Reklama

Barbarzyństwo Unii Europejskiej

Antoni Zięba
Niedziela Ogólnopolska 42/2002

Rezolucja Parlamentu Europejskiego, przyjęta 3 lipca br., wzywająca wszystkie państwa członkowskie i kandydujące do Unii Europejskiej do wprowadzenia pełnej bezkarności kobiet-matek za zabijanie poczętych dzieci na żądanie, wywołała wstrząs u wszystkich ludzi dobrej woli. Parlament Europejski, reprezentatywny organ UE, wybrany w powszechnych, bezpośrednich wyborach przez obywateli wszystkich krajów UE, przyjął 280 głosami tę haniebną rezolucję (przeciw było 240 głosów, a 28 wstrzymało się). Nie ma ona, na szczęście, mocy prawnej, ale stanowi akt promocji aborcji oraz propagandowe narzędzie nacisku ze strony unijnych kręgów śmierci.

Ludobójcy - Lenin i Hitler - pierwsi zalegalizowali aborcję W Europie XX wieku

W XX wieku pierwszym krajem w Europie, który zalegalizował zabijanie poczętych dzieci, był Związek Radziecki. Ludobójca Włodzimierz Lenin, po zwycięstwie rewolucji bolszewickiej, już w 1920 r. zezwolił na zabijanie nienarodzonych. Przypomnijmy, że w całej ówczesnej Europie prawo chroniło życie ludzkie.
Drugim przywódcą europejskim, który doprowadził do legalizacji zabijania poczętych dzieci, był ludobójca Adolf Hitler. Dążąc do utworzenia czystej, biologicznie mocnej "rasy panów", doprowadził już w 1933 r. do praktycznej legalizacji zabijania niemieckich nienarodzonych dzieci, które miały lub mogły mieć wady wrodzone.
Należy dodać, że hitlerowscy "ustawodawcy" chronili surowymi sankcjami karnymi życie zdrowych niemieckich dzieci, dążąc do demograficznego wzrostu "rasy panów".

Fakty z historii legalizacji aborcji w Polsce

W naszej Ojczyźnie po raz pierwszy w sensie prawnym wprowadzono pełną dopuszczalność aborcji (nazywanej wówczas "spędzaniem płodu") 9 marca 1943 r. Wówczas hitlerowski okupant wydał rozporządzenie (Verordnung) zezwalające Polkom na nie ograniczone żadnymi sankcjami zabijanie polskich nienarodzonych dzieci, jednocześnie utrzymując zakaz i zwiększając karę - do kary śmierci włącznie - za zabicie nienarodzonego dziecka niemieckiego...
Po zakończeniu II wojny światowej, oczywiście, anulowano hitlerowskie rozporządzenia i przywrócono polskie ustawodawstwo przedwojenne, chroniące życie dzieci poczętych.
Po raz drugi w Polsce wprowadzono "prawną" dopuszczalność aborcji 27 kwietnia 1956 r. W warunkach terroru komunistycznego (internowanie Księdza Prymasa - kard. S. Wyszyńskiego, osadzanie w więzieniach tysięcy polskich patriotów) ludzie wprowadzeni do Sejmu (w 1952 r.) przez ludobójcę Stalina przegłosowali legalizację aborcji. Ta stalinowska ustawa aborcyjna obowiązywała aż do 1993 r. Ustawę o planowaniu rodziny i ochronie płodu ludzkiego przegłosowali w Sejmie 7 stycznia 1993 r. posłowie opcji centroprawicowej, solidarnościowej, przy zdecydowanym sprzeciwie postkomunistów i liberałów.
Po wyborach prezydenckich w 1995 r. - przegranej L. Wałęsy i wygranej A. Kwaśniewskiego (już 14 grudnia), jeszcze przed zaprzysiężeniem prezydenta - grupa lewicowych parlamentarzystów (głównie z Unii Pracy) wystąpiła z inicjatywą ustawodawczą nowelizacji ustawy z 7 stycznia 1993 r., praktycznie pozbawiającą poczęte dzieci ochrony prawnej. W nowelizacji przewidziano bezkarność zabijania poczętych dzieci, w przypadku gdy "kobieta ciężarna znajduje się w ciężkich warunkach życiowych lub trudnej sytuacji osobistej". W uzasadnieniu - oficjalnym piśmie rozpoczynającym procedurę legislacyjną - lewicowi parlamentarzyści dopuścili się kilku ewidentnych kłamstw. Niezgodnie z prawdą napisano m.in.: "Zakaz przerywania ciąży ze względów społecznych spowodował szereg zjawisk patologicznych (...). Znacznie wzrosła liczba przyjęć do szpitali kobiet z rozpoznaniem poronienie w toku, co wskazuje na próbę dokonania przerywania ciąży przez same kobiety. Wzrosła liczba porzuconych noworodków i dzieciobójstw". Z początkiem 1996 r. gdański Klub Inteligencji Katolickiej skierował pismo do prokuratora generalnego L. Kubickiego o wszczęcie postępowania karnego wobec posłów, którzy we wniosku o nowelizację podali nieprawdę. W lipcu 1996 r. wiceprezes Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia w bezpośredniej rozmowie z ówczesnym marszałkiem Sejmu J. Zychem zwrócił się z prośbą o wstrzymanie procedury nowelizacyjnej z uwagi na kłamstwa zawarte w jej uzasadnieniu i skierowanie sprawy do prokuratury. Marszałek odpowiedział, że regulamin pracy Sejmu nie przewiduje takiej możliwości... Ostatecznie zbrodniczą nowelizację, pozbawiającą prawa do życia poczęte dzieci, przegłosowali w Sejmie postkomuniści i liberałowie, a prezydent A. Kwaśniewski podpisał ją 20 listopada 1996 r. Oto najkrótsza historia tego "prawa", od kłamliwego uzasadnienia nowelizacji do podpisu postkomunistycznego prezydenta. Tę zbrodniczą nowelizację zaskarżyli do Trybunału Konstytucyjnego senatorowie "Solidarności", a Trybunał, decyzją z 28 maja 1997 r., przywrócił poczętym dzieciom prawną ochronę życia.

Barbarzyńskie praktyki w krajach UE

We wszystkich krajach członkowskich UE, za wyjątkiem Irlandii, doprowadzono do legalizacji zabijania poczętych dzieci. Obrońcy życia są wstrząśnięci nie tylko samą zbrodnią zabójstwa, ale również faktem bezczeszczenia zwłok zabijanych dzieci. Oto kilka faktów:
- we Francji firmy kosmetyczne wykorzystują zwłoki nienarodzonych dzieci do produkcji kosmetyków;
- Niemcy wykorzystali do ulepszenia asfaltu na autostradzie pod Berlinem ok. 50 tys. ton odpadów, z których część stanowiły zwłoki nienarodzonych dzieci;
- Anglicy wprowadzili w latach osiemdziesiątych do londyńskich szpitali rozdrabniarki do odpadów kuchennych - w celu "rozczłonkowania" ciał zabitych dzieci, ponieważ zwłoki nienarodzonych, nie poddane tej procedurze, zatykały rury kanalizacyjne (w Anglii "dopuszcza się" zabijanie dzieci nawet w 6 miesięcy od poczęcia).
Jak do tej pory, nie było słychać głosów potępienia tych barbarzyńskich praktyk przez Parlament Europejski i przywódców UE.

Reklama

obecnie Unia Europejska finansuje ludobójstwo

Obecny prezydent USA G. Bush - zdecydowany przeciwnik legalności aborcji, uznający medyczne dowody naukowe na człowieczeństwo każdej poczętej istoty ludzkiej - doprowadził w marcu br. do zablokowania amerykańskiej pomocy - 40 mln dolarów - agendom ONZ na finansowanie programów "planowania rodziny". Pieniądze te miałyby być wykorzystane m.in. na finansowanie aborcji, w tym także aborcji pod przymusem, wbrew woli kobiet (komunistyczne władze Chin, realizując politykę ograniczenia liczby dzieci, zmuszają Chinki - niekiedy wręcz fizycznie, z pomocą milicji - do zabijania nienarodzonych dzieci).
Obecnie władze Unii Europejskiej, w trybie ekspresowym, znalazły i przeznaczyły z funduszów własnych 40 mln dolarów na finansowanie tych zbrodniczych planów.
Politykom Unii Europejskiej, i - niestety - nie tylko im, należy przypomnieć fragment Konwencji o zapobieganiu i karaniu zbrodni ludobójstwa (uchwalonej przez Zgromadzenie Ogólne ONZ 9 grudnia 1948 r.) art. 2, pkt. d, gdzie jako jedną z form ludobójstwa wymieniono: "narzucanie środków/przedsięwzięć zmierzających do zapobiegania narodzinom w obrębie grupy" (narodowej, etnicznej, rasowej lub religijnej - "imposing measures intended to prevent births within the group").

Zlekceważone ostrzeżenia?

Entuzjaści Unii Europejskiej często powołują się na chrześcijańskich założycieli tej struktury.
Przywołam słowa Roberta Schumana - założyciela UE: "Demokracja albo będzie chrześcijańska, albo jej nie będzie. Antychrześcijańska demokracja jest karykaturą, która prowadzi do tyranii lub anarchii".
To, co obecnie dokonuje się w UE, co proponuje jej Parlament, jest nie tylko niechrześcijańskie, ale nieludzkie, mówiąc wprost - barbarzyńskie.
Trzeba też przypomnieć słowa Matki Teresy z Kalkuty - laureatki Pokojowej Nagrody Nobla - wypowiedziane w 1994 r. na Międzynarodowej Konferencji ONZ w Kairze:
"Wiele razy powtarzałam - i jestem tego pewna - że największym niebezpieczeństwem zagrażającym pokojowi jest dzisiaj aborcja. Jeżeli matce wolno zabić własne dziecko, cóż może powstrzymać ciebie i mnie, byśmy się nawzajem nie pozabijali?".
To nie przypadek, że najpoważniejsza po II wojnie światowej lokalna wojna w Europie miała miejsce w Jugosławii. Który z polityków UE chce pamiętać, że komunistyczny dyktator J. B. Tito wpisał do jugosłowiańskiej konstytucji (jedyny taki "konstytucyjny" zapis w Europie) "prawo" do aborcji oraz to, że niszczenie życia poczętego przybrało tam masowe rozmiary?
Z końcem lat 80. w Krakowie miałem okazję przeprowadzić osobistą rozmowę z wybitnym niemieckim obrońcą życia, doktorem medycyny, jednym z przywódców europejskiej organizacji pro-life, który zmarł kilka lat temu. Powiedział wówczas, że głęboko słuszne są słowa Matki Teresy z Kalkuty, w których wskazuje na aborcję jako główne zagrożenie dla pokoju. Prosząc o dyskrecję, poinformował mnie, że eksperci socjologowie oszacowali, iż Europa ma kilkanaście lat na wstrzymanie fali aborcji. Jeżeli tego nie uda się osiągnąć, to Europie grozi tak straszliwa wojna, że w porównaniu z nią "Auschwitz war ein Sanatorium" (Auschwitz - oświęcimski obóz zagłady był sanatorium). Te słowa padły z ust Niemca, który kilkakrotnie podkreślał, że Auschwitz był miejscem niespotykanego w dziejach ludzkości ludobójstwa... Powiedział także, że właśnie Polacy z racji swego przywiązania do katolicyzmu i Papieża-Polaka oraz tradycyjnej miłości do dzieci winni być tymi, którzy jako pierwsi w Europie odrzucą zbrodnicze aborcyjne prawo i zapewnią ochronę życia poczętym dzieciom... Kilka lat później, 7 stycznia 1993 r., polski Sejm anulował zbrodniczą, stalinowską ustawę z 27 października 1956 r. i wprowadził prawną ochronę życia dzieci poczętych.
Mój rozmówca miał nadzieję, że zwycięstwo polskich obrońców życia rozpocznie nowy proces w całej Europie: przywracanie fundamentalnego prawa człowieka - prawa do życia...

W traktacie Polski z UE muszą być zabezpieczone: prawa rodziny, prawo do życia

Obrońcom życia w Polsce, dzięki modlitwie i wielkiej pracy Kościoła katolickiego, udało się w 1993 r. doprowadzić do anulowania zbrodniczej ustawy zezwalającej na zabijanie dzieci poczętych. Polska jest pierwszym krajem na świecie, który w warunkach demokracji odrzucił ustawę aborcyjną i wprowadził ustawę chroniącą życie.
Światowi przywódcy ruchów obrony życia wyrażają publicznie podziw i uznanie dla Polaków, okazując wdzięczność za niepodważalne argumenty "za życiem", jakie przyniosły lata funkcjonowania ustawy chroniącej życie w Polsce, oraz za zdemaskowanie wielu kłamstw zwolenników aborcji.
Z licznych głosów uznania i szczerego podziwu przytoczę tylko jedną wypowiedź dr. J. Willkego, prezesa Międzynarodowej Federacji Prawa do Życia, który przemawiając w auli Uniwersytetu Jagiellońskiego (26 marca 2000 r.), powiedział m.in.: "Dokonaliście niesamowitej rzeczy. Jesteście jedynym krajem, który dokonał zwrotu w tej kwestii. Wykładam w wielu krajach na świecie: podczas ostatnich 10 lat odwiedziłem ich 68. Zawsze podczas wykładów chwalę Polskę. Mówię, że inne kraje mogą zrobić to, co zrobili Polacy, że jest to możliwe. Jestem tutaj, aby Wam pogratulować".
W sytuacji nasilającej się presji zwolenników cywilizacji śmierci z kręgów Unii Europejskiej wszyscy ludzie dobrej woli muszą zmobilizować się i zjednoczyć w dążeniu do wpisania w traktat akcesyjny Polski i UE artykułów gwarantujących nam - Polakom, dzisiaj i w przyszłości, niezależnie od ewentualnych zmian prawa UE czy też decyzji jej sądów i trybunałów - suwerenność polskiego prawa w dziedzinie ochrony praw rodziny, w szczególności prawa do życia od poczęcia do naturalnej śmierci, zakaz manipulacji genetycznych (np. klonowania człowieka), prawo rodziców do decydowania o programach i sposobie nauczania młodzieży przedmiotu "wychowanie do życia w rodzinie".
Takie traktatowe zabezpieczenie jest koniecznym warunkiem ewentualnego poparcia środowisk obrońców życia przystąpienia Polski do UE. Jasno trzeba stwierdzić, że gdy takiego jednoznacznego zapisu w traktacie akcesyjnym nie będzie, z całą pewnością obrońcy życia powiedzą: "Nie" dla UE! Jeśli uda się go wynegocjować, to nie oznacza to wcale, że ruchy obrony życia automatycznie poprą integrację z UE, zależne to będzie także od innych zapisów przygotowywanego traktatu.

Tragedia w Tatrach

2019-08-22 17:05

Przez Tatry przeszła gwałtowna burza. Piorun uderzył w grupę turystów m. in na Giewoncie. Są ofiary śmiertelne i kilkadziesiąt osób rannych.

Twitter.com

Jak podał w oficjalnym komunikacie wojewoda małopolski: Podczas burzy w Tatrach zginęły cztery osoby - dwoje dzieci i dwie osoby dorosłe. W szpitalu w Zakopanem znajduje się 89 poszkodowanych osób.

Jeden z piorunów trafił w kopułę szczytową Giewontu w momencie, gdy znajdowała się tam grupa turystów.

Prezydent Andrzej Duda złożył wyrazy współczucia dla wszystkich dotkniętych tragedią.

Potworna burza w Tatrach. Zakopiańczycy mówią, że od kilkudziesięciu lat nie było takich wyładowań atmosferycznych nad górami. Wielu turystów zostało poszkodowanych. Trwa akcja ratunkowa. Wyrazy współczucia dla Wszystkich dotkniętych kataklizmem — napisał prezydent Andrzej Duda.

Mimo fatalnych warunków pogodowych w Tatry został wysłany helikopter ratunkowy.

Do Zakopanego zostało wezwane duże wsparcie ratownicze. Pojawiło się kilka śmigłowców LPR. Między innymi z Krakowa, Katowic, Kielc i Krosna. Poza ratownikami TOPR w akcjach ratunkowych udział biorą także ratownicy GOPR z Podhala oraz liczne zastępy straży pożarnej PSP i OSP. W akcjach ratunkowych biorą udział także inne służby w tym straż graniczna czy straż miejska. Schronisko na Polanie Kondratowej zostało przekształcone w szpital polowy, gdzie wstępnie opatrywani są ranni.

Poszkodowani są transportowani do szpitala w Zakopanem. Tam po selekcji rozwożeni są do innych szpitali. Przynajmniej troje z nich trafiło do szpitala w Krakowie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Między niewolą niemiecką i sowiecką

2019-08-22 21:45

Łukasz Krzysztofka

W przeddzień Europejskiego Dnia Pamięci Ofiar Stalinizmu i Nazizmu, który obchodzony jest 23 sierpnia, na pl. Piłsudskiego w Warszawie otwarto plenerową wystawę pt. „Ściany Totalitaryzmów. Polska 1939-1945”.

Łukasz Krzysztofka

Wystawa ma formę instalacji inspirowanej dwoma ścianami, oznaczającymi dwa totalitaryzmy - III Rzeszę i Rosję Sowiecką. Teksty na wystawie można przeczytać w języku polskim, angielskim, rosyjskim i niemieckim. Osią narracji jest wybuch II wojny światowej, jego tragiczne konsekwencje oraz walka Polaków o wolność z dwoma okupantami. W dramatyczne realia wojny wprowadzają teksty kuratorskie i fotografie, umieszczone na zewnętrznych ścianach instalacji.

W uroczystym otwarciu wystawy uczestniczyli ambasadorzy Litwy, Łotwy, Niemiec, Ukrainy, Portugalii, przedstawiciele ambasady Estonii i Węgier, duchowni, posłowie i samorządowcy. List do uczestników uroczystości skierował premier Mateusz Morawiecki, który podkreślił, że wystawa jest ważnym wyrazem troski o prawdę historyczną i rozwijanie wiedzy o losach Polski czasów wojny. Szef polskiego rządu zaznaczył, że dzięki umieszczeniu ekspozycji w jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc stolicy, na pl. Józefa Piłsudskiego, zwiedzający z całego świata będą mogli bliżej poznać ważne karty naszych dziejów. „Wojna rozpętana przez dwa totalitaryzmy odebrała życie ponad sześciu milionów polskich obywateli. Dziś już w silnej i niepodległej Polsce wspominamy ich imiona, czcimy pamięć tych, którzy pozostawili nam w spadku wielki skarb - niepodległą i wolną ojczyznę. Wierzę, że dzięki tej wystawie dzieje Polski walczącej z nazizmem i komunizmem utrwalą się w narodowej pamięci” – napisał premier.

Otwierając wystawę dr Jarosław Szarek, prezes IPN-u zwrócił uwagę na fakt, że pakt Ribbentrop-Mołotow, zwany paktem Hitler-Stalin, dla Polski był czwartym rozbiorem. - W tajnym protokole znalazł się zapis, że interesy obu stron w przyszłości zadecydują, czy istnienie niepodległej Polski jest pożądane. Historia pokazała, że nie było. Porozumienie podpisane ponad narodami, które miało służyć złu przetrwało wiele lat. Niestety znaleźli się później przywódcy już wolnego świata, którzy poszli tym tropem. Bo II wojna dla narodów tej części Europy nie kończyła się wolnością – powiedział prezes IPN-u.

Ambasador Litwy Eduardas Borisovas podkreślił, że 80 lat temu dobiegł kresu porządek światowy ustanowiony na mocy traktatu wersalskiego. - Świat nie zdawał sobie sprawy, że odliczamy ostatnie minuty do wybuchu jednej z największych katastrof w historii ludzkości - II wojny światowej. Los Polski, Litwy, Łotwy i Estonii został tym samym przypieczętowany. Później Europa, a za nią cały świat, znalazły się na skraju przepaści. Oparty na nieludzkim prawie haniebny porządek ustanowiony na mocy paktu Ribbentrop-Mołotow zastąpił stary porządek – zwrócił uwagę ambasador Litwy.

Na ścianie wystawy poświęconej okupacji niemieckiej zaprezentowano: terror wobec ludności cywilnej, Polskie Państwo Podziemne, w tym ruch oporu w obozach koncentracyjnych i raport Pileckiego, stosunki polsko-żydowskie - Żegotę, w tym misję Jana Karskiego i powstanie w getcie warszawskim, Powstanie Warszawskie, Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie - Bitwę o Monte Cassino, Bitwę o Anglię, 1. Dywizję Pancerną gen. Maczka, Cichociemnych i wywiad.

Na ścianie poświęconej okupacji sowieckiej przedstawiono: wywózki, Katyń, łagry i epopeję Armii Andersa, jak również ustalenia jałtańskie, które usankcjonowały instalowanie reżimu komunistycznego w Polsce.

Na wewnętrznych płaszczyznach ścian umieszczone są cytaty ze wspomnień z czasów wojny i fotografie odwołujące się do życia codziennego podczas okupacji, naznaczonego represjami i zbrodniami. Efektem takiego rozwiązania jest pokazanie, że okupacyjna rzeczywistość była dla obywateli polskich ciągłą walką o byt, w warunkach wszechobecnego terroru. Poprzez zbudowanie atmosfery oddziałującej na emocje zwiedzający odwołają się do uniwersalnego doświadczenia tragedii II wojny światowej.

Wystawę IPN-u, którą honorowym patronatem objął prezydent RP Andrzej Duda, oglądać można do 30 września.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem