Reklama

Niedziela Częstochowska

Wdzięczność za łódź Kościoła

– Rocznice są po to, abyśmy na chwilę się zatrzymali i uświadomili sobie, że to, co codzienne i oczywiste - kościół i sprawowane Msze św., jest ważne dla naszego życia i zbawienia. Dzisiaj chcemy Bogu dziękować za 40 lat tej rodziny Bożej, za to, że w tym kościele mogą być sprawowane sakramenty, a to jest możliwe dzięki temu, że mamy tutaj kapłana. Dziś Bogu dziękujemy za powołanie księdza proboszcza, za jego 30 lat gorliwej służby w Kościele – mówił bp Andrzej Przybylski 20 czerwca w parafii Najświętszej Maryi Panny Różańcowej w Kotowicach w duchu wdzięczności za 40 lat jej istnienia.

Radość ze wszystkich wydarzeń, które dokonały się przez 40 lat istnienia parafii, gromadziła wiernych i duszpasterzy, którzy jednym mocnym głosem z wdzięcznością śpiewali: Błogosław nam, Panie.

Razem z nimi 20 czerwca modlił się bp Andrzej Przybylski, przewodniczył Mszy św. i wygłosił homilię. W Roku św. Józefa, w 40. roku istnienia parafii i 30. kapłaństwa proboszcza ks. Mirosława Wójcika poświęcił figurę św. Józefa i oddał pod opiekę świętego opiekuna każdego z parafian.

Beata Pieczykura

Biskup Andrzej mówił o wierze, odwadze i umiłowaniu Kościoła. Nawiązał do Ewangelii o burzy na jeziorze. Przypomniał, że św. Piotr obudził Jezusa. Ten obraz jest symbolem tego, że człowiek nie panuje nad wszystkim, m.in. nad żywiołami i swoim życiem, a nad wszystkim władzę ma Bóg. – Potrzeba obudzić w sobie wiarę w żywego Boga – podkreślił bp Przybylski i pytał: – Co zrobić, by nie uśpić wiary? I tłumaczył, że do tego są potrzebne dwie rzeczywistości. Pierwsza to Kościół, którego symbolem jest łódź. – Kościół się uobecnia w takich świątyniach jak wasza, to jest łódka na morzu waszego życia – mówił ksiądz biskup. Druga to kapłani: – Kapłan jest powołany jak św. Piotr, aby być w łódce i budzić ludzi, budzić wiarę, prowokować do nawrócenia. W tym kontekście bp Przybylski apelował:

– Przychodźcie do tej łodzi, bądźcie co najmniej w niedziele na Mszy św. i módlcie się za swojego księdza, dziękujcie za niego. Patrząc na niego, dziękujcie za każdego kapłana i módlcie się o nowe powołania kapłańskie i zakonne.

Beata Pieczykura/Niedziela

Modlący się w tym miejscu doświadczają blasku Bożej miłości, gdy wpatrują się w Chrystusa podczas wszystkich celebracji, ponieważ w ołtarzu głównym znajduje się obraz Jego Serca. O tym przymiocie Boga przypomina im także obecność w świątyni św. Faustyny Kowalskiej w znaku relikwii. – To mała wspólnota pobożnych ludzi, związana z parafią – powiedział „Niedzieli” ks. Mirosław Wójcik, proboszcz parafii Najświętszej Maryi Panny Różańcowej w Kotowicach. W sposób szczególny parafianie czczą Boże Miłosierdzie i Najświętsze Serce Pana Jezusa. Ten kult jest widoczny w konkretnych działaniach, np. odmawiają Koronkę do Miłosierdzia Bożego codziennie w swoich domach oraz w kościele w każdą niedzielę o godz. 15 i trzeci piątek miesiąca. Uczestniczą w nabożeństwach pierwszych piątków miesiąca i pierwszych sobót oraz procesji fatimskiej 13. dnia miesiąca od maja do października. W każdą niedzielę o godz. 8 przed wystawionym Najświętszym Sakramentem panie z Żywego Różańca odmawiają Różaniec. Trwają przed Bogiem zarówno indywidualnie, jak i we wspólnotach, jakich tak: cztery róże różańcowe, Bractwo Miłośników Miłosierdzia, Arcybractwo Najświętszego Serca Bożego, Pomocników Najświętszej Maryi Panny, ministranci i chór Salve Regina (16 osób). Z parafii pochodzą 4 siostry zakonne.

Reklama

Księdza proboszcza raduje czytelnictwo prasy katolickiej – „Niedzieli” czy „Tęczy” i to, że wierni słuchają katolickich rozgłośni radiowych. – To pomaga w duszpasterstwie. Chętnie czytają i słuchają, np. Mszy św., nabożeństw czy rozważań. Można powiedzieć, że są uduchowieni przez media – opowiada ks. Wójcik. Nasza parafia znajduje się na szlaku pielgrzymim. Dlatego gości pątników z pielgrzymek krakowskiej, góralskiej, czcicieli Bożego Miłosierdzia, Wyższego Seminarium Duchownego w Gnieźnie, czyli duchowieństwa i kleryków archidiecezji gnieźnieńskiej, idących do sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Krakowie-Łagiewnikach.

– Nasza parafia jest nieduża, ale bardzo pracowita. W ostatnich latach zrobiliśmy remont kapitalny kościoła i plebani. Cmentarz jest zadbany i ostatnio powstała aleja im. Jana Pawła II. Pragniemy, aby nasza parafia dalej się rozwijała pod przewodnictwem naszego proboszcza – mówili z dumą parafialnie.

W Kotowicach istniała kaplica, która w latach 1939-40 została zaadaptowana z pomieszczeń remizy strażackiej. W 1940 r. bp Teodor Kubina utworzył tu samodzielne duszpasterstwo w formie ekspozytury, która w 1945 r. przestała istnieć. Odpowiadając na prośby mieszkańców, bp Bareła w 1973 r. utworzył tu wikariat terenowy, a potem wikariat eksponowany i ekspozyturę. Kaplica w 1976 r. została przebudowana i poświęcona przez bp. Franciszka Musiela. Obecnie jest kościołem parafialnym. 17 czerwca 1981 r. bp Stefan Bareła erygował parafię Najświętszej Maryi Panny Różańcowej w Kotowicach, wyłączając jej terytorium z parafii we Włodowicach.

2021-06-20 14:34

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

40 lat w duchowej wspólnocie

[ TEMATY ]

abp Wacław Depo

Mokra

40. rocznica istnienia parafii

Beata Pieczykura/Niedziela

– W tajemnicy Kościoła obok obecności i działania samego Boga najważniejsi są ludzie. Dlatego pragniemy dziękować Bogu za wspólnotę tej parafii – kapłanów i wiernych w wymiarze 40-lecia jej powołania – mówił abp Wacław Depo w parafii Świętych Szymona i Judy Tadeusza Apostołów w Mokrej, dziękując za 40 lat istnienia tej wspólnoty.

Ciebie, Boga, wysławiamy we wspólnocie Kościoła z głębi serc śpiewali wierni wraz z duszpasterzem w parafii Świętych Szymona i Judy Tadeusza Apostołów w Mokrej w duchu wdzięczności za erygowanie tej wspólnoty oraz duchowne i materialne dobro, które stało się jej udziałem. Z tej okazji 21 marca abp Wacław Depo przewodniczył Mszy św. i wygłosił homilię.

CZYTAJ DALEJ

Realizm duchowy św. Teresy od Dzieciątka Jezus

Niedziela Ogólnopolska 28/2005

[ TEMATY ]

święta

Ks. Bogdan Blajer

Wielką zasługą św. Teresy jest powrót do ewangelicznego rozumienia miłości do Boga. Niewłaściwe rozumienie świętości popycha nas w stronę dwóch pokus. Pierwsza - sprowadza się do tego, iż kojarzymy świętość z nadzwyczajnymi przeżyciami. Druga - polega na tym, że pragniemy naśladować jakiegoś świętego, zapominając o tym, kim sami jesteśmy. Można do tego dołączyć jeszcze jedną pokusę - czekanie na szczególną okazję do kochania Boga. Ulegając tym pokusom, często usprawiedliwiamy swój brak dążenia do świętości szczególnie trudnymi okolicznościami, w których przyszło nam żyć, lub zbyt wielkimi - w naszym rozumieniu - normami, jakie należałoby spełnić, sądząc, iż świętość jest czymś innym aniżeli nauką wyrażoną w Ewangelii.
Teresa nie znajdowała w sobie dość siły, aby iść drogą wielkich pokutników czy też drogą świętych pełniących wielkie czyny. Teresa odkrywa własną, w pełni ewangeliczną drogę do świętości. Jej pierwsze odkrycie dotyczy czasu: nie powinniśmy odsuwać naszego kochania Boga na jakąś nawet najbliższą przyszłość. Któraś z sióstr w klasztorze w Lisieux „oszczędzała” siły na męczeństwo, które notabene nigdy się nie spełniło. Dla Teresy moment kochania Boga jest tylko teraz. Ona nie zastanawia się nad przyszłością, gdyż może się czasami wydawać zbyt odległa lub zbyt trudna. Teraz jest jej ofiarowane i tylko w tym momencie ma możliwość kochania Boga. Przyszłość może nie nadejść. „Dobry Bóg chce, bym zdała się na Niego jak maleńkie dziecko, które martwi się o to, co z nim będzie jutro”. Czasami myśl o wielu podobnych zmaganiach w przyszłości nie pozwala nam teraz dać całego siebie. Zatem właśnie chwila obecna i tylko ta chwila się liczy. Łaska ofiarowania czegoś Bogu lub przezwyciężenia jakiejś pokusy jest mi dana teraz, na tę chwilę. W chwili wielkiego duchowego cierpienia Teresa pisze: „Cierpię tylko chwilę. Jedynie myśląc o przeszłości i o przyszłości, dochodzi się do zniechęcenia i rozpaczy”. Rozważanie, czy w przyszłości podołam podobnym wyzwaniom, jest brakiem zdania się na Boga, który mnie teraz wspomaga. „By kochać Cię, Panie, tę chwilę mam tylko, ten dzień dzisiejszy jedynie” - pisze Teresa. Jest to pierwsza cecha realizmu jej ducha - realizmu ewangelicznego, gdyż Chrystus mówi nieustannie o gotowości i czuwaniu. Ten, kto zaniedbuje teraźniejszość, nie czuwa, bo nie jest gotowy. Wkłada natomiast energię w marzenia, a nie w to, co teraz jest możliwe do spełnienia. Chrystus przychodzi z miłością teraz. To skoncentrowanie się na teraźniejszości pozwala Teresie dostrzec wszystkie możliwe okazje do kochania oraz wykorzystać je. Do tego jednak potrzebne jest spojrzenie nacechowane wiarą, iż ten moment jest darowany mi przez Boga, aby Go teraz, w tej sytuacji kochać. Nawet gdy sytuacja obecna jawi się w bardzo ciemnych barwach, Teresa nie traci nadziei. „Słowa Hioba: Nawet gdybyś mnie zabił, będę ufał Tobie, zachwycały mnie od dzieciństwa. Trzeba mi jednak było wiele czasu, aby dojść do takiego stopnia zawierzenia. Teraz do niego doszłam” - napisze dopiero pod koniec życia.
Teresa poznaje, że wielkość czynu nie zależy od tego, co robimy, ale zależy od tego, ile w nim kochamy. „Nie mając wprawy w praktykowaniu wielkich cnót, przykładałam się w sposób szczególny do tych małych; lubiłam więc składać płaszcze pozostawione przez siostry i oddawać im przeróżne małe usługi, na jakie mnie było stać”. Jeśli spojrzeć na komentarz Chrystusa odnośnie do tych, którzy wrzucali pieniądze do skarbony w świątyni, to właśnie w tym kontekście możemy uchwycić zamysł Teresy. Nie jest ważne, ile wrzucimy do tej skarbony, bo uczynek na zewnątrz może wydawać się wielki, ale cała wartość uczynku zależy od tego, ile on nas kosztuje. Zatem należy przełamywać swoją wolę, gdyż to jest największą ofiarą. Przezwyciężając miłość własną, w całości oddajemy się Bogu.
Były chwile, gdy Teresa chciała ofiarować Bogu jakieś fizyczne umartwienia. Taki rodzaj praktyk był w czasach Teresy dość powszechny. Jednak szybko się przekonała, że nie pozwala jej na to zdrowie. Było to dla niej bardzo ważne odkrycie, gdyż utwierdziło ją w przekonaniu, że nie trzeba wiele, aby się Bogu podobać. „Dane mi było również umiłowanie pokuty; nic jednak nie było mi dozwolone, by je zaspokoić. Jedyne umartwienia, na jakie się zgadzano, polegały na umartwianiu mojej miłości własnej, co zresztą było dla mnie bardziej pożyteczne niż umartwienia cielesne”. Teresa nie wymyślała sobie jakichś ofiar. Jej zadaniem było wykorzystanie tego, co życie jej przyniosło.
Umiejętność docenienia chwili, odkrycia, że wszystko jest do ofiarowania - tego uczy nas Teresa. My sami albo narzekamy na trudny los i marnujemy okazję do ofiarowania czegoś trudnego Bogu, albo czynimy coś zewnętrznie dobrego, ale tylko z wygody, aby się komuś nie narazić lub dla uniknięcia wyrzutów sumienia. Intencja - to jest cały klucz Teresy do świętości. Jak wyznaje, w swoim życiu niczego Chrystusowi nie odmówiła, tzn. że widziała wszystkie okazje do czynienia dobra jako momenty wyznawania swojej miłości.
Inną cechą, która przybliża ją do nas, jest naturalność jej modlitwy. Teresa od Dzieciątka Jezus, która jest córką duchową św. Teresy od Jezusa, jest jej przeciwieństwem odnośnie do szczególnych łask na modlitwie. Złożyła nawet z tych łask ofiarę, bo czuła, że w nich można szukać siebie. Jej życie modlitwy było często bardzo marne, gdyż zdarzało się jej zasypiać na modlitwie. Po przyjęciu Komunii św. zamiast rozmawiać z Bogiem, spała. Nie dlatego, że chciała, ale dlatego, że nie potrafiła inaczej. Ważny jest fakt, iż nie martwiła się za bardzo swoją nieumiejętnością modlenia się. Wierzyła, że i z takiej modlitwy Chrystus jest zadowolony, gdyż ona nie może Mu ofiarować nic więcej poza swoją słabością.
Aby się przekonać, jak daleko lub jak blisko jesteśmy przyjmowania Ewangelii w całej jej głębi, zastanówmy się, jak podchodzimy do niechcianych prac, mniej wartościowych funkcji, momentów, gdy nie jesteśmy doceniani, a nawet oskarżani. Czy widzimy w tym okazję, aby to wszystko ofiarować Chrystusowi, czy też walczymy o to, aby postawić na swoim lub zwyczajnie zachować twarz? Jak postępujemy wobec osób, które są dla nas przykre? Czy je obgadujemy, czy też widzimy w tym okazję, aby im pomóc w drodze do Boga? Teresa powie, gdy nie może już przyjmować Komunii św. ze względu na zaawansowaną chorobę, że wszystko jest łaską. Czy każda trudna sytuacja, trudny człowiek jest dla mnie łaską?

CZYTAJ DALEJ

Polak wicegenerałem Zgromadzenia Oblatów

2022-10-01 15:17

[ TEMATY ]

oblaci

oblaci.pl

o. Antoni Bochm OMI

o. Antoni Bochm OMI

Ojciec Antoni Bochm OMI, dotychczasowy radny generalny na Europę został wybrany wikariuszem generalnym. To druga osoba w Zgromadzeniu. Decyzję podjęła 37. Kapituła Generalna obradująca w Nemi we Włoszech.

Ojciec Bochm urodził się 29 marca 1969 r. w miejscowości Miedźna w archidiecezji katowickiej. Po ukończeniu szkoły podstawowej uczył się w Zasadniczej Szkole Zawodowej w Pszczynie w zawodzie malarza budowlanego. Pracując jako malarz, kontynuował naukę w Technikum Budowlanym w Tychach, które ukończył zdaniem egzaminu maturalnego w 1990 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję