Reklama

Spotkanie z s. Michaelą Pawlik

Złudne uroki duchowości Wschodu


Edycja podlaska 30/2012

W środę 27 czerwca mieszkańcy Sokołowa i okolic mieli okazję wysłuchać kolejnej (w tym roku już czwartej) prelekcji w ramach działań Narodowej Akademii Informacyjnej. Tym razem przyjechała s. Michaela Pawlik, dominikanka, a spotkanie odbyło się w budynku szkół salezjańskich. W swoim wykładzie prelegentka poruszyła takie tematy, jak New Age, buddyzm i reinkarnacja w kontekście zagrożeń duchowych

Siostra Michaela w 1966 r. ukończyła Instytut Wyższej Kultury Religijnej na KUL-u, ale z zawodu jest pielęgniarką i w tym zawodzie pracowała 20 lat, w tym 13 wśród najuboższych w Indiach, przy katolickiej misji. Zżyła się z miejscowymi ludźmi, nauczyła się ich języka i poznała ich mentalność, zwyczaje i wierzenia, relacje społeczne. Mieszkała w rejonie, gdzie nie dotarły jeszcze wpływy kultury europejskiej i ludzie żyli duchowością hinduizmu. Do Indii jechała z przekonaniem o głębi tamtejszej mistyki, ale zetknięcie się z hinduizmem i to, co tam przeżyła, całkowicie zmieniło jej poglądy. Bezpośredni kontakt z tamtejszą ludnością, bez tłumaczy, którzy niejednokrotnie ukrywają przed Europejczykiem negatywne praktyki i skutki wierzeń, przekonał ją, jak bardzo niebezpieczne i złudne są uroki duchowości Wschodu, ile zła przynosi człowiekowi i społeczeństwu wiara w karmę, dharmę i reinkarnację. W Indiach s. Michaela ukończyła studia socjologii religii na Karnatak University w Dharwar. Tam jeszcze lepiej poznała hinduizm i tradycję wedyjską, która m.in. określa podział na kasty z bezlitosną dyskryminacją ludzi z najniższych kast, a dodatkowo traktuje kobiety jako istoty niższej kategorii. Zrozumiała też, że wiara w reinkarnację oraz system kastowy zostały wymyślone przez ludzi z najwyższych kast, aby utrzymać w ślepym posłuszeństwie i poddaństwie ludzi z kast niższych.
Gdy przyjechała do Polski i zobaczyła, że religie Wschodu znajdują u nas swoich zwolenników, postanowiła, ze trzeba katechizować i mając 43 lata, wstąpiła do zakonu. Od wielu lat jeździ niezmordowanie po Polsce i głosi prelekcje, aby uświadomić niebezpieczeństwo, które grozi Europie, często zafascynowanej duchowością Wschodu.
S. Michaela podawała wiele przykładów udowadniających szkodliwość wschodnich sekt religijnych, których ofiarami jest ogromna liczba nieszczęśliwych ludzi i w Indiach, i coraz częściej w Europie. Oto jedna z historii. Pewnego dnia zgłosił się do s. Michaeli wycieńczony z głodu chłopiec, który nie otrzymał wynagrodzenia za pracę. Siostra zażądała od pracodawcy, aby wypłacił chłopcu zaległą pensję. Usłyszała wtedy, że wprawdzie konstytucja nakazuje wynagradzać za pracę, ale to tylko ludzkie prawo, a dla niego obowiązujące jest boskie prawo karmy, które mówi, że los człowieka zależy od życia w poprzednim wcieleniu. Dlatego chłopiec nie powinien domagać się zapłaty, tylko starać się jak najlepiej pracować, a wtedy w następnym wcieleniu urodzi się w wyższej kaście. Pracodawca stwierdził też, że nawet gdyby chłopiec umarł z głodu, to i tak nic by się nie stało, ponieważ wtedy narodziłby się w wyższej kaście. Religijne prawo karmy i reinkarnacji służy więc często do wytłumaczenia bezlitosnego wyzysku. Poglądy religijne, które są podstawą wiary w reinkarnację, zawarte są w Wedach - indyjskich księgach świętych. Według tych wierzeń cierpienie zawsze spowodowane jest złą karmą, dlatego rzeczą bezsensowną jest pomaganie osobie cierpiącej, ponieważ ona sama musi wypracować sobie lepszą karmę. Stąd bierze się pogarda dla ludzi cierpiących i ciężko pracujących, brak współczucia i litości. Według tych wierzeń, Bóg nie jest osobą, ale energią, którą trzeba czcić w planetach, siłach przyrody, niektórych zwierzętach, a także w ludziach o wyjątkowych cechach i zdolnościach. Ta sama boska energia jest w każdym żywym organizmie. Nie ma więc zasadniczej różnicy pomiędzy człowiekiem i zwierzęciem, zabijanie ludzi (z najniższej kasty) i zabijanie zwierząt ma więc tę samą ocenę moralną. Dusza zwierzęcia będzie kiedyś w kolejnym wcieleniu miała kształt ludzki: żaba, pies, kot, świnia, parias to są kolejne etapy oczyszczania się duszy. Wiara w reinkarnację znosi odpowiedzialność i wolną wolę człowieka, teoria reinkarnacji pozbawia człowieka poczucia grzechu i zdolności rozróżniania dobra od zła.
Warto dodać, że obecna Konstytucja Indii wyrasta z podstawowych chrześcijańskich zasad, a nie z hinduizmu. Mahatma Ghandi w czasie studiów w Anglii poznał naukę Chrystusa i chociaż nie został chrześcijaninem, to jednak żył jej duchem. Został zastrzelony za to, że łamał hinduską tradycję i nie uznawał kast i reinkarnacji.
Prelegentka mówiła również o tym, że wielu młodych ulega złudnemu urokowi duchowości wschodniej i bezkrytycznie przyjmuje informacje dotyczące Wschodu i ślepo naśladuje tamtejsze praktyki. Duchowość Wschodu, którą propaguje się obecnie w Polsce, to jest już tzw. zeuropeizowany neohinduizm, który został opracowany w obecnym stuleciu przez wolnomyślicieli i zwiera elementy chrześcijańskiej kultury. Dlatego przemilczane są w nim zabobonne poglądy z różnymi skandalicznymi dla Europejczyka nieetycznymi postawami. Niektórzy młodzi ludzie nie są często świadomi, że odmawiając mantrę przez powtarzanie imienia Kryszny, oddają cześć bożkowi rozpusty i skrajnego egoizmu. S. Michaela polecała również jeden z odcinków programu Wojciecha Cejrowskiego „Boso przez świat”, w którym słynny podróżnik obnaża prawdziwe oblicze buddyzmu. Po spotkaniu można było nabyć książki siostry dotyczące przedstawianych zagadnień.
We wrześniu będzie okazja posłuchać w Sokołowie kolejnego, zapewne równie ciekawego wykładu s. Michaeli Pawlik.

J. O.

Niezwykła historia Wyrwanych Z Niewoli

2019-12-05 09:09

Red.

Było to chyba w 2012 r. jakoś jesienią. Jechaliśmy na koncert do Wielkopolski. Było nas czterech, każdy dresy, niektórzy łyse głowy i tatuaże. Każdy z historią uzależnień, jeden po poprawczaku, inny swego czasu należący do czołówki polskich zawodników MMA, każdy z „popapraną” przeszłością lecz wszyscy dotknięci przemieniającą i wyzwalającą mocą Jezusa - tak swoją niezwykłą historię opisuje grupa ewangelizacyjna "Wyrwani Z Niewoli"

Wyrwani Z Niewoli

Jak piszą dalej:

Środkiem naszego transportu był wtedy pociąg i jak to w tamtym czasie bywało gdziekolwiek nie jechaliśmy, zabieraliśmy ze sobą ponad metrową figurę Matki Bożej. Nie mogło być inaczej tamtego dnia. Z Białegostoku w tamte strony mieliśmy dobre parę godzin, więc była świetna okazja na ewangelizację.

Po zakupie biletów gdy dotarliśmy na peron, zauważyliśmy grupę kilkuset kibiców Jagielloni Białystok, jadących na mecz do Warszawy. Z wyglądu niczym się od nich nie różniliśmy prócz szalika klubowego, którego nie mieliśmy i dużej figury Maryi, której nie mieli oni. W jednym momencie spotkaliśmy się ze spojrzeniem całego peronu „łysoli”, którzy ze zdziwieniem odprowadzali nas wzrokiem.

W końcu nadjechał pociąg i zajęliśmy miejsce w przedziale. Gdy pociąg ruszył czuliśmy potrzebę wyjścia do kibiców i w jakikolwiek sposób podzielenia się naszą Miłością do Boga. Jednak na samą myśl o tym czuliśmy ogromny strach. Postanowiliśmy modlić się w tej intencji, za kibiców. Jednak teraz z perspektywy czasu możemy przyznać, że modlitwą chcieliśmy zyskać czas, żeby droga jak najszybciej się skończyła i w ten sposób uniknąć działania. Modlitwa trwała i trwała, minuty uciekały i żaden z nas nie kwapił się żeby wyjść z naszego bezpiecznego przedziału do „kiboli”.

W pewnym momencie dostrzegliśmy przez okienko w naszym przedziale kibiców uciekających po korytarzu od „kanarów” i policji. Biegali w tę i z powrotem jak się potem okazało z powodu braku biletów i mało kulturalnego zachowania. W jednym momencie pewna grupka uciekających „kiboli” nieoczekiwanie wpadła do naszego przedziału. Zobaczyli nas, zobaczyli figurę. Szybko zaczęli nam zadawać pytania o co chodzi, czy robimy sobie jaja itp.

To było niezwykłe, bo sami zaczęli nas dopytywać o powód jeżdżenia z tą figurą. Zaczęliśmy dzielić się świadectwem i opowiadać o Jezusie, oni słuchali z otwartymi „gębami”. Było widać ich poruszenie. Nie chcieli wychodzić z naszego przedziału, chcieli więcej. Przyszli również kolejni. Na końcu przyszedł główny szef całej grupy kibiców i chciał z nami pogadać, również otworzył się na nasze słowa, otworzył się na ewangelizację.

Było to niezwykłe doświadczenie, które zapadło nam w pamięci do dnia dzisiejszego.

Nie musieliśmy nic robić, nic wymyślać. Po prostu mieliśmy ze sobą Maryję w znaku figury i uciekliśmy w modlitwę czując potrzebę opowiadania innym o Jezusie, przez co Bóg sam ich do nas przyprowadził. Czujemy się Jego Apostołami – Apostołami w dresach, choć czasem nosimy dżinsy.

_____________________________________________

Tekst artykułu jest przedmową grupy Wyrwani z Niewoli do książki Damiana Krawczykowskiego "Apostołowie w dresach. Jezus potrzebuje właśnie ciebie!", wyd. Święty Wojciech. Więcej o książce: ksiegarnia.niedziela.pl

Więcej o grupie Wyrwani Z Niewoli: Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Duka: to Jan Paweł II położył kres fałszywej tolerancji

2019-12-05 18:22

Krzysztof Bronk /vaticannews / Praga (KAI)

Jedną z przyczyn skandali seksualnych w Kościele jest osłabienie prawa kanonicznego, które w przeszłości funkcjonowało bardziej precyzyjnie i bezwzględnie – uważa kard. Dominik Duka, prymas Czech. Podkreśla on, że w przeszłości biskup nie miał trudności z rozwiązywaniem takich problemów. Kiedy na przykład okazywało się, że ktoś jest homoseksualistą – mówi kard. Duka - to natychmiast trzeba go było wydalić. Potem jednak w czasach rewolucji seksualnej i soboru wszystko to stało się bardziej dyskusyjne. Twierdzono, że nie można karać człowieka za to, na co nie ma wpływu. Było większe otwarcie, pozostawała tylko spowiedź i nikt sobie z tym nie radził – wspomina 77-letni kard. Duka. Podkreśla on, że przełom wprowadził dopiero Jan Paweł II, który w pewnym momencie jasno powiedział „dość”, położył kres tej fałszywej tolerancji i wskazał na potrzebę współpracy z policją i sądownictwem.

Vatican News / ANSA
kard. Dominik Duka, prymas Czech

Skandale seksualne to jeden z tematów obszernej rozmowy pomiędzy kard. Duką i czołowym czeskim reżyserem filmowym Jiřím Strachem, opublikowanej w miesięczniu Xantypa. Arcybiskup Pragi przypomina, że jeśli chodzi o wykorzystywanie nieletnich, to w czeskim Kościele wciąż są to przypadki marginalne. Od 1990 r. tylko w dziesięciu sprawach zapadły wyroki. Jiří Strach pyta się również o uwidaczniające się coraz bardziej rozbicie czeskiego Kościoła. Kluczową rolę odgrywa tu postać praskiego kapłana Tomáša Halíka, który publicznie krytykuje kard. Dukę i skupia wokół własnej osoby jego przeciwników. „Gdyby ktoś na planie filmowym przez cały czas mówił mi, że wszystko, co robię jest złe i nieustannie rzucał mi kłody pod nogi, to moim świętym prawem reżysera byłoby go wyrzucić. Czy arcybiskup Pragi nie może tego zrobić?” – pyta czeski reżyser. „Nie mogę sobie na to pozwolić i nawet nie chcę – odpowiada kard. Duka. Jeśli łączy cię z kimś kawał wspólnego życia, dużo z nim przeżyjesz, współpracujesz, to potem nie jest tak łatwo powiedzieć: zejdź mi z oczu!”.

Zdaniem arcybiskupa Pragi dzielenie Kościoła na dwa obozy świadczy o nieumiejętności prowadzenia dialogu, o brakach w postawie demokratycznej. Problemem dzisiejszego społeczeństwa jest straszna nienawiść. Jeśli ktoś mi nie pasuje, to wszystko będę robił przeciwko niemu. Jeśli nie wybraliście mojego kandydata, to nie będę z wami współpracował. Pod tym względem, zauważa kard. Duka, doszło do strasznego upolitycznienia życia społecznego, kulturalnego i religijnego.

Arcybiskup Pragi odniósł się również do stawianego mu często zarzutu, że za bardzo przyjaźni się czeskimi prezydentami. Przyznał, że z Milošem Zemanem zna się od dawna, wie dużo o jego życiu osobistym i problemach. „Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie utrzymujemy przyjacielskich relacji, choć niekiedy się nie zgadzamy” – powiedział Prymas Czech. Z Václavem Klausem odbył wiele dyskusji, również na tematy religijne. „Wzajemnie się szanujemy i w wielu sprawach się rozumiemy” – potwierdza kard. Duka. Sięgając natomiast do przyjaźni z Václavem Havlem, przypomina, że zawiązała się ona w komunistycznym więzieniu. Przywołuje też swe ostatnie spotkanie z byłym prezydentem, kiedy to w słowach na pożegnanie, Havel, który przez całe życie deklarował się jako agnostyk, przyznał się jednak do wiary w Boga. „Jaroslavie – mówił Vaclav Havel, zwracając się do kard. Duki, jego cywilnym, więziennym, a nie zakonnym imieniem – przecież to wiemy, On istnieje!”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem