Reklama

Udzielę Wam Ducha, abyście ożyli

Kazanie radiowe wygłoszone w kościele Świętego Krzyża w Warszawie w uroczystość Zesłania Ducha Świętego - 3 czerwca 2001 r.

BISKUP JÓZEF ZAWITKOWSKI
Niedziela Ogólnopolska 24/2001

Kochani moi!
Dziś Zielone Świątki,
Pięćdziesiątnica.
Pięćdziesiątnica to jedno
z trzech wielkich świąt Izraela,
w którym należało uwielbić
chwałę Jahwe w Jego świątyni.
Początkowo było to Święto Zbiorów
(nasze dożynki).
Żydzi składali Bogu pierwociny
z tego, co zrodziła ziemia (Wj 34, 22).
Było to Święto Tygodni,
bo siedem jest liczbą doskonałą, świętą.
Stąd w siedem tygodni (po siedem dni)
od Święta Paschy jest Pięćdziesiątnica.
Jeszcze jedno starotestamentowe znaczenie
dzisiejszego Święta
- Święto Przymierza.
Przymierze na górze Synaj zostało zawarte
w pięćdziesiąt dni po wyjściu z Egiptu.
Ja będę ci Ojcem,
ty będziesz Mi synem.
Każda Pascha była wspomnieniem Przymierza
(por. Wj 19, 1-16).
Dla nas Zesłanie Ducha Świętego
przypada w pięćdziesiątym dniu
od Zmartwychwstania Pańskiego.
To nasza Pięćdziesiątnica.
To początek czasów Kościoła.
A Duch Święty - dar Ojca i Syna,
Pocieszyciel, przypomni nam wszystko
i nauczy nas wszystkiego,
co mówił nam Chrystus (por. J 14, 25).
Duch uświęca nas w Kościele
pełnią swoich darów (siedem darów).
I tak będzie aż do końca czasów,
kiedy to ponownie przyjdzie
do nas Chrystus.
W opisie Zesłania Ducha Świętego
w dzień Pięćdziesiątnicy
uderza nas cud rozumienia języków.
My z trudem uczymy się
obcych języków, a oni, pielgrzymi
z różnych krajów i narodów,
rozumieli Piotra,
jakby mówił ich językiem (por. Dz 2, 4).
Światłości najświętsza,
Serc wierzących wnętrza
Poddaj swej potędze (sekwencja).
Znam tę potęgę Ducha,
który unosił się nad wodami (Rdz 1, 2)
i jako Creator mocą swoją
wołał świat do istnienia:
Niech się stanie! (por. Rdz 1, 3).
I wszystko było dobre (por. Rdz 1, 4-31).
To tenże Duch z Ezechielowej wizji,
który z wyschniętych kości
mocen jest uczynić sobie
naród doskonały i przyprowadzić
do kraju wolności, abyście żyli (por. Ez 37, 1-14).
Bez serc, bez ducha,
to szkieletów ludy (A. Mickiewicz).
Widziałem Ducha zstępującego
jako gołębicę przy chrzcie Pańskim (por. J 1, 32).
Słyszałem Go jako wicher ogromny
i widziałem jako języki ognia,
które zstąpiły na Apostołów,
zamkniętych w Wieczerniku
z obawy przed Żydami (por. J 20, 19).
I zbiegli się wszyscy pielgrzymi,
którzy byli w Jerozolimie.
Otwórzcie drzwi! - wołał Piotr.
I powiedział do zebranych braci
tak we krwi, jak i w wierze:
Mężowie, bracia!
Tego Jezusa, którego zabiliście
rękami bezbożnych (por. Dz 2, 23),
ja widziałem żywego,
ja z Nim jadłem chleb,
On mnie pytał,
czy kocham Go więcej
niźli Wy.
On mi kazał paść owce i baranki Jego (por. J 21, 17).
Kiedy byłeś młody, Piotrze,
szedłeś tam, gdzie chciałeś,
kiedy cię przepaszą,
pójdziesz, gdzie Ci każę (por. J 21, 18).
Znam Piotra.
Widziałem Go
przyodzianego w potęgę Ducha.
Słyszałem Go, jak głosem proroka
poruszył ogromy Kościoła
i wołał na Placu Zwycięstwa (Zwycięstwa!)
Niech zstąpi Duch Twój
i odnowi oblicze ziemi...
Tej Ziemi (Warszawa, 2 czerwca 1979 r.).
A myśmy wtedy wołali:
My chcemy Boga!...
Nie rzucim ziemi!...
Ojczyznę wolną
racz nam wrócić, Panie!
Pękły betony, zadrżały kamienie,
spadły żelazne kurtyny,
powiał Wiatr od morza
i zaczęło się nowe.
Tak to się zaczęło.
Gdy dziś mówię o Duchu Świętym,
nie uwierzycie mi.
Nawet nie wiemy,
że jest jakiś Duch Święty (por. Dz 19, 2).
Jest opowiadanie o papieżu Leonie Wielkim.
Kiedy Attyla, wódz Hunów, otoczył Rzym (452 r.),
patrząc na Bazylikę św. Piotra mówił:
To będzie wspaniała stajnia dla mego konia.
Na spotkanie Attyli
wyszedł bezbronny papież Leon Wielki.
- Dlaczegoś go nie zabił?
Pytali Attylę towarzysze.
- Bo ich było dwóch.
Tego drugiego się bałem.
Wiem, kim był Ten Drugi.
Attyla zostawił Rzym,
bał się Tego Drugiego.
Wiem, że ludzie, którzy mówią,
że nie wierzą w Boga,
uwierzą czasem człowiekowi,
a raczej Temu Drugiemu.
Nie mam odwagi mówić o Ojcu Świętym.
Zbyt wielki jest,
aby dotykać Go słowem,
bo Jego przejście ma coś
z Piotrowego cienia.
Kogo dotknął choćby cień Piotra,
ten był uzdrowiony (por. Dz 5, 15).
Gdy mądrzy i mocni
zabraniają Piotrowi mówić
w imię Jezusa z Nazaretu
i uzdrawiać w imię Chrystusa,
Piotr powie podczas przesłuchania:
Panowie, raczej Boga trzeba słuchać
aniżeli ludzi (Dz 5, 29).
Piotrze, odejdź stąd,
bo Cię zabiją.
Biada mi, gdybym nie głosił
Ewangelii Chrystusa! (1 Kor 9, 16).
Ducha zabić nie można.
Strzelali do Piotra,
ale Ona Go ocaliła - Pani Fatimska,
bo On jest: Totus Tuus.
Cały Twój jestem, o Maryjo!
Wiem, gdzie jest moje miejsce
i jaka jest moja rola - mówił Piotr.
Więc poszedł do Irlandii
w nienawistną wojnę chrześcijan.
Stanął na forum ONZ
i mówił jako władzę mający (por. Mt 7, 29).
Był tam, gdzie ksiądz nosił
stułę i karabin z teologią wyzwolenia.
Klękał przed biedą Kalkuty,
szedł na Górę Krzyży w Szawlach,
szedł do skłóconej Jugosławii,
szedł śladami Abrahama
i Mojżesza.
Modlił się pod Ścianą Płaczu
i w szczelinie muru zostawił modlitwę,
jak czynią hasydzi:
Szczęśliwy człowiek,
który nie idzie za radą występnych (Ps 1, 1).
Poszedł śladami Świętego Pawła
do mądrych Greków na Areopag.
Mówił kazanie o Nieznanym Bogu.
Siostro Anno, dobrze, że dałaś Świętemu
do ucałowania grudkę Ziemi Greckiej
i oliwną gałązkę pokoju.
Patrzcie, jak ten przezwany
białym demonem katolickiego
imperium zła
całował ikonę Świętego Pawła,
czule podtrzymywany przez
prawosławnego hierarchę.
I cóż na to mądrzy Grecy?
Cóż na to głupi Galaci?
- Posłuchamy cię innym razem (por. Dz 17, 32).
Nic się świat nie zmienił.
Modlił się Ojciec Święty w meczecie Omajadów,
u grobu św. Jana Chrzciciela.
Modlił się w umarłym mieście Kunejtra,
na wzgórzach Golan.
Pokój, pokój, pokój!
Oby Pan przebaczył nam,
tak jak o to prosimy,
wszystkie przeszłe i obecne sytuacje.
Któż to jest ten Biały Prorok?
Zmęczony, zbolały, cierpiący,
okaleczony człowiek.
Nie wstydzi się cierpienia,
ale chlubi się ze słabości (por. 2 Kor 11, 30).
Teraz trochę wiem,
co to znaczy odziany w moc Ducha.
Można się nadymać, protestować,
demonstrować, straszyć.
I tak czynią to czarni demoni.
Ale gdy przyjdzie im stanąć
twarzą w twarz
i gdy ujrzą moc,
która w słabości się doskonali (2 Kor 12, 9),
stają się cisi, pokorni
jak baranki.
Szczęśliwy żołnierz,
który na wzgórzach Golan
ucałował Twoje ręce, Ojcze.
Szczęśliwy chłopiec,
którego na schodach Bazyliki Piotrowej
okryłeś swoim płaszczem.
Szczęśliwi kapłani, których wyświęciłeś.
Biskupi, których konsekrowałeś.
Szczęśliwe dzieci, które z Twoich rąk
otrzymały I Komunię Świętą w Łodzi.
Szczęśliwa Litwinka,
którą jak Ojciec przytuliłeś do serca,
i łowickie dzieciaki,
które Cię ucałowały miłością kwiatów
i kolorami pasiaków.
My tylko biedni,
bo mamy taką krótką pamięć.
Zapomnieliśmy już Twoje, Ojcze, wołanie:
Pokój Tobie, Polsko, Ojczyzno moja!
(Warszawa, czerwiec 1983 r.).
Zapomnieliśmy, żeś nam
ukoronował Orła złotą koroną!
Żeś do nas wołał:
Ducha nie gaście!
Zapomnieliśmy modlitwę na Placu Defilad:
Panie, dobry jak chleb!
Zapomnieliśmy dziesięć przykazań,
osiem błogosławieństw
i siedem sakramentów świętych.
Zostały nam tylko albumy,
pamiątkowe zdjęcia
i przesadnie dużo nieudanych pomników.
I takie potrzebne będą!
Gdy przyjdzie do Was Duch Prawdy,
On przypomni Wam
i nauczy Was wszystkiego,
cokolwiek Wam mówiłem (por. J 15, 26; J 16, 13).
Tak będzie.
Ludzie mojej Ojczyzny,
ludzie wszystkich języków,
gdzie całował Papież ich ziemię,
będą całować Jego ślady
i będą szukać w internetach, w bibliotekach:
Co On do nas wtedy mówił?
Bo wszyscy będą wzdychać
do wolności synów Bożych (por. Ga 5, 1).
Nie bójcie się przyszłości!
Bądźcie na świat otwarci!
Jeśli zachowacie swoją tożsamość,
będziecie Europie i światu potrzebni.
Przecież to dopiero przednówek.
Nie bójcie się!
Nadzieję miejcie!
Przyjdą żniwa,
będzie dużo chleba,
bo Pan Bóg chleb rozmnożył.
A kto nauczy ludzi
dzielić się chlebem?
Pewnie my,
bo my umiemy dzielić się opłatkiem
w Wigilię Bożego Narodzenia.
Nie bójcie się!
Choćbym przechodził przez ciemną dolinę,
zła się nie ulęknę,
bo Ty jesteś ze mną (Ps 22).
Ocaleje nam Arka,
a w niej śliczne dzieci.
To one będą nas uczyć ufności.
Nie boję się, choć ciemno jest,
Ojciec za rękę prowadzi mnie (Zespół "Arka Noego").
O, gdybym tak potrafił ufać
i tak się modlić, jak dzieci z Arki
i dzieci pierwszokomunijne!
Tam, gdzie odchodzi Duch,
przychodzi śmierć.
Ducha nie gaście!
Umiera ziemia
i wszelkie ziele,
którym jest okryta.
Umiera stworzenie,
bo grzech je zabija.
Natura nie znosi gwałtów.
Popełniliśmy wobec natury
grzech kanibalizmu,
bośmy krowom kazali jeść krowy.
Dlatego płoną stosy...,
ale to dopiero początek! (W. Bielawski SGGW).
Może stąd dziwne ludzkie zachowania?
Może stąd podziały partyjne
i kłótnie między nami?
Minister nie wie, co czyni pan jego.
Pan nie wie, co mówi jego służący.
To są pewnie kliniczne zmiany w mózgu.
Na Europę czekamy.
Europa jest jak Ezechielowe pole
wyschniętych kości.
Europa umarła.
Są tylko znachorzy, którzy
chcą ją reanimować.
Jedni metodą Browna,
inni metodą Hannemana...
Ci wszyscy są znachorami,
nie synami,
bo nie kochają Matki...
(A. Mickiewicz - Księgi pielgrzymstwa).
Nie uleczycie jej.
Umrze, bo nie macie Ducha,
nie macie serca.
Oddychacie pieniądzem
i żyjecie jego pomnażaniem.
Dobrze, że Bóg powołał proroka spośród nas.
Prorokuj, synu człowieczy:
Niech te kości złączą się w szkielety...
Niech te kości okryją się skórą.
Stało się, ale to jeszcze nie był naród.
Niech zstąpi na nich Duch
i niech ożyją!
I wprowadzę ich do ziemi,
którą im dałem,
bo ja jestem Panem! (por. Ez 37, 1-14).
Nawet z wyschniętych kości,
nawet z kamienia
mocen jest Bóg
wzbudzić syny Abrahamowi (por. Mt 3, 9).
Skoro nie mogą żywi modlić się razem,
aby przeproszony był Bóg,
to otworzy Prorok groby świadków,
aby zawstydzeni byli niewierni,
w jedwabnych krawatach.
Wtedy kamienie wołać będą (Łk 19, 40).
Jest tyle sił w Narodzie,
jest tyle mnogo ludzi,
niechże z nich Duch Twój zstąpi
i śpiące niech pobudzi (S. Wyspiański).
Zstąp, Gołębico, Twórczy Duch!
Obudźcie się, rycerze spod Giewontu!
Ocknijcie się, drętwe chochoły!
Zacznijcie tańczyć
z Wichrem i z Ogniem!
Zagrzmiało!
Nie, to teraz zstąpi Duch Boży.
To On odnowi oblicze ziemi,
to znaczy nas.
I ziemia będzie okryta zielenią
i zrodzi dorodne owoce.
Ludzie będą głosić
Ewangelię wszelkiemu stworzeniu (Mk 16, 15).
Wichry i morza,
nawałnice i pioruny
nie będą szkodzić człowiekowi,
bo powstrzyma Bóg anioła śmierci,
aby nie szkodził ludziom
aż popieczętowani będą sprawiedliwi (por. Ap 7, 2-4).
I wszystko odnowi Duch Boży,
bo my oczekujemy
nowej Ziemi i nowego Nieba (2 P 3, 13)
i wołamy:
Veni, Domine Jesu!
Przyjdź szybko, Panie Jezu (por. Ap 22, 20).
Amen. Veni, Creator Spiritus!
Amen. Niech się tak stanie!
Amen.

Marcin z Tours – „święty niepodzielonego chrześcijaństwa”

2019-11-11 11:34

ts (KAI) / Warszawa

Kościół katolicki wspomina 11 listopada św. Marcina biskupa z Tours, założyciela pierwszych klasztorów w Kościele zachodnim, mnicha, w młodości żołnierza. Św. Marcin przedstawiany jest w ikonografii jako rycerz oddający pół płaszcza żebrakowi. Jest pierwszym świętym Kościoła zachodniego spoza grona męczenników. Dla potomnych stał się „ikoną miłości bliźniego”, jak go określił Benedykt XVI.

pl.wikipedia.org

Biskup Marcin z Tours (316-397) jest „świętym niepodzielonego chrześcijaństwa”, czczonym również przez Kościół ewangelicki, prawosławny i anglikański. Marcin jest świętym, jakiego potrzebuje współczesna Europa i takim, który w sposób szczególny podoba się papieżowi Franciszkowi: chrześcijaninem, który w decydującej chwili życia poszedł „na peryferie”. Jest symbolem pokoju, starań o większą solidarność, o zwrócenie większej uwagi na grupy z marginesu: żebraków, osób wykluczonych oraz odmawiających walki z bronią u nogi.

Ikonografia często bazuje na przełomowym wydarzeniu z życia świętego i podkreśla miłosierdzie Marcina. Jako żołnierz cesarza Konstancjusza jechał z rodzinnego domu do koszar. Gdy u bram miasta Ambianum (obecnie Amiens) ujrzał sponiewieranego i marznącego żebraka, nie mając ani pieniędzy, ani jedzenia, odciął mieczem połowę swego oficerskiego płaszcza i dał żebrakowi. Następnej nocy miał ujrzeć we śnie odzianego w połowę jego płaszcza Chrystusa, który do otaczających Go aniołów mówił: „To Marcin zdążający do chrztu okrył mnie swoim płaszczem”. Ten sen miał spowodować, że Marcin pożegnał się z wojskową karierą i przyjął chrzest. Kilka znanych wersji tej historii różni się w szczegółach, pewnym jest fakt, że w 339 r. Marcin przyjął chrzest i zgodnie z ówczesnym zwyczajem zrezygnował ze służby wojskowej.

Św. Marcin urodził się ok. 317 r. w Panonii (dzisiejsze Węgry). Podobnie jak jego ojciec był żołnierzem, chociaż po przyjęciu chrztu porzucił służbę wojskową. Później przez dziesięć lat żył w pustelni na wyspie Gallimaria opodal Genui. Wkrótce zgromadził wokół siebie kilkudziesięciu pustelników, z którymi wspólnie założył najstarszy klasztor w Galii. Słynął z cnoty, ascetycznego życia a także z cudów.

W 371 r. - wbrew swojej woli - został wybrany biskupem Tours. W dalszym ciągu jednak prowadził życie mnisze w klasztorze Marmoutier pod Tours, przewodząc w nim zgromadzeniu osiemdziesięciu zakonników. Był bardzo surowy dla siebie, a wyrozumiały dla innych. Potępiał błędy heretyków, ich samych natomiast bronił przed surowymi karami. W tym duchu zwalczał m.in. Itacjusza z Ossanowy, który domagał się kary śmierci dla heretyków.

Marcin zmarł 8 listopada 397 r. w czasie wizyty parafii w niewielkiej miejscowości Candes nad Loarą. Po trzech dniach mieszkańcy Tours wykradli zwłoki swego biskupa. Pochowano go 11 listopada w katedrze w Tours. Ten dzień jest od V wieku liturgicznym wspomnieniem św. Marcina z Tours.

Kult św. Marcina zaczął się szerzyć najpierw we Francji i bardzo szybko - od połowy VI w. - w całej ówczesnej Europie chrześcijańskiej. Grób świętego i samo miasto stały się wówczas miejscem pielgrzymkowym, przy czym przez długie wieki zajmowało ono drugie miejsce w Kościele zachodnim po miejscach świętych w Jerozolimie. Został pierwszym ze świętych spoza grona męczenników.

Marcin – patron europejski

Najstarszą świątynią w Rzymie, poświęconą św. Marcinowi, a datowaną na V wiek, jest „San Martino al Monti” na Wzgórzu Oppio. Ponadto wiele kościołów na całym świecie nosi jego imię; w samej tylko Francji jest ich ok. 4 tysięcy, a jego imię nosi 220 miejscowości. Jako swego patrona wybrały św. Marcina liczne diecezje, np. Moguncja i Rottenburg-Stuttgart w Niemczech, Eisenstadt w Austrii, a także kraje związkowe: austriacki Burgenland i szwajcarski kanton Schwyz. Wizerunek świętego na tle romańskiego gmachu widnieje też na oficjalnej pieczęci niemieckiej Moguncji. Pod wezwaniem św. Marcina jest m.in. katedra w Bratysławie oraz dwa kościoły w Kolonii, ale też ponad 500 kościołów w Hiszpanii, 700 we Włoszech, 350 na Węgrzech. Imię św. Marcina nosi też Canterbury, najważniejsza świątynia anglikańska. Przez ponad 1000 lat królowie Francji oddawali się w opiekę św. Marcinowi. W późnym średniowieczu w kraju było ponad 3 600 kościołów pod jego wezwaniem. Nazwisko Martin jest jednym z najpopularniejszych we Francji.

We wrześniu 1996 r. Jan Paweł II, jako szósty papież, nawiedził grób patrona archidiecezji Tours oraz Francji i uroczyście otworzył Rok św. Marcina, upamiętniający 1600. rocznicę śmierci tego apostoła wsi francuskiej. Polski papież spotkał się tam z ludźmi ubogimi i chorymi. W duchu św. Marcina powiedział wówczas, że „stan społeczeństwa widać po tym, w jaki sposób traktuje życie ludzi zranionych i jaką postawę okazuje w stosunku do nich”.

Św. Marcin jest patronem armii, rycerzy, żołnierzy, podróżujących, uchodźców, kowali i płatnerzy, pasterzy alpejskich, żebraków, pasterzy, tkaczy, rękawiczników, właścicieli winnic, garbarzy, hotelarzy i wielu innych. Od imienia świętego wzięła swą nazwą wyspa Martynika w małych Antylach oraz liczne źródła wód mineralnych.

Postać świętego, a zwłaszcza scena jego dzielenia się połową płaszcza z żebrakiem, wielokrotnie inspirowały artystów. Malowali św. Marcina m.in. Carpaccio (1456-1526), El Greco (1541-1614) i liczni inni twórcy. Często jest przedstawiany jako rycerz na białym koniu , rzadziej jako biskup z hostią. Imię świętego obrało sobie pięciu papieży, a ostatni z nich – Marcin V (1417-1431) został wybrany 11 listopada.

Bogate zwyczaje „marcińskie”

We wczesnym chrześcijaństwie dzień św. Marcina miał charakter podobny do Środy Popielcowej. Wczasach przedchrześcijańskich tego dnia rozpoczynała się zima, był to też termin płacenia podatków i początek nowego roku gospodarczego. Tego dnia m.in. uroczyście próbowano nowe wino.

Z dniem św. Marcina łączą się też różne zwyczaje. Wśród nich były tzw. „rózgi Marcina”. W tym dniu pasterze bydła dawali swoim chlebodawcom „rózgę”: brzozową gałązkę z kilkoma listkami na czubku związaną z gałązką dębu i jałowca. Te „rózgi”, święcone w Trzech Króli, służyły potem do wypędzania bydła na pastwiska.

Do dziś w różnych częściach Niemiec i Austrii odbywają się pochody dzieci z „lampionami św. Marcina”, prowadzące do „ogniska św. Marcina”. Dzieciom towarzyszy rycerz ubrany w rzymski hełm i purpurowy płaszcz, mający przypominać żołnierza Marcina i jego dobre czyny.

Nade wszystko jednak znana jest pieczona „gęś św. Marcina” - tradycyjna potrawa wywodząca się z Kolonii, gdzie 11 listopada spożywa się ją nadziewaną jabłkami, rodzynkami i kasztanami.

Gdy późną jesienią następuje lekkie ocieplenie, Francuzi nazywają to „latem Marcina”. Wiąże się to z inną legendą, według której gdy ciało Marcina wieziono statkiem po Loarze z miejsca jego śmierci - Candes-Saint-Martin - do Tours, z jesiennego snu obudziła się przyroda i nieoczekiwanie całe nadbrzeżne łąki okryły się kwiatami.

W Poznaniu 11 listopada wypiekane są specjalne „Marcinowe” słodkie rogale wypełnione masą z białego maku. Na najstarszej ulicy miasta - św. Marcinie - odbywa się uroczysta parada, której przewodzi rycerz na siwym koniu.

Co ma wspólnego św. Marcin z gęsiami?

W wielu krajach nie do pomyślenia jest dzień św. Marcina bez gęsi na stole. „Gęś św. Marcina” jest tradycyjną potrawą we Francji, Austrii i w Niemczech: w Kolonii na przykład spożywa się 11 listopada pieczoną gęś nadziewaną jabłkami, rodzynkami i kasztanami. W Szwecji św. Marcin jest patronem gastronomów z południa tego kraju. W Skanii już w przeddzień św. Marcina przy „świętomarcinowej” gęsi zbierają się wieczorem w restauracjach całe rodziny i grupy przyjaciół.

- Dziś słowo „gęś” najczęściej kojarzy się z określeniem „głupia jak gęś”, jednak to wcale nie odpowiada rzeczywistości. Gęsi ani nie są „głupie”, ani też w tradycji historycznej nie grały roli podrzędnej - powiedział KAI Thomas Dolezal, ekspert ds. liturgii i świąt kościelnych w archidiecezji wiedeńskiej. Przypomniał, że już w czasach rzymskich gęsi towarzyszyły bogowi wojny, Marsowi. Swoim ostrzegawczym gęganiem gęsi uratowały też Rzym przed najazdem wroga. W tradycji germańskiej gęś była zwierzęciem ofiarnym i uosobieniem ducha wegetacji. Ten, kto rytualnie spożywał gęś, miał swój udział w sile ducha wegetacji.

Gęsi również „zdradziły” swoim gęganiem św. Marcina. Gdy zmarł biskup Tours, Marcin został wybrany jego następcą. Legenda mówi, że nie chciał przyjąć tego urzędu i schował się do klasztornej szopy, w której chowano gęsi. Te jednak zaniepokojone podniosły wrzawę, zdradzając w ten sposób kryjówkę Marcina. Nowego biskupa triumfalnie wprowadzono do Tours, a pieczona na pamiątkę św. Marcina gęś przeszła do tradycji i zachowała się po dzień dzisiejszy.

Jednak jedzenie gęsi, które utrzymało się aż do naszych czasów mimo popularnych fast-foodów, ma bardzo długą i niekoniecznie chrześcijańską tradycję. Od czasów Średniowiecza 11 listopada był bowiem w rolnictwie dniem, w którym odbywał się ubój zwierząt domowych i wypłaty. Tego dnia także świętowano pożegnanie lata i zjadano tłuste gęsi jako symbol dobrych, udanych zbiorów. Z czasem pogańskie jedzenie pieczonych gęsi przekształciło się w „gęś św. Marcina”.

We Francji spożywanie potraw z gęsi połączone jest z degustacją rocznych win. Ten francuski zwyczaj gęsi i młodego wina w dniu św. Marcina rozpowszechnił się w późniejszym okresie w Niemczech i Austrii, a od XVI w. - w Szwecji. Gęsi były tam znane już epoce kamiennej, ale ich pierwsze związki z Marcinem datują się od 1567 roku. Jeszcze w XIX wieku w kalendarzu rolniczym Tyrolu dzień św. Marcina oznaczany był gęsią, podobnie jak w norweskim kalendarzu runicznym.

“Via sancti Martini”

W 2005 roku wiodącą przez cały kontynent europejski pielgrzymkową „drogę św. Marcina” (“Via sancti Martini”) Rada Europy ogłosiła jako „drogę kultury”. Łączy ona miejsce urodzenia z grobem narodowego świętego Franków w jego mieście biskupim – Tours. Drogę wyznaczają ciemnoczerwone tablice z żółtym krzyżem i pieczęcią Rady Europy. Choć „droga św. Marcina” nie jest tak popularna jak szlaki św. Jakuba do Santiago de Compostela, jednak systematycznie ich sieć się rozwija.

Drogi św. Marcina łączą jego miejsce urodzenia - Szombathely na Węgrzech z bazyliką św. Marcina w Tours, gdzie czczone są jego doczesne szczątki. Z Węgier droga prowadzi przez Maribor i Lublanę w Słowenii, a stamtąd przez Treviso i Wenecję do Mediolanu, następnie w Dolinę Aosty i na tzw. małej przełęczy św. Bernarda przecina główny grzbiet Alp. Po stronie francuskiej prowadzi przez centrum sportów zimowych Albertville i Lyon do Tours. Cała trasa łączy wiele miejsc, które odwiedził św. Marcin.

Od kilku lat coraz większą popularnością cieszy się druga „Via sancti Martini”, północna droga do Tours. Prowadzi ona z Szombathely przez Wiedeń i Linz do Niemiec, gdzie przebiega przez Bawarię, Badenię-Wirtenbergię i Nadrenię Palatynat. Z Trewiru Droga św. Marcina ciągnie się przez Luksemburg, Reims, Paryż, Chartres do Tours.

Teresa Sotowska

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Syria: dwóch księży zamordowanych przez bojówki Państwa Islamskiego

2019-11-11 20:31

st (KAI/la Repubblica) / Damaszek

Dwóch księży katolickich obrządku ormiańskiego zostało dziś zabitych przez bojówki Państwa Islamskiego w północno-wschodniej Syrii w wiosce Zar, w dystrykcie Busayra, na wschód od Dar ar-Zor.

Unsplash/pixabay.com

Ofiarami terrorystów padło dwóch księży 43-letni Hovsep Petoyan i jego ojciec, także kapłan 71-letni A. Petoyan (w Kościele obrządku ormiańskiego nie obowiązuje duchownych celibat). Według niektórych źródeł, obydwaj, w towarzystwie diakona, mieli zweryfikować stan prac konserwatorskich ormiańskiego kościoła katolickiego w okolicy, kiedy znaleźli się w zasadzce na drodze łączącej Hasakeh z Dar ar-Zor. Uzbrojeni ludzie otworzyli ogień, zabijając starszego na miejscu, a młodszy z księży zmarł wkrótce na skutek odniesionych obrażeń. Ranny został również diakon.

Według agencji prasowej Sana chodzi o „akt terroryzmu”, który ma miejsce w szczególnie trudnym momencie dla prowincji Hasakah, ponieważ Turcja rozpoczęła szeroko zakrojoną ofensywę w celu wyeliminowania obecności bojowników kurdyjskich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem