Reklama

Wichrem chwały w historię popłyniesz

Dorota Łukomska
Edycja zamojsko-lubaczowska 15/2012

Od mogił żołnierza nie odchodzi się ze złamaną duszą. Nie odchodzi się z poczuciem klęski i beznadziejności, ale z niezbitym przekonaniem, że oto wyrosła nowa wartość ducha, wartość nie moja, nie twoja, ale nas wszystkich - wartość należąca do całego narodu. Trzeba, aby pamięć o nich wiecznie trwała i żyła. W naszych szkołach dzieci powinny poznawać nazwiska poległych swej gminy czy miasta. To powinno wchodzić w program nauki i być pierwszą nauką w Polsce...” - napisał marszałek Edward Rydz-Śmigły, wspominając poległych powstańców wielkopolskich. Słowa te można z powodzeniem powtórzyć wracając pamięć czasom znacznie nam bliższym - II wojny światowej, okupacji hitlerowskiej i sowieckiej. Jakże wiele mogił żołnierskich pozostało na szlaku bojowym Armii Krajowej i jak bardzo jej członkowie zasługują na upamiętnienie, ci polegli i ci żywi, choć tych ostatnich z roku na rok jest coraz mniej.
Najpierw stanęli do walki z hitlerowskim okupantem, oddając daninę krwi w obronie polskich miast i wsi. Zgodnie z rotą swojej przysięgi byli wierni ojczyźnie, broniąc jej honoru i walcząc o jej wyzwolenie ze wszystkich sił, aż do ofiary życia. Tworzyli największą zakonspirowaną siłę zbrojną okupowanej Europy. W 1942 r. decyzją Naczelnego Wodza Polskich Sił Zbrojnych i Premiera Rządu II Rzeczypospolitej gen. Władysława Sikorskiego przemianowano Związek Walki Zbrojnej na Armię Krajową. Fakt ten, mając charakter raczej symboliczny, regulował i scalał wszystkie siły zbrojne w okupowanej Polsce. Wydawało się, że koniec wojny pozwoli żołnierzom AK na powrót do normalnego życia w wolnej ojczyźnie. Zasługi, które ponieśli w walce o jej niepodległość, pozwalały przypuszczać, że w chwale staną na cokołach, a ich czyny będą uczyć historii młode pokolenia. Tak się nie stało i oto przyszło im zapisać kolejną tragiczną kartę historii. Pozostając wierni swojej przysiędze, po raz kolejny zmuszeni zostali do konspiracji i walki z nowym - znacznie silniejszym - jak się okazało reżimem. Przedstawiciele komunistycznych, zależnych od Związku Sowieckiego władz naszego kraju, od żołnierzy Armii Krajowej rozpoczęli rozprawę z przedwojenną historią. Sukcesywnie starano się wymazywać z pamięci wszelkie ślady patriotycznych tradycji i ideałów. Oddzielono od państwa Kościół, który przez wieki wspierał przecież dążenia polskich patriotów. Pozbawiono sale szkolne krzyża, a piastowskiego orła korony. Tych, których wiązano z przedwojenną armią, nazwano bandytami lub faszystami, pluto im w twarz i pozbawiono wszelkich praw. Żołnierze, dla których Bóg, Honor i Ojczyzna stanowiły wartości najwyższe, byli prześladowani, sądzeni, zsyłani do komunistycznych łagrów, a w najgorszych przypadkach pozbawiani życia. Najwytrwalsi, zaprawieni w trudach wojennych - przetrwali i to. Nie było łatwo, ale przeżyli, łzy obeschły i w 2010 r. doczekali zadośćuczynienia swoich krzywd, gdy Prezydent wreszcie wolnej Polski Lech Kaczyński ustanowił 1 marca Narodowym Dniem Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”.
Po raz drugi obchodzono to święto w Zamościu w powiązaniu z 70. rocznicą przemianowania ZWZ na Armię Krajową - 17 marca br. Organizatorami spotkania patriotyczno-religijnego był Światowy Związek Żołnierzy AK Okręg Zamość, Klub Batalionowy 3 Batalionu Zmechanizowanego w Zamościu, Liceum Ogólnokształce Centrum Szkół Mundurowych w Zamościu oraz Szkoła Podstawowa im. Armii Krajowej w Kaczórkach. Uroczyste obchody podzielono na dwie części. W pierwszej - w asyście pocztów sztandarowych - najbardziej zasłużonych weteranów Armii Krajowej odznaczono medalami „Pro Memoria”, przyznanymi przez pełniącego obowiązki kierownika Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, Jana Stanisława Ciechanowskiego, oraz odznakami honorowymi Armii Krajowej. Następnie osoby, które wyraziły chęć współpracy i wspierania działalności struktur organizacyjnych ŚZŻAK, złożyły przysięgę na sztandar Okręgu Zamojskiego, a weterani odnowili swoje dawne przyrzeczenie, składane w zupełnie innych czasach i warunkach. Modlitwę za ojczyznę i za tych, którzy dla jej dobra, wolności i niezawisłego bytu poświęcili swoje młode życie, poprowadził kapelan 3 Batalionu Zmechanizowanego ks. Bogusław Romankiewicz. Współne odśpiewanie Roty i wyprowadzenie pocztów sztandarowych zakończyło część oficjalną obchodów.
W drugiej części uroczystości wystąpił Reprezentacyjny Zespół Artystyczny Wojska Polskiego, który od ponad 60 lat propaguje bogactwo kultury narodowej, zarówno w kraju, jak i poza jego granicami. Artyści w mundurach zaprezentowali szereg znanych utworów instrumentalnych i wokalnych kompozytorów polskich, związnych ściśle z historią Polski - poczynając od czasu wielkich powstań narodowych do nam współczesnych. Koncert z zainteresowaniem obejrzeli uczestnicy uroczystych obchodów i zaproszeni goście, długimi oklaskami nagradzając artystów, a czasami włączając się do wspólnego śpiewu.
Po koncercie jeszcze długo trwały wspomnienia w mniej oficjalnym gronie. Uroczystości takie, jak ta sobotnia mają dwa zasadnicze walory - jeden estetyczny, zawierający się w przeżywaniu wspaniale wykonanej muzyki. Drugim, znacznie ważniejszym, jest lekcja historii, podczas której w nieco inny sposób uczymy się czasów najnowszych, bardzo nieraz trudnych i tragicznych naszej Ojczyzny. Ogromnym i niezastąpionym walorem takich lekcji jest uczestnictwo w niej ludzi, którzy tę historię tworzyli. Dziękujemy im za obecność, życząc sił i zdrowia.

Orzech świętuje 80-tkę!

2019-11-10 17:16

Agata Pieszko

Nasz kochany kapłan, ks. Stanisław Orzechowski, obchodził swoje 80. urodziny w czwartek, 7 listopada. Wtedy w Duszpasterstwie Akademickim „Wawrzyny” odprawiono Mszę św. w jego intencji. Dziś także sprawowano jubileuszową Eucharystię, ale już w obecności samego Orzecha!

Agata Pieszko

Wawrzynowa kaplica znów wypełniła się po brzegi studentami i absolwentami duszpasterstwa, którzy przyjechali nie tylko z Wrocławia, a z różny miast Polski, a nawet zagranicy, by świętować razem ze swoim wychowawcą.

– Większość z Was rozpoznaję, niektórych trzymałem nawet do chrztu! – zauważył jubilat.

Eucharystię koncelebrował o. Piotr Bęza, Prowincjał Polskiej Prowincji Misjonarzy Klaretynów, który przez 6 lat był prawą ręką Orzecha w sprawach duszpasterskich, a także ks. Stanisław Araszczuk, proboszcz Parafii św. Judy Tadeusza w Legnicy, będący jednym z pierwszych powołań rodzących się przy Orzechu oraz ks. Aleksander Radecki, wieloletni przyjaciel pasterza. To właśnie on wygłosił uroczysta homilię. Po Eucharystii do świętowania dołączył także ks. Wojciech Zięba.

Na początku głoszenia słowa, ks. Radecki zadał wiernym pytanie, o największą trudność, z jaką mierzymy się w trakcie wszystkich spotkań z Jezusem.

– Trudność jest jedna – usłyszeć, co mówi do nas Chrystus i odpowiedzieć na Jego wołanie. Nie mam wątpliwości, że wielu ludzi rezygnuje z tych spotkań. Świadczą o tym statystyki – powiedział pasterz.

Niedzielna Liturgia Słowa mówiła o Zmartwychwstaniu. Kaznodzieja zadał więc kolejne pytanie – czy my, ludzie wierzący, wierzymy w życie po śmierci? My, którzy przychodzimy na niedzielną Eucharystię?

– Prawda wiary o Zmartwychwstaniu nie ma powszechnego uznania wśród wierzących w Chrystusa. Chciałbym zaproponować odważnym osobom, które nie boją się lektury Pisma Świętego, by przeanalizowały spotkanie Jezusa z uczniami po Jego Zmartwychwstaniu. To był jeden wielki ciąg niepewności i wątpliwości. Nie wierzyli, choć Pan Jezus z nimi jadł, dawał się dotknąć… Zmartwychwstanie ciała nie znajduje potwierdzenia wśród wierzących ludzi! Dlaczego? Bo skoro uzna się cud Zmartwychwstania, trzeba będzie przyjąć całą naukę Chrystusa – podkreślał ks. Radecki.

Po odniesieniu się do czytania z Księgi Machabejskiej, ks. Radecki przytoczył także przykład św. Jan Marii Vianneya, który niczego nie pragnął dla siebie, a wszystkiego pragnął dla kapłaństwa.

– Trudno dzisiaj, patrząc na Orzecha, nie pytać, jaki jest ideał kapłaństwa. Orzechu Jubilacie, nie będziesz drugim proboszczem z Ars, ani św. o. Pio, ani św. Maksymilianem, ani błogosławionym Popiełuszką, ani św. Janem Pawłem II. Poznawaj i podpatruj ich drogi do świętości, ale szukaj i buduj własną, a twój ideał niech będzie tylko jeden – życzył jubilatowi jego młodszy brat w kapłaństwie.

Ks. Radecki życzył Orzechowi, by Jezus był jego jedynym wzorem, i by jeszcze bardziej rozkochiwał się w kapłaństwie, które powinno być źródłem radości w trudnościach, dodając mu otuchy słowami: "Synu, jeżeli masz zamiar służyć Panu, przygotuj swą duszę na doświadczenie! Zachowaj spokój serca i bądź cierpliwy, a nie trać równowagi w czasie utrapienia! (...) Bo w ogniu doświadcza się złoto, a ludzi miłych Bogu - w piecu utrapienia. Bądź Mu wierny, a On zajmie się tobą, prostuj swe drogi i Jemu zaufaj!" (Syr 2, 1-6).

– Orzechu, czeka ciebie, i nas wszystkich, powołanych, wielki, niekończący się życiowy egzamin z wierności w trudnościach. On prowadzi także przez sale szpitalne, ale na szczęście znamy słowa Psalmu 27: "Pan moim światłem i zbawieniem moim, kogo miałbym się lękać? Pan obrońcą mego życia, przed kim miałbym czuć trwogę?” To sam Pan Jezus będzie stał za nami, kapłanami, we wszystkich kapłańskich poczynaniach – dodał na zakończenie ks. Radecki.

Po przyjęciu komunii, jubilat został obdarowany wieloma ciepłymi słowami. Dziękowali studenci, absolwenci, poszczególne grupy duszpasterskie oraz księża. Z ambony przytoczono wiele zabawnych historii, dziękowano także za dar życia Orzecha, włączając w to dziękczynienie rodziców. Dziękowano mu za stanowcze wychowywanie na odpowiedzialnych ludzi, za naukę dystansu do siebie, czy dobre przygotowanie do małżeństwa.

Niezwykły prezent

Na urodziny nie wypada przyjść z pustymi rękami, ale czym tu obdarować duszpasterza akademickiego na służbie od 52 lat, Honorowego Obywatela Wrocławia i Honorowego Obywatela Dolnego Śląska w jednym?

– Gdy w rodzinie świętuje się 80. urodziny, zazwyczaj dziadka, to przygotowuje się album wspominkowy, wyjmuje się zdjęcia, tworzy drzewo genealogiczne. Gdybyśmy my chcieli przygotować nasze drzewo, żeby złożyć prezent na 80.urodziny, nie dalibyśmy rady – mówiła Agnieszka Bugała, szefowa wrocławskiej edycji Tygodnika Katolickiego „Niedziela”.

Redakcja wrocławskiej "Niedzieli" postanowiła więc podarować Orzechowi coś, co będzie trwalsze, niż wszystkie kwiaty i nieco prostsze do wykonania, niż drzewo genealogiczne kilku pokoleń. Agnieszka Bugała, tłumacząc prezent, mówiła, że w przestrzeni miasta ważne osoby są honorowane uśmiechniętymi, małymi przyjaciółmi – krasnalami, i że dobrzy by było, gdyby w takim momencie, w jakim jest Kościół, wpleść w rzeczywistość miasta kapłana w sutannie.

– Artyści nie chcą robić krasnali w mieście, mówią, że to kicz. Chcieliśmy to trochę zmienić. Orzech uczył nas zmieniać rzeczywistość, stąd taki odważny pomysł – dodaje szefowa wrocławskiej „Niedzieli”.

Jak Orzech zareagował na projekt miejskiego krasnala z jego podobizną?

– Dobrze, ale żadnej czapki na głowie. Mam zbyt pięknie sklepione czoło!

Krasnal, który stanął dziś u wejścia kaplicy na ul. Bujwida będzie więc jedynym krasnalem w mieście bez czapki! Po niecałych trzech miesiącach pracy, w którą była zaangażowana redakcja Niedzieli wrocławskiej, na czele z szefową edycji, Agnieszką Bugałą, a także Grzegorz Niemyjski, artysta, który wyrzeźbił Orzecha w brązie, Krasnal Orzech stanął przy wejściu do kaplicy na ul. Bujwida. Po odsłonięciu rzeźby, w tłumie dało się słyszeć głosy: „super!”, naprawdę podobny!, „Orzechu, to Ty!”. Sam Jubilat był bardzo poruszony. Wspólne świętowanie przydłużyła agapa z pysznym, orzechowym tortem w tle!

Orzech po wszystkim był bardzo zmęczony, ale i bardzo szczęśliwy. W trakcie Eucharystii niewielu dostrzegło, kiedy 80-letni kapłan wpatrzony w Ciało Chrystusa wzruszył się i ocierał schorowanymi dłońmi łzy. To dla niego wielkie przeżycie. Pewnie marzył o odprawieniu Mszy św. od kilku miesięcy, które spędził w szpitalu…

Prosimy o modlitwę za naszego dobrego, kochanego kapłana!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Syria: dwóch księży zamordowanych przez bojówki Państwa Islamskiego

2019-11-11 20:31

st (KAI/la Repubblica) / Damaszek

Dwóch księży katolickich obrządku ormiańskiego zostało dziś zabitych przez bojówki Państwa Islamskiego w północno-wschodniej Syrii w wiosce Zar, w dystrykcie Busayra, na wschód od Dar ar-Zor.

Unsplash/pixabay.com

Ofiarami terrorystów padło dwóch księży 43-letni Hovsep Petoyan i jego ojciec, także kapłan 71-letni A. Petoyan (w Kościele obrządku ormiańskiego nie obowiązuje duchownych celibat). Według niektórych źródeł, obydwaj, w towarzystwie diakona, mieli zweryfikować stan prac konserwatorskich ormiańskiego kościoła katolickiego w okolicy, kiedy znaleźli się w zasadzce na drodze łączącej Hasakeh z Dar ar-Zor. Uzbrojeni ludzie otworzyli ogień, zabijając starszego na miejscu, a młodszy z księży zmarł wkrótce na skutek odniesionych obrażeń. Ranny został również diakon.

Według agencji prasowej Sana chodzi o „akt terroryzmu”, który ma miejsce w szczególnie trudnym momencie dla prowincji Hasakah, ponieważ Turcja rozpoczęła szeroko zakrojoną ofensywę w celu wyeliminowania obecności bojowników kurdyjskich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem