Reklama

Przed kanonizacją bł. Josemarii Escrivy

Wyobraźnia miłosierdzia

Paweł Zuchniewicz
Niedziela Ogólnopolska 39/2002


ks. Josemaria Escriva

Kwiecień - list apostolski Ojca Świętego o spowiedzi. Maj - kanonizacja Ojca Pio. Lipiec - Światowy Dzień Młodzieży w Toronto i kanonizacja Juana Diego w Meksyku. Sierpień - pielgrzymka do Polski i zawierzenie świata miłosierdziu Bożemu. Drugi rok po Wielkim Jubileuszu dowodzi, że Ojciec Święty nie zwalnia tempa swojej pracy. Przed nami kolejne wielkie wydarzenie, które najprawdopodobniej zgromadzi na Placu św. Piotra rzeszę pielgrzymów z najodleglejszych zakątków świata. 6 października Jan Paweł II zamierza kanonizować założyciela Opus Dei - bł. Josemaríę Escrivę.

Apostoł spowiedzi i miłośnik Matki Bożej

1904 r. dwuletni Josemaría bardzo ciężko zachorował. Zdaniem lekarzy - nie miał szans na przeżycie. Jego matka obiecała Matce Bożej, że jeśli uratuje chłopca, pójdzie z nim w pielgrzymce do sanktuarium w Torreciudad. Znajdowało się ono w Pirenejach, niedaleko granicy z Francją. Po tym ślubie chłopiec w niewytłumaczalny po ludzku sposób wyzdrowiał. Wiele razy potem słyszał od swojej matki: "Maryja przeznaczyła cię do czegoś wielkiego, bo wtedy bardziej byłeś umarły niż żywy".
Dziś w miejscu, gdzie znajdowała się mała kapliczka, do której matka Josemaríi - p. Dolores zabrała chłopca po jego cudownym wyzdrowieniu, stoi olbrzymie sanktuarium wzniesione z inicjatywy Błogosławionego. Ale Założyciel Opus Dei - choć świadom był nadzwyczajnych interwencji Boga w swoim życiu - nie chciał, aby w Torreciudad szukano "cudowności". Nad rzędem kranów zainstalowanych w sanktuarium dla potrzeb pielgrzymów kazał umieścić napis: "Woda naturalna do picia".
Natomiast ks. Escrivá głęboko wierzył w inne cuda i to też znalazło swój wyraz w Torreciudad. W planach budowy sanktuarium architekt zaprojektował 8 konfesjonałów. Ks. Josemaría zarządził inaczej. Ostatecznie powstało ich 60. Jako pierwszy wyspowiadał się w jednym z nich właśnie ks. Josemaría. Było to w maju 1975 r. - na miesiąc przed jego śmiercią. Dziś i 60 konfesjonałów nie zawsze wystarcza. "Nie jesteś pewien, czy potrzebne ci jest nawrócenie? - pytał. - Popatrz: Bóg wymaga od ciebie coraz więcej, a ty dajesz Mu z dnia na dzień coraz mniej!". Lubił przy tym przypominać, że każda spowiedź jest cudem Jezusa. "Jak wtedy, gdy przynoszą paralityka i kładą go przed Nim. On mówi: Są ci odpuszczone twoje grzechy. A ludzie myślą: Kim jest ten człowiek, który ośmiela się przebaczać grzechy? Tylko Bóg może przebaczać grzechy! Ale Pan czyta w sumieniach i ponieważ czyta także w ich sumieniach, mówi im: Abyście zobaczyli, że mogę przebaczać grzechy. Wstań, weź swoje łoże i idź. I paralityk wstał zdrowy" (por. Łk 5, 20-24).

Ramię w ramię z młodymi

Opus Dei powstało 28 października 1928 r. w Madrycie: "Tego dnia Pan założył swoje Dzieło: od tego dnia zacząłem rozmawiać z ludźmi świeckimi. Niektórzy z nich byli studentami, inni - nie, ale wszyscy byli młodzi. (...) Otrzymałem światło i zobaczyłem całe Dzieło - wspominał. - Ukląkłem, byłem wówczas sam w pokoju - to był czas między naukami rekolekcyjnymi - i podziękowałem Bogu". Tak powstała w Kościele nowa droga, przypominająca chrześcijanom, że każdy ma walczyć o świętość, niezależnie od swojego zawodu, stanu i miejsca, które zajmuje na świecie. Kilka lat później ks. Josemaría narysował wzór pieczęci Opus Dei, która streszczała tę drogę - jest to krzyż wpisany w okrąg świata.
Ks. Josemaría Escrivá wiedział - podobnie jak dziś Papież - że młodych ludzi można przyciągnąć tylko wymaganiami. Dlatego często zapraszał przychodzących do niego studentów, aby razem z nim szli do madryckich szpitali.

Reklama

Świadkowie miłosierdzia

Bywało, że w tamtych czasach na spotkania z Księdzem przychodziły dwie, trzy osoby. Dziś Opus Dei ma ok. 80 tys. członków z całego świata. Tych, którzy biorą udział w pracach apostolskich i formacyjnych Dzieła, jest po wielekroć więcej. 6 października 2002 r. na Placu św. Piotra spodziewana jest kilkusettysięczna rzesza pielgrzymów. Mają oni wziąć udział w tzw. projekcie Harambee. Słowo to w języku kiswahili oznacza: "wszyscy jak jeden mąż", a mieszkańcy Afryki używają go jako hasła, gdy trzeba uczynić coś dla dobra wspólnego. "Josemaría Escrivá był świętym bardzo konkretnym, który zawsze zachęcał do podejmowania aktywnego działania na rzecz innych" - mówi Linda Corbi, odpowiedzialna za projekt. W ten sposób mają zostać zebrane fundusze na programy edukacyjne w Afryce. Ofiary te będą zbierane zarówno wśród osób, które przybędą na kanonizację do Rzymu, jak i wśród wszystkich innych chętnych.
Z Polski wybiera się do Rzymu liczna grupa pielgrzymów. Wyjazdy są organizowane m.in. we Wrocławiu, Poznaniu, Szczecinie, Siedlcach i Warszawie. Wszelkie informacje na temat możliwości wyjazdu znajdują się na stronie internetowej: www.kanonizacja.org.pl

Modlitwa

O Boże, który udzieliłeś niezliczonych łask
błogosławionemu księdzu Josemaríi, obierając go
za swoje najwierniejsze narzędzie do założenia
Opus Dei, drogi do świętości przez pracę
zawodową i wypełnianie codziennych
obowiązków chrześcijanina, spraw łaskawie,
abym ja także potrafił każdą chwilę i sytuację
w moim życiu wykorzystać jako sposobność do
miłowania Ciebie i służenia Kościołowi, Papieżowi
i wszystkim duszom z radością i prostotą serca,
oświetlając drogi ziemskie światłem wiary i miłości.
Racz doprowadzić do kanonizacji
błogosławionego Josemaríi i przez jego
wstawiennictwo udziel mi łaski, o którą Cię
proszę... (wymień swoją prośbę). Amen
Ojcze nasz... Zdrowaś Maryjo... Chwała Ojcu...

Reklama

Kard. Sarah zauważa, że istnieje duży kryzys w Kościele, który jest kryzysem wiary

2019-11-14 14:04

episkopat.news

Trzeba trzymać się mocno doktryny, wielowiekowego nauczania Kościoła, które jest niezmienne. Nie ma zbawienia, ocalenia, jeśli człowiek nie trzyma się mocno Objawienia i doktryny. Kościół nie ma przyszłości, jeśli nie będzie się modlił. Żaden człowiek nie ma przyszłości jeśli się nie modli.

episkopat.news

Chciałbym wam powtórzyć to samo: trzymajcie się mocno nauczania Kościoła i módlcie się – powiedział kard. Robert Sarah, Prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, podczas konferencji prasowej na temat książki „Wieczór się zbliża i dzień już się chyli”, która odbyła się 14 listopada w Sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski.

Kard. Sarah zauważył, że istnieje duży kryzys w Kościele, który jest kryzysem wiary: „Utrata wiary, utrata wiary w rzeczywistą obecność Jezusa w Eucharystii – to powoduje dzisiaj ten ogromny kryzys”.

Kard. Sarah przyznał, że pisanie książki zajęło mu dwa lata. Konsultował się w tym czasie z wieloma biskupami, prezbiterami i świeckimi. „Ta książka opisuje wiele negatywnych zjawisk, ale jednocześnie z nadzieją. To tak jak w Wielki Piątek – Chrystus umarł, wszystko się skończyło i rozpadło. Wydaje mi się, że dziś znajdujemy się w podobnej sytuacji, jak apostołowie w Wielki Piątek. My dzisiaj zdradzamy Jezusa tak jak Judasz. Ale jednocześnie znajdujemy się w czasie uczniów udających się do Emaus – jesteśmy zrozpaczeni, ale w naszej rozpaczy i zamęcie przychodzi do nas Chrystus. I przeprowadza nas przez nie objaśniając swoją historię. To jest lectio divina. A podróż kończy się przy świętym stole, Eucharystii” – wyjaśnił kard. Sarah.

Bp Artur G. Miziński, Sekretarz Generalny Konferencji Episkopatu Polski, podziękował za obecność księdza Kardynała i za publikacje, które możemy czytać w języku polskim „Każdy jest pod wrażeniem słowa, które w tej książce jest zawarte, ukazujące sprawy najważniejsze w życiu Kościoła, w życiu człowieka” – powiedział.

„Ta książka i poprzednie, które ukazały się w naszym wydawnictwie, dają nam szansę, aby ta łódź naszej wiary została uratowana, aby Pan Bóg przeprowadził nas przez te trudne tematy, które znajdujemy w książce i których doświadczamy w życiu” – zauważyła s. Stefania G. Korbuszewska CSL, dyrektor Wydawnictwa Sióstr Loretanek, w którym ukazało się polskie wydanie książki kard. Saraha.

Kard. Robert Sarah przebywa w Polsce na zaproszenie Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie oraz Forum Szkół Katolickich.

Ks. Mariusz Boguszewski, dyrektor biura Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie w Warszawie, przedstawił projekt budowy kościoła w Oura, w Gwinei, skąd pochodzi kard. Sarah. Poprosił również Polaków o wsparcie tego dzieła, które można wesprzeć na stronie internetowej polskiej sekcji Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie: www.pkwp.org.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Otwarto watykańską noclegownię, która „szokuje pięknem”

2019-11-15 18:50

Beata Zajączkowska/vaticannews.va / Watykan (KAI)

Tuż przy placu św. Piotra otwarto watykańską noclegownię dla bezdomnych. Schronienie znajdzie w niej ok. 50 mężczyzn i 15 kobiet. Noclegownia powstała z inicjatywy papieskiego jałmużnika, a opiekować się nią będą wolontariusze ze Wspólnoty św. Idziego.

Vatican News

Noclegownia mieści się w historycznym pałacu, który rzymska rodzina Migliori w 1930 r. podarowała Stolicy Apostolskiej. W czteropiętrowym budynku m.in. mieszkały siostry zakonne, był nowicjat i bursa dla dziewcząt. Z czasem został opuszczony i popadał w ruinę. W rozmowie z Radiem Watykańskim kard. Konrad Krajewski wyznaje, że gdy odnalazł ten pustostan papież Franciszek od razu postanowił przekazać go na pomoc bezdomnym.

- Ojciec Święty natychmiast zdecydował, że przeznaczamy budynek na noclegownię, która chcemy, by zaszokowała pięknem. Zaszokowała pięknem, tak jak syn marnotrawny został zaszokowany tym, że ojciec na niego czekał i dał mu wszystko co najlepsze. I myślę, że my tutaj musimy właśnie tak działać. Nie mówić bezdomnym o Bogu, tylko tak żyć, tak się nimi opiekować, żeby oni nas zapytali dlaczego – mówi papieskiej rozgłośni kard. Krajewski.

– Najpierw była zebrana grupa bezdomnych: murarzy, stolarzy, tynkarzy, hydraulików. I oni odnawiali ten dom. Jest dokładnie ich. Dom już jest otwarty bowiem od wczoraj mieszkają nasi pierwsi goście. Jeden z nich od sześciu lat mieszkał na ulicy. Chcemy żeby zapytali: „kim ja jestem, żebym był przyjmowany w tak pięknych pomieszczeniach”. Ci, którzy tutaj wchodzili wczoraj mówili: „to nie dla nas, chyba ksiądz pomylił budynek”. No właśnie nie. Taki jest Jezus. Dom już jest poświęcony przez obecność bezdomnych, bo oni reprezentują Jezusa. Nie musimy wcale tego kropić wodą święconą, żeby jeszcze potem zostały ślady na świeżo pomalowanych ścianach.

Kard. Krajewski podkreśla, że osoba zgłaszająca się do noclegowni nie może być pijana, co nie znaczy, że nie może być dotknięta chorobą alkoholową. Bezdomni będą mogli korzystać z pomocy tak długo, jak będzie im potrzebna, nie ma limitu czasu. Na dzień noclegownia jest zamykana, ale do dyspozycji gości są pokoje dziennego pobytu. „Dwa piętra budynku zajmują pokoje do spania. Dla kobiet wydzielono osobne skrzydło” – mówi kard. Krajewski.

„Wiele mebli dostaliśmy z pięciogwiazdkowego hotelu Hilton. Dlatego wyposażenie jest na takim poziomie. I to wszystko przeznaczamy dla biednych, czyli dla Jezusa. Jest sala komputerowa, żeby mogli np. przez Skype'a porozmawiać z bliskimi, żeby mogli napisać podanie o dokumenty, o wyrobienie paszportu. I oczywiście wszędzie tutaj będą wspierani przez wolontariuszy ze Wspólnoty św. Idziego, którym powierzona jest ta noclegownia – mówi Radiu Watykańskiemu jałmużnik papieski. – Drugie piętro to przede wszystkim refektarze, ogromna jadalnia, gdzie możemy przyjąć ok. 80 osób. Olbrzymia kuchnia, w której gotują także stali diakoni zupy i posiłki na ulice. Rozdajemy je bowiem we wtorki, czwartki i niedziele na stacjach kolejowych, za każdym razem dla ok. 300 osób. Te wielkie garnki, które mieszczą po 100 litrów są właśnie z takim przeznaczeniem. Trzecie piętro to są pokoje: jedno, dwu, trzy, pięcioosobowe. W sumie możemy pomieścić 50 osób w bardzo intymnych, kameralnych warunkach, ale wszystko jest przystosowane w ten sposób, że gdyby przyszła konieczność, np. mrozy, śnieg, czy deszcze, wszystkie łóżka mogą być piętrowe. I tym sposobem zamiast 50 możemy gościć 100 osób. W każdym pokoju jest obraz, świetna pościel, przy każdym łóżku stoliczek z lamką, żeby było naprawdę domowo i przyjaźnie”.

Papieski jałmużnik planuje, że noclegownia będzie zarabiała na swoje utrzymanie. Wykorzystany do tego zostanie taras budynku, z którego roztacza się przepiękny widok na bazylikę watykańską. „Taras chcemy przeznaczyć dla dziennikarzy. Kiedy będą chcieli robić różne nagrania z Watykanu, to mogą robić wywiady z naszego tarasu, gdzie prawie dotyka się kopuły św. Piotra, a to co zapłaciliby na mieście zostawią w noclegowni, by ją utrzymywać” – podkreśla kard. Krajewski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem