Reklama

Wiara

Biznes z wiarą #1

Jak pogodzić działalność gospodarczą z chrześcijańskimi wartościami? Co w biznesie jest najważniejsze dla katolika? I który święty może zostać postawiony za wzór do naśladowania dla współczesnych przedsiębiorców? O tym rozmawiamy z sercaninem ks. dr. Przemysławem Królem, moderatorem Duszpasterstwa Przedsiębiorców i Pracodawców TALENT.

2020-10-28 09:09

[ TEMATY ]

duszpasterstwo

ekonomia

biznes

duszpasterstwo przedsiębiorców

O. Maksymilian Maria Kolbe

O. Maksymilian Maria Kolbe

Ireneusz Korpyś: Duszpasterstwo TALENT działa w środowisku biznesmenów, a jak wiemy, aby prowadzić działalność, należy wpierw opracować biznesplan, czy wobec tego posiada ono również dla siebie biznesplan?

Ks. dr Przemysław Król: Duszpasterstwo TALENT jest formą pomocy, przede wszystkim duchowej, dla polskich przedsiębiorców, którzy borykają się z różnymi wyzwaniami. Czas pandemii szczególnie wpłynął na pogłębienie kryzysu gospodarczego, ale wielu przedsiębiorców zadaje sobie pytanie znacznie głębsze niż te związane z trudnościami chwili obecnej. Pojawiają się tu takie elementarne dylematy jak: po co prowadzić biznes? Jak go prowadzić, dla kogo, w jaki sposób? My pragniemy odpowiadać na te pytania w duchu wiary. Przyświecają nam trzy cele działalności.

Reklama

Po pierwsze, rzeczy duchowe – czyli umacnianie relacji z Bogiem. To jest najgłębsza warstwa, z której wynika potem każda działalność. Z niej wyłania się drugi filar, jakim jest etyka biznesu, którą budujemy w oparciu o katolicką naukę społeczną. W tym elemencie zawierają się praktyczne dylematy wynikające z wątpliwości etycznych, z tym jak sobie radzić w konkretnych sytuacjach, z którymi stajemy twarzą w twarz. Trzecim filarem, celem naszej działalności, jest wspólnota. Dajemy okazję do wzajemnego spotkania się i poznania przedsiębiorców, którzy kierują się tymi samymi wartościami. Nasze spotkania implikują tworzenie się łączności duchowej, są także okazją do wspólnej radości, wzajemnego wspierania się słowem oraz, co tak ważne jest w biznesie, wymiany doświadczeń.

Jak wiele osób i firm skupionych jest wokół Duszpasterstwa?

Budujemy środowisko. Nie mamy formalnego członkostwa, a na nasze spotkania, które odbywają się w prawie trzydziestu miastach Polski, może przyjść każdy, kto jest zainteresowany poruszaną przez nas tematyką. Uczestniczą w nich zarówno mikroprzedsiębiorcy, jak i właściciele dużych firm. Dla nas nie jest istotne, na jaką skalę prowadzony jest dany biznes, liczy się to, że konkretna osoba chce dołączyć do tak rozumianego środowiska. Ponieważ nie mamy członkostwa, trudno powiedzieć, ile każdorocznie osób przybywa w naszym środowisku. Szacujemy, że co roku, co najmniej kilkaset osób regularnie uczestniczy w różnego rodzaju spotkaniach organizowanych przed Duszpasterstwo. Spotykamy się zarówno na lokalnych, comiesięcznych spotkaniach, na których realizujemy program przygotowany na dany rok, jak i na spotkaniach niecyklicznych, te przybierają bardzo różny charakter: pielgrzymek, warsztatów, szkoleń, rekolekcji, a nawet zdarzają się formy wypoczynkowe.

Reklama

W 2020 r. Duszpasterstwu przyświeca hasło: „Zostać liderem, pozostać sługą”. Jak pogodzić te dwie rzeczywistości: służenie i przewodzenie?

Odwołam się do przypowieści o talentach, do której nawiązuje też nazwa Duszpasterstwa.

Mówi ona o tym, że jesteśmy zarządcami majątku, który daje nam Bóg.

Ta przypowieść implikuje pewnego rodzaju zmianę we własnym myśleniu i w postrzeganiu własnej roli w świecie. Bardzo łatwo wpaść w pychę, zarozumiałość i zacząć mniemać, że to wszystko jest moje, że ja to sam zrobiłem, że ja sam zarobiłem. My tego rodzaju myśleniu mówimy zdecydowane NIE. Przypominamy, że jesteśmy tylko zarządcami majątku, który powierza nam Pan Bóg. Stoi przed nami odpowiedzialne zadanie, powinniśmy powierzony majątek wykorzystać najlepiej jak potrafimy zarówno dla dobra swojego, swojej rodziny, jak i tych, którym służymy, czyli klientom, aby oferować im dobre towary i usługi, pracownikom, aby zapewnić im bezpieczne warunki pracy, godziwe wynagrodzenie... To jest podstawowa zmiana myślenia, gdy uświadomimy sobie, że wszystko zawdzięczamy nie sobie, lecz Bogu.

O co najczęściej modlą się przedsiębiorcy?

Modlą się tak naprawdę o odczytanie woli Pana Boga. Przed każdym przedsiębiorcą często pojawiają się wątpliwości, fundamentalne jest pytanie: czy nadal prowadzić firmę? Podobne dylematy, szczególnie często dają o sobie znać w sytuacjach trudnych, kryzysowych, czego doświadczamy obecnie.

Nasi przedsiębiorcy o pieniądze modlą się rzadko. Jeśli już poruszają tę kwestię w modlitwach, to na ogół proszą, aby mieć pieniądze na uratowanie firmy, na to, żeby spłacić zobowiązania i móc w spokoju prowadzić działalność.

Wielu przedsiębiorców reprezentuje małe firmy, w takich mini i mikroprzedsiębiorstwach właściciel pracuje blisko ludzi, blisko swoich pracowników. Oni nie są dla niego pozycjami z Excela, jak ma to miejsce w korporacjach. Są konkretnymi osobami, które znajdują się w tym samym lub sąsiednim pokoju, które dobrze zna, zarówno ich sytuację, jak i rodziny. W tym kontekście pojawiają się dylematy związane z relacjami osobowymi w firmie, wszak ludzie są różni, mają rozmaite temperamenty, charaktery i oczekiwania. Na tym polu może dojść do tarć między nimi, różnego rodzaju napięć i nieporozumień. Jaką więc postawę zająć wobec pracowników i współpracowników? Relacje międzyludzkie, to kolejny punkt modlitwy. Przedsiębiorcy wiele modlą się za zespół, za pracowników, z którymi współpracują... Tu jest bardzo wiele modlitwy.

To jest cecha charakterystyczna biznesu, który ma chrześcijańską twarz, że pieniądze, owszem są ważne, ale nie są najważniejsze…

- Jan Paweł II poruszył tę kwestię w encyklikach społecznych. Zysk jest konieczny, bo jeśli firma go nie wypracowuje, to oznacza, że źle działa, że jest niewłaściwie zarządzana, że ma wobec kogoś długi, czy wobec kontrahentów, czy wobec państwa, czyli podatników, nas wszystkich. Więc nie może być tak, że dla firmy zysk nie jest istotny. Owszem, on jest ważny, ale w tym miejsc pojawiają się pytania: W jaki sposób go uzyskaliśmy? Jakimi metodami osiągnęliśmy zysk? A następnie: Co my, jako przedsiębiorcy, z osiągniętym zyskiem robimy? W jaki sposób go dzielimy? Można, zatem powiedzieć, że biznes prowadzony po chrześcijańsku, zgodnie z wartościami, to jest biznes personalistyczny, który przede wszystkim nakierowany jest na osobę. W takim rozumieniu biznes nie jest służeniem pieniądzom, ale jest pracą z innymi i dla innych.

Według Księdza, który święty powinien zostać postawiony przedsiębiorcom i pracodawcom za wzór do naśladowania?

- Mamy kilku mniej znanych kupców, współcześnie nazwalibyśmy ich przedsiębiorcami, z okresu średniowiecza, jak choćby św. Homobonus. Ale są to patroni nieco odlegli dla człowieka naszych czasów.

Największym i najskuteczniejszym chrześcijańskim przedsiębiorcom ostatnich czasów był św. Maksymilian Maria Kolbe. Posługując się współczesnym językiem, można powiedzieć, że stworzył potężny koncern medialny, na który składały się m.in. wydawnictwo, drukarnia czy radio.

Z jego drukarni miesięcznie wychodziło ponad milion egzemplarzy prasy, co nawet dla współczesnych wydawców jest trudnym do powtórzenia osiągnięciem. Kolbe budował także linię kolejową, planował wybudować lotnisko… Jednak wiedział, że pieniądze służą pewnej misji, w jego przypadku było nią wprost ewangelizowanie. Współcześnie także mówimy o tym, że firma powinna mieć misję wobec ludzi. Zresztą wiele korporacji już sobie uświadomiło, że nie da się prowadzić biznesu tylko na zasadzie wynagrodzeń. Obecnie, aby pociągnąć ludzi do pracy, trzeba nakreślić im szerszą perspektywę, pokazać im pewną ideę, która ich połączy. I my, jako chrześcijańscy przedsiębiorcy, mamy na tym polu zdecydowaną przewagę, ponieważ my tę ideę mamy zakodowaną w sercu. Nam owej idei nie tworzy dział PR-u, my ją mamy głęboko zakorzenioną w naszej postawie, w naszej duchowości.

Z jakimi problemami obecnie borykają się przedsiębiorcy w Polsce?

Przeprowadziliśmy ankietę w kontekście pandemii i lockdownu, jaki nastąpił wiosną. 40% przedsiębiorców powiedziało, że ich dochody się zmniejszyły, a tym samym sytuacja finansowa pogorszyła. 50% z nich zadeklarowało, że musiało wprowadzić istotne zmiany dla dalszego funkcjonowania przedsiębiorstwa. Z przedstawionych danych wyłania się obraz dużej niepewności i zmienności w biznesie, które powodują pewnego rodzaju niepokój wśród właścicieli firm. To właśnie najbardziej dotyka przedsiębiorców: poczucie stanu zagrożenia, niepewność, co do jutra. Pamiętajmy, że dylematy te wiążą się z wieloma praktycznymi wyzwaniami np. tym, że zabraknie pieniędzy dla pracowników na ich wypłaty, że nie będzie środków na spłaty kredytów i leasingów.

Są to problemy, które się nawarstwiają i odbijają się na samopoczuciu przedsiębiorcy, jego sytuacji w domu rodzinnym. A jeśli miałbym generalizować i abstrahować od obecnej sytuacji związanej z rygorem epidemicznym, to wypada mi zauważyć, że przedsiębiorcy zawsze ponarzekają trochę na podatki, nieco na biurokrację, na to, że w biznesie obowiązuje za mało wartości, a za dużo walki. I tu wchodzimy my, jest to dla nas zwyczajne pole pracy duszpasterskiej.

Staramy się w każdej sytuacji nieść pocieszenie, wszak chrześcijanin jest człowiekiem nadziei.

_____________________________________

Ks. dr Przemysław Król, sercanin, moderator Duszpasterstwa Przedsiębiorców i Pracodawców TALENT. Duszpasterstwo pomaga przedsiębiorcom w budowaniu relacji z Chrystusem i pogłębieniu znajomości katolickiej nauki społecznej. Spotkania w ramach duszpasterstwa odbywają się obecnie w 30 miastach Polski. Spotkania mają charakter otwarty, uczestniczą w nich przedsiębiorcy, menadżerowie, ludzie szeroko rozumianego biznesu. Pierwsze spotkanie odbyło się w 1999 r. Nazwa Duszpasterstwa nawiązuje do przypowieści o talentach, która inspiruje do spojrzenia na przedsiębiorcę jako zarządcę majątku powierzonego przez Boga.

Zobacz więcej na profilu FB Duszpasterstwa Przedsiębiorców: Zobacz

Zobacz więcej na stronie Pielgrzymki Przedsiębiorców: Zobacz

Ocena: +6 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ekonomia Papieża Franciszka „wprowadza duszę do gospodarki”

2020-11-20 17:29

[ TEMATY ]

gospodarka

spotkanie

ekonomia

papież Franciszek

Vatican News

„Mam nadzieję, że z tego spotkania narodzi się gospodarka, która będzie w stanie spojrzeć na jakość wzrostu i zainwestować w duchowość” – powiedział Luigino Bruni, naukowiec odpowiedzialny za międzynarodowe spotkanie młodych ekonomistów i przedsiębiorców, zainicjowane przez Papieża Franciszka.

Podczas cyklu katechez, wywołanych pierwszą falą pandemii, Ojciec Święty mówił o potrzebie „uzdrowienia świata” z nierówności uwypuklonych przez kryzys sanitarny. „Koronawirus to dziecko chorej gospodarki” – powiedział Papież. To choroba, która jest wynikiem „nierównego wzrostu gospodarczego, ignorującego podstawowe wartości ludzkie”. Dlatego należy „zmienić obecną ekonomię wyzysku i dać duszę gospodarce jutra” – podkreślił Franciszek już w maju 2019 roku, inicjując ideę „Ekonomii Franciszka”, na długo przed kryzysem wywołanym przez COVID-19.

Przerwana, a następnie przełożona, z powodu pierwszej fali pandemii, międzynarodowe spotkanie rozpoczęło się online w czwartek 19 listopada. Ponad dwa tysiące uczestników ze 120 krajów przez trzy dni spotyka się wirtualnie na żywo na portalu francescoeconomy.org z udziałem Ojca Świętego. Do Asyżu, który jest gospodarzem tego wydarzenia, przybył w przeddzień inauguracji Luigino Bruni, profesor ekonomii politycznej na Uniwersytecie LUMSA w Rzymie, dyrektor naukowy „Ekonomii Franciszka” powiedział Radiu Watykańskiemu o atmosferze „radości i nadziei” w przygotowaniach do spotkania i wyjaśnił, jak można „ożywić gospodarkę”:

„«Wzrost» to słowo kluczowe tego spotkania, ale jest to również termin ambiwalentny, ponieważ, jak wiemy, nie zawsze wzrost jest czymś dobrym. Guzy rakowe również mogą rosnąć, ale na pewno nie są zjawiskiem pozytywnym – podkreśla Bruni. – Tak więc możemy rozróżnić wzrost, który prowadzi ku dobremu, np. dobrobytu, w relacjach, dobra wspólnego... Mamy niestety także negatywne przykłady. «Rozwinęliśmy się» ekonomicznie w ciągu ostatnich czterdziestu lat, niszcząc naszą planetę, ponieważ nie uwzględnialiśmy skutków tego ślepego pędu ku rozwojowi. Wszyscy byliśmy zadowoleni z przyrostu PKB na poziomie 3 lub 4% rocznie. Szkoda, że w czasie tego skoku w dobrobycie niszczyliśmy otaczające nas środowisko naturalne. Tak więc z pewnością musimy się rozwijać, ale musimy też myśleć o postępie, który nie jest tylko ilościowy. Mówiąc tylko w kategoriach ilości, zapominamy, że wiele wymiarów ludzkiego życia mierzy się w «jakością». Jest to pojęcie, które, mimo że nie stanowi części rachunkowości, jest dla nas nieodzowne.“

Paradoksalnie, pandemia i wynikające z niej zamknięcie, które zakłóciły plany na całym świecie, miała jako efekt uboczny narodziny nowej idei. W ciągu tych dziewięciu miesięcy młodzi ludzie uczestniczyli w setkach spotkań na całym świecie, aby jak najlepiej rozwinąć myśl Franciszka związaną ze wspomnianą „nową ekonomią”. Ta ogromna chęć zmiany oblicza tego świata u młodych wypływa z doświadczenia cierpienia, które dotyka ludzkość nie tylko w czasie kryzysu sanitarnego, ale już dużo wcześniej, na skutek polityki wyzysku i grabieży środowiska naturalnego.

„Przyjrzyjmy się Europie, Stanom Zjednoczonych, a także Japonii i innym krajom, jak rozwijała się ich gospodarka w ostatnim stuleciu. W XX wieku byliśmy świadkami rozkwitu gospodarczego, który był czymś niezwykłym. Postęp technologiczny sprowadził nas na Marsa; wydłużyliśmy naszą średnią długość życia o trzydzieści lat: w ciągu kilku dziesięcioleci ukradliśmy śmierci czas, która odpowiada, że tak powiem, trzem tysiącom lat historii. Dokonaliśmy mnóstwa wspaniałych rzeczy, wręcz niewiarygodnych. Ale dlaczego je zrobiliśmy? Ponieważ gospodarka wykorzystała całe nasze dziedzictwo cnót, życia wewnętrznego, pobożności ludowej, wiary i poświęcenia minionych pokoleń. Pokoleń, które niestety powoli znikają we współczesnym świecie. Ale to dziedzictwo, na którym opierała się ekonomia zeszłego stulecia, nie było jej własnością. Było to dziedzictwo, które przedsiębiorstwa konsumowały, ale nie tworzyły. To dziedzictwo duchowe zostało wykreowane przez rodziny, kościoły i partie.“

CZYTAJ DALEJ

Archidiecezja poznańska: Msze św. w intencji parafian zamiast tradycyjnej wizyty duszpasterskiej

2020-11-24 12:09

[ TEMATY ]

kolęda

W tym roku w archidiecezji poznańskiej nie będzie wizyty kolędowej w tradycyjnej formie. Wierni zostaną zachęceni do uczestnictwa we Mszach św. w mniejszych grupach oraz do odmówienia modlitwy i pokropienia swoich domów wodą święconą.

„Zamiast odwiedzin przez duszpasterzy w domach należy zaprosić mieszkańców do kościoła w mniejszych grupach na wieczorną Mszę św. Szczególną intencją tej Mszy św. winna być modlitwa za zaproszonych danego dnia parafian” – napisał abp Stanisław Gądecki w dekrecie o duszpasterstwie w czasach pandemii, wydanym 13 października.

Metropolita poznański zaapelował, by kapłani odmówili modlitwę błogosławieństwa nad zebranymi w kościołach i pozostałymi w domach mieszkańcami, zwłaszcza nad chorymi.

Po liturgii wierni zostaną zaproszeni do wspólnego kolędowania. Otrzymają tekst modlitwy z zachętą do odmówienia jej w domach oraz książeczkę kolędową „Zgromadzeni na Świętej Wieczerzy”, nawiązującą do hasła nowego roku duszpasterskiego, rozpoczętego w pierwszą niedzielę Adwentu.

„Święta Wieczerza, na którą jesteśmy zaproszeni jest darem nieskończonej miłości Chrystusa Zbawiciela do nas ludzi. Na tę miłość trzeba odpowiedzieć miłością. To znaczy trzeba wiernie uczestniczyć we Mszy Świętej w każdą niedzielę i każde święto, które łączy się z obowiązkiem udziału w Eucharystii. (…) Trzeba ten wielki dar, jakim jest Eucharystia, „przekładać” na życie codzienne, na świadczenie o Chrystusie i postępowanie według zasad Ewangelii” – napisał we wstępie do broszury kolędowej abp Stanisław Gądecki.

CZYTAJ DALEJ

Tomaszów Mazowiecki wypowie Kartę Rodziny?

2020-11-24 17:32

[ TEMATY ]

rodzina

karta

Tomaszów Mazowiecki

tomaszow-maz.pl

Wszystko wskazuje na to, że współrządzony przez Prawo i Sprawiedliwość Tomaszów Mazowiecki wypowie Samorządową Kartę Praw Rodziny. W zamian proponowany jest enigmatyczna uchwała nt. rodziny, tolerancji i mniejszości.

Samorządowa Karta Praw Rodziny nie jest dokumentem przeciwko komukolwiek, a jedynie zobowiązuje samorząd do wspierania rodziny. "Przyjmuje się Samorządową Kartę Praw Rodzin stanowiącą załącznik do niniejszej uchwały, jako wyraz ochrony wartości poświadczonych w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, w tym ochrony rodziny, małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, rodzicielstwa i macierzyństwa, prawa do ochrony życia rodzinnego, prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami oraz prawa dziecka do ochrony przed demoralizacją" - czytamy w uchwale przyjętej w październiku 2019 r. przez Radę Miasta Tomaszowa Mazowieckiego.

Prezydent Tomaszowa Mazowieckiego Marcin Witko jest członkiem PiS i byłym posłem tej partii. Co ciekawe, rok temu to właśnie radni KWW Marcin Witko sami zgłosili na sesji postulat uchwalenia Karty Praw Rodziny. Teraz prezydent Tomaszowa zmienił zdanie proponując odwołanie uchwały sprzed roku, a zamiast niej ma zostać przyjęty dokument nt. równego traktowania. Projekt nowej uchwały ma zobowiązywać władze miasta m. in. do "prowadzenia działań na rzecz podnoszenia świadomości na temat równego traktowania, tolerancji oraz promowanie idei poszanowania wszystkich grup społecznych", a także "dążenie do integracji mniejszości etnicznych i narodowych ze środowiskiem lokalnym".

Projekt ma być głosowany we czwartek 24 listopada i jeśli prezydentowi Witko uda się namówić do jego przegłosowania większość radnych ze swojego komitetu, to bez problemów znajdzie większość wspólnie z opozycyjną Koalicją Obywatelską. Prezydent Witko zmianę zdania ws. Karty Praw Rodziny tłumaczy zamieszaniem medialnym i chęcią pozyskania Funduszy Norweskich. - Jestem to winny mieszkańcom naszego miasta. Szanuję zdanie radnych i absolutnie wiem jak ważne jest wsparcie rodziny. Dlatego proponuję nową, kierunkową uchwałę, w oparciu o którą zostaną przygotowane konkretne już zadania – będziemy je oczywiście konsultować z radnymi. Chodzi o to, by zapisy o wspieraniu rodzin nie zostawiały pola do nadinterpretacji - tłumaczy Marcin Witko na portalu nasztomaszow.pl.

Oczywiście prezydent Tomaszowa obiecuje, że będzie wspierał rodzinę, ale chce wypowiedzieć uchwałę, bo ta dzięki manipulacji może nie spodobać Norwegom.

- To jest absurdalna sytuacja. Zupełnie tak jakby w Tomaszowie Mazowieckim nie rządzili Polacy, a Norwegowie - mówi "Niedzieli Robert Telus, poseł PiS z okręgu Tomaszowskiego. - W Karcie Praw Rodziny nie ma ani słowa o dyskryminacji kogokolwiek, a są jedynie podkreślone konstytucje prawa rodziny. Nie ma żadnego powodu, by głosować za uchyleniem tego dokumentu - dodaje Telus.

Na czwartkowej sesji miasta radni PiS będą głosować przeciwko propozycji prezydenta Tomaszowa. Także część radnych KWW Andrzej Witko opowiadała się przeciwko tej propozycji. - Rok temu składałem wniosek za przyjęciem Karty Praw Rodziny i jestem wszystkim radnym wdzięczny za jej poparcie. Nie widzę żadnych podstaw, by w tak krótkim czasie osąd radnych uległ zmianie w zakresie jej zasadności jak i jej brzemienia. Rozumiem, że na fali lewicowych protestów może to mieć jakiś populistyczny wydźwięk, ale nie ma żadnych merytorycznych argumentów - mówił na październikowej sesji Jarosław Batorski, radny z KWW Andrzej Witko.

Prezydent Witko startował z własnego komitetu, ale miał poparcie Zjednoczonej Prawicy. Politycy partii rządzącej są mocno zaskoczeni zapowiadaną woltą samorządowca.

- Karta Praw Rodziny ma na celu wspieranie prorodzinnej polityki w samorządzie. Odwoływanie tej karty jest dla mnie całkowicie niepojęte i stwarza bardzo niebezpieczny precedens w skali kraju. Mam nadzieję, że do czwartku prezydent sprawę przemyśli i się wycofa z tego złego pomysłu - podkreśla poseł Telus.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję