Reklama

W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego

Niedziela Ogólnopolska 27/2003

Andriej Rublow "Trójca Święta"

Andriej Rublow

dziwią się kuropatwy co chodzą parami
wszystkie na plotki schodzące się wrony
lipcowe gwiazdozbiory Rak i Lew na niebie
[...]
że Bóg jest jeden
i nigdy samotny
(ks. Jan Twardowski, "Zdziwienie")

Trochę teologii

Chrześcijanie są chrzczeni "w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego" (Mt 28, 19). Każdy dzień, każdą modlitwę, każde ważniejsze działanie rozpoczynają od wspomnienia tego aktu przez znak krzyża i powtórzenie tych samych słów: "W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego". Tworzą Kościół - jak mówi Sobór - "lud zjednoczony jednością Ojca, Syna i Ducha Świętego" (KK 4). Dążą do życia wiecznego, które będzie obcowaniem we wspólnocie Trójcy Świętej.
Właśnie dlatego wyznanie wiary w Trójcę należy do istoty chrześcijaństwa. Ma to doniosłe znaczenie ekumeniczne: łączy wszystkich uczniów Jezusa Chrystusa, wszystkie Kościoły i wspólnoty. Na przykład Marcin Luter w tzw. Artykułach szmalkaldzkich stwierdzał wyraźnie, że prawda ta nie jest przedmiotem sporu. Konsekwentnie, wszyscy nie wyznający Trójcy Przenajświętszej w całej jej przejrzystości nie mogą być uważani za chrześcijan, choćby odwoływali się do Pisma Świętego i osoby Jezusa (np. świadkowie Jehowy czy mariawici tzw. felicjanowscy). Z kolei liczni Żydzi i muzułmanie, podobnie jak my, wyznawcy wiary Abrahamowej, są przekonani, że wierząc w Trójcę, wierzymy w trzech Bogów. Dlatego dostrzegają w tym istotne zagrożenie monoteizmu. Zarzut jest nie do utrzymania - chrześcijanie od początku przeciwstawiali się rzymskiemu i greckiemu wielobóstwu, głosząc wiarę w jednego Boga: Bóg jest jeden - w cudownej, tajemniczej Komunii Troistości.

Słowo "Trójca"

Reklama

Jak się rodziło słowo "Trójca"? Grecki termin Trias - odpowiednik naszego "Trójca" - występuje po raz pierwszy w pismach apologety Teofilosa (II w.), łaciński zaś Trinitas - u Tertuliana (III w.). Od tego łacińskiego Trinitas bierze początek polski przymiotnik "trynitarny". Oznacza on: dotyczący Trójcy Świętej, np. dogmat trynitarny, nauka trynitarna.
Pierwsze sformułowanie trynitarne, brzmiące: "jedna Boża natura w trzech Osobach" - zostało stworzone przez tzw. Ojców kapadockich: św. Bazylego (+379), jego brata - św. Grzegorza z Nyssy (+394) i przyjaciela - św. Grzegorza z Nazjanzu (+390). Natomiast uroczystość Trójcy Przenajświętszej znana była już we wczesnym średniowieczu w Galii. Na cały Kościół rozciągnął ją pierwszy francuski papież Jan XXII w 1334 r. W tym właśnie okresie w sztuce zachodniej zaczęto tworzyć tzw. trony łaski, czyli przedstawienia Trójcy Świętej w postaci trzech osób. Groziło to tryteizmem, czyli ukrytą czy mimowolną wiarą w trzech bogów. Właśnie z obawy przed tym błędem uznano na Wschodzie, że Boga niewidzialnego w ten sposób przedstawiać nie wolno. Stąd na słynnej ikonie Trójcy Andrieja Rublowa, malowanej w latach 1422-27, występuje symboliczne i tajemnicze wyobrażenie Trójcy Świętej w postaci trzech aniołów odwiedzających Abrahama. Właśnie do tego wyobrażenia nawiązuje Ojciec Święty Jan Paweł II we fragmencie Tryptyku rzymskiego, zatytułowanym Tres vidit et unum adoravit - "Trzech zobaczył, ale jednego uwielbił":

Był Inny. Niepodobny do wszystkiego,
co mógł pomyśleć o Nim człowiek.
Mówił - więc oczekiwał odpowiedzi...
Raz przyszedł do Abrahama w gościnę.
Było Przybyszów Trzech, których przyjmował
z wielką czcią.
Abram zaś wiedział, że to On,
On jeden.
Rozpoznał Głos. Rozpoznał obietnicę.

Wyrażenie "Trójca" oznacza Boga, który jest jeden, lecz w trzech Osobach: Ojcu, Synu i Duchu Świętym. Nie stwierdza ono zatem, że dla chrześcijan "Bóg = 3 bogów". Tzw. Symbol Atanazjański Quicumque, pochodzący z początku VI w., tak wyraża ten dogmat: "Wiara katolicka polega na tym, abyśmy czcili jednego Boga w Trójcy, a Trójcę w jedności, nie mieszając Osób ani nie rozdzielając Istoty". Z kolei Katechizm Kościoła Katolickiego przedstawia prawdę o Trójcy, odwołując się do praktyki chrztu świętego: "Chrześcijanie są chrzczeni «w imię» - a nie w «imiona» - Ojca i Syna, i Ducha Świętego, ponieważ jest tylko jeden Bóg, Ojciec wszechmogący, i Jego jedyny Syn, i Duch Święty: Trójca Święta" (nr 233).

Objawienie Trójcy

Często możemy usłyszeć dzisiaj nieco dziwnie brzmiące wyrażenie "ekonomia Boża". Pochodzi ono ze starożytności - już Ojcowie Kościoła czynili rozróżnienie między Teologią (Theologia) i Ekonomią (Oikonomia). Tym pierwszym pojęciem określali tajemnicę wewnętrznego życia Boga-Trójcy, a drugim - wszystkie dzieła Boże, przez które Bóg ukazuje się i udziela swego życia. "Przez Ekonomię objawiła się nam Teologia; i na odwrót, Teologia wyjaśnia całą Ekonomię" - stwierdza Katechizm Kościoła Katolickiego (236). Podkreśla się w ten sposób, że to przez największe dzieło Boże - Wcielenie i Paschę poznaliśmy "teologię" wewnętrznego, trynitarnego życia w Bogu, "niedostępną dla samego rozumu, a nawet dla wiary Izraela przed wcieleniem Syna Bożego i posłaniem Ducha Świętego" (237).
Istotnie, Stary Testament mówił wyłącznie o jedynym Bogu, którego wyznawali Żydzi wbrew politeizmowi ówczesnych narodów pogańskich. Pojawiają się tam jednak pewne idee, które w świetle Objawienia Chrystusa mogą być uznane za "przeczucie" tej specyficznej "teologii". Na przykład w niektórych księgach przedstawia się często Mądrość niemal jak odrębną osobę (por. Mdr 7, 21-28, 8). Nasuwa to skojarzenia z Logosem, Słowem, drugą Osobą Trójcy. Mówi się też o Duchu Bożym, który zstąpi na przyszłego Mesjasza (por. Iz 11, 2-3).
Objawienie Trójcy jest wielką nowością pełni Objawienia Jezusowego. Oczywiście, nie w terminach teoretycznych - Jezus nie objawiał pojęć, nie dawał wykładów, nie przekazywał teorii, lecz prowadzi ku pełni życia. W tym właśnie sensie jest Drogą, Prawdą i Życiem. To On jako pierwszy w dziejach zbawienia modlił się do Boga jako Abby. To On wołał: "Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić" (Mt 11, 27; por. Łk 10, 21n). Słowa te, zachowane w niemal jednobrzmiącej wersji u Mateusza i Łukasza, od dawna fascynują ludzi żyjących Pismem Świętym. Kierują bowiem uwagę na "Mowę pożegnalną" Jezusa w Ewangelii według św. Jana (13-17) - całkowicie zogniskowaną na życiu Trójcy i na Jezusowym dziele wprowadzenia w nie uczniów.
W "Mowie pożegnalnej", szczególnie często czytanej w liturgii w okresie paschalnym, występują wszystkie trzy Osoby Boskie i Osoby te pozostają w ścisłej relacji ze sobą: Ojciec stanowi źródło wszystkiego, Syn od Ojca przychodzi i do Ojca powróci po spełnieniu "Godziny", Duch Święty będzie darem Ojca przez Syna. To Duch uwielbi Syna w Zmartwychwstaniu, zainauguruje nowe stworzenie, objawi Kościół i umocni uczniów w prawdzie, którą Pan przekazał. Ale i tutaj nie chodzi o teorię czy spekulację - Jezus domaga się wiary w Boga Ojca, który Go posłał, i w Siebie jako posłanego przez Ojca Syna Bożego, modli się o wytrwałość uczniów i zachowywanie przykazań tak, aby wszyscy trwali w Nim jak latorośle w winnym krzewie.
Nic więc dziwnego, że Nowy Testament mówi często o wszystkich trzech Osobach Trójcy Przenajświętszej łącznie. Tak właśnie jest w pięknych pozdrowieniach Pawłowych, które weszły do liturgii Eucharystii (np. por. 2 Kor 13, 13), w formułach uwielbienia Boga (por. 1 Kor 12, 4-6), w Łukaszowym opowiadaniu o Zwiastowaniu (por. Łk 1, 35), w tradycji synoptycznej o chrzcie w Jordanie (por. Mk 1; Mt 3; Łk 3) oraz w formule przekazanej w streszczeniu objawień Zmartwychwstałego przez św. Mateusza (28, 19): "Idźcie i nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego".

Dzieje interpretacji

Reklama

Objawiona prawda o Trójcy Świętej przede wszystkim za pośrednictwem chrztu znalazła się u źródeł wiary Kościoła. Ma ona swój wyraz także w przyjętych oficjalnie wyznaniach, w przepowiadaniu, katechezie i modlitwie. Ale również w swojej nauce, jak powiedzieliśmy, Kościół starał się wyraźniej sformułować wiarę trynitarną, zarówno w celu pogłębienia jej rozumienia, jak również dla obrony przed błędami. Stąd już Ojcowie Kościoła rozwinęli bardziej szczegółową terminologię, która wpłynie później na rozwój filozofii, np. filozofii osoby czy natury. Owi wielcy teologowie posłużyli się pojęciami:
- "substancji" (oddawanym niekiedy przez słowo "istota" [grec. ousia] lub "natura" [physis]), aby określić Trójcę w Jej jedności;
- "osoby" [hipostasis, prosopon], aby określić Ojca, Syna i Ducha Świętego w ich wzajemnych różnicach;
- "relacji", aby oddać prawdę, że rozróżnienie Osób Boskich opiera się na Ich wzajemnym odniesieniu do siebie (por. KKK 249-252).
Pojęcie natury, substancji okazało się bardzo pomocne w pierwszej fazie dyskusji trynitarnych.
Pojawił się wtedy bowiem subordynacjonizm (łac. subordinatio - podporządkowanie), głoszony przez aleksandryjskiego kapłana Ariusza (+336). Twierdził on, że tylko Bóg Ojciec jest niezrodzony, niezmienny i nie mający początku. Syn Boży właściwie nie jest Bogiem - jest stworzony, a nie zrodzony i nie cieszy się tą samą Boską naturą, co Ojciec. Sobór Nicejski, przeciwstawiając się nauce Ariusza, stwierdził, że Jezus Chrystus jest "jednorodzonym Synem Bożym, który z Ojca został zrodzony przed wszystkimi wiekami, jako Bóg z Boga, światłość ze światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego; jest On zrodzony, a nie stworzony, współistotny (homoousios) Ojcu" - ma zatem tę samą istotę (ousia), substancję, naturę (physis), co Ojciec.
Z kolei odrębności osób Trójcy zaprzeczał modalizm (sabelianizm). W świetle tej herezji jeden Bóg przybiera różne postacie w rozmaitych działaniach - jakby trzy różne maski, raz jako Ojciec, innym razem jako Syn, jeszcze innym jako Duch Święty. A więc według jednych modalistów - Ojciec cierpi na krzyżu (patrypasjanizm, łac. Patri passio). Według innych - Bóg we Wcieleniu przestaje być Stwórcą itp.
Poważną herezją był też macedonianizm. Macedoniusz, biskup Konstantynopola, twierdził, że Duch Święty jest stworzeniem, kimś niższym od Ojca i Syna.
Przeciwstawiając się tym tendencjom, Ojcowie Kościoła - opierając się na Objawieniu, a nie jak błędnie mniemano na filozofii helleńskiej - tworzą pojęcie osoby. Jest to odrębna istota - wolna, rozumna i zdolna do darowania siebie w miłości. Na razie pojęcie to odnosi się do Trójcy: Boga w Troistości Osób. Chrześcijanie, "wyznając prawdziwe wiekuiste Bóstwo, wielbią odrębność Osób, jedność w istocie i równość w majestacie".
Wiara dotycząca Ducha Świętego została wyznana przez drugi Sobór powszechny w Konstantynopolu w 381 r.: "Wierzymy w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca pochodzi". Jak wiadomo, tradycja łacińska dodaje, że Duch Święty "pochodzi od Ojca i Syna (Filioque)" (KKK 248). Formuła Filioque - wyjaśnia Katechizm Kościoła Katolickiego - nie występuje w Symbolu wyznanym w 381 r. w Konstantynopolu. Idąc jednak za starożytną tradycją łacińską i aleksandryjską, św. Leon Wielki, papież, wyznał ją już w 447 r. w liście "Quam laudabiliter", zanim jeszcze Rzym uznał i przyjął w 451 r. na soborze w Chalcedonie Symbol konstantynopolitański z 381 r. Użycie formuły "i Syna" (Filioque) powoli przyjmowało się w liturgii łacińskiej między VIII a XI wiekiem (por. KKK 247).
Katechizm przyznaje, że "wstawienie" Filioque do Symbolu Nicejsko-Konstantynopolitańskiego stanowi jeszcze dzisiaj punkt rozbieżności z Kościołem prawosławnym. "Tradycja wschodnia wyraża przede wszystkim, że Ojciec w relacji do Ducha jest pierwszym początkiem. Wyznając Ducha jako «pochodzącego od Ojca» (J 15, 26), stwierdza ona, że Duch pochodzi od Ojca przez Syna. Tradycja zachodnia wyraża przede wszystkim współistotną komunię między Ojcem i Synem, mówiąc, że Duch Święty pochodzi od Ojca i Syna (Filioque)" (248). Katechizm opowiada się za wzajemnym uzupełnianiem się, komplementarnością obu sposobów mówienia. Opisana tradycja łacińska rozwinęła się przede wszystkim pod wpływem św. Augustyna (+430), Ojca Kościoła i autora dzieła O Trójcy Świętej (399-414 r.). To właśnie on odwołał się do pojęcia "relacji", aby oddać prawdę, że rozróżnienie Osób Boskich opiera się na Ich wzajemnym odniesieniu do siebie. Augustyn twierdzi, że tajemnica Trójcy Świętej odsłania się przez refleksję nad Boskim poznaniem i Bożą miłością. Bóg Ojciec, poznając siebie i tworząc myśl o sobie, wypowiada Słowo - rodzi Syna. Syn jest najdoskonalszym obrazem Ojca, gdyż ma tę samą naturę, co Ojciec. Ojca i Syna różni wyłącznie relacja - Ojciec rodzi, Syn jest zrodzony. Bóg Ojciec i Syn Boży miłują się wzajemnie miłością najdoskonalszą. Jej wyrazem jest Duch Święty. Duch Święty pochodzi więc od Ojca i Syna jako tchnienie ich wzajemnej miłości - więź zespalająca ich w jednej Boskiej wspólnocie. Duch Święty jako wyraz nieskończonej miłości Ojca i Syna ma tę samą naturę Bożą i różni się od Nich wyłącznie tym, że "od Ojca i Syna pochodzi".
I tak już pozostało. Od późnej starożytności katolicka wiara w Trójcę oznacza zatem, że jeden jedyny Bóg jest w Trzech Osobach, jest "współistotną Trójcą". Osoby Boskie nie dzielą między siebie jednej Boskości, ale każda z nich jest całym Bogiem. Będąc jedynym Bogiem, różnią się One między sobą jedynie relacjami pochodzenia: Syn Boży pochodzi od Ojca - Ojciec rodzi Syna. Duch Święty pochodzi od Ojca i Syna - Ojciec i Syn tchną Ducha Świętego.

Teologia współczesna

We współczesnej teologii podkreśla się, że Trójca to tajemnica niezgłębionej miłości Boga, który nie jest wieczną samotnością, ale wspólnotą Ojca, Syna i Ducha Świętego i przez to źródłem wszelkiej wspólnoty - komunii. Jezus objawił nam, że Bóg jest Ojcem w niezwykłym sensie - nie tylko jako Stwórca, lecz jako odwieczny Ojciec w relacji do swojego jedynego Syna. Z kolei Jezus jest Synem i Zbawcą wyłącznie na mocy swojej szczególnej relacji z Tym, którego nazywa swoim Ojcem i wzywa jako swojego Abbe, ukochanego Ojca. Cały sens ziemskiego dzieła Jezusa polegał na objawianiu Ojca, pełnieniu Jego woli i zbawieniu ludzkości jako Syn Ojca, przyjmujący naturę ludzką. Wreszcie uwielbienie Jezusa, przyjęcie Jego ofiary, objawienie Kościoła, modlitwa - wyznawanie Jezusa jako Pana (por. Rz 10, 9) i ukazanie ostatecznych losów świata dokonuje się w mocy Ducha Świętego (por. Rz 1, 4; 1 Tm 3, 15). W tym sensie Duch Święty jest węzłem miłości spajającym Ojca i Syna oraz Tym, który otwiera człowieka do wejścia we wspólnotę życia Trójcy i prowadzi świat do spełnienia się w miłości Trójcy.
Wiara trynitarna jest zatem podstawą ludzkiej godności, wspólnoty i modlitwy. Wołając Abba, Jezus umożliwił wszystkim swoim braciom i siostrom nowe odniesienie do Boga - jako do Ojca. Przez Ducha Świętego możemy uczestniczyć w Jego synowskiej więzi z Ojcem i jak On wołać: "Abba, drogi Ojcze" (por. Rz 8, 15; Ga 4, 6). Kościół w Liturgii wielbi Boga "przez Chrystusa, Pana naszego, który żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg przez wszystkie wieki wieków". Ze szczególną mocą czyni to w uroczystość Trójcy Przenajświętszej.

Ocena: +1 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Relacje między dwoma XX-wiecznymi świętymi mistykami: Janem Pawłem II i Ojcem Pio

2020-09-23 07:50

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

O. Pio

Zakon Braci Mniejszych Kapucynów, Prowincja Krakowska

Relacje między dwoma XX-wiecznymi świętymi mistykami: Janem Pawłem II i Ojcem Pio. Rozmawiałem o tym z Stefano Campanellą, dyrektorem telewizji Padre Pio TV, płodnym pisarzem, autorem m.in. książek o Papieżu Polaku i Kapucynie z Gargano.

- Czy mógłby pan wyjaśnić, dlaczego możemy mówić o szczególnej relacji Karola Wojtyły z Ojcem Pio? Głównie mówi się tylko o listach pisanych przez Wojtyłę do ​​Ojca Pio...

Copyright Archiwum "Voce di Padre Pio

Kard. Karol Wojtyła z grupą kapłanów w San Giovanni Rotondo

Kard. Karol Wojtyła z grupą kapłanów w San Giovanni Rotondo

- To prawda, wspominane są z reguły co najmniej trzy listy napisane przez Wojtyłę do Ojca Pio, które związane są z dwoma cudami dokonanymi za wstawiennictwem padre Pio: uzdrowienie dr Wandy Półtawskiej oraz syna prawnika z Krakowa.

- Kard. Deskur był świadkiem szczególnych więzi między Janem Pawłem II a Ojcem Pio, dwóch postaci, które odegrały wyjątkową rolę w historii Kościoła, tak różnych, a jednocześnie podobnych do siebie. Rozmawiał pan na ten temat z kard. Deskurem...

- Tak. 30 stycznia 2004 r. miałem zaszczyt zostać przyjęty w Watykanie przez kard. Deskura, aby porozmawiać o relacjach między Janem Pawłem II i Ojcem Pio. Kardynał był bezpośrednim świadkiem niektórych wydarzeń, które łączą Papieża i Padre Pio. Był także osobą, która wysłuchała wielu zwierzeń Jana Pawła II, ponieważ był z nim związany solidną i długą przyjaźnią, która rozpoczęła się w seminarium w Krakowie. Deskur powiedział mi, że koledzy Karola Wojtyły z seminarium już od pierwszych lat postrzegali go jako wyjątkowego człowieka - odkryli, że ma dar „modlitwy natchnionej”. „W godzinie medytacji wszyscy kręcili się, obserwowali, kto wchodzi, kto wychodzi. Wojtyła był jedynym, który nigdy się nie ruszał, całkowicie skupiony na modlitwie” – powiedział mi kardynał. Ale przy tej okazji ujawnił mi również, że papież bardzo mało mówił na temat życia wewnętrznego i zawsze był „bardzo powściągliwy we wszystkim, co dotyczy jego życia duchowego”.

- Ten sposób „zanurzenia się” w głębokim dialogu z Bogiem charakteryzował również Ojca Pio – w tym byli podobni do siebie. Dwaj święci, dwaj mistycy. Ale Wojtyła, już jako Jan Paweł II, w dalszym ciągu przeżywał swoją wiarę w sposób mistyczny...

- Ci, którzy przeczytali „Positio” (zbiór dokumentów wykorzystywanych w procesie) procesu beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego Jana Pawła II, poinformowali mnie również, że co najmniej dwóch świadków zadeklarowało, że widzieli papieża w tak intensywnej modlitwie, że wydawało się to dialogiem z kimś niewidzialnym, który był przed nim: raz miało to miejsce w Ogrodach Watykańskich, a drugi przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej.

- Po okresie seminaryjnym drogi ks. Wojtyły i ks. Deskura rozeszły się. Spotkali się ponownie w Rzymie w okresie Soboru Watykańskiego II. I to właśnie w tamtych latach miały miejsce wydarzenia, które łączą Wojtyłę, Ojca Pio i Deskura. Czy mógłby je pan przypomnieć?

- Tak, ponieważ w listopadzie 1962 r. abp Wojtyła, który był w Rzymie, dostał wiadomość o ciężkiej chorobie Wandy Półtawskiej, jego duchowej córki i przyjaciółki (mówili do siebie: brat i siostra). Wtedy Wojtyła przypomniał sobie kapucyna spotkanego w 1948 r. w czasie rzymskich studiów i postanowił prosić tego Bożego kapłana o modlitwę za przyjaciółkę. I to w tym momencie pojawił się ks. prał. Deskur, który pomógł mu nawiązać korespondencję z Ojcem Pio.

17 listopada 1962 r. Wojtyła napisał list, który Deskur zobowiązał się wysłać do San Giovanni Rotondo za pośrednictwem urzędnika z Sekretariatu Stanu, kom. Angelo Battisti, który był duchowym synem Ojca Pio i często go odwiedzał. Battisti osobiście zaniósł list Ojcu Pio – gdy mu go przeczytano wypowiedział słynne zdanie: „Jemu nie można odmówić”.

Copyright Archiwum "Voce di Padre Pio

List kard. Karola Wojtyły do o. Pio

List kard. Karola  Wojtyły do o. Pio

Kilka dni później, w ramach przygotowań do operacji usunięcia guza, Półtawska została poddana nowym badaniom, które wykazały, że guz całkowicie zniknął. Wiadomość ta natychmiast dotarła do bp. Wojtyły, który czuł się zobowiązany podziękować Ojcu Pio - 28 listopada napisał drugi list, który za pośrednictwem ks. Deskura i kom. Battisti został dostarczony Ojcu Pio, który przy tej okazji powiedział: „Bogu niech będą dzięki!” I to właśnie wtedy wręczył oba listy kom. Battisti, dodając: „Zatrzymaj je, bo pewnego dnia staną się ważne”. Battisti schował je do szuflady i zapomniał o nich. Przypadkowo odnalazł je w tym samym roku i w tym samym miesiącu, w którym ich autor został papieżem.

- Były też inne epizody?

- Tak, jesienią 1974 r. kard. Wojtyła znowu był w Rzymie i gdy zbliżała się rocznica jego święceń kapłańskich (1 listopada 1946 r.), postanowił uczcić tę rocznicę właśnie w San Giovanni Rotondo i odprawić Mszę św. przy grobie Ojca Pio.

Copyright Archiwum "Voce di Padre Pio

Kard. Karol Wojtyła z grupą kapłanów w San Giovanni Rotondo

Kard. Karol Wojtyła z grupą kapłanów w San Giovanni Rotondo

- A ks. prał. Deskur był tym, który często organizował podróże kardynała po Włoszech i towarzyszył mu. To on zorganizował też wyjazd do Apulii.

- Również w tym przypadku ks. prał. Deskur odegrał ważną rolę. Zadzwonił do inż. Pietro Gasparri, który był jednym z kierowników „Casa Sollievo della Sofferenza” („Dom Ulgi w Cierpieniu”, szpital w San Giovanni Rotondo założony na życzenie Ojca Pio, który zgodnie z jego wolą został przekazany Stolicy Apostolskiej – przyp. W.R.). Gasparri został wysłany przez Watykan do San Giovanni Rotondo, aby zająć się niektórymi aspektami zarządzania szpitalem, dlatego Deskur, jako urzędnik Stolicy Apostolskiej, zwrócił się bezpośrednio do niego (jako ciekawostkę dodam, że inż. Gasparri był bratankiem kard. Gasparri, sekretarza stanu Benedykta XV i Piusa XI).

Ks. prał. Deskur poinformował go o przybyciu polskich księży, prosząc o zorganizowanie ich pobytu oraz powiadomienie braci z klasztoru i władz świeckich. Inż. Gasparri zrobił to z należytą starannością. Jednak ze względu na szereg perypetii (1 listopada był szczególnie deszczowy) grupa składająca się z kard. Wojtyły, ks. prał. Deskura i 6 innych polskich księży przybyła bardzo późno wieczorem, około godziny 21. Jednak mimo późnej pory polską delegację przywitali przedstawiciele władz zakonnych i miejskich. Oczywiście kard. Wojtyła nie mógł odprawić Mszy św. przy grobie Ojca Pio w dniu swych święceń, chociaż tego tak bardzo pragnął. Zrobił to następnego dnia, pozostając w San Giovanni Rotondo do rana 3 listopada. Udał się tylko z krótką wizytą do sanktuarium w miejscowości Monte Sant’Angelo. Podczas krótkich homilii wygłaszanych w czasie Eucharystii miał okazję wyrazić cały swój podziw dla kapucyna z San Giovanni Rotondo.

- Dzięki kard. Deskurowi odkrył pan wiele niezwykłych faktów, które mówią o szczególnej relacji Wojtyły z Ojcem Pio, a także o postaci samego Jana Pawła II...

- Kard. Deskur powiedział mi tylko część tego, co wiedział, ponieważ, jak mi wyjaśnił, „o wielu rzeczach dowiedziałem się podczas spowiedzi i nie mogę ich ujawnić”.

Wśród faktów, które mi opowiedział, były rzeczy bardzo ważne. Pewnego dnia bp Michalik poprosił papieża, by powiedział mu coś więcej na temat jego związków z Ojcem Pio. Jan Paweł II wyznał wtedy, że od samego początku była to szczególna relacja.

Kiedy w pierwszych dniach kwietnia 1948 r., jako młody ksiądz, Wojtyła udał się do San Giovanni Rotondo, kapucyn wyjawił mu to, z czego nie zwierzył się nigdy nikomu, nawet spowiednikom, a mianowicie, że oprócz pięciu ran stygmatów i drugiej rany na piersi miał również ranę na plecach, podobną do tej, która zrobiła się Jezusowi, gdy niósł krzyż (patibulum) w drodze na Kalwarię. Ta rana „najbardziej bolała”, ponieważ była „ropiejąca” i nigdy nie była „leczona przez lekarzy”.

Kard. Deskur opowiedział mi wiele innych faktów, ale nie mogłem wtedy nic więcej opublikować. Kiedy jednak Jan Paweł II został beatyfikowany, stwierdziłem, że mogę swobodnie podać coś więcej do publicznej wiadomości.

Dar „natchnionej modlitwy”, począwszy od seminarium, o czym już wcześniej mówiłem. Inny fakt związany jest z Fatimą.

W 1997 r. kard. Deskur udał się do Coimbry na polecenie Papieża, aby spotkać się z siostrą Łucją, jedną z trzech widzących z Fatimy, aby zapytać, czy akt zawierzenia ludzkości Niepokalanemu Sercu Maryi wraz ze wszystkimi biskupami świata został dokonany w sposób, w jaki chciała Madonna. Na zakończenie rozmowy, po zapewnieniu, że konsekracja odbyła się w odpowiedni sposób, kardynał zapytał zakonnicę, czy ma „przekazać Ojcu Świętemu jakąś wiadomość od Matki Bożej”, na co siostra Łucja odpowiedziała: „Nie trzeba, bo Madonna mówi do niego bezpośrednio”. Jest to kolejny dowód na mistyczne życie Jana Pawła II. Ale wszystkie te fakty pokazują również, jaką ważną rolę w życiu papieża odgrywał kard. Deskur.

CZYTAJ DALEJ

W Etiopii odkryto najstarsze przekłady Ewangelii

2020-09-24 13:37

[ TEMATY ]

Ewangelia

Vatican News

Klasztor Abuna Garima w północnej Etiopii jest w posiadaniu najstarszego ilustrowanego przekładu Ewangelii. Jak sądzono do tej pory, kodeks pochodził z XI stulecia, jednak niedawne badania C-14 cofnęły datację manuskryptu o sześć wieków.

Rękopisy Abba Garima znajdują się w klasztorze mnichów ortodoksyjnych na północy Etiopii, ufundowanym prawdopodobnie już około VI wieku, chociaż później wielokrotnie spalony i refundowany, zwłaszcza w średniowieczu. Rękopisy te składają się z dwóch ilustrowanych kodeksów zawierających cztery Ewangelie napisane w języku etiopskim klasycznym. Do niedawna sądzono, że to dzieło pochodzi z XI w. Ostatnie badania cofnęły datację manuskryptu o sześć wieków.

Na temat tego odkrycia Radiu Watykańskiemu mówi jezuita ks. dr Rafał Zarzeczny, wykładowca na Papieskim Instytucie Orientale w Rzymie, specjalista w dziedzinie starożytnej Etiopii:

„Rękopisy te w ostatnich latach zostały poddane badaniom radiowęglowym, które wykazały, że materiał, na którym spisano te kodeksy, pochodzi prawdopodobnie albo z końca IV wieku, albo z początku V wieku – wyjaśnia ks. Zarzeczny. – Być może jeden z rękopisów jest trochę młodszy, ale niewiele.“

Kodeksy zawierają bardzo bogate i charakterystyczne zdobienia. Znajdują się w nich wizerunki ukazujące czterech ewangelistów, jak i wiele innych, dodatkowych ilustracji i ornamentów, które bardzo przypominają manuskrypty syryjskie z tego samego lub z nieco późniejszego okresu, m.in. Rabbuli, który datuje się na koniec VI wieku. Warto również zaznaczyć, że w ilustracjach Abba Garima można znaleźć najstarsze przestawienie Świątyni Jerozolimskiej.

„Rękopisy te znamy już od lat ’70 więc nie są one żadną nową sensacją, natomiast ważne są one dla nas ze względu na krytykę tekstu Pisma Świętego przełożonego na język klasyczny etiopski (jest to język starożytny, który możemy rozumieć jako „etiopską łacinę”). Już w okresie starożytnym ich obecność w tychże klasztorach w tak wczesnym okresie przede wszystkim potwierdza rozprzestrzenienie się cywilizacji chrześcijańskiej na rogu Afryki już w okresie starożytnym. Ważną rzeczą jest, żeby zauważyć, iż zarówno modele przekładu Pisma Świętego, jak i jego zdobienia swobodnie wędrują po świecie starożytnym, dużo bardziej niż nam to się mogło dzisiaj wydawać, myśląc wyłącznie w kontekście basenu Morza Śródziemnego.“

Ewangelie Abba Garima jednoznacznie potwierdzają, że przekład Pisma Świętego Nowego Testamentu na klasyczny język etiopski był gotowy już w V wieku, co czyni go jednym z najstarszych w historii.

v

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję