Reklama

Jeruzalem - kość niezgody

Z o. Dawidem Marią A. Jaegerem OFM rozmawiał Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 42/2002

Stanisław Markowski
Jerozolima - widok z Bazyliką Grobu Pańskiego

Kwestia Jerozolimy jest główną przeszkodą na drodze do porozumienia między Izraelem a władzami Autonomii Palestyńskiej. Rozmowy w Camp David zakończyły się niepowodzeniem ze względu na brak porozumienia w sprawie suwerenności terytorialnej Świętego Miasta. Sprawa dotyczy nie tylko Żydów i Arabów (dla muzułmanów Jerozolima - Al Quds - jest z punktu widzenia religijnego trzecim co do ważności miejscem na świecie), lecz także całego świata chrześcijańskiego, a od rozwiązania jej zależy nie tylko pokój na Bliskim Wschodzie. Samuel-Henry Sirat, wielki rabin Francji, podczas ostatniego spotkania w Asyżu wypowiedział znaczące słowa: "Gdy będzie pokój w Jerozolimie, zapanuje pokój na całym świecie".

O kwestii Jerozolimy w obecnym konflikcie na Bliskim Wschodzie z o. Dawidem Marią A. Jaegerem OFM - rzecznikiem prasowym Franciszkańskiej Kustodii Ziemi Świętej - rozmawia Włodzimierz Rędzioch

Włodzimierz Rędzioch: - Niedawno uczestniczył Ojciec w kongresie na temat statusu Jerozolimy. Proszę wyjaśnić, jakie jest stanowisko Stolicy Apostolskiej w tej delikatnej kwestii?

O. Dawid Maria A. Jaeger OFM: - Na wstępie chciałem wyjaśnić, że jestem rzecznikiem Franciszkańskiej Kustodii Ziemi Świętej, która całkowicie popiera stanowisko Stolicy Apostolskiej w sprawie Jerozolimy. Stolica Apostolska od dawna uważa, że Jerozolima i jej okolice powinny mieć specjalny, zagwarantowany przez wspólnotę międzynarodową status, zapewniający wolność wyznania i sumienia, równość instytucji i wyznawców trzech religii monoteistycznych wobec prawa. Status ten gwarantowałby zachowanie specyficznego charakteru Jerozolimy i integralności jej dziedzictwa historycznego i kulturalnego, architektonicznego i artystycznego oraz przestrzeganie zasady status quo miejsc świętych. Chciałbym podkreślić, że jest to również stanowisko wspólnoty międzynarodowej, począwszy od zasadniczej rezolucji ONZ, która dotyczyła przyszłości Palestyny zarządzanej przez Wielką Brytanię aż do 1948 r. (rezolucja nr 181 z 29 listopada 1947 r.). Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych potwierdziło w zasadzie to stanowisko również w 1997 r. W tej perspektywie Jerozolima postrzegana jest jako miasto, do którego ma prawo cała społeczność międzynarodowa i jedno czy nawet dwa państwa narodowe nie mogą same decydować o jego losach.

- Jednakże władze Izraela nie zgadzają się z takim stanowiskiem!

- I tak, i nie. Władze Izraela zaproponowały ONZ takie rozwiązanie w pierwszych latach istnienia państwa Izrael. Izrael, podpisując z Palestyńczykami deklarację zasad (13 września 1993 r.), uznał także, że sprawa Jerozolimy będzie przedmiotem dalszych negocjacji i porozumień. Kościół katolicki natomiast uważa, że kwestia Jerozolimy nie może być rozwiązana przez jedną ze stron lub bilateralnie - przez Izraelczyków i Palestyńczyków - gdyż wchodzą tu w grę interesy międzynarodowe.

- Ambasador Izraela, nie kryjąc oburzenia, odrzucił zaproszenie na wspomniany kongres na temat statusu Jerozolimy, dając do zrozumienia, że Jerozolima jest wieczną i niepodzielną stolicą państwa Izrael. Jak można dyskutować z władzami izraelskimi, które stosują politykę faktów dokonanych, ignorując rezolucje ONZ i apele społeczności międzynarodowej?

- Dziwi mnie bardzo, że ambasador izraelski tak gwałtownie odrzucił zaproszenie na dyskusję w sprawie Jerozolimy. Był przecież zaproszony, by wypowiedzieć się na ten temat podczas sesji naukowej. W każdym razie stanowisko Kościoła katolickiego nie jest sprzeczne z prawdziwymi interesami Izraela. Mam nadzieję, że Izrael przystanie na takie rozwiązanie problemu, tak jak to uczynili Palestyńczycy, podpisując ze Stolicą Apostolską 15 lutego 2000 r. Porozumienie Podstawowe (Basic Agreement). Kościół uważa, że kwestia suwerenności terytorialnej Jerozolimy powinna być rozwiązana przez dwa zainteresowane narody na drodze negocjacji. Oczywiście, ich rezultaty, które musiałyby uwzględniać interesy całej społeczności międzynarodowej, powinny być podstawą traktatu międzynarodowego.

- Przykre wydarzenia, jakie zaszły w Bazylice w Betlejem, a wcześniej sprawa budowy meczetu w Nazarecie, stawiają pod znakiem zapytania wolę pełnienia przez Izrael roli gwaranta "status quo" świętych miejsc chrześcijaństwa.
Z drugiej strony władze Autonomii Palestyńskiej niedawno zaaprobowały konstytucję nadającą muzułmański charakter państwu, którego prawem ma być szarijat (prawo islamskie). Jak te fakty wpływają na sytuację chrześcijan mieszkających w Ziemi Świętej?

- Wydaje mi się, że obie strony były współodpowiedzialne za niepotrzebny i krwawy impas w konflikcie dotyczącym Bazyliki w Betlejem. W końcu jednak wspólnie znaleziono pokojowe rozwiązanie sprawy. Wielka szkoda, że nie zrobiono tego o wiele wcześniej, gdyż istniały możliwości pokojowego i honorowego zakończenia konfliktu, a zarówno Izraelczycy, jak i Palestyńczycy mogliby zyskać międzynarodowe uznanie, gdyby współpracowali od samego początku.

- Konflikt dotyczący Bazyliki Narodzenia ukazał jednak, jak bardzo delikatna jest sytuacja chrześcijan i franciszkanów w Ziemi Świętej...

- Konflikt w Betlejem ukazał, jak bardzo Jerozolimie i jej okolicom oraz miejscom świętym i instytucjom religijnym potrzebne są gwarancje międzynarodowe.
Natomiast gdyby konstytucja palestyńska uznawała prawo islamskie - szarijat - za podstawę systemu legislacyjnego państwa, nie byłoby to łatwe do pogodzenia z Porozumieniem Podstawowym podpisanym ze Stolicą Apostolską. Dla Kościoła jest rzeczą zasadniczą, by państwo palestyńskie i Izrael były demokratyczne, a nie teokratyczne. Oba narody posiadają ugrupowania demokratyczne, które walczą z występującymi również w obu państwach stronnictwami teokratycznymi. Jako chrześcijanie możemy jednak żywić nadzieję, że oba narody wybiorą demokrację, a nie teokrację.

- W wywiadzie dla BBC jeden z izraelskich mieszkańców kolonii powiedział: "Po co nam pokój, jeżeli nie będziemy mieli naszej ziemi?". Czy nie uważa Ojciec, że to doskonale wyjaśnia, dlaczego nie ma pokoju w Ziemi Świętej?

- W Izraelu istnieje mała grupa ludzi, która chciałaby kontynuować proces okupacji terytoriów palestyńskich. Powtarzam jednak, że chodzi o mniejszość obywateli. Zdecydowana większość gotowa jest opuścić okupowane ziemie w ramach traktatu pokojowego.

- Lecz ponad 100 tys. Żydów zamieszkujących kolonie rozrzucone po całym terytorium palestyńskim stanowi prawdziwy problem dla władz izraelskich...

- Większość Żydów, którzy decydują się, by zamieszkać w koloniach, czyni to z powodów czysto ekonomicznych (np. aby otrzymać tanie mieszkanie). Jedynie mała grupa kieruje się ideologią, ale również oni, gdy nadejdzie czas, będą musieli podporządkować się woli większości.

- Wątpię, czy zdecydowana większość Żydów chce, by powstało państwo palestyńskie, i czy chce w pokoju współżyć z Palestyńczykami. Pozwoli
Ojciec, że podam przykłady skłaniające mnie do sceptycyzmu: rabin Yitzhak Ginsberg opublikował książkę, w której - z teologicznego punktu widzenia - usprawiedliwia mordowanie Arabów; rabin Ovadia Yosif, jeden z izraelskich przywódców duchowych, w kazaniu wygłoszonym w przeddzień żydowskiej Paschy powiedział, że Arabowie powinni "zniknąć z powierzchni ziemi", dodając, że Bóg ich "upokorzy, pokona, zniszczy"; Effie Eitam, szef partii nacjonalistyczno-religijnej i minister bez teki, uważa, że Izrael musi zająć ziemie aż do Jordanu, wznieść nową, trzecią Świątynię jerozolimską i "przekonać" Palestyńczyków, aby zechcieli wynieść się na Synaj i do Jordanii; podobne poglądy miał także zabity przez palestyńskich zamachowców min. Rehavam Zeevi, przywódca partii Moledet (Ojczyzna), który chciał deportować wszystkich Arabów z terenów "Wielkiego Izraela", by uczynić go państwem "czystym" pod względem etnicznym i religijnym (Zeevi uważał Arabów za "pchły, które chcą ograbić państwo żydowskie"); rządząca partia Likud odrzuca ideę powstania państwa palestyńskiego; Szymon Peres stwierdził w wywiadzie dla "Der Spiegel", że wątpi, aby premier Ariel Szaron pragnął pokoju (Szaron podjął decyzję o zbombardowaniu budynków mieszkalnych w Gazie sześć godzin przed podpisaniem porozumienia z Hamasem, które położyłoby kres atakom terrorystycznym - oczywiście do podpisania porozumienia nie doszło).
Jeszcze jeden cytat, tym razem znanego Amerykanina - Teda Turnera, właściciela telewizji CNN. W wywiadzie dla gazety "The Guardian" stwierdził on m.in.: "Palestyńczycy walczą, używając ludzi-bomb, gdyż jest to jedyna broń, jaką dysponują. (...) Izrael ma jedną z najsilniejszych armii świata. Palestyńczycy nie mają nic. Kto więc jest terrorystą?". Co można odpowiedzieć na to pytanie Turnera?

- Wypowiedź Turnera była bardzo niefortunna i wzbudziła krytykę. Każdy naród chce być wolny, mieć prawo do decydowania o swoim losie i do utworzenia niezależnej struktury politycznej na własnej ziemi - są to prawowite aspiracje Palestyńczyków, które popiera cały świat i również większość Izraelczyków. Jednak ataki terrorystyczne, których ofiarą jest ludność cywilna, są zbrodnią przeciw ludzkości. Nie można tego usprawiedliwiać ani zapominać. W cywilizowanym świecie należy stosować w stosunku do terroryzmu "tolerancję zero". Zresztą większość Palestyńczyków rozumie, że terroryzm bardzo szkodzi ich narodowym interesom.

- Wojsko izraelskie codziennie burzy domy Palestyńczyków, wysiedla ich, karczuje ich gaje oliwne i sady - niejednokrotnie jedyne źródło utrzymania Palestyńczyków - bombarduje obiekty cywilne, stosuje zasadę odpowiedzialności zbiorowej i dokonuje bezprawnych egzekucji. Czy to nie jest państwowy terroryzm?

- Bezprawne egzekucje nie są praktyką, którą cywilizowany świat może tolerować. Nie można jednak porównywać zachowań jednej strony z działaniami drugiej i tłumaczyć ich. Postępowanie obu stron konfliktu należy porównywać jedynie z międzynarodowymi standardami zachowań.
Dzisiaj stało się rzeczą oczywistą, że nie można zostawić Izraelczyków i Palestyńczyków samym sobie, gdyż nie są w stanie przerwać spirali przemocy. Wspólnota międzynarodowa - zarówno państwa, jak i instytucje międzynarodowe - musi wszystko uczynić, aby doprowadzić do trwałego pokoju (do tej pory interwencja ta była bardzo ograniczona i słaba). Istnieją już podstawy, aby to uczynić. Przykładem działania do naśladowania jest pokojowa konferencja w Madrycie z października 1991 r., której wspólnie przewodniczyli przedstawiciele Stanów Zjednoczonych i Związku Radzieckiego. Uważam, że ponowne zwołanie nowej sesji konferencji pokojowej pod patronatem USA i Federacji Rosyjskiej - to najlepszy sposób, by osiągnąć postęp na drodze do pokoju.
Poza tym od 1991 r. znacznie zwiększyła się rola Unii Europejskiej na arenie międzynarodowej. Dlatego również Unia Europejska powinna podjąć inicjatywę i wezwać strony konfliktu do uczestnictwa w konferencji pokojowej. Dziś - jak na ironię losu - istnieje więcej przesłanek niż kiedykolwiek w historii, by zaprowadzić pokój. Mam na myśli nie tylko znane rezolucje Narodów Zjednoczonych (nr 242 i nr 338) i rezolucję z 1997 r. Rady Bezpieczeństwa, ale przede wszystkim epokową inicjatywę pokojową Ligi Arabskiej (znaną również jako inicjatywa Arabii Saudyjskiej). Po raz pierwszy w historii państwa arabskie proponują Izraelczykom to, o czym zawsze marzyli: uznanie ich państwa i zaprowadzenie pokoju w całym regionie.

- Na zakończenie naszej rozmowy chciałbym Ojca zapytać o obecne relacje Stolicy Apostolskiej z Izraelem.

- Od 1993 r. relacje między państwem Izrael a Stolicą Apostolską regulowane są konkordatem. To fundamentalne porozumienie przewiduje całą serię dalszych umów, które mają określać stosunki między państwem a Kościołem. W 1997 r. zostało podpisane następne porozumienie (weszło ono w życie w 1999 r.), które gwarantuje Kościołowi katolickiemu i jego instytucjom status prawny. Obecnie Izrael i Stolica Apostolska prowadzą pertraktacje w sprawie trzeciego porozumienia, które dotyczy takich kwestii ekonomicznych, jak: zwolnienie instytucji kościelnych z podatków, sprawa własności, finansowanie przez państwo działalności społecznej Kościoła. Rozważane są także sprawy duszpasterstwa więźniów, żołnierzy i chorych przebywających w szpitalach. Mamy nadzieję, że negocjacje te zakończą się w niedługim czasie.
Chciałbym podkreślić, że relacje między państwem Izrael a Kościołem katolickim to sprawa, której nie należy łączyć z sytuacją polityczną na Bliskim Wschodzie.

- Dziękuję za rozmowę, którą chciałbym zakończyć fragmentem Psalmu: "Proście o pokój dla Jeruzalem, niech zażywają pokoju ci, którzy ciebie miłują! Niech pokój będzie w twoich murach, a bezpieczeństwo w twych pałacach!" (Ps 122, 6-7).

O. Leon Knabit o atakach na abp. Jędraszewskiego

2019-08-08 07:26

Wiem, co piszę. Spodziewałem się, że kiedyś ktoś zażąda dymisji O. Gużyńskigo. I stało się tak, choć ja takiej postawy nie popieram, jak to ostatnio pisałem. Natomiast ataki na abpa Jędraszewskiego uważam za kolejne akcje przeciwko krakowskim Pasterzom.

Piotr Drzewiecki

Księcia Metropolitę Sapiehę chciano aresztować i potem wyrzucić z Polski. „Wojtyła zdrajca” -pisało na budynku przy Franciszkańskiej 3, Kardynałowi Macharskiemu grożono śmiercią. I ci wszyscy krzykacze przeminęli. Przeminą i ci aktualni, a Kraków? Będzie miał kolejnego arcybiskupa. Cała ta Czwórka odznaczała się głębokim patriotyzmem, rozumiała wartości, na których budowało się i trwało Państwo Polskie i nigdy nie występowała przeciw konkretnemu człowiekowi. Kardynał Wojtyła, już jako papież wołał na Błoniach 10 czerwca 1979 roku: „Czy można odrzucić Chrystusa i wszystko to, co On wniósł w dzieje człowieka? Oczywiście że można. Człowiek jest wolny.

Ale - pytanie zasadnicze - czy wolno? I w imię czego „wolno?” Jaki argument rozumu, jaką wartość woli i serca można przedłożyć sobie samemu, i rodakom, i narodowi, ażeby odrzucić, ażeby powiedzieć: NIE temu, czym wszyscy żyliśmy przez tysiąc lat?! Temu, co stworzyło podstawę naszej tożsamości i zawsze ją stanowiło?” I upłynęło czterdzieści lat, by metropolita szczeciński, abp Andrzej Dzięga, mógł napisać:

„Obserwując obecne zmaganie kulturowe, w ostatnich kilkunastu latach szczególnie intensywne w Polsce, a w ostatnich miesiącach jeszcze nasilające się na polskiej ziemi, widzimy, że nie jest to zwykłe przeciwstawienie społeczno-politycznych poglądów tzw. lewicowych i prawicowych, ale że jest to radykalne przeciwstawienie: Droga Bożej Prawdy przeciwko drodze zwykłego, pogańskiego bezbożnictwa.”

A więc jasne. Wybierajmy. Jeśli zaś ktoś wystąpi jako katolik przeciw własnemu biskupowi, to stawia się sam po określonej stronie. Załączone zdjęcie pokazuje, co się działo na Franciszkańskiej po śmierci Jana Pawła II. Nie będziemy się licytowali co do ilości uczestników sobotniego spotkania, ale przyjdźmy na modlitwę na 15-ą. Śpiewaliśmy Papieżowi przed laty „Cracovia semper Fidelis – Kraków zawsze wierny”. Czy usłyszy te słowa w Domu Ojca 10 sierpnia, właśnie w rocznicę Bierzmowania Dziejów?

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Stop Deprawacji Dzieci i Młodzieży!

2019-08-19 07:23

Bp Marek Mendyk

- Dziecko nie może uczestniczyć w żadnych tego typu zajęciach bez wyraźnej zgody rodziców lub prawnych opiekunów – napisał bp Marek Mendyk, Przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego KEP, w apelu skierowanym do rodziców w związku z planowanym finansowaniem przez niektóre samorządy zajęć dodatkowych w placówkach oświatowych.

BP KEP
Bp Marek Mendyk

Przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego KEP apeluje do rodziców o czujność i roztropność w związku z planowanym finansowaniem przez niektóre samorządy (organy prowadzące szkoły) zajęć dodatkowych w placówkachoświatowych.

Apel Komisji Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski do rodziców i prawnych opiekunów:

Stop Deprawacji Dzieci i Młodzieży!

Rodzicielska kontrola nad zajęciami dodatkowymi w szkołach

Wobec planowanego finansowania przez niektóre samorządy (organy prowadzące szkoły) zajęć dodatkowych w placówkach oświatowych apelujemy do rodziców o czujność i roztropność. Warto zainteresować się tym, co dzieje się w szkołach, jakiego typu zajęcia są organizowane, kto je prowadzi i jakie treści przekazuje.

Według doniesień medialnych, w niektórych miastach Polski od września br. planuje się wprowadzenie (finansowanie) edukacji seksualnej. Są też takie miejsca, w których już realizowana jest tzw. edukacja antydyskryminacyjna. Przypominamy, że dziecko nie może uczestniczyć w żadnych tego typu zajęciach bez wyraźnej zgody rodziców lub prawnych opiekunów.

W celu uzyskania pewności, że dzieci nie wezmą udziału w zajęciach, podczas których będą im przekazywane treści niezgodne z wyznawanym systemem wartości oraz wykraczające poza podstawę programową obowiązującą na danym etapie kształcenia, należy złożyć w szkole specjalne oświadczenie.

Wzór takiego oświadczenia jest do pobrania poniżej oraz na stronie Komisji Wychowania Katolickiego KEP: www.katecheza.episkopat.pl

bp Marek Mendyk

Przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego

Konferencji Episkopatu Polski

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem