Reklama

1000. numer „Niedzieli Częstochowskiej”

Ks. Ireneusz Skubiś
Edycja częstochowska 30/2012

Tytuł „Niedziela Częstochowska” przy pierwszym skojarzeniu brzmi może trochę dziwnie, bo przecież „Niedziela” była zawsze częstochowska - to pismo diecezji częstochowskiej założone przez jej pierwszego biskupa Teodora Kubinę w 1926 r. Przyglądałem się ostatnio dziejom „Niedzieli” zaraz po jej utworzeniu - dzięki wytężonej i trudnej pracy jednego z naszych inżynierów odzyskaliśmy wszystkie roczniki „Niedzieli” i stanowią one piękny księgozbiór aż do roku 1939; potem łatwiej już było o kolejne roczniki - od roku 1945 do 1953 i wreszcie od 1981 r. do dzisiaj. Znakomity biskup nowo utworzonej diecezji częstochowskiej bardzo zabiegał o media pisane. W tygodniku katolickim widział bowiem pomoc w integracji duchowieństwa i wiernych tego terenu, składającego się z części diecezji włocławskiej i kieleckiej. I tak się rzeczywiście stało. Ale też bp Kubina bardzo troszczył się o to, żeby wierni czytali „Niedzielę”, żeby pełniła ona rolę wikarego dla parafii i sufragana dla biskupa - co często przypominam.
Redakcja „Niedzieli” nigdy nie miała łatwo. Przed wojną ludziom doskwierała bieda, panował analfabetyzm. Dobrze, że diecezja miała niezwykle gorliwych kapłanów, zapatrzonych w swojego pasterza i rozumiejących potrzeby czasu. W latach II wojny światowej „Niedziela” przestała się ukazywać, by wrócić po jej zakończeniu, już od 1945 r. Pismo było pięknie wydawane do 1953 r., do śmierci Stalina, po czym nastąpiła 28-letnia przerwa, aż do roku 1981. I przyszły nowe czasy, równie trudne. W pierwszym dziesięcioleciu ukazywania się „Niedzieli” panował system komunistyczny, z wszechwładną cenzurą i wnikliwym przypatrywaniem się „czynników partyjnych” temu wszystkiemu, o czym chciała pisać katolicka prasa. Wydawało się, że po wolnych wyborach w 1989 r. będzie łatwiej. Ludzie się ożywili, w społeczeństwie zapanowała nadzieja, że w wolnej Polsce będzie się żyło inaczej. I nastał upragniony czerwiec tego roku, a z nim pierwsze wybory wygrane przez „Solidarność” i naród. Dla nas było ważne, że przestawała istnieć cenzura. Mogliśmy już pisać w sposób wolny, nie podlegaliśmy już przydziałom papieru i innym trudnym okolicznościom narzucanym przez reżim komunistyczny. Lata 90. to jednak czas wielkiego kryzysu, inflacja, reforma Balcerowicza; pamiętamy tzw. „popiwek”: gdy chcieliśmy wprowadzić jakiekolwiek ulepszenie, przyjąć kogoś do pracy, trzeba było zapłacić 5-, a nawet 10-krotnie większy podatek. Potem to trochę zelżało. Po raz pierwszy poczuliśmy wtedy pręgierz działania systemu kapitalistycznego. Trzeba było rozpocząć zmagania o rynek, doświadczyliśmy też po raz pierwszy zwrotów tygodnika. Przychodził czas nowy, niełatwy.
Liczne rozmowy z ludźmi Kościoła spowodowały, że powstała koncepcja edycji diecezjalnych „Niedzieli”. Naszych diecezji nie było bowiem stać na tworzenie swoich redakcji, mogły mieć natomiast dostęp do lokalnych wiadomości z życia Kościoła na swoim terenie. Wielu biskupów zdecydowało się podjąć z nami współpracę - byliśmy pierwszym tygodnikiem, który zaproponował wkładki lokalne dla wielu diecezji...
Taka była też geneza dodatków częstochowskiego i sosnowieckiego „Niedzieli”. To edycje siostrzane. „Niedziela” wyrosła bowiem na gruncie Kościoła częstochowskiego i całego Zagłębia. Przed wojną w wielu parafiach Zagłębia powstawały dodatki „Niedzieli”, które księża drukowali i rozprowadzali w swoich parafiach. Ludzie dobrze je przyjmowali, a Ksiądz Biskup cieszył się, bo wiedział, co znaczy prasa katolicka w domach wiernych.
Edycję częstochowską „Niedzieli” zawsze staraliśmy się traktować priorytetowo. Wiedzieliśmy, że są to najstarsi nasi czytelnicy i powinniśmy się na nich opierać. Przywołam w tym miejscu spośród wielu niezwykle życzliwych dla „Niedzieli” kapłanów ks. inf. Józefa Słomiana, który prenumerował 1500 egzemplarzy tygodnika. Potem, niestety, te liczby zaczęły się zmniejszać, zaistniało zjawisko konkurencji na rynku medialnym, ale też, wśród wielu innych trudnych okoliczności, zabrakło nam zapału i dobrych nadziei. Wielu ludzi dotknęła klęska bezrobocia, a z nią brak pieniędzy na podstawowe nieraz środki do życia. Nasze wyobrażenia o wolności i perspektywach zaczęły się zmieniać i entuzjazm stawał się coraz mniejszy.
Ale „Niedziela” nie przestała odgrywać swojej dużej roli w wymiarze życia parafialnego. Jest wiele parafii, gdzie nasze pismo jest obecne w sposób znaczący dla proboszcza i parafian, gdzie przybywają nasi redaktorzy, prowadząc wywiady z duszpasterzami i pokazując życie parafii, osiągnięcia, ale i problemy. Odnotowujemy na łamach „Niedzieli Częstochowskiej” pasterską posługę biskupów naszej diecezji i gdyby ktoś chciał spisywać jej historię, to „Niedziela Częstochowska” będzie tu ważną pomocą. Podobnie - będzie stanowić wielką pomoc w badaniach dokumentujących prace duszpasterskie kapłanów.
Patrząc na przedwojenne roczniki „Niedzieli”, podziwiam, jak bardzo uczestniczyli w jej tworzeniu księża pracujący w naszych parafiach, jak budowali kulturę diecezji częstochowskiej, jak byli w tej diecezji obecni. Pojawiają się oni we wspomnieniach i pozostają w tekstach, które umieszczali na łamach tygodnika. Chciałoby się prosić i dzisiejszych kapłanów o może nieraz bardziej przyjazne spojrzenie na nasz częstochowski tygodnik, który zawsze jest otwarty na ich sugestie, dobre rady czy współpracę.
Podziwu godna była też rola poszczególnych biskupów częstochowskich: Zdzisława Golińskiego i Stefana Bareły, którzy z taką determinacją zabiegali o wznowienie wydawania „Niedzieli”. Pan Bóg pozwolił bp. Barele cieszyć się jej reaktywacją. Ten biskup odegrał też ważną rolę u początków „Niedzieli”. Towarzyszyło nam zawsze życzliwe słowo i błogosławieństwo abp. Stanisława Nowaka, dziś arcybiskupa seniora, który popierał nasze inicjatywy i plany redakcyjne. I choć nieraz prezentował nam swoją wizję problemu, nigdy nie ograniczał wolności katolickiego słowa. Tysiąc numerów „Niedzieli Częstochowskiej” wpisuje się w kierowanie naszą diecezją właśnie przez abp. Stanisława Nowaka. To czas, kiedy Częstochowa stała się metropolią, niełatwy czas wielkich przemian, ale i małych radości, których doświadczaliśmy pod bezpiecznym płaszczem przyjaźni ze strony Pasterza naszej diecezji.
Myślę, że to cenne i bardzo ważne, iż „Niedziela Częstochowska” jest pewnym zapisem historii naszej diecezji. Chciałbym, żeby zauważyło to i obecne młode pokolenie kapłanów, i tak jak tamci, dawni księża, żeby rozumiało rolę pisma katolickiego w parafii. Oni rozprowadzali tygodnik, zachęcali wiernych do czytania go i starali się przekazywać jego treści swoim parafianom. Jak w tzw. efekcie synergii 2 + 2 = 5, można tu mówić o wielkich zdobyczach i dla nich samych, i dla życia wiernych, i - przede wszystkim - dla Pana Boga. Bo jeżeli proboszcz potrafi wzniecić zainteresowanie swoich parafian życiem Bożym, to właściwie prawie już osiągnął cel swojego duszpasterstwa. A w „Niedzieli” każdy wierzący znajdzie i nauczanie Ojca Świętego, i głos biskupów, i rozważania teologów, i plener życia Kościoła na misjach, i pomoc w życiu wiarą na co dzień. To wszystko sprawia, że człowiek żyje Kościołem i że Pan Bóg obecny w nim przez Ducha Świętego może działać.
Dziś „Niedziela Częstochowska” staje do dyspozycji nowego arcypasterza częstochowskiego - abp. Wacława Depo i jego nauczania. Jego słowa już nas umacniają, a wiernym przypominają, że nie ma duszpasterstwa bez katolickiej prasy w rodzinach, bez uwzględnienia w życiu mediów katolickich. Dziękujemy Księdzu Arcybiskupowi za życzliwość i za perspektywę, jaką ukazuje jako nowy przewodniczący Rady Episkopatu Polski ds. Środków Społecznego Przekazu.
Ale też dziękujemy przede wszystkim Maryi, naszej Pierwszej Redaktorce. Dziękujemy za ten święty wybór nowego Metropolity Częstochowskiego oraz jego zawierzenie Panu Bogu i Matce Chrystusa. Dziękujemy za wszelką pomoc, jakiej od Niej doznawaliśmy i wciąż doznajemy na drodze budzenia odpowiedzialności za Chrystusowy Kościół i Ojczyznę. I prosimy, niech prowadzi nas do swojego Syna i wspiera w naszych najlepszych poczynaniach.

Zakopane: harcerze odbiorą z rąk słowackich skautów Betlejemskie Światło Pokoju

2019-12-13 09:22

ZHP / Warszawa (KAI)

Prawie 4 tys. harcerek i harcerzy Związku Harcerstwa Polskiego przyjedzie do Zakopanego, aby wziąć udział w Betlejemskim Zlocie. Najważniejszą częścią wydarzenia będzie niedzielna msza święta, podczas której naczelniczka ZHP odbierze z rąk słowackich skautów Betlejemskie Światła Pokoju. W tym roku akcji towarzyszy hasło „Światło, które daje moc”.

Uczestnicząc w Betlejemskim Zlocie harcerki i harcerze przygotowują się do przyjęcia Betlejemskiego Ognia. Wydarzenie rozpocznie się piątkowym koncertem zespołu Mocni w Duchu.

W sobotę uczestniczki i uczestnicy wezmą udział w grze miejskiej po Zakopanem. Oprócz zadań związanych z historią Światła harcerki i harcerze będą też pełnić będą służbę. Poznają także historię założycieli harcerstwa oraz zaznajomią się z zakopiańskim stylem w sztuce. Dla wytrwałych przewidziana jest trasa prowadząca przez Gubałówkę, która pozwoli harcerkom i harcerzom spojrzeć na świat z innej perspektywy.

Kulminacyjnym punktem Zlotu będzie niedzielna msza święta, która odbędzie się w Sanktuarium na Krzeptówkach. Podczas niej słowaccy skauci przekażą na ręce naczelniczki ZHP Betlejemskie Światło Pokoju. Następnie przedstawiciele poszczególnych środowisk i regionów odpalą Światło, aby zawieźć je do swoich miejscowości i podzielić się nim z lokalna społecznością.

Betlejemskie Światło Pokoju co roku odpalane jest z Groty Narodzenia Pańskiego w Betlejem. W 29-letniej historii Betlejemskiego Światła Pokoju, w zmieniających się warunkach politycznych, nigdy nie zdarzyło się by Światło nie wyruszyło z Betlejem w swoją drogę. To czyni ze Światła znak pokoju, poświadczenie wzajemnego zrozumienia i symbol pojednania między narodami.

Takim darem skauci z całej Europy, a wśród nich harcerki i harcerze ZHP pragną podzielić się ze wszystkimi. Niosąc lampiony ze Światłem do parafii, szkół, szpitali, urzędów i domów, dzielą się radosną nowiną i krzewią największe uniwersalne wartości braterstwa i pokoju.

Związek Harcerstwa Polskiego jest ogólnopolskim, patriotycznym stowarzyszeniem, które od 1918 roku wspiera wychowywanie kolejnych pokoleń młodych Polaków. ZHP dba o ich wszechstronny rozwój, rozwija ich i wychowuje na prawych, aktywnych i odpowiedzialnych obywateli w duchu wartości zawartych w Prawie Harcerskim. Każdego dnia ponad 12 tys. instruktorów – wolontariuszy pełni służbę. Pracuje, aby ZHP stawało się coraz prężniej działającą organizacją, która zmienia otaczający nas świat. Ponad 110 tys. dzieci i młodzieży zrzeszonych w ZHP rozwija swoje umiejętności, zdobywa nową wiedzę, aby móc czerpać z nich w dorosłym życiu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Historyczny triumf Polek

2019-12-13 20:36

Zespół wPolityce.pl

Marlena Karwacka i Urszula Łoś wygrały sprint drużynowy podczas zawodów o Puchar Świata w kolarstwie torowym w australijskim Brisbane. Drugie miejsce w zmaganiach mężczyzn w tej konkurencji zajęli Krzysztof Maksel, Mateusz Rudyk i Maciej Bielecki.

wPolityce.pl/youtube TEL-KAB Telewizja Kablowa Pruszków
Urszula Łoś

Karwacka i Łoś, rekordzistki Polski (32,791), miały najlepszy czas w kwalifikacjach (33,189), a w pierwszej rundzie wygrały z Ukrainkami Ołeną Starikową i Liubow Basową. W finale Polki minimalnie zwyciężyły Rosjanki Jekaterinę Rogową i Anastazję Wojnową, choć obu parom zapisano jednakowy wynik - 33,029.

Z kolei Rudyk, Bielecki i Patryk Rajkowski kwalifikacje zakończyli na czwartej pozycji, a w pierwszej rundzie Biało-czerwoni, już z Makselem w miejsce Rajkowskiego, okazali się lepsi od zespołu z Trynidadu i Tobago. W finale uzyskali 45,408 i byli wyraźnie słabsi od Japończyków, do których stracili prawie dwie i pół sekundy.

Wcześniej w wyścigu drużynowym Daria Pikulik, Nikol Płosaj, Katarzyna Pawłowska i Łucja Pietrzak miały ósmy czas kwalifikacji, ale w pierwszej rundzie uległy reprezentantkom Francji. Zostały sklasyfikowane na ósmej pozycji. Zwyciężyły Australijki, które w finale pokonały ekipę Nowej Zelandii.

W rywalizacji mężczyzn w tej konkurencji również najlepsi okazali się reprezentanci gospodarzy, a drugie miejsce zajęła Nowa Zelandia. Polacy nie startowali.

Zawody w Brisbane to przedostatnia runda o PŚ. Ostatnia odbędzie się w kanadyjskim Milton 24-26 stycznia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem