Reklama

Watykan

Błaganie kard. Zenariego: nie pozwólmy umrzeć nadziei w Syrii!

„Potrzeba prawdziwej solidarności dla Syrii coraz bardziej schorowanej i ubogiej. Jej mieszkańcy są na granicy przetrwania i potrzebują pomocy. Nie dajmy ich pogrzebać pod płaszczykiem milczenia”. To dramatyczne wołanie zabrzmiało w czasie spotkania nuncjusza apostolskiego w tym kraju z członkami korpusu dyplomatycznego akredytowanego przy Stolicy Apostolskiej. Odbyło się ono w Watykanie i miało na celu zwrócenie uwagi na sytuację w Syrii, od 10 lat pogrążonej w wojnie.

2020-10-16 19:14

[ TEMATY ]

apel

Syria

wojna

Vatican News

Sprawozdanie kard. Mario Zenariego, który od dwunastu lat pracuje w tym bliskowschodnim kraju i został u boku jego mieszkańców przez całą wojnę, było jednym wielkim błaganiem o pomoc dla Syrii i o realne zauważanie jej problemów, które już „zniknęły z radaru mediów” i zostały „przykryte płaszczykiem milczenia”. Nuncjusz apostolski w Damaszku poruszył przede wszystkim aspekt humanitarny, jak podkreślił, tej „największej katastrofy humanitarnej wywołanej przez człowieka po zakończeniu II wojny światowej”. Przypomniał, że „na ziemi syryjskiej i w przestworzach nadal znajdują się siły zbrojne pięciu państw, które nie zgadzają się z sobą”. O trwającej tragedii mówił też uczestniczący w spotkaniu kard. Pietro Parolin. Watykański Sekretarz Stanu przypomniał, że istnieje ryzyko, iż można przyzwyczaić się do „litanii okropności” i w ten sposób „popaść w milczenie i obojętność” na widok „wyczerpanych matek, dzieci, które zmarły z głodu i zimna, zdesperowanych ojców, którzy po długich godzinach marszu nie mogą dotrzeć do szpitali na czas, aby uratować swe dzieci”.

Kard. Zenari podkreślił, że w Syrii „wybuchła straszliwa bomba ubóstwa”, która dotyka ok. 80 proc. ludności, pozbawionej obecnie nawet najpotrzebniejszych środków. Podstawowe pytanie, jakie nuncjusz skierował do uczestników watykańskiego spotkania brzmiało, „jak powstrzymać tę bombę”. W tym kontekście mówił o ważnej pracy Kościołów obecnych w Syrii oraz katolickich organizacji pomocowych, które przez lata „uruchomiły serię projektów humanitarnych”. Kardynał przypomniał m.in. projekt „Otwartych szpitali”, które działają w Damaszku i Aleppo, oferując pomoc medyczną każdemu, kto jest chory i biedny, bez względu na wyznawaną religię. Zauważył, że te struktury uzdrawiają „ciała i relacje społeczne” między ludźmi należącymi do różnych religii. Projekt rozpoczęty przed trzema laty dzięki finansowemu wsparciu Papieża Franciszka może zostać przerwany, gdyż brakuje środków. Stąd apel kardynała o konkretne wsparcie ekonomiczne, które jest tym pilniejsze, że trzeba walczyć z kolejnym wrogiem, jakim jest pandemia.

Reklama

Kard. Zenari przedstawił długą listę „krwawiących ran”. Wymienił exodus personelu medycznego, wyniszczenie kiedyś najbardziej kwitnącego przemysłu farmaceutycznego w regionie, zrujnowane szkoły i ponad dwa miliony dzieci wykluczonych z edukacji, bezrobocie, zniszczone domy, wioski-widma, miasta usiane ruinami i 12 mln Syryjczyków, którzy są wewnętrznymi przesiedleńcami lub uchodźcami w sąsiednich krajach. Wskazał, że otrzymana dotychczas „hojna pomoc” jest „kranikiem wody na pustyni!”, stąd też obok cennej pracy organizacji pozarządowych i humanitarnych konieczne jest „wsparcie rządów”. Zauważył jednocześnie, że dotychczasowa pomoc nie może być jednak rozwiązaniem długoterminowym, gdyż ciągłe dawanie zamieniłoby Syryjczyków w „żebraków”. Potrzebna jest „rzeka pomocy” mającej na celu odbudowę i ożywienie gospodarcze tego kraju. Bez podniesienia z ruin i bez startu gospodarczego „pokój nie dotrze do Syrii”, ale „czas się kończy” i jest ostrzeżeniem, „potrzebne są radykalne rozwiązania”. Odpowiadając na pytania dotyczące sankcji nałożonych na Syrię, hierarcha wskazał, że „przede wszystkim obciążają ludność, która jako pierwsza cierpi”, ale nie osłabiają „obecnego przywództwa politycznego Damaszku”. Jest to kwestia, którą, jak stwierdził, należy rozwiązać, biorąc „byka za rogi”, aby nie przedłużać niekończącego się nieszczęścia i cierpienia mieszkańców tego kraju.

Kard. Zenari stwierdził, że zbliżająca się zima będzie dramatyczna. Wspomniał szczególnie ludzi starszych i dzieci, które z tego powodu zmarły w minionych latach. Mówił też o swym bólu wywołanym patrzeniem na to, jak Syria coraz bardziej wyludnia się z chrześcijan. Szacuje się, że ponad połowa z nich już wyjechała, a w wielu kościołach nie ma wiernych. Kard. Zenari zauważył, że oznacza to „ogromne ryzyko dla całego społeczeństwa”, ponieważ chrześcijanie są „otwartym oknem na świat”, są bogactwem we wszystkich sektorach życia. Prosił, by wspólnota międzynarodowa uczyniła wszystko, co w jej mocy, by wyznawcy Chrystusa mogli pozostać w Syrii i pomóc w budowaniu pokoju, a przede wszystkim w leczeniu zranionych serc obywateli, zarówno chrześcijan, jak i muzułmanów. Wskazał, że potrzebne jest „pojednanie serc”, które jest wyzwaniem dla wszystkich religii żyjących na tym skrawku bliskowschodniej ziemi.

Swoje wystąpienie nuncjusz apostolski w Damaszku zakończył błaganiem o to, by „odbudować w Syrii nadzieję” i nie pozwolić jej „pogrzebać pod płaszczykiem międzynarodowego milczenia!”. Do tego wołania dołączył watykański Sekretarz Stanu, zachęcając dyplomatów akredytowanych przy Stolicy Apostolskiej do szukania nowych rozwiązań i niepozostawiania Syrii za zasłoną milczenia i obojętności.

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bliski Wschód w zapaści, pokój coraz większą utopią

2020-10-23 19:35

[ TEMATY ]

Ziemia Święta

wojna

Bliski Wschód

Vatican News

Abp Pierbattista Pizzaballa

Abp Pierbattista Pizzaballa

Pokój na Bliskim Wschodzie wydaje się coraz większą utopią. Bez powrotu do dialogu oraz odbudowywania porozumienia i wzajemnego zaufania przyszłość tego regionu jawi się w czarnych barwach.

Wskazuje na to administrator apostolski łacińskiego Patriarchatu Jerozolimy abp Pierbattista Pizzaballa, który uczestniczył w internetowej konferencji poświęconej realiom Ziemi Świętej i Bliskiego Wschodu. Została ona zorganizowana przez Wielkiego Mistrza Zakonu Rycerskiego Grobu Bożego w Jerozolimie z okazji przypadającego na 25 października święta Matki Bożej Królowej Palestyny.

Abp Pizzaballa ostrzegł przed możliwością coraz większych napięć na Bliskim Wschodzie. Zauważył, że w obecnej sytuacji nie do przyjęcia byłaby rezygnacja z rozwiązania, jakim jest powstanie dwóch państw: izraelskiego i palestyńskiego. Podkreślił, że istnieje pilna potrzeba budowania zaufania, a mur jest znakiem jego braku, jest oznaką braku perspektyw, dlatego ważne jest, by znaleźć polityków, którzy mają wizję i którzy wezmą na siebie odpowiedzialność za przyszłość tego regionu.

„Porozumienie między Izraelem a Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, zawarte dzięki mediacji prezydenta Donalda Trumpa, jeszcze bardziej izoluje Palestyńczyków. Kwestia izraelsko-palestyńska od dawna już zniknęła z agendy bieżących spraw międzynarodowych. Palestyńczycy są już wystarczająco długo izolowani. Teraz nawet w świecie arabskim wpadli w jeszcze większe wykluczenie – powiedział Radiu Watykańskiemu abp Pizzaballa. – Musimy zadać sobie pytanie, jak z tego wyjść, jak iść dalej. Nie będzie stabilizacji na Bliskim Wschodzie, dopóki nie znajdzie się jasne i godne rozwiązanie dla narodu palestyńskiego. Kwestia ta wpisuje się kontekst bliskowschodni, który przechodzi wielką transformację: sprawa libańska, wojna w Syrii i interwencjonizm prezydenta Tayyipa Recepa Erdoğana wskazują, że na Bliskim Wschodzie zmieniają się struktury. Największymi graczami są Turcja, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Arabia Saudyjska oraz Iran. Należy też pamiętać o Rosji, USA i Chinach. Liban, Syria i Irak znajdują się na polu bitwy. Natomiast Europa jest tak pogrążona w swoich własnych problemach, że chyba zapomniała o kwestiach międzynarodowych.“

W rozmowie z papieską rozgłośnią abp Pizzaballa przypomniał też o dramatycznych skutkach pandemii na Bliskim Wschodzie. Wywołała ona nie tylko poważny kryzys sanitarny, ale przede wszystkim negatywnie odbiła się na życiu społecznym i gospodarczym. Pandemia stała się szczególnym ciosem dla terytoriów palestyńskich, które potrzebują natychmiastowej pomocy.

CZYTAJ DALEJ

Życie jest cudem

Niedziela Ogólnopolska 12/2017, str. 18-19

[ TEMATY ]

książka

życie

Grzegorz Jakubowski/prezydent.pl

„Gdybym miał w trzech słowach zawrzeć myśli, które przychodzą po przeczytaniu tej książki, to z pewnością pojawiłyby się: wzruszenie, nadzieja i radość” – napisał bp Marek Mendyk we wstępie książki Doroty Łosiewicz „Życie jest cudem”

Łukasz i Kinga przez 4 lata pracowali w tej samej firmie. Od 2013 r. są parą. Po roku Łukasz oświadczył się Kindze, a wydarzenie to miało miejsce w Rzymie, w dzień kanonizacji Jana Pawła II. Data oświadczyn nie była wybrana przypadkowo i, jak sądzą małżonkowie, nie pozostała bez wpływu na ich dalsze życie. Także na życie ich maleńkiej, bardzo maleńkiej córeczki.

Kolejnym na pewno nieprzypadkowym wydarzeniem w ich życiu było spotkanie ks. Feliksa Folejewskiego SAC, ojca Ruchu Apostolskiego Rodzina Rodzin – pierwszej w Polsce wspólnoty rodzin założonej przez Prymasa Tysiąclecia Stefana Wyszyńskiego, z którą małżonkowie – a wcześniej także rodzina Kingi – byli związani.

Gdy okazało się, że dziecko nie rośnie w łonie mamy, trzeba było – po wielu perypetiach – zastosować cesarskie cięcie. Zabieg rozpoczął się dokładnie o godz. 15.00. – Widziałam zegar. Cały czas powtarzałam: „Jezu, ufam Tobie” – wspomina Kinga. Kilkanaście minut później na świat przyszła mała Lilianna, którą natychmiast zamknięto w inkubatorze. Była skrajnym wcześniakiem, ważyła 495 gramów, lekarze przed zabiegiem właściwie nie dawali dziecku szans na przeżycie. W tragicznym momencie Łukasz, młody tata, pomyślał przez chwilę o zmarłym już księdzu, przyjacielu rodzin. – Felek, Ty już jesteś tam bliżej, zrób coś! – prosił w modlitwie.

Prawdopodobnie wstawiennictwo kapłana było skuteczne. Dziś Lilianna jest radosnym dzieckiem, śmiejącym się od ucha do ucha na widok obcych. Jest na pewno mniejsza od rówieśników, ale wszystko wskazuje na to, że będzie zdrowa.

Pan życia i śmierci

Tę i wiele innych historii opisała w swej książce Dorota Łosiewicz. – Książka pt. „Życie jest cudem” to świadectwo wielkiej wiary rodziców, ale także szacunku dla życia wielu wspaniałych lekarzy, pielęgniarek i położnych. Niezwykle wzruszające są ich świadectwa i odważnie podejmowane decyzje – stwierdził bp Mendyk.

Autorka nie kryje wzruszenia z powodu spotkania wyjątkowych ludzi. – Odczuwam w sercu prawdziwą radość, która wynika z poznania tak pięknych ludzi, jak wszyscy bohaterowie tej książki. To są ludzie piękni duchowo, z których emanuje wyjątkowe światło.

Przywitać i pożegnać...

W Polsce wiele mówiło się ostatnio o dylematach związanych z chorymi dziećmi, które się jeszcze nie narodziły. Podczas gdy wielu lekarzy w takich sytuacjach podpowiada aborcję, dla wielu rodziców rozwiązanie takie jest wprost nie do pomyślenia. – Ci ludzie są szczęśliwi, że mogli spotkać się ze swoim dzieckiem – mówi dziennikarka. – Dzieci umierają nieraz tuż po urodzeniu, ale ich rodzice cieszą się, że mieli szansę je poznać, spojrzeć im w oczy. Kasia, jedna z bohaterek książki, mówiła o bezcennym uśmiechu córki i możliwości zobaczenia, jak wygląda dziecko jej i męża. Wcześniej wiele razy nie mogła donosić ciąży, para nie mogła doczekać się potomstwa, więc było to niezwykłe przeżycie.

Zgoda na narodziny chorego dziecka i godne jego pożegnanie – zdaniem autorki książki – nie jest wyłącznie kwestią wiary. – Choć nie wszyscy bohaterowie są wierzący, to jednak udowadniają, że szacunek do życia jest wartością uniwersalną, wynikającą z istoty człowieczeństwa – mówi Łosiewicz.

Między heroizmem a bestialstwem

Ci z opisywanych w książce bohaterów, którzy zdecydowali się pozwolić żyć choremu dziecku, nie czują, że ich decyzje to jakiś heroizm. Dla nich to jest coś najzupełniej normalnego. Czym bowiem różni się zabicie dziecka w życiu płodowym od zabicia dziecka, które zachoruje po urodzeniu? Przecież matki, które dowiadują się, że ich narodzone dzieci zachorowały na raka, nawet nie pomyślą o tym, by je zabić, żeby skrócić ich cierpienia i uniknąć trudów leczenia. Przecież to absurd. Walczą o życie – o jego godne życie. Tego typu historie to jednak tylko mała część książki. Historii pokazujących urodę życia jest znacznie więcej i są one różnorodne.

Niestety, z kart książki wyłania się nie zawsze idealny obraz polskiej medycyny. Szokującym motywem jest to, że lekarze często nakłaniają do aborcji. Nie chcą uszanować decyzji rodziców, że dziecko ma się urodzić, nawet jeśli jest chore i nawet jeśli będzie krótko żyło. – Lekarze czują jakąś misję, by przekonać rodziców, że oni popełniają błąd – mówi pani Dorota. – U wielu rodziców taka sytuacja wywołała szok i reakcję obronną – np. u Mikołaja, taty Zosi. Gdy zobaczył na monitorze swoje dziecko, natychmiast je pokochał, jednak od jednego z lekarzy usłyszał, że musi „to” zabić. Dla lekarza to nie było dziecko. Mikołajowi ciężko było pogodzić się z taką postawą.

Mimo że, według autorki książki, nie trzeba być osobą wierzącą, by szanować życie, najlepszą odpowiedzią na ludzkie dramaty pozostaje Bóg. Jak bowiem sama napisała we wstępie: „Bóg mówi do nas każdego dnia. Przeważnie wykorzystuje do tego innych ludzi i ich historie. Trzeba umieć słuchać, żeby Go usłyszeć. Nie wystarczy dobry wzrok, żeby Go zobaczyć. Trzeba widzieć oczyma duszy”.

Niewątpliwie lektura książki pozwoli spotkać Boga. Nie tylko pozwoli usłyszeć Jego wołanie, ale też doświadczyć Jego aktywnej obecności. W książce pojawia się piękny wątek, że w życiu najważniejsze jest powierzenie się woli Bożej. Przykład ludzi, którzy tę zasadę wprowadzili w życie w najbardziej dramatycznych jego momentach, niech stanie się dla nas drogowskazem. Stąd niewątpliwie można stwierdzić, że książka pt. „Życie jest cudem” może być przewodnikiem po krętych ścieżkach wiary.

* * *

Dorota Łosiewicz, „Życie jest cudem”. Wydawnictwo Esprit 2017, format 13x20 cm, 208 stron, oprawa broszurowa ze skrzydełkami.
Książkę można zamówić pod ardesem: Wydawnictwo Esprit, ul. Przewóz 34 lok. 100, 30-716 Kraków, tel. 12 267 05 69, 12 264 37 09, 12 264 37 19, sprzedaz@esprit.com.pl , www.esprit.com.pl .

CZYTAJ DALEJ

Modlitwa o pokój

2020-10-29 00:11

[ TEMATY ]

modlitwa

bp Tadeusz Lityński

ks. Adrian Put "/Niedziela"

 Z polecenia bp. Tadeusza Lityńskiego, w obecnym czasie niepokojów społecznych, należy odmawiać po Mszy św. w niedzielę i dni powszednie następującą modlitwę:

(na motywach Listu do Efezjan]

Panie Jezu Chryste,

Ty, który jesteś naszym pokojem,

Ty, który zburzyłeś rozdzielający ludzi mur – wrogość,

Ty, który ludzi dalekich czynisz bliskimi,

Ty, który w sobie zadałeś śmierć wrogości!

Prosimy, zadaj śmierć także jakiejkolwiek wrogości w nas! Daj nam światłe oczy serca, byśmy przestali widzieć w sobie wzajemnie przeciwników, a zobaczyli współdomowników – w Twoim Domu, a także w tym domu, który ma na imię Polska; Nawróć nasze wzajemne myślenie o sobie, i daj nam słowa i czyny na miarę tego nawrócenia. Włóż nam w usta – a jeszcze wcześniej w nasze myśli – słowa, które budują, nie rujnują; leczą, nie zadają rany; pocieszają, nie odbierają nadzieję; niosą pokój, nie wywołują agresję. Wskaż nam czyny konkretnej miłości i miłosierdzia, wokół których odbudujemy naszą wspólnotę. Zwłaszcza w tak trudnej, obecnej chwili pandemii poprowadź nas do osób chorych i starszych, tych, którzy przebywają na kwarantannie i tych, którzy opłakują swoich zmarłych. Pomnóż w nas ofiarność i współczucie. Uczyń każdego z nas „nowym człowiekiem”, a nastanie pokój!

Modlimy się za wszystkich!

O mądrość i pragnienie dobra wspólnego dla każdego, kto w obecnym sporze zabiera głos; Za polityków wszystkich opcji w parlamencie i poza nim. Za tych, którzy modlą się w kościołach, i za tych, którzy demonstrują. Za wierzących w Boga, i za tych, którzy wartości prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna wywodzą z „innych źródeł”; Również za tych, którzy w tej chwili wcale ich nie szukają. Ty – rozpoznany czy nierozpoznany – znajdź drogę do każdego z nas, wskaż nam właściwe drogi ku sobie nawzajem. I skutecznie nas po nich poprowadź. Amen.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję