co stanowi jeszcze ważne wyzwanie wymagające czasu i konsekwencji w trudnym okresie transformacji?

- Transformacja jest trudnym pojęciem i jeszcze trudniejszym procesem do przeprowadzenia. O głównych osiągnięciach, czy sektorach transformacji już wspomniałem, ale wśród przestrzeni, które jeszcze ciągle wymagają wysiłku, to nie tylko wizja etosu zawodowego żołnierzy, ale przede wszystkim troska o całe środowisko żołnierskie. Chodzi mi szczególnie o rodziny żołnierzy. Doświadczenia z różnych armii świata pokazują, że pełne oddanie się żołnierza służbie jest możliwe wtedy, gdy jego sprawy rodzinne otoczone są troską. Wówczas wszystko jedno, gdzie żołnierz jest, czy w garnizonie, czy na poligonie, czy pełni misję daleko od domu, ma pewność, że są instytucje, które zaopiekują się jego rodziną i pomogą w sytuacjach szczególnych. Mam tu na myśli pomoc w różnego rodzaju załamaniach, depresjach, a skończywszy na zwykłej pomocy w podstawowych miniproblemach, jakie niesie ze sobą codzienność w domu. Jeżeli tej przestrzeni nie unormujemy i nie doprowadzimy do integracji rodzin wojskowych, do ich kompleksowego zabezpieczenia, to wyniki trudnej transformacji będą niestety tylko połowiczne, a wspomniany wcześniej efekt synergii pozostanie w sferze teoretycznej. W tej materii bezsprzecznym osiągnięciem jest utworzenie instytucji zajmujących się zwalczaniem stresu pola walki, ośrodków rehabilitacji dla rannych i poszkodowanych w misjach poza granicami kraju oraz ostatnio przygotowana ustawa o weteranach.

- W świetle tak zmieniającego się oblicza Wojska Polskiego, jak postrzega Pan Pułkownik miejsce, rolę, czy zadania kapelanów żołnierzy?

- Pierwszoplanową posługą kapelana jest służba duszpasterska żołnierzowi i to w codzienności. Ta posługa jest istotna, ponieważ w armii zawodowej intensyfikacja szkoleniowa jest bardzo duża. Często bywa tak, że zgłaszający się do wojska zawodowego ludzie tego intensywnego szkolenia pod wieloma względami nie wytrzymują. I dlatego kapelan w takich sytuacjach jest potrzebny, by w warunkach spokoju, ciszy, refleksji pokazać tym młodym ludziom nowe perspektywy, czy też pomóc inaczej udźwignąć pewne trudności zawodowe. Oczywiście, nie dyskredytuję tu roli dowódców, bo oni w pewnym sensie pełnią nieraz podobną rolę, ale kapelan występuje tutaj na zupełnie innym poziomie. Kolejną bardzo ważną przestrzenią działalności kapelana wojskowego jest przygotowanie samych żołnierzy do podjęcia się trudnych i odpowiedzialnych misji, ale także przygotowanie rodzin żołnierskich do udźwignięcia tego trudnego czasu rozłąki, tęsknoty, a nawet bardzo trudnych doświadczeń. Świadomość, że żołnierze wyjeżdżają na sześć miesięcy do rejonów świata, często ogarniętych wojnami; rejonów, gdzie narażenie życia i zdrowia jest bardzo duże, wyciska nie tylko na biorących udział w misjach swoje piętno, ale także na członkach ich rodzin. Posługa kapelana potrzebna jest, gdy tych żołnierzy nie ma, ale potrzeba jest szczególnie, gdy ci żołnierze wracają. Ogromna większość problemów pojawia się niestety po powrocie z takich misji. Dlatego między innymi, że rodzinę żołnierza trzeba na ten powrót przygotować. To są takie chwile życia, kiedy rola kapelana wojskowego jest niezastąpiona. Dlatego takie przygotowanie ma charakter kompleksowy, wymagający współpracy i wzajemnego zrozumienia dowódców, kapelanów, psychologów wojskowych i rodzin.

- 23. Śląska Brygada Artylerii w Bolesławcu pod dowództwem Pana Pułkownika systematycznie przygotowuje kolejne zmiany polskich żołnierzy pełniących służbę w misjach stabilizacyjnych w różnych rejonach świata. Jakie oczekiwania stawia Pan Pułkownik żołnierzom przygotowującym się do misji? Jaka rola przypada - Pańskim zdaniem - kapelanom naszych żołnierzy?

- Artyleria jest specyficznym rodzajem wojsk, gdzie kładziemy nacisk na myślenie i na wiedzę z przedmiotów ścisłych. Przygotowanie do misji wymaga od nas szkolenia artylerzystów w zupełnie innym profilu, niż w pododdziałach ogólnowojskowych. Dla artylerzystów chlebem powszednim jest matematyka, fizyka, balistyka, topogeodezja, meteorologia; natomiast sensem przygotowania do misji jest wyuczenie żołnierza jak się zachowywać w sytuacjach szczególnych, czyli podczas ataku, zasadzki, wyjazdu poza bazę. I dlatego stanowi to pewną trudność w procesie przygotowania. Musimy prócz obszarów merytorycznych typowych dla artylerii, wyuczyć żołnierzy pewnych nawyków, które sprawdzają się podczas pełnienia misji. Od takich podstawowych, jak nawyk nieustannego noszenia broni przy sobie, kamizelki, hełmu, aż po nawyki odpowiedniego zachowania się w sytuacjach szczególnego zagrożenia życia i zdrowia. W świetle tak postawionych głównych zadań, duszpasterz żołnierzy winien być zintegrowany w tym procesie przygotowawczym. Przygotowany przez nas zespół szkolenia artylerii, który już za kilka dni wyjeżdża na misję, będzie działał w całkowitym odosobnieniu od polskich sił zadaniowych, bez polskiego kapelana i będzie zdany tylko i wyłącznie na siebie. Dlatego ich świadomość kształtowaliśmy w taki sposób, by już w momencie wylotu nie byli załamani tym, że tam się udają. Żołnierz nie może lecieć z przeświadczeniem, że nic tam nie osiągnie, że pułap problemów na miejscu przekroczy jego możliwości, że to, co go tam czeka jest nie do przepracowania, że będzie skazany na samotność. Dlatego w takim świetle stawiane jest główne zadanie dla kapelanów i psychologów wojskowych, by w procesie przygotowawczym żołnierzy umieć pokazać siłę we współdziałaniu i współpracy, nawet w ekstremalnie trudnych warunkach zagrożenia. Jestem przekonany, że po powrocie naszego kapelana, który pełni obecnie służbę na misji w Afganistanie, będziemy mogli, dzieląc się doświadczeniami, jeszcze lepiej przygotowywać naszych żołnierzy do trudnych zadań w ramach misji zagranicznych pełnionych przez artylerzystów z Bolesławca. W tym kontekście widzimy jasno, jak ważną rolę spełnia także wzajemnie wspieranie się kapelanów wojskowych i lokalnych duszpasterzy parafialnych, szczególnie w sytuacjach podobnych do naszej w Bolesławcu, gdy nie mamy swojej parafii wojskowej. Ta wspólna troska duszpasterska ogarnia żołnierzy z pułapu jednostki, miejsca zamieszkania, a więc i parafii, z perspektywy kapelana wojskowego i duszpasterza parafialnego.

Prezes Trybunału broni aborcji

2019-10-21 11:34

Artur Stelmasiak

Prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska dąży do umorzenia skargi konstytucyjnej ws. aborcji eugenicznej. A przecież na finiszu kampanii politycy PiS mówili, że czekają na ten wyrok Trybunału.

trybunal.gov.pl

Według ustaleń "Niedzieli" sędziowie chcą orzekać w sprawie aborcji eugenicznej, ale od 2 lat są blokowani przez prezes Trybunału Konstytucyjnego. Wraz z pierwszym posiedzeniem Sejmu wniosek 107. posłów złożony w poprzedniej kadencji sejmu ulegnie dyskontynuacji. Oznacza to, że prawo posłów, które jest zapisane w konstytucji, zostanie skutecznie ograniczone poprzez celową blokadę w organizacji pracy sędziów w Trybunale Konstytucyjnym.

Ustalenia "Niedzieli" o coraz mocniejszej blokadzie w Trybunale Konstytucyjnym w złym świetle stawiają także najważniejszych polityków Prawa i Sprawiedliwości. To oni przecież w jesiennej kampanii wyborczej do Sejmu mówili, że są za życiem, ale czekają na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego. - W tej chwili czekamy na wyrok Trybunału Konstytucyjnego, ponieważ ustawowe zagwarantowanie tej kwestii będzie dużo słabszą gwarancją, że ta sprawa zostanie raz na zawsze rozwiązana tak, jak byśmy chcieli, żeby aborcja eugeniczna była niemożliwa.

Dlatego wybraliśmy drogę konstytucyjnego zabezpieczenia - mówił w "Naszym Dzienniku" wicepremier Jacek Sasin.

Wniosek do Trybunału ws. stwierdzenia niekonstytucyjności aborcji eugenicznej trafił w październiku 2017 roku. Początkowo prezes Trybunału Konstytucyjnego mówiła o tym wniosku w superlatywach i że będzie on traktowany poważnie. - Na pewno nie będzie nieuzasadnionych opóźnień. Apeluję do opinii publicznej, aby spokojnie oczekiwać na rozstrzygnięcia. Nadmierne emocje w takich sprawach zawsze przeszkadzają - mówiła Julia Przyłębska w listopadzie 2017 roku.

Niestety dotychczasowa postawa szefowej najważniejszego sądu w Polsce nie ma nic wspólnego z tymi deklaracjami. Tygodnik "Niedziela" już rok temu ujawnił, że prezes Przyłębska celowo blokuje wniosek, który mógłby ocalić życie ponad tysiąca zabijanych dzieci rocznie (https://www.niedziela.pl/artykul/140126/nd/). Niestety po ponad roku dalsze postępowanie pani prezes potwierdziło tylko, że publikacja tyg. "Niedziela" była w 100 proc. prawdziwa.

Także posłowie poprzedniej kadencji byli zaszokowani biernością prezes Trybunału Konstytucyjnego. Pod koniec roku 2018 wysłali do niej list z kategorycznym żądaniem (https://www.niedziela.pl/artykul/39325/Poslowie-zadaja-aby-Trybunal-zajal-sie). "Przeciągające się prace w Trybunale Konstytucyjnym odbieramy z olbrzymim niepokojem. (...) Dotyczy ona bowiem najbardziej podstawowego prawa człowieka, jakim jest prawo do życia" - czytamy w liście podpisanym przez 79. posłów.

W grudniu 2018 roku posłowie dostali odpowiedź od prezes TK, że sprawa "jest w toku postępowania merytorycznego". Dodaje, że "gdy na niejawnej naradzie skład orzekający wyznaczy termin rozpoznania ww. wniosku, zostanie on niezwłocznie opublikowany na stronie internetowej Trybunału". Zdaniem Przyłębskiej, "zarówno w tej, jak i w innych sprawach, które są rozpatrywane przez Trybunał Konstytucyjny, nie ma żadnych opóźnień".

Za czasów rządów Lewicy, AWS i Platformy Obywatelskiej nigdy nie było takiej blokady prac Trybunału Konstytucyjnego ws. tzw. światopoglądowych. W 1997 roku prezes TK prof. Andrzej Zoll doprowadził do przełomowego orzeczenia Trybunału po 5 miesiącach od złożenia wniosku ws. aborcji. Natomiast za czasów prezes Juli Przyłębskiej sprawa praktycznie nie została ruszona po 2 latach od złożenia wniosku, a przecież od dawna Trybunał ma komplet dokumentów z bardzo dobrymi opiniami Marszałka Sejmu i Prokuratora Generalnego. Wszyscy są zgodni co do faktu, że aborcja eugeniczna jest sprzeczna z konstytucją, ale dotychczasowa postawa prezes Trybunału wskazuje, że nie chce ona stanąć po stronie konstytucji. - Niestety wszystko wskazuje, że wniosek posłów będzie umorzony wraz z końcem kadencji sejmu - mówi jeden z naszych informatorów z Trybunału Konstytucyjnego.

Zgodnie z ustawą o Trybunale Konstytucyjnym, która została zmieniona za czasów rządów PiS, wniosek 107. posłów zostanie umorzony przed zaprzysiężenia nowych posłów 12 listopada. Pani prezes Julia Przyłębska ma więc niewiele czasu by wywiązać się ze swoich konstytucyjnych obowiązków. Przecież już rok temu posłowie pisali w swoim apelu, że przeciąganie prac nad aborcją eugeniczną jest motywowane względami politycznymi, co uderza w wiarygodność Trybunału Konstytucyjnego, ale także posłów – wnioskodawców.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Modlitewne popołudnie u św. Barbary w Wieluniu

2019-10-22 21:49

Zofia Białas

22 października w parafii św. Barbary w Wieluniu stał się dniem szczególnym. W tym dniu zbiegły się tu trzy ważne ewangelizacyjne wydarzenia: Różaniec Święty dla dzieci, wspomnienie św. Jana Pawła II i inauguracji jego pontyfikatu oraz comiesięczne nabożeństwo i Eucharystia ku czci św. Rity.

Zofia Białas

Wszystkim modlitwom towarzyszyły Relikwie św. Rity i św. Jana Pawła II oraz wiele róż, w tym jeden bukiet szczególny - bukiet wdzięczności dla św. Rity od młodej matki za cud narodzenia dziecka i decyzji narzeczonego o zawarciu sakramentalnego małżeństwa.

Nabożeństwo różańcowe dla dzieci zakończyło się mini sprawdzianem wiadomości na temat tajemnic światła. Pomocą były piękne ilustracje ze scenami chrztu w Jordanie, cudu w Kanie, nauczania Pana Jezusa, przemienienia na Górze Tabor i ustanowienia Eucharystii. Mini sprawdzian przeprowadziła jedna z matek, która przed każdą tajemnicą czytała proste rozważania wyjaśniające tajemnice życia Jezusa i Jego Matki.

Tuż po Różańcu rozpoczęło się nabożeństwo do św. Rity połączone Litanią, koronką, prośbami i podziękowaniami. Było to już 10. Nabożeństwo w tym roku i 11. od chwili uroczystego wprowadzenia Jej Relikwii do kościoła w grudniu 2018 roku.

Ilość wiernych na nabożeństwie i Eucharystii ku Jej czci z miesiąca na miesiąc jest coraz większa. Coraz więcej czcicieli świętej od spraw beznadziejnych przybywa z różami, które po Eucharystii są uroczyście poświęcane.

Coraz więcej czcicieli świętej Rity zabiera do domów książeczki z modlitwami na każdy miesiąc i coraz więcej z nich wie, że trzeba mieć silną wiarę, modlić się sercem i być w modlitwie wytrwałym, bo tylko taką ufną modlitwę święta zaniesie przed Boży tron.

Eucharystia zakończyła się błogosławieństwem relikwiami św. Jana Pawła II i ucałowaniem Relikwii świętej Rity.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem