Reklama

Wakacyjny cykl Aspektów (6)

Klewańska Pani i dawne sanktuarium w Górzycy

Ks. Adrian Put
Edycja zielonogórsko-gorzowska 32/2011

Obok znanych i działających sanktuariów znajdują się w naszej diecezji miejsca, które kiedyś pełniły taką rolę lub posiadają obrazy otaczane szacunkiem. Do takich miejsc należą kościół pw. św. Mikołaja w Skwierzynie, w którym przechowywany jest obraz Matki Bożej Klewańskiej, oraz dawna stolica biskupstwa lubuskiego - Górzyca. Tam w odbudowanym kościele, nieopodal miejsca, gdzie w średniowieczu znajdowało się pierwsze sanktuarium maryjne na ziemi lubuskiej, króluje dziś Matka Łaski Bożej - Pani Nadodrza

Klewań to historyczne miasteczko na Wołyniu, położone na wzgórzu nad rzeką Stubłą. Ozdobą miasteczka, które od XV wieku było główną rezydencją książąt Czartoryskich, jest trzynawowa bazylika. Wybudował ją książę Jerzy Czartoryski.

Tu przybyła Klewańska Pani od Czartoryskich

To w nim znajdował się cudowny obraz Matki Bożej Klewańskiej Wspomożycielki Wiernych. Namalował go Karl Dolce. Księga cudów prowadzona tu od XVII wieku świadczyła, że Matka Boża szczególnie ukochała te ziemie. W 1639 r. została powołana przez biskupa łuckiego Jędrzeja Gembickiego komisja, której celem było sprawdzenie cudów doznawanych przy tym obrazie. Po zakończeniu prac przez komisję obraz został uznany za cudowny. Potwierdził to również notariusz apostolski Baptista de Rubeisa.
Niezwykle ważną rolę spełniła Matka Boża podczas II wojny światowej. W 1943 r. podczas rzezi ludności polskiej na Wołyniu tysiące Polaków szukało przed obliczem Matki Wspomożycielki ochrony. Ludzie gromadzili się całymi rodzinami i przez całą noc trwali na czuwaniu modlitewnym. Rano kościół się wyludniał. Polacy powracali do codziennych zajęć, zaś wieczorem znów wracali, by błagać Matkę Bożą o litość. Pani Klewańska uprosiła u swego Syna łaskę i kościół oraz miasto nie zostały zniszczone przez oddziały UPA. Ocalało tam tysiące Polaków z Wołynia. Zakończenie wojny nie przyniosło im jednak upragnionego spokoju. W 1945 r. musieli opuścić swoje ziemie. Klewanianie postanowili zabrać ze sobą swój największy skarb - obraz Matki Bożej. Wizerunek zabrała mieszkanka Klewania Stanisława Basaj. Matka Boża wraz z innymi wygnańcami (blisko 800 osób) jechała kilka tygodni, aż przybyła ostatecznie do Skwierzyny. Tutaj mieszkańcy Klewania zgromadzili się w kościele pw. św. Mikołaja, aby podziękować za ocalenie. Niestety obraz musiał być ukrywany przed nowymi władzami w Polsce. Wystawiono go na widok publiczny dopiero w 1950 r. Zabużanie przez cały ten czas modlili się do Matki Bożej Wspomożycielki z Klewania, a sam obraz uważali nadal za cudowny. Jego uroczysta intronizacja nastąpiła dopiero 23 maja 1992 r. Od tego czasu Matka Boża Klewańska od Czartoryskich króluje w ołtarzu głównym skwierzyńskiego kościoła, gromadząc Kresowiaków oraz ich dzieci i wnuki, które na ziemi lubuskiej znalazły swój dom.
Skwierzyna leży przy głównym szlaku drogowym przecinającym diecezję z północy na południe. Wiele osób przejeżdża przez to miasto. Z drogi mijamy najczęściej kościół Zbawiciela. Warto jednak zatrzymać się także w rynku i udać się na modlitwę do kościoła parafialnego. Choć nie ma tu sanktuarium, to jest jednak obraz, który jest szczególnym świadkiem działania w sercach Bożej łaski i jest ważnym świadkiem historii. Powoli odchodzi pokolenie tych, którzy przybyli tu po II wojnie światowej zza Buga. Jest jednak opowieść ich życia i tego, co przeżyli. To oni budowali tu Kościół, często przybywając z wyposażeniem świątyń przywiezionym wraz z dobytkiem. Razem z nimi byli także kapłani, którzy zostali na tych ziemiach i służyli Kościołowi na ziemi lubuskiej i Pomorzu Zachodnim. To wszystko przypomina obelisk poświęcony przesiedleńcom. Szukając własnych korzeni, możemy w tym maryjnym wizerunku, dotknąć części naszej tożsamości. Klewańska Pani także musiała opuścić swoje ziemie i przybyła tu z naszymi dziadkami i rodzicami. Pamiętając o tym wszystkim, warto w Skwierzynie zatrzymać się na modlitwę.

Reklama

Najstarsze sanktuarium maryjne na lubuskiej ziemi

Powstała w 1124 r. diecezja lubuska także miała swoje sanktuaria i miejsca szczególnego kultu. Do nich zaliczała się w pierwszej kolejności Górzyca leżąca kilka kilometrów od Kostrzyna. Po Lubuszu była to druga stolica biskupstwa lubuskiego. Tu wybudowano katedrę i dwór dla biskupa oraz kanonie dla kanoników. Jednak to nie fakt stołeczności przyciągał do Górzycy pielgrzymów. W Górzycy znajdowało się sanktuarium Matki Bożej. Jego początki sięgają XIII wieku, kiedy to w pobliskim Pamięcinie istniał otaczany szacunkiem wizerunek Matki Bożej. Zapewne wraz z umiejscowieniem stolicy diecezji lubuskiej w Górzycy przeniesiono tu wizerunek Matki Bożej. Musiał on już wówczas cieszyć się większą sławą, skoro biskup zdecydował się na taki krok. Nie mamy szczegółowych informacji mówiących, jak wyglądała postać Matki Bożej. Wiemy jedynie, że była wykuta w marmurze i właśnie ten posąg przeniesiono do Górzycy. Został on umieszczony w kaplicy nad Odrą. Później wykonano jeszcze kopię tego wizerunku w drewnie i ją także umieszczono w kaplicy. Przypuszcza się, że w kaplicy znajdował się jeszcze trzeci wizerunek Matki Bożej. Wiemy, że „srebrny obraz Matki Bożej przyniesiono margrabiemu na zamek w Kostrzynie”. Co stało się z nim - nie wiemy. Może został przetopiony, a srebro sprzedano, by zdobyć środki na budowę umocnień w Kostrzynie? A może istnieje gdzieś ten wizerunek Matki Bożej? Cudownie uratowany z wielu zawirowań historii. Gdyby istniał, byłby to namacalny znak łączności między dzisiejszym Kościołem nad Środkowa Odrą a dawną diecezją lubuską. Wracając jednak do samej kaplicy - w 1326 r. została splądrowana, a zgromadzone w niej wota skradziono. Kaplicę jednak odbudowano, a do Matki Bożej w Jej wizerunku pielgrzymowali pątnicy z Pomorza, Śląska, Łużyc, Polski i Brandenburgii. Przy rozrastającym się sanktuarium bp Jan Borsznic powołał kolegium kapłanów. Ten sam biskup w 1412 r. zbudował w Górzycy kościół parafialny.
Rozwijające się sanktuarium nie przetrwało jednak czasu reformacji. Gdy margrabia kostrzyński Johann dowiedział się, że w sanktuarium gromadzą się na modlitwę Polacy, nakazał jego zamknięcie. Biskup lubuski Jerzy Blumental sprzeciwił się postanowieniom władcy. Wówczas margrabia polecił wójtowi z Torzymia zniszczenie kaplicy. Ten, zebrawszy knechtów i pijanych chłopów, przybył do Górzycy. 15 czerwca 1551 r. zajęli kaplicę, zniszczyli cudowny obraz, a drogocenne sprzęty zrabowali. Kaplica popadła w ruinę, a miasto opuścili obsługujący ją kapłani. Tymczasem kościół parafialny w Górzycy przejęli protestanci. Taki stan utrzymywał się do 1945 r., kiedy to kościół został zniszczony, a przybywający tu Polacy gromadzili się w tymczasowej kaplicy. Dzięki determinacji ks. Jana Wójtowicza i za zgodą oraz błogosławieństwem bp. Wilhelma Pluty kościół został odbudowany. Konsekrowano go w 1982 r.
Choć kaplicy - sanktuarium nigdy nie odbudowano, to miejscowi duszpasterze zapragnęli odnowić kult Matki Bożej na tej nadodrzańskiej ziemi. Sprowadzono więc do Górzycy nowy obraz Matki Bożej. Wizerunek Maryi Pani Nadodrza pochodzi z XVII wieku. Pierwotnie znajdował się on w innej świątyni. Po wojnie okazało się, że jest znacznie zniszczony. Miał trzy duże ubytki na płótnie. Poddano go konserwacji i trafił początkowo do Rokitna, później do Konradowa by ostatecznie w 1982 r. zostać umieszczonym w ołtarzu głównym kościoła w Górzycy.
Dziś nie ma tu rozwiniętego kultu Maryi Pani Nadodrza. Parafianie jednak dobrze znają dzieje tej ziemi. Gdy odwiedziłem Górzycę 19 czerwca, zastałem w niej wówczas pieszą pielgrzymkę studentów szczecińskich. Szli dalej, ale zatrzymali się w tym kościele przed wizerunkiem Matki Bożej. Sporadycznie przybywają tu i inne pielgrzymki, np. z Ośna Lubuskiego.
Proboszcz z Górzycy ks. Andrzej Blinkiewicz myśli o odrodzeniu kultu Matki Bożej. Najstarsze na Ziemiach Zachodnich sanktuarium ciągle czeka na swoje odrodzenie. Choć nie ma już oryginalnego XII-wiecznego wizerunku Matki Bożej z Pamięcina - Górzycy, to jest obecny wizerunek Matki Łaski Bożej, Maryi Pani Nadodrza. Będąc w okolicach Górzycy, Słubic czy Kostrzyna, warto wstąpić tu na modlitwę i upraszać sobie łaskę od Boga za przyczyną Maryi. Może w ten sposób zniszczone decyzją margrabiego Johanna sanktuarium rozpocznie nową historię?

* * *

Słowo duszpasterza:
Ks. Jerzy Tyrak CM, wikariusz w parafii pw. św. Mikołaja w Skwierzynie

Pamięć o Matce Bożej w jej klewańskim wizerunku jest w Skwierzynie ciągle żywa. Szczególnie pośród tych, którzy pochodzą z Klewania i z Wołynia. Mieszkańcy Kresów przywieźli tu nie tylko obraz, ale i swe przywiązanie do Matki Bożej. Zaszczepili tu np. pieśni do Matki Bożej, które śpiewano za Bugiem. Żywe jest tu nabożeństwo Nowenny do Matki Bożej z elementami klewańskimi. Istnieje także drugi odpust w kościele parafialnym ku czci Matki Bożej Wspomożenia Wiernych. Słuchając próśb i podziękowań zanoszonych podczas nowenny, zauważyłem że Matka Boża szczególnie wysłuchuje tu w sprawach rodzinnych. Wierni modlą się szczególnie właśnie w tych intencjach.
Matka Boża Klewańska od Czartoryskich ze Skwierzyny jest tu patronką tych, którzy przybyli po wojnie na ziemię lubuską ze Wschodu.

Reklama

Chrześcijanin świadkiem wiary

2018-06-19 11:34

Abp Wacław Depo
Niedziela Ogólnopolska 25/2018, str. 33

Margita Kotas/Niedziela
Chrystus Pantokrator i św. Jan Chrzciciel – fragment XIII-wiecznej mozaiki Deësis w południowej galerii Hagii Sophii, odsłoniętej w 1933 r.

W liturgii Kościoła powraca dziś postać proroka znad Jordanu – Jana Chrzciciela. Jego zadaniem było wskazać na Mesjasza, przygotowując i prostując ludzkie drogi do Jezusa. „Ty będziesz prorokiem Najwyższego” – prorokował jego ojciec Zachariasz (por. Łk 1, 76). Jan nie tylko wskazał na Jezusa, mówiąc: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata” (por. J 1, 29). On ciągle prowadził ludzi do Jezusa, nie zatrzymywał ich na sobie. Mówił prawdę i służył Prawdzie, którą jest Jezus Chrystus.

Czego uczy nas dzisiaj – wydawałoby się odległy w czasie, bo żyjący ok. dwóch tys. lat temu – Jan Chrzciciel? Wskażmy na dwie prawdy jego życia, które i dla nas są zadaniem: „Być sobą wobec Boga i być innym wobec świata”.

To pierwsze zadanie ukazuje nam tajemnicę zaistnienia. „Kimże będzie to dziecię, bo istotnie, łaska Boża była z nim” – mówiono przy jego narodzinach. Wszyscy brali to sobie do serca, że Bóg prowadzi ludzi różnymi drogami, bo przecież Elżbieta i Zachariasz byli już w podeszłym wieku i nie mieli potomstwa. A wcześniejsze spotkanie Maryi z Elżbietą w Ain Karim zaowocowało błogosławieństwem i radością: „Błogosławionaś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana” (por. Łk 1, 45).

Czy potrafimy odkrywać tajemnicę naszego zaistnienia? Człowiek jest bowiem jedynym w świecie stworzeniem, którego Bóg chciał dla niego samego. Ponieważ Bóg daje łaskę każdemu z nas, trzeba ją odczytać, aby nie przyjmować na próżno łaski Bożej, lecz w swoim życiu wypełniać Jego wolę. Stajemy się sobą we wspólnocie rodziny i Kościoła.

Naszym zadaniem jest: „Być innym wobec tego świata”. W przypadku Jana Chrzciciela były to: pustynia, odosobnienie, post, modlitwa. Jego inność frapowała, intrygowała, ale i niepokoiła. Czy ty jesteś Mesjaszem? – pytali go wysłannicy Heroda. Jan wyznał, że nie jest Mesjaszem. „Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Panu” (por. J 1, 23). Być innym – mówiąc słowami św. Jana Pawła II – to mieć siłę moralną i moc wewnętrzną, aby przeciwstawić się złu, aż do męczeństwa. Dlatego Jan Chrzciciel miał odwagę mówić trudną prawdę: „plemię żmijowe” (por. Mt 12, 34), czy też: „Herodzie, nie wolno ci mieć Herodiady za żonę” (por. Mk 6, 18).

Co to znaczy dzisiaj „być innym w świecie”? To przede wszystkim być człowiekiem modlitwy jak prorok znad Jordanu. Być człowiekiem sumienia, czyli odróżniać dobro od zła i wybierać dobro. Uznać Chrystusa za Zbawcę i Pana, aby iść z Nim przez życie ze świadomością celu. Wreszcie – pozwolić Bogu działać w naszym życiu i nieustannie się przemieniać przez sakrament pokuty i pojednania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Kazimierz Nycz odprawił Mszę św. dla członków Zakonu Maltańskiego

2019-06-24 19:57

kos / Warszawa (KAI)

Mszą św. w katedrze polowej damy i kawalerowie Zakonu Maltańskiego uczcili w poniedziałek święto swego patrona – św. Jana Chrzciciela. Eucharystii przewodniczył kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski. W czasie Eucharystii dziękowano m.in. za piętnaście lat służby ambasadorskiej Vincenzo Manno, ambasadora Zakonu Maltańskiego w Polsce, który kończy misję dyplomatyczną w naszym kraju.

Piotr Drzewiecki

– Gromadzimy się na modlitwie w intencji całego zakonu, w intencji realizacji wszystkich dzieł, którym damy i kawalerowie służą w swej odpowiedzialności, ale równocześnie modlimy się w intencji ambasadora Vincenzo Manno w 15 rocznicę jego posługi ambasadorskiej – powiedział kard. Nycz na początku Mszy św.

Homilię wygłosił bp Andrzej Dziuba, ordynariusz diecezji łowickiej. Hierarcha nawiązując do czytań z dnia mówił o powołaniu proroków Izajasza i św. Jana Chrzciciela oraz o charytatywnej działalności Zakonu Maltańskiego w Polsce oraz osobistej misji wieloletniego ambasadora Zakonu Vincenzo Manno. – Spoglądamy na cztery piękne powołania. Powołanie Izajasza, Jana Chrzciciela, Zakonu Maltańskiego i jednego z członków tego zakonu. To były piękne i owocne lata dla Zakonu Maltańskiego w Polsce – podkreślał.

Hierarcha życzył damom i kawalerom Zakonu Maltańskiego w Polsce, aby pamiętali o swej dewizie: Tuitio Fidei et obsequium pauperum (Obrona wiary i służba ubogim).

Eucharystię koncelebrowali ks. Aleksander Seniuk, rektor kościoła Sióstr Wizytek oraz ks. Jan Dohnalik, kanclerz Kurii Ordynariatu Polowego w Polsce. We Mszy św. uczestniczyło liczne grono dam i kawalerów maltańskich.

Po Komunii świętej Jerzy Baehr, prezydent Związku Polskich Kawalerów Maltańskich podziękował ambasadorowi Vincenzo Manno za jego działalność na rzecz rozwoju Zakonu w Polsce i dobrą współpracę z damami i kawalerami zakonu.

Biskup polowy uhonorował ambasadora Manno medalem „W służbie Bogu i Ojczyźnie”, ustanowionymi z okazji setnej rocznicy powołania Biskupstwa Polowego w Polsce.

Głos zabrał także ambasador Vincenzo Manno, który ze wzruszeniem mówił o pracy w naszym kraju. Jak podkreślił jest jedynym przedstawicielem korpusu dyplomatycznego w Polsce, którego służba trwa nieprzerwanie od czasów przywrócenia w Polsce urzędu prezydenta w 1989 r. Powiedział, że szczególne więzi łączyły go z prezydentem Lechem Kaczyńskim, podziękował też swoim współpracownikom, biskupowi polowemu za możliwość sprawowania w katedrze polowej Mszy św. w święto patronalne Zakonu oraz swojej małżonce Elżbiecie. Manno przywołał też kilka inicjatyw, które podjął jako ambasador Zakonu Maltańskiego m.in. wizytę prezydenta Kaczyńskiego na Malcie i zorganizowanie wystawy na Zamku Królewskim w Warszawie, poświęconej historii zakonu.

Zakon Maltański jest najstarszym zakonem rycerskim wywodzącym się ze wspólnoty mniszej, która w poł. XI wieku utworzyła w Jerozolimie szpital i przytułek dla pielgrzymów przybywających do Ziemi Świętej.

Pierwotnie wspólnotę rycerzy nazywano Rycerzami Św. Jana od imienia patrona - Św. Jana Jerozolimskiego (stąd joannici). Następne nazwy - Zakon Rodyjski, a potem Maltański - brały się od terytoriów, jakimi dysponowali w swojej historii. Pełna nazwa jest następująca: Suwerenny Wojskowy Zakon Szpitalników św. Jana z Jerozolimy, Rodos i Malty. Powszechnie używa się nazwy Zakon Maltański. Na czele Zakonu stoi książę i wielki mistrz. Obecnie władzę tymczasową pełni Giacomo Dalla Torre del Tempio di Sanguinetto.

Działalność szpitalnicza i dobroczynna na rzecz chorych wyróżnia działania Zakonu od początku jego istnienia, aż do czasów współczesnych. Tradycja szpitalnicza i rycerska ukształtowały charakter posługi Zakonu, której dewizą stały się słowa Tuitio fidei et obsequium pauperum (z łac. Obrona Wiary i Służba Ubogim). Realizowana jest ona przez charytatywną pracę kawalerów i dam zakonu w ramach pomocy humanitarnej, medycznej i innych działań społecznych. Zakon utrzymuje stosunki dyplomatyczne z państwami – obecnie jest ich ok. 110 i ma status stałego obserwatora przy 12 organizacjach międzynarodowych, m.in. ONZ, UNESCO, FAO.

Polska wznowiła po kilkudziesięciu latach przerwy stosunki dyplomatyczne z Zakonem 6 lipca 1990 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem