Reklama

Pielgrzymka nie kończy się na Jasnej Górze

Anna Gliwa
Edycja lubelska 35/2011

33. Piesza Pielgrzymka z Lublina na Jasną Górę przeszła do historii. Uczestniczyło w niej ok. 2300 osób (w tym ponad 50 kapłanów), które pod hasłem „Mocni w wierze” wędrowały przez 12 dni. Najdłuższą trasę do pokonania miała grupa chełmska; dotarcie do Częstochowy zajęło jej 14 dni. Podczas codziennych Mszy św. do Komunii św. przystępowało ponad 2 tys. osób. Wszyscy uczestniczyli w konferencjach przygotowanych przez o. Bogusława Zemana SSP, który główne myśli rozważań zaczerpnął z listu Ojca Świętego na XXVI Światowe Dni Młodych. Podejmując trud pielgrzymki, oprócz intencji własnych, lubelscy pątnicy dziękowali za dar beatyfikacji Jana Pawła II i za lata posługi abp. Józefa Życińskiego. Owocem lubelskiej pielgrzymki, oprócz osobistego nawrócenia i umocnienia w wierze, są także konkretne formy duchowej i materialnej pomocy. Pielgrzymi włączyli się w wiele akcji charytatywnych, m.in. fundując 500 Biblii dla Haiti, czy gromadząc fundusze dla chorej na dziecięce porażenie mózgowe Kornelii. Ok. 1000 osób zadeklarowało codzienną modlitwę w intencji nienarodzonych, podejmując się duchowej adopcji dziecka poczętego.
- Dziękuję za wasz wysiłek. Okazuje się, że jeśli jest wiara i miłość, to można pokonać ten trud - mówił bp Mieczysław Cisło, witając pielgrzymów na Jasnej Górze. Pątnicy podejmowali się udziału w rekolekcjach w drodze z różnych powodów: by prosić o wstawiennictwo Matki Bożej, by za coś podziękować. - Pielgrzymuję do Częstochowy, bo zauważyłam, że zagubiłam wiarę. Cały czas czegoś tylko od Pana Boga chcę, natomiast nic w zamian nie mogę zaoferować. Moje życie jest wielką pustynią. Chcę to wreszcie zmienić. Mam nadzieję, że w tym pomoże mi pielgrzymka - mówiła na początku drogi Anna z Chełma. Monika na pielgrzymce poznała swojego męża, zaledwie kilka dni po ślubie wspólnie z nim wyruszyła na szlak. - To moja szósta pielgrzymka. Dwa lata temu poznałam na niej chłopaka. Pielgrzymka nas połączyła. Postanowiliśmy, że teraz będziemy razem wędrować przez całe życie. Chcemy swoje życie ofiarować Bogu, dlatego wspólnie wybraliśmy się na rekolekcje w drodze. Nasze małżeństwo to taki piękny owoc tego dotychczasowego duchowego wędrowania - podsumowała. Wielu pielgrzymów podkreślało, że podejmowanie trudu kilkunastodniowej wędrówki tylko wtedy ma sens, gdy pielgrzymka nie kończy się wraz z dojściem na Jasną Górę, ale zaledwie rozpoczyna nowy etap w życiu. - Dopiero teraz rozpoczyna się realizowanie tego, co odkrywaliśmy na szlaku. Dopiero teraz będziemy mogli nasze postanowienia wcielać w życie - mówił ks. Mirosław Ładniak, przewodnik pielgrzymki.
Podczas rekolekcji w drodze pątników odwiedzało wielu gości. Nie zabrakło wśród nich biskupów. Jako pierwszy, z darem modlitwy i słowa, z pielgrzymami spotkał się bp Ryszard Karpiński, który przybył na Święty Krzyż. W tym szczególnym miejscu, gdzie połączyły się wszystkie grupy, dotychczas wędrujące w trzech kolumnach, bp Karpiński przekazał pątnikom pozdrowienia i błogosławieństwo od papieża Benedykta XVI oraz wezwanie do dawania odważnego świadectwa wiary. - Współczesny świat potrzebuje świadectwa wiary; potrzebuje młodych, którzy idą za Chrystusem - podkreślał. Dwa dni później, w Chęcinach, z pielgrzymami modlił się bp Józef Wróbel. Tematem przewodnim spotkania było pokonywanie barier w dialogu z Bogiem. - Człowiek bardzo często tworzy bariery, które nie pozwalają prowadzić dialogu z Bogiem. Dlatego trzeba wiary, która otwiera drzwi do Chrystusa. Wiary, która zakłada, że rozum i serce razem dążą do poznania Pana - mówił. W Małogoszczu o osobistym, nieustannym zawierzaniu Chrystusowi i Jego Matce, mówił bp Artur Miziński. - Na pielgrzymce mamy okazję odpowiedzieć sobie na pytanie, jaka jest nasza wiara. Wiara to proces dokonujący się przez całe życie. To także dar, o który trzeba dbać i który domaga się pielęgnowania, tak aby wydał owoc. Wiara domaga się też miłości, nie tylko do Boga, ale i do bliźniego; musi być przeżywana we wspólnocie. Absurdem więc jest mówienie, że wierzy się w Boga, ale nie wierzy się w Kościół - podkreślał. Z pątnikami spotkał się również administrator bp Mieczysław Cisło. W Czarncy apelował do pielgrzymów, by nie lękali się oddać swojego życia w ręce najlepszej Matki. - Pielgrzymowanie powinno pomóc nam odnaleźć więź z Matką i Jej Synem. Maryja uczy nas pogłębiać relacje z Chrystusem i to do Niej powinniśmy zwracać się z prośbą o umocnienie naszej wiary, zwłaszcza w chwilach krzyża i cierpienia - podkreślał. - Trzeba doświadczeń trudnych, bólu, dramatu czy zawodu, gdyż wtedy zaczynamy dostrzegać krzyż. By go podźwignąć, potrzeba Boga i człowieka - mówił. Wszystkim pielgrzymom, również tym podejmującym duchową wędrówkę, bp Cisło życzył, aby wiara, podobna do iskry, „zapłonęła i stała się siłą”.
Oficjalnie, ostatnią stacją na szlaku sierpniowej wędrówki do Matki była Msza św. sprawowana na jasnogórskich błoniach. Uczestniczyli w niej pątnicy z Lublina, Warszawy, Zamościa, Siedlec i Łowicza, którym bp Piotr Jarecki podziękował za wyjątkowe świadectwo wiary. Jednak dla wielu pielgrzymka nie zakończyła się, bo przecież każdy dzień jest wędrówką ku Bogu.

Reklama

Pan Bóg wycenił mnie na Parkinsona

2019-04-30 09:16

Łukasz Krzysztofka
Edycja warszawska 18/2019, str. 6

Dobrze znają go ci, którzy poszukują odpowiedzi na kwestie praktyki wiary w życiu codziennym. Ks. Piotr Pawlukiewicz daje teraz swoim życiem odpowiedź na najtrudniejsze pytanie – o sens krzyża i cierpienia

Artur Stelmasiak
Ks. Piotr Pawlukiewicz wycofuje się z dotychczasowych form duszpasterzowania

Znany kaznodzieja i rekolekcjonista w rozmowie z Pawłem Kęską ze Stacji 7 swój krzyż nazwał wprost – pan Parkinson. – Zawitał w moim domu po cichu. Kiedy się o nim dowiedziałem, to już się trochę rozgościł. Na razie ta choroba da się jeszcze jakoś zepchnąć na bok, da się pracować – mówił kapłan, który o swojej chorobie dowiedział się w 2007 r. Nie poddaje się jej jednak.

Ks. Pawlukiewicz uważa, że krzyż od Jezusa jest pomocą w osiągnięciu nieba. – Pan Bóg wycenił mnie na Parkinsona i przyjąłem tę wycenę. Robię co mogę, co będzie, zobaczymy. Co tu się martwić jutrzejszym dniem, jeżeli dzisiejszy może się skończyć przed północą – powiedział rekolekcjonista. – Chrystus daje ci krzyż doważony do ciebie, lekarstwo na zamówienie.

Były duszpasterz parlamentarzystów przyznał, że obecnie robi dużo badań medycznych i wycofuje się ze sposobów duszpasterzowania, które prowadził, poszukując innych. – Chciałbym zmienić akcenty homiletyczne. Mówić o rzeczach, których kiedyś się bałem, o tym, kiedy człowiek jest bezradny, bezsilny, kiedy słyszy, że choroba jest nieuleczalna. Dopóki mnie ludzie rozumieją, dopóki rozumieją moje słowa, to w imię Chrystusa będę głosił Ewangelię – podkreśla.

Ks. Pawlukiewicz stara się teraz nie odprawiać Mszy św. publicznie, ponieważ choroba ma różne kaprysy. Eucharystię odprawia sam u siebie.

Choroba Parkinsona należy do najpoważniejszych schorzeń ośrodkowego układu nerwowego. Jej objawy to przede wszystkim ograniczenie ruchu oraz drżenie. Leczenie choroby Parkinsona jest możliwe, jednak nie da się wyleczyć jej całkowicie. Po pewnym czasie doprowadza do inwalidztwa. Zmagał się z nią św. Jan Paweł II.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Mastalski o związkach niesakramentalnych: nie znaczy, że gorsi

2019-12-09 21:33

BPAK / Kraków (KAI)

Nawet jeśli nie żyjemy w związku sakramentalnym, to nie znaczy, że jesteśmy gorsi, że nie jesteśmy przyjaciółmi Jezusa. To nie oznacza, że jesteśmy zwolnieni z podążania za Nim – mówił bp Janusz Mastalski podczas adwentowego dnia skupienia Duszpasterstwa Niesakramentalnych Związków Małżeńskich w archidiecezji krakowskiej.

Joanna Adamik

Spotkanie adwentowe odbyło się 7 grudnia w kościele pw. Miłosierdzia Bożego na Wzgórzach Krzesławickich. Rozpoczęło się Mszą św., której przewodniczył bp Janusz Mastalski. W homilii wyjaśnił, iż zawarte w Ewangelii polecenie Jezusa „Idźcie i głoście” jest skierowane do każdego z nas. – Nawet jeśli jesteśmy ludźmi, którzy nie mają do końca łączności z Jezusem, ponieważ nie mogą przystępować do komunii św., nawet jeśli gdzieś te nasze drogi się poplątały, często nie z własnej winy, to na pewno nadal możemy być świadkami i pokazywać, ze Bóg, Kościół jest dla mnie ważny – powiedział biskup i zaznaczył, że powyższe słowa Jezusa są wskazaniem, jak być świadkiem.

Jak tłumaczył, słowo „idźcie” zawiera w sobie trzy konkretne elementy: kierunek, cel oraz wysiłek. – To, że nie przystąpię do komunii św., lecz do komunii duchowej, nie oznacza, że nie idę za Jezusem. To nie oznacza, że On nie jest dla mnie ważny. Znać kierunek, to znaczy iść za Jezusem, a nie obok albo przed Nim. Znać kierunek, to likwidować wszystko, co przysłania Jezusa – wymieniał. – Dzielenie się doświadczeniem wiary, głoszenie Ewangelii jest poleceniem, które Pan daje całemu Kościołowi, także tobie. Jest to nakaz, który nie wynika jednak z woli panowania czy władzy, ale z miłości, z faktu, że Jezus pierwszy przyszedł do nas i dał nam całego siebie. Jezus nie traktuje nas jako niewolników, lecz ludzi wolnych, przyjaciół, braci. Nawet jeśli nie żyjemy w związku sakramentalnym, to nie znaczy że jesteśmy gorsi, że nie jesteśmy przyjaciółmi Jezusa. To nie oznacza, że jesteśmy zwolnieni z podążania za Nim – podkreślił bp Mastalski.

Następnie wskazał, że do celu, jakim jest zbawienie, świadectwo i realizacja powołania prowadzi angażowanie się w duszpasterstwo, a poprzez to coraz większe przybliżanie się do Boga i drugiego człowieka, a także pokazywanie Go innym, gdyż „Pan poszukuje wszystkich, pragnie, aby wszyscy poczuli ciepło Jego miłosierdzia i Jego miłości”.

Decyzja o wyruszeniu w konkretnym kierunku i do określonego celu wiąże się także z wysiłkiem. Bycie dobrym mężem, dobrą żoną, dobrym rodzicem, to zgoda na ofiarę. – To zgoda na to, aby walczyć, kiedy już nie mam siły. Jak ważne jest to, żebyście poprzez swoją miłość ciągle zapraszali Jezusa do swojej rodziny i do swojego domu. I mówili: „Panie, może nie mogę przyjąć komunii, ale mogę się modlić, przekraczać siebie, bo Cię kocham, bo jestem zdecydowany na ofiarę” – mówił biskup. Na koniec przytoczył wypowiedź papieża Franciszka, która zawiera zapewnienie Jezusa, iż On „nigdy nikogo nie zostawia samym, zawsze nam towarzyszy”.

Po komunii św. została odczytana modlitwa komunii duchowej, zaś później nastąpiło indywidulane błogosławieństwo. Po Eucharystii wszyscy zebrani udali się do salki na konferencję dotyczącą małżeństwa. Bp Mastalski podzielił się dziewięcioma zasadami, które odgrywają ważną rolę w małżeństwie, związku i rodzinie.

Jedną z nich jest zasada przebaczenia. Zakłada ona dawanie drugiej szansy, ale również świadomość doznanych krzywd. Przebaczenie wymaga dojrzałości, która umożliwia pokonanie siebie i zachowanie dystansu, by móc powiedzieć „Wybaczam, ale im częściej będzie się to zdarzało, tym trudniej będzie ci przebaczyć”. – Nie ma normalnego związku bez zasady przebaczenia. To jest wpisane w naszą wiarę, bo przecież Bóg jest przebaczający, miłosierny, a nie taki, który chodzi i się mści. Może właśnie w Adwencie warto zastanowić się nad tym, czego jeszcze nie przebaczyłem albo komu nie przebaczyłem – zachęcał biskup.

– Ale to, że trudno przebaczyć nie oznacza, że łatwo powiedzieć „przepraszam”. I tutaj jest kolejna kwestia, ponieważ „przepraszam” oznacza: pomyliłem się albo zrobiłem coś z premedytacją, albo nie wiedziałem, że to tak wyjdzie. Ale zawsze będzie to przekaz „Tak, skrzywdziłem cię”. Dlatego nie jest łatwo powiedzieć „przepraszam”, szczególnie kiedy ma się dogmat o nieomylności i generalnie zawsze ma się rację. Jaki jest piękny człowiek, kiedy potrafi powiedzieć „przepraszam”. To słowo ma weryfikować moje postępowanie. Nie chodzi o takie „dla świętego spokoju”; to „przepraszam” nic nie da, nie o takie nam chodzi – podkreślił bp Mastalski.

Duszpasterstwo Niesakramentalnych Związków Małżeńskich zostało założone przez ks. dr. Jana Abrahamowicza w 2000 r. przy kościele św. Krzyża w Krakowie. Od 2010 r. działa ono w parafii Miłosierdzia Bożego. Jego celem jest towarzyszenie osobom, które żyją w niesakramentalnych związkach małżeńskich, w dorastaniu do dojrzałej wiary i w szukaniu dróg do Jezusa. – Przyznam się, że początkową trudnością, na jaką uskarżali się przychodzący na spotkania, było to, że czuli się odrzucani przez Kościół. A tymczasem słyszą tutaj, że są w Kościele, więcej - jako ochrzczeni mają określone obowiązki i możliwości. Owszem, nie mogą korzystać ze wszystkich sakramentów, ale klucz do problemu leży w ich rękach. Można tak pokierować swoim życiem, żeby to, co dziś niemożliwe, w końcu stało się możliwe – wyjaśniał ks. Abrahamowicz. – Niektórzy z duszpasterstwa mogą już przyjmować komunię św. sakramentalną; spełnili wszystkie warunki, które są konieczne i uznali Chrystusa za wartość najważniejszą – dodał duszpasterz. Spotkania odbywają się w trzeci piątek miesiąca o godz. 18. Na formację składają się również wyjazdy, które umożliwiają wspólne przeżywanie wiary i doświadczenie wspólnoty.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem