Reklama

Kościół

Watykan: rola kard. Dziwisza w sprawie McCarricka sprowadzała się jedynie do przekazania listu

Rola sekretarza osobistego św. Jana Pawła II, bp. Stanisława Dziwisza w nominacji Theodore’a McCarricka na arcybiskupa Waszyngtonu sprowadzała się jedynie do przekazania Ojcu Świętemu listu, w którym zapewniał on o swojej niewinności – wynika z dokumentacji zawartej w raporcie Sekretariatu Stanu w sprawie McCarricka. Decyzje podejmowano w oparciu o opinie szeregu osób, cieszących się zaufaniem Ojca Świętego.

2020-11-12 12:20

[ TEMATY ]

kard. Stanisław Dziwisz

Theodore McCarrick

Karol Porwich

Raport podaje, że pierwsze spotkanie prał. McCarricka z kard. Wojtyłą, któremu towarzyszył osobisty sekretarz, ks. Stanisław Dziwisz, miało miejsce latem 1976 roku, gdy ówczesny metropolita krakowski był gościem Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego, który odbył się w Filadelfii w roku dwusetlecia Stanów Zjednoczonych. Przy tej okazji kard. Wojtyła odwiedził Nowy Jork. Arcybiskup tego miasta, kard. Terence Cooke, który władał jedynie angielskim, wezwał z wakacji ks. McCarricka, który mówił po włosku, hiszpańsku, francusku i niemiecku, aby towarzyszył gościom z Polski. Ks. McCarrick następnie towarzyszył kard. Wojtyle i ks. Dziwiszowi podczas pozostałej części ich krótkiego pobytu w Nowym Jorku.

Przeczytaj także: Abp Wacław Depo o św. Janie Pawle II: dziś mocniej musimy stanąć po jego stronie

Po wyborze metropolity krakowskiego na Stolicę Piotrową abp McCarrick przyjeżdżał regularnie do Rzymu, często kilka razy w roku. Wiązało się to zarówno z jego obowiązkami w episkopacie USA, jak i w Watykanie. Zazwyczaj przebywał w Kolegium Północnoamerykańskim, gdzie spotykał się z amerykańskimi księżmi i seminarzystami studiującymi w Rzymie. Podczas swoich pobytów w Wiecznym Mieście abp McCarrick spotykał się z papieżem Janem Pawłem II podczas audiencji i wydarzeń religijnych, zarówno publicznych, jak i prywatnych.

Reklama

Abp McCarrick wielokrotnie podróżował, aby być obecnym podczas wizyt duszpasterskich papieża Jana Pawła II za granicą, m.in. w Albanii (kwiecień 1993 r.), Hiszpanii (czerwiec 1993 r.), Kolorado (sierpień 1993 r.), Litwie (wrzesień 1993 r.), Chorwacji (wrzesień 1994 r.), Bośni i Hercegowinie (kwiecień 1997), Polsce (czerwiec 1997), Francji (sierpień 1997), Kubie (styczeń 1998), Meksyku (styczeń 1999) i Ziemii Świętej (marzec 2000). Podczas podróży papieskich Ojcu Świętemu zwyczajowo towarzyszyli sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej, substytut i inni urzędnicy Stolicy Apostolskiej.

Arcybiskup McCarrick często pisał do papieża Jana Pawła II, głównie po to, aby informować Ojca Świętego o swoich działaniach na arenie międzynarodowej pracy. Wyrażał swoje oddanie Ojcu Świętemu i pragnienie służenia Kościołowi oraz wyjaśniając, co starał się czynić poprzez swoją działalność w różnych częściach świata. Jego listy sugerowały, że postrzegał siebie jako swego rodzaju pośrednika Kościoła z przywódcami politycznymi w Stanach Zjednoczonych i na całym świecie. Niekiedy pisał też do sekretarza osobistego Ojca Świętego ks. Dziwisza. Ponadto pozyskiwał zamożnych darczyńców w Stanach Zjednoczonych i gromadził pieniądze na finansowanie inicjatyw charytatywnych rekomendowanych przez Stolicę Apostolską. Jako członek i prezes Fundacji Papieskiej (Papal Foundation) podróżował w jej imieniu do Watykanu, czasami dwa razy w roku, i organizował zwyczajowe audiencje z papieżem dla darczyńców. Niezależnie od swych szerokich działań na arenie międzynarodowej, był uznawany za sprawnego zarządcę archidiecezji Newark. Dlatego pojawiła się propozycja mianowania go na inne stolice biskupie.

6 sierpnia 2000 r. abp McCarrick napisał trzystronicowy list do bp. Stanisława Dziwisza, sekretarza osobistego papieża Jana Pawła II, odnosząc się do zarzutów, jakie sformułował w odniesieniu do jego osoby zmarły kilka miesięcy wcześniej kard. John O’Connor (opinie na temat tych zarzutów wśród zaufanych współpracowników Ojca Świętego były rozbieżne). Nie wiadomo, w jaki sposób abp McCarrick dowiedział się o tych zarzutach.

List abp. McCarricka do bp. Stanisława Dziwisza:

Reklama

Wasza Ekscelencjo,

Kilka miesięcy temu pisałem do Ciebie, gdy niektórzy moi przyjaciele zdawali się promować moje przeniesienie na stolicę bardziej prestiżową. Napisałem wtedy, pragnąc zapewnić, że godzę się z tym, gotów pozostać tam, gdzie jestem lub uczynić wszystko, o co prosi Ojciec Święty. Dziś piszę z uwagi na zaufanie, jakie mam do Ciebie i na Twoją miłość do Kościoła i do naszego Papieża. Słyszałem, że przed śmiercią kardynał O'Connor napisał do Ojca Świętego list, który głęboko skrytykował moje życie jako biskupa, kapłana, a nawet jako człowieka. Jeśli to prawda, to jest to bardzo poważne oskarżenie i bardzo mnie dziwi.

Wiem, że kardynał nie chciał, abym był jego następcą, chociaż w ciągu ostatnich ośmiu czy dziesięciu lat czterokrotnie pytał mnie, czy byłbym gotów służyć jako arcybiskup koadiutor Nowego Jorku. Odpowiedziałem, jak zawsze, że uczynię o cokolwiek prosi mnie Ojciec Święty. Nigdy, przez wszystkie lata swojej posługi w Nowym Jorku, kardynał O'Connor nie zwrócił się do mnie z krytyką lub oskarżeniami, które są zawarte w jego liście do Jego Świątobliwości.

Wasza Ekscelencjo, jestem pewien, że popełniłem błędy i może czasami brakowało mi roztropności, ale w ciągu siedemdziesięciu lat mojego życia nigdy nie miałem stosunków seksualnych z żadną osobą, mężczyzną czy kobietą, młodą czy starą, duchowną czy świecką, nigdy też nie wykorzystywałem innej osoby ani nie traktowałem jej bez szacunku.

Kilka lat temu do kardynałów w Stanach Zjednoczonych wysłano serię anonimowych listów oskarżających mnie o niewłaściwe postępowanie. Natychmiast podzieliłem się nimi z nuncjuszem apostolskim i zwróciłem na nie uwagę Rady Prezbiterów naszej archidiecezji - tak bardzo chciałem być jak najbardziej otwarty na moich kapłanów. Wiem, że napisałem wtedy do kardynała O'Connora, aby zapewnić go, że oskarżenia były fałszywe.

Myślałem, aby nie pisać do Ciebie o tym strasznym zarzucie i pozostawić sprawę w rękach Boga, który jest Sędzią wszystkich rzeczy. Przedyskutowałem to jednak dogłębnie z moim spowiednikiem i doradził mi, abym przynajmniej skontaktował się z Tobą, którego uważam za dobrego przyjaciela i brata. W przypadku gdyby krytyka kardynała O'Connora wobec mojej osoby dotyczyła innych, to dobrze, że piszę, choćby po to, żeby niezasłużenie nie niszczyć reputacji kogokolwiek innego.

Z drugiej strony, jeśli Jego Świątobliwość straciłby zaufanie do mnie jako biskupa, chętnie zrezygnowałbym z mojej diecezji i przyjąłbym jakąkolwiek posługę, którą by mi powierzył. Wiem, jaki szacunek żywi do mnie Ojciec Święty - i darzę go wielką miłością. Najbardziej bolesne jest dla mnie to, że zasmuciłoby to Ojca Świętego i pozwoliło mu poczuć, że go zawiodłem.

Teraz, gdy mam okazję pisać do Ciebie, pozwolę Panu czynić to, co chce i pogodzę się z tym. Dziękuję, że jesteś kimś, do kogo mogę pisać i komu mogę szczerze powiedzieć, że jeśli rozumiem oskarżenia, jakie mógł postawić kardynał O'Connor, to nie są one prawdziwe. Proszę, módl się za mnie. Jest to trudny moment w moim życiu. Oby Pan użył tego krzyża, by uczynić mnie lepszym księdzem. Z wdzięcznością za cierpliwość w czytaniu tego listu.

W duchu braterskim

+ Theodore McCarrick

Niniejszy list, po przetłumaczeniu go na włoski przez ówczesnego prefekta Domu Papieskiego, bp. Jamesa Harveya, trafił do rąk Jana Pawła II. Po naradzie został przekazany substytutowi Sekretariatu Stanu (a następnie prefektowi Kongregacji ds. Biskupów), abp. Giovanniemu Battiście Re. Rola bp. Dziwisza sprowadzała się zatem jedynie do przekazania listu.

Ocena: +38 -88

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Analiza prawna w obronie kard. Stanisława Dziwisza

2020-11-26 17:57

[ TEMATY ]

kard. Stanisław Dziwisz

Karol Porwich

W swojej analizie pt. „Raport McCarricka - Komentarz do 'sensacyjnych' zarzutów medialnych wobec Kardynała Dziwisza” dr Michał Skwarzyński z KUL odpiera zarzuty wobec papieskiego sekretarza zawarte w filmach red. Marcina Gutowskiego.

Zdaniem autora, atak na sekretarza papieskiego jest „damnatio memoriae” („potępieniem pamięci” - przyp. red.) świętego Jana Pawła II, które umożliwi dyskredytację jego dorobku i nauczania. W opinii dr. Skwarzyńskiego dziennikarze, podeszli do sprawy w sposób nierzetelny, z góry zakładając winę kard. Dziwisza oraz skupując się na „sensacyjności” tematu, zamiast na dochodzeniu prawdy.

Autor podkreśla na wstępie, że kard. Dziwisz jako metropolita krakowski nie miał obowiązku zawiadomienia Stolicy Apostolskiej o zaniechaniach biskupa z innej diecezji, w tym wypadku chodzi o bp. Tadeusza Rakoczego, biskupa bielsko-żywieckiego i sprawę Janusza Szymika. Przepisy uprawniające metropolitę do wszczęcia postępowania wobec biskupa z innej diecezji, aczkolwiek wchodzącej w skład metropolii, weszły w życie dopiero od dnia 1 czerwca 2019 r. na mocy motu proprio "Vos estis lux mundi".

Metropolita krakowski przed 2019 r. mógł co najwyżej poprosić biskupa bielsko-żywieckiego o interwencję w sprawie księdza z jego diecezji, nie miał przy tym żadnego innego wpływu. Obecnie może on zawiadomić Rzym, jeśli biskup rzeczywiście pozostaje w sytuacji zaniechania czy braku działania – czytamy w analizie.

Autor zauważył, że w filmie brakuje informacji o tym, że w 1993 roku prokuratura umorzyła postępowanie wobec ks. W., więc w sprawie dla ustaleń faktycznych konieczny był proces kanoniczny, gdyż w obiegu prawnym obowiazywała prawomocna decyzja o umorzeniu postępowania przez prokuraturę. Metropolita krakowski nie mógł przy tym zweryfikować tych zarzutów. Ksiądz W. to ksiądz innej diecezji (bielsko-żywieckiej) i metropolita czy Sąd Metropolitalny w Krakowie nie mógł prowadzić sprawy, jako własnej w I instancji.

„Natomiast jeśli chodzi o ks. D. to ustalenia dziennikarzy w filmie są rażąco sprzeczne z faktami w sprawie. W latach 2005 – 2016, więc w czasach gdy Stanisław Kardynał Dziwisz był Metropolitą Krakowskim było 7 spraw księży, którzy popełnili przestępstwo pedofilii w rozumieniu prawa kanonicznego (granica 18 lat) i wszystkie 7 spraw przekazano Kurii Rzymskiej – Kongregacji Nauki Wiary. Inaczej ujmując Stanisław Dziwisz przekazał każdą sprawę do Rzymu, dotyczącą księdza, nad którym miał władzę, a którego dotyczyło postępowanie o takie przestępstwo kanoniczne” - podkreślił dr Skwarzyński, dodając, że z sam fakt, że pokrzywdzony nie otrzymał orzeczenia nie obciąża metropolity, a sąd orzekający.

Ponadto w powyżej sprawie nie zaznawał sam poszkodowany, ale jego rodzice, będący świadkami w sprawie, a świadkowie z zasady nie otrzymują decyzji procesowych w prawie publicznym.

Drugim istotnym argumentem na rzecz kardynała jest brak zamieszczenia w filmie odpowiedzi na pytania skierowane do duchownego. „Dziennikarz zadał kilka grup pytań Kardynałowi, w filmie podano ich liczbę, a także to, że Kardynał się nie odniósł do każdego z nich. Otóż z nieopublikowanej, a pokazanej w filmie nieczytelnej formie odpowiedzi jasno wynika, że abp Stanisław Kardynał Dziwisz, w trzech punktach wskazał pytającemu materiały, z jakimi powinien się zapoznać, bo z pytań wynika, że miał dostęp tylko do części z nich, które mają charakter fragmentaryczny„ - wyjaśnia autor analizy.

Podkreśla również, że redaktor nie ponowił pytań, wskazując na zapoznanie się ze źródłami, podanymi przez kard. Dziwisza. „Trudno mieć zatem pretensję, że Kardynał nie chciał się spotkać z dziennikarzem, który nie słuchał wyjaśnień” - ocenił. Natomiast były metropolita krakowski wskazywał Gutowskiemu na konieczność zapoznania się z szeregiem dokumentów w sprawie, ponieważ zadawane pytania sugerowały oparcie się na jednostronnych źródłach. Pytający jednak tego nie zrobił.

W materiale TVN24 brakuje też wzmianki, że w 1993 r. umorzono postępowanie prokuratorskie wobec ks. W. W opinii dr. Skwarzyńskiego nie ma także rzetelnej analizy faktograficznej dotyczącej zarzutów związanych z kontaktami z założycielem Legionistów Chrystusa Marcialem Macielem Degollado, czy Theodorem McCarrickiem, a film opiera się w istocie o plotki bez podania rzetelnych źródeł.

Kolejną sprawą, do której odnosi się autor analizy jest wyznanie ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, który podkreśla, że dokumenty w sprawie ks. W. przekazał bezpośrednio na ręce kard. Dziwisza. Tu również doktor zauważa problem z datami, duchowny bowiem początkowo podaje, że stało się to 21 kwietnia 2012 roku, kiedy to kard. Dziwisz przebywał w Ziemi Świętej.

„Do tej daty szukano Listu od ks. T. Isakowicza-Zaleskiego w Archiwum Diecezjalnym (…) Ksiądz Isakowicz-Zaleski w swoim blogu wskazał ten list, ale ma on datę 24 kwietnia 2012 r. i rzeczywiście po tej dacie taki list jest zarejestrowany w archiwum Kurii Krakowskiej, tyle że do oświadczenia do artykułu w Onet.pl tego nie sprawdzano” - czytamy w analizie.

Dr Skwarzyński przyznał, że z rozmowy z kard. Dziwiszem wie, że po odnalezieniu listu przypomniał sobie tę sytuację. Przyznał, że list ks. Isakowicza-Zaleskiego zawierał szereg punktów dotyczących księży krakowskich i to interesowało kardynała, jako kwestie podlegające jego władzy. Natomiast sprawa księdza z sąsiedniej diecezji została przekazana właściwemu biskupowi.

„W 2014 r. pokrzywdzony zgłasza sprawę ks. W. oficjalną drogą obecnemu biskupowi bielsko-żywieckiemu Romanowi Pindlowi i ks. W. jest praktycznie natychmiast usunięty z parafii, zaczyna się wobec niego proces kanoniczny. Na jakie zatem zaniechania miał reagować Kardynał?” - stwierdził ekspert Ordo Iuris.

Nadmienił, że film jest zmontowany w sposób, który utrudnia zorientowanie się chronologiczne co po czym nastąpiło, a także powiela nieprawdziwe tezy o obowiązkach prawnych metropolity. Autor tekstu obnaża także okoliczności wywiadu z red. Piotrem Kraśką.

Dalej ekspert Ordo Iuris rozprawia się z tezą dotyczącą powiązań kard. Dziwisza ze sprawami krycia przestępców seksualnych Marciala Maciela Degollado i Theodora McCarricka. Autor podkreśla, że z dokumentacji sekretarza Jana Pawła II wynika, że sprawami tymi zajmowały się Kongregacje Kurii Rzymskiej, a nie Prywatny Sekretariat Papieża.

„Dokument w postaci Raportu McCarricka jest sprawnym pozorowaniem rzeczywistego śledztwa i ma służyć ukryciu kto miał możliwości wylansowania tego kandydata na Arcybiskupa Waszyngtonu. Metodologicznie poprawnie przygotowujący Raport powinni wyjść od odpowiedzi na pytanie kto miał interes, aby czynnego homoseksualistę wypromować na arcybiskupa Waszyngtonu?” - ocenił autor analizy.

Ekspert dziwi się, że media w Polsce, nie dostrzegają analogii do przypadków pojawiających się w Polsce, kiedy to Służba Bezpieczeństwa PRL zbierała informacje o homoseksualizmie księży, a potem pomagała im w awansach, by „mieć haki” na tychże duchownych, móc nimi manipulować i wykorzystywać ich pozycje.

„Jeśli chodzi o T. McCarricka (…) niemożliwym jest dostrzeżenie, że służby specjalne USA musiały wiedzieć o homoseksualizmie T. McCarricka; że amerykańskie służby specjalne miały interes w tym, aby arcybiskupem Waszyngtonu był ktoś na kogo mają wpływ i mogą go szantażować” - ocenił.

Dodał również, że przejęcie przez służby amerykańskiego arcybiskupa Waszyngtonu pozwalało w doskonały sposób zyskać agenta, który pod watykańską flagą będzie działał na rzecz interesów USA. „Historia życia McCarricka to przecież potwierdza – zaangażowanie w Rosji i Chinach. Zakres działalności McCarricka i jego wpływy w USA tłumaczy właśnie osłona jaką zapewniały służby. Jego wieloletnią bezkarność za przestępstwa seksualne wobec dorosłych a potem dzieci na gruncie prawa amerykańskiego również to tłumaczy” - podkreśla autor.

Niejako przy okazji udało się zrzucić winę na kard. Dziwisza, oczerniając i dyskredytując przy tym Jana Pawła II.

Autor analizuje także rolę, w całym tym procesie, sekretarza stanu kard. Angelo Sodano, który wg niego był „jedynym rozgrywającym, który sprawę mógł rozegrać logistycznie”, ponieważ „to rolą Kurii było sprawdzanie kandydatów, papież i prywatny sekretariat nie miał takiej logistycznej możliwości”.

Podsumowując ekspert Ordo Iuris podkreśla, że kard. Dziwisz ma problem z udowodnieniem swojej niewinności m.in. z uwagi na podeszły wiek, a także ze względu na fakt, że z obroną pozostał on właściwie sam. Zarówno urzędnicy w kurii w Krakowie, jak i „dawni przyjaciele” utrudniają mu dostęp do jakichkolwiek dokumentów umożliwiających przedstawienie rzeczywistości, takiej jaka była.

Na zakończenie autor przedstawia propozycje koniecznych zmian w prawie kanonicznym lub/i praktyce stosowania prawa kanonicznego na poziomie krajowym i Kurii Rzymskiej.

Tekst powstał w oparciu o informacje i dokumenty przekazane przez kard. Dziwisza, a także informacje ujawnione przez media, materiały publicznie znane z publikatorów Watykanu. Rozmowy osobistej w sprawie odmówił ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Całość tekstu można przeczytać na stronie:

https://ordoiuris.pl/dzialalnosc-instytutu/raport-mccarricka-komentarz-do-sensacyjnych-zarzutow-medialnych-wobec

CZYTAJ DALEJ

Włochy: Od 10 grudnia Polacy muszą mieć przy wjeździe negatywny wynik testu

2020-12-04 19:11

[ TEMATY ]

turystyka

Polacy

Włochy

testy

PAP

Polacy przybywający do Włoch począwszy od 10 grudnia muszą mieć przy sobie negatywny wynik testu molekularnego lub antygenowego na koronawirusa, wykonanego na 48 godzin przed wjazdem do tego kraju. Taką informację zamieszczono na stronie włoskiego MSZ w piątek.

Polska znalazła się na liście wszystkich krajów UE, a także Islandii, Liechtensteinu, Norwegii, Wielkiej Brytanii, Szwajcarii i księstwa Monako, których obywatele muszą poddać się takiemu testowi na obecność koronawirusa przed wjazdem do Włoch. W przypadku braku takiego testu trzeba poddać się izolacji i nadzorowi sanitarnemu - ogłosiło MSZ w Rzymie.

Następnie, od 21 grudnia do 6 stycznia, przepisy te zostaną zaostrzone. W przypadku obywateli tych wszystkich krajów, a zatem także Polski, w okresie świąteczno-noworocznym konieczne będzie poddanie się kwarantannie natychmiast po przyjeździe. Obowiązek dotyczyć będzie zatem osób przybywających do Włoch turystycznie.

Negatywny wynik testu wystarczy tylko w przypadku, gdy obywatele tych krajów przyjeżdżają z powodu pracy, nauki czy innej pilnej potrzeby albo gdy wracają do swego miejsca zamieszkania.(PAP)

sw/ kib/

CZYTAJ DALEJ

Niedzielski: szczepionki na koronawirusa będą ukierunkowane na dorosłych; szczepionki nie są dopuszczone dla dzieci

2020-12-04 20:54

[ TEMATY ]

szczepionka

dorośli

koronawirus

Adobe.Stock.pl

Szczepienie na koronawirusa będzie przede wszystkim ukierunkowane dla dorosłych - powiedział w piątek szef resortu zdrowia Adam Niedzielski. Poinformował przy tym, że żadna ze szczepionek nie ma w warunkach dopuszczenia sugestii do stosowania wobec dzieci.

Niedzielski był w piątek pytany w TVN24, ile dni po zatwierdzeniu szczepionki na koronawirusa rozpoczną się pierwsze sczepienia w Polsce. Minister powiedział, że zależy to również od dostawców. "Myślę, że jeżeli rzeczywiście zrealizowałby się ten optymistyczny scenariusz i 29 grudnia by była pozytywna decyzja. (...) mam nadzieję, że pod koniec stycznia byłyby już pierwsze dostawy" - powiedział minister. Zapewnił przy tym, że Polska będzie gotowa do realizacji szczepień na początku stycznia.

Minister pytany, czy dzieci będą szczepione na koronawirusa odpowiedział, że tylko jeden z produktów oferowanych Polsce jest dopuszczony do szczepienia dzieci poniżej 18. roku życia, ale powyżej 12. roku życia". "Generalnie szczepienie to będzie przede wszystkim ukierunkowane dla dorosłych" - dodał.

Szef MZ zaznaczył, że "na tę chwilę nie ma czym zaszczepić dzieci". "Bo żaden z producentów nie prowadził badań na takiej grupie dzieci i absolutnie żadna z nich nie ma w warunkach dopuszczenia nawet sugestii, żeby była stosowana wobec dzieci" - wskazał Niedzielski.(PAP)

Autor: Mateusz Mikowski

mm/ mhr/

CZYTAJ DALEJ
NIE PRZEGAP
#NiezbednikAdwentowy

Reklama

Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję