Reklama

Wiara

Szanuj, broń, miłuj życie i służ życiu – każdemu życiu ludzkiemu! - stanowczy głos JPII

Ocena, na jaką Polacy zdadzą egzamin z wolności, w dużym stopniu uwarunkowana jest tym, jak uporają się z plagą zabijania nienarodzonych – zwracał uwagę św. Jan Paweł II. Stanowił mocny głos Kościoła w obronie poczętych dzieci. Prawdziwy Papież Życia.

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

pro life

©Wydawnictwo Biały Kruk/Adam Bujak

„Po sześćdziesięciu latach wreszcie zwycięstwo, tego pragnął Jan Paweł II” - powiedziała prof. Wanda Półtawska, bliska przyjaciółka i doradca Papieża Polaka, po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w Polsce, który stanął po stronie życia chorych nienarodzonych dzieci.

To właśnie Ojciec Święty stanowczo podkreślał, że miarą cywilizacji jest jej stosunek do życia. „Cywilizacja, która odrzuca bezbronnych, zasługuje na miano barbarzyńskiej. Choćby nawet miała wielkie osiągnięcia gospodarcze, techniczne, artystyczne oraz naukowe” - akcentował w 1997 r. w Kaliszu.

Reklama

Życie i nauczanie Papieża Polaka to mocny głos Kościoła w obronie poczętych. W encyklice Evangelium Vitae mówi o dramatycznym zderzeniu cywilizacji życia i cywilizacji śmierci. Staje po stronie najsłabszych: „Szanuj, broń, miłuj życie i służ życiu – każdemu życiu ludzkiemu! Tylko na tej drodze znajdziesz sprawiedliwość, rozwój, prawdziwą wolność, pokój i szczęście!”.

Rodzina jest dla Ojca Świętego „sanktuarium życia”. Miejscem, w którym nienarodzone dziecko powinno być przyjęte i chronione przed atakami. Kobietę nazywa z kolei „strażniczką życia” i daje do zrozumienia, że poprzez przyjęcie daru Boga – ciało matki staje się sacrum, działa w jej łonie Duch Święty.

Jan Paweł II stara się ukazać kobiecie jej godność, tak bardzo zagrożoną przez współczesne ruchy feministyczne, które nie dostrzegają świętości ciała przyjmującego nowe życie. Zwraca także uwagę na wielką rolę mężczyzn w obronie najsłabszych. Przywołuje tu postać św. Józefa – odważnego i zdecydowanego opiekuna Kobiety i Jej Nienarodzonego Dziecka.

Reklama

Największy z Rodu Słowian nie tylko nauczał, ale świadczył także konkretną pomoc duszpasterską. Popierał inicjatywy ludzi świeckich, którzy dawali wsparcie kobietom w stanie błogosławionym. Karol Wojtyła użyczał m.in. pokój w apartamencie biskupim na działalność poradni rodzinnej.

Pracowała w niej - wspomniana już - prof. Wanda Półtawska, psychiatra. Pewnego razu przyszła do niej z płaczem kobieta, która była z trzecim dzieckiem w ciąży. Mąż chciał, aby je zabiła poprzez tzw. aborcję, gdyż mieszkali w jednym pokoju z dwójką dzieci i nie było miejsca na wstawienie kolejnego łóżeczka. Płacz matki usłyszał przyszły Papież. Przyszedł, a dowiedziawszy się, co się stało, zadziałał – z pomocą kurii para otrzymała mieszkanie. Ojciec Święty znalazł miejsce dla trzeciego dziecka. Uratował je.

Tak, jak wcześniej uratowała go jego własna matka, nie zgadzając się na „dobre rady” lekarzy, którzy sugerowali Emilii Wojtyłowej „zabieg”, gdyż trzecia ciąża była zagrożeniem dla jej życia, a dziecko pod sercem okazało się słabe. Odrzuciła śmiertelne podszepty i urodziła Papieża Życia. W 1994 r. w Wadowicach otwarto Dom Samotnej Matki, który nosi imię matki Jana Pawła II. „Wierzę, że ta, która wydała mnie na świat i otoczyła miłością moje dzieciństwo, będzie opiekowała się również tym dziełem”– mówił Papież.

Ojciec Święty ustanowił Dzień Świętości Życia, przeżywany 25 marca – w Uroczystość Zwiastowania Pańskiego. To szczególny czas modlitwy w intencji nienarodzonych. W 1994 r. powołał Papieską Akademię Obrony Życia – Pro Vita, której celem jest propagowanie idei obrony życia ludzkiego od poczęcia. „Naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości (…). Potrzebna jest więc powszechna mobilizacja sumień i wspólny wysiłek etyczny, aby wprowadzić w czyn wielką strategię obrony życia. Dzisiaj świat stał się areną bitwy o życie” - wołał Jan Paweł II w 1997 r. w Kaliszu.

Posłuchaj wypowiedzi św. Jana Pawła II

Papież Polak w 1991 r. podkreślał, że ocena, na jaką Polacy zdadzą egzamin z wolności, w dużym stopniu uwarunkowana jest od tego, jak uporają się z plagą zabijania nienarodzonych.

2020-10-29 15:54

Ocena: +8 -4

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Katarzyna Waliczek: Dzieci, które zgodnie z przesłanką eugeniczną mogą być legalnie abortowane - to takie same dzieci jak ja

2020-11-20 10:54

[ TEMATY ]

świadectwo

pro life

pro-life.pl

- Dzieci, które zgodnie z tzw. „przesłanką eugeniczną” mogą być legalnie abortowane to dzieci z takim samym kariotypem jak mój – mówi Katarzyna Waliczek, która urodziła się z Zespołem Turnera.

Nawiązując do protestów wobec wyroku Trybunału Konstytucyjnego uznającego przesłankę eugeniczną za niezgodną z Konstytucją, Katarzyna Waliczek wyraża smutek, że tak wiele osób w imię prawa kobiety do wyboru godzi się na pozbawianie dziewczynek takich jak ona prawa do życia. Dlaczego angażuje się w działalność pro – life? Jak podkreśla, pierwszym impulsem była dla niej lekcja historii w szkole podstawowej, na temat starożytnej Sparty. Uświadomiła sobie wówczas, że jej samej nikt nie dałby tam żadnych szans.

KAI: Urodziła się Pani z Zespołem Turnera. Zgodnie z tzw. „przesłanką eugeniczną” to schorzenie, które kwalifikuje dziecko do aborcji.

- Zespół Turnera to problem dziewczynek. Polega on na tym, że jeden z chromosomów ”x” jest nieobecny lub uszkodzony. Wiąże się to z obrzękiem płodu, częsta jest wada serca. Potem ujawniają się problemy hormonalne, powodujące opóźnione dojrzewanie, bezpłodność, niskorosłość, choć dziewczynki odpowiednio leczone hormonem wzrostu osiągają wzrost zupełnie przeciętny.

Gdy moja mama była ze mną w ciąży widać było, że nie rozwijam się prawidłowo, byłam mniejsza niż być powinnam. Gdy się urodziłam, miałam bardzo poważne problemy zdrowotne, choć diagnoza zapadła dopiero, gdy miałam ok. 10 lat.

Dziś mam lat 28. Oczywiście doświadczam pewnych trudności zdrowotnych, leczę się. Natomiast ukończyłam dwa kierunki studiów - filozofię na UJ i pedagogikę specjalną. Kończę studia doktoranckie z filozofii. Dwa lata uczyłam etyki. Obecnie pracuję jako nauczyciel wspomagający ucznia z niepełnosprawnością. Od kilku lat jestem w szczęśliwym związku. Nie wydaje mi się, że moje życie jest jakieś gorszej jakości niż życie kobiety zdrowej.

KAI: Czy Pani rodzicom proponowano aborcję?

- Oczywiście. Nie było wprawdzie konkretnej diagnozy ale widać było, że coś jest nie tak, więc lekarze proponowali mamie aborcję jako optymalne rozwiązanie. Ja urodziłam się w 1992 r., czyli rok przed uchwaleniem ustawy o ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Warto przypomnieć, że aborcja była wówczas szeroko dostępna i proponowana przez lekarzy wcale nie koniecznie w związku z jakąś wadą czy chorobą dziecka. Jak wspomina moja mama, gdy ja się rodziłam, w tej samej części szpitala leżały kobiety w ciąży i te, które urodziły dziecko oraz te, które miały skierowanie na aborcję. Natomiast moje siostry – bliźniaczki – przyszły na świat w 1994 r. Już rok po uchwaleniu ustawy atmosfera była zupełnie inna.

Całe szczęście moja, że mama nie rozważała aborcji w ogóle. Wiedziała, że tego nie zrobi. Dla niej to nie był „wybór”.

KAI: Od 10 lat związana jest Pani z ruchem pro – life. Czy Pani osobista sytuacja miała wpływ na to zaangażowanie?

- Myślę, że bardzo duży. Pamiętam, że kiedy byłam w 4 klasie szkoły podstawowej, nie wiedziałam jeszcze, co to jest Zespół Turnera, ale miałam świadomość, że po urodzeniu potrzebowałam wsparcia i poważnych interwencji medycznych. Wtedy na historii rozmawialiśmy o starożytnej Sparcie, gdzie dzieci chore i niepełnosprawne – były eliminowane. Przyszło mi wtedy do głowy, że dziecko takie jak ja nie miałoby tam żadnych szans.

W liceum z kolei przeżywałam tzw. sprawę R. R przeciwko Polsce. R. R. to kobieta, która złożyła skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, z uwagi utrudniania przez szpitale i ostatecznie uniemożliwienie dokonania aborcji córki z Zespołem Turnera. Skarga tej Pani została uwzględniona i otrzymała ona ogromne odszkodowanie. Uświadomiłam sobie wówczas, że sprawa ta dotyczy tego samego schorzenia, które mam ja i moje znajome z grupy wsparcia.

Niedługo potem pojawiła się inicjatywa zbierania podpisów za zniesieniem tzw. „przesłanki eugenicznej” i wtedy postanowiłam się w to zaangażować, ze świadomością, że to jest sprawa, która mnie osobiście dotyczy. Podobną decyzję podjęło wówczas kilka moich koleżanek z Zespołem Turnera.

KAI: Jak Pani ocenia wyrok Trybunału Konstytucyjnego uznający „przesłankę eugeniczną” za niezgodną z Konstytucją?

- Całkowicie się z nim zgadzam. Sprzeciwiam się aborcji eugenicznej od wielu lat. Modliłam się też w tej intencji. Początkowo bardzo się cieszyłam z tego wyroku. Potem, gdy widziałam skalę protestów przeciw orzeczeniu, przyszedł smutek i gorzka refleksja, że bardzo wielu Polaków jednak popiera aborcję.

Oczywiście bardzo wiele osób uczestniczących w tych protestach deklarowało – „nie jesteśmy za aborcją, jesteśmy za wyborem kobiety”. Ale co to naprawdę znaczy? Moim zdaniem to, że w „pewnych przypadkach” aborcja jest dobrym, jak najbardziej dopuszczalnym rozwiązaniem. Niestety te „pewne przypadki” dotyczą też takiego przypadku jak mój, osób z takim samym kariotypem jak ja.

KAI: Czy te protesty dotykały Panią osobiście?

- W pewnym sensie odbierałam to jako podważanie mojego prawa do życia. Wprawdzie od wielu osób słyszałam „to nie chodzi o ciebie”, „ty jesteś dorosła i dobrze funkcjonujesz”, ale czy te osoby nie wiedzą, że diagnoza, która może stać się przyczyną aborcji dotyczy dokładnie takich samych dzieci jak ja? Nie rozumiem, jak można to oddzielać. Jeśli ja mam 28 lat i mam konto na Facebooku, tzn. że jestem fajna i mam prawo do życia a jeśli miałabym te 28 lat mniej, to już mi to prawo nie przysługuje i ktoś mógłby zgodnie z prawem „wybrać”, że mi moje życie odbierze? To jest dla mnie w ogóle nie do pojęcia! Myślę też, że bardzo wiele osób, które są przekonane, że walczą o czyjąś godność, nie mają w ogóle świadomości, jak bardzo to, co robią może kogoś dotykać i ranić.

Bolesne było dla mnie również to, że poparcie dla protestów w wielu środowiskach traktowane było jako coś oczywistego, bezdyskusyjnego. Stykałam się z tym nawet w środowiskach, w których bym się tego nie spodziewała, lub w miejscach wydawałoby się całkowicie neutralnych światopoglądowo, np. na stronach związanych z historią i kulturą, które na co dzień obserwuję. Nawet księgarnia internetowa, gdzie kupuję książki uznała za stosowne wypowiedzieć się w tej sprawie – po stronie protestujących. Bardzo to przeżywałam. Odbierałam to jako wszechobecny komunikat – jeśli jesteś dobrym, myślącym człowiekiem, jeśli chcesz być z nami, jeśli chcesz kupować nasze książki – to przecież oczywiste, że popierasz przesłankę eugeniczną.

Mam świadomość, że ludzie uczestniczyli w protestach i Strajku Kobiet z różnych powodów – i politycznych, i antykościelnych i wielu innych. A jednak to co ich łączyło to wyrażana w różnej formie – również pod hasłami „godność kobiet”, czy „wybór, nie nakaz” – akceptacja dla aborcji osób niepełnosprawnych.

KAI: Poparcie dla protestów wypływało jednak również od części osób niepełnosprawnych i ich rodzin.

- To było dla mnie szczególnie trudne, choć mam wrażenie, że dla części tych osób popieranie prawa wyboru wiąże się z tym, że jest im bardzo ciężko i pozbawieni są odpowiedniego wsparcia. Czują, że społeczeństwo, państwo i cały system, w którym funkcjonujemy kompletnie ignoruje ich i ich dziecko, chcą więc wystąpić przeciw temu, głośno powiedzieć, jak bardzo to jest niesprawiedliwe.

Chcę jasno podkreślić, że wszystkie postulaty dotyczące konieczności wsparcie matek, rodzin i osób niepełnosprawnych – w pełni popieram. Z tym, że dla mnie to się wiąże z postawą pro – life, nie pro – choice. Mówi się, że środowiska pro-life interesują się ludzkim życiem tylko do momentu narodzin. To nieprawda. Walczymy też o to, by opieka nad matką i dzieckiem była priorytetem, by osoby niepełnosprawne mogły żyć godnie, by ich rodzice mogli czuć się normalnymi rodzicami a nie terapeutami czy męczennikami. Niestety wciąż na tym polu jest bardzo, bardzo dużo do zrobienia.

Do naszej grupy wsparcia dla osób z Zespołem Turnera, dołącza wiele mam w ciąży, których dzieci mają taką diagnozę. Nikt nigdy żadnej z nich nie powie: „zastanów się, masz wybór”, „to mogą być tortury”, „możesz dokonać aborcji”. Zawsze usłyszą głosy wsparcia, zobaczą przykłady pozytywne. Choć bywa, że ich córki nie dożywają do porodu. A jednak również w naszej grupie pojawiły się głosy poparcia dla Strajku Kobiet. Mam wrażenie, że w naszym środowisku są różne podejścia do tych spraw. Część moich koleżanek z Zespołem Turnera, podobnie jak ja, ma bardzo silne nastawienie pro – life. Część dziewczyn natomiast wyraża poparcie dla aborcji w przypadku głębszych wad. Oddzielają własny przypadek, który umożliwia im w zasadzie zupełnie normalne życie, od przypadków cięższych niepełnosprawności lub wad letalnych. Ja nie potrafię tego oddzielić. Dla mnie życie każdej osoby, nawet z najcięższą niepełnosprawnością to życie, które ma taką samą wartość, jak moje własne. Myślę, że osoby z niepełnosprawnością nie powinny być dzielone na „fajne” i „niefajne”, na tych którzy są warci i niewarci życia.

Niestety w środowiskach opowiadających się za aborcją eugeniczną, również tych, które jednocześnie wspierają osoby niepełnosprawne, stosunkowo rzadko słyszę argumentację, która w jakikolwiek sposób przyjmowałaby za punkt wyjścia lub choćby uwzględniała „punkt widzenia” niepełnosprawnego dziecka, które ma być abortowane. Ja, gdy studiowałam to zagadnienie i zastanawiałam się nad tym, myślałam o tym również z tej perspektywy – żeby to dziecko było zaopiekowane, żeby jego cierpienie było zminimalizowane, a życie – nawet jeśli byłoby krótkie – miało jak najlepszą jakość. Mam wrażenie, że w gronie zwolenników aborcji brakuje zupełnie tej perspektywy. „Dziecko powoduje cierpienie kobiety i trzeba to cierpienie skrócić.” „Niepełnosprawne dziecko niszczy życie mamie, jest problemem dla rodziny, zagrożeniem”. Brakuje refleksji, że niepełnosprawny jest podmiotem, że jego życie ma samo w sobie wartość. Jest raczej myślenie – „Brońmy kobiety i rodziny przed kontaktem z niepełnosprawnością, bo to powoduje cierpienie”.

KAI: Jak ocenia Pani pojawiające się propozycje rozwiązania sporu wokół wyroku Trybunału Konstytucyjnego poprzez zakaz aborcji w przypadkach niepełnosprawności umożliwiających życie a umożliwienie jej w przypadkach wad letalnych?

- Gdyby dzieci np. z podejrzeniem Zespołu Downa, czy Zespołu Turnera (który przecież również widnieje w statystykach, jako przyczyna skierowań na terminację ciąży) były prawnie chronione, miałoby to z pewnością przynajmniej częściowy wpływ na realna ochronę życia znacznej grupy dzieci zagrożonych aborcją eugeniczną.

A jednak takie rozwiązanie jest dla mnie problematyczne, przede wszystkim z uwagi na dzielenie ludzi na „lepszych” i „gorszych”, których życie nie jest warte ochrony. A przecież również takie osoby rodzą się, żyją, organizujemy dla nich rehabilitację, opiekę w hospicjach. Przecież nie chcemy myśleć, że są dla innych „torturą”. Jest w tym dla mnie jakaś wielka niespójność.

Kolejny temat, to nieprecyzyjność sformułowania wada letalna. Słodkie przedszkolaczki z Zespołem Turnera, to często dziewczynki, których szanse na dożycie do porodu były bardzo niewielkie. Występował ogromny obrzęk płodu, ciężka wada serca, konieczna była poważna operacja. Dziecko mogło być nawet w cięższym stanie niż inne dziecko ze zdiagnozowanym poważnym uszkodzeniem.

Pamiętam - bardzo to przeżyłam - gdy w jednym z programów telewizyjnych mówiono o Zespole Edwardsa jako przypadku, który w 100 procentach kwalifikuje się do aborcji. Tymczasem my na pedagogice specjalnej oglądaliśmy reportaż o dziewczynce z tą wadą, która żyła szczęśliwie ok. 9 lat.

O które dziecko i dlaczego mamy walczyć? Czy możliwe jest stworzenie usystematyzowanej listy schorzeń kwalifikujących się do aborcji? Kto jest na granicy życia? Bardzo wiele zależy przecież od indywidualnego podejścia i interpretacji lekarza.

KAI: Wiele kobiet deklaruje jednak, że konieczność donoszenia ciąży w przypadku wielkiej deformacji i nieuniknionej śmierci dziecka wiązałaby się dla nich z traumą nie do przezwyciężenia.

- Tak, rodzice mogą być przerażeni taką diagnozą i to jest wielkie cierpienie. Chciałabym jednak w tym kontekście zwrócić uwagę na podejście i język, jakim mówimy o tych wadach. Ja sama podczas dyskusji nt. aborcji dostaję zdjęcia dzieci z różnymi poważnymi wadami. Ktoś wyszukuje te obrazy w Internecie, ktoś je rozsyła, nie znając ani tego dziecka, ani jego rodziców ani jego historii. Nie ma tam szacunku do człowieka – to zdjęcie „potworka”, który ma straszyć. Mówi się o takim dziecku jak o jakimś nowotworze. Jak inaczej wyglądają zdjęcia z hospicjum perinatalnego, gdzie dzieci mają ubranka i zabaweczki. Zdarza się, że wyjeżdżają w wózeczkach do ogródka. A przecież to są takie same dzieci!

Obserwuję stronę chłopca z wadą, która polega na deformacji kończyn. Jego mama publikuje informacje o nim i o jego postępach ilustrując to pięknymi zdjęciami. A przecież temu samemu chłopcu można by było zrobić zdjęcie, którym by można było straszyć innych nim i jego niepełnosprawnością…

KAI: „Sprzeciwiam się aborcji, ale kobieta powinna mieć wybór”, albo „prawem nie zmienia się sumień” – takie opinie pojawiają się często, również w środowiskach ludzi wierzących. Jak Pani by się do tego odniosła?

- Być może część osób wyraża w ten sposób swój dystans do działań politycznych i ogólne rozczarowanie polityką. Mam jednak wrażenie, że większość deklaruje jednak trochę coś innego, a mianowicie „jestem katolikiem i sam nie dokonałbym aborcji ale uważam, że są przypadki, w których może być ona rozwiązaniem akceptowalnym, czyli w praktyce, w pewnych sytuacjach ją popieram”. Nie wiem, czy te osoby widzą, że coś tu się jednak nie zgadza. Hasło „wybór nie nakaz” w praktyce oznacza poparcie dla przesłanki eugenicznej umożliwiającej legalną aborcję.

Jeśli chodzi o przekonanie, że „prawem nie zmienia się sumień”, wydaje mi się ono przynajmniej w tym sensie fałszywe, że prawo na pewno uczy ludzi i wpływa na ich wybory. Karin Struck, lewicowa działaczka i pisarka niemiecka bardzo popularna w latach 70-tych i 80 –tych, dokonała w pewnym momencie aborcji, gdyż znajdowała się w środowisku, w którym to było zupełnie normalne. W związku z zabiegiem przeżyła gigantyczny kryzys psychiczny, o którym zaczęła mówić bardzo otwarcie, co zresztą spowodowało, że całe to środowisko zupełnie się od niej odwróciło. W swojej książce „Widzę moje dziecko we śnie” Karin Struck pisze, że nie poddałaby się aborcji, gdyby nie byłaby ona legalna. Ta legalność uspakaja. Przecież nie może być czymś dramatycznie złym coś, co jest dostępne normalnie jako zabieg w szpitalu!

Wspominałam już o tym, jak zmieniła się atmosfera wokół aborcji po uchwaleniu ustawy w 1993 r. Skądinąd myślę też, że szerokie społeczne poparcie dla aborcji eugenicznej wynika również z zawartych w tej ustawie przesłanek: ludzie nauczyli się, że aborcja niepełnosprawnego dziecka to może być dobry wybór.

Oczywiście na nasze podejście do ochrony życia wpływa nie tylko polskie prawo ale również to, jak to wygląda w innych państwach. Dlatego w dużej części społeczeństwa głęboko zakorzenione jest przekonanie, że aborcja to coś zupełnie normalnego i że nie warto nawet na ten temat dyskutować.

KAI: Jak rozmawiać ze zwolennikami aborcji?

- Wszyscy zadajemy sobie to pytanie. Sama mam Zespół Turnera, mam kontakt z bardzo wieloma osobami niepełnosprawnymi w różnym stopniu – i na polu zawodowym i prywatnym. Interesuję się, jak działają hospicja perinatalne, związane z tymi najgłębszymi wadami. Chcę się angażować i pomagać i mam już w tym pewne doświadczenie. Jednak, zdaniem wielu zwolenników aborcji, z którymi zdarza mi się rozmawiać, to moje doświadczenie nie daje mi nawet prawa bycia wysłuchaną. Moje refleksje i argumenty nie są w ogóle przyjmowane. Po prostu dobry człowiek popiera aborcję i już. Mam wrażenie, że to jest główny argument niektórych osób.

Trzeba będzie rozmawiać długo a efekty nie przyjdą od razu. Na pewno rozmawiać z szacunkiem.

I to co bardzo ważne – pokazywać, że nie chodzi tylko o ochronę życia nienarodzonych niepełnosprawnych dzieci ale również realne wsparcie i godne życie dla narodzonych.

rozmawiała Maria Czerska

CZYTAJ DALEJ

Premier: możliwość użycia weta jest traktowana przez nas bardzo poważnie

2020-11-30 10:45

[ TEMATY ]

premier

KPRM

Musimy dbać o spójność Unii Europejskiej, ona jest zaszyta również w prawie weta; możliwość jego użycia jest traktowana przez nas bardzo poważnie - oświadczył premier Mateusz Morawiecki w poniedziałkowym wpisie w mediach społecznościowych.

"Musimy dbać o spójność Unii Europejskiej - ona jest zaszyta również w prawie weta. Możliwość jego użycia jest traktowana przez nas bardzo poważnie" - głosi wpis szefa polskiego rządu na Facebooku.

"Będziemy bronić suwerenności państw europejskich, litery i ducha traktatów - będziemy bronić Europy ojczyzn!" - podkreślono we wpisie.

Państwa członkowskie UE nie osiągnęły jednomyślności ws. wieloletniego budżetu UE i decyzji ws. funduszu odbudowy. Polska i Węgry zgłosiły zastrzeżenia w związku z rozporządzeniem dotyczącym powiązania środków unijnych z tzw. praworządnością. Rozporządzenie przyjęto większością kwalifikowaną państw członkowskich.

W piątek premier Mateusz Morawiecki rozmawiał telefonicznie z Angelą Merkel, kanclerz Niemiec, które w ramach prezydencji w Radzie UE prowadzą obecnie negocjacje budżetowe. Po rozmowie poinformował, że oświadczył kanclerz Niemiec, iż Polska oczekuje dalszych prac pozwalających na znalezienie rozwiązania, które zagwarantuje prawa wszystkich państw UE i potwierdził gotowość do zawetowania nowego budżetu na lata 2021-2027.

W czwartek w Budapeszcie premierzy Polski i Węgier: Mateusz Morawiecki i Viktor Orban podpisali deklarację dotyczącą uzgodnienia stanowiska krytycznego wobec powiązania wypłat z budżetu z "arbitralnymi i nieobiektywnymi kryteriami naruszeń praworządności". (PAP)

autor: Rafał Białkowski

rbk/ itm/

CZYTAJ DALEJ

Pismo Święte – poznawanie swojej wartości

2020-12-01 08:14

[ TEMATY ]

Pismo Święte

Wiele mam straszy swoje dzieci „jesteś tym, co jesz”, gdy znów zamiast po owsiankę mają olbrzymią chęć sięgnięcia po snickersa. No i niestety ze słodkich porannych marzeń nici, jednak maluch mógł otrzymać kolejną lekcję życia, mówiącą o tym, jak ważne jest to, co dostarczamy do swojego wnętrza. Jeszcze większą lekcję chce dać nam Duch Święty, pokazując, że o wiele bardziej niebezpieczne są z pozoru nieistotne rzeczy.

Jesteś tym, co jesz, a jeszcze bardziej jesteś tym, co chłoną twoje zmysły. Wszystko, co dociera do naszych oczu i uszu, zostaje w nas i może mieć na nas bardzo duży wpływ. Od rozpoczęcia mojej przemiany życia musiałem wybierać, czy tkwić w dawnych przyzwyczajeniach, czy jednak naprawdę uporządkować swoje nawyki.

Z czasem zrozumiałem, że wszystko złe, co oglądam lub czego słucham, wpływa na mnie destrukcyjnie.

Nie można się dobrze czuć po zjedzeniu stosu burgerów z maca, tak samo nie może być okej, kiedy naoglądamy się głupot w internecie. To jak z fast foodami, z pozoru takie pyszne i przyjemne, ale czy przynoszą korzyść naszemu zdrowiu? Gdy będziemy się karmić dobrymi rzeczami, to dobro będzie w nas wzrastać.

Jedna z najlepszych rzeczy na świecie, jaką możemy się karmić to… słowo Boże! Pismo Święte jest najlepszym motywatorem do zmiany swojego życia i wprowadzenia go wreszcie na właściwe tory. I choć często mamy pociąg do zła, to jedynie wagony Bożego Słowa mogą się okazać dla nas prawdziwym pendolino do naszego życia w pełni.

Pismo Święte to jakby przewodnik po naszym nowym życiu. Nie można w pełni przyjąć swojej prawdziwej królewskiej tożsamości bez czytania słów z kart Biblii. Pismo Święte to nie tylko książka, która jest totalnym rekordzistą bestsellerów wszech czasów, która do tej pory sprzedała się w około 5 miliardach egzemplarzy i została przetłumaczona na 1500 języków i dialektów, ale przede wszystkim księga zawierająca słowa samego Boga, który chce odkryć w tobie twoje piękno i siłę, które pochodzą właśnie od Niego.

Jakiś czas temu w Polsce miała miejsce akcja promująca czytanie Pisma Świętego, w której wzięły udział znane osoby, m.in. Radek Pazura, Mietek Szcześniak, Maleo czy Golec u’Orkiestra. „Do czego jest ci potrzebne Pismo Święte, do czego potrzebne jest ci Słowo Boże?”, zapytał w promocyjnym filmiku brata Łukasz Golec. „Przede wszystkim po to, żeby się lepiej czuć, czuć się bezpieczniej. Gdy czytam Pismo Święte, jestem spokojniejszym człowiekiem”.

Biblia to nauka prawdziwego życia. To lekcja spokoju odnajdywanego w głębi relacji z samym Bogiem. Czytając słowa z kart Pisma Świętego, możemy mieć pewność, że On sam jest z nami, Jego Duch nie jest ograniczony ani czasem, ani przestrzenią. Wiesz, jaki zwrot jest użyty najczęściej w całej Biblii? To zwrot: NIE LĘKAJCIE SIĘ! Co ciekawe, został użyty 365 razy, dokładnie tyle, ile dni ma rok. Czy to przypadek? Być może tak, a być może Duch Święty chce nam przez to powiedzieć, że z Bogiem jesteśmy bezpieczni każdego dnia, że żyjąc z Jezusem, nasze serce może być spokojne, budząc się każdego poranka i kładąc się spać każdego wieczoru, że to On zadba o wszystko, czego nam w życiu potrzeba?

Najbardziej lubię czytać Psalmy, Ewangelie oraz Dzieje Apostolskie. Dzięki Psalmom pojmuję każdego dnia na nowo, jak wielki jest mój Bóg, jak ogromna jest Jego miłość do mnie, jak bardzo mnie umiłował i jak bardzo mogę na Niego liczyć. Ewangelie to najlepsze drogowskazy po ścieżkach życia, na których często napotykamy liczne przeszkody, trudności, problemy. Ewangelie to mapa od Boga dana nam w rękę po to, aby wiedzieć, jak dotrzeć do Nieba. Dzięki Dziejom Apostolskim doceniam ogromną wartość Kościoła katolickiego, który został założony przez samego Jezusa Chrystusa, a który budowali pierwsi apostołowie. Dzieje Apostolskie ukazują mi na nowo, jak wielka jest moc Boga, jak bardzo Duch Święty chce posługiwać się nami, aby docierać do kolejnych pogubionych i cierpiących ludzi, aby miłość Boga mogła ich przemienić.

Jedynie systematycznie czytając Pismo Święte, poznamy, kim jesteśmy dla Boga, czego On od nas oczekuje, jak mamy żyć w życiu codziennym, jakimi wartościami mamy się kierować, aby w tej dżungli życia nie pobłądzić.

Ważność i piękno Biblii doceniają ludzie znani od pokoleń. Niemiecki poeta Goethe żyjący na przełomie XVIII i XIX mówił:

Chociaż świat idzie naprzód, chociaż różne dziedziny poznania ludzkiego rozwijają się nadzwyczaj, nic nie zastępuje Biblii, która jest podstawą każdej kultury i każdej edukacji. Jeśli znalazłbym się w więzieniu, do którego mógłbym wziąć tylko jedną książkę, wybrałbym Biblię.

Nie inaczej jest dziś, współcześni ludzie znani chociażby z ekranów także nie wstydzą się mówić, co w ich życiu jest najważniejsze. Jak mówi aktor Radosław Pazura we wspomnianej wcześniej akcji czytania Biblii „Zawróceni+”:

Czytam Pismo Święte, ponieważ jest to księga życia, i tu podkreślę: ŻYCIA. Dlaczego się tak stało, że sięgam po tę księgę życia, chociaż wcześniej z nią byłem na bakier? O tym zadecydowało główne wydarzenie w moim życiu, które zapoczątkowało proces mojego nawrócenia. To był wypadek 11 lat temu. Dzięki Opatrzności Bożej, dzięki łasce i darowi od Niego, tak naprawdę jestem dalej tutaj na ziemi. Konsekwencją tej mojej przemiany, powrotu do prawdziwego życia, jest naturalne sięgnięcie do księgi, która jest księgą życia. Chcę żyć tymi słowami i chcę się nimi karmić. (…) ciężko jest polecać, ale ja mówię, że ja tak robię. Ja czytam i ja chcę czerpać z tego źródła, bo ono daje mi życie, ono pokazuje mi życie, prawdziwe życie. Chcę się tym karmić i to robię.

Uczestniczący w tej samej akcji muzyk Dariusz Malejonek z ekipy Maleo Reggae Rockers zaznacza:

Pismo Święte jest, jak mówi Psalm: lampą dla moich stóp, światłem na mojej ścieżce. Tak naprawdę staram się, aby wszystkie wybory, wszystkie decyzje, które podejmuję, były prześwietlo­ne przez Pismo Święte. Bo Pismo Święte jest nie tylko słowem, które daje wiedzę, ale też naprawdę ma moc konkretną, np. właśnie prześwietlania moich czynów. Dzięki temu mogę sta­wać w Prawdzie i widzieć, co jest dobre, a co złe. (…) Dla mnie Pismo Święte jest też taką mapą drogową mojego życia i bez tego bardzo łatwo się zagubić. Słowo Boże daje tę prawdę o mnie, ale też i o świecie. I o tym, że tylko Bóg jest drogą do Prawdy i do prawdziwego szczęścia i to, że Bóg mnie kocha. Bóg jest miłością i to jest niesamowita rzecz; kiedy to czytam i kiedy medytuję nad tym Słowem, to moje życie jest inne.

Pismo Święte, co zauważają miliony ludzi na całym świecie, jest drogowskazem do prawdziwego, spełnionego i wewnętrznie szczęśliwego życia. Możemy w swoim życiu udawać, że nie potrzebujemy czytać księgi napisanej tysiące lat temu, że przecież to nieaktualne, niemodne i niepraktyczne. Możemy dalej okłamywać się, że w internecie czy telewizji znajdziemy odpowiedzi na pragnienia naszego serca, jednak czy tam usłyszymy, że ktoś za nami tęskni?

Czy filmiki na YouTubie powiedzą nam, że jesteśmy dla nich najcenniejsi i że zawsze pomogą nam w życiu? Tam chcą tylko twoich łapek w górę, subów i wyświetleń. Jedynie zagłębiając się w słowa z kart Pisma Świętego, pojmiesz, że jest Ktoś, kto naprawdę za tobą szaleje, kto nie powtarza ci na każdym kroku o komentarzu czy udostępnieniu. Ktoś, komu rzeczywiście na tobie zależy.

___________________________________

Artykuł zawiera fragmenty książki Damiana Krawczykowskiego „Selfie smartfonem Boga. Odkryj swoją wartość”, Wydawnictwo Świętego Wojciecha. Sprawdź więcej: Zobacz

Wydawnictwo Świętego Wojciecha

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję