Reklama

Niedziela Świdnicka

Wychować na porządnych ludzi - wywiad w Dniu Nauczyciela

Dzień Edukacji Narodowej to doskonała okazja do refleksji nad polską szkołą. O pasji nauczania, relacji nauczycieli z uczniami oraz wyzwaniach współczesnej szkoły opowiada Barbara Moneta.

2021-10-14 14:21

[ TEMATY ]

wywiad

dzień nauczyciela

Barbara Moneta

Hubert Gościmski

Barbara Moneta – mama Marty, Kamila i Jakuba, od 1987 roku nauczycielka gry na fortepianie w Państwowej Szkole Muzycznej I st. im. Ludomira Różyckiego w Świdnicy. Przez wiele lat pełniła funkcję organistki m.in. w świdnickiej katedrze

Barbara Moneta – mama Marty, Kamila i Jakuba, od 1987 roku nauczycielka gry na fortepianie w Państwowej Szkole Muzycznej I st. im. Ludomira Różyckiego w Świdnicy. Przez wiele lat pełniła funkcję organistki m.in. w świdnickiej katedrze

Hubert Gościmski: Skąd wzięła się u Pani pasja do muzyki oraz chęć dzielenia się nią z innymi?

Barbara Moneta: Pamiętam, jak mając 5 lat wraz z rodzicami gościliśmy u pewnej rodziny. W ich salonie stał duży czarny fortepian, który mnie urzekł i zachwycił. Pomyślałam wtedy, że cudownie byłoby umieć grać na tym instrumencie. Gdy byłam w trzeciej klasie, znajomi zasugerowali, aby zapisać mnie do szkoły muzycznej. Rodzice zaprowadzili mnie na egzamin wstępny, a towarzyszyła mi także koleżanka z bloku. Okazało się, że przyjęto nas obydwie do klasy fortepianu. Podczas mojej edukacji kilka razy zmieniałam nauczycieli, aż trafiłam do pana Jana Adamowicza. Był on wówczas nauczycielem fortepianu w naszej szkole, a jednocześnie organistą w świdnickiej bazylice. Zaimponował mi swoją postawą i uznałam, że takie połączenie zawodowe, jakie on prezentował (nauczyciel i organista), jest idealnym sposobem na życie. To właśnie on mnie zainspirował przy wybieraniu zawodowej ścieżki, stąd po ukończeniu Szkoły Muzycznej I stopnia rozpoczęłam edukację w Szkole Muzycznej II stopnia w Wałbrzychu – już w klasie organów.

Reklama

Jak bardzo zmieniła się szkoła od momentu, w którym zaczynała Pani pracę do teraz?

:: Zmiany w szkole były związane z tym, co działo się w życiu ogólnonarodowym. Przeżyliśmy zmianę systemu, rozmaite reformy, to dotykało także szkoły muzycznej. Dawniej nie do pomyślenia było, aby w szkole grać kolędy czy muzykę rozrywkową. Jeżeli ktoś chciał opracować utwory na święta, ćwiczył je w domowym zaciszu. Dopiero na początku lat 90. ówczesny dyrektor Jan Adamowicz zainicjował charytatywne koncerty kolęd, na które zapraszaliśmy gości z miasta. I tak ta tradycja kolędnicza trwa do dziś. Zmieniliśmy się także my – jesteśmy dojrzalsi, bardziej doświadczeni. Myślę, że czujemy więcej empatii do dzieci. To jest cecha w naszej szkole niezbędna – zrozumienie, poszanowanie drugiego, młodego człowieka, któremu nie zawsze wszystko się udaje. Niekiedy reagujemy jak rodzic, podamy szklankę wody czy porozmawiamy i wspomożemy w trudnych chwilach.

Dokładnie, szkoła muzyczna ma swój niepowtarzalny klimat, gdzie poza samym zdobywaniem wiedzy ważna jest także relacja nauczyciel-uczeń. Czy ma Pani wrażenie, że wzajemne zrozumienie mobilizuje uczniów do pracy?

Reklama

:: Oczywiście, to jedna z rzeczy, która mnie zachwyca w tej pracy i bardzo ją sobie cenię. Uważam, że gdyby nie wzajemna sympatia i przyjaźń w relacji nauczyciel-uczeń, to nasi uczniowie często nie mieliby ochoty i motywacji, by porzucić inne zajęcia na rzecz ćwiczenia kolejnych gam, etiud czy sonatin. To właśnie jest specyficzna cecha szkoły muzycznej, że wspomniana wyżej osobista relacja jest pierwszorzędna w sposobie nauczania. Kiedyś prof. Krystian Kiełb powiedział, że do dzieci uczących się grać chyba najbardziej pasują słowa św. Jana Pawła II: „Musicie od siebie wymagać, choćby nikt inny od was nie wymagał”.

archiwum prywatne

Umiemy dzielić z uczniem zarówno radość, jak i smutek, relacje uczeń-nauczyciel są niezwykle bliskie i osobiste, dlatego szkoła jest wyjątkowa – twierdzi Barbara Moneta

Umiemy dzielić z uczniem zarówno radość, jak i smutek, relacje uczeń-nauczyciel są niezwykle bliskie i osobiste, dlatego szkoła jest wyjątkowa – twierdzi Barbara Moneta

Na co, Pani zdaniem, współczesna szkoła powinna kłaść szczególny nacisk?

:: Przypuszczam, że ilu nauczycieli, tyle będzie odpowiedzi. Uważam, że z jednej strony szkoła powinna być bardziej motywująca i twórcza. Z drugiej strony należy pamiętać, iż ćwiczenie, często żmudne i postrzegane przez uczniów jako monotonne, stanowi podstawę do osiągniecia tej niezwykłej umiejętności, jaką jest gra na instrumencie. Powinniśmy zatem, wspólnie nauczyciele i rodzice, dążyć do tego, aby uczniowie sami siadali do nauki i odczuwali satysfakcję z tego, co robią. Jednak najważniejszym wyzwaniem współczesnej szkoły jest po prostu wychowanie uczniów na porządnych ludzi.

Pandemia wywróciła każdą dziedzinę życia, łącznie z edukacją. Jak Pani wspomina czas nauki zdalnej?

:: Początkowo każdemu z nas, nauczycielom i uczniom, nauka gry na instrumencie na odległość wydawała się nierealna. Z czasem wypracowaliśmy jednak wspólne metody pracy i staraliśmy się wykorzystać ten okres jak najlepiej. Poza tym doświadczyliśmy wielu niezwykłych momentów. Pamiętam jak jedna z uczennic opowiadała mi, że w maju, kiedy dopracowywałyśmy szczegóły interpretacyjne utworów na koncert absolwentów, gdy tylko zbliżała się pora jej lekcji, sąsiadka z domu naprzeciwko uchylała okno, przysuwała do niego krzesło i delektowała się dźwiękami płynącymi z pianina. Z kolei moja koleżanka, nauczycielka gry na flecie, pod koniec roku szkolnego organizowała w swoim ogrodzie koncerty uczniów, na które zapraszała rodziców wraz z dziećmi. Brawa i oklaski niosły się nawet z sąsiednich domów. Pandemia sprawiła, że weszliśmy do domów i rodzin tych dzieci. Na koniec trudnego, pandemicznego roku usłyszeliśmy – ja i inni nauczyciele – od rodziców i uczniów słowa uznania oraz wdzięczności za to, że „żywa” muzyka zagościła w ich domach i mogli bezpośrednio obserwować postępy swoich pociech. Oczywiście jestem przekonana, że lekcji w szkole, „na żywo”, nie zastąpią internetowe przekazy, ale uważam, że w tym niełatwym czasie – wspólnie: uczniowie, rodzice i nauczyciele – zdaliśmy egzamin na piątkę z plusem.

Rozmawiamy w Dniu Nauczyciela. Czego życzyć Pani oraz całemu gronu pedagogicznemu z okazji tego święta?

:: Przede wszystkim zdrowia, które w tych czasach jest wartością nie do przecenienia. Oczywiście także satysfakcji z pracy, jak najlepszych relacji z dziećmi, wielu chętnych do pracy i wytrwałych w postanowieniach uczniów oraz rodziców, którzy rozumieją i wspierają swoje pociechy. Pozwolę sobie także nawiązać do mojego ukochanego cytatu Ludwika Jerzego Kerna: „Czym jest muzyka? Nie wiem, może po prostu niebem z nutami zamiast gwiazd”. Wszystkim życzę jak najczęstszego stąpania po tych niebiańskich nutach.

Ocena: +4 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bp Długosz: niech bierzmowanie nie będzie uroczystym pożegnaniem z Kościołem

– Świadectwo o Panu Jezusie musi kosztować – powiedział 19 października biskup senior archidiecezji częstochowskiej Antoni Długosz w kościele św. Józefa Robotnika w Popowie.

Świątynia była kolejnym z wyznaczonych przez abp. Wacława Depo, metropolitę częstochowskiego, kościołów stacyjnych archidiecezji w Roku św. Józefa. Podczas liturgii bp Długosz udzielił również sakramentu bierzmowania 117 osobom.

CZYTAJ DALEJ

Ile razy w ciągu dnia mogę przyjąć Ciało Chrystusa?

2021-10-20 12:55

[ TEMATY ]

duchowość

Eucharystia

Msza św.

Adobe Stock

Ile razy tak naprawdę można przystępować do Komunii św. w ciągu jednego dnia? Czy nie moglibyśmy przyjmować Jezusa tyle razy, ile chcemy?

Zwykle spotykam ludzi, którzy mają dokładnie odwrotny problem i trzeba ich namawiać, żeby przynajmniej w okresie świątecznym wyspowiadali się i przyjęli Komunię św. Dobrze jest nosić w sobie pragnienie tak częstego przystępowania do Komunii św. Przypomnę jednak tę znaną pewnie zasadę, że możemy tylko dwa razy przystąpić do Komunii św. w ciągu dnia.

CZYTAJ DALEJ

Łódź: Lekarze z Centrum Zdrowia Matki szukają rodziny dla chłopca, którego uratowali

2021-10-20 13:20

[ TEMATY ]

pomoc

Zffoto/Fotolia.com

Pracownicy Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi zaangażowali się w poszukiwanie specjalistycznej rodziny zastępczej dla ośmiomiesięcznego Marcinka, który prawie całe swoje życie spędził w ich placówce. Chcą, by chłopiec, z którym bardzo się zżyli, trafił pod dobrą i czułą opiekę.

"Marcinka poznaliśmy 8 miesięcy temu, gdy trafił do nas ze szpitala w Piotrkowie, gdzie stwierdzono u niego niedrożność jelit. Mama dziecka do momentu porodu nie wiedziała, że jest w ciąży i nie była w tym czasie objęta żadną opieką. Potem zrzekła się praw do dziecka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję