Reklama

TEMAT NUMERU

Synowie i córki serca

O byciu rodzicem adopcyjnym na odległość z ks. Tomaszem Czubakiem, dyrektorem Papieskich Dzieł Misyjnych Diecezji Świdnickiej, rozmawia Julia A. Lewandowska
Edycja świdnicka 23/2012

JULIA A. LEWANDOWSKA: - Co to jest Adopcja Serca?

KS. TOMASZ CZUBAK: - Adopcja Serca to pomoc duchowa i materialna ofiarowana konkretnemu dziecku żyjącemu w kraju misyjnym, które znajduje się w trudnej sytuacji materialnej. Nie jest to pomoc jednorazowa, ale obejmuje ona przynajmniej kilka lat, aż dziecko stanie się dorosłe i niezależne. Adoptowane dzieci pozostają w swoim kraju, środowisku, kulturze i tam otrzymują potrzebną pomoc. Kontakt z dzieckiem jest możliwy za pośrednictwem misjonarzy, którzy znają potrzeby dzieci i są w stanie zapewnić im, to, co najważniejsze.
Siostra Agata z Krosna, klawerianka zajmująca się Adopcją Serca, powiedziała, że: „Adopcja Serca nie ogranicza się wyłącznie do pomocy materialnej. Adoptowane dzieci otrzymują również wsparcie duchowe i są otaczane codzienną modlitwą. Wiedzą, że w Polsce żyją ludzie, którzy o nich pamiętają i darzą je swoją miłością i troską. Najpiękniejszym duchowym owocem tej adopcji jest prawdziwe szczęście płynące z faktu, że adoptowane dzieci w polskich rodzinach znalazły kochające serca. Adopcja Serca rodzi więc dobro, które ma początek w Bogu, biegnie przez wiele ludzkich serc i rozszerza się na cały świat”.

- Kto może uczestniczyć w Adopcji Serca?

- Dziecko może być adoptowane przez osobę indywidualną, rodzinę, szkołę, klasę, stowarzyszenie lub zorganizowaną grupę. Osoba, która decyduje się na Adopcję Serca, zobowiązuje się do pokrycia kosztów związanych z godnymi warunkami życia i wykształceniem dziecka.

- Jak można włączyć się w Adopcję Serca? Gdzie szukać informacji?

- Poprzez Adopcję Serca możemy pomóc dzieciom realizować ich marzenia. Osoby włączające się w dzieło adopcji zobowiązują się do pomocy materialnej konkretnemu dziecku lub określonej grupie dzieci. Pomoc nie jest jednorazowa, ale obejmuje kilka lat. Osoba podejmująca Adopcję Serca prowadzoną np. przez Siostry Klawerianki wypełnia deklarację i przesyła ją pod wskazany adres: Siostry Misjonarki św. Piotra Klawera, ul. Łukasiewicza 62, 38-400 Krosno, tel. 13 432-16-76, klawer.adopcja@gmail.com. W odpowiedzi siostry przesyłają zdjęcie oraz szczegółowe informacje dotyczące adoptowanego dziecka. Informacji o Adopcji Serca najczęściej można szukać na stronach internetowych zgromadzeń zakonnych lub organizacji, których członkowie pracują na misjach.

- Czy diecezja świdnicka może się pochwalić szkołami lub ogniskami misyjnymi, które adoptowały dzieci na odległość?

- Tak, w diecezji świdnickiej są osoby prywatne, nawet szkoły i ogniska misyjne, które zdecydowały się zaopiekować dzieckiem. Adoptowane dzieci mieszkają w Afryce, a Adopcja Serca prowadzona jest przez Siostry Klawerianki. Wśród rodziców adopcyjnych są: katechetka Iwona Kurowska wraz z Ogniskiem Misyjnym przy Parafii św. Józefa Oblubieńca w Wałbrzychu, rodzina Marzeny Zięby z Kalna, katechetka Małgorzata Smęda wraz z Publicznym Gimnazjum nr 7 im. Jana Pawła II w Wałbrzychu, Anna Żurawińska z Dzierżoniowa, Maria Wójcik wraz ze Wspólnotą Odnowy w Duchu Świętym „Syjon” w Świdnicy, Magdalena Komisarczyk i Szkoła Podstawowa im. Anny Jenke w Mrowinach, katechetka Marzena Zięba i Gimnazjum im. Jana Pawła II w Żarowie. Szkoła Podstawowa im. Jana Brzechwy w Żarowie adoptowała dziewczynkę o imieniu Uwineza z Afryki. Adopcją zajmuje się „Maitri” - Ruch Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata www.maitri.pl przy parafii św. Augustyna we Wrocławiu. Spotkania wspólnotowe odbywają się w parafii w każdy wtorek w godz. 17-21 (praca w magazynie, sprawy bieżące, modlitwa), o godz. 18 (od października do kwietnia) lub o godz. 19 (od maja do września) jest sprawowana Msza św. (tel. 601-864-142 - Jan Łucki, wroclaw@maitri.pl - Joanna Nowak). Odpowiedzialnym za wspólnotę jest Konrad Czernichowski.
Ognisko Misyjne im. św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Gimnazjum nr 1 im. Adama Mickiewicza w Kłodzku podjęło Adopcję Serca prowadzoną przez Ojców Franciszkanów w Kłodzku. Adoptowane dzieci pochodzą z Burkina Faso w Afryce. Ognisko jest objęte misyjnym programem edukacyjnym „Dać im nadzieję”. Misyjny program edukacyjny to przyjęcie do swojego życia biednego dziecka z kraju misyjnego i zapewnienie mu możliwości edukacji. Poprzez misjonarza mieszkające daleko od siebie osoby, różniące się kulturą i zwyczajami, stają się sobie bliskie emocjonalnie i duchowo. Kto pragnie wziąć udział w programie, zobowiązuje się do opłacenia kosztów jego kształcenia przez okres przynajmniej jednego roku. Po upływie tego czasu można przedłużyć swoje zobowiązanie wobec tego samego dziecka aż do ukończenia jego edukacji. Dzieci do misyjnego programu edukacyjnego przedstawiają misjonarze franciszkanie. Na podstawie rozeznania w swoich placówkach misyjnych wybierają oni najbardziej potrzebujące: sieroty, półsieroty, dzieci, którym rodzice z powodu braku zdrowia czy bezrobocia nie są w stanie zapewnić edukacji, a czasem nawet zaspokoić najbardziej podstawowych potrzeb. Misjonarze przesyłają do Ośrodka Misyjnego informacje o dziecku wraz z jego zdjęciem. W tej chwili są to dzieci i młodzież z misji Korsimoro w Burkina Faso, gdzie pracuje o. Rafał Segieth. W misyjnym programie edukacyjnym udział może wziąć rodzina, osoby indywidualne, firmy, zakłady pracy, uczelnie, szkoły, klasy, kluby, stowarzyszenia lub inne grupy, które składają się na opłacanie nauki swego podopiecznego. Koszty nauki jednego dziecka są zróżnicowane w zależności od kraju, rodzaju szkoły oraz sytuacji rodzinnej i osobistej dziecka. Osoba adoptująca deklaruje wpłatę na konto Franciszkańskiego Ośrodka Misyjnego (z dopiskiem „Dać im nadzieję”) równowartość od 40 do 190 euro (ok. 150 - 750 zł) rocznie, w zależności od swoich możliwości. Wpłat w polskiej walucie można dokonywać w ratach miesięcznych lub kwartalnych. Udział w programie trwa od momentu złożenia deklaracji. Ośrodek Misyjny przekazuje pieniądze misjonarzom co kwartał przelewem bankowym. Misjonarze osobiście opłacają koszty nauki w szkole oraz troszczą się o zaspokojenie podstawowych potrzeb, jak: dożywianie, ubranie, książki, przybory szkolne. Koszty organizacji i administracji programu pokrywane są z dobrowolnych dodatkowych ofiar. Aby uczestniczyć w programie, należy wypełnić deklarację i przesłać ją na adres Franciszkańskiego Ośrodka Misyjnego w Górze Świętej Anny. Pełni on rolę pośrednika pomiędzy misjonarzem przedstawiającym dziecko do programu a osobą adoptującą. Mając na względzie zadeklarowaną kwotę oraz inne preferencje przedstawione w deklaracji, Ośrodek Misyjny wybierze i prześle dane dziecka oraz, w miarę możliwości, jego fotografię. Adres osoby wspierającej ucznia otrzyma misjonarz. Raz w roku informowani są wszyscy uczestniczący w programie o postępach w nauce dziecka. W miarę rozwoju programu jest również możliwość utrzymywania kontaktu korespondencyjnego ze swoim podopiecznym. Zainteresowanym podaję dane: Franciszkański Ośrodek Misyjny, ul. Klasztorna 6, 47-154 Góra Świętej Anny, tel. 77 461-54-62, fax.: 77 461-54-62, osrmis@poczta.onet.pl, www.osrmis.ofm.pl.

- Jakie korzyści niesie bycie rodzicem adopcyjnym lub rodziną adopcyjną?

- Myślę, że najlepiej oddaje to świadectwo pani Marzeny Zięby z Kalna, katechetki pracującej w szkole w Żarowie i opiekującej się ogniskiem misyjnym: „Krystion jest adoptowanym dzieckiem (Adopcja Serca) Gimnazjum im. Jana Pawła II w Żarowie. Adopcja uczy uczniów wrażliwości, dzielenia się, empatii. Poznanie konkretnego dziecka, jego zdjęcie, życiorys, list sprawiają, że uczniowie osobowo traktują pomoc dla niego. Wiedzą, komu pomagają i Krystion stał się dla nich przybranym bratem. Czasami rezygnują ze słodyczy czy innych przyjemności, żeby przekazać ofiarę na Krystiona. Wiedzą, że dzięki nim Krystion ma szansę na godne życie, ma dach nad głową, jedzenie i może się uczyć. Ponieważ ostatnio otrzymaliśmy list od niego, uczniowie, piszą listy, które będą chcieli Krystionowi przekazać.
Jako rodzina adoptowaliśmy Rildę i Hedera. Co nam jako rodzicom daje adopcja? To jest tak jakbyśmy otrzymali od Boga «nowe życie», właściwie dwa. Cieszymy się z naszej rodzonej czwórki dzieci i tak samo cieszymy się z tych adoptowanych. Nieraz się śmieję, że mam siedmioro dzieci: czworo w domu, jedno w niebie, dwoje w Afryce i zamierzam mieć przynajmniej dziesięcioro. Tak więc nasza lista adopcyjna jest otwarta i na pewno się powiększy. Świadomość, że dzięki nam ktoś może chodzić do szkoły, przedszkola, ma co jeść, w co się ubrać, sprawia, że mamy poczucie, że nie żyjemy tylko dla siebie, że nie przejadamy tego naszego codziennego życia. Każde dziecko jest wielkim skarbem - to w Afryce też. Rysunek, który otrzymaliśmy od Hedera, traktujemy jak wielki skarb, list od Rildy sprawił, że płakałam, czytając go, bo to nasze dzieci i naprawdę czujemy się ich rodzicami. Nasze rodzone dzieci też mają z tej adopcji korzyść - stają się lepszymi ludźmi, wrażliwszymi, umiejącymi dzielić tym, co posiadają. Od momentu adopcji nie ma marudzenia, że coś nie smakuje, nie ma płaczu, że rodzice czegoś nie kupią. Wiedzą, że ich bratu i siostrze brakuje dużo więcej. Uczą się kochać także na odległość. Wychowywanie ich staje się więc dużo łatwiejsze. Mam też cichą nadzieję, że kiedyś, kiedy stanę przed Panem Bogiem, przymknie oko na te moje wady i niedoskonałości i tak, jak obiecał, dostrzeże «cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci Moich najmniejszych, Mieście uczynili». Może więc te adopcje, to moja większa szansa na niebo, na zbawienie?”.

Reklama

Godzina Łaski 8 grudnia godz. 12.00-13.00

2014-12-02 14:50

Czesław Ryszka
Niedziela Ogólnopolska 49/2014, str. 16-17

Niewielu w Polsce słyszało o objawieniach Matki Bożej w Montichiari-Fontanelle, choć przyjęło się już w licznych parafiach nabożeństwo zwane Godziną Łaski. Przypada ono w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny - 8 grudnia od godziny 12 do 13. U jego początków są właśnie objawienia Matki Bożej Róży Duchownej we włoskim Montichiari

Monika Książek
Figura Matki Bożej Niepokalanej w Krościenku

O niewielkim miasteczku w północnej Italii, u podnóża Alp, 20 km od Brescii, zrobiło się głośno tuż po II wojnie światowej. Wówczas to, w roku 1946, najpierw w Montichiari, a potem - w następnych latach - w położonej nieco na uboczu dzielnicy Fontanelle Matka Boża wielokrotnie ukazała się Pierinie Gilli, pielęgniarce z miejscowego szpitala. Dzięki tym objawieniom miasteczko zupełnie zmieniło swój charakter, m.in. w górującym nad okolicą starym zamku, zwanym obecnie Zamkiem Maryi, ulokowano ośrodek dla ludzi chorych i starych, natomiast przy źródle w Fontanelle - według życzenia Maryi - powstał ogromny ośrodek leczniczy z basenami z leczącą wodą z poświęconego przez Najświętszą Pannę źródła.

Pierina Gilli

Powiernicą Matki Bożej - jak wspomniałem - była Pierina Gilli, urodzona 3 sierpnia 1911 r. w wiosce San Giorgio pod Montichiari. Pochodziła ona z biednej, wielodzietnej rodziny. Gdy jej ojciec, Pancrazio, zmarł wskutek ran odniesionych podczas I wojny światowej, mała Pierina trafiła do sierocińca prowadzonego przez siostry zakonne. Sytuacja materialna rodziny poprawiła się, kiedy jej matka, Rosa, wyszła powtórnie za mąż, i Pierina mogła wrócić do domu. Była jednak źle traktowana przez ojczyma. W trudnych chwilach - jak wspominała - śpiewała Litanię loretańską do Matki Bożej, by powstrzymać jego agresję.

W wieku 18 lat podjęła pracę jako pielęgniarka w szpitalu w Montichiari. Przekonana od dzieciństwa o opiece Matki Bożej, pragnęła wstąpić do zakonu, jednak z powodu słabego zdrowia i braku posagu nie została przyjęta. Nie załamując się, oddała Maryi swoje życie. Postanowiła równocześnie praktykować uczynki miłosierdzia i pokuty. Pod wpływem duchowych natchnień złożyła prywatny ślub czystości i odmówiła zamążpójścia. Celem wybranej przez nią drogi było uświęcenie własne, a także ofiarowanie praktyk pokutnych oraz cierpień za przeżywających trudności kapłanów oraz osoby konsekrowane.

Ponownie starała się o przyjęcie do zakonu w 32. roku życia. Choć została przyjęta do Zgromadzenia Służebnic Miłosierdzia, nie złożyła ślubów wieczystych, głównie z powodu nękających ją ciężkich chorób. W wieku 35 lat po raz pierwszy miała widzenie Matki Bożej.

Objawienia Róży Duchownej

Pierwsze objawienie Pierina przeżyła 24 listopada 1946 r. podczas pracy w szpitalu. Ujrzała płaczącą Madonnę z zanurzonymi w piersi trzema mieczami. Szatę Maryi zdobiły trzy róże: biała, czerwona i złota. Maryja nazwała siebie Różą Duchowną. Głównym przesłaniem była prośba o szerzenie kultu Matki Bożej Róży Duchownej w intencji uświęcenia dusz konsekrowanych. Kiedy Pierina opowiedziała o tym widzeniu swojemu spowiednikowi, nie znalazła zrozumienia, co więcej - nakazał jej milczenie.

Podczas kolejnych widzeń i mistycznych ekstaz Pierina widziała Matkę Bożą w różnych miejscach: w domowym oratorium, w szpitalnej sali, w domowej kaplicy, w kościołach... Świadkami tych objawień były setki osób. W licznych orędziach Matka Boża nawiązywała do wielkich objawień: w Lourdes - nazywając się Niepokalanym Poczęciem; w Fatimie - pragnąc, aby rozwijano w zgromadzeniach zakonnych nabożeństwo do Jej Niepokalanego Serca i czczono Ją pod wezwaniem Róży Duchownej (Mistycznej); na rue du Bac w Paryżu - nakazując wybicie medalika podobnego do tego z 1830 r., kiedy to miały miejsce objawienia św. Katarzynie Labouré. Już bodaj z tego wynika, że przesłania Maryi w Montichiari okazały się bardzo kościelne, a tym samym uniwersalne, stąd też figury Matki Bożej Róży Duchownej zaczęto wkrótce stawiać w wielu kościołach na całym świecie.

Fenomenem tych objawień jest wspomniana Godzina Łaski: 60 minut między godz. 12.00 a 13.00 w dniu 8 grudnia, czyli w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Maryi. Oto Jej słowa: „Życzę sobie, aby każdego roku w dniu 8 grudnia w południe obchodzono Godzinę Łaski dla całego świata. Dzięki modlitwie w tej godzinie ześlę wiele łask dla duszy i ciała. Będą masowe nawrócenia. Dusze zatwardziałe i zimne jak marmur poruszone będą łaską Bożą i znów staną się wierne i miłujące Boga. Pan, mój Boski Syn Jezus, okaże wielkie miłosierdzie, jeżeli dobrzy ludzie będą się modlić za bliźnich. Jest moim życzeniem, aby ta Godzina była rozpowszechniona. Wkrótce ludzie poznają wielkość tej Godziny Łaski. Jeśli ktoś nie może w tym czasie przyjść do kościoła, niech modli się w domu”.

Słowo Kościoła

Objawienia z Montichiari przez wiele lat nie były zatwierdzone przez Kościół, mimo że potwierdziły je cuda uzdrowień, zjawiska świetlne i słoneczne oglądane wielokrotnie w Montichiari, a nawet to, że papież Paweł VI miał na swoim biurku statuę pielgrzymującej Madonny Róży Duchownej.

Biskup Brescii Giacinto Tredici, który ostatecznie musiał wydać werdykt o prawdziwości objawień, nie będąc im przeciwny, sugerował Pierinie Gilli życie w ukryciu. Ta pokornie zastosowała się do zaleceń i przez wiele lat mieszkała w skromnym domku przy franciszkańskim klasztorze w Fontanelle, gdzie spotykała się z pielgrzymami w swojej niedużej kaplicy. Aż do śmierci prowadziła pustelnicze życie. Poświęciła się modlitwie i pokucie, jednak nigdy nie przywdziała habitu zakonnego. Zmarła w opinii świętości 12 stycznia 1991 r., nie doczekawszy się zatwierdzenia objawień. Jej grób i miejsca objawień odwiedza rocznie ponad 100 tys. pielgrzymów.

Kolejny biskup Brescii, Giulio Sanguinetti, widząc, jak statuy Maryi z trzema różami na piersiach lub też z trzema mieczami zdobywają świat, 15 sierpnia 2000 r. uznał kult Matki Bożej Róży Duchownej z objawień w Montichiari. Przesłał także list do dwóch stowarzyszeń, które spontanicznie zajmowały się miejscami kultu w Fontanelle. Poinformował je o mianowaniu „kapłana, który ma zająć się sprawą kultu, w osobie Pierino Bosellego, dyrektora diecezjalnego wydziału do spraw liturgii”. Wkrótce w Montichiari powstało nowe stowarzyszenie, utworzone z dwóch dotychczasowych, zatwierdzone przez biskupa i przez proboszcza Montichiari ks. Franco Bertoniego. Jego celem jest szerzenie pobożności do Matki Bożej w Fontanelle. To nowe stowarzyszenie nazywa się Róża Duchowna - Fontanelle.

Uznanie objawień Róży Duchownej wpłynęło na jeszcze liczniejsze fundowanie świątyń pod tym wezwaniem, powstały nowe ruchy religijne; także wiele osób, które odwiedzają i poznają Montichiari, odkrywa powołanie kapłańskie lub zakonne. Chociaż więc objawienia w Montichiari-Fontanelle nie wniosły szczególnie wiele nowego czy to do teologii, czy do pobożności maryjnej, to należałoby napisać, że Bóg zawsze wybiera sobie tylko znany i właściwy moment na swoje przesłanie do Kościoła i świata. Orędzie Matki Bożej z Montichiari jest wołaniem o zagrożoną świętość kapłanów i osób konsekrowanych, jest wezwaniem do modlitwy, do podejmowania dzieł zadośćuczynienia i pokuty szczególnie za tych kapłanów, którzy przeżywają kryzys wiary, a nierzadko odchodzą z drogi powołania lub nawet otwarcie zaczynają walczyć z Kościołem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Mastalski o związkach niesakramentalnych: nie znaczy, że gorsi

2019-12-09 21:33

BPAK / Kraków (KAI)

Nawet jeśli nie żyjemy w związku sakramentalnym, to nie znaczy, że jesteśmy gorsi, że nie jesteśmy przyjaciółmi Jezusa. To nie oznacza, że jesteśmy zwolnieni z podążania za Nim – mówił bp Janusz Mastalski podczas adwentowego dnia skupienia Duszpasterstwa Niesakramentalnych Związków Małżeńskich w archidiecezji krakowskiej.

Joanna Adamik

Spotkanie adwentowe odbyło się 7 grudnia w kościele pw. Miłosierdzia Bożego na Wzgórzach Krzesławickich. Rozpoczęło się Mszą św., której przewodniczył bp Janusz Mastalski. W homilii wyjaśnił, iż zawarte w Ewangelii polecenie Jezusa „Idźcie i głoście” jest skierowane do każdego z nas. – Nawet jeśli jesteśmy ludźmi, którzy nie mają do końca łączności z Jezusem, ponieważ nie mogą przystępować do komunii św., nawet jeśli gdzieś te nasze drogi się poplątały, często nie z własnej winy, to na pewno nadal możemy być świadkami i pokazywać, ze Bóg, Kościół jest dla mnie ważny – powiedział biskup i zaznaczył, że powyższe słowa Jezusa są wskazaniem, jak być świadkiem.

Jak tłumaczył, słowo „idźcie” zawiera w sobie trzy konkretne elementy: kierunek, cel oraz wysiłek. – To, że nie przystąpię do komunii św., lecz do komunii duchowej, nie oznacza, że nie idę za Jezusem. To nie oznacza, że On nie jest dla mnie ważny. Znać kierunek, to znaczy iść za Jezusem, a nie obok albo przed Nim. Znać kierunek, to likwidować wszystko, co przysłania Jezusa – wymieniał. – Dzielenie się doświadczeniem wiary, głoszenie Ewangelii jest poleceniem, które Pan daje całemu Kościołowi, także tobie. Jest to nakaz, który nie wynika jednak z woli panowania czy władzy, ale z miłości, z faktu, że Jezus pierwszy przyszedł do nas i dał nam całego siebie. Jezus nie traktuje nas jako niewolników, lecz ludzi wolnych, przyjaciół, braci. Nawet jeśli nie żyjemy w związku sakramentalnym, to nie znaczy że jesteśmy gorsi, że nie jesteśmy przyjaciółmi Jezusa. To nie oznacza, że jesteśmy zwolnieni z podążania za Nim – podkreślił bp Mastalski.

Następnie wskazał, że do celu, jakim jest zbawienie, świadectwo i realizacja powołania prowadzi angażowanie się w duszpasterstwo, a poprzez to coraz większe przybliżanie się do Boga i drugiego człowieka, a także pokazywanie Go innym, gdyż „Pan poszukuje wszystkich, pragnie, aby wszyscy poczuli ciepło Jego miłosierdzia i Jego miłości”.

Decyzja o wyruszeniu w konkretnym kierunku i do określonego celu wiąże się także z wysiłkiem. Bycie dobrym mężem, dobrą żoną, dobrym rodzicem, to zgoda na ofiarę. – To zgoda na to, aby walczyć, kiedy już nie mam siły. Jak ważne jest to, żebyście poprzez swoją miłość ciągle zapraszali Jezusa do swojej rodziny i do swojego domu. I mówili: „Panie, może nie mogę przyjąć komunii, ale mogę się modlić, przekraczać siebie, bo Cię kocham, bo jestem zdecydowany na ofiarę” – mówił biskup. Na koniec przytoczył wypowiedź papieża Franciszka, która zawiera zapewnienie Jezusa, iż On „nigdy nikogo nie zostawia samym, zawsze nam towarzyszy”.

Po komunii św. została odczytana modlitwa komunii duchowej, zaś później nastąpiło indywidulane błogosławieństwo. Po Eucharystii wszyscy zebrani udali się do salki na konferencję dotyczącą małżeństwa. Bp Mastalski podzielił się dziewięcioma zasadami, które odgrywają ważną rolę w małżeństwie, związku i rodzinie.

Jedną z nich jest zasada przebaczenia. Zakłada ona dawanie drugiej szansy, ale również świadomość doznanych krzywd. Przebaczenie wymaga dojrzałości, która umożliwia pokonanie siebie i zachowanie dystansu, by móc powiedzieć „Wybaczam, ale im częściej będzie się to zdarzało, tym trudniej będzie ci przebaczyć”. – Nie ma normalnego związku bez zasady przebaczenia. To jest wpisane w naszą wiarę, bo przecież Bóg jest przebaczający, miłosierny, a nie taki, który chodzi i się mści. Może właśnie w Adwencie warto zastanowić się nad tym, czego jeszcze nie przebaczyłem albo komu nie przebaczyłem – zachęcał biskup.

– Ale to, że trudno przebaczyć nie oznacza, że łatwo powiedzieć „przepraszam”. I tutaj jest kolejna kwestia, ponieważ „przepraszam” oznacza: pomyliłem się albo zrobiłem coś z premedytacją, albo nie wiedziałem, że to tak wyjdzie. Ale zawsze będzie to przekaz „Tak, skrzywdziłem cię”. Dlatego nie jest łatwo powiedzieć „przepraszam”, szczególnie kiedy ma się dogmat o nieomylności i generalnie zawsze ma się rację. Jaki jest piękny człowiek, kiedy potrafi powiedzieć „przepraszam”. To słowo ma weryfikować moje postępowanie. Nie chodzi o takie „dla świętego spokoju”; to „przepraszam” nic nie da, nie o takie nam chodzi – podkreślił bp Mastalski.

Duszpasterstwo Niesakramentalnych Związków Małżeńskich zostało założone przez ks. dr. Jana Abrahamowicza w 2000 r. przy kościele św. Krzyża w Krakowie. Od 2010 r. działa ono w parafii Miłosierdzia Bożego. Jego celem jest towarzyszenie osobom, które żyją w niesakramentalnych związkach małżeńskich, w dorastaniu do dojrzałej wiary i w szukaniu dróg do Jezusa. – Przyznam się, że początkową trudnością, na jaką uskarżali się przychodzący na spotkania, było to, że czuli się odrzucani przez Kościół. A tymczasem słyszą tutaj, że są w Kościele, więcej - jako ochrzczeni mają określone obowiązki i możliwości. Owszem, nie mogą korzystać ze wszystkich sakramentów, ale klucz do problemu leży w ich rękach. Można tak pokierować swoim życiem, żeby to, co dziś niemożliwe, w końcu stało się możliwe – wyjaśniał ks. Abrahamowicz. – Niektórzy z duszpasterstwa mogą już przyjmować komunię św. sakramentalną; spełnili wszystkie warunki, które są konieczne i uznali Chrystusa za wartość najważniejszą – dodał duszpasterz. Spotkania odbywają się w trzeci piątek miesiąca o godz. 18. Na formację składają się również wyjazdy, które umożliwiają wspólne przeżywanie wiary i doświadczenie wspólnoty.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem