Reklama

Słudzy Jezusa

Agnieszka Lorek
Edycja sosnowiecka 22/2012

W sobotę, 12 maja w parafii Macierzyństwa NMP w Bolesławiu pasterz Kościoła sosnowieckiego, bp Grzegorz Kaszak przewodniczył uroczystej Eucharystii, podczas której udzielił święceń diakonatu alumnom Wyższego Seminarium Duchownego naszej diecezji. Uroczystość odbyła się w obecności licznie przybyłych kapłanów, rodziny, wychowawców oraz przyjaciół nowo wyświęconych, zaproszonych gości i wiernych tutejszej wspólnoty. Po odczytaniu Ewangelii, ks. dr Mariusz Trąba, rektor seminarium, poprosił Ordynariusza o wyświęcenie na diakonów przedstawionych kandydatów, zaświadczając o ich godności do przyjęcia tych urzędów. Następnie Biskup zapytał publicznie kandydatów o ich zgodę na przyjęcie święceń. Wydawać by się mogło, iż lata formacji w seminarium to wystarczający dowód zgody, ale przyjęcie święceń to poważny akt, dlatego decyzja musi być podjęta świadomie, dobrowolnie i jednoznacznie głośno potwierdzona. Biskup w homilii zaznaczył, że nowo wyświęceni nie powinni ulegać ludziom, którzy chcieliby widzieć ich w roli ekspertów z zakresu bankowości, marketingu, zarządzania czy public relations.
„Zwyczajem już się stało, że święcenia diakonatu odbywają się w jednej z parafii naszej diecezji. Tym razem była to parafia Macierzyństwa NMP w Bolesławiu. Pomimo nagłego pogorszenia się pogody, ta szczególna uroczystość odbyła się dostojnie i spokojnie. Przy obecności rodzin naszych przyszłych diakonów, całej wspólnoty parafialnej, zaproszonych gości oraz księży z diecezji sosnowieckiej, tarnowskiej i świdnickiej dało się wyczuć nastrój głębokiego skupienia i modlitwy, któremu z pewnością sprzyjał również piękny wystrój świątyni. Od momentu święceń, każdy z diakonów w szczególny sposób staje się przeznaczony do służby, tym samym jednoczy się z Chrystusem, który «nie przyszedł na świat po to, by Mu służono, lecz aby służyć». Patrząc na nowo wyświęconych księży diakonów jestem przekonany, że każdy z nich szczerze podejmie, właśnie w duchu służby, zlecone zadania duszpasterskie, gdyż, jak sami o sobie mówili, pragną służyć Kościołowi i powierzonym im ludziom wszystkimi zdolnościami i talentami, jakie posiadają. Święcenia diakonatu są bezpośrednim przygotowaniem do święceń prezbiteratu. Pamiętajmy więc w modlitwie o naszych przyszłych kapłanach, aby z odwagą i radością odpowiedzieli na zaproszenie Jezusa” - zaznacza rektor, ks. M. Trąba.
Rozpoczął się pełen symboliki obrzęd święceń. Jednym z jego elementów była Litania do Wszystkich Świętych nad elektami - dosłownie „nad”, ponieważ wybrani w czasie tej modlitwy leżą krzyżem. Jest to gest o charakterze największego uniżenia. Czynnością charakterystyczną dla wszelkich święceń jest także nałożenie rąk i modlitwa konsekracyjna. Potem nowym diakonom przekazany został odpowiedni strój. Po raz pierwszy nałożyli dalmatykę i stułę.
„W czasie samych obrzędów starałem się przede wszystkim skupić na słowach obrzędów - każde z nich niosło przecież tyle treści. Natomiast po święceniach czułem wielką radość!” - wyznaje dk. Marcin Lech. Z kolei dk. Tobiasz Mazur po przyjęciu święceń diakonatu odczuł wielki pokój serca i pewność, że decydując się na wybranie tej drogi życia pełni wolę Bożą. „Czuję radość, że po latach formacji seminaryjnej przekroczyłem pierwszy próg prowadzący mnie do posługi kapłańskiej. W czasie święceń trudno jest mi powiedzieć o jakichś konkretnych przeżyciach. Starałem się przede wszystkim skupić na obrzędzie, na słowach i gestach Biskupa. Uczucia radości mieszały się ze świadomością odpowiedzialności, jaka spoczywa na diakonie. Kiedy wykonywałem poszczególne czynności, które należą do posługi diakona, kiedy głosiłem pierwsze kazanie czułem narastającą radość z tego, kim jestem i co robię. Czułem się dumny, ale nie z pychy, ale z tego, że Jezus mnie wybrał i że to On mnie doprowadził do tego momentu” - zaznacza dk. Robert Tomasik. A dk. Dawid Marek, po zakończeniu rekolekcji przed diakonatem, prowadzonych przez ojca duchownego naszego seminarium, ks. Piotra Madeję, uświadomił sobie, że to już jutro przyjmie święcenia diakonatu. „W moim sercu zapanowała wielka radość, a zarazem pewna obawa wynikająca z odpowiedzialności, która na mnie spocznie po święceniach. Zawierzam jednak swoją posługę Bogu, ufając, że da mi wszelkie potrzebne łaski do tego, aby być wiernym sługą Pana” - wyznaje.
„Decyzja poświęcenia całego życia na wyłączą służbę Bogu i ludziom w kapłaństwie rośnie w młodym człowieku powoli, stopniowo i nie bez jego osobistego zaangażowania i pracy. Decyzja poświęcenia się na służbę w kapłaństwie jest więc niezwykle doniosła. Kapłaństwo to oprócz powołania także ciężka praca i wielka odpowiedzialność” - zaznacza rektor, ks. M. Trąba. „Ci, którzy z rąk biskupów przyjęli święcenia, doskonale o tym wiedzą” - dodaje. Nowo wyświeceni do dnia zaślubin z Bogiem przygotowywali się przez lata seminaryjnej formacji. Bezpośrednio przed uroczystością święceń alumni uczestniczyli w rekolekcjach, które odbyły się w klasztorze w Imbramowicach, a prowadził je ojciec duchowny seminarium, ks. Madeja.
Do godności diakona wyświęconych zostało 4 alumnów WSD diecezji sosnowieckiej. Dk. Marcin Lech pochodzi z parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Wolbromiu, ukończył LO im. Traugutta w Wolbromiu, jego brat jest studentem II roku WSD diecezji sosnowieckiej. 1 września rozpocznie roczną praktykę w parafii św. Maksymiliana w Olkuszu. Dk. Dawid Marek z parafii NSPJ w Starej Jastrząbce (diecezja tarnowska) uczęszczał do LO im. Korczaka w Dębicy, jest jednym z trojga rodzeństwa. Został skierowany na praktykę w parafii katedralnej w Sosnowcu. Dk. Tobiasz Krzysztof Mazur pochodzi z parafii NSPJ w Kwaśniowie. Jest absolwentem Technikum Budowlanego w Olkuszu, ma brata i siostrę. Po wakacjach rozpocznie posługę w parafii Chrystusa Króla w Sosnowcu-Klimontowie. Z parafii Macierzyństwa NMP w Bolesławiu pochodzi dk. Robert Tomasik, który jest absolwentem LO im. bł. Jana Pawła II w Sławkowie, ma brata i siostrę. Otrzymał dekret do parafii św. Katarzyny w Będzinie-Grodźcu.
Na zakończenie nowo wyświęceni wyrazili swoją wdzięczność za dar powołania najpierw Trójjedynemu Bogu, który jest źródłem wszystkiego i doprowadził ich do tego dnia. Słowa podziękowania skierowali także do rodziców, rodzeństwa, dziękując za wspólne dorastanie i wychowanie, do pasterzy diecezji - bp. Grzegorza Kaszaka i bp. Piotra Skuchy, do przełożonych, za wkład w wychowanie, uwagi, rady i cenne wskazówki.
Z kolei proboszcz parafii w Bolesławiu, ks. Sylwester Kulka wyraził wdzięczność Pasterzowi naszej diecezji za wybranie parafii Macierzyństwa NMP na miejsce święceń diakonatu oraz zapewnił nowo wyświęconych o stałej modlitwie w ich intencji.
Dla nowo wyświęconych diakonów dzień ten z pewnością zapisał się w sposób szczególny na kartach ich życia. Odtąd zaistnieli w świecie jako znak i świadectwo służby Bogu i ludziom.
W chwili inauguracji działalności WSD diecezji sosnowieckiej w 1992 r. naukę i formację w tej instytucji rozpoczęło 80 alumnów. Najliczniejsza grupa alumnów w ciągu jego krótkich dziejów kształciła się w seminarium w 1993 r. Wówczas to w październiku formację rozpoczęło 87 alumnów. Obecnie jest ich w seminarium blisko 50. W sobotę przed uroczystością Zesłania Ducha Świętego, 26 maja nasza diecezja wzbogaciła się o 9 neoprezbiterów. Szafarzem kapłańskich święceń był bp Grzegorz Kaszak. Sprawozdanie z tej uroczystości przekażemy w jednym z najbliższych numerów „Niedzieli Sosnowieckiej”.

Reklama

Egzorcyści z całego świata na Jasnej Górze o zagrożeniach duchowych

2019-07-11 15:24

it / Częstochowa (KAI)

Siódme spotkanie Międzynarodowego Stowarzyszenia ds. Uwalniania i osób posługujących modlitwą uwalniania dobiega końca na Jasnej Górze. Takie konferencje odbywają się co dwa lata i gromadzą przedstawicieli różnych krajów, w tym roku także z Korei, Paragwaju i Stanów Zjednoczonych. Jest też emerytowany kard. Paul Josef Cordes z Watykanu. W ściśle zamkniętym pięciodniowym spotkaniu udział bierze prawie 400 osób.

Mazur/episkopat.pl
Jasna Góra

Egzorcyści nie mają wątpliwości - złe duchy, czyli upadłe anioły, szatan jako byt osobowy - istnieją i robią co mogą, by krzywdzić ludzi. Jednak największym problemem jest dziś to, że nie wierzymy w żywą obecność Jezusa, który kocha każdego człowieka. Dlatego, jak przypomina ks. Janusz Czenczek, koordynator księży egzorcystów z ramienia Konferencji Episkopatu Polski, najważniejszym ich zadaniem jest głoszenie miłości Boga i profilaktyka.

- Zagrożenia duchowe to bardzo ważny problem, a my zagubiliśmy dziś znaczenie rozumienia słów. Musimy mieć świadomość, że zagrożenia to coś, co może stanowić dla każdego z nas niebezpieczeństwo, co może sprawić, że w moim życiu duchowym, ale także zewnętrznym, może pojawić się problem np. uzależnienie, brak pracy, chęć zdrady - wylicza kapłan.

Ks. Czenczek przypomina, że „zagrożenie stanowi wszystko to, co jest grzechem”. - Są te grzechy, które szczególnie mocno niszczą np. zdrada małżeńska. Dlatego musimy mówić o tym jeszcze przed ślubem, czym zdrada jest i jakim jest zagrożeniem, że może się przytrafić - zauważa. Podkreśla, że to jest „pewnego rodzaju profilaktyka”.

- Zniewolenia i braku przebaczenia nie wolno banalizować, także tego co widzimy, że społeczeństwo coraz bardziej staje się laickie – uważa egzorcysta. Jego zdaniem, „nie chodzi tylko o chodzenie czy nie chodzenie do kościoła, ale o przeżywanie pewnych wartości, a to jest przestrzeń, którą zagospodarowuje szatan. Można powiedzieć, że jak w świecie fizycznym nie ma pustki, tak w świecie duchowym pustki też nie ma. W przestrzeniach, skąd wyrzucimy Jezusa, gdzie odstawimy Go do kąta, tam to puste miejsce zagospodaruje szatan - powiedział kapłan.

Podkreślił jednak, że „nie oznacza to, że wszyscy są satanistami, opętanymi itd., bo zło wchodzi krok po kroku”. Ks. Czenczek porównał tę sytuację do sprzątania. – Jeśli jeden dzień nie posprzątam, może nic się nie stanie, nikt nie zauważy, ale drugi, trzeci itd. Poza tym zadał filozoficzne pytanie: czy jeden papierek na podłodze to już brud czy nie, a czy pięćdziesiąt papierków to już brud czy jeszcze nie?

Kapłan zapewnił, że „osoby, które są praktykującymi, żyją sakramentami, uczestniczą w niedzielnych Mszach św., modlą się itd. mają naturalną ochronę”. Problem pojawia się wtedy, gdy „tu coś szwankuje, gdy nie ma niedzielnej Mszy, gdy wybieramy coś innego”. - Gdy przestaniesz jeść, to za kilka dni nie masz sił, gdy odstawimy pokarm duchowy, to skąd mamy mieć siły na zmaganie się z zagrożeniami? - pyta ks. Czenczek. Podkreśla, że „najlepszą formą walki ze złem jest unikanie zła, unikanie grzechu i pokus, lepszej metody nie ma”.

Na pytanie czy posługa egzorcysty jest potrzebna w Kościele kapłan odpowiada, że „tak”, ale dodaje, że jest ona „chyba źle rozumiana”. - Odnosimy wrażenie, pewnie na podstawie filmów i książek, że egzorcysta to starzec z rozwianym włosem, chudy, goniący szatana. Tymczasem nasza posługa jest inna – podkreśla.

Wyjaśnia, że zadaniem kapłana egzorcysty jest rozeznanie, które czasem trwa kilka lat, potem egzorcyzm i towarzyszenie na drodze uwalniania. - To taka triada: rozeznanie, uwolnienie, towarzyszenie, by ta uwolniona przestrzeń nie była pusta, by w to miejsce „włożyć Jezusa”, by Zły nie miał dostępu – tłumaczy kapłan.

Zdaniem egzorcystów, problem braku przebaczenia pojawia się także dlatego, że w zlaicyzowanym świecie jesteśmy ukierunkowani tylko na siebie. O czym przypomniał również dzisiejszy gość konferencji emerytowany kard. Paul Josef Cordes z Watykanu.

- Powstaje wrażenie jakoby człowiek nie potrzebował Pana Boga i sobie ze wszystkim poradził. Jest kult ja, swojego ja. Stara się samemu być szczęśliwym, samemu się uzdrowić, uzupełnić i spełnić - powiedział kardynał.

Podczas konferencji kardynał mówił o wpływie azjatyckich medytacji na naszą wiarę. Podkreślił, że wielu ludzi myśli, że jest to coś dobrego, że ma dobry wpływ na nasze zdrowie, jednak potem pojawiają się komplikacje. - Nauczyciele jogi twierdzą, że sam człowiek może siebie zbawić, może uzdrowić, to jest wzmacnianie tych tendencji, które tak mocno są reklamowane - powiedział kardynał.

Zaznaczył, że nie jest prawdą, iż joga to tylko ćwiczenia fizyczne. - To wielkie zagrożenie duchowe, w internecie możemy przeczytać wiele świadectw mówiących o tym, że ludzie są nakłaniani do zaniechania modlitwy, zdejmowania krzyża - zauważył gość konferencji.

Dodał, że „joga znajduje upodobanie u wielu ludzi i nawet w Kościele katolickim nie wszyscy ją rozpoznali, nawet niektóre wspólnoty np. sióstr zakonnych w Niemczech”. - To pomieszanie New Age, buddyzmu i jogi, to jest mieszanina, która jest zgubna i niszcząca – podkreślił kard. Cordes.

Ks. Janusz Czenczek podkreśla, że celem spotkań na Jasnej Górze jest formacja intelektualna, której służą przede wszystkim wykłady i konferencje, ale też wspólna modlitwa „w miejscu, które jest obmodlone przez stulecia, które ma duchową moc i jest święte”. W czasie konferencji miała np. miejsce modlitwa uwielbienia i nocna adoracja Najświętszego Sakramentu w Kaplicy Matki Bożej.

Egzorcyści przypominają, że szatan jest, że jest on bytem osobowym, wielkim nieprzyjacielem człowieka i Kościoła. Złe duchy dręczą ludzi, co objawia się niepokojem czy oporną na leczenie depresją. Zniewalają, co może się wyrażać uzależnieniem od alkoholu, narkotyków, seksu czy internetu. Najgroźniejsze jest opętanie.

Jednym z jego istotnych elementów jest awersja wobec sacrum. Ktoś taki, jak twierdzą egzorcyści, nie chce wymówić imienia Jezusa i Maryi, nie przechodzi mu przez usta formuła, że wyrzeka się szatana, nie chce wejść do świątyni. Może mieć np. nadprzyrodzone umiejętności: rozmawiać w języku, którego nigdy się nie uczył, a po chwili nie rozumie ani jednego słowa w nim wypowiedzianego. Istnieje także komponent psychopatologiczny, przypominający niektóre choroby psychiczne, ale niewynikający z takich chorób. Dlatego współcześni egzorcyści współpracują z psychiatrami, psychologami, by rozróżnić, u kogo mamy do czynienia z chorobą, u kogo natomiast to wpływ złych duchów.

Opętanie czy zniewolenie przez złego ducha jest diagnozowane wtedy, gdy „lekarze mówią: nie wiemy co ci jest, albo nie możemy cię z tego wyleczyć”. Najczęściej dana osoba trafia najpierw do psychologa czy psychiatry, który dokonuje wstępnego rozpoznania, czy chodzi tu o działanie Złego czy może o jakąś chorobę psychiczną.

I dlatego prócz duchownych także psychiatrzy i psycholodzy biorą udział w jasnogórskich spotkaniach. Poza kapłanami zajmującymi się uwalnianiem biorą też udział świeccy specjaliści.

Tylko kapłan powołany przez ordynariusza może sprawować egzorcyzm uroczysty, czyli komunikować się ze złym duchem i używać w tym celu specjalnych formuł. Inni księża oraz osoby świeckie mogą stosować egzorcyzm prosty, czyli modlić się o uwolnienie konkretnej osoby od mocy złego ducha. Egzorcystę, czasem kilku, ma niemal każda diecezja. W Polsce jest ich teraz ok. 100.

Posługa egzorcyzmu jest czymś normalnym w Kościele, to odwieczna praktyka, której nie trzeba się bać. Jest to nauka umocowana w prawie kanonicznym i katechizmie Kościoła, a od niedawna także w nowym rytuale.

Po pomoc do egzorcystów zgłasza się coraz więcej osób a ich zdaniem będzie jeszcze gorzej, bo zagrożenie złem, zniewoleniami jest związane z grzechem i panującym relatywizmem moralnym. Kapłani przekonują, że diabeł naprawdę istnieje, a im słabsza wiara, tym niebezpieczeństwo „wpadnięcia w jego sidło jest większe”.

We wskazaniach Konferencji Episkopatu Polski z 2015 r. dla kapłanów pełniących posługę egzorcysty czytamy m.in., że „Ewangelia zbawienia ogłoszona przez Jezusa Chrystusa jest także proklamacją dzieła wyzwolenia człowieka z niewoli zła, w którą popadł po zwiedzeniu go przez „ojca kłamstwa”, „Syn Boży objawił się po to, aby zniszczyć dzieła diabła”. Jego odniesienie do szatana uwidacznia się w uwolnieniu opętanych, których dokonuje w chwilach decydujących dla zrozumienia prawdy o swojej misji.

Biskupi przypominają, że władzę uzdrawiania i egzorcyzmowania Jezus powierzył swojemu Kościołowi, gdy wysyłał uczniów na pierwszą wyprawę misyjną, nakazał im: „Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy!”. Po zmartwychwstaniu przekazał tę władzę całemu Kościołowi.

Kościół korzysta z władzy wypędzania złych duchów i sprawowania egzorcyzmów. Choć praktyka celebracji egzorcyzmu była różnorodna na przestrzeni wieków, to zawsze korzystano z mocy imienia Jezus, rozkazując nieczystemu duchowi, aby odstąpił od osoby przez niego usidlonej.

Zasadniczą formą zmagania się z szatanem jest walka człowieka z grzechem we własnym życiu. Pierwszym i podstawowym sposobem wyzwalania się spod panowania szatana jest sakrament pokuty i pojednania, gdzie Chrystus Zmartwychwstały daje nam udział w swoim zwycięstwie nad mocami ciemności i leczy w nas to, co grzech osłabił i poranił. Natomiast częste przyjmowanie Ciała Pańskiego broni nas najskuteczniej przed mocą Złego, który nie może się ostać w sercu, do którego wchodzi Ten, który wypędza demony. Innym sposobem wyzwalania się spod panowania szatana jest celebracja egzorcyzmów.

Egzorcyzmy są sakramentaliami, czyli świętymi znakami, które na podobieństwo sakramentów sprowadzają duchowe dobra osiągane dzięki wstawiennictwu Kościoła. Przygotowują one ludzi do przyjęcia właściwego skutku sakramentów i uświęcają różne okoliczności życia.

Etymologicznie słowo „egzorcyzmować” (łac. exorcisare) pochodzi z greckiego horkos (przysięga) lub horkidzein (przysięgać, zaklinać). W walce ze złym duchem stosuje się egzorcyzm większy, czyli uroczysty, modlitwę z egzorcyzmem podczas chrztu dzieci, egzorcyzm mniejszy podczas skrutyniów, egzorcyzm nad przedmiotami i miejscami oraz modlitwę o ochronę przed wpływem złego ducha.

Egzorcyzm większy jest obrzędem liturgicznym, którego celem jest „wypędzenie złych duchów lub uwolnienie od ich demonicznego wpływu mocą duchowej władzy, jaką Jezus powierzył Kościołowi”. Egzorcyzm większy ma na uwadze sytuację, w której człowiek jest opętany, to znaczy – szatan zawładnął ciałem człowieka i w znacznej mierze wpływa na jego zewnętrzne zachowania. Człowiek jednak nadal zachowuje wolność, jeśli chodzi o decyzje jego woli. Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 r. a także Katechizm Kościoła Katolickiego, jako szafarza egzorcyzmu większego wskazują biskupa i prezbitera.

Natomiast egzorcyzmy mniejsze podczas skrutyniów, które zwykle odmawia szafarz wyświęcony, w niektórych wypadkach może sprawować także odpowiednio przygotowany katecheta, który otrzymał upoważnienie od biskupa.

W sprawie egzorcyzmu nad przedmiotami i miejscami nowa księga liturgiczna zauważa, że „złe duchy mogą także wywierać wpływ na przedmioty i miejsca, a nadto powodować różne formy sprzeciwu wobec Kościoła i jego prześladowanie”. Księga zawiera odpowiedni obrzęd na takie szczególne okoliczności życia Kościoła, w których istnieje potrzeba zastosowania błagania i egzorcyzmu. Obrzęd ten może odprawić każdy kapłan za zgodą biskupa diecezjalnego.

Modlitwa o ochronę przed wpływem złego ducha jest modlitwą błagalną i wstawienniczą. Może ona być odmawiana przez każdego członka ludu Bożego. Kościół zezwala na jej odmawianie nad osobami, które nie są opętane przez złego ducha, lecz przez niego nękane i doświadczają trudności w trwaniu przy Bogu.

Zasady i reguły celebracji obrzędu egzorcyzmu są zawarte w nauczaniu Kościoła i w odnowionych księgach liturgicznych zgodnie z nauką soborowej Konstytucji o liturgii świętej. W duchu jej postanowień opracowano rytuał egzorcyzmu "De exorcismis et supplicationibus quibusdam".

Europejska Konferencja Międzynarodowego Stowarzyszenia ds. Uwalniania potrwa na Jasnej Górze do 12 lipca.

Międzynarodowe Stowarzyszenie ds. Uwalniania powstało w 1995 r. w San Giovanni Rotondo we Włoszech. Jego celem jest pomoc egzorcystom i osobom ich wspierających w tej posłudze duszpasterskiej Kościoła.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Święta szata

2019-07-16 20:50

Beata Pieczykura

W klasztorze pw. Miłosierdzia Bożego w Częstochowie w uroczystość Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel, 16 lipca, Mszy św. przewodniczył oraz homilię wygłosił bp Andrzej Przybylski.

Beata Pieczykura/Niedziela
Zobacz zdjęcia: Święta szata

Do licznie zebranych powiedział: – Czas ucieka, a szkaplerz niesie nas ku wieczności. Do nieba prowadzi nas m.in. wielki znak szkaplerza świętego. Razem ze siostrami my, tu zgromadzeni w Karmelu w Częstochowie, chcemy odnowić przywiązanie do szkaplerza, wiarę w ten święty znak i to wszystko, co on oznacza. Ksiądz Biskup przypomniał, że szkaplerz jest świętą szatą, która oznacza przyobleczenie się w Chrystusa, czyli decyzję przemiany życia, by każdego dnia stylem życia naśladować Jezusa i Jego Matkę. Tym, którzy zdecydowali się przyjąć szkaplerz, przedstawił obowiązki (takie jak współpracować z łaską, często spowiadać się, odmawiać znaczoną w dniu przyjęcia modlitwę, czynić dobrze bliźnim), a przede wszystkim obietnice, że znajdują się pod szczególną opieką Matki Bożej w trudach i niebezpieczeństwach życia ziemskiego, zostaną zachowani od wiecznego potępienia, a Matka Jezusa już w pierwszą sobotę po ich śmierci uwolni z czyśćca.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem