Reklama

Polskiej pracy należy się szacunek

[ TEMATY ]

Jasna Góra

abp Sławoj Leszek Głódź

Bożena Sztajner

ZOBACZ MATERIAŁ WIDEO: tv.niedziela.pl.

„Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste
I odnów we mnie moc ducha” (Ps 51 (50), 12).

Przybyliśmy na Jasną Górę!

Reklama

Księże Biskupie Kazimierzu, delegacie Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Ludzi Pracy!
Ojcowie i Bracia Paulini, Kustosze Jasnogórskiego Sanktuarium!
Kapłani Kościoła i Ojczyny, pośród nich duszpasterze ludzi pracy!
Czcigodne poczty sztandarowe!
Panie Przewodniczący NSZZ Solidarność!
Bracia i Siostry z Solidarności, którym dziś przewodzi Region Łódzki,
organizator tegorocznej pielgrzymki!
Umiłowana wspólnoto polskiej pracy!

Witam was w polskiej Kanie. Na Jasnej Górze Zwycięstwa. W duchowej stolicy narodu. Miejscu przemiany polskich serc. Nieustającej modlitwy o nasze osobiste sprawy, rodziny, naród, ojczyznę. Czuwania przy wartościach, które Polskę stanowią.

W tym świętym miejscu, gdzie Maryja ukazuje swoje miejsce w tajemnicy Chrystusa i Kościoła, zawsze czuliśmy się wolni. Doświadczaliśmy też tego, że polski naród ma Matkę, daną nam ku obronie przed rozmaitymi zagrożeniami.

Reklama

Opiekunkę. Wspomożycielkę. Przewodniczkę naszych dróg, ku temu, który jest owocem Jej żywota – Jezusowi.

I.Fundament gmachu Ojczyzny

Dziś w sposób szczególny potrzebujemy odczucia macierzyńskiej obecności Maryi. Jej miłości, łagodności, dobrej rady.

Wczoraj zakończył się wielki protest ludzi pracy, którego widownią była Warszawa. Jeszcze jego echo nie umilkło, słychać je w Polsce całej. Wielu z was, dziś tu obecnych, szło wczoraj ulicami Stolicy w tym wielkim pochodzie ludzi pracy skupionych w związkach zawodowych. Uczestniczyło w manifestacjach poprzednich dni. „Więcej wolności dla Polaków”, „Dość lekceważenia społeczeństwa” – takie były przewodnie hasła kilkudniowych manifestacji. Podjętych nie z politycznego wyrachowania – takie opinie można było usłyszeć. Nie z pragnienia obalenia rządu. Wczoraj zatrzasnęły się drzwi gabinetów ministerialnych, ale dziś Maryja otwiera swe ramiona i zaprasza. Przychodzicie do Niej jak dzieci do Matki.

Wielotysięczna rzesza związkowców pragnęła dobitnie wyrazić: słowami, petycjami, obecnością, że – ich zdaniem – rząd lekceważy społeczeństwo i związki zawodowe, że zerwane zostały wzajemne relacje, zgasł społeczny dialog. Był to także protest przeciw narzucaniu wspólnocie pracy decyzji o fundamentalnym znaczeniu dla życia milionów, pośród nich tej szczególnie bulwersującej – o wydłużeniu czasu pracy – bez pytania o akceptację. Miał uświadomić rządzącym, że polskiej pracy należny jest szacunek i życzliwa troska.

A także ukazać prawdę, która dziś jest spychana w cień, w różny sposób wypłukiwana ze zbiorowej świadomości. Prawda ta brzmi. To ludzie pracy są solą polskiej ziemi!

Nie byłoby Polski, gdyby nie było polskiej pracy. To praca pokoleń Polskę tworzyła, umacniała, czasem ocalała. To praca tworzy wymierne wartości – materialne, gospodarcze, społeczne. Wczoraj i dziś. Stanowi fundament gmachu ojczyzny. Od tego jak jest on mocny, z jakiego materiału został utworzony, jakimi wartościami zespolony, zależy jego stabilność i trwanie.

Tu, na Jasnej Górze, w miejscu, gdzie we wspólnocie zawierzenia wielbimy Boga w Trójcy Świętej Jedynego, gdzie otwieramy nasze serca ku Matce Chrystusowej, trzeba przypomnieć, że wielkość ludzkiej pracy, jej godność, znaczenie, wynika z Bożego rozrządzenia, z Bożych przykazań. Nikt ich nie może zmienić, ani parlamenty ani żadne ludzkie najwyższe autorytety. Praca to Boży program dla człowieczego życia. Z pracy swojej ma człowiek pożywać chleb codzienny (por. Rdz 3, 17 nn). Przez pracę ziemię czynić sobie poddaną.

Drodze Kościoła towarzyszy refleksja o pracy, jej roli sprawczej dla rozwoju człowieka, także w jego duchowym aspekcie. Znalazła bogaty wyraz w wielkich encyklikach papieży ostatnich wieków: Leona XIII – Rerum novarum i Jana Pawła II – Laborem exercens. Znajduje odbicie w solidarności Kościoła z ludźmi pracy. W szczególny sposób dochodzi do głosu tam, gdzie następuje zagrożenie wartości pracy, jej społeczna degradacja, wyzysk ludzi pracy, deprecjonowanie ich godności. Dlatego godzi się przypomnieć słowa Prymasa Tysiąclecia: „w sporze między władzą a ludem, rację ma zawsze lud”.

Z tej postawy solidarności z ludzką pracą wynika także akceptacja Kościoła dla działalności związków zawodowych. Są one powołane dla zabezpieczenia nie tylko bytowych interesów ludzi pracy, nie tylko ułożenia właściwych relacji między pracodawcami a pracownikami. Są także stróżami pracowniczej godności.

Kto twierdzi, że czas związków zawodowych się kończy, daje wyraz swojej arogancji w stosunku do ludzi pracy, niezrozumieniu nie tylko ich potrzeb, także godności pracy ludzkiej, której należny jest szacunek i ochrona. Projekty ustaw o eksterminacji związków zawodowych, o odbieraniu pomieszczeń itp., to duch niczym rodem ze stanu wojennego.

Kościół swoją szczególną powinność upatruje „w kształtowaniu takiej duchowości pracy, która wszystkim ludziom pomoże przez nią przybliżać się do Boga – Stwórcy i Odkupiciela” (Jan Paweł II, Laborem exercens). Bowiem człowiek swą pracą uczestniczy w dziele Stwórcy. Więcej, staje się adresatem Chrystusowej Ewangelii pracy. Przepowiadanej Jego Słowem, także osobistym świadectwem – w Nazarecie, w warsztacie św. Józefa cieśli. W tym Bożym kontekście jeszcze wyraziściej rysuje się znaczenie pracy – podstawowego wymiaru bytowania człowieka. Także przekonanie, że praca powinna zajmować naczelne miejsce w całej sferze polityki społecznej i gospodarczej.

II. Jesteśmy powołani do Prawdy

Umiłowani!

Dziś do trony Królowej Polski przynosicie brzemię goryczy. Rwie się tkanka społeczna, zaogniają międzyludzkie relacje. Niekiedy wydawać się może, że jest coraz dalej człowiekowi do drugiego człowieka. Macie świadomość, że taka sytuacja przygnębia, duchowo deprecjonuje, obezwładnia.

Chrystus daje wam pociechę, ukazuje drogę wyjścia z tej sytuacji. W świetle Ewangelii dzisiejszej niedzieli warto spojrzeć na nasze ludzkie spory, czasem zda się niemożliwe do rozwiązania, na nasze problemy, które trafiają czasem na mur niechęci, wrogości, niezrozumienia. Można skruszyć ten mur! Przytoczę słowa z listu Pani Joanny Wojciechowicz z USA, z Oregonu nad Pacyfikiem. Po wysłuchaniu mojej homilii z 31 sierpnia br. w Bazylice św. Brygidy napisała: „Jestem z całego serca wdzięczna za pamięć o nas, zapomnianych i skrzywdzonych, często schorowanych inwalidów, weteranów strajków 1980 i 1988, internowanych lub więzionych, którzy w późniejszych latach 90-tych a nawet i potem, nie uzyskali pomocy od państwa. (…)Wielu z nas ciągle nie może wrócić, bo ani nie ma gdzie mieszkać ani też za co żyć. Ja sama jestem najlepszym przykładem: brałam udział w strajku 1980, jako tak zwana ‘osoba wspomagająca’, po czym od pierwszego dnia istnienia ‘Solidarności’ pracowałam w niej. Byłam kierownikiem Działu, Rozpowszechniania informacji, działu który zatrudniał 43 osoby (obejmował Radiową Agencję Solidarności, Dział Plastyczny i Fotograficzny i słynną ‘Parszywą Dwunastkę’, czyli tzw. grupę szybkiego reagowania). (…) Jeśli w ciągu ostatnich lat, polskie opuściło ponad 2 miliony obywateli, to przecież jest to strata na miarę wojennej! Jeśli telewizja TVN 24, (którą tu na końcu świata jako jedyną mogę zobaczyć), zachęca do brania pożyczek na wyprawkę dzieci do szkoły - to nie wiele wywalczyliśmy lat temu trzydzieści trzy”.

Umiłowani w Panu!

Słuchaliśmy dziś perykopy z Ewangelii według św. Łukasza o synu marnotrawnym. O tym, „co zginął a odnalazł się”. Zbłądził na drogach świata, przekreślił samego siebie i powrócił do ojca, który go przez czas oddalenia nieprzerwanie miłował, nie odtrącił, przebaczył, wyprawił ucztę radości i wdzięczności. Współbrzmi z tym obrazem miłującego, przebaczającego ojca, obraz pasterza, który wyrusza w poszukiwanie zagubionej owcy, obraz kobiety, która poszukuje zagubionej drachmy i cieszy się z sąsiadkami radością z jej odnalezienia.

Jezusowa perykopa o Bożej miłości, miłosierdziu, trosce. Ukazuje perspektywę nawrócenia. A wraz z nim ocalenia, nadziei, możliwości odbudowania tego, co utracone.

Bóg poszukuje pogubionych ludzkich serc. Gotów jest, jak ten dobry pasterz, zostawić swoje stado, aby ruszyć na poszukiwanie zagubionego człowieka. Wychodzi pierwszy na jego spotkanie. Wzywa do przyjęcia ofiarowanego zbawienia, zachęca do nawrócenia, ukazuje radość, z jaką przyjmuje tych, którzy do niego wracają. „Ten brat twój był umarły, a znów ożył: zaginął; i odnalazł się”.

Ku takiej perspektywie otwartych ku człowiekowi ramion przebaczającego Boga prowadzi modlitwa Mojżeszowa z pierwszego czytania o ocalenie swego ludu. Jej realizację ukazuje List do Tymoteusza w którym św. Paweł, ongiś „bluźnierca, prześladowca i oszczerca”, dzieli się radością z doznanej łaski, z miłosierdzia, z Jezusowej wielkoduszności wobec niego, teraz żarliwego apostoła Dobrej Nowiny.

W perspektywie ocalającej miłości Boga, Jego bezustannej gotowości do poszukiwania tych, którzy się pogubili, oddalili, porzucili to, czym żyli, możemy patrzeć na naszą pielgrzymkę. Wiecie dobrze, że zrodziła się z pragnienia znalezienia Bożej perspektywy dla zmagań ludzi pracy z rzeczywistością stanu wojennego. Szukaliście wtedy „mocy ducha”, by przetrwać. Jesteście trochę starsi, ale jako Solidarność – na nowo młodsi.

Już trzydziesty pierwszy raz przychodzicie tu, na Jasną Górę, w Pielgrzymce Ludzi Pracy. Pierwszy raz w 1983 roku z błogosławionym księdzem Jerzym Popiełuszką. On tę pielgrzymkę zainicjował, poprowadził. Jesteście spadkobiercami tego bogatego wiana modlitwy, refleksji ewangelicznych czynów Błogosławionego, skierowanych ku polskiej pracy, jej etosowi, związkach z życiem narodu i jego drogą.

Błogosławiony Ksiądz Jerzy. Jeden z tych przepełnionych Bożym i polskim duchem kapłanów. A był też z nim ks. Henryk Jankowski. Wtedy - latem 1980 roku, odczytali znaki czasu, bez wahania poszli z ewangeliczną i sakramentalną posługą do strajkujących ludzi pracy. W jego wypadku była to Huta Warszawa. Towarzyszył kapłańską posługą drodze Solidarności. Podjętej przez nią twórczej pracy nad polską pracą. Odsłanianiu ukrywanych przez lata wartości narodu i jego niepodległościowego nurtu. Tamtej, tak mocno wtedy zawiązanej więzi między wspólnot polskiej pracy a Chrystusem. Potem, w stanie wojennym, umacniał polską nadzieję uosobioną w zepchniętej do podziemia „Solidarności”.

Był przekonany – jak wielu rodaków w tamtych latach – że w wolnej Polsce, która z woli Bożej Opatrzności nadejdzie, idea solidarności stanowić będzie normę ładu społecznego w ojczyźnie, że to o nią wesprze swoje funkcjonowanie państwo. Przypominał: „Jesteśmy powołani do prawdy. Jesteśmy powołani do świadczenia o prawdzie swoim życiem”.

Dał takie świadectwo prawdzie. Męczennik z nienawiści do wiary Chrystusowej, do wartości, którym służył. „Patron naszej obecności w Europie za cenę ofiary z życia, jak Chrystus” – tak mówił o Nim błogosławiony Jan Paweł II.

III. Nie można stwarzać fikcji wolności

Umiłowani!

Można pytać ile w tym waszym pielgrzymowaniu jasnogórskim do tronu Królowej Polski jest wierności dziedzictwu błogosławionego Kapłana Męczennika? Ile przywiązania do tamtego projektu Polski jutra wspartej na idei solidarności?

Mamy świadomość, że system neoliberalny, który zapuścił głęboko korzenie w nurt polskiego życia, w system gospodarczy, obrał inne preferencje, inne drogi. Na plan pierwszy wysunęło się to, co określa się mianem przedsiębiorczości i kapitałem. Przyszła likwidacja wielu zakładów. Przekształceń własnościowych. Procesów, które generowały trudne problemy, stawiały niewygodne pytania, choćby te o powiązania ludzi starego systemu z nowym, o tzw. uwłaszczenie komunistycznej nomenklatury. Przyszły symptomy sytuacji, przed którą przestrzegał Ojciec Święty Benedykt XVI, mówiąc, że to liberalne myślenie nie akceptujące wpływów o charakterze moralnym „doprowadziło do systemów i rozwiązań, które podeptały wolność osoby i grup społecznych i które nie były w stanie zapewnić sprawiedliwości”(Caritas in veritate).

Ludzie pracy przestali być traktowani jako sól polskiej ziemi. Siła sprawcza dynamizmu życia narodu. Z bólem, ze wzrastającym niepokojem spostrzegamy, że podmiotowość polskiej pracy, jej społeczna, narodotwórcza rola spychana jest przez gospodarczych decydentów na plan dalszy. Ze wszystkimi tego konsekwencjami dla ludzi pracy. Polska praca dziś często traktowana jest po macoszemu, krzywdzona, czasem poniewierana, wydziedziczana z nabytych praw. Umowy śmieciowe to zmora. Pracujący nie wypracują emerytury, grozi im nędza na starość.

O niektórych z tych krzywd było głośno w ostatnich dniach: wysokie bezrobocie, wilcze prawa w stosunkach pracy, przykład – tzw. umowy śmieciowe, ustawa o elastycznym czasie pracy. Projekty antyzwiązkowych ustaw, m.in. ograniczające funkcjonowania związku w zakładach pracy, kolejne zagrożenie systemu emerytalnego. To tylko niektóre pozycje z obszernego katalogu decyzji, projektów, które świat pracy ocenia negatywnie, przeciw którym protestuje.

Wciąż powraca pytanie dlaczego zatracona została idea solidarności oddziaływująca niegdyś – jakże mocno – na różne dziedziny polskiego życia? Dlaczego w okresie inicjowania przemian, idea ta nie została aplikowana do nowej historycznej sytuacji w jakiej w 1989 r. znalazła się Polska? Dlaczego poczęła być z rozmysłem krytykowana, umniejszana, redukowana, nie znalazła miejsca w projektach modernizacyjnych?

Dlaczego przegrywała w zetkniecie z nowymi prądami, choćby mocno forsowanym i reklamowaną ideologią europejskości, tak bezkrytycznie wprowadzaną pod dach ojczyzny? Więcej przeciwstawianej polskości – ujmowanej niemal jako synonim zacofania, archaiczności, nie pasującego do europejskich standardów nacjonalizmu.

Dziś wyraźniej, niż to miało miejsce kilka lat temu, zdajemy sobie sprawę z tych ran odniesionych przez bezkrytyczną akceptację tego, co napływało do nas: a było w tym wiele śmiecia i brudu. Wielu z tamtych ran do dziś nie sposób zasklepić. Zainfekowały polski organizm, nieraz skutecznie, ideologiami, prądami, niegodnymi, nihilistycznymi, wymierzonymi w Boże prawa, w chrześcijańskie zasady moralne, wartości bliskie Polakom, ich historycznej drodze: wiarę, patriotyzm, przywiązanie do tradycji, więzi pokoleniowe, społeczne nastawienie. Węgrom udało się przezwyciężyć te trudności. Uczyli się na naszym doświadczeniu, ale i na naszych błędach.

Bracia i Siostry!

Jeszcze raz wrócę do dziedzictwa przeszłości, do fundamentów III Rzeczypospolitej. Do Solidarności. To był wielki ruch ku wolności. Obywatelskiej, narodowej, społecznej. Ku takiej wolności, która nie krzywdziła innych, nie wywoływała niepokoju sumień. „Prawdziwa wolność jest pierwszą cechą człowieczeństwa”, mówił w jednej ze swych homilii błogosławiony ksiądz Jerzy. Tak rozumiana wolność mogła stanowić drogowskaz nowej drogi ojczyny. Tak się jednak nie stało.

Już na początku historycznych przemian, w 1991 roku, błogosławiony Jan Paweł II w Kielcach, na szlaku swej IV Pielgrzymki do Ojczyny, stwierdzał, odnosząc się do polskich spraw – pamiętamy tamte jego słowa gwałtowne, przepełnione bólem, wypowiedziane podczas gromów wiosennej burzy – że „nie można stwarzać fikcji wolności, która rzekomo człowieka wyzwala, a właściwie go zniewala i znieprawia”. Dawał tego przykłady: burzenie ładu moralnego w rodzinach, zgodę na zabijanie poczętych dzieci. Żądał od nas, abyśmy podjęli jako naród, jako państwo, wielką pracę „wychowania do wolności, tej prawdziwej, dojrzałej skutecznej”.

Jaki dziś jest kształt wolności – tej „prawdziwej, dojrzałej, skutecznej”. Wolności skierowanej ku dobru, pozytywnym wartościom, sprawom obywatelskim? W ostatnich dniach wiele się mówiło o instytucji referendum obywatelskiego. To ważny czynnik demokracji, tej bezpośredniej. Dający obywatelowi prawo do współdecydowania o istotnych sprawach dla ogółu, środowiska. Swego czasu zebrano dwa i pół miliona podpisów pod wnioskiem o referendum emerytalne – na próżno. A przecież referendum to zdobycz demokracji.

IV. Który skrzywdziłeś człowieka prostego

O tzw. kulturze wykluczania, stygmatyzowania, mówił nie tak dawno, podczas spotkanie z młodzieżą w Rio de Janeiro Ojciec Święty Franciszek. O jej społecznych, moralnych, mentalnych skutkach. Jest i u nas, zbiera swoje żniwo goryczy, smutku. Można pytać czy to tylko znak czasu? A może także dowód zaniku empatii, oschłości serc, nieumiejętności rozwiązywania wielkich społecznych problemów?

Jak inaczej jak nie wykluczeniem nazwać sytuację młodych Polaków – jest ich dwa miliony – emigrantów, za pracą, za chlebem. Wykluczonych z marzeń, z aspiracji, z możliwości wykorzystywania wiedzy zdobytej w szkole, na studiach. Na ile może pomaga im duszpasterstwo polskie.

Czy system gospodarki wolnorynkowej nie wyklucza z przestrzeni ojczyny własności polskiej – przez wyprzedaż, przez prywatyzację? Jakże łatwo, bezrefleksyjnie zaprzepaszczano polską własność. Przecież jest to wyzbywanie się gospodarczej suwerenności. Polska ziemia stała się krainą nowej kolonizacji. Mnożą się na niej udzielne księstwa – supermarketów, innych handlowych molochów. Nie ma do nich dostępu polskie prawo podatkowe, nie ceni się tam zbytnio prawa pracy. Te księstwa obcego kapitału stanęły w pierwszym szeregu tych, którzy wydali walkę świętowaniu niedzieli – dla nich to dzień targowej oferty, czasem bardziej atrakcyjnej niż w pozostałe dni tygodnia.

A wykluczenie wielkich grup ludzi pracy: stoczniowców, portowców, górników. Tej wielkiej masy upadłościowej. Pośród której tylu jest bohaterów drogi solidarności.

Wykluczanie z przestrzeni medialnej. Wiele miesięcy trwała walka Telewizji Trwam. O co? O normalność. O prawa katolickiej stacji w kraju katolickim? Wykluczanie z godności? Czyż tak nie można zdefiniować sytuacji w jakiej się znalazła polska rodzina? Kiedy coraz mocniej rozlega się pukanie do parlamentu, aby zalegalizować to, co jest anty-małżeństwem, anty-rodziną. Zrównać w prawach z rodziną, uświęconą sakramentem, opartą na prawie miłości, na odwiecznym, przez Boga ustanowionym związku mężczyzny i kobiety – „mężczyzną i niewiastą stworzył ich”.

A wykluczanie wartości rodzinnych i tych, które dotąd przekazywała szkoła? Coraz więcej prób przenikania do podręczników, programów szkolnych antychrześcijańskich ideologii. Wśród nich jest ideologia gender, która walczy z ideą rodziny, małżeństwa, pojęciem płci biologicznej. Zdaniem Ojca Świętego Benedykta XVI stanowi większe zagrożenie niż komunizm.

Ile tych kpin z moherów – kobiet polskich, matek, babć, godnych szacunku: skromnych, oddanych bliskim, wiernych, wpatrzonych w Wizerunek Maryi.

Ileż tych szyderstw z ‘sekty smoleńskiej’, z ‘religii smoleńskiej’ – z ludzi zranionych tamtą wielką tragedią. Którzy pamiętają o poległych. Dążą do prawdy – bez manipulacji, bez zakłamań. Każdego miesiąca idą w Warszawie Krakowskim Przedmieściem w modlitewnym pochodzie pamięci.

Wykluczanie ludzi biednych, starych, chorych. Gdzie te gruntowne, zapowiadane, oczekiwane reformy systemowe służby zdrowia? Gdzie godna starość, bez pomocy opieki społecznej, Caritas, rodziny?

„Który skrzywdziłeś człowieka prostego śmiechem nad jego krzywdą wybuchając...”. Z Krzyży Gdańskich, z pomnika poświęconego pamięci ofiar Grudnia 1970 roku, wołają te słowa. Niestety, nie są tylko skierowane ku przeszłości. Są znakiem teraźniejszości.

Pomóż nam Matko, zamienić mowę wykluczenia, w słowa miłości i przebaczenia.

V. Sztandar naszej wiary

Umiłowani!

„Wielki naród musi nosić wysoko sztandar swej wiary. Musi go nosić tym wyżej w chwilach, w których władza jego państwa nie nosi go dość wysoko” – to słowa Romana Dmowskiego, jednego z twórców Polski Niepodległej.

Nieście ten sztandar wiary, bo to właśnie taki czas, taka chwila.

Jeszcze wiszą krzyże, w urzędach, w instytucjach… Jeszcze wojsko w pielgrzymkowym ordynku idzie do trony Maryi, swej Hetmanki.

Ale już słychać krzyk sprzeciwu, oskarżenie o obywatelskie nieposłuszeństwo, kiedy rozlegnie się głos pasterza Kościoła, mówiącego, że prawa Bożego nie może zastąpić żadne prawo stanowione przez ludzi.

Ale progi parlamentu przekroczyły projekty ustaw sprzeczne z chrześcijańską wizją człowieka, małżeństwa, rodziny.

Podobnie jak w laicyzującej się w szybkim tempie Europie, także w Polsce „chrześcijaństwo czuje się oddane nietolerancyjnej presji, która najpierw je ośmiesza (…) następnie w ramach pozornej rozumności chce ograniczyć przestrzeń jego życia i działania” (Benedykt XVI).

Mimo tych przeciwności Kościół idzie drogami ojczyzny wierny Bogu, Chrystusowi, Ewangelii. Wierny Ojcu Świętemu, strażnikowi wiary i depozytu wieków. Papież Franciszek przypomniał nam na jednej z audiencji prawdę o Kościele, o naszym chrzcie. Tylko w Kościele dokonuje się zbawienie, przebaczenie, rozgrzeszenie, uświęcenie. Kościół Towarzyszy narodowi w jego drodze ku zbawieniu. Oczekuje w stosunku do siebie normalności, rzetelności, także szacunku zaskarbionego posługa wieków w ojczyźnie, także w najcięższych dla niej czasach.

Umiłowani!

W tej perspektywie ocalającej miłości Boga, Jego bezustannej gotowości do poszukiwania tych, którzy się pogubili na drogach życia, patrzmy na naszą pielgrzymkę, nasze doroczne spotkanie tu, w polskiej Kanie, wypowiedziane tu słowa, modlitwy, skierowane ku sercu Matki pragnienia.

Dotyczą naszych osobistych spraw, rodzin, wspólnot życia i pracy. Kierujemy je ku ojczyźnie, życząc jej głębokiej, twórczej przemiany nowych impulsów rozwoju, odwrotu od doktryny, która czyni z niej swoistą gospodarczą kolonie, deprecjonuje ludzi pracy. Tym, których sukces wyborczy postawił u steru rządów, przypominamy, że Polska nie jest własnością zwycięskiej partii, czy rządzącej koalicji. Jest wielkim dobrem narodu. Nie można jej spraw rozwiązywać bez perspektywy przyszłości, bez poczucia odpowiedzialności wobec tych, co przyjdą jutro. Uciekać od prawdy, kluczyć, wielosłowiem przysłaniać problemy, rzucać obietnice w wyborczym ferworze, nic potem nie warte, nie poodejmować wyzwań, utrwalać obraz opozycji jako siły destrukcyjnej i nieodpowiedzialnej, promować partyjny egoizm.

Jesteśmy dziećmi, miłującego Boga, który wychodzi nam na spotkanie, otwiera ku nam ramiona. Tych, co się oddalili, cierpliwie poszukuje, tych, co idą za nim, wspomaga w ich drodze. A ta droga prowadzi przez polską ziemię. Praojcowie nasi otworzyli jej granice dla Chrystusa, Jego Matki, Kościoła, wiary świętej – na trwanie. Cieszymy się, że na nasz polski Jubileusz chrztu narodu przybędzie Ojciec Święty Franciszek.

Polska – ziemia Chrystusa, ziemia Jego Matki – Królowej naszego Narodu. Ewangelicznego siewu i plonu, który wzrasta dobrem. Tego, co w niej wielkie i piękne Z takiej Polski przybywacie, do niej wrócicie.

Dwa dni temu minęła rocznica Wiktorii Wiedeńskiej. Zwycięskiej bitwy, co ocaliła Europę. Jak tamta, ponad dwieście lat później, na przedpolach Warszawy. Jak ta, bezkrwawa, która zaczęła się w stoczniach Wybrzeża. Zwycięska bitwa Solidarności pod znakiem Maryi.

Jest wrzesień. Czas pamięci o 1 i 17 września, o polskiej drodze, o misterium iniquitatis, które stało się jej udziałem. Na warszawskich Powązkach z dołów śmierci wydobywane są kości bohaterów, ofiarnych żołnierzy polskiej wolności – ofiar komunistycznego bezprawia. Cześć i chwała bohaterom, coraz częściej rozbrzmiewa to hasło. Skandują je młodzi Polacy. Wydobywają z cienia niepamięci pokolenie, które ocaliło Polskę.

Umiłowani!

Wrócicie do siebie. Do swoich domów, do rodzin, do środowisk pracy. Pomnażajcie dobro, któremu służycie. Pomnażajcie społeczną miłość, pomnażajcie nadzieję. Bo przecie wbrew tym zaniechaniom, wbrew tym ciemnym barwom o których była mowa jest wiele dobra, twórczej pracy, społecznej miłości, obywatelskiej aktywności.

Niech waszą dobrą drogę wspomagają i błogosławią świeci Patronowie Ojczyny, także błogosławiony ksiądz Jerzy, który was tu przyprowadził – na trwanie przy Maryi, na modlitwę, na zawierzenie spraw polskiej pracy, dziedzictwa Solidarności, tej, która was zna, Matki pięknej miłości, naszej Matki.

Jesteśmy dziećmi Boga, mieszkańcami stworzonego przez Niego świata, „Świat Boga – to słowa Ojca Świętego Franciszka – jest światem, w którym każdy czuje się odpowiedzialny za drugiego człowieka”.

„Czyż prawdziwa wolność wyboru dróg – pyta Ojciec Święty – którymi mamy iść w tym świecie, to nie jedynie ta, która wiedzie do dobra wszystkich i jest inspirowana przez miłość?”

Ruszajcie w taką drogą, ku Polsce, ku waszym środowiskom pracy i życia. W imię Chrystusa i Maryi.

„Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste/ I odnów we mnie moc ducha”.

Daj nam Maryjo moc ducha! Daj nam Maryjo moc wiary! I Przymnóż nam moc nadziei! Bo taki Maryjo jest cel naszej pielgrzymki! Amen.

2013-09-15 09:18

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wystawa „Per Mariam Soli Deo” na Jasnej Górze

2020-06-06 17:47

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

Jasna Góra

wystawa

ARCHIWUM

W imieniu organizatorów – Instytutu Prymasa Wyszyńskiego i Jasnogórskiego Instytutu Maryjnego zapraszamy na otwarcie wystawy poświęconej życiu i dziedzictwu prymasa kard. Stefana Wyszyńskiego – „Per Maria Soli Deo”.

Oficjalne otwarcie wystawy będzie miało miejsce - 13 czerwca 2020 o godz. 16.15 na Jasnej Górze (przy pierwszej planszy, wejście do Brymy Totus Tuus).

Wystawa „Per Mariam Soli Deo” zorganizowana przez Instytut Prymasa Wyszyńskiego przy współpracy z Jasnogórskim Instytutem Maryjnym i Regionalnym Ośrodkiem Kultury w Częstochowie w ramach Roku Prymasa Wyszyńskiego ustanowionego przez Sejmik Województwa Śląskiego. Wpisuje się ona w jasnogórskie przygotowania do beatyfikacji kardynała, który „wszystko postawił na Maryję”.

Na wystawę o kard. Stefanie Wyszyńskim składa się 31 plansz ze zdjęciami przyszłego błogosławionego, opatrzonych komentarzami, którymi są słowa Jana Pawła II i samego Księdza Prymasa.

Ekspozycja prezentowana przez okres wakacji, będzie okazją do poznania Sługi Bożego i dzieła jego życia. Plansze pokazują Prymasa jako wielkiego Polaka, męża stanu, pasterza, przyjaciela papieży, człowieka wolnego, niewolnika Matki Bożej, więźnia, obrońcę życia.

Na każdej z plansz znajduje się po kilka fotografii. Pochodzą one przede wszystkim z bogatego archiwum Instytutu Prymasowskiego. Celem wystawy, jak zauważają jej autorzy, jest przede wszystkim ukazanie człowieka świętego, jego zawierzenia Matce Bożej.

O. Mariusz Tabulski

Dyrektor

CZYTAJ DALEJ

Warszawa: od dziś kaplica relikwii bł. ks. Jerzego Popiełuszki ponownie otwarta

2020-06-06 09:08

[ TEMATY ]

rocznica

bł. ks. Jerzy Popiełuszko

Archiwum

Z okazji 10. rocznicy beatyfikacji ks. Jerzego Popiełuszki w kościele św. Stanisława Kostki na Żoliborzu zostanie dziś zainstalowana gablota z przedmiotami, które miał ze sobą ks. Jerzy w dniu swojej męczeńskiej śmierci. Wydarzenie odbędzie się o godz. 11.00 w kaplicy relikwii, która tego dnia zostanie ponownie otwarta dla wiernych.

W pancernej gablocie zobaczyć będzie można m.in. złoty medalik, który miał na sobie ksiądz Jerzy, honorową legitymację odznaki Akcji „Burza”, wezwanie na przesłuchanie do prokuratury, metalowy obrazek Matki Bożej z Dzieciątkiem pochylającą się nad żołnierzem AK, zapalniczkę z napisem “Solidarność”, czy orzełka.

W pierwszej, wcześniej udostępnionej gablocie, eksponowana jest sutanna, w której zginął ksiądz Popiełuszko, uprowadzony i zabity przez funkcjonariuszy SB 19 października 1984 roku. Legendarny kaznodzieja Mszy w intencji Ojczyzny, które sprawował w latach 80. ub. wieku w kościele św. Stanisława Kostki, przy tej świątyni został też pochowany.

W salach dolnego kościoła, mieści się Muzeum Księdza Jerzego Popiełuszki. Założył je ówczesny proboszcz, ksiądz prałat Teofil Bogucki niedługo po męczeńskiej śmierci kapłana. W 2004 roku, staraniem kolejnego proboszcza, księdza Zygmunta Malackiego, Muzeum otrzymało nowoczesną, multimedialną formę.

W dziewięciu salach muzealnych znajduje się kilka tysięcy eksponatów, w tym przedmioty osobiste księdza Jerzego, przedmioty związane z jego męczeńską śmiercią, zdjęcia, prezentacje filmowe i dźwiękowe.

Autorzy ekspozycji przedstawiają Błogosławionego jako kapłana, który odpowiedział na otrzymane znaki Boga i przez lata dojrzewał do męczeństwa. Pragnął być księdzem w określonych warunkach historycznych, dla ludzi, których Pan Bóg postawił na Jego drodze. Był świadkiem Chrystusa w trudnych czasach i wielu doprowadził do Boga swoim przykładem.

Dwie gabloty umieszczone w kaplicy relikwii ks. Jerzego Popiełuszki przechowują cenne przedmioty związane z Jego męczeńską śmiercią są odporne na wszelkie naruszenia fizyczne, ognioodporne, z regulowaną wilgotnością i temperaturą, podświetlane.Takie zabezpieczenie śladów pozwoli im przetrwać, by dalej świadczyć o męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki i umożliwi ich ekspozycję.

Przedmioty, które są świadkami męczeństwa i śmierci duchownego noszą ślady dramatycznych wydarzeń sprzed blisko 36 lat. Są poszarpane, pobrudzone, pełne błota. Dzięki wsparciu MKiDN, żoliborskiemu muzeum udało się przeprowadzić ich podstawową konserwację, tak, żeby ochronić tkaniny i zachować wszelkie ślady dramatu.

Od 1984 roku do grobu błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki, znajdującego się przy kościele św. Stanisława Kostki obok muzeum, przybyły 23 miliony pielgrzymów. Spośród pielgrzymów i turystów z zagranicy najliczniejszą nację stanowią Amerykanie, następnie Francuzi i Hiszpanie – poinformował KAI Paweł Kęska z Muzeum i Ośrodka Dokumentacji Życia i Kultu Księdza Jerzego Popiełuszki.

Kapłan-męczennik wciąż cieszy się niezmiennym kultem. W Polsce jego relikwie są przechowywane w około 990 miejscach, m.in., w kaplicy sejmowej i prezydenckiej oraz w różnych kaplicach więziennych.

Kult kapelana “Solidarności” rozprzestrzenia się także za granicą. Jego relikwie obecne są w 448 kościołach i kaplicach w 61 krajach, m.in. w Wietnamie, Korei Południowej czy Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Od 1984 roku czyli daty śmierci ks. Popiełuszki, do żoliborskiego ośrodka dokumentacji zgłoszono 570 świadectw, także ze świata, dotyczących łask otrzymanych za wstawiennictwem ks. Jerzego. 20 z nich posiada dokumentację medyczną.

W Polsce są już 52 szkoły którym patronuje kapłan z Żoliborza. Jego imię nosi już 219 ulic, placów, z czego 5 za granicą, m.in. w Nowym Jorku i Budapeszcie.

Paweł Kęska zwraca uwagę, że polski męczennik pozostaje dla ludzi z całego świata postacią wciąż ważną i uniwersalną, a nie kimś z dawno minionej historii Polski. “Przed rokiem oprowadzałem pielgrzymów z Palestyny, którzy przejęci biografią ks. Jerzego powiedzieli: tak, to będzie nasz patron, patron prześladowanych chrześcijan, bardzo takiego potrzebujemy” – wspomina Paweł Kęska.

Zdaniem popularyzatora, osoba ks. Popiełuszki i jego znaczenie jest wciąż do odkrycia, m.in. dlatego, że wiele materiałów nie zostało do tej pory opracowanych, nie przeprowadzono również kwerend w archiwach, które mogą zawierać cenne materiały dotyczące działalności kapłana oraz tego, jak była ona na bieżąco oceniana.

Kęska wskazuje, że można dokonać kwerend w archiwach Solidarności, Radia Wolna Europa, w niektórych archiwach kościelnych czy choćby w regionalnych archiwach IPN. Zadaniem do zrealizowania jest z pewnością kompleksowe, wieloaspektowe opracowanie zagadnienia roli jaką spełniał kapłan w życiu publicznym. Wyraził przy tym nadzieję na rychłe rozpoczęcie prac z wykorzystaniem nieopracowanych i nieznanych dotąd źródeł.

***

Ks. Jerzy Popiełuszko urodził się w 1947 r. w wiosce Okopy na Białostocczyźnie, był kapelanem związanym z “Solidarnością” i robotnikami. Podczas Mszy za Ojczyznę sprawowanych w kościele św. Stanisława Kostki na stołecznym Żoliborzu publicznie krytykował nadużycia władzy komunistycznej. Równocześnie – zgodnie z przytaczaną przez siebie ewangeliczną zasadą “zło dobrem zwyciężaj” – przestrzegał przed nienawiścią do funkcjonariuszy systemu.

19 października 1984 r. został porwany przez oficerów Służby Bezpieczeństwa z IV Departamentu MSW. Po brutalnym pobiciu, oprawcy wrzucili księdza do Wisły na tamie koło Włocławka. Został pochowany na placu przed kościołem św. Stanisława Kostki, gdzie był duszpasterzem. W pogrzebie ks. Popiełuszki uczestniczyły tysiące ludzi.

Ks. Jerzy Popiełuszko został beatyfikowany 6 czerwca 2010 r. podczas Mszy św. na Placu Piłsudskiego w Warszawie.

Obecnie trwa jego proces kanonizacyjny.

CZYTAJ DALEJ

Miłość wykracza poza grób

2020-06-06 23:00

Małgorzata Pabis

III Pielgrzymka Rodzin Dzieci Utraconych przybyła w sobotę 6 czerwca br. do sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Mszy świętej przewodniczył i homilię wygłosił ks. bp Jan Zając, kustosz honorowy sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach.

Swoje słowo do pielgrzymów skierował ks. abp Marek Jędraszewski. Metropolita krakowski napisał w nim: „III Ogólnopolska Pielgrzymka Rodzin Dzieci Utraconych do sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie ubogacona jest w tym roku szczególną obecnością i wstawiennictwem św. Jana Pawła Wielkiego, którego setną rocznicę urodzin obchodzimy. Nasze myśli biegną do wadowickiego domu, w którym 18 maja 1920 roku przyszedł na świat Karol Józef Wojtyła. Te jakże oczekiwane i radosne narodziny poprzedziła niestety śmierć siostry papieża, która zmarła tuż po urodzeniu. To trudne i wymagające doświadczenie Sług Bożych Emilii i Karola Wojtyłów jest dzisiaj także i waszym doświadczeniem. Przybywacie do łagiewnickiego sanktuarium, aby przed Jezusem Miłosiernym wypowiedzieć wasz ból i cierpienie związane z utratą dzieci w różnych momentach ich życia.

Jak zaznaczył to w jednej ze swoich środowych katechez papież Franciszek, „mrokowi śmierci trzeba stawiać czoła z bardziej intensywnym trudem miłości. W tej wierze możemy pocieszać się nawzajem, wiedząc, że Pan zwyciężył śmierć ran na zawsze. Nasi bliscy nie zniknęli w mroku nicości: nadzieja nas zapewnia, że są w dobrych i silnych rękach Boga. Miłość jest silniejsza od śmierci”. Przestrzenią tej szczególnej modlitwy zawierzenia jest Eucharystia, w której uczestniczycie. Niech pośród jej owoców będzie ufna nadzieja, że miłość jest potężniejsza od śmierci, a nasza rozłąka z bliskimi tylko przejściowa. Polecając wszystkich pielgrzymów Matce Boże Bolesnej oraz wstawiennictwu św. Jana Pawła II, zapewniam o mojej bliskości i udzielam pasterskiego błogosławieństwa”.

W homilii bp Zając powiedział: - Stając przed Jezusem Miłosiernym pragniecie, Drogie Rodziny, przedstawić trudne historie Waszych dzieci utraconych i z drżeniem serca stawiacie pytanie o sens cierpienia, które tak bardzo dotyka ludzkie życie. Pytamy się wprost: po co cierpienie? Nie zawsze wystarczy stwierdzić, że cierpienie to wielka tajemnica. Trudno nam wyjaśnić do końca jego sens. Cierpienie pozornie czyni wielkie spustoszenie w człowieku, w różnych jego sferach. Może nawet nadwyrężyć więź z Bogiem, gdyż człowiek buntuje się przeciw wszechmogącemu Bogu.

Kaznodzieja zadał pytanie: - Dlaczego Bóg zezwala zatem, by cierpienie dotykało człowieka?

Jak mówił bp Zając, wobec cierpienia własnego, ale i drugiego człowieka, konieczne jest stanąć pod krzyżem wobec miłosiernego Jezusa i wpatrując się w Jego rany, usłyszeć w sercu słowa: „Oto jestem z tobą! Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, weźmie krzyż swój i niech mnie naśladuje”.

Kustosz honorowy sanktuarium Bożego Miłosierdzia mówił dalej, że bez przebaczenia Bogu, ale także ludziom, którzy przyczynili się do śmierci dziecka, samemu dziecku, jak i sobie jako rodzicom, trudno zabliźnić rany spowodowane odejściem dziecka. Kaznodzieja zachęcał, by osoby pragnące ukojenia nie bały się przychodzić do Jezusa miłosiernego. Mówił, że miłość wykracza poza grób i sprawia, że między osobami na ziemi, a zmarłymi ciągle trwa niezwykła więź.

- Rodzice dzieci utraconych często zastanawiają się jak może kochać ich Bóg, skoro zabrał im dziecko – kontynuował bp Zając. – Ważne jest wtedy ukazywanie im nadziei życia wiecznego i powtórnego spotkania z dzieckiem w wieczności. W procesie żałoby trzeba też przebaczać. Bo bez przebaczenia Bogu, ludziom, którzy się przyczynili do śmierci dziecka, samemu dziecku, jak i sobie jako rodzicom, trudno zabliźnić rany spowodowane odejściem dziecka.

Kaznodzieja przywołał postaci rodziców św. Jana Pawła II: Karola i Emilii Wojtyłów, którzy utracili córkę w dniu porodu. Zauważył: – Ich mocna i ufna wiara pomagała im przeżywać cierpienia. Oboje małżonkowie mieli zakodowaną prawdę, że życie upływa wśród cierpienia i śmierci, ale smutek i żałość w końcu przemijają. Trzeba je tylko oddać Bogu, który dzierży losy przemijającego świata. Niedawno rozpoczął się ich proces kanonizacyjny. Bóg zatem daje szczególnych orędowników rodzinom dzieci utraconych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję