Reklama

Jasna Góra: rusza konkurs na wieczernikową choinkę

2013-12-17 14:30

kar / Jasna Góra / KAI

Bożena Sztajner/Niedziela

Zapach świerku czuć już na Jasnej Górze. 40 drzewek czeka na uczniów oraz przedszkolaków z archidiecezji częstochowskiej, którzy zgłosili swój udział w VI Konkursie na Wieczernikową Choinkę. Losowanie i strojenie drzewek odbędzie się w najbliższy piątek (20 grudnia) o godzinie 9.00. Od 6 lat idea konkursu jest taka sama. Chodzi o podtrzymywanie i kultywowanie polskich bożonarodzeniowych tradycji. – W tym konkursie piękne jest to, że ręczne ozdoby nadal są wykonywane, a zwyczaje przekazywane są z pokolenia na pokolenie – podkreśliła Izabela Tyras z Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana”, które jest współorganizatorem konkursu na „Wieczernikową Choinkę”.

Przyznała także, że takie wspólne robienie bombek, łańcuchów czy aniołów integruje uczniów, nauczycieli i rodziny. – Wracamy do dawnych obyczajów, gdy wspólnie wykonywało się w domu przeróżne ozdoby. Ta praca jednoczy, ale daje także sporo radości, że wykonało się coś własnoręcznie, a nie kupiło się gotowe w sklepie – powiedziała współorganizatorka konkursu.

Zwróciła uwagę na jeszcze jeden wymiar jasnogórskiego konkursu, który przyciąga pielgrzymów i pozwala im „spotkać się” na Jasnej Górze z nowonarodzonym Jezusem i Jego Matką. – Całe rodziny przychodzą na Jasną Górę, nie tylko podziwiać udekorowane choinki, ale także pomodlić się u Maryi, która od zawsze nam przynosi Jezusa i pokazuje nam drogę do swego Syna. Trzeba to powiedzieć, że to udaje się i pięknie łączy, bo z Wieczernika do Kaplicy Matki Bożej już kilka kroków – zaznaczyła Izabela Tyras.

Reklama

Konkurs cieszy się ogromną popularnością. Zaledwie dwa dni wystarczyły, by lista chętnych szkół, które chcą ubierać świerki była pełna. W tym roku zgłosiło się 15 przedszkoli i 25 szkół. Udekorowane świerki oglądać będzie można w jasnogórskim Wieczerniku od Bożego Narodzenia, czyli od 25 grudnia. Głosowanie potrwa do 2 stycznia.

Jak powiedziała Izabela Tyras, przygotowania idą zgodnie z planem, a teraz wszystko jest już dopinane na ostatni guzik. – Może się wydawać, że to tylko ustawienie choinek, dzieci je ubierają i to tyle. Jednak przygotowania trwają kilka miesięcy. Zaangażowana jest Jasna Góra, ale także pracownicy Radia Jasna Góra. Stemplujemy karteczki, bo na nich oddawane są głosy i tylko takie są ważne. Trzeba przygotować urny, kupić nagrody, zrobić dyplomy i jeszcze wiele innych drobiazgów – dodała Izabela Tyras.

Warto jeszcze zwrócić uwagę na jury, które stanowią jasnogórscy pielgrzymi. W ubiegłym roku, aż 30 tys. osób oddało swój głos na najładniejsze świąteczne drzewko.

Wielki finał i ogłoszenie zwycięzców nastąpi 7 stycznia.

Organizatorami konkursu są: o. Roman Majewski, Przeor Jasnej Góry wraz ze Wspólnotą oraz zespół Radia Jasna Góra i Katolickie Stowarzyszenie Civitas Christiana w Częstochowie.

Tagi:
konkurs choinka

W tym roku choinka i szopka na Placu św. Piotra przybędą z północnych Włoch

2019-10-31 20:24

kg (KAI) / Watykan

Zarówno choinka, jak i szopka, które – zgodnie z wieloletnim zwyczajem – staną w grudniu na Placu św. Piotra w Watykanie, pochodzić będą w tym roku z północnych Włoch. Prawie 26-metrowe drzewko o średnicy pnia 70 cm przybędzie do stolicy Włoch wraz z 20 mniejszymi choinkami z płaskowyżu Asiago z prowincji Vicenza, ofiarowane przez Konsorcjum Rotzo, Pedescala i San Pietro. Szopka natomiast jest darem gminy Valsugana z prowincji Trydent.

Zbigniew Gretka

Oba te przedmioty łączy jeden czynnik – wspomnienie nawałnic, które na przełomie października i listopada 2018 r. zniszczyły wiele miejsc w Triveneto [historyczny region na północy Włoch, obejmujący trzy współczesne regiony tego kraju: Wenecję Trydencką, Euganejską i Julijską - KAI].

Otwarcie szopki i zapalenie świateł na choince na Placu św. Piotra ma nastąpić 5 grudnia o godz. 16.30, a uroczystościom z tym związanym będą przewodniczyć przewodniczący i sekretarz generalny Gubernatoratu Państwa Miasta Watykanu – kard. Giuseppe Bertello i bp Fernando Vérgez Alzaga.

Szopka, zrobiona niemal w całości z drewna, składa się z dwóch elementów architektonicznych, charakterystycznych dla tradycji trydenckiej. Są to dwie struktury z obrobionego drewna z prostymi stołami, na których zostanie rozmieszczonych ponad 20 postaci naturalnej wysokości, wykonanych w polichromowanym drewnie. Aby upamiętnić ubiegłoroczną klęskę żywiołową, tło krajobrazowe zostanie ozdobione gałązkami z obszaru, dotkniętego nieszczęściem.

Świerk-choinka pochodzi z gminy Rotzo i części gmin Pedescala i San Pietro, a łączna powierzchnia zalesiona tamtych ziem przekracza 1880 hektarów. W zamian za ścięcie drzew, przeznaczonych do Watykanu, zostanie zasadzonych 40 nowych świerków, aby jeszcze bardziej poprawić drzewostan, zniszczony przez ubiegłoroczne klęski. Nad przyozdobieniem i iluminacją drzewek czuwać będzie Dyrekcja Infrastruktury i Usług Gubenatoratu we współpracy z firmą oświetleniową Osram, która ofiarowała specjalny sprzęt, mający na celu ochronę środowiska i oszczędność energii.

Szopka przywołuje wprost starożytne stajnie-stodoły z Lessinii, położonej na terenie Przedalp Weneckich. Aby wzbogacić ją, znajdzie się tam kapitel, przedstawiający Matkę Bożą z Dzieciątkiem – dzieło artysty Cima da Conegliano, wybitnego malarza z okresu Odrodzenia. Ubrane w tradycyjne stroje weneckie postaci w szopce będą miały około 125 cm wysokości.

Rano 5 grudnia delegacje gminy Scurelle, Konsorcjum i Szopkarskiej Grupy Artystycznej Parè di Conegliano przyjmie na audiencji papież Franciszek.

Choinka i szopka pozostaną na Placu św. Piotra do zakończenia okresu świątecznego, czyli do Niedzieli Chrztu Pańskiego 12 stycznia 2020 roku.

Zwyczaj ustawiania choinki w tym miejscu wprowadził w 1982 r. św. Jan Paweł II i pomysł ten bardzo szybko zyskał powszechne uznanie rzymian oraz turystów i pielgrzymów zagranicznych. Początkowo drzewa pochodziły z lasów włoskich, ale szybko w akcję tę włączyły się inne kraje, traktując podarowanie drzewka papieżowi jak zaszczyt, a zarazem swego rodzaju promocję własnego regionu. W latach 1997 i 2017 choinki do Watykanu pochodziły z Polski: z Zakopanego i z Ełku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Sarah: jeśli chcesz podźwignąć Kościół, padnij na kolana!

2019-03-18 16:41

vaticannews.va / Watykan (KAI)

Nie bójmy się tego powiedzieć: Kościół potrzebuje dziś głębokiej reformy, która dokona się przez nasze nawrócenie – uważa kard. Robert Sarah. Prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów zabrał głos na temat trwającego obecnie kryzysu Kościoła.

Bożena Sztajner/Niedziela

Postrzega go z perspektywy zwyczajnych wiernych i ogromnej rzeszy porządnych księży. Kolejne odsłony słabości Kościoła zachwiały wiarą katolików i rzuciły cień podejrzenia na wszystkich kapłanów. Kard. Sarah chce im przywrócić ufność i pokój. Nie wątpcie, trwajcie przy nauczaniu Kościoła, bądźcie wytrwali w modlitwie, w Kościele zawsze będzie dość światła dla każdego, kto szuka Boga – pisze afrykański purpurat.

Nie lekceważy on jednak aktualnego kryzysu. „Kościół – zauważa - miał być miejscem światła, a stał się kolebką ciemności”. To co się w nim dzieje, postrzega w bardzo radykalnych kategoriach, zapożyczonych od papieża Franciszka. Ujawniane dziś skandale widzi przez pryzmat ewangelicznych wydarzeń: zdrady Judasza i zaparcia się Piotra. Twierdzi, że od dawna żyjemy tajemnicą Judasza. Zdrada dokonująca się dzisiaj, została przygotowana i spowodowana przez wiele innych zdrad, mniej widocznych, bardziej subtelnych, ale równie głębokich. Zarzuciliśmy modlitwę i pogrążyliśmy się w nurcie aktywizmu. Wstydziliśmy się Jezusa, Jego objawienia i nauczania moralnego. Aby błyszczeć przed światem, zakwestionowaliśmy prawdę objawioną i pozbawiliśmy moralność jej znaczenia. Niektórzy kapłani kwestionują znaczenie celibatu, roszczą sobie prawo do życia prywatnego, co jest sprzeczne z misją kapłana. Inni posuwają się tak daleko, że chcą mieć prawo do zachowań homoseksualnych – wylicza kard. Sarah.

Podkreśla on, że kryzys ten ma przede wszystkim charakter duchowy, jest kryzysem wiary. Diabeł natomiast chce byśmy starali się go rozwiązać jak kryzys instytucji tylko ludzkiej. „Jeśli chcesz podźwignąć Kościół, padnij na kolana” – pisze prefekt watykańskiej kongregacji, podkreślając, że to właśnie modlitwa musi być pierwszą odpowiedzią na zaistniałą sytuację. Tego kryzysu nie da się przezwyciężyć ludzkimi siłami. Kard. Sarah przestrzega też przed podziałami, tworzeniem frakcji w Kościele. Przyznaje, że biskupi i kapłani są niedoskonali, mają swoje słabości. Prosi jednak wiernych, by nimi nie gardzili, choć jak podkreśla, powinni od nich wymagać katolickiej wiary i sakramentów życia Bożego.

Kard. Sarah pisze o tym we wstępie do swego nowego książkowego wywiadu „Le soir approche et déjà le jour baisse” (Ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił), który w środę 20 marca trafi do francuskich księgarń. Poprzednie dwa („Bóg albo nic” oraz „Moc milczenia”) okazały się światowymi bestsellerami. Tym razem prefekt watykańskiej kongregacji skupia się na duchowym kryzysie współczesnego świata. Wyznaje, że książka ta jest „krzykiem jego duszy”. „Jestem wam winien, chrześcijanie, jedyną prawdę, która zbawia – pisze afrykański purpurat. – Już niebawem stanę przed wiekuistym Sędzią. Cóż Mu powiem, jeśli nie przekażę wam prawdy, którą sam otrzymałem? My biskupi powinniśmy drżeć na myśl o naszym milczeniu, które obarcza nas winą, o milczeniu, które czyni nas wspólnikami, o naszym milczeniu, by przypodobać się światu” – dodaje kard. Sarah.

We wstępie do nowej książki wskazuje on również na szczególną rolę miłości do Następcy Piotra. Nie przypadkiem dedykuje tę pozycję dwóm papieżom: „Benedyktowi XVI, niezrównanemu w staraniach o odbudowę Kościoła, i Franciszkowi, wiernemu synowi św. Ignacego”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Gwatemala: beatyfikacja brata szkolnego Jakuba A. Millera – męczennika

2019-12-06 19:13

kg (KAI) / Huehuetenango

W sobotę 7 grudnia w mieście Huehuetenango w zachodniej Gwatemali biskup diecezji David w Panamie kard. José Luis Lacunza Maestrojuán ogłosi błogosławionym brata Jakuba Alfreda Millera, który poniósł tam śmierć męczeńską w wieku 37 lat. Był on amerykańskim bratem szkolnym, który ponad 10 lat swego życia zakonnego spędził w Ameryce Środkowej, głównie w Nikaragui, potem w Gwatemali i tam zginął z rąk niewykrytych do dzisiaj sprawców.


Brat Santiago czyli Jakub Alfred Miller

Oto krótki życiorys nowego błogosławionego.

Jakub (James) Alfred Miller urodził się 21 września 1944 w miasteczku Stevens Point w amerykańskim stanie Wisconsin. Był wcześniakiem i zaraz po urodzeniu ważył zaledwie nieco ponad 1,8 kg, później jednak szybko się rozwijał i jako dorosły mierzył prawie 2 metry i ważył 100 kg. W dzieciństwie i wczesnej młodości był bardzo porywczy, a nawet niesforny i rubaszny, co nieraz budziło lęk w jego otoczeniu.

Wielki wpływ na zmianę jego zachowania i na całe późniejsze jego życie wywarła nauka w szkole średniej, prowadzonej przez braci szkolnych w mieście Winona w sąsiednim stanie Minnesota. W 1959, mając 15 lat, rozpoczął juniorat w tym zgromadzeniu zakonnym, w 3 lata potem został postulantem, a następnie nowicjuszem. Przyjął wówczas imiona zakonne Leo William, później jednak powrócił do swych imion chrzestnych i tylko ich używał.

Jeszcze przed złożeniem ślubów wieczystych w sierpniu 1969 zaczął pracować jako nauczyciel języków angielskiego i hiszpańskiego i jako katecheta w szkole średniej Cretin w St. Paul – stolicy Minnesoty; uprawiał też amerykański futbol i trenował drużynę szkolną.

Po ślubach władze zgromadzenia wysłały go do pracy w mieście Bluefields w południowo-wschodniej Nikaragui, skąd w 1974 przeniesiono go do Puerto Cabezas na północny wschód kraju. Pracował tam nie tylko jako nauczyciel, ale również przy rozbudowie miejscowego kompleksu przemysłowo-kościelnego, a szkoła na jego terenie pod jego kierunkiem rozrosła się z 300 do 800 uczniów. Aby bardziej zbliżyć się do miejscowej ludności, zaczął używać hiszpańskiej wersji swego imienia – Santiago (Jakub) i pod nim był powszechnie znany.

Tę pomyślnie rozwijającą się działalność przerwało w lipcu 1979 polecenie władz zakonnych, aby opuścił Nikaraguę, gdy zwyciężyło tam lewicowe ugrupowanie sandinistów. Brat Santiago pozostawał bowiem w dobrych i bliskich kontaktach z dotychczasowym dyktatorem Anastasio Somozą, widząc w tym szanse na wypełnienie przez rząd zobowiązań co do rozbudowy szkolnictwa w tym regionie, złożonych jego poprzednikowi i współbratu zakonnemu Francisowi Carrowi. Ale niektórzy miejscowi mieszkańcy uważali te więzi za zbyt bliskie i to zaniepokoiło przełożonych zakonnika, tym bardziej że nowe władze umieściły jego nazwisko na liście tych, których należy „sprzątnąć”.

Brat Santiago wrócił więc bardzo niechętnie do Stanów Zjednoczonych, gdzie znów zaczął uczyć w swej pierwszej szkole w St. Paul, nie przestając jednak marzyć o powrocie do Ameryki Środkowej. Robił tak wiele dla tej placówki, że uczniowie nazwali go „Bratem Złotą Rączką”.

W styczniu 1981 znów znalazł się w Ameryce Środkowej, tym razem w Gwatemali – w Huehuetenango na zachodzie kraju i tam od pierwszej chwili zaangażował się jako nauczyciel zawodu w poprawę położenia ludności tubylczej, uciskanej przez panujący w tym kraju reżym. Działania te z jednej strony zyskały mu wielką sympatię miejscowych mieszkańców, z drugiej ściągnęły nań nie mniejszą wrogość rządzących wojskowych i bardzo szybko zaczął otrzymywać ostrzeżenia i pogróżki, których jednak nie uląkł się i nadal prowadził swą działalność na rzecz najuboższych.

Już w rok później – wieczorem 13 lutego 1983 do prowadzonej przez braci szkolnych Szkoły Indiańskiej im. De La Salle wdarło się trzech zamaskowanych i uzbrojonych mężczyzn, oddając serię strzałów do brata Millera, zajętego pracami budowlanymi. Zakonnik zginął na miejscu, zabójcy natomiast od razu odjechali, a wszelki ślad po nich zaginął. Do dziś pozostali niewykryci i nieukarani.

Amerykańska diecezja La Crosse, na której terenie urodził się przyszły błogosławiony, ustanowiła nagrodę jego imienia za działalność na rzecz sprawiedliwości społecznej, a po jego śmierci powstała także fundacja, również nosząca jego imię, w celu kontynuowania jego dzieła na rzecz biednych i uciskanych. Brat Santiago nazywany jest „męczennikiem edukacji”.

Jego proces beatyfikacyjny toczył się w Huehuetenango w latach 2009-10, a w Watykanie zakończył się podpisaniem przez Franciszka dekretu o męczeństwie 7 listopada 2018.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem