Reklama

Wiara

Odkrywamy Jasną Górę (3)

Symbolika drzewa

Niedziela Ogólnopolska 13/2002

[ TEMATY ]

drzewo

klimkin/pixabay.com

Wędrując wokół Jasnej Góry po koronie wałów obronnych, patrzymy na piękny drzewostan w założonym na początku XX wieku okazałym parku przyklasztornym, w dawnych fosach fortyfikacji. W piękną zieleń różnych gatunków drzew wkomponowano czternaście stacji Drogi Krzyżowej. Figury poszczególnych stacji zostały odlane w brązie według projektu rzeźb Piusa Welońskiego, ustawione zaś zostały na kamiennych cokołach, zaprojektowanych na początku XX wieku przez znanego już nam architekta Stefana Szyllera. Patrząc na różne gatunki drzew, należałoby się zastanowić nad ich symboliką. Można powiedzieć, że drzewo jest jakby najdoskonalszym tworem świata roślinnego. Od najdawniejszych czasów wprawiało ludzi w podziw, dlatego też w przekazach ludowych, w sztuce całego świata spotykamy się ze świętymi drzewami. Dla ludów starożytnych drzewo było zawsze jakimś przeżyciem teofanii, przybliżało do określonego bóstwa. Było obrazem kosmosu, symbolem życia, alegorią ciągle odradzającej się przyrody, natury. Corocznie drzewo obumiera na jesieni, a jednak na wiosnę powraca do życia. Dlatego objawia jakąś pozaludzką rzeczywistość. Tradycja hinduska np. przedstawiała kosmos pod postacią ogromnego drzewa - rosnącego korzeniami ku górze, dlatego że zanurza swoje korzenie w niebie. Z kultem drzew były też połączone uczty ofiarne, które odbywały się w cieniu świętego drzewa, Świętego Gaju.
Rzecz ciekawa - majowe drzewka, wiechy, które umieszcza się na szczycie budowanego domu, wianki ciesielskie czy nawet drzewka bożonarodzeniowe - to wszystko wywodzi się z tradycji pogańskiej. Wszystkim tym zwyczajom towarzyszył przesąd, zgodnie z którym siły natury mogą przechodzić z jednej istoty żywej na drugą. Człowiek, otaczając się drzewkami, dotykając ich gałązek, pragnie, aby rozkwitające dopiero życie natury i jej płodność stały się jego udziałem i oddaliły od niego złe moce. Był zwyczaj, że między 25 grudnia a 6 stycznia zawieszano w domach zielone gałązki i zapalano światła mające uchronić domostwo od wszelkiego zła. Potem używano całych drzewek, co znamy jako ozdobne choinki, na których zawiesza się świece. W ten sposób jak gdyby połączono ze sobą dwa środki obronne - drzewo i płomień świecy, światło. Kościół pozwolił na zachowanie tych mocno zakorzenionych zwyczajów. Nadał im jednak głębsze znaczenie. Zapalone drzewko stało się symbolem Chrystusa, który jest prawdziwym Drzewem Życia i Światłem Świata.
Drzewa, które otaczają stacje Drogi Krzyżowej w jasnogórskim parku, sprzyjają wyciszeniu się, atmosferze skupienia, tak bardzo potrzebnej przy rozważaniu Męki Chrystusa. To ich pierwsze zadanie: stworzyć odpowiedni klimat. Drzewa, które otaczają Jasnogórską Drogę Krzyżową, można uznać też za symbol zmartwychwstania. Pojawiają się przecież w odpowiedniej scenerii, w ich tle znajduje się np. grób Chrystusa. To jedna z przyczyn, dla których Droga Krzyżowa otoczona jest drzewostanem. Znajduje się tu wiele gatunków drzew. Może pielgrzymi tego nie dostrzegają, ale niektóre drzewa są specjalnie zasadzone przy określonej stacji, np. przy stacji, kiedy Weronika ociera twarz Panu Jezusowi, rośnie jaśmin. Gdy kwitnie - w maju i czerwcu - drzewo pokrywa się białym kwieciem, bielą, która przypomina chustę. Przy innej stacji obnażony z szat Chrystus ukryty jest w drzewach. Gałęzie jakby chciały przysłonić Jego nagość. To również nie przypadek i dobrze, że ogrodnicy nie przycinają tych gałązek. A przy stacji dwunastej, kiedy Zbawiciel umiera na krzyżu, dostrzegamy pochylone, płaczące brzózki. Między dwunastą a trzynastą stacją rośnie taki kolos, ogromne drzewo - buk, którego liście zmieniają kolor. Najpierw są krwistoczerwone, purpurowe... później przechodzą w czerwień, w zieleń... wreszcie stają się żółte. Gdy patrzymy na ósmą stację, widzimy niosącego krzyż Chrystusa, który zwraca się do płaczących nad Nim niewiast jerozolimskich. Przypomnijmy sobie Jego słowa: "Nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi! (...) Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?" (Łk 23, 28; 31). Chrystus sam przyrównuje się do drzewa.
Pisma Ojców Kościoła obfitują w taką właśnie symboliczną interpretację drzewa - zwłaszcza drzewa rajskiego. Drzewo życia - to z Raju - było symbolem krzyża i ołtarza, który stoi w Raju,
"w Raju Kościoła". W sztuce chrześcijańskiej Raj przedstawiony jest właśnie za pomocą motywów drzew i kwiatów. Podążając Drogą Krzyżową, wędrujemy jakby po Raju. To piękno natury nasuwa skojarzenie z pięknem Raju, w którym umieszczeni zostali pierwsi ludzie.
W Piśmie Świętym znajdziemy wiele miejsc, w których jest mowa o drzewach. Przypomnijmy np. bardzo znany fragment z Księgi Rodzaju. Bóg, tak jak ogrodnik, "zasadziwszy ogród w Eden na wschodzie, ( ...) umieścił tam człowieka, którego ulepił. Na rozkaz Pana Boga wyrosły z gleby wszelkie drzewa miłe z wyglądu i smaczny owoc rodzące oraz drzewo życia w środku tego ogrodu i drzewo poznania dobra i zła" (Rdz 2, 8-9). Zatem - symbolika drzewa jest głęboko zakorzeniona w Piśmie Świętym. "Drzewo życia" i "drzewo poznania" są symbolami w pełnym znaczeniu tego słowa, czyli mają realną treść i realne działanie - jedno ku życiu, a drugie ku śmierci, duchowej czy cielesnej. Jeśli " drzewo życia" doprowadza swoje działanie do właściwego skutku, dzięki spożywaniu jego owoców, to w przypadku "drzewa poznania" nie owoc jako taki, lecz właśnie grzech nieposłuszeństwa stał się przyczyną nieszczęścia. Św. Tomasz z Akwinu pięknie komentuje ten fragment Księgi Rodzaju. Mówi o "drzewie życia", które - podobnie jak lekarstwo - miało przeciwdziałać rozkładowi ciała ludzkiego, postępującemu w sposób naturalny wraz z wiekiem. Miało zabezpieczyć od chorób i ich szkód zewnętrznych.
Drzewo jest też symbolem mądrości Bożej. Autor starotestamentowej Mądrości Syracha mówi: "Szczęśliwy mąż, który się ćwiczy w mądrości i (...) postawi swe dzieci pod jej dachem, i pod jej gałęziami - jak pod drzewem - będzie przebywał. Ona zasłoni go przed skwarem i odpoczywać będzie w jej chwale" (por. Syr 14, 20. 26-27). W Piśmie Świętym są też fragmenty, w których drzewo jest alegorią człowieka, jego przemijania, wartości i marności, a także jest symbolem ostatecznego losu. W Księdze Hioba i Koheleta drzewo jest symbolem zmartwychwstania.
Patrząc zatem na drzewa otaczające Drogę Krzyżową w jasnogórskim parku, odkryliśmy ich głęboką symbolikę, która wspaniale dopełnia charakteru poszczególnych stacji.

Ocena: 0 -2

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pamiętając o korzeniach

Niedziela sandomierska 28/2020, str. VIII

[ TEMATY ]

biskup

drzewo

UMiG Rudnik nad Sanem

Dzięki wiklinie mieszkańcy przetrwali trudne czasy

Dzięki wiklinie mieszkańcy przetrwali trudne czasy

Poddasze Centrum Wikliniarstwa w Rudniku nad Sanem zyskało nowy wygląd. Dostępna przestrzeń została podzielona na dwie części, na których zwiedzający mogą podziwiać nie tylko wyroby z wikliny, ale również warsztat pracy wikliniarza.

Wprowadzając zwiedzających w świat wikliny, pokazujemy, że wiklina to nie tylko kosze, stoliki, fotele, stojaki na kwiaty, szafki, bujaki czy lampy, czyli przedmioty codziennego użytku, ale również materiał do tworzenia sztuki, także przestrzennej: wiszącej czy też stojącej. Bliskie sąsiedztwo wikliny użytkowej i artystycznej pokazuje możliwości rozwoju tej dziedziny wytwórczości. W drugiej części zgromadzone są eksponaty związane z życiem codziennym ludzi – mieszkańców Rudnika nad Sanem. Zbiory są wyjątkowo bogate, pokazujące jak człowiek zmieniał, doskonalił i upiększał świat, w którym żył, jak zaspakajał swoje potrzeby – powiedziała Anna Straub, dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury w Rudniku nad Sanem.

Przestrzeń, która na nowo została zaaranżowana, zajmuje 220 m kw. Wystawa przedstawia tradycję uprawy wikliny oraz plecionkarstwa. Można na niej zobaczyć także różne odmiany wikliny, sposoby jej wykorzystania oraz warsztat pracy wikliniarza. Postarano się również o zdjęcia, które przedstawiają cykl obróbki wikliny. Na wystawie można również zobaczyć kosze i inne wyroby, które nagradzane były w licznych konkursach. Zwiedzający mają możliwość zobaczenia, że z wikliny powstają nie tylko kosze czy ozdoby, ale również meble i oryginalna wiklinowa moda.

Przemyślana aranżacja oraz praca Waldemara Łojka, pracownika placówki, zaowocowała ekspozycją usystematyzowaną w boksach tematycznych. Opisy do niej przedstawione są w przejrzystej i spójnej wizualnie formie, dzięki czemu wystawa stała się bliższa i bardziej zrozumiała dla zwiedzających. Ocalono od zapomnienia elementy wyposażenia dawnego gospodarstwa i jego otoczenia, narzędzia rolnicze, m.in. do obróbki lnu. To wszystko składa się na ciekawą i wszechstronną wystawę etnograficzną stworzoną dzięki darczyńcom, pasjonatom i kolekcjonerom z Rudnika i okolic. Pokazuje bogactwo tego wszystkiego, co otacza mieszkańców regionu oraz ułatwiało im kiedyś funkcjonowanie.

CZYTAJ DALEJ

5 pytań do … Marka Jakubiaka

2020-09-19 08:37

[ TEMATY ]

5 pytań do...

Marek Jakubiak

wpolityce.pl

5 pytań do … Marka Jakubiaka, polityka, posła na Sejm VIII kadencji, Prezesa Federacji dla Rzeczypospolitej

Piotr Grzybowski: Panie Pośle, jak to się stało, że przedsiębiorca zdecydował się wejść do polityki?

Marek Jakubiak: To był autentyczny bunt. Policzyłem swoje szable, to znaczy menagerów, wszystkich, którzy u mnie pracowali, zapytałem ich, czy dadzą radę beze mnie prowadzić dalej interes i powiedziałem, że jeżeli nie będziemy zmieniać sami, to nikt nam nie zmieni Polski tak, żeby przedsiębiorczość mogła mieć swoje stabilne miejsce w polityce. Mało nas jest do pieczenia tego chleba. Naprawdę. W Parlamencie lobby historyczno- dziennikarskie jest przeokrutnie wielkie, natomiast najczęściej są to ludzie, którzy uważają, że pieniądze pochodzą z konta, a nie z ciężkiej pracy, więc takie mamy ustawodawstwo, jakich mamy posłów. A ponieważ uważam, że przedsiębiorczość jest sercem organizmu, a społeczeństwo krwią, to powinniśmy jednak dbać o to serce, bo jak stanie, to po prostu wszyscy padniemy.

PG: Pana staż polityczny jest tyleż krótki, co burzliwy. W wyborach parlamentarnych w 2015 startował Pan z komitetu wyborczego Kukiz’15, współtworzył Pan stowarzyszenie Endecja, powołał Pan partię Federacja dla Rzeczpospolitej, której został Pan prezesem. Czy wciąż poszukuje Pan swojej drogi politycznej?

MJ: Wie Pan, ja mam gigantyczne dwa sukcesy polityczne. Po pierwsze, wyborcy do mnie mówią „Panie Marku”, albo „Panie Pośle” i dla mnie jest to o tyle zaszczyt, że nikt mnie nie wyzywa na ulicy, tylko zazwyczaj podchodzą do mnie ludzie i zwracają się per Panie Marku. Jestem z tego powodu bardzo dumny. Rozpoznają mnie - to jest druga rzecz. Trzecia rzecz jest taka, że jeżeli chodzi akurat o Endecję, to wszyscy razem wykonywaliśmy polecenia Pawła Kukiza, bo to były jego pomysły powołania takiego stowarzyszenia, ale on sam nie chciał się angażować i delegował do tego tematu mnie. Natomiast tak naprawdę, to ja powołałem Federację dlatego, że Paweł Kukiz chciał mnie usunąć z Kukiz’15. Nie chciałem dopuścić do sytuacji, kiedy moi przyjaciele przeciwko mnie głosują, bądź nie głosują, wszystko jedno. Nie chciałem ich stawiać w tak dwuznacznej sytuacji, więc sam po prostu odszedłem. Panie Redaktorze, ja uważam, że ważniejsze dla mnie jest lustro, niż bycie albo nie-bycie w Sejmie. Oczywiście, to jest wielka godność, to jest wielkie wyzwanie, ale nie za wszelką cenę. Jak widać, będąc poza Sejmem również nie wypadłem ani z mediów, ani z obiegu politycznego, dalej mam coś do powiedzenia i do przekazania.

PG. Co bardziej wciąga: polityka czy biznes?

MJ. Jak Pan widzi, już zacząłem kręcić się na krześle, jak tylko takie pytanie słyszę, bowiem mamy do czynienia z dwoma światami. Polityka to jest długodystansowy bieg, który po drodze ma różne niespodzianki, których nie da się przewidzieć, bo tutaj mówimy o emocjach ludzkich, o przyzwyczajeniach, o wychowaniu itd. Wiele jest składowych, które razem kumulują się na postawy posłów, kolegów, koleżanek itd. Ja tego doznałem, więc wiem. Przedsiębiorczość, którą nazywam postawą heroiczną (bo w Polsce, w zagmatwanym prawie gospodarczym, krótkodystansowo można osiągać sukcesy) i która tak buduje adrenaliną życie człowieka, że potrafi cały wolny czas na tę swoją działalność przeznaczyć. Ja tego doznałem i w jednym, i drugim. W tej chwili, dzisiaj gnałem do Pana z Lwówka Śląskiego, z jednego ze swoich przedsiębiorstw, gdzie obecnie się zaangażowałem, bo trzeba pomóc temu dzieciakowi mojemu i wciągnęło mnie znowu z kopytami. To jest tak, że po prostu tu się nie da. Wczoraj oprowadzałem po tym swoim browarze ponad 100 osób, wycieczki robiłem, organizowałem, byli ludzie z całej branży spożywczej i powiem, że nie tylko warto mieć swoje zdanie w polityce, ale warto też mieć wiedzę na temat tego, co się robi, jakie się ma plany, bo to zaraża. Wczoraj 100 osób zaraziłem optymizmem i wczoraj 100 osób rozjechało się i jeszcze do późnych godzin nocnych dyskutowali na temat wycieczki, tego przekazu, który pokazywałem, że takie przedsiębiorstwo, jak browar w Lwówku ma 900 lat, tysiące Jakubiaków po drodze, setki piwowarów, a on dalej istnieje. Warto mieć taki przekaz, że my to wszystko robimy z jakiegoś powodu, najczęściej chcemy zbudować coś we własnej rodzinie, przekazać coś dzieciom, podnieść im standard życiowy, podnieść oczywiście swoją rangę w życiu gospodarczym i życiu prywatnym. To są te cele, które nam przyświecają.

PG: Z punktu widzenia przedsiębiorcy, co nam najbardziej przeszkadza, aby szybciej gonić gospodarki zachodnie?

PG: Nie ma z czego się śmiać, bo rząd Mateusza Morawieckiego idzie do przodu, ale bardzo drobnymi krokami. Ja cały czas mówię, od 5 lat powtarzam, (zresztą Federacja ma to w swoim programie), że dzisiaj nie ma możliwości naprawiania państwa bez likwidacji pewnych działów. To znaczy: jak stwierdzamy, że pewien dział, tak jak np. Departament Podatku CIT jest nie do naprawienia, to trzeba cały ten dział zwolnić i wprowadzić w to miejsce naprawczy system, polegający na tym, że wprowadzamy podatek zryczałtowany, bezobsługowy i wtedy mówimy o produktywności, o wydajności jednego pracownika. Tutaj, gdybyśmy wprowadzili 1% podatek przychodowy, cenotwórczy, nie kosztotwórczy i kasowy, a nie memoriałowy, to urzędnik przychodziłby tylko skontrolować nas w jednym aspekcie: czy 1 zł od 100 zł zarobionych odprowadziłem, czy nie - i koniec dyskusji z urzędnikiem. Dzisiaj, Panie Redaktorze, jest prawie pół miliona interpretacji wydanych przez urzędy skarbowe, które oprócz tego, że wydają te interpretacje, to jeszcze z nimi się nie zgadzają. I są interpretacje interpretacji interpretacji. To pytam się: w takich warunkach jak Jakubiak ma wiedzieć, kiedy cokolwiek robi zgodnie z prawem, a kiedy niezgodnie z prawem?. Więc to jest tak, że najczęściej przedsiębiorcy dowiadują się, że zrobili błąd, że z automatu stają się jakimiś przestępcami, kiedy do nich przychodzi kontrola, a oni cały czas mają świadomość, że robili dobrze. Pytam się: czy Polacy zasługują na takie prawo ? Już nawet kiedyś Jarosław Kaczyński powiedział w jednym z wywiadów, że zastanawia się nad tym CIT-em, bo tak naprawdę, jeżeli tego podatku można nie płacić, to po co taki podatek ? Logiczne? Logiczne, ale dlaczego w tym kierunku nic dalej nie idzie ? Wydajność, efektywność podatku CIT, Panie Redaktorze, to jest 0,7%. Takie Tesco, proszę Pana, w Polsce nie zapłaciło nigdy podatku CIT, a miliardami obraca. Ja już nie będę wskazywał nazw, bo tego jest cała masa, ale po prostu jesteśmy wykorzystywani przez własną naiwność. Mamy przekonanie, że „gość w dom, Bóg w dom”, tymczasem koncerny to jest żaden gość, to są zwykłe organizacje, które przychodzą tu czerpać całymi rękami zyski, nic więcej, tu nie ma żadnego podtekstu ideologicznego, politycznego, czy narodowego. Po prostu - korporacja nie ma imion i nazwisk, oni przychodzą i czerpią, co im się da. I tyle. Natomiast PKB utrzymują i budują najczęściej tacy ludzie, jak ja. 2,5 mln takich jak ja, mniejszych, większych, ale jednak warto by się trochę pochylić i wprowadzić tym ludziom po prostu spokojny sen, zwyczajnie spokojny sen.

PG: Za trzy lata kolejne wybory do Parlamentu. Czy zobaczymy w nim Marka Jakubiaka?

MJ: Panie Redaktorze, z wielką pokorą i spuszczoną głową będę oczekiwał werdyktu wyborców, bo to nie ja decyduję, tylko oni. Niestety, w tej konfiguracji ordynacji wyborczej wszystko zależy od tego, na jakich listach się jest, bowiem to nie są JOWy. Gdyby było w JOWach, to bym Panu powiedział: zawalczę, dlatego, że moi ludzie, którzy mnie znają, mają jakieś tam wyrobione zdanie i zapewne podjęliby jakąś tam decyzję na moją rzecz, myślę, że pozytywną. Natomiast nie ma tych JOWów, nie ma co w tej chwili rozdzierać szat. Sądzę, że za 3 lata w kampanii do Parlamentu będę na jakiejś tam liście, pewnie właśnie Federacji. Po prostu, Federacja musi być koalicyjna, musi mieć możliwości koalicyjne, musi spełniać pewnego rodzaju wymagania koalicyjności i po prostu trzeba blokiem iść do wyborów.

CZYTAJ DALEJ

Kredkobranie’ 2020

2020-09-19 17:10

plakat

Do końca września trwa można wziąć udział w ogólnopolskiej akcji charytatywnej Kredkobranie.

Jak przypomina Tomasz Konturek, pomysłodawca akcji i jej koordynator, organizatorom zależy na zebraniu przyborów szkolnych oraz materiałów plastycznych, które zostaną przekazane najmłodszemu pokoleniu Polaków mieszkających na Kresach.

Koordynator akcji napisał : „Celem Kredkobrania jest pomoc najmłodszemu pokoleniu Polaków mieszkających na Kresach. Zebrane dary trafią do szkół na Białorusi, Litwie i Ukrainie – głównie szkół polskich oraz placówek, w których uczą się polskie dzieci. Akcja ma pokazać zamieszkującym poza granicami Rzeczypospolitej polskim dzieciom i młodzieży, że ich przyjaciele z „Macierzy” pamiętają o nich i w miarę swoich możliwości chcą im pomóc. Pokazujemy, że dbamy o naszych Przyjaciół, Ambasadorów polskości na Kresach, stróżów polskich miejsc pamięci.”

Zainicjowana trzy lata temu, przez krakowską Fundację Ignatianum oraz Stowarzyszenia „Korzenie”, akcja w tym roku obejmuje swym zasięgiem całą Polskę. Do włączenia organizatorzy zapraszają szkoły, poszczególne klasy, ale także różne środowiska i osoby indywidualne. Z regulaminu akcji, wynika że w bieżącym roku nie zbierają podręczników, lektur szkolnych i innych książek oraz ubrań i przedmiotów. które nie służą do skompletowania wyprawki szkolnej. Zbiórkę można prowadzić przez cały wrzesień, a do 4 października należy zebrane przedmioty dostarczyć osobiście, pocztą lub kurierem do siedziby Fundacji. Zebrane dary, w tym np.: kredki, farby, zeszyty, bloki, piórniki, długopisów , czyli wszelkiego rodzaju przybory szkolne, w październiku zostaną zawiezione za wschodnią granicę Polski.

Organizatorzy przypominają, że: „Zeszłoroczna edycja Kredkobrania skupiła uczniów – dzieci, młodzież i ich rodziców – z ponad 90 szkół w Polsce, z czego prawie 50 z samej Małopolski. Dzięki zebraniu ponad 40 tysięcy sztuk różnych przyborów szkolnych: kredek, farb, zeszytów, bloków, piórników, przyborów piśmienniczych itd., pomogliśmy prawie 1000 dzieciom z Litwy i Ukrainy.”

Akcję można też wesprzeć, dokonując wpłat na konto nr 58 1750 0012 0000 0000 3880 7595 z dopiskiem KREDKOBRANIE. Zebrane pieniądze zostaną przeznaczone na zakup potrzebnych szkolnych pomocy, w tym szczególnie lektur i książek, oraz transport darów na Kresy. Więcej informacji na www.fundacjaignatianum.pl pod adresem kredkobranie@ignatianum.edu.pl lub telefonicznie: 785-042-119

Organizatorzy informują, że "Kredkobranie" jest zbiórką publiczną zarejestrowaną przez MSWiA pod numerem 2019/2919/OR. Patronat honorowy nad akcją objęli m.in.: ks. abp Marek Jędraszewski - metropolita krakowski, Łukasz Kmita - wojewoda małopolski, Witold Kozłowski - marszałek Województwa Małopolskiego oraz ks. prof. dr hab. Józef Bremer SJ - rektor Akademii Ignatianum w Krakowie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję