Reklama

Posługa kapłańska - dekanat Szczecin-Żelechowo (2)

Ks. Robert Gołębiowski
Edycja szczecińsko-kamieńska (Kościół nad Odrą i Bałtykiem) 40/2011

To już końcowy etap naszej kapłańskiej wędrówki po bogatych w niezwykłe życiorysy ścieżkach naszej archidiecezji. Pozostały nam jeszcze trzy szczecińskie dekanaty, by w pełni zaprezentować sylwetki kapłanów, którzy posługiwali i nadal pełnią służbę duszpasterską nad Odrą i Bałtykiem. Odwiedzamy obecnie dekanat Szczecin-Żelechowo, który nastawiony jest na trzy wymiary duchowści. Najpierw na miłosierdzie Boże, nastepnie na chwałę dla Matki Najświętszej, a wreszcie na kult świętych.

Parafia pw. Matki Bożej Ostrobramskiej w Szczecinie

W listopadzie minie 60 lat, od kiedy funkcjonuje ta wspólnota parafialna, która streszcza w swoim charyzmacie cześć dla Maryi oraz orędzie miłosierdzia zawarte w obrazie z Ostrej Bramy. Obecny kościół katolicki powstał z poluterańskiej kaplicy z 1892 r., stojącej na terenie cmentarza Brodowskiego. Po zaadoptowaniu kaplicy nowy kościół został poświęcony przez ks. Kazimierza Świetlińskiego TChr, a pierwszą Mszę św. odprawił 25 grudnia 1946 r. proboszcz z Golęcina ks. Bruno Stachowiak. Przed oficjalnym ustanowieniem parafii i jej administratora odpowiedzialnymi za tę wspólnotę byli: ks. Kazimierz Terlecki (1947-48), ks. Jan Tomasiewicz (1948-50), ks. Wincenty Matławski (1950-51). Pierwszym proboszczem został ks. dr Józef Pochoda Rogowski. Parafię wydzielono z parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Golęcinie i dołączono do niej kilka ulic z parafii św. Stanisława Kostki i z parafii Najświętszego Zbawiciela. Drugim proboszczem został z dniem 1 października 1954 r. ks. Aleksander Jęczalik. Były to niełatwe czasy dla Kościoła, ale głęboka i silna wiara oraz stanowczość proboszcza sprawiły, że parafia złożona z wiernych przybyłych z Wileńszczyzny, a od 1957 r. także z repatriantów z ZSRS przetrwała różne dramatyczne chwile. Były to katechizacja, prześladowanie kapłanów, odprawianie chociażby mimo zakazów procesji Bożego Ciała. Ks. Aleksander Jęczalik wniósł w życie parafii przez 25 lat posługi ogromnie wiele serca i twórczych inicjatyw, które owocują do dzisiaj zarówno w sferze duchowej, jak i materialnej. W 1977 r. zapada decyzja o konieczności budowy kościoła na tzw. Górnym Niebuszewie (os. Książąt Pomorskich), obecna parafia Miłosierdzia Bożego. Po otrzymaniu zezwolenia ks. Aleksander zaczął przygotować dokumentację budowy. Z powodu złego stanu zdrowia ks. Aleksander Jęczalik poprosił biskupa o zwolnienie z obowiązków proboszcza parafii. Nowym proboszczem został z dn. 1 października 1979 r. ks. dr kan. Franciszek Szydłowski, który pracował tutaj przez 12 lat do 2001 r. Będąc proboszczem łączył tę godność z funkcją wykładowcy w Wyższym Seminarium Duchownym. Jednocześnie był niełatwy okres kontynuowania rozpoczętej budowy kościoła na os. Książąt Pomorskich. Przez 4 lata do momentu erygowania nowej parafii ks. kanonik z ogromnym heroizmem pracował na kilku frontach, czego dowodem są silne podwaliny wspólnot, jakie zbudował w obydwu parafiach. Jego następcą od 7 sierpnia 2001 r. jest ks. Czesław Baraniewicz, kapłan z 33-letnim doświadczeniem. Pierwszą jego placówką była parafia w Łobzie, gdzie pracował dwa lata. Następnie przez trzy lata był wikariuszem w Myśliborzu w parafii św. Jana Chrzciciela, później w latach 1983-87 w Międzyzdrojach. Pierwszą parafią proboszczowską była Kania (1987-94). Tam wybudował plebanię i przeprowadził generalny remont kościołów filialnych. Drugą placówką była parafia w Dolicach, gdzie pracował dwa lata. Tam również przeprowadził remont kapitalny kościoła i plebanii. W latach 1996-2001 był proboszczem w Reczu, gdzie wyremontował kościół i plebanię. Na Żelechowie ks. Czesław kontynuuje prace budowlane w postaci remontu elewacji i wnętrza kościoła, przygotowując go do założenia ogrzewania. Gruntownie odremontował plebanię. Jest również ks. wicedziekan cenionym kaznodzieją często zapraszanym do wygłoszenia misji i rekolekcji, a wszędzie wzbudza powiew optymizmu ze swoją pogodą ducha i humorem. Obecnie ks. proboszczowi w pracy duszpasterskiej pomagają wikariusze: ks. Krzysztof Pokorski i ks. Tomasz Krzanicki.

Reklama

Parafia pw. Najświętszej Maryi Panny Nieustającej Pomocy w Szczecinie

Pierwszym proboszczem jeszcze oficjalnie nieuznawanej parafii był ks. Kazimierz Terlecki, pochodzący z archidiecezji lwowskiej, który z energią i zapałem przystąpił do odbudowy kościoła. W ciągu półtora miesiąca pracy w kościele zasadniczo zakończono, przywracając kościołowi styl gotycki. Wiosną 1947 r. ks. proboszcz uzyskał od władz miejskich nominację na dom przy ul. Strzałowskiej 28 z przeznaczeniem na budynek mieszkalny dla służby kościelnej wraz z ogromnym budynkiem gospodarczym i dużym sadem. Po przeprowadzeniu remontu zamieszkał tam organista i kościelny. Następnym administratorem parafii od 1 października 1948 r. został mianowany ks. Jan Tomaszewicz, wywodzący się z archidiecezji wileńskiej. Samą zaś parafię erygowano 1 czerwca 1951 r. Ks. Jan pracował tutaj z wielkim poświęceniem do 1971 r. Wiele pracy włożono w przywrócenie świetności zabytkowej świątyni. Następcą ks. Jana został na kolejnych 10 lat ks. kan. Tadeusz Moskal. Następnie przez 2 lata odpowiedzialnym za te parafię był ks. prał. dr Ryszard Ziomek, który łączył tę pracę z funkcją rektora WSD. Trzeba tu koniecznie przypomnieć, że przez ponad 3 lata w pomieszczeniach obecnego Domu Rekolekcyjnego mieściła się siedziba tymczasowego seminarium. Stąd obecność profesorów seminarium na Golęcinie i tak również było w odniesieniu do ks. prof. prał. Tadeusza Czapigi, który był proboszczem w latach 1983-88. W międzyczasie rolę wikariusza administratora pełnił tu także obecny dziekan golczewski ks. kan. Antoni Włodarski. Następnie proboszczem na Golęcinie został ks. mgr lic. Stanisław Drewicz, któremu dane było zarządzać parafią od 1988 do 2004 r. Przez ten czas duszpasterstwo w parafii koncentrowało się wokół kilku ważkich tematów. Obok merytorycznej pracy wiele czasu zajmowała posługa wobec chorych w szpitalu onkologicznym, prowadzenie dni skupienia w Domu Rekolekcyjnym, a także opieka duchowa nad siostrami karmelitankami. Ks. proboszcz dokonał gruntownego remontu kościoła. Obecnym proboszczem na Golęcinie jest ks. Tomasz Piotrowski, który również przez długi okres był odpowiedzialny za Dom Rekolekcyjny. Dokonał on gruntownego remontu plebanii oraz terenu wokół wszystkich zabudowań na wzgórzu golęcińskim. Dodać również należy, że w niedalekim sąsiedztwie kościoła znajduje się Hospicjum św. Jana Ewangelisty oraz Dom Socjalny Caritas - Schronisko dla bezdomnych. W różnorodnych formach duszpasterstwa na Golęcinie pracują: ks. dr Piotr Gałas - dyrektor Domu Rekolekcyjnego, ks. Tomasz Kancelarczyk, ks. dr Artur Pestka, ks. Jan Mielimączka oraz ks. Ryszard Raczkiewicz.

Szymon Hołownia wystartuje w wyborach prezydenckich w 2020 r.

2019-12-08 18:55

lk / Gdańsk (KAI)

Publicysta i dziennikarz, zaangażowany w działalność charytatywną Szymon Hołownia ogłosił w niedzielę 8 grudnia swój start w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Na spotkaniu programowym w Gdańskim Teatrze Szekspirowskim zaprezentował najważniejsze postulaty swojego programu politycznego. - Chcę Polski tak solidarnej, jak najsłabszy, a nie najsilniejszy w niej - mówił.

Magdalena Pijewska/Niedziela

"Coś się kończy, więc coś się zaczyna" - tak Hołownia zapowiadał od kilku dni w mediach społecznościowych swoją decyzję o starcie w wyborach prezydenckich. W niedzielę popołudniu na spotkaniu pod nazwą "Dlaczego i po co?" wyjaśnił, jakie są jego polityczne plany.

Na początku spotkania zaprezentowano badania, wedle których aż 73 proc. Polaków uważa, że prezydent naszego kraju nie musi być związany z żadną partią polityczną. Tę tezę sam Hołownia rozwinął później w swoim przemówieniu.

Na wstępie wyjaśnił, że swą decyzję ogłasza w Gdańsku, gdyż jest to miasto, w którym bardzo dobrze jest zaczynać nową rzeczywistość. Jest to jednak też miasto, w którym niemal rok temu zginął tragicznie ugodzony nożem prezydent Paweł Adamowicz, a jego śmierć - do której nawiązał Hołownia - wstrząsnęła całą Polską. - To coś, co wtedy pękło, zaczęło pękać we mnie wcześniej - mówił dziennikarz, nawiązując także do głębokiego podziału, jaki dotknął polskie społeczeństwo po katastrofie smoleńskiej w 2010.

Hołownia stwierdził, że te wydarzenia sprawiły, iż Polska zaczęła tracić swoje wewnętrzne fundamenty, tworzące wspólnotę całego narodu. - W szoku jednak nie można nigdy pozostać. Jeżeli zło ma zwyciężyć z dobrem, to musi być odskocznią do czynienia dobra, a nie miejscem, w którym się zostaje - stwierdził.

"Na co mam czekać? Co jeszcze musi się stać, żebym porzucił wygodną kanapę recenzenta rzeczywistości?" - pytał Hołownia retorycznie i dodał, że chce swojej córce i jej pokoleniu zostawić coś więcej niż tylko dziennikarski dorobek lub złudną popularność w mediach społecznościowych.

Jak powiedział, współczesny świat jest przestrzenią wielkich możliwości, w tym tych, jakie dają nowe technologie, ale też miejscem zagrożonym przez zanieczyszczenie klimatu oraz wielkie podziały społeczne - niezrozumiały konsumpcjonizm z jednej strony, a dotkliwy głód z drugiej strony.

Polska rzeczywistość z kolei zdominowana jest według niego przez spory, które dotarły już do wielu środowisk, a nawet rodzin. Sporów tych nie równoważy dobrobyt czy lepsza ściągalność podatków, którą chwalą się rządzący. Hołownia nazwał to ironicznie "polską szkołą kompromisu" i z ubolewaniem stwierdził, że ów kompromis jest traktowany niemalże pogardliwie, jako kapitulacja z podtrzymywania własnych argumentów.

"Dlaczego nie możemy być różni, ale równi, a nie lepsi i gorsi?" - pytał. - W Polsce, choć kalendarz pokazuje coś innego, nie skończyły się jeszcze lata 90. XX wieku z ich niekończącymi się sporami o wszystko, z uprawianiem polityki siekierą - dodał.

Od dwudziestu lat mamy wiek XXI, w którym problemy powinno się rozwiązywać nie siekierą, a skalpelem - mówił. Jego zdaniem, dziś jest czas nowych wyzwań i nowych pokoleń, które bardzo często nie chodzą na wybory. - Dlaczego nie chodzą? Bo partie - zajęte tym, kto będzie przewodniczącym - mówią o wszystkim, tylko nie o tym, co dla nich najważniejsze: jaki świat zostawi im nasze pokolenie? - kontynuował Hołownia.

Dziennikarz przedstawił następnie swoje postulaty. Stwierdził, że chce "Polski solidarnej, która jest tak silna, jak najsłabszy, a nie najsilniejszy w niej". To kraj, który "bardziej niż o ławeczki niepodległości i strzelnice w każdym powiecie dba o 14 mln wykluczonych komunikacyjnie Polaków".

W jego postulatach znalazła się także troska o dzieci wykluczone z dostępu do opieki psychiatrycznej, osoby w kryzysie bezdomności czy o "transseksualną dziewczynę, która skoczyła z Mostu Łazienkowskiego w Warszawie, bo czuła się zaszczuta przez naszą wspólnotę".

Hołownia powiedział, że chce Polski, w której "każdy akt prawny jest oglądany pod kątem skutków dla powietrza, dla wody, dla Ziemi, bo bez nich wyborca PiS czy PO, katolik czy ateista, kończy tak samo".

Polska w jego programie wyborczym jest też aktywna obywatelsko oraz silna w strukturach samorządowych, na które nie czyha centralny rząd. Ma to być Polska "rozmawiająca, a nie przemawiająca", także w kontekście polityki zagranicznej.

Zdaniem dziennikarza, trzeba dążyć do tego, by Polska była zakorzeniona w europejskiej wspólnocie, mającej dobre relacje z USA, ale też zauważającej swoich sąsiadów, także tych mniejszych.

Hołownia opowiedział się także za takim modelem państwa, w którym głównego tonu nie nadają partie polityczne wyciągające ręce po to, co wspólne: spółki skarbu państwa, media publiczne, samorządy, sądy oraz "po historię i po Kościół".

"Mówię to jako katolik: trzeba dziś przeprowadzić w Polsce, dla dobra tej Polski i tego Kościoła, przyjazny rozdział Kościoła od państwa" - powiedział. - I wiem, bo widzę to od lat na własne oczy, że tego wszystkiego nie będzie w stanie zrobić nikt, kto wywodzi się z partii. Nie może uzdrowić tego chorego systemu ktoś, kto jest jego częścią - tłumaczył Hołownia.

- System się zawiesił. Żeby się odwiesił, w maju 2020 r. musimy w nim zamontować niepartyjny bezpiecznik - dodał.

Jego zdaniem, prezydent w polskim systemie ustrojowym nie jest "stróżem żyrandola", jak ów urząd nieraz pogardliwie określano. Ma, w opinii Hołowni, całe mnóstwo ustrojowych narzędzi do tego, aby być gwarantem tego, że w Polsce znajdzie się miejsce zarówno dla wyborców PiS, PO, PSL, Konfederacji i innych partii. Chodzi o to, by żyć w takiej Polsce, w której "ludzie nie zgadzają się ze sobą koniecznie, ale taką, w której - mimo, że się nie zgadzają - umieją się lubić i szanować".

Ma to być Polska, w której ważne święta jednoczą, a nie dzielą; taka, w której "tym, czym powinien zajmować się spowiednik, nie zajmuje się minister", wreszcie taka, w której "zamiast walczyć z ideologiami, próbuje się zrozumieć ludzi" - To mało? - zapytał Hołownia.

Swoje programowe przemówienie zakończył przypomnieniem, że w maju przyszłego roku Polacy wybiorą nowego prezydenta oraz deklaracją skierowaną do uczestników spotkania w Gdańsku: "Chcę w nich kandydować. Chcę się u was ubiegać o tę pracę. Chcę, żebyście mi powierzyli funkcję stróża naszej narodowej wspólnoty. Nie wesprą mnie partyjne przelewy i wielki biznes, nie potrzebuję ich, bo mam was. I to wam przez najbliższe pół roku chcę opowiedzieć o Polsce moich marzeń, która jest w naszym zasięgu: Polsce solidarnej, Polsce zdrowiejącego środowiska, Polsce samorządnej i obywatelskiej".

Szymona Hołownię już uwzględniono w najnowszym sondażu zaufania przeprowadzonym przez IBRiS na zlecenie portalu Onet.pl. Z badań przeprowadzonych 6-7 grudnia wynika, że dziennikarz cieszy się zaufaniem 20,2 proc. badanych, z czego 8,1 proc deklaruje, że zdecydowanie mu ufa. Jednocześnie, aż 46,1 proc. badanych zaznaczyło, że nie zna jego nazwiska. Hołownia pozostaje obojętny dla 20,3 proc. badanych.

Liderem sondażu jest prezydent Andrzej Duda, któremu ufa ponad 45 proc. badanych.

Szymon Hołownia ma 43 lata. Jest publicystą i pisarzem. Pracował m.in. w "Gazecie Wyborczej", "Newsweeku Polska", tygodniku "Ozon" i "Rzeczpospolitej". Jest stałym felietonistą "Tygodnika Powszechnego". W latach 2007–2012 był dyrektorem programowym stacji telewizyjnej Religia.tv. W TVN prowadził etyczny talk-show "Między sklepami" (2007-2010) a wraz z Marcinem Prokopem współprowadził m.in. program "Mam talent!" (2008–2019).

Dwa razy został laureatem nagrody Grand Press: w kategorii "Wywiad" za rozmowę z teologiem ks. prof. Jerzym Szymikiem i w kategorii "Dziennikarstwo specjalistyczne" za wywiad z etykiem i filozofem dr. Kazimierzem Szałatą. Jest też laureatem Nagrody „Ślad” im. bp. Jana Chrapka.

Dwukrotnie przebywał w nowicjacie zakonu dominikanów. Ma na swoim koncie liczne publikacje dotyczące chrześcijaństwa i jego codziennego praktykowania, m.in. "Kościół dla średnio zaawansowanych", "Tabletki z krzyżykiem" czy "Bóg, kasa i rock'n'roll" (wspólnie z M. Prokopem).

Jest od lat zaangażowany jest w działalność pomocową jako założyciel Fundacji Dobra Fabryka, której celem statutowym jest wspieranie osób z biedniejszych regionów świata, a także Fundacji Kasisi, która opiekuje się Domem Dziecka prowadzonym przez Siostry Służebniczki Maryi Panny Niepokalanie Poczętej w Zambii.

Szymon Hołownia jest żonaty z Urszulą Brzezińską-Hołownią, zawodowym oficerem Wojska Polskiego i pilotką myśliwca MiG-29, mają jedną córkę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież na wystawie „100 żłóbków”

2019-12-09 21:45

pb / Rzym (KAI)

Papież Franciszek obejrzał dziś po południu wystawę „100 żłóbków”, otwartą 8 grudnia w Sali Piusa X w pobliżu Watykanu. Po podpisaniu 1 grudnia w Greccio listu apostolskiego „Admirabile signum” dał w ten sposób kolejny znak swej dbałości o tę tradycję wiary.

BOŻENA SZTAJNER

Papieżowi towarzyszył przewodniczący Papieskiej Rady ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji abp Rino Fisichella, który przedstawiał Ojcu Świętemu kolejne dzieła. Franciszek indywidualnie witał się z twórcami żłóbków, towarzyszącymi im artystami i ich rodzinami. Na koniec wspólnie z nimi odmówił modlitwę i udzielił im błogosławieństwa.

W czasie trwającej 45 minut papieskiej wizyty chór kameralny Kodály z Budapesztu śpiewał pieśni bożonarodzeniowe.

Wystawa powstała z inicjatywy Papieskiej Rady ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji. Jest na niej ponad 130 szopek z 30 krajów. Współorganizatorem ekspozycji, którą można zwiedzać za darmo do 12 stycznia, jest ambasada Węgier przy Stolicy Apostolskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem