Reklama

Porady

16 października Światowy Dzień Owoców i Warzyw - przypominamy jak wygląda zdrowy posiłek

Światowa Organizacja Zdrowia, Instytut Żywności i Żywienia, Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej rekomendują, aby warzywa i owoce stanowiły połowę tego, co jemy.

2020-10-16 09:34

[ TEMATY ]

zdrowie

adobe.stock

Niskie spożycie owoców i warzyw to błąd żywieniowy. Ograniczeniem konsumpcji jest postrzeganie owoców i warzyw jako tylko dodatek. Z tego postrzegania nie wyprowadzają nas ani koncepcja 5 porcji, ani „Piramida żywności i żywienia”, w różnych jej wariantach. Praktyczniejszy jest zwykły talerz.

„Jeżeli chcemy przekonać Polaków do większego spożycia warzyw i owoców, to powinniśmy znaleźć wąskie gardła - dlaczego oni tego nie robią. Po pierwsze - edukacja, od najmłodszych lat. Musimy sprawić, że Polacy zrozumieją +piramidę zdrowego odżywiania+, która jest dla wszystkich nieczytelna. Dobrym praktycznym rozwiązaniem jest zwykły talerz, na którym, w każdym posiłku, połowę powinny stanowić warzywa i owoce. Reszta to dodatki skrobiowe i białkowe” – mówi, komentując badania Agnieszka Piskała-Topczewska, dietetyk, specjalista ds. żywienia, diet coach, Nutritionlab.

Reklama

„Tylko 15% Polaków odżywia się zgodnie z zaleceniami dietetyków. Wraz z firmą Kantar badamy konsumpcję warzyw i owoców. Monitorujemy np. wskaźnik +Wczoraj na talerzu+, który jest wyliczany na podstawie deklaracji dotyczących posiłków z dnia poprzedzającego badanie. Bo do talerza łato jest się odwołać” - mówi Witold Boguta, prezes Krajowego Związku Grup Producentów Owoców i Warzyw.

Połowa talerza jest prostsza od pięciu porcji. Wspólne prezentacje dań przyniosą lepsze efekty. Zgodzili się co do tego dietetycy i producenci ponad 30 gatunków warzyw i owoców. Pod „połowę talerza” powstaje system identyfikacji wizualnej oraz narzędzia, które pozwolą z niego korzystać wielu organizacjom i ekspertom pracującym na rzecz sektora. Będzie on wdrażany we wszystkich projektach finansowanych z Funduszu Promocji Owoców i Warzyw.

„To jest naprawdę wyjątkowy projekt. Jabłko rozmawia ze sobą, ale nigdy nie zdarzyło się żebyśmy wypracowali aż tak wspólne działania. Jest to naprawdę wyjątkowy czas i szansa przed nami. Mam ogromną nadzieję, że to co teraz wypracowaliśmy, połączy cały potencjał, który drzemie w branży” - mówi Maciej Maciejewski ze Stowarzyszenia Jabłka Grójeckie.

Reklama

Projekt „Połowa Sukcesu - promocja spożycia owoców i warzyw oraz ich przetworów” realizowany jest przez agencję strategiczną INSPIRE smarter branding dla Krajowego Związku Grup Producentów Owoców i Warzyw. Za opracowanie systemu identyfikacji wizualnej odpowiada agencja brandingowa Studio Otwarte. Zadania finansowane są ze środków Funduszu Promocji Owoców i Warzyw.

Więcej opinii na kanale Czas na polskie

Prezentacja SIW na stronie polowasukcesu.pl

#PołowaTegoCoJemy #PołowaSukcesu

Źródło informacji: Krajowy Związek Grup Producentów Owoców i Warzyw

UWAGA: Za materiał opublikowany przez redakcję PAP MediaRoom odpowiedzialność ponosi jego nadawca, wskazany każdorazowo jako „źródło informacji”.

Ocena: +1 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Służba medyków

2020-10-14 10:49

Niedziela podlaska 42/2020, str. VII

[ TEMATY ]

zdrowie

medycyna

medycy

Archiwum prywatne

Bożena Grotowska

Bożena Grotowska

– Jeśli zdrowy duch to i o zdrowie ciała łatwiej – mówi w rozmowie Bożena Grotowska, dyrektor Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Bielsku Podlaskim.

Monika Kanabrodzka: 18 października przypada święto św. Łukasza – dzień patronalny Służby Zdrowia. Do jakich refleksji skłania wspomniane święto?

Bożena Grotowska: Wspomnienie św. Łukasza przywodzi na myśl armię ludzi ze służby zdrowia, którzy na całym świecie niosą pomoc chorym. Jeśli mówimy o medykach, to jednocześnie łączymy ich z pacjentami. Patron służby zdrowia „dedykowany’’ pracownikom medycznym obejmuje też swoją opiekę tych, którymi zajmują się lekarze, pielęgniarki i pozostały personel. Dzień patronalny służby zdrowia jest momentem zwrócenia uwagi na trud i poświęcenie tych, którzy na co dzień niosą pomoc potrzebującym i schorowanym ludziom. Mówi się, że praca medyków to służba. Jest to właściwe określenie. Praca nad chorym bez poświęcenia, wkładania serca i empatii będzie wyłącznie ciągiem mechanicznym czynności, jakie wykonuje się np. przy maszynie. Natomiast pacjent jest człowiekiem, żywą istotą i dlatego każdy, kto się nad nim pochyla, powinien w to wkładać dużo serca i troski.

Jakie znaczenia dla lekarzy, pielęgniarek, pracowników służby zdrowia oraz pacjentów ma kaplica szpitalna oraz obecność kapelana?

Kaplica szpitalna w obecnej formie funkcjonuje od 2006 r. Wcześniej Msze św. i nabożeństwa odprawiane były w świetlicy szpitalnej. Od momentu zbudowania kaplicy, pacjenci i pracownicy mają miejsce, gdzie w spokoju mogą oddać się modlitwie i kontemplacji. Msze św. i nabożeństwa odprawiane są według ustalonego kalendarza. Tutaj można przystąpić do sakramentów św. Obecność kapelana w szpitalu jest bardzo ważnym elementem całego procesu leczenia. Dla osób wierzących ma to nie mniejsze znaczenie niż pomoc medyczna. Kapelan szpitalny często idzie z pomocą duchową, a można śmiało powiedzieć – psychologiczną tam, gdzie lekarzowi trudno dotrzeć do świadomości pacjenta. Taka współpraca daje często bardzo dobre efekty.

Od ponad roku mierzymy się z nową rzeczywistością wywołaną SARS – CoV-2. Czego uczy nas nowa sytuacja oraz co demaskuje?

Pandemia, niestety, mocno ograniczyła tę współpracę, o której mówiłam wcześniej. Koniecznością stał się zakaz odwiedzin. Również swobodne przemieszczanie się po szpitalu mocno zostało ograniczone. Odbywa się ono w niezbędnym minimum. Myślę, że epidemia poprzez izolację i ograniczenie kontaktów uświadomiła wielu z nas, jak dużym darem jest obecność drugiego człowieka. Ta sytuacja powinna uczyć pokory. Pomimo ogromnego postępu technologicznego, w obliczu epidemii człowiek okazał się bezradny.

Proszę rozwinąć myśl: szpital to miejsce uzdrowienia ciała i ducha….

Jest takie mądre powiedzenie: „w zdrowym ciele zdrowy duch’’. Można też to rozwinąć o stwierdzenie, że jeśli zdrowy duch to i o zdrowie ciała łatwiej. Świadczy to o nierozerwalnym związku zdrowia i ciała, i ducha. Dlatego tak bardzo ważne jest, aby obok leków, zastrzyków, zabiegów, przy chorym człowieku stał drugi człowiek. Ktoś, kto korzysta z pomocy medycznej, wie, jak ważny jest uśmiech i dobre słowo lekarza czy pielęgniarki. Również troska o zaopiekowanie pacjenta przez kapłana jest bardzo istotna. Przy tej okazji wspomnienia św. Łukasza życzę wszystkim pracownikom służby zdrowia wytrwałości w pracy i powodzenia w skutecznej pomocy chorym oraz bezpiecznego przebrnięcia przez epidemię.

CZYTAJ DALEJ

Czym jest suplikacja?

kl. Adrian Gałuszka

Biskupi zalecają nam na koniec Mszy św. i nabożeństw śpiewanie suplikacji. Co wiemy o tej pieśni?

Encyklopedia PWN podaje, że samo słowo suplikacja pochodzi z łaciny, a słowo supplicatio znaczy błaganie, prośbę. O utworze muzycznym zwanym suplikacją mówimy wtedy, gdy jest to śpiew chóralny o melodii chorałowej. Często powraca też definicja, że to katolicka pieśń błagalna. Słowo suplikacja nie jest tytułem, dlatego możemy je pisać z małej litery – podobnie jak inne nazwy gatunków utworów, np. pieśń, czy hymn.

Suplikacje to śpiewy o charakterze pokutnym i błagalnym, które wykonuje się szczególnie w okresie klęsk żywiołowych, nieszczęść narodowych i wojen. Zawierają one gorąca prośbę, skargę, błaganie (czyli właśnie łac. supplicatio) skierowane do Boga, aby ujął się za nami w chwili nieszczęścia.

„Śpiewnik kościelny” ks. Jana Siedleckiego podaje tytuły trzech suplikacji: „Królu, Boże Abrahama”, „Przed oczyma Twymi” i „Święty Boże!”, które w zależności od sytuacji w Ojczyźnie i w Kościele zalecane są do publicznego odśpiewania.

Do suplikacji Śpiewnik nie zalicza pieśni „Ciebie, Boże wysławiamy” – choć niektóre opisy tak podają – tę kwalifikuje jako hymn.

Najbardziej znaną suplikacją jest wymieniona u ks. Siedleckiego pieśń lamentacyjna „Święty Boże!”

Pierwszą strofę suplikacji stanowi inwokacja, która pochodzi ze starodawnego hymnu ku czci Trójcy Świętej, zwanego trisagionem, występującego w liturgii Kościołów zachodniego i wschodniego. (Słowo trisagium to po łacinie trzykrotnie Święty)

Święty Boże,

święty, mocny,

święty a nieśmiertelny,

zmiłuj się nad nami!

Po nim następuje właściwa suplikacja, której wersy - o wybawienie przed zaraźliwym powietrzem, ogniem i wojną oraz o zachowanie od nagłej i niespodziewanej śmierci - powstały prawdopodobnie w czasie wojen ze Szwedami:

Od powietrza, głodu, ognia i wojny

Wybaw nas Panie!

Od nagłej i niespodziewanej śmierci

Zachowaj nas Panie!

My grzeszni Ciebie Boga prosimy

Wysłuchaj nas Panie!

Kościelne suplikacje często inspirowały poetów. Znana jest ich parafraza autorstwa Kornela Ujejskiego z tomu "Skargi Jeremiego", czy utwór Jana Kasprowicza. Wśród współczesnych tekstów na uwagę zasługuje utwór ks. Jana Twardowskiego:

Boże, po stokroć święty, mocny i uśmiechnięty – iżeś stworzył papugę, zaskrońca, zebrę pręgowaną – kazałeś żyć wiewiórce i hipopotamom – teologów łaskoczesz chrabąszcza wąsami – dzisiaj, gdy mi tak smutno i duszno, i ciemno – uśmiechnij się nade mną


W śpiewanych suplikacjach podkreślamy potęgę Boga-Stwórcy i naszą całkowitą od Niego zależność w sytuacjach, na które nie mamy żadnego wpływu – choć często, jako ludzie, jesteśmy ich inicjatorami.

CZYTAJ DALEJ

Ks. Chrostowski: Trwa zmaganie o duszę tego świata

2020-10-29 01:14

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

Archikatedra św.Jana Chrzciciela

ks. prof. Waldemar Chrostowski

Łukasz Krzysztofka/Niedziela

Dokładnie o tej samej porze, w której 64 lata temu stanął w Domu Arcybiskupów Warszawskich po powrocie z więzienia kard. Stefan Wyszyński, w archikatedrze warszawskiej modlono się o jego rychłą beatyfikację.

Mszy św. przewodniczył ks. prof. Waldemar Chrostowski z UKSW, a koncelebrowali o. Gabriel Bartoszewski OFMCap, ks. Tadeusz Sowa, moderator wydziałów duszpasterskich Kurii i dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Ogólnego oraz ks. Eugeniusz Leda, kapelan kaplicy prymasowskiej w Choszczówce.

W homilii ks. prof. Chrostowski przypomniał okoliczności powrotu z więzienia kard. Wyszyńskiego, który z Komańczy przez Sanok, Rzeszów, Tarnobrzeg, Radom wrócił 28 października 1956 r. do Warszawy. Pierwsze kroki w Domu Arcybiskupów Warszawskich skierował do swojej kaplicy - na rozmowę z Bogiem. A nazajutrz przed Domem Arcybiskupów Warszawskich gromadziły się niezliczone tłumy i co kilkanaście minut Prymas wychodził na balkon, aby pozdrowić, pomodlić się z nimi.

- A gdyby dzisiaj o tej porze Ksiądz Prymas wrócił do Warszawy, to co? Gdyby dziś wjechał od strony Alej Jerozolimskich w Nowy Świat i próbował się przedrzeć wręcz przez tę ciżbę koło kościoła św. Krzyża i przez Krakowskie Przedmieście, skręcić w Miodową – czy zostałby powitany tak, jak wtedy? – pytał ks. Chrostowski i dodał: - Co się w nas zmieniło? Co stało się z Polską? Wtedy był komunizm. Nasi przodkowie modlili się o wolność. Mamy tę wolność. Ale zrobiliśmy z niej swobodę. A ze swobody – swawolę. Sprzeciw wobec Boga, Kościoła, duchownych nie jest niczym nowym. Zawsze był. Znał również smak tego sprzeciwu Ksiądz Prymas – podkreślił kaznodzieja.

Ks. Chrostowski odwołał się do słów Jezusa, który powiedział, że jeśli Jego prześladowali, to i nas będą prześladować. Wskazał, że to proroctwo ma swoje dzieje, poczynając od krzyża, łańcuchów Piotrowych, aren cyrkowych, aż do dnia dzisiejszego. - Wszyscy niemal czujemy, jak spełnia się w nas. Czyż nie jest to pociecha, że na sobie potwierdzamy prawdę słów Chrystusowych? Czyż nie należy cieszyć się z ujawnienia tej prawdy, choćby bardzo bolało? Ta prawda wyswobadza, choć w tak dotkliwy sposób. Chrystus niczego nie mówił bez pokrycia dziejowego. Dwadzieścia wieków Ewangelii jest dodatkowym dowodem jej prawdziwości – zaznaczył.

Nawiązując do tego, co obecnie dzieje się na ulicach Warszawy i innych polskich miast, zauważył, że zamieszki i sprzeciw, które widzimy, wulgaryzmy i bunty, próby wdzierania się do kościołów mają swoją genezę. - Wyrok Trybunału Konstytucyjnego to tylko pretekst. Ten wrzód jest dawny, zastarzały, tylko nie chcieliśmy go widzieć, odwracaliśmy oczy – mówił ks. Chrostowski.

Jako potwierdzenie tych słów przywołał pielgrzymkę św. Jana Pawła II do Polski w 1991 r., kiedy Ojciec św. mówił o przykazaniach Dekalogu. Wtedy, jeszcze przed odjazdem papieża, rozległa się kontestacja, sprzeciw, że przecież my to już znamy. Papież powinien mówić o demokracji, wejściu Polski do Europy, NATO, o społeczeństwie obywatelskim, prawach mniejszości. A tu Dekalog? - Tej kontestacji nie zabrakło w Kościele. I to jest dramat. Ona odżywa i trwa. I to jest dramat – wskazywał kapłan i odniósł się do fragmentu książki „Przekroczyć próg nadziei” wywiadu-rzeki, jaki z Janem Pawłem II przeprowadził Vittorio Messori: „Kiedy podczas ostatnich odwiedzin w Polsce wybrałem jako temat homilii Dekalog oraz przykazanie miłości, wszyscy polscy zwolennicy programu oświeceniowego poczytali mi to za złe. Papież, który stara się przekonywać świat o ludzkim grzechu staje się dla tej mentalności persona non grata – osobą niechcianą. Papież niechciany wśród swoich.” - Nie znam żadnej poważnej refleksji, która odbyła się w Kościele w Polsce nad tym bolesnym wyznaniem Ojca św. Kościół wtedy się podoba, kiedy mówi to, co świat chce słuchać. Ci duchowni pojawiają się, są nagłaśniani, którzy mówią to, co mocodawcy środków przekazu chcą słyszeć – podkreślił biblista.

Ks. prof. Chrostowski zauważył ponadto, że na ulicach naszych miast, pod naszymi kościołami, do których próbują się wedrzeć odbywa się zmaganie o duszę tego świata, o czym mówił św. Jan Paweł II, który wskazywał, że jeśli z jednej strony jest w świecie obecna Ewangelia i ewangelizacja, to z drugiej strony jest w nim także obecna potężna antyewangelizacja, która ma swoje środki i z całą determinacją przeciwstawia się Ewangelii i ewangelizacji.

- Zajrzyjcie do Internetu, na ekrany telewizorów – tam jest potwierdzenie, tam są tzw. gwiazdy, które wyrażają swój sprzeciw i opór wobec Dekalogu. Ale większym nieszczęściem jest to, że duch tego świata wkrada się do Kościoła. A przecież szybciej dojdzie się do prawdy od kłamstwa, niż z zamętu. To co przeżywamy, to zamęt, a zamęt rodzi obojętność, kiedy staje się już wszystko jedno – zaznaczył kapłan i przestrzegł: - Jest w tym zamęcie nowość, której do tej pory w naszej Ojczyźnie nie było. Przyznam, że byłem wstrząśnięty, kiedy słyszałem okrzyki: Dym w kościołach! Inaczej: Spalić kościoły! Nie pamiętam tych czasów, znam je tylko z fotografii i przekazów. Ale mam w oczach płonący Zamek Królewski, katedrę warszawską i mam w pamięci ból, kiedy patrzyłem na płonącą katedrę Notre Dame w Paryżu. Nie daj Boże, żeby u nas zaczęło się to piekło, szaleństwo.

Ks. prof. Chrostowski podziękował wszystkim, którzy stają w obronie kościołów. Podkreślił, że jest heroizm w obliczu pandemii – lekarzy, pielęgniarek, salowych, karetek pogotowia. Ale istnieje też pandemia innego rodzaju, która niszczy sumienia. - Jesteśmy wdzięczni wszystkim, którzy w obliczu tej drugiej pandemii tak samo wykazują heroizm i bronią naszych świątyń.

- Jak więc powinniśmy się zachować? – pytał i jako odpowiedź przytoczył słowa kard. Wyszyńskiego z „Zapisków więziennych”: „ Największym brakiem Apostoła jest lęk. To on budzi nieufność do potęgi Mistrza. Ściska serce i kurczy gardło. Apostoł już nie wyznaje. Czyż jest jeszcze Apostołem? Uczniowie, którzy opuścili Mistrza, już go nie wyznawali. Dodali odwagi oprawcom. Każdy, kto milknie wobec nieprzyjaciół sprawy, rozzuchwala ich. Lęk Apostoła jest pierwszym sprzymierzeńcem nieprzyjaciół sprawy. Zmusić do milczenia przez lęk to pierwsze zadanie strategii bezbożniczej. Terror stosowany przez wszystkie dyktatury obliczony jest na lękliwość Apostołów.” - Wtedy była dyktatura komunizmu. Dzisiaj dyktatura relatywizmu i politycznej poprawności - zmusić do milczenia, zepchnąć, zastraszyć. Musimy powiedzieć biskupom, kapłanom, diakonom, siostrom zakonnym, zakonnikom, osobom świeckim, rodzicom, wychowawcom, młodzieży niezepsutej, dzieciom – z mocą: Nie lękajcie się! Mówcie, działajcie, módlcie się! – zaapelował ks. prof. Chrostowski.

Jak każdego 28. dnia miesiąca po Mszy św. kapłani oraz wierni przeszli do kaplicy z sarkofagiem Prymasa Tysiąclecia, gdzie odmówili akt oddania się Matce Bożej oraz odśpiewali Apel Jasnogórski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję