Reklama

Kościół

Abp Tadeusz Wojda: Posługa biskupa winna nabrać nowego kształtu

- Jest rzeczą całkowicie zrozumiałą, że mój sposób bycia i zarządzania będzie inny od abp. Sławoja Leszka Głódzia, czy wcześniej abp. Gocłowskiego – deklaruje w rozmowie z KAI nowy metropolita gdański, abp Tadeusz Wojda. Wyjaśnia, że „Pasterz winien być znacznie bliżej swych owiec, dzieląc ich problemy, radości i smutki” oraz, że zawsze stara się „dialogować z ludźmi i wszystkie trudne sprawy rozwiązywać w oparciu o zasadę dialogu”. Podkreśla, że „trzeba też szukać nowych form duszpasterzowania, bowiem głównym zadaniem jest budowanie Bożej wspólnoty, która ma fundament ewangeliczny”.

2021-04-01 10:20

[ TEMATY ]

abp Tadeusz Wojda SAC

abp Tadeusz Wojda

T. Margańska/www.flickr.com/photos/episkopatnews

KAI: Także Gdańsk i Trójmiasto jest miejscem wielkiej różnorodności, w tym i politycznej. Kilkaset metrów od katedry oliwskiej mieszka Lech Wałęsa, Gdańsk jest też matecznikiem Platformy Obywatelskiej. Rozumiem, że Ksiądz Arcybiskup będzie otwarty na dialog z tymi wszystkimi środowiskami?

- Nigdy nikomu drogi czy drzwi nie zamykałem. Zawsze próbuję rozmawiać. Bywa, że pewne sytuacje nas oddalają, ale wtedy tym bardziej powinniśmy próbować nawiązać rozmowę i dać możliwość drugiemu przedstawienia swego punktu widzenia.

Reklama

KAI: Podczas ingresu przed katedrą manifestowali aktywiści ruchów LGBT. Co by im powiedział Ksiądz Arcybiskup?

- Przede wszystkim życzę im dobra jako ludziom, żeby nie czuli się odrzucani, bo Kościół ich nie odrzuca. Kościół jest otwarty także na osoby LGBT, ale czy skorzystają z tego, zależy od nich samych. Czym innym jest ideologia bądź określony program, z którym można polemizować, a czym innym osoba, której zawsze należy się szacunek. Każdy człowiek jest Bożym stworzeniem i każdy ma prawo do szacunku. Drzwi Kościoła są szeroko otwarte a Pan Jezus umarł za wszystkich.

KAI: Ksiądz Arcybiskup w ramach Konferencji Episkopatu jest m. in. członkiem Kościelnej Komisji Konkordatowej. Wiemy, że model „Konstytucyjno-Konkordatowy” wprowadzony w Polsce w latach 90-tych, jest jednym z najlepszych w Europie modeli funkcjonowania Kościoła w przestrzeni publicznej i w relacjach z państwem. Tymczasem pojawiają się liczne głosy dezawuujące ten model i żądające jego zmiany. Co na to Ksiądz Arcybiskup?

Reklama

- Jest to model wypracowany na początku wolnej Rzeczypospolitej i zgadzam się z tym, że jest to dobry model. Opiera się on na zasadzie wzajemnego respektu, ale i autonomii i niezależności Kościoła i państwa. Także wyraźnej autonomii Kościoła i świata polityki. A to, że czasem dochodzi do bliższych relacji, wynika to pewnie z polskiej tradycji, wzajemnego zapraszania się. Ale nie oznacza to żadnego „sojuszu ołtarza z tronem”. Warto ten model ocalić, gdyż inaczej będzie nam grozić wroga separacja, będąca spuścizną rewolucji francuskiej. A wówczas prawo do wolności religijnej może być zagrożone.

Ponadto warto podkreślić, że model ten został wypracowany przez środowiska nie koniecznie związane z Kościołem. A skoro politycy ci widzieli, że jest do dobre rozwiązanie, to nie z sympatii dla Kościoła, ale przyjęli go w interesie polskiego państwa i całego społeczeństwa.

KAI: Wierni chcą lepiej poznać nowego pasterza: Proszę o kilka słów o źródłach swego powołania, tym bardziej, że tą sama drogą poszedł brat, a i siostra jest w zakonie? Skąd ten fenomen, gdzie są jego źródła?

- W naszej rodzinie panował silny klimat wiary. Oboje rodzice dużo się modlili, a Mama nawet, aby któryś z synów poszedł do seminarium bądź do zakonu.

KAI: I modlitwa ta została wysłuchana w 300 procentach…

- Najpierw siostra poszła do klasztoru, później ja odkryłem swe powołanie. Wreszcie młodszy brat. Brat dziś jest proboszczem w Otwocku pod Warszawą, a siostra w zgromadzeniu sióstr elżbietanek cieszyńskich w Miodku nieopodal Tarnowskich Gór.

KAI: A jaki był ten decydujący moment, odkrycia powołania, w życiu Księdza Arcybiskupa?

- Kiedy byłem jeszcze w szkole podstawowej, pewien misjonarz u nas w parafii głosił rekolekcje i mówił o powołaniu. Zapytałem go, co trzeba zrobić, żeby pójść do seminarium. Żartobliwie spojrzał na mnie i powiedział: skończ najpierw szkołę podstawową, później średnią i potem pójdziesz do seminarium. Tak mi to przez kilka lat chodziło po głowie, że kiedy kończyłem szkołę podstawową, to zgłosiłem się do mojego proboszcza ks. Jana Nowobilskiego, skądinąd bardzo świątobliwego kapłana, i powiedziałem mu o tym pragnieniu. Ucieszył się i pokierował dalej. Wyglądało to w ten sposób, że jeden list na mój temat napisał do bernardynów w Kalwarii Zebrzydowskiej a drugi do pallotynów w Warszawie. Powiedział mi: tam pójdziesz, skąd przyjdzie pierwsza odpowiedź. Pierwsi odpowiedzieli pallotyni. Podjąłem więc kontakt z pallotynami. Uczęszczałem więc do liceum ogólnokształcącego i na spotkania formacyjne w duchu charyzmatu pallotyńskiego. Następny krok, to pallotyńskie seminarium. A kiedy później zapytałem go dlaczego akurat napisał pod te adresy, wyjaśnił, że jego wujkiem był ks. Józef Stanek, pallotyn, zamordowany przez Niemców kapelan Powstania Warszawskiego, dziś błogosławiony. Czuł do niego ogromny szacunek i bardzo też cenił pallotynów.

KAI: A skąd zainteresowania misyjne, które tak wpłynęły na dalszy życiorys Księdza Arcybiskupa?

- Po święceniach kapłańskich trafiłem najpierw na parafię w Warszawie, a potem do Sekretariatu Misyjnego księży pallotynów w Ząbkach pod Warszawą. Kierował nim wówczas bardzo wybitny kapłan i misjonarz ks. Stanisław Kuraciński. Tam poznałem wielu misjonarzy, tam też głosiłem rekolekcje misyjne dla młodzieży. Wcześniej miałem zajęcia z misjologii w seminarium w Ołtarzewie. W pewnym momencie potrzeba było nowego wykładowcy misjologii w seminarium. W tym celu, jako młody pallotyn z doświadczeniem w sekretariacie misyjnym, zostałem wysłany na studia misjologii do Rzymu na Uniwersytet Gregoriański. A po ich skończeniu zaproponowano mi pracę w Kongregacji.

KAI: Przez 27 lat pracował Ksiądz w Kongregacji Ewangelizacji Narodów, która jest podstawową strukturą misyjną Kościoła, zarządzającą – jak się mówi – jedną trzecia katolickiego świata. Na czym ta rola polegała, i co temu okresowi życia Ksiądz zawdzięcza? Jakie doświadczenia stamtąd przywozi do Polski i do Gdańska?

- Rozpocząłem pracę w Kongregacji po 3-miesięcznej podróży misyjnej po Afryce. Jako pracownik Kongregacji dostałem pod opiekę ileś terytoriów misyjnych. Każdy z pracowników miał pod opieką około stu diecezji misyjnych i wszystkie materiały z danego terytorium przychodziły do niego. Trzeba było je analizować, przygotowywać propozycje konkretnych rozwiązań czy wnosić na tzw. kongresy Kongregacji, które odbywały się w każdy piątek i gdzie podejmowane były najistotniejsze decyzje. W ślad za tym przygotowywało się propozycje odpowiedzi. Z każdym rokiem zakres mojej odpowiedzialności zwiększał się, w pewnym momencie zostałem kierownikiem biura, a potem podsekretarzem koordynującym pracę pracowników w Kongregacji.

KAI: W jakich krajach misyjnych Ksiądz Arcybiskup się specjalizował?

- W Kongregacji Ewangelizacji Narodów jest taka metoda pracy, że poszczególni jej pracownicy nie zacieśniają się do jakiejś jednej, małej strefy geograficznej, ale co jakiś wymieniają się zakresem obowiązków, tak aby lepiej poznać problemy w różnych częściach świata. Zajmowałem się więc różnymi terytoriami. W większości była to Afryka, a potem Antyle i Ameryka Łacińska.

KAI: Poznał więc Ksiądz Arcybiskup wielką pracę misyjną dzisiejszego Kościoła. Jakie doświadczenia przywiózł stamtąd do Polski? Które z nich można implantować do rzeczywistości Kościoła w Polsce?

- Bardzo ważne były dla mnie liczne podróże do krajów misyjnych, dające możliwość bezpośredniego kontaktu z rzeczywistością Kościoła na misjach. Podstawowym doświadczeniem z jakim się spotkałem, jest otwartość Kościoła na lokalne różnorodności i na dialog z różnymi kulturami. Pokazuje to, że dla każdego – niezależnie z jakiego kontekstu kulturowego pochodzi - w Kościele jest miejsce. Na początku pracy w Kongregacji patrzyłem na Kościół z polskiego punktu widzenia. Po pewnym czasie dostrzegłem, że Kościół może być zupełnie inny niż u nas. Kościół przecież, na każdym terenie wiąże się z lokalną historią i kulturą. Przenika daną kulturę przesłaniem Ewangelii, a z drugiej strony bierze z tej kultury, to co jest w niej dobre.

Weźmy chociażby Europę środkową, która jest bardzo zróżnicowana, mimo, że jest niewielkim terytorium. W Polsce Kościół ma specyfikę, do której jesteśmy przywiązani, ale w sąsiednich Czechach Kościół jest zupełnie inny, a jeszcze inny na Słowacji, na Białorusi, Litwie czy w Niemczech. W każdej rzeczywistości kulturowo-społecznej Kościół się zakorzenia, a przy tym nie traci swej uniwersalnej tożsamości. Te doświadczenia umacniają mnie w przekonaniu, że jeśli nie będziemy się zamykać, ale otworzymy się na tę różnorodność, to otwierają się nowe perspektywy. To doświadczenie, potrzeby szerokiego spojrzenia i korzystania z doświadczeń innych Kościołów lokalnych, chciałbym wnosić w przestrzeń polskiego katolicyzmu.

KAI: Biorąc pod uwagę te wszystkie doświadczenia, jak postrzega Ksiądz Arcybiskup przyszłość Kościoła w Polsce, gdyż wszyscy zdajemy sobie sprawę, że żyjemy w sytuacji jakiegoś niebezpiecznego przełomu?

- Jest to moment wielkiej próby dla Kościoła w Polsce. Mówi się, że ludzie odchodzą, że są apostazje, że zmniejsza się frekwencja młodzieży na religii. To wszystko prawda. Może należałoby zapytać tych, którzy odchodzą, czy faktycznie byli w Kościele. Możliwe, że zostali skaleczeni przez takie czy inne wydarzenia bądź przez naszą postawę. Jest to proces zmiany mentalności, który się dokonuje w Polsce. 10 czy 20 lat temu była inna rzeczywistość. Dziś mamy inne warunki i ten Kościół dojrzewa, i musi się zmieniać, odpowiadając na te niełatwe wyzwania.

Cechą charakterystyczną dnia dzisiejszego, jest fakt, że zauważamy znacznie więcej zła w łonie samej wspólnoty Kościoła, czego nie do końca byliśmy dotąd świadomi. Dziś świadomość tego się zmienia, i bardzo dobrze, gdyż wiemy, iż zło trzeba napiętnować, że trzeba je wyeliminować. Jest ono skazą na Kościele i z tego powodu cierpi cała wspólnota. A zło jest nie do pogodzenia ani z wiarą, ani z miłością, ani z krzyżem Jezusa Chrystusa, ani z naszym powołaniem. Są to rzeczy, nad którymi trzeba czuwać i usuwać je z kościelnego życia.

KAI: Benedykt XVI ostrzegał, że te „brudy” jakie są w Kościele mogą przyćmić blask Ewangelii.

- Z pewnością. Podziwiam tych wiernych, którzy nie tracą nadziei i podtrzymują mocną wiarę, pomimo takich czy innych gorszących sytuacji.

KAI: Na ostatnim zebraniu plenarnym Konferencji Episkopatu Polski pojawił się pomysł kolejnego Synodu Plenarnego, jako miejsca pogłębionej dyskusji o problemach i misji Kościoła dziś, a także niezbędnych decyzji. Co sądzi o tym Ksiądz Arcybiskup?

- Faktycznie pojawiła się taka propozycja. Uważam, że jest to bardzo dobry pomysł. W dzisiejszych czasach powinniśmy na Kościół spojrzeć z nieco innej perspektywy i myślę, że zjawiska, które widzimy i które obserwujemy - powinny nas do tego zachęcać. Jest to, moim zdaniem, dobra okazja i właściwy moment, aby taki synod zwołać. Mogłaby to być szeroka i dobra dyskusja, która dałaby możliwość bardziej pogłębionego i szerszego spojrzenia na Kościół w perspektywie aktualnych wyzwań. Byłaby to też okazja do uświadomienia szerszym kręgom wiernych ich odpowiedzialności.

Rozmawiał Marcin Przeciszewski

Ocena: +3 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Białystok: papieski paliusz na ramionach abp. Tadeusza Wojdy

[ TEMATY ]

paliusz

abp Tadeusz Wojda SAC

T. Margańska/archibial.pl

W katedrze pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny odbyła się dziś ceremonia nałożenia paliusza metropolicie białostockiemu abp. Tadeuszowi Wojdzie. Dokonał jej nuncjusz apostolski w Polsce abp Salvatore Pennacchio. „Z grobu Apostoła, trwałej pamiątki jego wyznania wiary w Pana Jezusa, paliusz czerpie swą symboliczną moc: kto go zakłada, winien sam pamiętać i innym przypominać o ścisłej i głębokiej więzi, jaka łączy go z osobą i misją Piotra” - mówił w homilii abp Wojda.

Ceremonia nałożenia paliusza – symbolu jedności z Ojcem Świętym i przekazanego abp. Wojdzie przez papieża Franciszka w Rzymie w czerwcu, odbyła się na początku Mszy św.

CZYTAJ DALEJ

Obostrzenia w 5 województwach utrzymane

2021-04-21 15:41

[ TEMATY ]

COVID‑19

obostrzenia

facebook.com/MZGOVPL

W woj. śląskim, dolnośląskim, wielkopolskim, łódzkim i opolskim utrzymane obostrzenia.

Niedzielski: w jedenastu województwach od poniedziałku powrót do hybrydowego nauczania w klasach 1-3; otwarte także m.in. zakłady fryzjerskie i kosmetyczne.

CZYTAJ DALEJ

Przemyśl: Po raz VI ruszają Przemyskie Pola Nadziei

2021-04-22 11:37

betania-lazarus.pl.

25 kwietnia 2021 r. odbędzie się VI edycja Wirtualnych Przemyskich Pól Nadziei, których głównym celem jest zbiórka funduszy na budowę Centrum Hospicyjno-Opiekuńczego „Betania” w Przemyślu.

Jak wskazuje ks. Józef Bar inicjatywa pomoże wesprzeć Centrum Hospicyjno-Opiekuńczego, które powstaje przy ul. Słowackiego. Ponadto zaznaczył, że wiele prac związanych z budową i remontem jest możliwa wyłącznie dzięki wsparciu ofiarodawców, dlatego też zaprosił do modlitewnego i finansowego zaangażowania się w akcję Wirtualnych Przemyskich Pól Nadziei.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję