Reklama

Bp Dydycz o tajemnicy spowiedzi, grzechu i donosicielstwie

2013-10-30 07:43

im, ks.ap / Drohiczyn / KAI

Nie można naciskać na duchownych, by byli współpracownikami świeckich instancji - podkreśla bp Antoni Dydycz, pisząc o tajemnicy spowiedzi obowiązującej spowiedników. Biskup drohiczyński ubolewa, że Kościół jest atakowany również za to, że "jego przedstawiciele nie są donosicielami i nie przekazują informacji na temat pedofilii do odpowiednich instancji". Podkreśla, że w odniesieniu do wykroczeń kapłanów Prawo Kanoniczne przewiduje wystarczająco wiele sankcji, a "władze świeckie niech stoją na straży bezpieczeństwa ludzi, zgodnie z prawem cywilnym".

Bp Dydycz napisał list z okazji uroczystości Wszystkich Świętych. Nawiązał w nim do oskarżeń duchownych o pedofilię i "przy tej okazji agresywnego i to wyjątkowo agresywnego ataku na Kościół". "Oskarża się o grzech, oskarża się o to, że Kościół grzech ukrywa. Kościół nigdy nie ukrywał grzechu duchownych - napisał w liście, który ma być czytany w kościołach diecezji drohiczyńskiej 3 listopada. - "Pismo Święte jest tego potwierdzeniem, jak i codzienna praktyka Kościoła. Kapłani są zobowiązani do korzystania praktycznie co dwa tygodnie ze spowiedzi świętej".

Biskup zwraca uwagę, że w oskarżeniach "niekiedy przesadzamy". Podkreśla, że nie pisze się o np. trzech tysiącach polskich kapłanów, zakonników i zakonnic oraz świeckich, którzy pracują na całym świecie na misjach i niekiedy tracą tam życie. "Dlaczego o tych faktach tak mało się informuje?" - pyta biskup. - "A tymczasem już kilkanaście dni oskarża się jednego z misjonarzy o rzekomą pedofilię. Nie ma jeszcze wyroku, a już media tak naświetlają sprawę, że trudno sobie wyobrazić, jak ten człowiek będzie mógł poruszać się wśród ludzi w przyszłości".

Reklama

Biskup ubolewa też, że "atakuje się Kościół i za to, że jego przedstawiciele nie są donosicielami i nie przekazują informacji na temat pedofilii do odpowiednich instancji". Jego zdaniem, jest to sprawa wyjątkowo delikatna, a dla Kościoła szczególnie ważna. "W tym momencie bowiem wypada przypomnieć sakrament spowiedzi, który jest obwarowany tajemnicą - napisał biskup. - Każdy duchowny jest potencjalnym z tego tytułu powiernikiem wielu spraw, łącznie z tymi najstraszniejszymi, jak choćby morderstwa. Kościół wielki nacisk kładzie na tajemnicę spowiedzi. I trzeba przyznać, że rzadko, bardzo rzadko zdarza się, aby jakiś spowiednik zapomniał o niej. Natomiast wielu wierność tajemnicy przypłaciło życiem. Na prawie pół miliona kapłanów, spowiadających na kuli ziemskiej, nie słyszałem mimo siedemdziesięciu pięć lat mojego życia, aby gdzieś miała miejsce zdrada tajemnicy spowiedzi. Jest to wielka łaska Boża".

Biskup zwraca uwagę, że to także bardzo ważne dla ludzi, zwłaszcza grzesznych, że mogą z kimś się spotkać, przed kimś wyznać to, co im ciąży na sumieniu i że to pozostanie tajemnicą. "Bądźmy wdzięczni Panu Jezusowi za ten sakrament, za jego obwarowanie tajemnicą. I dlatego każdy duchowny musi o tym pamiętać. Duchowny bowiem zawsze będzie pod tym kątem widziany, a gdyby na kogoś złożył donos, to trudno mu będzie się wytłumaczyć, czy ten ktoś był u niego u spowiedzi, czy też nie - tłumaczy bp Dydycz. - To może podważać zaufanie do sakramentu. I dlatego nie można naciskać na duchownych, aby byli współpracownikami świeckich instytucji. Państwowe przecież organa mają tysiące osób właściwie przygotowanych i przeróżne sposoby, aby jak najszybciej docierać do źródeł zła, nie musi się do tego mieszać kapłanów".

Biskup przypomina, że "w odniesieniu natomiast do wykroczeń kapłanów Prawo Kanoniczne przewiduje wystarczająco wiele sankcji. Wystarczy do nich sięgać, nimi się posługiwać. Pozwólmy z nich korzystać. Natomiast władze świeckie niech stoją na straży bezpieczeństwa ludzi, zgodnie z prawem cywilnym".

"Na każde zło patrzymy jakby z trzech punktów: pierwszy aspekt - to rzeczywistość grzechu, drugi - to ktoś kto został pokrzywdzony, a trzeci - to sprawca - czytamy w liście. - Staramy się zawsze jak najsumienniej ocenić fakt zła. Zabiegamy o pomoc ofierze, co w wypadku pedofilii jest wyjątkowo ważne. Ale też nie pozostawiamy bez nadziei grzesznika. On bowiem dzięki ofierze Chrystusa może się nawrócić. Może stać się nawet świętym. Może przynieść wiele dobrego. Przy tej okazji kolejny raz widać, że tylko Kościół zabiega o każdego człowieka, o jego życie, wychowanie i nawrócenie, jeśli byłaby potrzeba".

Biskup podkreśla, że "jedynie w Kościele każdy człowiek, absolutnie każdy, ma prawo szukać ratunku. I tak to przekonanie stało się jedną z przesłanek, budzących nadzieję - chrześcijańskiej kultury. Piszą o tym wybitni literaci. Spotykamy się z uznaniem większości myślicieli. Antropologia bez tego rodzaju wizji człowieka, straciłaby wiele na znaczeniu".

"Z tego też względu warto, abyśmy pamiętali o tym, że Kościół spotykając się złem zawsze ratuje człowieka. I dlatego szuka źródeł zła, aby na przyszłość postawić tamę grzechowi. Z takiego to myślenia, ale i z miłości płynęły słowa Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski o potrzebie usuwania przyczyn, także w odniesieniu do pedofilii - napisał bp Dydycz. - Samo ukaranie pedofila nawet najsurowsze, to tylko jeden wypadek. Usuwanie przyczyn natomiast, to ratunek dla tysięcy. Oczyszczanie z pornografii współczesnej kultury, ukazywanie znaczenia zdrowej moralności, umacniania ludzkiej woli w dążeniu do dobra oraz wiele innych działań ze zwyczajną modlitwą w tle, pomoże oczyścić naszą epokę od wszelkiego rodzaju oparów unoszących się nad moralnym zepsuciem".

Na koniec biskup zaapelował do kapłanów: "Czuwajcie nad waszymi umysłami, sercami i zmysłami. Nie załamujmy się pod wpływem upadków. Starajmy się jak najszybciej powstawać. A ze strony władz cywilnych i dziennikarzy oczekujemy równego traktowania wszystkich, dziękując z góry za okazywaną kulturę oraz wrażliwość na godność człowieka, nawet słabego."

Publikujemy treść listu bp. Dydycza:

„Potem ujrzałem wielki tłum, którego nikt nie mógł policzyć...”
(List pasterski na uroczystość Wszystkich Świętych, rok C, 2013 r.).

Drodzy Bracia w kapłaństwie i życiu zakonnym,
Ukochani Diecezjanie,
Bracia i Siostry innych wyznań żyjący razem z nami!

1. Wezwani do świętości.

Przedziwny jest Pan Bóg w swojej świętości i w ludzkiej zarazem. Sam to wyznaje, jak czytamy w Księdze Kapłańskiej (11, 44): „...Ja jestem Pan, Bóg wasz - uświęćcie się, ponieważ Ja jestem Święty”. Podobny apel w swoim pierwszym Liście powtarza św. Piotr. W nieco innych słowach do świętości zachęca nas Pan Jezus, gdy mówi: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5, 48).
Przed nami kanonizacja Błogosławionych Papieży: Jana XXIII i Jana Pawła II. Ten ostatni bardzo zabiegał o to, aby współczesność miała jak najwięcej świętych. Chętnie więc wynosił na ołtarze ludzi wszystkich stanów i z różnych krajów z myślą o tym, żeby zło nie zakorzeniało się w nas, a współczesna kultura, oby znajdowała w świadectwach świętych jak najliczniejsze bodźce do umacniania każdej i każdego z nas w dążeniu do życia uczciwego, w duchu miłości i w zgodzie z prawdą.

Mówił o tym Jan Paweł II: „Dzisiejszy świat potrzebuje świętości chrześcijan, którzy w zwyczajnych warunkach życia rodzinnego i zawodowego podejmują swoje codzienne obowiązki; którzy pragnąc spełniać wolę Stwórcy i na co dzień służyć ludziom, dają odpowiedź na Jego przedwieczną miłość” (JP II, Stary Sącz 16. VI. 1999).

Przygotowując zaś Kościół na nowe tysiąclecie, w którym już żyjemy, przypominał: „Drogi świętości są wielorakie i dostosowane do każdego powołania. Składam dzięki Bogu za to, że pozwolił mi beatyfikować i kanonizować w minionych latach tak wielu chrześcijan, a wśród nich licznych wiernych świeckich, którzy uświęcili się w najzwyklejszych okolicznościach życia” (Novo Millennio Ineunte, 2000).

Zawsze jednak, kiedy myślimy o świętości, nasze umysły i serca kierujemy do Osoby Jezusa Chrystusa, gdyż to On przychodząc na ziemię, oddając swoje życie za nas, przed nami otworzył jakby wszelkie drogi ku świętości. Tak to rozumieli Apostołowie. Po cudownym bowiem rozmnożeniu chleba i mowie eucharystycznej wielu opuściło Pana Jezusa. A wtedy : „Rzekł (...) Jezus do Dwunastu: «Czyż i wy chcecie odejść?» Odpowiedział Mu Szymon Piotr: «Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga»” (J 6, 67-69).

Do tych słów Pana Jezusa i św. Piotra - piękny, choć krótki komentarz daje św. Grzegorz z Nysy:

„Każdy jest malarzem własnego życia:
Wola jest jego podkładem,
Cnoty kolorami, a Jezus Chrystus
- oryginałem do odtworzenia”.

I z tego to względu staramy się często sięgać po Słowo Boże, otwierać się na nauczanie Syna Bożego i zapatrywać się w Jego postępowanie. Piękniejszego i pełniejszego wzoru świętości nie znajdziemy. Chociaż chętnie również korzystamy z przykładu Matki Najświętszej i każdej świętej czy też świętego, ale Pan Jezus jest dla nas wzorem najczytelniejszym. Jest tym pewnym oryginałem w odniesieniu do człowieczeństwa. Wszelkie człowieczeństwo dzięki temu w Chrystusie odzyskuje swój blask.

2. Zło jednak staje nam na przeszkodzie.

Grzech przybiera różne postacie. Zastanawiając się nad jego obecnością w ludzkim życiu niekiedy czujemy się zdumieni jego przemyślnością, a zwłaszcza wyjątkową symbiozą z kłamstwem. Grzech i kłamstwo, które też - przecież jest złem, praktycznie się utożsamiają. Spotykamy się z tym często. Doświadczyli tego pierwsi rodzice już w raju, kiedy to zło dotarło do nich w postaci kłamstwa, dotyczącego natury człowieczeństwa. Posłuchajmy, zresztą, co na ten temat ma do powiedzenia bł. Jan Paweł II. W encyklice o Duchu Świętym, pt. „Dominum et Vivificantem” pisze: „znajdujemy się tutaj w samym centrum tego, co można nazwać « anty-Słowem», czyli « przeciw-Prawdą». Zostaje bowiem zakłamana prawda o tym, kim jest człowiek, jakie są nieprzekraczalne granice jego bytu i jego wolności. Ta « przeciw-Prawda» jest możliwa dlatego, że równocześnie zostaje dogłębniej „zakłamana prawda o tym, kim jest Bóg. Bóg - Stwórca zostaje postawiony w stan podejrzenia, głębiej jeszcze: w stan oskarżenia w świadomości stworzeń. Po raz pierwszy w dziejach człowieka dochodzi do głosu przewrotny «geniusz podejrzeń». Stara się on «zakłamać» samo Dobro, absolutne Dobro - wówczas, kiedy w dziele stworzenia objawiło się ono jako niewypowiedzianie obdarowujące, jako bonum diffusivum sui, jako stwórcza Miłość. Któż może w pełni «przekonać o grzechu»..., jak nie Ten, który sam jest Darem i źródłem wszelkiego obdarowania? Jak nie Duch?!” (DoV, 62).

Jest w tych słowach Błogosławionego Papieża zawarta wielka prawda, która niesie ze sobą nadzieję, że jednak grzech nie może zawłaszczyć wszystkim, gdyż Bóg na różne sposoby przychodzi nam z pomocą. Zawsze jednak czeka na naszą dobrą wolę. Bez niej trudno nam dostrzec te dary, jakie otrzymujemy od Stwórcy. Nieco humorystycznie pisze na ten temat Adam Mickiewicz w Dziadach cz. III:

„Gdy Bóg wygnał grzesznika z rajskiego ogrodu,
Nie chciał przecież, aby człowiek umarł z głodu;”

Polecił więc aniołom przygotować nieco ziaren zboża. Adam nie był w stanie początkowo zorientować się, co to jest. A diabeł domyślając się, że to jest coś dobrego, przysypał ziemią i jeszcze napluł. Wbrew sobie przyczynił się, że wiosną wyrosło najzwyczajniejsze zboże. Kończąc tę myśl Poeta dzieli się z nami pogodną sentencją ale jakże prawdziwą:

„O wy! Co tylko na świat idziecie z północy,
Chytrość rozumem, a złość nazywacie mocą;
Kto z was wiarę i wolność znajdzie a zagrzebie,
Myśli Boga oszukać, - oszuka sam siebie”.

3. A co z grzesznikiem?

Pan Jezus przychodzi na świat, aby uwolnić nas od skutków grzechu pierworodnego, aby otworzyć przed nami bramy do nieba. Bardzo często podkreśla, że przybywa na ziemię, aby szukać grzeszników. Tak Mu zależy na tej jednej ze stu owiec, która jakoś się zagubiła. Pragnie podawać rękę nawet największemu grzesznikowi. I dlatego słusznie pisze Charles Peguy, że „grzesznik znajduje się w samym sercu chrześcijaństwa... Nikt nie jest tak kompetentny w sprawach chrześcijaństwa, jak grzesznik. Nikt - chyba że święty”. (G. Herling Grudziński, Dziennik pisany nocą. Kultura, Paryż 1982, nr 12/423, str. 17).

Ważne to dla nas stwierdzenie. Grzesznikiem może stać się każdy człowiek i każda albo każdy z nas może być świętą lub świętym. Jest ta prawda i zarazem rzeczywistość konkretna obecna jedynie w Kościele. Tylko Kościół nikogo nie potępia, dopóki ktoś żyje. Tylko Kościół patrzy na grzech z perspektywy świętości i nadziei na zbawienie. I okazuje się, że ta rzeczywistość, zrośnięta z Kościołem napotyka na największe trudności. Wielu bowiem nie chce jej przyjąć. Wielu ją odrzuca, jakby dodatkowo uzależniając się od diabła. W obecnej dobie staje się to coraz częstszym wydarzeniem. Nic dziwnego, że Papież Franciszek z taką mocą mówi o szarogęsieniu się diabła we współczesnej kulturze, usiłującego zapanować nad człowiekiem przez zanurzanie go w grzechu, na wszelkie sposoby pozbawiając nadziei na możliwość oczyszczenia.

Arthur Schopenhauer, myśliciel dość zgryźliwy, jak o nim piszą biografowie, był jednocześnie wnikliwym obserwatorem ludzkiej małoduszności. To on właśnie powiada, „że ludzie łatwiej wybaczają innym wady niż zalety... Utajone poczucie winy i niemożność całkowitego zapomnienia o własnych mankamentach, ani rozgrzeszenia się z dotychczasowego postępowania, rodzi napięcie, które słabnie w kontaktach z «jeszcze gorszymi», a nasila się w relacjach z ludźmi, którzy są «bez zarzutu»”. (Ludwik Sowiński, Tolerancja i odpowiedzialność, w: Zeszyty Edukacji Narodowej, t. I, Paryż 1986, str. 95).

To zjawisko, które bywa określane mianem „paradoksu świętego” może również przejawiać się w stosunkowo łatwym oskarżaniu o grzech ludzi Kościoła. Dla uspokojenia sumienia, niekiedy słyszymy, „a księża także nie są święci”. Oczywiście, że tak się zdarza. Ale katolicy świeccy i duchowni zabiegają o świętość. Jedni wcześniej dostrzegają taką potrzebę, inni później. Są i wypadki, że może być ktoś duchownym i nie troszczyć się świętość. Może popełniać zło. Pismo Święte zwraca na to naszą uwagę. A w Starym Testamencie nie ukrywa się grzechów patriarchów oraz proroków.

Widzimy to na przykładzie wielkiego Dawida. Pan Jezus również nie osłaniał zła, które mogło się pojawić nawet w pobliżu Jego Osoby. Mamy przykład w Judaszu, albo w zaparciu się św. Piotra. Dwa grzechy i dwie różne reakcje. Judasz popada w rozpacz i marnuje czas, który spędził przy Chrystusie. Św. Piotr zaś nawraca się, żałuje za swoje tchórzostwo i to mu nie przeszkodzi być pierwszym wikariuszem Syna Bożego w kierowaniu Kościołem.

4. A jak jest w naszych czasach?

Przypominamy sobie powyższe przykłady, aby jednocześnie poruszyć sprawę, która w ostatnich miesiącach nabrała szczególnego rozgłosu. Rzecz dotyczy oskarżeń o pedofilię duchownych i przy tej okazji agresywnego i to wyjątkowo agresywnego ataku na Kościół. Oskarża się o grzech, oskarża się o to, że Kościół grzech ukrywa. Kościół, jak to zostało powiedziane wcześniej, nigdy nie ukrywał grzechu duchownych. Pismo Święte jest tego potwierdzeniem, jak i codzienna praktyka Kościoła. Kapłani są zobowiązani do korzystania praktycznie co dwa tygodnie ze spowiedzi świętej. A że grzech może się zdarzyć, to jest coś oczywistego. Inna sprawa, że niekiedy w oskarżeniach przesadzamy. Ma to miejsce także i obecnie. Około 3 000 duchownych, a także sióstr zakonnych i woluntariuszy świeckich pracuje w różnych krajach, zwłaszcza misyjnych. Wedle opinii naszych dyplomatów, polscy misjonarze są również wspaniałymi ambasadorami polskości. Poświęcają się bardzo. Ofiarują swoje życie. Nie tak dawno zamordowano kilku naszych misjonarzy. Dlaczego o tych faktach tak mało się informuje?

A tymczasem już kilkanaście dni oskarża się jednego z misjonarzy o rzekomą pedofilię. Nie ma jeszcze wyroku, a już media tak naświetlają sprawę, że trudno sobie wyobrazić, jak ten człowiek będzie mógł poruszać się wśród ludzi w przyszłości. Nie wiem, ile jest w Polsce spraw dotyczących pedofilii w ogóle. Raz pisano o 2000, kiedy indziej o sześciuset. Ale gdyby każdej sprawie o pedofilię poświęcano tyle czasu w mediach, co w tym jednym przypadku, to materiału starczyłoby na kilkadziesiąt lat do przodu.

To świadczy o stronniczości. Co więcej atakuje się Kościół i za to, że jego przedstawiciele nie są donosicielami i nie przekazują informacji na temat pedofilii do odpowiednich instancji. Jest to sprawa wyjątkowo delikatna. A dla Kościoła szczególnie ważna. W tym momencie bowiem wypada przypomnieć sakrament spowiedzi, który jest obwarowany tajemnicą. Każdy duchowny jest potencjalnym z tego tytułu powiernikiem wielu spraw, łącznie z tymi najstraszniejszymi, jak choćby morderstwa. Kościół wielki nacisk kładzie na tajemnicę spowiedzi. I trzeba przyznać, że rzadko, bardzo rzadko zdarza się, aby jakiś spowiednik zapomniał o niej. Natomiast wielu wierność tajemnicy przypłaciło życiem. Na prawie pół miliona kapłanów, spowiadających na kuli ziemskiej, nie słyszałem mimo siedemdziesięciu pięć lat mojego życia, aby gdzieś miała miejsce zdrada tajemnicy spowiedzi. Jest to wielka łaska Boża.

A dla ludzi, zwłaszcza grzesznych, jest to niesłychanie ważne, że mogą z kimś się spotkać, przed kimś wyznać to, co im ciąży na sumieniu i że to pozostanie tajemnicą. Jest to szczególny dar, jaki Pan Jezus pozostawił nam wszystkim. Nie zawsze nawet, tak na co dzień, z jego wielkości zdajemy sprawę. Bądźmy wdzięczni Panu Jezusowi za ten sakrament, za jego obwarowanie tajemnicą. I dlatego każdy duchowny musi o tym pamiętać. Duchowny bowiem zawsze będzie pod tym kątem widziany, a gdyby na kogoś złożył donos, to trudno mu będzie się wytłumaczyć, czy ten ktoś był u niego u spowiedzi, czy też nie. To może podważać zaufanie do sakramentu. I dlatego nie można naciskać na duchownych, aby byli współpracownikami świeckich instytucji. Państwowe przecież organa mają tysiące osób właściwie przygotowanych i przeróżne sposoby, aby jak najszybciej docierać do źródeł zła, nie musi się do tego mieszać kapłanów.

Zresztą, mamy w telewizji publicznej ciekawy serial, poświęcony Ojcu Mateuszowi. Autorzy scenariusza wykazują dużą wrażliwość na powyższą sprawę. Ojciec Mateusz ma wyjątkowy talent w docieraniu do przestępców, ale nigdy nie przekazuje informacji o jakimś sprawcy nawet swemu przyjacielowi - policjantowi Mieczysławowi. Owszem podpowiada przesłanki, wskazuje na pewną logikę, ale nie ujawnia ani nazwiska ani imienia. Dziękuję przy tej okazji autorom tekstu za tę wrażliwość w odniesieniu do kapłańskiej posługi w konfesjonale.

W odniesieniu natomiast do wykroczeń kapłanów Prawo Kanoniczne przewiduje wystarczająco wiele sankcji. Wystarczy do nich sięgać, Nimi się posługiwać. Pozwólmy z nich korzystać. Natomiast władze świeckie niech stoją na straży bezpieczeństwa ludzi, zgodnie z prawem cywilnym.

5. Kościół bowiem pragnie nawracać, a nie potępiać.

Taką jest Ewangelia. I do tego zachęca nas Chrystus. Na każde zło patrzymy jakby z trzech punktów: pierwszy aspekt - to rzeczywistość grzechu, drugi - to ktoś kto został pokrzywdzony, a trzeci - to sprawca. Staramy się zawsze jak najsumienniej ocenić fakt zła. Zabiegamy o pomoc ofierze, co w wypadku pedofilii jest wyjątkowo ważne. Ale też nie pozostawiamy bez nadziei grzesznika. On bowiem dzięki ofierze Chrystusa może się nawrócić. Może stać się nawet świętym. Może przynieść wiele dobrego. Przy tej okazji kolejny raz widać, że tylko Kościół zabiega o każdego człowieka, o jego życie, wychowanie i nawrócenie, jeśli byłaby potrzeba.

Jedynie w Kościele każdy człowiek, absolutnie każdy, ma prawo szukać ratunku. I tak to przekonanie stało się jedną z przesłanek, budzących nadzieję - chrześcijańskiej kultury. Piszą o tym wybitni literaci. Spotykamy się z uznaniem większości myślicieli. Antropologia bez tego rodzaju wizji człowieka, straciłaby wiele na znaczeniu.

Z tego też względu warto, abyśmy pamiętali o tym, że Kościół spotykając się złem zawsze ratuje człowieka. I dlatego szuka źródeł zła, aby na przyszłość postawić tamę grzechowi. Z takiego to myślenia, ale i z miłości płynęły słowa Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski o potrzebie usuwania przyczyn, także w odniesieniu do pedofilii. Samo ukaranie pedofila nawet najsurowsze, to tylko jeden wypadek. Usuwanie przyczyn natomiast, to ratunek dla tysięcy. Oczyszczanie z pornografii współczesnej kultury, ukazywanie znaczenia zdrowej moralności, umacniania ludzkiej woli w dążeniu do dobra oraz wiele innych działań ze zwyczajną modlitwą w tle, pomoże oczyścić naszą epokę od wszelkiego rodzaju oparów unoszących się nad moralnym zepsuciem.

Kończąc pragnę jeszcze kilka zdań skierować do kapłanów. Niech usłyszą je wszyscy Diecezjalnie! Czuwajcie nad waszymi umysłami, sercami i zmysłami. Nie załamujmy się pod wpływem upadków. Starajmy się jak najszybciej powstawać. A ze strony władz cywilnych i dziennikarzy oczekujemy równego traktowania wszystkich, dziękując z góry za okazywaną kulturę oraz wrażliwość na godność człowieka, nawet słabego. Kapłanom przypominam ponadto słowa Jezusa: „Nie lękajcie się, idźcie na cały świat i głoście Ewangelię”, wytrwale szukajcie owiec, które poginęły. A prześladowania i trudności niech was nie przerażają. Następnie Pan Jezus dodaje: „...posyłam was jak owce między wilki. Bądźcie roztropni jak węże, a niewinni jak gołębie. Miejcie się na baczności przed ludźmi: będą was bowiem stawiać przed sądami, będą was biczować... Będą też was prowadzić - z mojego powodu - przed namiestników i królów, abyście składali zeznania przed nimi... Lecz kiedy was pozwą, nie martwcie się w niepokoju, co i jak będziecie mówić: będzie wam dane w tej chwili, co i jak trzeba mówić. Bo to nie wy będziecie mówić, lecz Duch Ojca waszego przemówi przez was.... A wy będziecie przedmiotem nienawiści dla wszystkich z powodu mojego imienia, lecz kto wytrwa do końca, będzie zbawiony... Nie lękajcie się... Nie bójcie się więc tych, którzy zabijają ciało, ale duszy zabić nie mogą... Czyż nie sprzedaje się dwóch wróbli za jednego asa? A jednak żaden z nich nie spada na ziemię bez woli Ojca... Nie bójcie się więc: jesteście warci więcej niż mnóstwo wróbli. Ktokolwiek opowie się za Mną wobec ludzi, Ja ze swej strony opowiem się za nim przed Ojcem moim, który jest w niebie” (Mt 10, 16-32).

I to zapewnienie niech będzie dla nas najważniejsze. Podziwiamy przecież tak wielu świętych. W modlitwach pamiętamy o wszystkich, którzy nas wyprzedzili do wieczności. Bądźmy więc spokojni, polecając się opiece Maryi, Królowej Polski i Matki Kościoła, Pannie Wiernej, która zawierzyła bez reszty Bogu i przez wieki świadczy o miłości Bożej, ofierze Jezusa Chrystusa i Prawdzie w Duchu Świętym! Każdemu zaś naszemu świadectwu Wiary niech towarzyszy błogosławieństwo Trójcy Przenajświętszej! Amen. Wasz biskup

+ Antoni P. Dydycz
Biskup Drohiczyński
List Pasterski Ordynariusza Drohiczyńskiego należy odczytać w uroczystość Wszystkich Świętych, względnie w najbliższą niedzielę 3 listopada br.

Tagi:
grzech spowiedź bp Antoni Dydycz

Reklama

Kard. Turkson: osobisty grzech sprawia, że nasze Kościoły i wspólnoty stają się niewiarygodnymi świadkami

2018-09-23 14:18

maj / Gniezno (KAI)

- Złe pragnienia i nawyki, pochodzące z wnętrza każdego człowieka zniekształcają nasz sposób rozumienia Ewangelii i sprawiają, że nasze Kościoły mogą stać się niewiarygodnymi świadkami – mówił kard. Peter Turkson w homilii podczas Mszy św. na zakończenie XI Zjazdu Gnieźnieńskiego. – Jeśli chcemy realizować cele Zjazdów, czyli budować europejską wspólnotę ducha poprzez świadectwo chrześcijańskiej wiary, nie możemy pozwolić, by jej światło zaciemniły nasze wady charakteru – podkreślił.

Włodzimierz Rędzioch

Kard. Turkson nawiązał w homilii nawiązał do dzisiejszej Ewangelii, mówiącej o sporze uczniów Jezusa o to, kto z nich jest największy (Mk 9, 30-37). Wspominał też o Ewangelii z 22 niedzieli zwykłej, gdzie ewangelista Marek cytuje słowa Jezusa: „Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym” (Mk 7,15). Podkreślił, że ambicja i chęć samo-wywyższenia było złem, które utrudniało uczniom zrozumienie nauki Mistrza.

- Drodzy przyjaciele, złe pragnienia i nawyki, pochodzące z wnętrza nas samych, nie tylko plamią. Mogą one również zniekształcić nasz sposób rozumienia Jezusowej Dobrej Nowiny oraz sposób, w jaki przeżywamy nasze życie jako uczniowie Jezusa, chrześcijanie – powiedział kard. Turkson. Zaznaczył, że to, co pochodzi z wnętrza każdego człowieka powoduje takie postawy w nas, że „nasze Kościoły i wspólnoty stają się gorszącymi i kiepskimi świadkami!”.

Przypomniał następnie cele, jakie stawiają sobie kolejne Zjazdy Gnieźnieńskie – tworzenie wielkiej europejskiej wspólnoty ducha poprzez świadectwo wiary i jedności chrześcijan. - Zjazdy Gnieźnieńskie z pewnością podtrzymują swój ekumeniczny charakter. Zaś perspektywa Zjazdów – miara, jaką przykładacie do wiary chrześcijańskiej, przeżywania jej i świadczenia o niej – jest niewątpliwie bardzo wymagająca. Dlatego właśnie – opisane w dzisiejszej Ewangelii – doświadczenie uczniów Jezusa, pierwszych chrześcijańskich świadków, może być dla nas tak bardzo przydatne – zaznaczył kaznodzieja.

- Chcąc realizować cele Zjazdów Gnieźnieńskich, nie możemy pozwolić, aby nasze wady charakterów i nasze przyzwyczajenia zaciemniły światło naszej wiary i znieczuliły nasze zmysły na jej wymagania – podsumował.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Gdańsk: Dziś zostanie odsłonięty pomnik rotmistrza Witolda Pileckiego

2019-09-17 13:17

Antoni Szymański, Senator RP / Gdańsk (KAI)

Dziś o godz. 17.00 w Gdańsku zostanie odsłonięty pomnik rotmistrza Witolda Pileckiego, bohatera, który uosabia walkę Polaków o wolną i niepodległą ojczyznę. Aby uhonorować tą wielką postać Muzeum II Wojny Światowej podjęło decyzję o ustawieniu jego pomnika na placu przy swojej siedzibie.

IPN

„Kochajcie ojczystą ziemię. Kochajcie swoją świętą wiarę i tradycję własnego Narodu. Wyrośnijcie na ludzi honoru, zawsze wierni uznanym przez siebie najwyższym wartościom, którym trzeba służyć całym swoim życiem” – tak brzmiało motto Witolda Pileckiego, którego pomnik zostanie odsłonięty przed Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku 17 września br. Dla gości będzie on symbolem godnej naśladowania postawy wobec zła i okrucieństwa jakim była II wojna światowa.

Witold Pilecki już jako chłopiec działał w niepodległościowym harcerstwie, a następnie uczestniczył w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 roku. Ukończył Szkołę Podchorążych Rezerwy Kawalerii w Grudziądzu. Po wybuchu II wojny światowej brał czynny udział w obronie Ojczyzny. Od listopada 1939 r. współtworzył Tajną Armię Polską. W latach 1940-1943 został dobrowolnym więźniem w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz, gdzie organizował ruch oporu oraz dokumentował dramat więzionych i bestialstwo niemieckich oprawców. Obozowe przeżycia nie tylko nie załamały Pileckiego psychicznie, ale jakby dodatkowo mobilizowały do walki i do działania. Po wypełnieniu misji i ucieczce, powrócił do walki zbrojnej. Podczas Powstania Warszawskiego walczył w zgrupowaniu „Chrobry II”, a po kapitulacji trafił do obozów jenieckich Lamsdorf i Murnau. Po wyzwoleniu obozu wstąpił do II Korpusu Polskiego we Włoszech. Na rozkaz gen. Andersa w 1945 r. powrócił do zniewolonego przez Sowietów kraju, ponownie angażując się w działalność niepodległościową. Aresztowany przez komunistów, został poddany brutalnemu śledztwu i po sfingowanym procesie skazany na śmierć i zamordowany strzałem w tył głowy 25 maja 1948 r. w warszawskim więzieniu na Mokotowie. Miejsce pochówku rotmistrza komuniści ukryli.

Przez cały okres PRL-u postać rotmistrza Pileckiego nie była szerzej obecna w świadomości Polaków. Dopiero w ostatnich kilkunastu latach wyjątkowa postać rotmistrza, dzięki zaangażowaniu historyków, członków grup rekonstrukcyjnych, popularyzatorów naszych dziejów, kibiców, przywracana jest pamięci Polaków.

Sąd Najwyższy we wrześniu 1990 r. uniewinnił rotmistrza i jego towarzyszy, ukazał niesprawiedliwy charakter wydanych wyroków, uwypuklił patriotyczną postawę skazanych w tym procesie. W lipcu 2006 r. prezydent RP Lech Kaczyński w uznaniu zasług rotmistrza Pileckiego i jego oddania sprawom ojczyzny odznaczył go pośmiertnie Orderem Orła Białego. W 2013 r. Pilecki został awansowany do stopnia pułkownika.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Polska stanęła pod Krzyżem!

2019-09-18 07:46

SURSUM CORDA! Fundacja Solo Dios Basta

Z inicjatywy fundacji Solo Dios Basta dnia 14 września, w święto Podwyższenia Krzyża Świętego, odbyło się wydarzenie modlitewne „Polska pod Krzyżem”.

Polska pod Krzyżem

Na zaproszenie bp. Wiesława Meringa, biskupa włocławskiego, spotkanie miało miejsce na lotnisku Włocławek-Kruszyn. Przybyło ok. 60 tys. ludzi z całej Polski, a z nimi łączyli się duchowo wierni, zebrani w tysiącach miejsc w Polsce i poza jej granicami, m.in. Bostonie, Wiedniu, Medjugorie, Wilnie, Mińsku i Kazachstanie i w kilkunastu innych krajach świata. Wszyscy odpowiedzieli na wezwanie, by „odnowić swoją wiarę u jej źródeł, pod Krzyżem, tam, gdzie wszystko się zaczęło”.

Pierwsi uczestnicy spotkania „Polska pod Krzyżem” pojawili się jeszcze przed siódmą rano. Sześciuset wolontariuszy dbało o przybyłych, a w rozstawionych na płycie lotniska konfesjonałach spowiadało ok. stu kapłanów.

Spotkanie pod 12-metrowym krzyżem rozpoczęła modlitwa „Przyjdź Duchu Święty”, potem odmówiono tajemnice bolesne Różańca Świętego. Wierni zawierzyli Bogu, przez ręce Maryi, Kościół i Ojczyznę. „Te dziesiątki tysięcy ludzi wołają do Boga o miłosierdzie dla Polski, o przełom duchowy, o to, żeby Bóg uwolnił potężną łaskę” – tak modlitwę komentował na antenie Polskiego Radia 24 ks. Dominik Chmielewski, asystent kościelny fundacji Solo Dios Basta. Kapłan podkreślił też, że "obrona krzyża" to nie pojęcie militarne. – „Obrona Krzyża to jest przyjęcie cierpienia za tych, którzy nie chcą mieć z Bogiem nic wspólnego”.

Konferencję wprowadzającą „Odrzucenie Krzyża i walka duchowa we współczesnym świecie” wygłosił Lech Dokowicz: „Chyba wielu z nas czuje, że spotykamy się w czasie niezwykłym, w czasie przełomu. Bardzo wielu ludzi na świecie odwraca się do Pana Boga plecami. Całe narody podejmują decyzję o apostazji. Ustanawia się prawa przeciwne prawom Bożym. Tworzy się systemy, w których ludzie są zabijani w świetle prawa i zgodnie z prawem. To wszystko, plus grzech indywidualny nas wszystkich, moralna degradacja, musi człowieka wierzącego napawać lękiem, obawą o to, co się stanie z tymi wszystkimi, których kochamy, a którzy są daleko od Boga”.

W godzinie śmierci Pana Jezusa na Krzyżu, w duchowej łączności z tysiącami ludzi na całym świecie, odmówiono Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Po niej nastąpiło procesyjne wniesienie na ołtarz relikwii Krzyża Świętego, poprzedzające najważniejsze wydarzenie spotkania – Eucharystię, sprawowaną pod przewodnictwem bp Wiesława Meringa.

W ramach homilii uczestnicy mszy świętej wysłuchali słów św. Jana Pawła II, wygłoszonych w tym samym miejscu podczas Eucharystii w dniu 7 czerwca 1991 r. Wywołało to ogromne poruszenie wśród zebranych. W dopowiedzeniu do słów świętego papieża Polaka, bp Wiesław Mering powiedział m.in.: „Jan Paweł II kazał nam przyjmować dziedzictwo, któremu na imię Polska. Czy ktoś, kto był już wtedy świadomy, może zapomnieć tamtą scenę z Wielkiego Piątku, kiedy udręczony, umęczony trwał, jakby wtulony w krzyż Jezusa Chrystusa, w trakcie drogi krzyżowej, w której uczestniczył po raz ostatni na ziemi? Jak nam potrzebna jest ta nauka krzyża. Jak nam jest to potrzebne za obrażanie go na naszej, polskiej ziemi, która przecież chrześcijaństwu zawdzięcza swoją postać, którą przyjęła przed tysiącem lat”. Bp Wiesław Mering przypomniał też, że „Jesteśmy tu po to, żeby zaprosić Boga do naszych serc, domów, ojczyzny, kontynentu, by czułą i wierną miłością nagrodzić mu grzechy antykultury, która poniża człowieka, a Boga wyrzuca na margines świata”.

O godzinie 20:15 rozpoczęła się Droga Krzyżowa, transmitowana przez TVP1 i Polskie Radio. Tradycyjne rozważania kolejnych stacji zastąpiły poruszające do głębi historie opowiadane osobiście przez ludzi, którzy doświadczyli w życiu wielkiego cierpienia. Świadkowie byli anonimowi. O swojej tragedii opowiedziała m.in. kobieta po aborcji, mówił też mężczyzna molestowany przez księdza, który mimo wiekiego dramatu, jaki przeżył, spotkał się z oprawcą i mu przebaczył, to był początek jego uzdrowienia wewnętrznego; wstrząsające były słowa matki po stracie zamordowanej córki, żony porzuconej przez męża, czy człowieka, który zamordował swojego przyjaciela.

Potem rozpoczęła się adoracja Najświętszego Sakramentu, którą zakończyła niedzielna msza święta, sprawowana o 1 w nocy. W przejmującym zimnie do końca wytrwało około 10 tysięcy osób, dając świadectwo wiary i miłości do Jezusa.

Całe spotkanie na lotnisku Włocławek – Kruszyn można było śledzić online na portalu tvp.info oraz vod.tvp.pl; film z nagraniem homilii św. Jana Pawła II udostępniło archiwum TVP.

Wydarzenie modlitewne „Polska pod Krzyżem” przeszło do historii i stało się jej ważną częścią. Nie kończy się jednak modlitwa Polaków.

Maciej Bodasiński i Lech Dokowicz zapraszają do włączania się w „Modlitwę za kapłana", której opis jest na stronie www.modlitwazakaplana.pl. Jej inicjatorem i organizatorem jest Adrian Pakuła z Poznania. Świeccy w Polsce chcą z całych sił wspierać księży, potrzebujemy kapłanów pełnych Bożego Ducha i wiary. We Włocławku zebrano dokładnie 8.273 deklaracje osób, przystępujących do nowej akcji modlitewnej. Niech każdy polski kapłan ma swojego wstawiennika! Więcej informacji na www.modlitwazakaplana.pl.

Przed Drogą Krzyżową ogłoszono też datę premiery długo oczekiwanego filmu „Nieplanowane” (Unplanned), który niedawno wstrząsnął Ameryką. Według osób, które widziały film, jest to najlepszy materiał o aborcji, jaki kiedykolwiek powstał. Przeznaczony jest dla widzów powyżej 15 roku życia, bez względu na poglądy, jakie mają w tej sprawie. Jest to poruszający obraz opowiadający prawdziwą historię Abby Johnson, najmłodszej dyrektorki kliniki aborcyjnej w Stanach Zjednoczonych.

Polska premiera ustalona została na nieprzypadkowy dzień 1 listopada 2019 r., dzień Wszystkich Świętych.

Organizatorzy zapraszają do kin i akcji modlitewnej w intencji nieplanowanych.

Więcej informacji już niedługo na www.nieplanowanewpolsce.pl

oraz www.polskapodkrzyzem.pl.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem