Reklama

W służbie Bogu i człowiekowi

Ks. Krzysztof Nykiel
Edycja łódzka 19/2011

W dziejach Kościoła nie brakowało ludzi świeckich, którzy całe swe życie poświęcili służbie Ewangelii. Wśród wielu świetlanych przykładów warto wspomnieć sługę Bożą Wandę Malczewską (1822-1896). Wędrowała przez życie drogami świętości w niełatwym dla Polski XIX wieku

Przyszła na świat 15 maja 1822 r. w Radomiu, w rodzinie ziemiańskiej. W radomskim kościele parafialnym otrzymała sakrament chrztu św.

Dzieciństwo i młodość

Podstawowe wykształcenie zdobyła Wanda Malczewska w domu rodzinnym, który prawdziwie był „Kościołem Domowym”, gdyż panowała w nim atmosfera głębokiej pobożności. W dzieciństwie lubiła śpiewać Godzinki o Niepokalanym Poczęciu NMP i stroić kwiatami krzyż Chrystusa. W wieku siedmiu lat miała usłyszeć przy tym krzyżu słowa Chrystusa: „Dziecko, ty zawsze będziesz moje”.
Gdy miała 13 lat, zmarła jej matka. Ojciec ponownie się ożenił, jednak jego nowa żona nie traktowała Wandy najlepiej. Przykrości znosiła w cichości serca, tłumacząc, że i Chrystus nie uciekł przed krzyżem. Złożoność sytuacji dostrzegła ciotka Wandy, i w 1847 r. zabrała ją do Klimontowa. Później jeszcze kilkakrotnie Wanda musiała zmieniać miejsce zamieszkania. Jej życie i apostolstwo wpisywało się w sytuację Polski pod panowaniem rosyjskim. Zaborcy w wieloraki sposób dążyli do ograniczenia, a następnie zniszczenia Kościoła katolickiego. Tamten okres dziejów wiązał się też z dążeniami Polaków do odzyskania upragnionej wolności, gdyż Polska nie istniała wówczas na mapie świata.

Wybranka Boga

Wszędzie, gdzie Wanda Malczewska przebywała, cechowała się szczególną pobożnością. Określana była przez współczesnych sobie mianem „wybranki Boga”. Wiele godzin dziennie spędzała na modlitwie. Umiejętnie potrafiła łączyć ją z pracą. Mówiła: „Praca jest modlitwą”, lenistwo zaś nazywała wielkim grzechem. Hasłem przewodnim swego życia czyniła słowa: „Módl się i pracuj, cierp i kochaj, spoczywaj z taką ufnością w sercu Boga, jak niemowlę na łonie matki - kochaj Boga jak najlepszego Ojca, a lękaj się Go jako sprawiedliwego sędziego”. Cechowała ją zawsze zdrowa i szczera pobożność.
Szczególnym rysem jej pobożności była cześć oddawana Najwiętszemu Sakramentowi. Jej miłość do Chrystusa uwidoczniła się bardzo wyraźnie w pragnieniu przyjęcia Pierwszej Komunii św. Dzięki rozmowie matki z miejscowym proboszczem, już w wieku ośmiu lat przystąpiła do Komunii św. Otoczenie zadziwiała dojrzałością w przygotowaniu do tej uroczystości i w jej przeżyciu. Uważała ten dzień za najważniejszy w całym swoim życiu. Wprost nazywała go „zaślubinami z Jezusem”. Zadbała o to, by jej najbliżsi, ale także służba, przystąpili tego dnia do Komunii św. Prosiła, by nie organizowano przyjęcia, a pieniądze na to przeznaczone prosiła przekazać biednym dzieciom i misjonarzom w Afryce. Sama po przyjęciu Komunii św. ze wzruszenia płakała. Tego też dnia usłyszała słowa Chrystusa: „Od tej chwili jesteś moją. Będziesz długo żyć na świecie, ale nie dla świata. Jak Ja nie miałem własności, tak i Ty u obcych oczy zamkniesz”.
Miłość do Eucharystii cechowała ją przez całe życie. Praktykowała częstą, w późniejszym okresie nawet codzienną Komunię św., co nie było wówczas powszechnym zwyczajem. Resztę dnia traktowała jako dziękczynienie Bogu. Zadziwiała wszystkich - i duchownych i świeckich - dojrzałością w przeżywaniu każdej Mszy św. Często adorowała Najświętszy Sakrament.
Podobnie wielką miłością otaczała Matkę Bożą. Miłość ta przejawiała się w codziennych praktykach pobożności, ale również poprzez pielgrzymowanie do sanktuariów maryjnych. Szczególnie bliskie było jej sercu sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze. Zachowało się świadectwo, że będąc tam 8 września 1875 r. Wanda Malczewska położyła szkaplerz Matki Bożej na oczach niewidomej dziewczynki, Kunegundy Jaźwiec z Łodzi. Dziecko odzyskało wzrok. Zresztą wiele jest świadectw opisujących cudowne zdarzenia, ktore dokonały się dzięki modlitwom czy zaangażowaniu Wandy Malczewskiej. Obdarzona została rownież szczególną łaską nadprzyrodzonych wizji i ekstazy. Objawiający się jej Chrystus pouczał ją, jak również dawał jej rady i wskazówki. Widzenia odnosiły się również do przyszłości wolnej Polski.

Reklama

Apostolstwo i uczynki miłosierdzia

Jej żywa wiara i miłość do Boga i Maryi owocowała postawą miłości bliźniego. Od dziecka więc służyła innym. Wszędzie, gdzie przebywała, dbała o podniesienie poziomu wiary. Owocem jej miłości do Eucharystii było apostolstwo i spełniane uczynki miłosierdzia. Swą pobożnością przemieniała ludzi wokół siebie. Tak na przykład mieszkańcy Parzna, za jej przykładem częściej zaczęli przystępować do Komunii św. Dbała również o to, by chorzy mogli skorzystać z sakramentów świętych. Przygotowywała więc ich do spowiedzi i Komunii św. Cierpiała zaś, gdy widziała, że ludzie nie okazywali należytej czci Chrystusowi obecnemu w Eucharystii. Gromadziła również wiernych na nabożeństwach ku czci Matki Bożej. W swych działaniach ewangelizacyjnych była odważna. Przykładowo tylko, dzięki jej zabiegom Rosjanie nie zburzyli kapliczki w Klimontowie. Z zapałem uczyła katechizmu, czytała i objaśniała mieszkańcom wsi książki religijne, ukazywała przykłady wielkich świętych i zachęcała do ich naśladowania. Czynnie angażowała się również w życie parafii, dbała więc o piękno liturgii - przygotowując śpiewy i dekorację, jak też naprawiając i szyjąc ornaty. W Zagórzu mówiono o niej: „To święta Pani”. Z kolei sługa Boży Jan Paweł II mówił 13 czerwca 1987 r. w Łodzi, że Wanda Malczewska „gorliwie współpracowała z duchowieństwem, a także wciągała do apostolstwa starszych i młodzież”.
Bez wątpienia Wanda Malczewska kierowała się w życiu „wobraźnią Miłosierdzia”. Zapoznając się z elementami wiedzy medycznej, służyła innym pomocą. Tak było na przykład w czasie epidemii cholery w 1854 r. Ten wymiar posługi bliźnim łączyła z modlitwą w ich intencjach. Mówiła: „Najmilszą i najpożyteczniejszą wizytą moją było odwiedzanie Jezusa Ukrytego w Najświętszym Sakramencie i Jezusa Cierpiącego u chorych, dlatego symbolem moim jest krzyż, różaniec, lekarstwo i pożywienie dla chorych”. W ostatnim etapie swego życia, gdy nie mogła już odwiedzać chorych, to oni ją odwiedzali.
Podejmowała również starania o ułożenie relacji pomiędzy dworem a wsią i o podnoszenie poziomu oświaty na wsi. Jej apostolstwo owocowało wzrostem świadomości religijnej i narodowej mieszkańców wsi. Szczególną troską otaczała dzieci. Nie przeszkadzała jej różnica pochodzenia. Dla niej ważny był każdy człowiek, gdyż jest dzieckiem Boga. Doświadczane przykrości znosiła z godną podziwu pokorą.

Sługa Boża

W ostatnim roku swego ziemskiego życia, w uroczystość Bożego Ciała, podczas śpiewu „Magnificat” w czasie nieszporów usłyszała słowa Chrystusa: „Tęsknota Twoja za Mną i Moją Matką już niedługo się skończy”. Przed śmiercią krótko chorowała. Ostatniego dnia, 25 września 1896 r., ubrała się w habit tercjarski, miała przy sobie szkaplerz i różaniec, prosiła, by na piersi jej położono obrazek Matki Bożej Częstochowskiej. Na chwilę przed śmiercią ucałowała krzyż i wypowiedziała słowa: „O mój Jezu, ostatni raz całuję te rany ciężkie dla Ciebie, ale dla mnie słodkie. Już idę do Ciebie”.
26 czerwca 2006 r. Ojciec Święty Benedykt XVI podpisał dekret o heroiczności jej cnót. Kościół modli się, by Wanda Malczewska, która wiernie służyła Chrystusowi i bliźnim została ukazana dzisiejszemu światu w chwale ołtarzy.

Reklama

Czym jest doświadczenie „nocy ciemnej” w życiu duchowym?

2019-10-16 15:25

mp, ps / Kraków (KAI)

- Dogłębne wewnętrzne nawrócenie to proces a zarazem jedno z ważniejszych zadań „nocy ciemnej”. Wymaga on gotowości do poświęcenia, zaparcia się samego siebie, ofiary – mówi KAI Piotr Słabek, współorganizator sesji „Kiedy nastaje mrok. Doświadczenie nocy ciemnej w życiu codziennym”, organizowanej w świetle duchowości św. Jana od Krzyża, która odbędzie się od 22 do 24 listopada br. w Lubogoszczy. Słabek wyjaśnia przy okazji jaka jest różnica pomiędzy duchową „ciemną nocą” – która jest okazją do wzrostu, a depresją, wymagającą specjalistycznego leczenia.

©Alex Motrenko/fotolia.com

A oto tekst rozmowy:

- Kogo dotyczy „noc ciemna” w życiu duchowym?

Piotr Słabek: Zaproszenie dotyczy wszystkich, którzy zakochali się w Bogu i chcą się z nim jak najściślej zjednoczyć. „Noc ciemna” pomoże im w oderwaniu się od rzeczy tego świata, które rozpraszają i oddalają od Stwórcy.

Bo przecież noc ułatwia zwrócenie wzroku jedynie w kierunku Boga. Paradoksalnie to bliskość i intensywność światłości sprawia, że nic nie widzimy i postrzegamy nieskończoną jasność jako nieprzeniknioną ciemność.

Natomiast każde szczere pragnienie bliskości Boga, wcześniej czy później nieodłącznie wiąże się z oczyszczeniem, odsunięciem od siebie wewnętrznych i zewnętrznych rzeczy, spraw, które rozpraszają i oddalają od Boga.

Oczyszczanie jest głównie skierowane przeciw korzeniom namiętności, pożądań. Według Ewagriusza z Pontu są nim egoizm i miłość własna. Doświadczenie „nocy” pomaga pokonywać egoizm, lenistwo, niecierpliwość, zazdrość, osądzanie bliźnich, obmowę, szukanie siebie we wszelkich praktykach pobożnych. W procesie tym dokonuje się oczyszczenie z uzależnień, wyzwolenie się z ciasnych schematów myślowych oraz różnorakich przywiązań, przyzwyczajeń, uprzedzeń.

- Czy w życiu codziennym można przeżywać „noc ciemną”?

- W jakimś stopniu ”noc ciemna” wpisuje się w życie każdego chrześcijanina, a szczególnie w życie codzienne. Dlaczego tak jest? Przede wszystkim z tego powodu, że podczas nocy sam Bóg oczyszcza nas i przemienia na głębokim poziomie naszego serca. To poziom, do którego sami nie jesteśmy w stanie dotrzeć.

To zasadnicza różnica między tzw. oczyszczeniem czynnym, (tym którego dokonujemy naszymi siłami) a biernym (którego dokonuje Bóg). Oczyszczenie bierne dotyczy głębi serca, podświadomości.

W najskrytszych zakamarkach naszego serca - jak wyjaśniał św. Jan od Krzyża - jest „tron”. A na nim wygodnie siedzi nasze „ja” i nie zamierza nikomu ustąpić miejsca. Jeśli zaprosimy tam Boga, to doświadczenie Jego miłości zintegruje nas wewnętrznie i stopniowo pozwoli zdetronizować nasze „ja”. Jeśli Bóg jest na swoim miejscu tzn. na tronie naszego serca i życia, to wszystko inne jest również na swoim miejscu.

Trzeba więc pozwolić „dać się przemieniać” przez Boga na Jego obraz. I to jest trudne bo nie jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Człowiek podświadomie nie chce oddać inicjatywy Bogu. Nie chce, by Bóg działał w jego wnętrzu i przemieniał go. Nasze "ja" chce wyznaczyć kierunek naszemu życiu, chce zawsze mieć inicjatywę.

Dogłębne wewnętrzne nawrócenie to proces a zarazem jedno z ważniejszych zadań „nocy ciemnej”. Wymaga on gotowości do poświęcenia, zaparcia się samego siebie, ofiary.

- W jaki sposób możemy kroczyć poprzez „noc ciemną”? Kto jest naszym przewodnikiem na tej drodze?

- Przewodnikami jest pragnienie, tęsknota za Bogiem i przede wszystkich wiara, ciągle oczyszczana w „nocy ciemnej”.

Droga pozornej ciemności, pustki i nicości jest w istocie drogą poznania Boga. Jest to droga przebóstwienia dokonującego się w życiu codziennym - tu i teraz.

Paradoksalnie noc ciemna jest jakąś formą kontemplacji Boga, można by powiedzieć „kontemplacji ciemnej”. Rozwinięta szczególnie w tradycji wschodniej teologia negatywna tzw. teologia apofatyczna, ciągle wskazuje na to, że Bóg jest nieskończoną tajemnicą, jest nieskończenie inny od nas i od tego co nas otacza. O wiele więcej o Nim nie wiemy niż wiemy. Na drogę modlitwy kontemplacyjnej wkraczamy przez zachwyt i zauroczenie się Bogiem.

- Jak rozeznać czym jest „noc ciemna” a czym nie jest?

- Doświadczeniu „nocy” towarzyszy oschłość, bezradność, brak pewności, pokusy, załamania. By przetrwać ten rodzaj biernego oczyszczenia, konieczna jest stałość, ufność, zawierzenie Bogu, cierpliwość, wytrwałość, pokorna nadzieja.

Każdy człowiek przeżywa swój rodzaj nocy. Jest ona wcześniej czy później doświadczeniem każdego, kto pragnie pójść za Bogiem i prowadzić głębokie życie duchowe. Kto szuka bliskich relacji z Bogiem i tęskni za Nim, ten jej doświadczy.

Człowieka wtedy otacza niezmierzona światłość, którą odbiera się jako nieprzenikniętą ciemność. Jest to czas, gdy trudno odczuć obecność Boga, która naznaczona jest przede wszystkim milczeniem. Mamy wówczas doświadczenie nieobecności Boga.

- Czy istnieją różnice miedzy doświadczaniem „nocy ciemnej” a doświadczeniem depresji?

- Zarówno w depresji jak i w „ciemnej nocy” ludzie doświadczają własnej bezsilności, bezbronności, samotności, opuszczenia i wyobcowania. Czują się bezwartościowi, wewnętrznie odwróceni, winni i grzeszni. Przeżycie to jest przesycone lękiem, beznadziejnością i bezsensownością. Na tym jednak kończą się podobieństwa.

Lekką depresję można często pomylić z „acedią” (duchową depresją), nie z „nocą ciemną”. Istnieje zasadnicza różnica między depresją zwłaszcza głęboką, a „nocą ciemną”.

„Noc ciemna” jest poprzedzona duchowym doświadczeniem. Jest to przede wszystkim religijne doświadczenie ludzi pragnących Boga, którzy idą w Jego kierunku. Ból i cierpienie jest spowodowane brakiem odczuwalnego doświadczenia Bożej obecności. Tam gdzie jest autentyczna „noc ciemna”, tam jest prawdziwe doświadczenia duchowe. W sytuacji tej, mimo bólu, cierpienia, człowiek stawia czoła swojemu codziennemu życiu, nie zaniedbuje swoich obowiązków. Głęboka depresja, często ze względu na swój przebieg jest w stanie tak osłabić cały organizm człowieka, że jakakolwiek aktywność zawodowa czy rodzinna jest w zasadzie wykluczona.

Doświadczenie „nocy ciemnej” może osłabiać naszą aktywność zawodową, ale jej zupełnie nie wyklucza, jest to bowiem doświadczenie duchowe a nie choroba łącząca objawy psychiczne z fizjologicznymi.

Przykładem tego zjawiska było długotrwałe przeżywanie „nocy ciemnej” św. Matki Teresy, przy jednoczesnym, mocnym zaangażowaniu w pomoc potrzebującym i niezwykłą aktywność dotyczącą akcji charytatywnych jak i kierowania zgromadzeniem zakonnym.

Duchowe doświadczenie ma psychologiczne podstawy. Depresja wpływa na ludzką psychikę, podobnie jak szereg innych chorób np. cukrzyca, niedoczynność tarczycy itp. Nie ma jednak powodu by przeakcentować jej wymiar duchowy. Na depresję mogą cierpieć osoby religijne, podobnie jak chorują na inne różne choroby w tym i choroby psychiczne.

Depresję trzeba leczyć farmakologicznie i psychoterapeutycznie, bo prowadzi do zrujnowania psychiki i ciała, wyniszcza cały organizm, uniemożliwia radzenie sobie z codziennością.

Natomiast „Noc ciemna” poddaje w wątpliwość obraz własnej osoby, obraz Boga. Oczyszcza duchowo z różnych iluzji religijnych, jednak nie eliminuje z życia codziennego i nie prowadzi do długiej hospitalizacji.

Jednym z elementów, pozwalających odróżnić czy ktoś cierpi na depresję, czy przeżywa noc ciemną jest wewnętrzna wolność. Ciężkiej depresji towarzyszy apatia i wyczerpanie organizmu, pacjent opada z sił, czuje się wewnętrznie przymuszony czy zniewolony swym psychicznym stanem do smutku i beznadziei. Najbardziej niebezpieczny moment jest przy leczeniu farmakologicznym wtedy, gdy pacjent nabiera więcej sił fizycznych – pozostawiony bez opieki może zrealizować często występujące w tej chorobie myśli samobójcze.

W „nocy ciemnej” cierpienie wiąże się z wewnętrzną pustką i brakiem doświadczenia Boga. Jest to noc próby wiary czy nawet jej okresowej utraty. Nie czuje się, że Bóg w ogóle istnieje. Z braku doświadczania Boga wynika doświadczenie małości, grzeszności i słabości. Ma ono jednak inny wymiar niż postawy depresyjne, gdzie człowiek całkowicie widzi wszystko w czarnych kolorach, jest odcięty od siebie i od obecności drugiego człowieka, pełen rozpaczy.

Nawet pośrodku ciemnej nocy, można się czuć mimo wszystko wolnym. Pragnienie i tęsknota Boga są jednocześnie powodem olbrzymiego cierpienia jak i większej miłości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wrocław: Trwają przygotowania do 42. Europejskiego Spotkania Młodych

2019-10-17 10:55

xrk (KAI) / Wrocaw

Stolica Dolnego Śląska już za dwa miesiące po raz trzeci będzie gościć kilkadziesiąt tysięcy młodych ludzi – uczestników zapoczątkowanej przez brata Rogera, założyciela wspólnoty z Taizé, Pielgrzymki Zaufania przez Ziemię. – Proszę o wielkoduszną gościnność i otwarcie waszych domów do młodzieży – napisał w liście do Dolnoślązaków abp Józef Kupny.

Maciej Biłas / photo on flickr

Arcybiskupa będzie odczytany we wszystkich kościołach archidiecezji wrocławskiej w najbliższą niedzielę. Pasterz Kościoła wrocławskiego w spotkaniu Taizé widzi ogromną szansę na nowy impuls dla duszpasterstwa młodzieży w parafiach i apeluje o zaangażowanie duchownych, wspólnot zakonnych i grup młodzieżowych w organizację „pielgrzymki zaufania przez ziemię”. – To ogromna radość, nobilitacja, wyzwanie i szansa – ocenia w rozmowie z KAI decyzję Wspólnoty Ekumenicznej z Taizé o wyborze Wrocławia jako miejsca organizacji spotkania pasterz Kościoła wrocławskiego, dodając, że wprawdzie stolica Dolnego Śląska gościła już uczestników Pielgrzymki Zaufania przez Ziemię w 1989 i 1995 r. jednak w tym czasie miasto bardzo się zmieniło.

– Młodzi przyjadą do tego samego Wrocławia, ale to już nie jest taki sam Wrocław – mówi abp Kupny, dodając: – Jan Paweł II mówił, że do Taizé przybywa się jak do źródła. Zatem musimy zrobić wszystko, by to źródło, jakim jest Ewangelia, wystrzeliło właśnie we Wrocławiu. Hierarcha podkreśla przy tym, że równocześnie z przygotowaniami zewnętrznymi, dotyczącymi przygotowania miejsc na modlitwę czy spotkania, należy zadbać o to, by ci, którzy przyjadą do Wrocławia spotkali w tym mieście ludzi żyjących Bogiem, wybierających miłość i promieniujących bezgraniczną dobrocią. – Aby to zapewnić musimy odnowić w sobie życie słowem Bożym – zaznacza abp Kupny.

Duchowny zauważa także, że od kiedy posługuje na Dolnym Śląsku wiele razy doświadczył ogromnej wrażliwości mieszkańców na potrzeby drugiego człowieka, ich otwartości oraz gotowości włączania się w inicjatywy, podejmowane przez Kościół. – Wspomnę jedynie o dwóch wydarzeniach. Pierwsze to akcja „Dar dla Aleppo” w czasie której w bardzo szybkim czasie zebraliśmy pieniądze na wyposażenie szpitala w tym zniszczonym przez wojnę syryjskim mieście. Drugie to Światowe Dni Młodzieży. Wówczas nasza archidiecezja przyjęła ponad 15 tysięcy pielgrzymów z 40 krajów świata – mówił abp Kupny, dodając: "W naszej tradycji czas Świąt Bożego Narodzenia jest przede wszystkim czasem, w którym otwieramy szeroko serca na drugiego człowieka. Nie chcemy, by ktoś był w tym okresie sam. Myślę, że będąc `na świeżo` po doświadczeniu Bożego Narodzenia otworzymy nasze domy dla pielgrzymów, którzy odwiedzą Wrocław. Znam mieszkańców Dolnego Śląska i wiem, że staną na wysokości zadania".

Za początek działalności wspólnoty w Taizé przyjmuje się rok 1944. Wtedy brat Roger, przybył z kilkoma braćmi do francuskiej wioski. Pięć lat później złożyli śluby zakonne, poprzez które zobowiązali się do życia we wspólnocie. Z czasem wspólnota się powiększała. Dziś skupia braci reprezentujących kilkadziesiąt narodowości. Żyją oni dzięki własnej pracy, dzieląc się jej owocami z innymi ludźmi. Bracia przez cały rok przyjmują młodych, którzy uczestniczą w cotygodniowych spotkaniach. Każdego dnia trzykrotnie w kościele odbywa się modlitwa, która jest połączona ze śpiewami znanymi na całym świecie. Brat Roger zainicjował także Pielgrzymkę Zaufania przez Ziemię", której owocem są Europejskie Spotkania Młodych, odbywające się każdego roku w jednym z miast Europy.

Uczestnicy tych spotkań wspólnie modlą się, rozważają Słowo Boże, dzielą się swoimi doświadczeniami oraz rozmawiają na różne tematy: duchowe, społecznej, czy artystyczne. Spotkanie we Wrocławiu rozpocznie się 28 grudnia 2019 r. i potrwa do 1 stycznia 2020 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem