Reklama

Polska

Realizm i adekwatność katolickiego modelu małżeństwa i rodziny

[ TEMATY ]

rodzina

Karolina Pękala

Coraz wyraźniej widoczne są ataki na tradycyjny model rodziny w tzw. ponowoczesnym świecie. W imię pluralizmu i tolerancji oraz indywidualizmu i swoistego eksperymentowania, zauważalne są tendencje do podważania naturalnego, powszechnego, niezbędnego i niczym niezastąpionego charakteru rodziny, zbudowanej na sformalizowanym, trwałym związku kobiety i mężczyzny. Równocześnie lansuje się tezę, że rodzina nie ma „korzeni” w naturze ludzkiej, ale raczej w kulturze i tradycji społecznej. Ta sama tendencja widoczna jest dziś odnośnie tzw. płci kulturowo-społecznej (gender), która ma wielki wpływ na rozumienie, a właściwie zafałszowanie obrazu osoby ludzkiej, a poprzez nią – małżeństwa i rodziny.

Obok tradycyjnego modelu małżeństwa i rodziny pojawiają się alternatywne formy życia „małżeńsko-rodzinnego” takie chociażby jak: kohabitacja, rodzina zrekonstruowana, rodzina nomadyczna, monoparentalność, DINKS (Double Income No Kids – podwójny dochód i żadnych dzieci), LAT (Living Apart Together – razem, ale oddzielnie), LiL (Iive in Lover – życie z ukochanym), single, związki homoseksualne, itd.. Powstawaniu alternatywnych modeli małżeństwa i rodziny sprzyjają przemiany obyczajowości, ale także procesy legislacyjne i związane z nimi zmiany w prawodawstwie, dążące do redefinicji małżeństwa i rodziny. Wspomniane powyżej zjawiska prowadzą do kryzysu rodziny, który dodatkowo generowany jest przez wielkie problemy społeczne, takie jak: bezrobocie, narastająca bieda, emigracja zarobkowa i związane z nią tzw. eurosieroctwo. Również brak polityki rodzinnej, mylonej często z pomocą społeczną, wpływa na kryzys współczesnej rodziny.

1. Kościół katolicki „ekspertem w sprawach ludzkich”
Jan Paweł II przypominał w swoim nauczaniu, że Kościół towarzysząc człowiekowi od ponad dwóch tysięcy lat w jego radościach i nadziejach, smutkach i lękach, posiada wielkie „doświadczenie w sprawach ludzkich”. Kościół poprzez swoje nauczanie i działalność nieustannie broni godności i praw człowieka. Wyrazem jego troski o osobę ludzką i podstawowe środowiska, w których ona żyje i działa jest jego nauczanie społeczne, na czele z katolicką nauką społeczną.

Problematyka małżeńsko-rodzinna zajmuje jedno z najważniejszych miejsc we współczesnym nauczaniu Kościoła. Jan Paweł II pisał w adhortacji Familiaris consortio poświeconej rodzinie, że „Kościół, świadomy tego, że małżeństwo i rodzina stanowią jedno z najcenniejszych dóbr ludzkości, pragnie nieść swoją naukę i zaofiarować pomoc tym, którzy znając wartości małżeństwa i rodziny, starają się pozostać im wierni; tym, którzy w niepewności i niepokoju poszukują prawdy; i tym, którzy niesłusznie napotykają na przeszkody w realizowaniu własnej wizji rodziny. Podtrzymując pierwszych, oświecając drugich i wspierając tych, którym stwarzane bywają trudności, Kościół pragnie służyć każdemu człowiekowi, zatroskanemu o losy małżeństwa i rodzin” (nr 1). Kościół wie, że rodzina jest podstawowym dobrem i wartością każdego człowieka i wszystkich społeczeństw. Bowiem życie każdego człowieka, a poprzez niego poszczególnych społeczeństw i państw, organicznie związane jest z rodziną. Konferencja Episkopatu Polski w dokumencie poświeconym rodzinie dobitnie podkreśliła znaczenie tej najmniejszej wspólnoty dla rozwoju państwa i narodu pisząc, że „Polska poczyna się z miłości żony i męża, rośnie pod sercami matek, rozwija się i dojrzewa w moralnie zdrowych rodzinach. Oparta na małżeństwie kobiety z mężczyzną, monogamiczna i trwała rodzina jest koniecznym i niezastąpionym fundamentem społeczeństwa. Zrozumiałe zatem, że wszystkie – bez wyjątku – instytucje życia społecznego mają zadanie służebne wobec rodziny (nr 143).

Reklama

Świadomość miejsca i roli małżeństwa i rodziny w rozwoju osobistym i społecznym każdego człowieka, pozwoliła stwierdzić Janowo Pawłowi II, że rodzina jest dla Kościoła „pierwszą i z wielu względów najważniejszą” oraz to, że jest ona „pierwszą i niezastąpioną szkołą życia społecznego (…). Stanowi kolebkę i najskuteczniejsze narzędzie humanizacji i personalizacji społeczeństwa: współpracuje w pełni i w sposób sobie tylko właściwy w budowaniu świata, czyniąc życie naprawdę ludzkim, zwłaszcza przez to, że strzeże, zachowuje i przekazuje cnoty oraz «wartości»” (Adhortacja Familiaris consortio, nr 43). Kościół towarzysząc rodzinie w dobie współczesnej, dostrzega jej blaski i cienie, czemu wyraz daje chociażby we wspomnianej już adhortacji apostolskiej Familiaris consortio (nr 4-10) i w Liście do Rodzin (nr 13-14, 19-22) oraz w wielu innych dokumentach, takich jak nauczanie Soboru Watykańskiego II na czele z Konstytucją duszpasterską o Kościele w świecie wspołczesnym, Gaudium et spes (nr 47-52), Kodeks Prawa Kanonicznego (kan. 1055-1165), Katechizm Kościoła Katolickiego (nr 369-373, 2331-2400), Kompendium nauki społecznej Kościoła (nr 209-254), a także okolicznościowe przemówienia.

Kościół katolicki świadomy jest tego, że ponieważ przez „rodzinę toczą się dzieje człowieka” dlatego też ona znajduje się „pośrodku tego wielkiego zmagania pomiędzy dobrem a złem, miedzy życiem a śmiercią, miedzy miłością a wszystkim, co jest jej przeciwieństwem” (Jan Paweł II, List do Rodzin, nr 3). W związku z tą sytuacją Kościół czuje się przynaglony do „ocalenia i urzeczywistnienia całej prawdy i pełnej godności małżeństwa i rodziny” (Jan Paweł II, Adhortacja Familiaris consortio, nr 5), pomagając odkryć tym wspólnotom ich najgłębszą tożsamość i stać się tym, czym są w swojej naturze (zob. tamże, nr 17). Nauczanie Kościoła na temat małżeństwa i rodziny, będące w zgodzie z prawem naturalnym, ma charakter interdyscyplinarny. Korzysta ono z osiągnięć nauk familiologicznych, psychologii, pedagogiki, socjologii, antropologii i etyki. Cały ten namysł zostaje dopełniony madrościowym wymiarem filozofii i teologii, gdyż jak podkreślał Papież-Polak, „przyszłym losom świata grozi bowiem niebezpieczeństwo, jeśli ludzie nie staną się mądrzejsi” (Adhortacja Familiaris consortio, nr 8). Dlatego też analizowane i omawiane nauczanie znajduje swoje pogłębienie i potwierdzenie w Objawieniu, tj. w zamyśle Boga-Stwórcy, który strzeże prawdę o analizowanych wspólnotach, wnosząc niezaprzeczalną wartość w rozumienie ich natury i tożsamości.

2. Antropologiczne korzenie małżeństwa i rodziny
Od rozumienia tego kim jest człowiek (tym problemem zajmuje się antropologia) zależy konkretna koncepcja wychowania, życia społecznego, a także pojmowanie małżeństwa i rodziny. W historii raz po raz pojawiają się fałszywe koncepcje człowieka, które tworzą, tzw. „błąd antropologiczny”, wyrażający się jednostronnym i fragmentarycznym odczytywaniem wieloaspektowej natury osoby ludzkiej, co w konsekwencji prowadzi do redukcyjnych koncepcji człowieka, a poprzez nie, do redukcyjnych wizji różnych społeczności, u podstaw których znajduje się małżeństwo i rodzina.

Współczesny spór o człowieka wywołany fałszywą antropologią postmodernizmu stał się zarazem sporem o małżeństwo i rodzinę, gdyż u podstaw tych wspólnot znajduje się właśnie osoba ludzka. W lansowanej przez postmodernizm antropologii, brak jest integralnej wizji człowieka, bowiem osoba ludzka nie jest już spostrzegana jako jedność duchowo-cielesna. Dochodzi do naturalizacji i biologizacji człowieka. Ciało zostaje pozbawione sensu znaku, tzn. nie jest już językiem miłości i znakiem życia duchowego człowieka, ale coraz bardziej jest sprowadzane do roli towaru i przedmiotu użycia, w celu maksymalizowania wyrafinowanych doznań. W konsekwencji także ludzka płciowość zostaje pozbawiona osobowego i integralnego wymiaru i zredukowana tylko do aspektu popędowego. Takie rozumienie człowieka, jego ciała i płciowości, prowadzi do utylitaryzmu i ideologii konsumeryzmu. Zjawiska te godzą w dobro poszczególnego człowieka i całych społeczeństw, bowiem jak uczył Jan Paweł II: „utylitaryzm to cywilizacja skutku, użycia — cywilizacja „rzeczy”, a nie „osób”; cywilizacja, w której osoby stają się przedmiotem użycia, podobnie jak używa się rzeczy. Tak więc — na gruncie cywilizacji użycia kobieta bywa przedmiotem dla mężczyzny. Dzieci stają się przeszkodą dla rodziców. Rodzina staje się instytucją ograniczającą wolność swoich członków. Aby się o tym wszystkim przekonać, wystarczy przyglądnąć się choćby pewnym programom wychowania seksualnego, które wprowadzane bywają w szkołach, często mimo sprzeciwu, a nawet protestów ze strony wielu rodziców. A dalej cały trend „proaborcyjny”, który usiłuje się ukryć poza pojęciami „prawa wyboru” („pro choice”) ze strony obojga małżonków, a w szczególności kobiety. To tylko kilka przykładów, które można by mnożyć”(List do Rodzin, nr 13).

Reklama

Fałszowanie prawdy o płciowości ludzkiej idzie jednak dalej, czego wyrazem jest tzw. antropologia płci kulturowej gender. Płeć traktuje się w niej jako wytwór społeczno-kulturowy, a nie wynik natury. Seksualność czlowieka nie jest już właściwością osoby, jej natury, ale zmienną „konstrukcją społeczną”. Człowiek w ciągu życia może wiele razy zmieniać swoją tożsamość płciową. Może być mężczyzną, kobietą, gejem, lesbijką, transseksualistą, biseksualistą itd. Ideologia gender niesie ze sobą zagrożenia zarówno dla jednostki, jak i dla społeczeństwa. Interpretacja płci jako konstruktu kulturowo-społecznego, będącego efektem dowolnego wyboru, z jednoczesnym odrzuceniem normatywności biologiczno-psychicznej prowadzi do degradacji cielesnego wymiaru ludzkiej egzystencji. Ideologiczne zrównanie kobiety z mężczyzną za cenę wykorzenienie ich z kontekstu ich własnych ciał i płci skutkuje brakiem poczucia autentycznej tożsamości (tożsamość fragmentaryczna i płynna) oraz podważa sens tradycyjnego małżeństwa i rodziny, gdzie dwupłciowość i związana z nią komplementarność jest antropologicznym fundamentem.

Postmodernistyczna, redukcyjna antropologia dokonuje także rozłamu wymiaru naturalnego i nadprzyrodzonego w człowieku. Jest to konsekwencja naturalizacji osoby ludzkiej i współczesnej sekularyzacji, wbrew podstawowemu doświadczeniu o duchowości człowieka. Wreszcie lansowany indywidualizm i samowystarczalność sprawiają, że współczesny człowiek nie potrafi nawiązać międzyludzkich relacji, przez co skazuje się na osamotnienie – trudny i bolesny stan psychiczny. Ucieka przeto w świat wirtualny albo w rożnego rodzaju używki. Sytuacja ta powoduje u młodych ludzi niemożność oraz „strach” podjęcia decyzji o małżeństwie i założeniu rodziny. Kościół katolicki w swoim nauczaniu broni i promuje pełną prawdę o człowieku. Osoba ludzka to jedność duchowo-cielesna; powiązanie wymiaru naturalnego z nadprzyrodzonym; harmonia wymiaru osobowego z wymiarem wspólnotowym, jedność i komplementarność człowieczeństwa wyrażającego się jako kobiecość i męskość. Kościół korzystając z mądrościowego namysłu Pisma świętego, które odwołuje do „początku” rodzaju ludzkiego, w świetle współczesnych nauk wskazuje na antropologiczne korzenie małżeństwa i rodziny. Kościół naucza o człowieku jako „corpore et anima unus” – substancjalnej jedności osoby ludzkiej, złożonej z ciała i rozumnej duszy. Wskazując na prawdę i znaczenie ludzkiej , podkreśla jej integralny wymiar: osobowy (psychiczny, duchowy), relacjonalny, społeczny, teologiczny i biologiczny. Tym samym przeciwstawia się relatywizowaniu i banalizowaniu ludzkiej płciowości. Seksualność jest jednym z wymiarów osoby, bowiem osoba jest naznaczona płcią. Seksualność jest modalizacją osoby ludzkiej, gdyż przenika ona człowieczeństwo mężczyzny i kobiety, dotykając głębokiego centrum osoby jako takiej. Wymiar płciowy bytu ludzkiego – męskość i kobiecość jest wiec konstytutywnym wymiarem ludzkiej osoby.

Prawda i etos ludzkiej seksualności pozwalają dostrzec różnicę między seksualnością mężczyzny i kobiety: konfiguracja chromosomowa, morfologia anatomiczna i cielesna, cechy psychologiczne i emocjonalne itd. Kościół z całą stanowczością głosi wbrew ideologii gender, że „każdy człowiek, mężczyzna i kobieta, powinien uznać i przyjąć swoją tożsamość płciową. Zróżnicowanie i komplementarność fizyczna, moralna i duchowa są ukierunkowane na dobro małżeństwa i rozwój życia rodzinnego. Harmonia małżeństwa i społeczeństwa zależy częściowo od sposobu, w jaki mężczyzna i kobieta przeżywają swoją komplementarność oraz wzajemną potrzebę i pomoc” (Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 2333). Kościół naucza, że prawda o tożsamości płciowej jest nieodzowna, gdyż jest obiektywnym warunkiem zbudowania przez mężczyznę i kobietę związku małżeńskiego. W ramach integralnej antropologii łatwo jest dostrzec jednoczący wymiar seksualności ludzkiej. Rozróżnienie płciowe (kobiecość i męskość) pozostaje w służbie komunikacji międzyosobowej. Ta dwubiegunowość płciowa wskazuje na wzajemną komplementarność mężczyzny i kobiety, która jest ukierunkowana na międzyosobową komunikację, tzn. na odczuwanie, wyrażanie i przeżywanie miłości ludzkiej oraz pokonywanie „pierwotnej samotności”. Kościół świadomy zawirowania wokół tożsamości płciowej współczesnego człowieka nawołuje do pogłębionego rozumienia męskości i kobiecości w kontekście tajemnicy osoby. Wie bowiem, że tożsamość mężczyzny zależna jest od tożsamości kobiety i odwrotnie oraz to, że ani kobiecość ani męskość nie wyczerpują tajemnicy ludzkiej osoby. Także poziom więzi społecznych zależny jest od relacji w małżeństwach i rodzinie. Dlatego w tym kontekście naucza o tzw. antropologii wzajemności, która wskazuje na obustronne znaczenie mężczyzny dla kobiety i kobiety dla mężczyzny.

Prawda i etos ludzkiej seksualności pozwala także dokonać istotowego rozróżnienia między seksualnością ludzką a zwierzęcą. Ludzka seksualność służy miłości i prokreacji. Ludzka seksualność zwrócona jest ku płodności, tj. prokreacji – poczęciu nowej osoby ludzkiej. Karol Wojtyła w studium Miłość i odpowiedzialność bardzo mocno podkreślał w tym kontekście różnicę między rozrodczością, która wiąże się z biologiczną płodnością dojrzalej jednostki danego gatunku, a rodzicielstwem rozumianym jako fakt wewnętrzny, proces świadomości i wyboru woli związany z małżeństwem, a w szczególności z seksualnym aktem małżeńskim. W związku z powyższą uwagą Jan Paweł II przypominał o współpracy człowieka z Bogiem w dziele powoływania do życia nowych istot ludzkich, pisząc w Liście do rodzin, że „ludzkie rodzicielstwo jest biologicznie podobne do prokreacji innych istot żyjących w przyrodzie, ale istotowo jest „podobne” – ono jedno – do Boga samego. Takie właśnie rodzicielstwo stoi u podstaw rodziny jako ludzkiej wspólnoty życia: jako wspólnoty osób zjednoczonych w miłości” (List do Rodzin, nr 6). Prawda o ludzkiej seksualności domaga się tego, aby była przeżywana przez osoby na sposób ludzki, ze świadomością jej celowości. Dlatego Kościół naucza o potrzebie integracji seksualności w osobie, tzn. podporządkowania dynamizmów somatyczno-fizjologicznych i emocjonalnych – dynamizmom duchowym: rozumowi i wolnej woli. Ten proces wiąże się z odpowiednim wychowaniem seksualnym, wychowaniem do czystości i odpowiedzialnym rodzicielstwem. Prawda o sensie i znaczeniu ludzkiej płciowości naprowadza nas na zagadnienie małżeństwa i rodziny jako instytucji ważnej dla normowania i „usprawiedliwiania” ludzkiej seksualności i przeżywania jej w sposób integralny i osobowy.

3. Instytucjonalność małżeństwa i rodziny oraz ich organiczny związek
Współcześnie odbywa się wiele dyskusji na temat rodziny, natomiast zaniedbywana jest problematyka małżeństwa. W nauce Kościoła małżeństwo z racji swej natury jest fundamentem dla rodziny i każdej innej społeczności. Nie można w życiu społecznym prawidłowo „ustawić” rodziny, jeżeli wcześniej nie „ustawi się” prawidłowo małżeństwa. Dlatego też Kościół w swoim nauczaniu podkreśla ścisły związek tych dwóch rzeczywistości. Małżeństwo to instytucja, która „usprawiedliwia” wobec społeczeństwa współżycie między mężczyzną a kobietą ze względu na dobro potomstwo – nowego członka społeczności oraz ze względu na dobro osób – kobiety i mężczyzny. Potencjalne rodzicielstwo (macierzyństwo i ojcostwo) i autentyczna miłość (bycie bezinteresownym darem dla drugiej osoby) domagają się owego „uznania” ze strony społeczeństwa oraz ich autentycznej świadomości i dojrzałego przeżywania przez mężczyznę i kobietę. To zapewnia instytucja małżeństwa, która ma świadczyć o dojrzałości samego zjednoczenia mężczyzny i kobiety oraz o ich miłości, która trwale ich łączy i zespala. „I nie jest bynajmniej umowną tylko ta różnica znaczeń jakie wiąże się ze słowami «kochanka», «nałożnica», «utrzymanka» itp. oraz «żona», «narzeczona» (wszystkie te słowa oznaczają kobietę, ale dotyczą również mężczyzny)(…). Na przykład wyraz «kochanka» w swym współczesnym zabarwieniu znaczeniowym mówi, ze odniesienie danego mężczyzny do «tej» kobiety pozostaje na gruncie używania «przedmiotu» we współżyciu i obcowaniu seksualnym, podczas gdy wyraz «żona» czy tez «narzeczona» («oblubienica») mówi o współ-podmiocie miłości mającej wartość osobowa, a przez to i społeczną” (K. Wojtyła, Miłość i odpowiedzialność, s. 196). Instytucja małżeńska jest więc w służbie każdej osobie (dziecka, kobiety i mężczyzny) oraz dobru społecznemu. Instytucja małżeńska stanowi naturalną drogę do zaistnienia instytucji rodziny. Rodzina przechodzi przez małżeństwo, a małżeństwo przez rodzinę, potwierdzając się przez nią i w niej, otrzymując zarazem potrzebna dla siebie pełnię. Dlatego Kościół stoi na straży małżeństwa, wskazując na jego ważność i konieczność dla rodziny i całego społeczeństwa, ucząc, że „instytucja małżeństwa nie jest wynikiem jakiejś niesłusznej ingerencji społeczeństwa czy władzy, ani zewnętrznym narzuceniem jakiejś formy, ale stanowi wewnętrzny wymóg przymierza miłości małżeńskiej, które potwierdza się publicznie jako jedyne i wyłączne, dla dochowania w ten sposób pełnej wierności wobec zamysłu Boga Stwórcy. Wierność ta, daleka od krępowania wolności osoby, zabezpiecza ją od wszelkiego subiektywizmu i relatywizmu i daje jej uczestnictwo w stwórczej Mądrości” (Jan Paweł II, Adhortacja Familiaris consortio, nr 11).

Kościół w swoim nauczaniu stanowczo podkreśla fakt, że rodzina jako wspólnota osób jest najmniejszą komórką społeczną i instytucją podstawową dla życia każdego społeczeństwa. Rodzina jako społeczność najmocniej „ugruntowana” i posiadająca fundamentalne znaczenie dla innych społeczności (poprzez fakt rodzenia i wychowywania nowych pokoleń) ma społeczną podmiotowość i suwerenność. Ma swoje właściwe prawa. Instytucja małżeństwa i rodziny domaga się z natury szacunku i poparcia ze strony instytucji cywilnych i państwowych.

4. Małżeństwo i rodzina jako communio personarum w kontekście kategorii daru z siebie. Małżeństwo i rodzina, to „głęboka wspólnota życia i miłości”(Jan Paweł II, Adhortacja Familiaris consortio, nr 17). Ich istota i zadania są określane przez miłość, która stanowi dla nich wewnętrzną zasadę, trwałą moc i cel ostateczny. Ożywiane przez miłość tworzą wspólnotę osób (communio personarum). „Tak jak bez miłości rodzina nie jest wspólnotą osób, tak samo bez miłości nie może ona żyć, wzrastać i doskonalić się jako wspólnota osób” (Tamże, nr 18).

W nauczaniu Kościoła katolickiego pojęcie communio personarum najpełniej pozwala odczytać istotę małżeństwa i rodziny (Jan Paweł II, List do Rodzin, nr 7). Termin communio wskazuje na osobowy i międzyosobowy wymiar wszelkich układów społecznych. Określa sam sposób bytowania i działania osób we wzajemnym odniesieniu, przez który one same potwierdzają i afirmują siebie nawzajem, tworząc najściślejszą wspólnotę. Communio personarum to wspólnota jedności do której zdolne są tylko osoby prawdziwie się kochające, tzn. przeżywające i urzeczywistniające dojrzałą miłość.

Mówimy więc o małżeńskiej i rodzinnej communio personarum, u podstaw których znajduje się miłość. Aby uchwycić istotę i głębię terminu communio personarum, należy zatrzymać się nad nośną kategorią daru z samego siebie, opisującą miłość małżeńską. „To miłość właśnie sprawia, że człowiek urzeczywistnia siebie przez bezinteresowny dar z siebie. Miłość bowiem jest dawaniem i przyjmowaniem daru. Nie można jej kupować ani sprzedawać. Można się nią tylko wzajemnie obdarowywać” (Jan Paweł II, List do Rodzin, nr 11). Dar ze swojej natury przejawia wspólnototwórczy charakter, albowiem kształtuje, wyraża i umacnia wzajemna więź pomiędzy tym, który dar składa, a obdarowanym. Dar jest autentycznym darem wtedy, kiedy cechuje się bezinteresownością, wolnością osób w czasie składania go i przyjmowania oraz nieodwołalnością. „Prawo daru” wpisane jest w sam byt osobowy. Człowiek jest zdolny do bycia darem z samego siebie, ponieważ jest osobą, tzn. kimś, kto może o sobie samostanowić. Dar z siebie wymaga umiejętności obdarowywania, ale także przyjmowania daru drugiej osoby, tak, aby jej nie zinstrumentalizować, o czym wyraźnie „mówi” norma personalistyczna (K. Wojtyła, Miłość i odpowiedzialność, s.27-30, 41-54).

K. Wojtyła napisze, że „miłość prawdziwa, miłość wewnętrznie pełna, to ta, w której wybieramy osobę dla niej samej, a wiec ta, w której mężczyzna wybiera kobietę, a kobieta mężczyznę nie tylko jako partnera życia seksualnego, ale jako osobę, której chce oddać życie” (Tamże, s. 119). Ponieważ w małżeńskim darze z siebie w sposób szczególny uczestniczy ciało (poprzez które każdy człowiek wyraża i objawia siebie, swoje wnętrze, duchowość) należy uważać, aby daru ciała nie zafałszować, co dzieje się w pozamałżeńskich aktach seksualnych.

Dlatego na straży daru osoby i jej ciała stoją normy moralne. Na podstawie powyższej krótkiej analizy kategorii daru można już zauważyć, że miłość małżeńska jest szczególna, specyficzna. To nie jest już tylko upodobanie, miłość pożądania i życzliwości, czy też przyjaźń ale miłość oblubieńcza, która zawiera w sobie wszystkie inne formy miłości i której istotą jest oddanie siebie, swojego „ja” i przyjęcie drugiej osoby. Ta miłość jest trudna, ale przez to piękna. Jest w niej jakiś głęboki paradoks, który można wyrazić poprzez przeciwstawne pary słów: „stracić- znaleźć”, „ocalić – strącić”. Pojęcie miłości oblubieńczej ma także kluczowe znaczenie dla ustalenia norm całej moralności seksualnej. Nie może być mowy o prawdziwym oddaniu seksualnym, które nie posiadałoby znaczenia osoby i nie wchodziło w orbitę wymagań, które wynikają z miłości oblubieńczej (K. Wojtyła, Miłość i odpowiedzialność, s. 87-92).

Małżeńska communio personarum zostaje zainicjowana poprzez wyrażenie zgody małżeńskiej (przymierza) przez narzeczonych, która musi być wiążąca, wyrażona w sposób uprawniony, prawdziwa (bez symulacji), wolna i przemyślana, wzajemna i absolutna – bezwarunkowa. Zgoda jest aktem ludzkim, świadomym i wolnym, poprzez który narzeczeni oddają się sobie i przyjmują siebie jako małżonkowie. Dopełnieniem i potwierdzeniem zgody jest akt małżeński. Protagonistami przymierza małżeńskiego są sami narzeczeni, o ile są wolni od przeszkód (z prawa naturalnego i w przypadku sakramentu małżeństwa – z prawa kościelnego) oraz ich zgoda nie jest dotknięta jakąś anomalią. Szczegółowo te zagadnienia opisuje i normuje Kodeks Prawa Kanonicznego. Racją bytu małżeństwa, jego celem jest dobro małżonków: miłość oblubieńcza, wzajemna wierność implikująca bliską i trwałą więź dusz i ciał; wzajemna pomoc materialna i duchowa; natura aktu małżeńskiego (Jan Paweł II, List do Rodzin, nr 10) oraz zrodzenie i wychowanie potomstwa (zob. tamże, nr 16). W nauczaniu Kościoła małżeństwo określa się jako przymierze i wspólnotę życia i miłości. Miłość małżeńska powinna być: ludzka, pełna, wierna-wyłączna i płodna, tzn. otwarta na przekazywanie życia. Zawiera ona „jakąś całkowitość, w którą wchodzą wszystkie elementy osoby – impulsy ciała i instynktu, siła uczuć i przywiązania, dążenie ducha i woli. Miłość zmierza do jedności głęboko osobowej, która nie tylko łączy w jedno ciało, ale prowadzi do tego, by było tylko jedno serce i jedna dusza. Wymaga ona nierozerwalności i wierności w całkowitym wzajemnym obdarowaniu i otwiera się ku płodności (por. Paweł VI, Encyklika Humanae vitae, 9). Jednym słowem chodzi o normalne cechy charakterystyczne każdej naturalnej miłości małżeńskiej” (Jan Paweł II, Adhortacja Familiaris consortio, nr 13).

Aby ta miłość rozwijała się i dojrzewała, a małżeństwo stawało się coraz bardziej communio personarum, Kościół uczy o przymiotach małżeństwa, tzn. jego cechach charakterystycznych, których obecność jest absolutnie konieczna. Zalicza do nich: jedność i nierozerwalność. Oba te przymioty wzajemnie się domagają i implikują, ponieważ w gruncie rzeczy są dwoma aspektami tej samej rzeczywistości.

Sens i znaczenie jedności wyraża się w wyłączności między jednym mężczyzną i jedną kobietą (monogamia). Jedności przeciwstawia się poligamia i poliandria oraz różnego rodzaju zdrada i cudzołóstwo. Jedność jawi się jako wymóg antropologiczny. Domaga się jej kondycja osobowa małżonków (oblubieńcza miłość małżeńska, wyrażająca się w całkowitości) oraz godność dzieci, chroniona w ramach jedności małżeństwa. Pogłębieniu jedności sprzyja wierność i samowychowanie do czystości.

Nierozerwalność jako przymiot małżeństwa należy do jego istoty. Odnosi się ona do trwałości małżeństwa i jest nieodzownym wymaganiem dla prawdy daru małżeńskiego i zarazem jego najczystszym wyrazem. Jako przymiot wewnętrzny małżeństwa nie jest ona tylko wymogiem etycznym bądź dyscyplinarnym, ale czymś powszechnym z prawa naturalnego. Nierozerwalność stoi na straży dobra małżonków i dobra dzieci oraz całego społeczeństwa. Nierozerwalność małżeństwa wynika nade wszystko z samej istoty miłości – bycia bezinteresownym, wzajemnym darem dla siebie małżonków. „Dar osoby z istoty swojej jest trwały i nieodwołalny. Nierozerwalność małżeństwa wynika nade wszystko z samej istoty tego daru: dar osoby dla osoby. W tym darze wzajemnym wyraża się oblubieńczy charakter miłości. W przysiędze małżeńskiej narzeczeni nazywają siebie imieniem własnym: „Ja… biorę ciebie… za żonę — za męża — i ślubuję […], że cię nie opuszczę aż do śmierci”. Taki dar zobowiązuje o wiele mocniej, zobowiązuje głębiej niż to, co może być „nabyte” w jakikolwiek sposób i za jakąkolwiek cenę” (Jan Paweł II, List do Rodzin, nr 11).

Nie ma miłości bez wierności. Nie ma też wierności w małżeństwie bez nierozerwalności. „Całkowity dar z ciała byłby zakłamaniem, jeśliby nie był znakiem i owocem pełnego oddania osobowego, w którym jest obecna cała osoba, również w swym wymiarze doczesnym. Jeżeli człowiek zastrzega coś dla siebie lub rezerwuje sobie możliwość zmiany decyzji w przyszłości, już przez to samo nie oddaje się całkowicie” (Jan Paweł II, Adhortacja Familiaris consortio, nr 11).

Poprzez oblubieńczą miłość męża i żony małżeństwo staje się rodziną, w chwili poczęcia nowego życia. „Komunia małżeńska stanowi fundament, na którym powstaje szersza komunia rodziny, rodziców i dzieci, braci i sióstr pomiędzy sobą, domowników i innych krewnych. Komunia ta zakorzenia się w naturalnych więzach ciała i krwi, rozwija się i doskonali w sposób prawdziwie ludzki poprzez zawiązywanie i rozwijanie głębszych jeszcze i bogatszych więzów ducha. Miłość ożywiająca stosunki międzyosobowe poszczególnych członków rodziny, stanowi siłę wewnętrzną, która kształtuje i wzmacnia komunię i wspólnotę rodzinną (…). Komunia rodzinna może być zachowana i doskonalona jedynie w wielkim duchu ofiary. Wymaga bowiem szlachetnej gotowości każdego i wszystkich do zrozumienia, tolerancji, przebaczenia i pojednania. Każda rodzina zdaje sobie sprawę jak napięcia i konflikty, egoizm, niezgoda gwałtownie uderzają w tę komunię, a niekiedy śmiertelnie ją ranią. Stąd wielorakie i liczne formy rozbicia życia rodzinnego. Ale każda rodzina jest równocześnie zawsze powołana przez Boga pokoju do radosnego i odnawiającego doświadczania „pojednania”, to jest do odbudowanej komunii i odnalezionej jedności”(Jan Paweł II, Adhortacja Familiaris consortio, nr 21).

5. Sakralny charakter małżeństwa i rodziny
Dla chrześcijan, w świetle Objawienia, małżeństwo i rodzina nie są tylko świecką rzeczywistością, ale mają Boskie pochodzenie, realizując istotny zamysł Boga. „Stwarzając mężczyznę i kobietę, Bóg ustanowił ludzką rodzinę i nadał jej podstawową strukturę. Jej członkami są osoby równe w godności” (Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 203). Zamysł Boga względem małżeństwa i rodziny został „zafałszowany” przez grzech pierworodny, który wprowadził dysharmonię i nieład w dobro małżeństwa i rodziny. W Starym Przymierzu monogamiczne małżeństwo było znakiem miłości Boga do ludzi – obrazem przymierza Jahwe z Izraelem. Wraz z przyjściem Chrystusa na świat, na nowo została objawiona pełna prawda o małżeństwie i rodzinie (Jan Paweł II, List do Rodzin, nr 18). Chrystus nauczał o „początku” małżeństwa w zamyśle Boga, potwierdzając jego istotne przymioty: jedność i nierozerwalność, wbrew panującym wówczas praktykom poligamii, cudzołóstwa i rozwodu. Więcej, Chrystus podniósł naturalny związek mężczyzny i kobiety do godności sakramentu, potwierdzając tym samym jego wielką wartość i tajemnicę. Od czasów Chrystusa małżeństwo jest sakramentem – znakiem wspólnoty – przymierza człowieka z Bogiem. Miłość oblubieńczą małżonków porównuje się do miłości Chrystusa względem Kościoła, za który On oddal swoje życie. W ten sposób podkreśla się w Kościele tajemnicę sakramentu małżeństwa (Jan Paweł II, List do Rodzin, nr 19).

Małżeństwo ustanowione przez Boga od „początku”, a następnie potwierdzone i uświęcone przez Chrystusa jest otoczone wielką czcią przez Kościół, który odczuwał od zarania swojej historii potrzebę nadania małżeństwu chrześcijan charakteru szczególnego uświęcenia i celebracji. Małżeństwo chrześcijan będą sakramentem podlega władzy własnej Kościoła, który obok przeszkód naturalnych ustanawia i egzekwuje tzw. przeszkody kościelne. Sakramentalny charakter przymierza małżeńskiego rodzi zobowiązania moralne. Nie jest łatwo przeżywać małżeństwo i rodzinę według Bożego zamysłu, co nie oznacza, że nie jest to możliwe. Z sakramentem małżeństwa związane są pewne skutki: węzeł małżeński i łaska sakramentalna (Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 1638-1642). Węzeł małżeński (wieź) jest nierozerwalny. „Na mocy sakramentalnego charakteru małżeństwa, wzajemny związek małżonków staje się tym bardziej nierozerwalny. Poprzez sakramentalny znak, ich wzajemną przynależność jest rzeczywistym obrazem samego stosunku Chrystusa do Kościoła” (Jan Paweł II, Adhortacja Familiaris consortio, nr 13). Dzięki węzłowi miłość małżeńska zostaje włączona w Bożą miłość, która tę pierwszą uzdrawia, udoskonala i wywyższa. Z kolei łaska sakramentu małżeństwa powoduje wzrost łaski uświęcającej i darzy szczególną łaską w celu wypełnienia misji właściwej małżeństwu i pokonywaniu „pożądliwości” .

Sakramentalność małżeństwa wskazuje zarazem na jego specyficzną duchowość. Ta ścisła jedność małżonków z Chrystusem powinna być ich siłą i źródłem nadziei. Dlatego Jan Paweł zachęcał ich do zaufania Boskiemu Oblubieńcowi i korzystania z duchowych darów, jakie niosą ze sobą sakramenty, pisząc w Liście do rodzin: „Nie lękajcie się żadnych zagrożeń! Boże moce są niepomiernie większe od Waszych trudności! Niepomiernie większa od zła, które zakorzeniło się w świecie, jest moc Sakramentu Pojednania; Ojcowie Kościoła nazywali ten sakrament «drugim Chrztem». Niepomiernie większa od zepsucia, któremu ulega świat, jest Boska moc Sakramentu Bierzmowania, który otrzymujemy po Chrzcie, i niepomiernie większa jest nade wszystko moc Eucharystii. Eucharystia jest przedziwnym sakramentem. Chrystus zostawił nam w nim siebie samego jako pokarm i napój, jako źródło zbawczej mocy. Zostawił, abyśmy mieli życie i mieli je w obfitości (por. J 10, 10). To życie, które jest w Nim, to życie, które nam przekazał wraz z darem Ducha Świętego, zmartwychwstając z grobu trzeciego dnia po swojej śmierci. To życie jest dla nas. Jest ono dla Was, drodzy małżonkowie, rodzice i rodziny! Czyż Chrystus nie ustanowił Eucharystii na sposób rodzinny, podczas Ostatniej Wieczerzy? Tak jak wy spotykacie się przy posiłkach i jesteście sobie bliscy, tak i Chrystus jest Wam bliski. Jest Emmanuelem, Bogiem z nami, kiedy się zbliżacie do Stołu eucharystycznego. Bywa czasem tak jak w Emaus, że poznajemy Go dopiero po „łamaniu chleba” (por. Łk 24,35). Bywa czasem tak, iż długo stoi On u drzwi i kołacze, aby Mu otworzyć, aby mógł wejść i wieczerzać z nami (por. Ap 3,20). Jego Ostatnia Wieczerza i wypowiedziane wtedy słowa mają w sobie całą moc i całą mądrość Ofiary Krzyża. Nie ma innej mocy i innej mądrości, przez którą moglibyśmy być zbawieni i przez którą moglibyśmy przyczynić się do zbawienia innych. Nie ma innej mocy, przez którą moglibyście również i Wy, drodzy rodzice, wychowywać Wasze dzieci albo w odpowiednim momencie zacząć wychowywać samych siebie. Ta wychowawcza moc Eucharystii potwierdziła się poprzez pokolenia i stulecia” (nr 18).

Sakramentalność małżeństwa i jego duchowość sprawiają wreszcie, że rodziny chrześcijańskie zbudowane na tym sakramencie nazywano od początku „ecclesia domestica” – domowym Kościołem, małym Kościołem. Co też jest szczególnym znamieniem i zadaniem chrześcijańskich rodzin we współczesnym świecie.

6. Zadania rodziny w nauczaniu Kościoła katolickiego
Powyższe analizy pozwoliły uchwycić istotne elementy nauczania Kościoła na temat małżeństwa i rodziny. One także sprzyjają zrozumieniu sensu zadań jakie Kościół stawia przed współczesną rodziną zachęcając ją, aby sama wnikała, a następnie przeżywała swoje szczególne posłannictwo, zgłębiając jego wielorakie i jednorodne treści. Do tych zadań zalicza się: a) tworzenie wspólnoty osób (communio personarum) związane z promocją i szacunkiem dla każdego członka rodziny; b) służbę życiu, rozumianą jako opowiadanie się za każdym życiem od poczęcia aż po naturalna śmierć i troska o nie oraz wychowanie jako duchowe rodzenie potomstwa do wartości prawdziwych i egzystencjalnie ważnych każdego dnia; c) udział w rozwoju społeczeństwa poprzez samoświadomość i tworzenie polityki prorodzinnej oraz interwencje polityczne tam, gdzie prawo albo instytucje państwowe nie wypełniają swojej służebnej (pomocniczej) roli względem małżeństwa i rodziny; d) uczestnictwo w życiu i posłannictwie Kościoła jako realizacja duchowości i sakramentalności małżeństwa (Jan Paweł II, Adhortacja Familiaris consortio, nr 17-64). Pierwsze trzy zadania są ważne i wiążące dla wszystkich rodzin, bo wynikają z samej ich natury. Ostatnie zadanie dotyczy małżeństw i rodzin chrześcijańskich rozumianych jako „domowy Kościół”. Wspomniane podstawowe zadania są już dokładnie przeanalizowane i opisane w literaturze przedmiotu. Problem polega jednak na tym, aby wszyscy zajmujący się rodziną zechcieli pochylić się nad tą propozycją i po stwierdzeniu jej rzeczowości, włączyli ją do swojej refleksji i praktyki.

7. Pomoc Kościoła w realizacji zadań właściwych małżeństwu i rodzinie Kościół świadomy tego, że „poprzez rodzinę toczą się dzieje człowieka, dzieje zbawienia ludzkości” (Jan Paweł II, List do Rodzin, nr 23) oraz, że współczesne małżeństwo i rodzina przeżywają wieloraki kryzys, wiernie im towarzyszy w radościach i w smutkach. Kościół nie tylko naucza o małżeństwie i rodzinie, strzegąc integralnej prawdy o nich, ale towarzyszy osobom w przygotowaniu się do związku małżeńskiego, a następnie uczestniczy w ich codziennej wędrówce „w kierunku stopniowego urzeczywistniania wartości i obowiązków małżeństwa i rodziny” (Jan Paweł II, Adhortacja Familiaris consortio, nr 65).

Przygotowanie do małżeństwa Kościół pojmuje jako proces stopniowy i ciągły. Dlatego naucza i realizuje je w trzech etapach: przygotowanie dalsze (pedagogia rodzinna wprowadzająca dziecko w świat wartości i życia); przygotowanie bliższe (specyficzne przygotowanie do sakramentu małżeństwa, ukazujące małżeństwo jako relacje międzyosobową mężczyzny i kobiety, zagadnienie płciowości małżeńskiej i odpowiedzialnego rodzicielstwa) oraz przygotowanie bezpośrednie (miesiące poprzedzające ślub, przeznaczone na naukę przedmałżeńską zakończoną egzaminem przedślubnym, wymaganym przez prawo kanoniczne). W przygotowaniu do małżeństwa chodzi o to, by osoby były świadome tego wszystkiego, co wiąże się z zawarciem omawianego związku, tak w wymiarze naturalnym, jak i nadprzyrodzonym (Jan Paweł II, 1981 Adhortacja Familiaris consortio, nr 65-68). Po zawarciu związku małżeńskiego przez narzeczonych, Kościół nadal otacza ich troską, prowadząc duszpasterstwo małżeństw i rodzin. Czyni to poprzez katechezy, specjalne dni poświecone rodzinie, inicjowanie konferencji i spotkań na temat rodziny, oraz poprzez posługę różnorakich ruchów, stowarzyszeń i wspólnot wspierających rodzinę (Jan Paweł II, Adhortacja Familiaris consortio, nr 69-76). Kościół swoją duszpasterską troską otacza także rodziny przeżywające różnorakie kryzysy i nieprawidłowości, prowadząc tzw. duszpasterstwo rodzin w przypadkach trudnych (Jan Paweł II, Adhortacja Familiaris consortio, nr 77-85). Poza tym Kościół posiada niezwykły Skarb, którym są sakramenty i łaska Boża.

8. Pedagogiczne implikacje nauczania Kościoła katolickiego na temat małżeństwa i rodziny Kościół nie ulega w swoim nauczaniu o małżeństwie i rodzinie współczesnym modom i trendom, ale wierny Bożemu Objawieniu i nauce Chrystusa oraz prawdzie o naturze czlowieka głosi całą prawdę i pełna godność tych wspólnot. „Kościół jest świadom tego, że dobro społeczeństwa i jego własne, związane jest z dobrem rodziny, czuje silniej i w sposób bardziej wiążący swoje posłannictwo głoszenia wszystkim zamysłu Bożego dotyczącego małżeństwa i rodziny, zapewniając im pełną żywotność, rozwój ludzki i chrześcijański oraz przyczyniając się w ten sposób do odnowy społeczeństwa i Ludu Bożego”(Jan Paweł II, Adhortacja Familiaris consortio, nr 3). Powyżej przeprowadzone analizy na temat małżeństwa i rodziny pozwalają obecnie zaprezentować w formie punktów podstawowe wnioski i pedagogiczne postulaty.

1. Katolicka wizja małżeństwa i rodziny poprzez odwoływanie się do ontologii i antropologii tych rzeczywistości jest realistyczna i uniwersalna. Wystrzegając się „błędu antropologicznego” ujmuje integralnie osobę ludzką, czyniąc ją kryterium omawianych wspólnot. Dobro rozwojowe każdego członka małżeństwa i rodziny jest fundamentem dla tworzenia i myślenia o nich. U podstaw refleksji nad tymi społecznościami znajduje się prawda o człowieku i prawda o dobru każdego ich członka.

2. U podstaw autentycznej rodziny znajduje się małżeństwo jako wyłączny i nierozerwalny związek mężczyzny i kobiety, dążący do bycia głęboką wspólnotą życia i miłości. Ta prawda jest wielkim zadaniem dla nauk familiologicznych – ucząc o rodzinie, nie mogą pomijać jej naturalnego i koniecznego fundamentu jakim jest małżeństwo.

3. Małżeństwo i rodzina to communio personarum. Znając wartość i dobro tych wspólnot dla poszczególnego człowieka i całych społeczeństw, nie wolno mówić o nich tylko z perspektywy socjologicznej, prawnej, psychologicznej, czy też kulturowej. Posiadają one coś z tajemnicy (np. prokreacja, rodzenie duchowe – wychowanie) i dlatego też domagają się interdyscyplinarnego i mądrościowego namysłu (metafizyka, etyka, teologia) nad nimi. A skoro małżeństwo i rodzina są communio personarum, to u ich źródeł znajduje się miłość jako podstawowa zasada i norma. Miłość ta domaga się wychowania i ludzie tworzący te wspólnoty domagają się wychowania do niej. W tym kontekście warto zastanowić się nad istotą tzw. edukacji seksualnej, czy czasem nie należy realizować program wychowania do miłości, który jest procesem całożyciowym (wychowanie przechodzące w pewnym etapie rozwojowym w samowychowanie) i wieloaspektowym (wychowane do rozumienia i szacunku dla płci, wychowanie do czystości, wychowanie do odpowiedzialnego rodzicielstwa [macierzyństwa i ojcostwa], wychowanie do małżeństwa i rodziny, wychowanie do celibatu itd.).

4. Małżeństwo i rodzina to podstawowe instytucje społeczne. Wielkim współczesnym zadaniem na rzecz analizowanych wspólnot jest uznanie podmiotowości i społecznego priorytetu rodziny. Należy wychowywać człowieka i tworzone przez niego społeczeństwo i instytucje państwowe oraz ustawodawcze do poszanowania i „popierania naturalnej tożsamości życia rodzinnego, a także unikania i zwalczania tego wszystkiego, co ja zafałszowuje i rani. Wymaga to, aby polityczne i ustawodawcze działania chroniły wartości rodzinne, począwszy od wspierania intymnych więzi i współdzielenia życia w rodzinie, po poszanowanie rodzącego się życia oraz rzeczywistej wolności wyboru w wychowaniu dzieci. Społeczeństwo i państwo (…) powinny ją (tzn. rodzinę – moja uwaga) otaczać czcią, i uznawać, szanować i wspierać zgodnie z zasadą pomocniczości” (Papieska Rada Iustitia et Pax, Kompendium nauki społecznej Kościoła, nr 252).

5. Wszelkie działania na rzecz małżeństwa i rodziny, w tym pedagogiczne, powinny służyć odkrywaniu i pielęgnowaniu jej natury oraz „całej prawdy i pełnej godności małżeństwa i rodziny” (Jan Paweł II, Adhortacja Familiaris consortio, nr 5). Nie można sobie pozwolić na eksperymentowanie na „żywym organizmie” jakim są te wspólnoty dla poszczególnego człowieka i całego społeczeństwa. Nie ma miejsca na dewiacje i normalizowanie patologii, gdyż: „naród prawdziwie suwerenny i duchowo mocny jest zawsze złożony z mocnych rodzin: rodzin świadomych swojego powołania i posłannictwa w dziejach. W centrum tych wszystkich spraw i zadań stoi zawsze rodzina. Jakiekolwiek odsunięcie jej na dalszy plan, wycofanie z przysługującej jej w społeczeństwie pozycji, musi oznaczać niszczenie autentycznej substancji społecznej” (Jan Paweł II, List do Rodzin, nr 17).

6. Służba małżeństwu i rodzinie to zawsze pierwszoplanowe zadanie państwa i jego agend. Współczesny kontekst kryzysu tych wspólnot i niewybredne ataki na nie, domagają się wzmożonego dialogu i pracy tych, którym na leży sercu ich dobro. Obecna sytuacja przynagla do tego, aby wszyscy ludzie dobrej woli, niezależnie od poglądów politycznych i przynależności religijnej podjęli współpracę z Kościołem katolikiem, będącym Matką i Nauczycielką z dwudziestowiekowym doświadczeniem (Jan Paweł II, Adhortacja Familiaris consortio, nr 33) w dziele przygotowywania, a następnie towarzyszenia osobom tworzącym małżeństwo i rodziny.

7. Wbrew ateistycznej i laicyzującej propagandzie, zmarginalizowanie Boga we współczesnym świecie oraz pozbawienie małżeństwa i rodziny jej sakralnego charakteru nie sprzyjają autentycznemu dobru omawianych wspólnot. „Negacja Boga pozbawia osobę jej fundamentu, a w konsekwencji prowadzi do takiego ukształtowania porządku społecznego, w którym ignorowana jest godność i odpowiedzialność osoby. Ateizm (…) pojmuje rzeczywistość ludzką i społeczną w sposób mechanistyczny. Zostaje w ten sposób zanegowana najgłębsza intuicja prawdziwej wielkości człowieka, jego transcendencja wobec świata rzeczy oraz napięcie, jakie odczuwa on w swoim sercu pomiędzy pragnieniem pełni dobra a własną niezdolnością do osiągnięcia go” (Jan Paweł II, Encyklika Centisimus annus, nr 13).

Reasumując powyższe refleksje, należy jeszcze raz w duchu wielkiej odpowiedzialności za przyszłość i dobro rozwojowe nowych pokoleń powiedzieć, że wszyscy powinniśmy „kochać rodzinę, to znaczy umieć cenić jej wartości i możliwości i zawsze je popierać. Kochać rodzinę, to znaczy poznać niebezpieczeństwa i zło, które jej zagraża, aby móc je pokonać. Kochać rodzinę, to znaczy przyczyniać się do tworzenia środowiska sprzyjającego jej rozwojowi. Zaś szczególną formą miłości wobec dzisiejszej rodziny chrześcijańskiej, kuszonej często zniechęceniem, dręczonej rosnącymi trudnościami, jest przywrócenie jej zaufania do siebie samej, do własnego bogactwa natury i łaski, do posłannictwa powierzonego jej przez Boga” (Jan Paweł II, Adhortacja Familiaris consortio, nr 86).

2013-12-28 17:36

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rodzinne obrzędy Triduum Paschalnego przygotowane przez liturgistów

2020-04-07 20:36

[ TEMATY ]

rodzina

liturgia

Triduum Paschalne

obrzędy

Artur Stelmasiak

Ks. Tomasz Bać i ks. Sławomir Jeziorski, liturgiści z WSD w Rzeszowie, przygotowali zbiór obrzędów liturgicznych pt. „Święte Triduum Paschalne przeżywane w rodzinie”. Na 32 stronach znajduje się część teoretyczna i liturgia rodzinna. To praktyczna pomoc w duchowym przeżyciu najważniejszych dni Wielkiego Tygodnia.

We wstępie obrzędów ich autorzy nawiązują do epidemii, która wpłynęła także na życie chrześcijańskie i sposób przeżywania świąt.

„I choć z powodu tych gęstych ciemności nie możemy gromadzić się na wspólnej celebracji Triduum Paschalnego, to jednak wiara w obecność Pana pośród nas podpowiada nam, aby z pokorą i ufnością towarzyszyć Mu w tajemnicy Jego śmierci i zmartwychwstania”
– czytamy we wstępie.

W dalszej części duchowni zachęcają do rodzinnej modlitwy i do bycia razem w czasie Triduum Paschalnego. „Niech to będzie czas, w którym odłożymy na bok to, co nieistotne, a centrum naszych dni uczynimy modlitwę i wspólne bycie razem. Niech pomocą w takim przeżywaniu tego świętego czasu służą przygotowane teksty i wskazania. Niech towarzyszy nam wiara, że Pan jest z nami” – podkreślają księża.

Autorami zbioru są: ks. dr Tomasz Bać i ks. dr Sławomir Jeziorski. Obydwaj duchowni należą do Komisji Liturgicznej Diecezji Rzeszowskiej (ks. Bać jest jej przewodniczącym) i są wykładowcami liturgiki w Wyższym Seminarium Rzeszowskim.

Każdy dzień Triduum Paschalnego zawiera część teoretyczną, która wprowadza w tajemnicę religijną przeżywaną w danym dniu oraz liturgię rodzinną. Obrzędy obejmują m.in. dzielenie się chlebem i wspólna kolację w Wielki Czwartek, adorację krzyża w Wielki Piątek czy liturgię domową Wigilii Paschalnej.

CZYTAJ DALEJ

Niedziela Palmowa w tradycji Kościoła

Szósta niedziela Wielkiego Postu nazywana jest Niedzielą Palmową, inaczej Niedzielą Męki Pańskiej. Rozpoczyna ona najważniejszy i najbardziej uroczysty okres w roku liturgicznym - Wielki Tydzień.

Początki obchodów

Liturgia Kościoła wspomina tego dnia uroczysty wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy, o którym mówią wszyscy czterej Ewangeliści. Uroczyste Msze św. rozpoczynają się od obrzędu poświęcenia palm i procesji do kościoła. Zwyczaj święcenia palm pojawił się ok. VII w. na terenach dzisiejszej Francji. Z kolei procesja wzięła swój początek z Ziemi Świętej. To właśnie Kościół w Jerozolimie starał się bardzo dokładnie powtarzać wydarzenia z życia Pana Jezusa. W IV w. istniała już procesja z Betanii do Jerozolimy, co poświadcza Egeria (chrześcijańska pątniczka pochodzenia galijskiego lub hiszpańskiego). Autorka tekstu znanego jako Itinerarium Egeriae lub Peregrinatio Aetheriae ad loca sancta. Według jej wspomnień w Niedzielę Palmową patriarcha otoczony tłumem ludzi wsiadał na osiołka i wjeżdżał na nim do Świętego Miasta, zaś zgromadzeni wierni, witając go z radością, ścielili przed nim swoje płaszcze i palmy. Następnie wszyscy udawali się do bazyliki Zmartwychwstania (Anastasis), gdzie sprawowano uroczystą liturgię. Procesja ta rozpowszechniła się w całym Kościele. W Rzymie szósta niedziela Przygotowania Paschalnego początkowo była obchodzona wyłącznie jako Niedziela Męki Pańskiej, podczas której uroczyście śpiewano Pasję. Dopiero w IX w. do liturgii rzymskiej wszedł jerozolimski zwyczaj urządzenia procesji upamiętniającej wjazd Pana Jezusa do Jeruzalem. Z czasem jednak obie te tradycje połączyły się, dając liturgii Niedzieli Palmowej podwójny charakter (wjazd i pasja). Jednak w różnych Kościołach lokalnych procesje te przybierały rozmaite formy, np. biskup szedł pieszo lub jechał na oślęciu, niesiono ozdobiony palmami krzyż, księgę Ewangelii, a nawet i Najświętszy Sakrament. Pierwszą udokumentowaną wzmiankę o procesji w Niedzielę Palmową przekazuje nam Teodulf z Orleanu (+ 821). Niektóre przekazy podają też, że tego dnia biskupom przysługiwało prawo uwalniania więźniów.

Polskie zwyczaje

Dzisiaj odnowiona liturgia zaleca, aby wierni w Niedzielę Męki Pańskiej zgromadzili się przed kościołem, gdzie powinno odbyć się poświęcenie palm, odczytanie perykopy ewangelicznej o wjeździe Pana Jezusa do Jerozolimy i uroczysta procesja do kościoła. Podczas każdej Mszy św., zgodnie z wielowiekową tradycją, czyta się opis Męki Pańskiej (według relacji Mateusza, Marka lub Łukasza - Ewangelię św. Jana odczytuje się w Wielki Piątek). Obecnie kapłan w Niedzielę Palmową nie przywdziewa szat pokutnych, fioletowych, jak to było w zwyczaju dawniej, ale czerwone. Procesja zaś ma charakter triumfalny. Chrystus wkracza do świętego miasta jako Król i Pan. W Polsce istniał kiedyś zwyczaj, iż kapłan idący na czele procesji wychodził przed kościół i trzykrotnie pukał do zamkniętych drzwi kościoła, wtedy drzwi się otwierały i kapłan z wiernymi wchodził do wnętrza kościoła, aby odprawić uroczystą liturgię. Miało to symbolizować, iż Męka Zbawiciela na krzyżu otwarła nam bramy nieba. Inne źródła przekazują, że celebrans uderzał poświęconą palmą leżący na ziemi w kościele krzyż, po czym unosił go do góry i śpiewał: „Witaj, krzyżu, nadziejo nasza!”.

W polskiej tradycji ludowej Niedzielę Palmową nazywano również Kwietną bądź Wierzbną. W tym dniu święcono palmy, które w tradycji chrześcijańskiej symbolizują odradzające się życie. Wykonywanie palm wielkanocnych ma bogatą tradycję. Tradycyjne palmy wielkanocne przygotowuje się z gałązek wierzby, która w symbolice Kościoła jest znakiem zmartwychwstania i nieśmiertelności duszy. Obok wierzby używano także gałązek malin i porzeczek. Ścinano je w Środę Popielcową i przechowywano w naczyniu z wodą, aby puściły pąki na Niedzielę Palmową. W trzpień palmy wplatano również bukszpan, barwinek, borówkę i cis. Tradycja wykonywania palm szczególnie zachowała się na Kurpiach oraz na Podkarpaciu, gdzie corocznie odbywają się konkursy na najdłuższą i najpiękniejszą palmę.

W zależności od regionu, palmy różnią się wyglądem i techniką wykonania. Palma góralska wykonana jest z pęku witek wierzbowych, wiklinowych lub leszczynowych. Zakończona jest czubem z bazi, jedliny, bibułkowych kolorowych kwiatów i wstążek. Palma kurpiowska powstaje z pnia ściętego drzewka (jodły lub świerka) oplecionego widłakiem, wrzosem, borówką, zdobionego kwiatami z bibuły i wstążkami. Czub drzewa pozostawia się zielony. Palemka wileńska jest obecnie najczęściej świeconą palmą wielkanocną. Jest niewielkich rozmiarów, upleciona z suszonych kwiatów, mchów i traw.

Z palmami wielkanocnymi wiąże się wiele ludowych zwyczajów i wierzeń: poświęcona palma chroni ludzi, zwierzęta, domy. Od dawna istniał także zwyczaj połykania bazi, które to zapobiegają bólom gardła i głowy. Wierzono, że sproszkowane kotki dodawane do naparów z ziół mają moc uzdrawiającą, bazie z poświęconej palmy zmieszane z ziarnem siewnym podłożone pod pierwszą zaoraną skibę zapewnią urodzaj, krzyżyki z palmowych gałązek zatknięte w ziemię bronią pola przed gradobiciem i burzami, poświęcone palmy wystawiane podczas burzy w oknie chronią dom przed piorunem. Poświęconą palmą należy pokropić rodzinę, co zabezpieczy ją przed chorobami i głodem, uderzenie dzieci witką z palmy zapewnia zdrowie, wysoka palma przyniesie jej twórcy długie i szczęśliwe życie, piękna palma sprawi, że dzieci będą dorodne. Poświęconą palmę zatykano za świętymi obrazami, gdzie pozostawała do następnego roku. Palmy wielkanocnej nie można było wyrzucić. Najczęściej była ona palona, popiół zaś z tych palm wykorzystywano w następnym roku w obrzędzie Środy Popielcowej. Znany też był zwyczaj „palmowania”, który polegał na uderzaniu się palmami. Tu jednak tradycja była różna w różnych częściach Polski. W niektórych regionach zwyczaj ten jest związany dopiero z poniedziałkiem wielkanocnym. W większości regionów jest to jednak zwyczaj Niedzieli Palmowej, gdzie „palmowaniu” towarzyszyły słowa: Palma bije nie zabije - wielki dzień za tydzień, malowane jajko zjem, za sześć noc - Wielkanoc.

Dzisiaj, choć wiele dawnych obyczajów odeszło już w zapomnienie - tworzą się nowe. W wielu kościołach można nadal podziwiać kilkumetrowe plamy. Dzieci w szkołach, schole i grupy parafialne prześcigają się w przygotowaniu najładniejszych palm. Często pracom tym towarzyszą konkursy lub konkretne intencje.

CZYTAJ DALEJ

Parafia to my

2020-04-08 23:11

[ TEMATY ]

modlitwa

parafia

archidiecezja łódzka

Piotr Drzewiecki

W tych trudnych czasach jeszcze mocniej pamiętajmy o tym, że parafie nie składają się tylko z proboszczów, wikarych oraz kościelnych. Parafie to nasze drugie rodziny. Tak jak troszczymy się o najbliższych, tak troszczmy się o wspólnotę parafialną. Parafia to my.

O ile czasowe odłączenie wiernych od Stołu Pańskiego, choć bolesne, może być w dłuższej perspektywie przyczynkiem do zrozumienia czym naprawdę jest Komunia Święta i jak bardzo jest ona ważna w naszym życiu, o tyle, sprowadzając temat do rzeczywistości ziemskiej, kondycja parafii pozbawionych swoich wiernych, może stać się bardzo trudna.

Mowa oczywiście o sytuacji finansowej. W sytuacji braku wiernych na mszy, oczywistością jest fakt mniejszych wpływów z ofiar. To w dłuższej perspektywie może spowodować kłopoty finansowe wielu parafii. Może, ale nie musi. Wszystko zależy od tego, czy członkowie wspólnoty zdadzą sobie sprawę z prostego faktu, że parafia to nasza “większa” rodzina. Tak, żyjemy w czasach wyobcowania jednostki, a w czasach epidemii pojęcie “dystansu społecznego” jest odmieniane przez wszystkie przypadki. Dla chrześcijanina nie ma jednak innego dystansu, który powinien jak najściślej zachowywać niż dystans od zła. Zła, dodajmy, które obejmuje również brak posłuszeństwa i zaniedbanie.

Zatroszczmy się o nasze parafie. Pokażmy, że parafia to my. I nie chodzi tylko o sprawy finansowe. Owszem, jeśli ktoś chce, niech wpłaci dobrowolny datek na konto swojej parafii. Przede wszystkim jednak - módlmy się za swoich kapłanów i za całą wspólnotę. Trudne czasy, oprócz tego, że niosą niepokój, stwarzają także szansę na stworzenie silnej wspólnoty. Niech ten trudny czas, jakie obecnie przeżywamy, będzie początkiem do stworzenia silnych wspólnot parafialnych.

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję