Reklama

Historia

„Na wieczną pamięć sobie zasłużyli...”

[ TEMATY ]

życie wieczne

cmentarz

Wojciech Mścichowski

Ojczyzna, to ziemia, ludzie i groby. Narody, które o tym zapominają ulegają zagładzie. Wiele prawdy kryje sie w powiedzeniu, jeśli chcesz poznać historię, odwiedzaj cmentarze. U progu zbliżającego się Święta Zmarłych, warto przypomnieć słowa błogosławionego Jana Pawła II, wypowiedziane w Skoczowie w 1995 r. o tym, że świadectwo męczenników i przodków jest dla nas zawsze wyzwaniem, które prowokuje i zmusza do zastanowienia.

Nawiedzając cmentarze, modląc się przy mogiłach naszych bliskich, zwróćmy swoje myśli także ku tym, których krew zrosiła tak liczne pola bitew. Modlitewny hołd oddajmy bezimiennym żołnierzom oraz tym, którzy służąc w obcych armiach, podlegając rozkazom, nie zawsze zgodnym z ich sumieniem, polegli na obcej ziemi. Ich rozgrzeszyć może tylko Bóg. Niech przyczynkiem do refleksji staną się słowa umieszczone na niewielkiej tabliczce przy wejściu na zabytkowy cmentarz wojenny w Kotowicach w pow. myszkowskim: „Śmierć żołnierska jest święta i wszelki nakaz nienawiści maże. Nieważne, czy na dziejów szali wrogiem, czy też przyjacielem byli. Jako żołnierze wzorowi na wieczną pamięć sobie zasłużyli”.

Zabytkowy cmentarz wojenny w Kotowicach gm. Żarki jest nekropolią, na której pochowani są żołnierze trzech armii zaborczych, polegli w Wielkiej Wojnie 1914 - 18 r. na południowo-wschodniej części Królestwa Polskiego. W oryginalnych, częściowo odrestaurowanych na skutek dewastacji grobach spoczywa tutaj około 2000 poległych żołnierzy narodowości polskiej, czeskiej, słoweńskiej, węgierskiej, rosyjskiej, niemieckiej, bośniackiej, a nawet muzułmańskiej z armii austriackiej.

Reklama

Cmentarz parafialny w Żarkach pochodzi z 1819 r. Godne uwagi są groby powstańców styczniowych z 1863 r. nagrobki z przełomu XIX i XX w. w języku rosyjskim i niemieckim, groby ofiar wojen światowych i terroru niemieckiego i bolszewickiego. W oddzielnej kwaterze spoczywają doczesne szczątki ojców i braci paulinów z pobliskiego Leśniowa, jak również księży posługujących w miejscowej parafii. Przed wejściem obelisk upamiętniający miejsce rozstrzelania przez hitlerowów w pierwszych dniach września 1939 r. ponad 100 mieszkańców Żarek i okolic.

ZOBACZ GALERIĘ

2013-10-28 14:26

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Cmentarze – Żywa Historia Polski

Niedziela rzeszowska 45/2019, str. 4-5

[ TEMATY ]

cmentarz

Agnieszka Iwaszek

Pomnik Pamięci Ofiar Niemieckich Obozów Koncentracyjnych na cmentarzu komunalnym Wilkowyja

Listopadowy spacer między nagrobkami jest czymś w rodzaju powrotu do przeszłości. Zatrzymaniem przy osobach, których już nie spotkamy. Skupieniem myśli wokół wspomnień o chwilach, których już nie przeżyjemy. Metafizyczną próbą złączenia naszego jestestwa z niewyobrażalną rzeczywistością wieczności...

W pierwsze listopadowe dni kierujemy nasze kroki w stronę grobów, gdzie spoczywają nasi najbliżsi. Czy to z tęsknoty, czy już tylko z poczucia obowiązku, a może wciąż jeszcze w nadzwyczajnej bliskości dusz żyjących dzieci ze zmarłymi rodzicami, żony z pochowanym mężem, osieroconej córki z nieżyjącą matką, wnuczki z nigdy niepoznanym pradziadkiem czy przyjaciół aż po grób... Określa nas to i determinuje w wymiarze rodzinnym i kulturowym przez szacunek dla chrześcijańskiej tradycji i wychowanie, które otrzymaliśmy od tych, którzy byli przed nami.

Od grobu rodziców po mogiły bohaterów

Jak ważne jest światło pamięci, szczególnie tej modlitewnej, a nie odzianej w posrebrzane zdobienia i najnowsze trendy, dla światłości wiekuistej osób, które kochaliśmy, tak cenne jest ono w rozpalaniu ciągle na nowo świadomości narodowej i pielęgnowaniu historii osób, których szlachetne i ofiarne czyny w ciągu minionych wieków położyły mocne fundamenty pod budowę naszej współczesnej tożsamości. Stąd równie cenne i konieczne jak skłonienie głowy nad mogiłą ojca czy matki jest oddanie czci naszym przodkom walczącym o ojczyznę i poległych za jej wolność... Wszak „ojczyzna to ziemia i groby” – wedle słów marszałka Francji Ferdynanda Focha – a jej historia to cmentarze…

Wśród nich Stary Cmentarz...

Na wymienionych trzech rzeszowskich cmentarzach jak w soczewce skupiają się trzy wieki, nie licząc współczesnego, najsmutniejszych, ale i wsławionych heroicznym wręcz poświęceniem, doświadczeń naszego narodu. Najstarszy z nich – Stary Cmentarz przy ul. Targowej z końca XVIII w. – choć położony w centrum tętniącego życiem miasta, kryje w sobie błogą ciszę i historię zapisaną w wiekowych inskrypcjach. Obok wybitnych osobistości dziewiętnastowiecznego Rzeszowa, takich jak Wiktor Zbyszewski, Roderyk Als, ks. Feliks Dymnicki, Henryk Hanasiewicz czy Ludwik Nieć, miejsce wiecznego spoczynku znaleźli żołnierze z czasów insurekcji kościuszkowskiej 1794 r. oraz powstań – listopadowego i styczniowego. Pomimo oficjalnego zamknięcia cmentarza w 1909 r. dla kolejnych pochówków jego ziemia przyjęła i przykryła ciała ofiar z czasów II wojny światowej. W ten sposób wzdłuż jednej tylko alejki zawiera się ponad sto lat polskiej historii wyrzeźbionej w misternie wykonanych pomnikach, napisanej na zatartych już nieco tablicach, wykutej rękami artystów, ale przede wszystkich życiem osób tam pochowanych.

...Pobitno

Stary Cmentarz urzeka pięknem przedwojennych nagrobków, artystycznych grobowców, okazałych kapliczek i niespotykanych już pomników. Między współczesnymi nam grobami mnóstwo cmentarnych symboli – miejsc wiecznego spoczynku – rzeszowskich córek i synów XX wieku. Od wschodu i od zachodu – na swój sposób symbolicznie, wszak walczyli z dwoma najeźdźcami – leżą przykryci kołderką jesiennych liści żołnierze Września 1939 r. – z nazwiskami i bezimienni. W sercu cmentarza – zbiorowo i w bliskim sąsiedztwie – ofiary obu okupacji. Pod jedną płytą pomordowani przez hitlerowców żołnierze konspiracji i nauczyciele tajnego nauczania. Nieopodal, pod drugą, nad którą góruje katyński krzyż, ziemia uświęcona krwią pomordowanych przez NKWD w 1940 r. na nieludzkiej ziemi. Obok grobu najsłynniejszego z legionistów – płk. Leopolda Lisa-Kuli rozsiane tu i ówdzie groby nie mniejszych bohaterów walk legionowych z pięknymi epitafiami, jak na mogile por. Jana Dobrowolskiego, poległego w 1919 r. w 23. roku życia: „Cała nadzieja z Tobą zginęła, jednak powstała Ojczyzna”. Za wolną ojczyznę walczył też por. Jan Tondera ps. „Jaś” – pierwszy komendant Obwodu ZWZ Rzeszów – zamęczony przez gestapo na rzeszowskim Zamku, który spoczywa kilkadziesiąt metrów w linii prostej od symbolicznego grobu płk. Łukasza Cieplińskiego – swego następcy na stanowisku dowódcy rzeszowskiej podziemnej armii. Trudno zliczyć wszystkie akowskie groby, które mieści rzeszowskie Pobitno, ale na pewno warto skłonić czoło przed mogiłą ppor. Tadeusza Lisa ps. „Ukleja”, poległego 75 lat temu podczas akcji na rzeszowskim Zamku, Tadeusza Pleśniaka – członka WiN-u, straconego w 1949 r., Aleksandra Kaweckiego, Mirosława Bilińskiego – ostatniego komendanta rzeszowskiego WiN-u, Stefana Skibińskiego, braci Henryka i Bronisława Cmelów, mjr. Witolda Szredzkiego z lwowskiej AK, mjr. Franciszka Sagana, rodziny Beresiów, małżeństwa Bezruczków, rodzeństwa Płonków i Pospieszilów, których losy rodziny na zawsze połączyły się z ojczystymi dziejami.

Groby-symbole na Wilkowyi

Jest jeden grób pochodzących z Rzeszowa ofiar zamordowanych w niemieckich obozach koncentracyjnych, choć indywidualne tabliczki ich pamięci znajdują się przeważnie przy rodzinnych grobowcach na Pobitnym. To kamienna tablica u podnóża Pomnika Ofiar Obozów na Wilkowyi z napisem: „Ziemia z byłych obozów koncentracyjnych”. W niej są prochy, a w nich wiara w wieczny odpoczynek umęczonych ofiar piekła XX w. Do symbolicznych należy też zaliczyć pomnik pamięci Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” z nazwiskami członków IV Zarządu, zamordowanych 1 marca 1951 r. na Mokotowie. W wędrówce po cmentarzu przez historię nie wolno pominąć także grobu mjr. Wacława Kopisty – cichociemnego i zesłańca Sybiru – oraz Józefa Sznajdera (także Sybiraka) i braci Pasternaków spoczywających przy głównej alejce Wilkowyi. Tam też spoczął na wieki Antoni Kopaczewski – akowski syn i ojciec rzeszowskiej „Solidarności”, którego mogiła, umiejscowiona na początku rzeszowskiej Wilkowyi, zarazem wprowadza w otwartą przestrzeń cmentarza i wyprowadza poza cmentarz, w nieznane losy przyszłości, dając znać, że jesteśmy ogniwem między dawnymi a nowymi laty, że od nas wiele zależy, ile z przeszłości przekażemy w przyszłość.

CZYTAJ DALEJ

Jan Paweł II – odchodzenie Pasterza [fakty i opinie]

2020-03-30 12:00

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

Arturo Mari/L’Osservatore Romano

Wielki piątek 2005 r. w prywatnej kaplicy Jana Pawła II był niezwykłym, symbolicznym podsumowaniem jego życia

W czwartek, 2 kwietnia, przypada 15. rocznica śmierci Jana Pawła II. Z okazji rocznicy publikujemy kilkadziesiąt faktów i opinii związanych z odchodzeniem Papieża.

Podczas ostatniej, jak miało się okazać, pielgrzymki do Polski, w 2002 r., papież „pożegnał się” z drogimi mu miejscami z młodości. Przejechał obok domu przy Tynieckiej, gdzie mieszkał wraz z ojcem po przyjeździe do Krakowa, przed kościołem św. Floriana, gdzie był duszpasterzem młodzieży, ponadto nawiedził grób rodziców, opactwo w Tyńcu i klasztor kamedułów na krakowskich Bielanach. Papieski helikopter przeleciał nad rodzinnymi Wadowicami i ukochanymi Tatrami...

Jan Paweł II zaczął pisać testament już pół roku po rozpoczęciu pontyfikatu – w marcu 1979 r. Tekst uzupełniał siedmiokrotnie, zawsze w czasie rekolekcji wielkopostnych. Ostatni zapis nosi pochodzi z roku 2000. W tym niezwykłym, bardzo osobistym dokumencie papież z wdzięcznością wspomina rodziców, rodzeństwo, ludzi związanych z bliskimi mu miejscami: Wadowicami, szkołą podstawową, gimnazjum, uniwersytetem, fabryką, Niegowicią, kościołem św. Floriana... "Wszystkim im pragnę powiedzieć jedno: 'Bóg Wam zapłać!'" Ten niezwykle prosty dokument kończą przywołane po łacinie słowa Chrystusa: "w ręce Twoje Panie oddaję ducha mego".

Ostatnią niedzielą w życiu papieża była Niedziela Wielkanocna 27 marca 2005. Tego dnia w południe chory Papież podszedł do okna swojego apartamentu, żeby z tego miejsca pozdrowić rzesze wiernych i turystów zgromadzone na Placu św. Piotra i udzielić tradycyjnego błogosławieństwa Urbi et Orbi (Miastu i światu). Nie był już jednak w stanie wypowiedzieć żadnego słowa, jedynie pobłogosławił wiernych.

Świadomość wzrastających ograniczeń fizycznych, niewątpliwie potęgowała cierpienie papieża. Na niespełna tydzień przed śmiercią wyznał swojemu otoczeniu: jeśli nie mogę być z ludźmi, jeśli nie mogę celebrować Mszy św. w tak wielkie święto jak Wielkanoc, jeśli nie mogę przemówić, to lepiej, żebym odszedł.

Jan Paweł II doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że umiera. W ostatnim dniu chciał mieć dużo spokoju. Poprosił, aby mu czytać Ewangelię św. Jana a wieczorem zwrócił się do najbliższych, żeby odprawili przy jego łóżku Mszę św. i przyjął jeszcze parę kropel Eucharystii, po czym stopniowo tracił świadomość.

Papież zmarł 2 kwietnia 2005 r. w wieku 84 lat. Śmierć nastąpiła o 21. 37. Przy łożu Jana Pawła II umierającego w papieskich apartamentach byli jego najbliżsi współpracownicy m.in.: abp Stanisław Dziwisz osobisty sekretarz papieża, ks. prof. Tadeusz Styczeń, jego uczeń z KUL, ks. prałat Mieczysław Mokrzycki i opiekujące się Janem Pawłem II na co dzień siostry sercanki. Obecna była także dr Wanda Półtawska, którą z ks. Wojtyłą łączyła wieloletnia współpraca i przyjaźń.

Na dwa dni przed śmiercią Jan Paweł II zawierzył Kościół i świat Bożemu Miłosierdziu. W specjalnym telegramie z 31 marca 2005 na uroczystość Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach r., napisał m.in. "Pragnę ponownie zawierzyć tej Miłości Kościół i świat, wszystkich ludzi na całym okręgu ziemi, a także siebie samego w mojej słabości". Telegram został odczytany w sanktuarium nazajutrz po śmierci papieża, w niedzielę 3 kwietnia.

Pontyfikat 264. następcy św. Piotra trwał 26 lat 5 miesięcy i 16 dni i był trzecim co do długości w historii papiestwa – po św. Piotrze i Piusie IX. W audiencjach generalnych u Jana Pawła II uczestniczyło w sumie około 18 milionów osób.

Przejmujący opis ostatnich chwil Jana Pawła II przekazał kilka dni po jego śmierci obecny przy nim do końca ks. prof. Tadeusz Styczeń. "Byłem świadkiem, jak podnosił ręce (...) jak gdyby wołał pasterza, ponieważ ja chcę być do końca według miary mierzonej przez Ojca mojego>. (...) ta twarz pojawiła się nieoczekiwanie jako twarz kogoś uśmiechniętego (...). Uśmiech, który jak gdyby nie konał, ale pozostawał żywy, coraz bardziej wymowny".

Zgodnie z tradycją towarzysząca pochówkom papieży, do trumny z ciałem Jana Pawła II włożono – zapieczętowany w specjalnej metalowej tubie – napisany po łacinie jego krótki życiorys. Początek tego dokumentu, zwanego "rogito", brzmi: „W świetle Chrystusa zmartwychwstałego, 2 kwietnia roku Pańskiego 2005, o godzinie 21:37 wieczorem, gdy sobota dobiegała kresu i weszliśmy już w Dzień Pański w Oktawie Wielkanocy i Niedzielę Bożego Miłosierdzia, umiłowany Pasterz Kościoła Jan Paweł II przeszedł z tego świata do Ojca. Jego odejściu towarzyszył modlitwą cały Kościół, zwłaszcza młodzież”.

Jan Paweł II, dzień przed śmiercią, pożegnał się ze swoim najbliższym otoczenie pisząc, z pomocą arcybiskupa Dziwisza, na niewielkiej karteczce: "Jestem radosny, wy także bądźcie. Módlmy się razem z radością. Wszystko powierzam Pannie Maryi".

„Gdy zaś nadejdzie chwila ostatecznego ‘przejścia’, pozwól, abyśmy umieli ją powitać z pokojem w sercu, nie żałując niczego, co przyjdzie nam porzucić” – napisał Jan Paweł II w ułożonej przez siebie w 1999 r. modlitwie, zamieszczonej w „Liście do osób w podeszłym wieku”.

Czas umierania papieża spowodował olbrzymie zainteresowanie mediów, nieporównywalne bodaj z żadnym innym wydarzeniem w dziejach świata. Nie jest tajemnicą, że światowe stacje telewizyjne już na wiele miesięcy wcześniej wyłożyły ogromne pieniądze za prawo do ustawienia kamer w miejscach, z których roztaczał się dogodny widok na Plac św. Piotra.

Poprzez fakt, że w ostatnich dniach życia papieża Jan Paweł II był absolutnym tematem nr 1 w mediach na całym globie, miliony ludzi na całym świecie mogły nie tylko na bieżąco śledzić rozwój sytuacji ale też modlić się w intencji papieża w poczuciu solidarności z wiernymi i turystami gromadzącymi się na Placu św. Piotra.

Świadectwo jakie dał światu umierający Jan Paweł II nazwano jego „piętnastą encykliką”. Powszechnie zwracano uwagę, że pomimo ciężkiej choroby chciał wypełnić swa misję do końca; że (w przeciwieństwie do dotychczasowych obyczajów watykańskich) nie czynił ze swojej choroby tajemnicy że z niezwykłym spokojem przyjmował nadchodzący kres życia, zachęcając otoczenie, by pozostawało radosne bo on sam zachowuje radość.

"Szukałem was, a teraz wy przyszliście do mnie i za to wam dziękuję" – wyszeptał na łożu śmierci Jan Paweł II, gdy dowiedział się, że na Plac św. Piotra przybyły rzesze młodych ludzi by modlić się w jego intencji.

„Umierający Jan Paweł II przypominał mi Chrystusa, z tą różnicą, że Chrystus na krzyżu mógł mówić, Papież zaś odchodził w milczeniu” – powiedział na kilka dni przed śmiercią papieża doktor Renato Buzzonetti. Włoski lekarz towarzyszył mu od początku pontyfikatu aż do ostatnich chwil.

Ostatnie w swoim życiu nabożeństwo Drogi Krzyżowej, ciężko chory papież odprawił w Wielki Piątek, 25 marca 2005 w swojej prywatnej kaplicy, obserwując na ekranie telewizora transmisję z tradycyjnej Drogi Krzyżowej w Koloseum. Pod koniec nabożeństwa papież wziął w dłonie duży, drewniany krzyż. Fotografie, na których uwieczniono te chwile, należą do najbardziej znanych zdjęć całego pontyfikatu.

Podczas ostatniego w życiu pobytu w klinice Gemelli, Jan Paweł II przeszedł 24 lutego operację tracheotomii. Zabieg miał pomóc papieżowi w oddychaniu. Stan papieża rzeczywiście poprawił się, ale – co jest naturalnym skutkiem takiego zabiegu – papież na początku utracił głos, choć po kilku dniach, choć z trudem, porozumiewał się z otoczeniem.

„Jan Paweł II na nowym etapie swojego cierpienia wkroczył na drogę męki Chrystusa” – mówił kard. Joseph Ratzinger wkrótce po tym, jak papież przeszedł operację tracheotomii. Ocenił wówczas, że milczenie papieża ma swój sens i Jan Paweł II jest gotowy w inny sposób przekazywać decyzje i komunikować się. Kardynał, który półtora miesiąca później miał zostać następca chorego papieża podkreślił, że symbolem długiego pontyfikatu Jana Pawła II jest cierpienie, które stanowi jedyne w swoim rodzaju przesłanie. "Również na drodze swojego cierpienia papież wiele ludziom powiedział i ofiarował".

Śmiertelnie chory Jan Paweł II zdążył jeszcze zobaczyć swoją świeżo wydaną książkę „Pamięć i tożsamość”. Pierwsze egzemplarze wręczył papieżowi 9 marca w klinice Gemelli prezes Społecznego Instytutu Wydawniczego Znak, Henryk Woźniakowski. Wedle jego relacji papież położył rękę na okładce, pogłaskał ją i powiedział: „Niech teraz idzie między ludzi”. W późniejszych dniach, na życzenie Jana Pawła II opiekujące się nim osoby czytały mu tę książkę na głos.

W 1989 i 1994 roku Jan Paweł II napisał dwa listy, w których wyraził gotowość ustąpienia z powodu ciężkiej choroby lub innej przeszkody, uniemożliwiającej pełnienie posługi (treść dokumentów ujawniono pięć lat po śmierci papieża). W liście z 15 lutego 1989 roku napisał: "(...) w przypadku choroby (...), która nie pozwoliłaby mi skutecznie pełnić mojej posługi apostolskiej, bądź w przypadku, gdyby inna poważna i długotrwała trudność była w tym również przeszkodą, zrezygnuję z mego świętego i kanonicznego urzędu, zarówno jako Biskupa Rzymu, jak i Głowy świętego Kościoła katolickiego, na ręce Księdza Kardynała Dziekana Kolegium Kardynalskiego (...)". W drugim liście, 74-letni wówczas papież napisał: „(...) pozostawiłem na piśmie moją wolę rezygnacji ze świętego i kanonicznego urzędu Rzymskiego Papieża w przypadku choroby, która byłaby uznana za nieuleczalną i która uniemożliwiałaby [skuteczne] pełnienie funkcji posługi Piotrowej".

We wrześniu 1981 r. Papież napisał specjalne przesłanie na temat zamachu, które miał odczytać podczas audiencji generalnej. Zaznaczył w nim, że swoje słowa kieruje „również do tego mojego brata, który 13 maja chciał pozbawić mnie życia, a chociaż do tego nie doszło, przyczynił się on do licznych ran, które musiałem leczyć przez wiele miesięcy". Papież zapewnił, że przebaczył sprawcy już w karetce, która wiozła go po zamachu i dodał: "Akt przebaczenia jest pierwszym i podstawowym warunkiem, abyśmy my, ludzie, nie byli nawzajem podzieleni i stanęli jeden przeciwko drugiemu, jak nieprzyjaciele". Ostatecznie zrezygnował z odczytania tego tekstu, uznając, że nie byłoby to właściwe z powodu toczącego się śledztwa w sprawie zamachu.

Przed zamknięciem drewnianej trumny z ciałem Jana Pawła II nastąpił obrzędem przykrycia jego twarzy białym welonem. Towarzyszyła temu modlitwa do Pana życia i śmierci: "Wierzymy, że życie Jana Pawła II jest obecne w Tobie. Jego twarz, nieoświetlona już światłem tego świata niech będzie na zawsze oświetlona Twoim, wiecznym i niewyczerpanym Światłem. Jego Twarz, która badała Twoje szlaki, żeby wskazać je Kościołowi, niech cieszy się Twoją łaską. Jego twarz, której my już nie będziemy oglądać, niech cieszy się Twoją obecnością".

Jan Paweł II został pochowany w miejscu, gdzie do 2001 r. był grobowiec Jana XXIII. Trumnę z ciałem tego papieża przeniesiono w związku z jego beatyfikacją (3 września 2000) do bazyliki św. Piotra.

Pogrzeb Jana Pawła II, który miał miejsce 8 kwietnia 2005 roku w Rzymie, stał się największym w dziejach świata zgromadzeniem najważniejszych przedstawicieli globu. W pożegnaniu papieża Wojtyły wzięło udział dwieście oficjalnych delegacji z szefami państw i rządów oraz przedstawicielami rodów królewskich i książęcych, przywódcami wyznań i religii z całego świata i szefami największych organizacji międzynarodowych.

Liturgii pogrzebowej Jana Pawła II przewodniczył dziekan kolegium kardynalskiego, kard. Joseph Ratzinger, a wraz z nim koncelebrowało 160 kardynałów i patriarchowie wschodnich Kościołów oraz kilkumilionowa rzesza wiernych ze wszystkich stron świata. W homilii podczas Mszy za duszę papieża kard. Ratzinger powiedział: „Możemy być pewni, że nasz umiłowany Papież jest obecnie w oknie domu Ojca niebieskiego, widzi nas i nam błogosławi”.

To właśnie Jan Paweł II "sprowadził" kard. Josepha Ratzingera, późniejszego Benedykta XVI, do Watykanu. 25 listopada 1981 r. dotychczasowy metropolita Monachium i Fryzyngi został mianowany prefektem Kongregacji Nauki Wiary. Stał się jedną z najbardziej wyrazistych postaci Watykanu i "strażnikiem doktryny" podczas całego niemal pontyfikatu papieża Wojtyły.

Podczas uroczystości pogrzebowej na Placu św. Piotra, zgodnie z tradycją trumna z ciałem papieża spoczęła nie na katafalku, lecz na dywanie rozłożonym na kamiennych schodach bazyliki. Przed pochówkiem w grotach watykańskich, trumnę cyprysową umieszczono w drugiej, metalowej i ocynkowanej. Na obydwu umieszczono pieczęcie urzędów watykańskich. Do środka włożono medale pamiątkowe pontyfikatu. Ciało Jana Pawła II zostało złożone do grobu 8 maja o 14. 20.

(fragmenty książki "1001 rzeczy, które warto wiedzieć o Janie Pawle II", Wydawnictwo M))

CZYTAJ DALEJ

Serbia: zmarł biskup prawosławny, zarażony koronawirusem

2020-03-30 17:53

[ TEMATY ]

biskup

©MaverickRose – stock.adobe.com

Z powodu zarażenia koronawirusem w wieku 71 lat zmarł 29 marca biskup valjewski Serbskiego Kościoła Prawosławnego (SKP) Milutin (Knežević). Zapadł on na tę chorobę kilka dni temu w czasie odwiedzania wiernych. Jest on pierwszym hierarchą w SKP i prawdopodobnie w ogóle w świecie prawosławnym, który zmarł wskutek wirusa SARS-CoV-2.

Według serbskich środków przekazu, razem z biskupem zarazili się jeszcze dwaj inni księża, ale o stanie ich zdrowia na razie nic nie wiadomo. Ponadto wcześniej, z powodu wirusa zmarł także burmistrz Valjeva Milorad Iljić, a stan zdrowia jego żony lekarze określają jako bardzo poważny.

W całej Serbii odnotowano dotychczas 741 zachorowań, w tym 13 osób zmarło, a 55 jest podłączonych do sztucznego oddychania. Najwięcej przypadków stwierdzono w Belgradzie i właśnie w Valjevie. Władze rozważają możliwość odcięcia tego miasta - stolicy okręgu kolubarskiego w zachodniej części kraju – od reszty Serbii przez wojsko.

Z powodu epidemii rząd w Belgradzie całkowicie zamknął wszystkie granice, wprowadzono stan wyjątkowy i godzinę policyjną. Odwołano wybory parlamentarne, wstrzymano połączenia kolejowe i autobusowe między miastami, a osobom powyżej 65. roku życia nie wolno wychodzić na ulice.

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję