Reklama

Papież Jan Paweł II wkracza w 25. rok swojego Pontyfikatu

Ks. Stanisław Nagy SCJ
Niedziela Ogólnopolska 42/2002

16 października Ojciec Święty rozpoczyna ćwierćwiecze swojego posługiwania na Stolicy Piotrowej. Okoliczność ta budzi wiele skojarzeń i różnorakich refleksji. Pragnę podjąć próbę spojrzenia na to, co w Pontyfikacie Jana Pawła II było najbardziej doniosłe i najbardziej oryginalne od początku aż do 16 października 2002 r. A więc będzie to jakaś postać skromnej syntezy tego, co w tym Pontyfikacie się dokonało i na stałe wpisze się w życie Kościoła. Będzie to tylko szkicowy obraz tego, co stało się w tym prawie ćwierćwieczu kierowania Kościołem przez Papieża z Krakowa.

Następca Piotra w Watykanie i na rozległych rubieżach świata

Losy papiestwa różnie się układały w dziejach Kościoła, ale Rzym - stolica Piotra był jego urzędową i wyłączną stolicą. Przebywanie papieża poza Wiecznym Miastem było spowodowane tylko jakimiś wyjątkowymi okolicznościami. Nieśmiałe wyprawy poza Rzym Jana XXIII zostały zastąpione przez Pawła VI wielkimi podróżami do Afryki, Ziemi Świętej, Azji i Ameryki Południowej (Kolumbia). Już więc za Pawła VI papież zaczyna pełnić swoją misję, wprawdzie dość rzadko poza ściśle rozumianą Stolicą Piotra usytuowaną w Rzymie, ale także poza granicami Wiecznego Miasta, a nawet Italii i Europy.
Można to było jednak nazwać skromnymi początkami prawdziwej nowej ery pełnienia misji papieskiej na szerokich gościńcach świata, jaką w tym względzie jest Pontyfikat Jana Pawła II. Obecny Pontyfikat należy nazwać kamieniem milowym w dziejach papiestwa. Charyzmat bowiem Piotrowy Pasterza powszechnego Kościoła rozciąga się na rozległe połacie współczesnego świata i to nie tylko "umacniając braci we wierze", ale i "głosząc Ewangelię wszystkim narodom".

Stawiając czoło tendencjom prowadzącym do niebezpiecznie dryfującego świata

Jest rzeczą bezsporną, że ludzkość ubiegłego XX i rozpoczętego XXI stulecia legitymuje się oszałamiającymi wynikami w zakresie nauk technicznych, biologicznych i ekonomicznych z napędową siłą, jaką stanowi dziedzina nauk matematycznych. Teoretycznie stwarza to podstawy do optymizmu i wiary w zbudowanie lepszego świata. Ale niestety, tylko teoretycznie, bo w praktyce jesteśmy świadkami przyprawiających o głęboką trwogę paradoksów, które właśnie na gruncie wspomnianych osiągnięć stawiają świat i ludzkość wobec perspektywy wielowymiarowej katastrofy, której zalążki już dają znać o sobie.
Jan Paweł II, wyjątkowo uwrażliwiony na sprawę człowieka, nie mógł pozostać wobec tej sytuacji obojętny i nie zareagować na zagrożenia, zwłaszcza te, które wiążą się z samą istotą człowieka, a mianowicie ludzkiego życia - fundamentalnego daru Bożego, podstawy całej ludzkiej egzystencji. Rozpoczynając od manipulowania tajemnicą zrodzenia człowieka, człowiek podniósł zbrodniczą rękę na ludzki płód, w stan zagrożenia postawił los urodzonego dziecka, używając do niecnych celów jego organa, a w późniejszej fazie nadużywając go plagą pedofilii. Finałem zaś tego jest od czasów starożytności piętnowana (primum non nocere) zbrodnia eutanazji.
Oddany bezgranicznie człowiekowi, Jan Paweł II nie mógł i de facto nie pozostał wobec tego bluźnierczego, a równocześnie samobójczego zamachu człowieka na samego siebie obojętny. Uroczystą proklamacją tego była już programowa encyklika Redemptor hominis (1979 r.). A potem, w miarę nasilania się niecnego procederu eksperymentowania życiem ludzkim, zaczęły się pojawiać liczne wypowiedzi piętnujące przerywanie ciąży, powstała Papieska Akademia Obrony Życia (1994), a wreszcie encyklika Evangelium vitae, stanowiąca summę katolickiej doktryny o wartości życia ludzkiego i dziejach jego obrony w nauczaniu Kościoła, z wyjątkowo surowym potępieniem wszelkich godzących w nie zakusów. Do powyższych inicjatyw papieskich w obronie życia dołączyć trzeba ważny dokument Kongregacji Nauki Wiary z 1987 r.: Donum vitae - Instrukcja o szacunku dla rodzącego się życia ludzkiego i o godności jego przekazywania. Odpowiedzi na niektóre aktualne zagadnienia. W sumie nie będzie żadnej przesady w stwierdzeniu, że Jan Paweł II jest głównym strategiem krucjaty przeciwko wyniszczającej ludzkość inwazji cywilizacji śmierci.
Z tą opatrznościową rolą organicznie powiązana jest rola żarliwego obrońcy, też programowo i zajadle niszczonej, świętości rodziny, a z nią godności i tradycyjnej roli kobiety oraz jej powołania do macierzyństwa. Toteż nic dziwnego, że na obydwa te kluczowe dla ludzkości tematy Ojciec Święty wydał wiele doniosłych dokumentów i podjął ważne decyzje organizacyjne. Wymiar energicznego zaangażowania w obronę życia przenika również prowadzoną od początku Pontyfikatu inicjatywę na rzecz pokoju, której trybuną są orędzia noworoczne na Światowy Dzień Pokoju.
W sumie Pontyfikat Jana Pawła II jest pasmem niezmordowanej walki w obronie życia i zatamowania zbierającej ciągle przeraźliwe żniwo ofiar fali cywilizacji śmierci, która nie tylko godzi w najwyższe dobro ludzkości, ale jest przede wszystkim bluźnierczym wdzieraniem się człowieka w Bogu tylko przynależne prerogatywy. Jak złowieszcze echo przewija się więc w tym współczesnym trendzie różnorodnego zabijania owo w raju zaproponowane ludziom szatańskie "będziecie jako bogowie".

Reklama

W orbicie Orędzia z Fatimy i tajemnicy Bożego Miłosierdzia

Liczne były więzi, którymi Jan Paweł II złączony jest z objawieniami w Fatimie i ich treściową zawartością. Najściślejsza z tych więzi zadzierzgnięta została owego upiornego 13 maja 1981 r. na Placu św. Piotra, o godzinie 17.15, a właściwie w tych koszmarnych godzinach i dniach, jakie nastąpiły po tych tragicznych sekundach, w których padły przeszłe do historii strzały Ali Agcy. Przecież to był 13 maja, a więc dzień, w którym w 1917 r. rozpoczęły się w Fatimie objawienia Matki Bożej trójce dzieci. A w tych objawieniach nie brakowało nawiązań do Papieża, choć dominowała prośba o modlitwę do Miłosiernego Boga za tonącą w grzechu ludzkość.
Ojciec Święty odczytał sens tamtego tragicznego faktu i towarzyszących mu okoliczności. Świadczą o tym dobitnie wypowiedziane przez niego samego słowa: "Czyjaś ręka strzelała, ale inna ręka prowadziła kulę". Ale jeszcze dobitniej dowiódł tego, udając się do Fatimy w rocznicę zamachu - 13 maja 1982 r. i we wzruszającej formie dokonał zawierzenia świata i ludzkości Macierzyńskiemu Sercu Maryi. Ukoronowaniem tych jego powiązań z Fatimą była beatyfikacja podczas drugiego tam pobytu - 13 maja 2000 r. dwojga ze zmarłych dzieci-wizjonerów, rodzeństwa: Franciszka i Hiacynty Marto.
Ale godny uwagi, dramatycznie brzmiący wątek zawarł Ojciec Święty w kończącej akt poświęcenia modlitwie o zachowanie "od głodu i wojny, od wojny atomowej, od nieobliczalnego samozniszczenia, od wszelkiej wojny, od grzechów przeciwko życiu człowieka od jego zarania...". Słowa te naprowadzają na kolejny fragment obecnego Pontyfikatu, w zasadniczy sposób decydujący o jego obliczu. Stanowi go rola głównego promotora nabożeństwa do Bożego Miłosierdzia.
Od zasadniczej roli, jaką jeszcze jako kardynał krakowski odegrał w przełamaniu impasu kościelnego w sprawie pism s. Faustyny, przez jej - już jako papież - beatyfikację (18 IV 1993) i kanonizację (30 IV 2000), a przede wszystkim przez encyklikę Dives in misericordia (1980), aż do pielgrzymki apostolskiej do krakowskich Łagiewnik, z których uczynił światowe centrum tajemnicy Bożego Miłosierdzia, przez akt konsekracji wybudowanej tam świątyni - Jan Paweł II stał się głównym promotorem tajemnicy Bożego Miłosierdzia. Jej pełny blask i wyjątkowa wymowa przygotowywana była przez Opatrzność już na długo przedtem, bo w objawieniach Matki Bożej z La Salette, upominającej się o pokutę, w objawieniach Matki Bożej z Lourdes, poza tajemnicą Niepokalanego Poczęcia eksponującej konieczność pokuty, no i w objawieniach Matki Bożej w Fatimie, tak bardzo już bliskich duchowo tajemnicy Bożego Miłosierdzia.
Ostatni pobyt w Krakowie, z przemówieniami w Łagiewnikach, a zwłaszcza na Błoniach krakowskich, stanowi zwieńczenie promulgacji i definitywne wpisanie nabożeństwa do Bożego Miłosierdzia w krwiobieg życia Kościoła. Gdy dodać do tego jeszcze wcześniejsze usankcjonowanie święta tej tajemnicy w pierwszą niedzielę po Wielkanocy - nie można mieć wątpliwości co do tego, że obecny pontyfikat jest Pontyfikatem Bożego Miłosierdzia.

Słup ognisty ludzkości na przełomie tysiącleci

Wszystko wskazuje na to, że Jana Pawła II od początku swojego Piotrowego posługiwania nurtowała myśl o misji przeprowadzenia Kościoła przez Scyllę i Charybdę przełomu wieku i tysiąclecia. Można to odczytać już z pierwszej encykliki Redemptor hominis, ale i z innych encyklik, poza powiązaniem z aktualną sytuacją w świecie i Kościele, pobrzmiewały mniej lub bardziej wyraźnie sprawą kończącego się wieku i tysiąclecia. Wprost jednak i jednoznacznie problem kończącego się tysiąclecia podjął na nadzwyczajnym konsystorzu w 1994 r., poświęconym przygotowaniom do Wielkiego Jubileuszu Roku 2000. Jakimś owocem tego ważnego wydarzenia było przygotowanie przez Papieża arcydoniosłego dokumentu Tertio millennio adveniente (10 XI 1994), pojętego jako program przygotowania Kościoła do kończącego tysiąclecie Wielkiego Jubileuszu Zbawienia w 2000 r. Niedziela i prowincjał Dominikanów - o. Maciej Zięba zrobili wiele, ażeby przybliżyć jego treściowe bogactwo polskiemu czytelnikowi.
A potem nastąpił wiekopomny Jubileusz Odkupienia w 2000 r., zapoczątkowany bullą Incarnationis mysterium (27 XI 1998), przeżywaliśmy wielkie pielgrzymowanie całego prawie Kościoła do Świętego Miasta. Ale najważniejsze, że między nimi i z nimi był on - wielki inicjator tego "cudu wiary", ale i sam pielgrzym, pielgrzym do Ziemi Świętej (21-26 III 2000). Potem jeszcze raz do Fatimy (12-14 V 2000). A przecież na barkach dźwigał już swoje 80 lat i kruche zdrowie. Czytając wspaniale wydany album z Roku Świętego (Il Grande Giubileo dell´ Anno 2000, Roma 2001), nie można uwierzyć, żeby jeden człowiek mógł tego wszystkiego dokonać. To było rzeczywiście cudowne przejście przez bramę jednego tysiąclecia w następne pod jego przewodnictwem i pod jego czujnym okiem.
Ale przejście w nowe tysiąclecie nie oznaczało zatrzymania się na drodze. Trzeba było podjąć dalszą drogę, ze wszystkimi jej dobrymi i złymi perspektywami, z nadziejami i zagrożeniami. I Papież znowu chwyta za pióro, ażeby dać ojcowskie wytyczne na przyszłość. Wydaje list apostolski Novo millennio ineunte (6 I 2001). W czterech syntetycznych rozdziałach, nawiązując do Wielkiego Jubileuszu, ukazuje Chrystusa jako Przewodnika na trudnej i zróżnicowanej drodze autentycznego życia chrześcijańskiego.
A sił coraz bardziej ubywa; krzyż, który się dotąd niosło, staje się coraz cięższy. Ale Papież nie ustaje w pracy, w uciążliwym pielgrzymowaniu i energicznym sterowaniu nawą Kościoła. A więc nie wystarczyło przejść przez bramę wieków i pokazać, dokąd i jak iść dalej, ale trzeba podążać tymi siłami, które zostały, z Kościołem w nowym tysiącleciu.

*

Po tym, co zostało napisane z myślą o skromnej syntezie obchodzonego wkrótce ćwierćwiecza Pontyfikatu Jana Pawła II, wymienię jeszcze najważniejsze zagadnienia, które wkrótce zostaną przedstawione na łamach Niedzieli: ekumeniczne otwarcie i żarliwe weń zaangażowanie, kolegializm i jego praktyka, zaangażowanie polityczne i jego rezultaty, postawa i praktyka autentycznego dialogu, misterium krzyża w życiu i działalności Papieża. Pragnę, aby moje teksty były potraktowane jako wezwanie i zachęta do osobistego uzupełnienia, przemyślenia i uświadomienia sobie przez Czytelników, jak bogate były te 24 lata służby naszego Wielkiego Rodaka na stolicy Księcia Apostołów - św. Piotra.

Reklama

Watykan ufa w sprawiedliwy wyrok sądu australijskiego w sprawie kard. G. Pella

2019-11-13 20:15

kg (KAI) / Melbourne

Stolica Apostolska potwierdza swe zaufanie do australijskiego wymiaru sprawiedliwości, uznając decyzję Sądu Najwyższego Australii, który przyjął prośbę kard. George'a Pella; jest świadoma tego, że kardynał zawsze utrzymywał, że jest niewinny. Ogłoszone 13 listopada oświadczenie watykańskiego Biura Prasowego zapewnia jednocześnie ponownie o "swej bliskości z tymi, którzy ucierpieli wskutek seksualnego wykorzystywania ich przez duchowieństwo.

o. Waldemar Gonczaruk CSsR

13 listopada australijski Sąd Najwyższy, będący ostatnim szczeblem systemu sądowniczego w tym kraju, zapowiedział spotkanie z prawnikami kard. Pella w celu rozpatrzenia odwołania, przedstawionego przez purpurata, od skazania go na 6 lat więzienia. Karę tę wymierzył mu w grudniu ub.r. sąd w Melbourne za przestępstwa seksualne, jakich duchowny miał się dopuścić wobec dwóch nieletnich. Sprawa, którą zajmie się obecnie Sąd Najwyższy, ma na celu dalsze pogłębienie tego tematu przed podjęciem ostatecznej decyzji.

Wyrok pierwszej instancji, wydany w lutym br., potwierdził w sierpniu Sąd Najwyższy stanu Victoria stosunkiem głosów 2:1. Kardynał, który stale utrzymuje, że jest niewinny i odrzuca wszelkie oskarżenia, postanowił we wrześniu zwrócić się w tej sprawie do Sądu Najwyższego Australii, a więc do ostatniej instancji tamtejszego wymiaru sprawiedliwości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Obraz Matki Bożej Częstochowskiej w S. Giovanni Rotondo

2019-11-14 11:15

Jasna Góra

W poniedziałek 11 listopada rozpoczęła się peregrynacja kopii Jasnogórskiej Ikony we włoskim Sanktuarium św. Ojca Pio w San Giovanni Rotondo.

youtube.com

Na lotnisku Matka Boża została uroczyście powitana nie tylko przez gospodarzy Sanktuarium, ale także przez władze miejskie, o czym dowiadujemy się z relacji Beaty Grzyb, Polki pracującej w Sektorze Biura Pielgrzyma przy Sanktuarium św. Ojca Pio.

„Dzisiaj mamy trzeci dzień obecności Matki Bożej w San Giovanni Rotondo – opowiada Beata Grzyb - Kiedy 11 listopada na naszym lotnisku wylądował helikopter byliśmy z delegacją: burmistrz miasta, bracia kapucyni, prowincjał, nasz ojciec rektor i inna znacząca grupa braci. Czekaliśmy wzruszeni, ja z bukietem biało-czerwonych róż, z kokarda i polską flagą”.

Obecnie jak przyznaje pani Beata trwają modlitewne spotkania mieszkańców miejscowości i pielgrzymów z wizerunkiem 'Madonna Nera' - jak nazywają Ją Włosi. I choć znają Ją przede wszystkim dzięki postaci papieża Polaka - św. Jana Pawła II, relacje Włochów z Częstochowską Madonną mają charakter bardzo indywidualny i intymny.

„Spoglądałam na włoskich ludzi, byli wzruszeni, płakali. Spojrzałam na matkę z dzieckiem, która tam bardzo długo siedziała jeszcze po różańcu. Obraz był już zasłonięty, wszyscy mieli wychodzić a ona pozostała, by kontynuować modlitwę” – mówi Beata Grzyb.

Obraz Matki Bożej do S. Giovanni Rotondo dotarł dzięki kapucynowi o. Romanowi Ruskowi. W czwartek 7 listopada Moderator Grup Modlitwy św. Ojca Pio w Polsce zabrał go z Jasnej Góry, by przewieźć na włoską ziemię. Peregrynacja zakończy się 25 listopada.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem